Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zadłużeni posłowie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
14-09-2007 08:37kszan (559 punktów)Zadłużeni posłowie
Właśnie na TVN 24 podano w charakterze sensacji, że posłanka Hojarska startuje do sejmu pomimo tego, że ma 180 000 zł kredytu do spłacenia. Dziennikarz podający tę informacje drążył ten temat i drążył, starając się (moim zdaniem na siłę) zrobić z tego newsa.

Wychodzi na to (wg TVN 24), że mając kredyt powiedzmy na mieszkanie (i to małe), tracisz bierne prawo wyborcze. A co z debetem na koncie? A kartą kredytową? A pożyczką w pracy? Nie daj Boże kupić Audi A6 w kredycie 50/50 lub gorzej 3x1/3. A raty na pralkę?
Być może trzeba będzie mieć zaświadczenie o "niezaleganiu".

Rozumiem niechęć do Samoobrony, jaka S jest - każdy widzi, ale tego typu dziecinada w dość poważnej telewizji informacyjnej nie powinna mieć miejsca.
Co wy na to?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)

Po ostatnim kabarecie sejmowym trzeba jakoś wyczarować inne news'y. nie uważasz?
Mało jest wiadomości, które równie dobrze się "sprzedadzą" i stąd może taki wyścig/przepychanka
O zadłużeniach posłów było dużo, ale w kontekście długów sejmowych.
A swoją drogą, jeśli ktoś ma "tyły finansowe", to nic dziwnego, że zależy mu na dobrze płatnym nic-nie-robieniu.
Kto z nas nie chciałby dostawiać pieniążków nie obciążonych podatkiem? I za co? Za nic prawie!!
Czasem ławy sejmowe świecą pustkami, prawda?

Potem mamy to, co sobie sami zafundowaliśmy.
Nie głosujemy, więc mandat w łapkę dostaje ten, kto nie powinien.

Pozdrawiam.


"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
kszan (559 punktów)
>A swoją drogą, jeśli ktoś ma "tyły finansowe", to nic dziwnego, że zależy mu na dobrze płatnym nic-nie-robieniu.

No tak ale co to w sumie za tyły? Zdolność kredytową 180 000 ma każdy zarabiający w okolicach średniej krajowej. Rano widziałem odpowiedź A.Leppera na zarzut, że jego syn ma 1 mln kredytu.
Lepper: No to sprzeda 3 ciągniki z gospodarstwa i nie bedzie miał kredytu.

I to jest prawda. Przecież nie liczy sie stopeń zadłużenia tylko zdolność do spłacania.
Poza tym od tego są banki, żeby brać kredyty. Jak nie będziemy ich brać to się system finansowy na świecie sypnie
www.racjonalista.pl/forum.php/s,99507
Taiken (1148 punktów)
> Przecież nie liczy sie stopeń zadłużenia tylko zdolność do spłacania.
>Poza tym od tego są banki, żeby brać kredyty. Jak nie będziemy ich brać to się system finansowy na świecie sypnie

No tak. Tylko że część banków stosuje takie zapory i procedury, że zanim udzielą kredytu, najpierw trzeba im udowodnić, że się go wcale nie potrzebuje. I często nawet przy wysokich dochodach kredyt nie jest przyznany, i nie wiadomo, dlaczego, bo bank się nie tłumaczy z przyczyn odmowy.
Wg ostatnich analiz, młode matki traktowane są przez banki najgorzej (nawet gorzej niż emeryci), jeśli chodzi o procedury udzielania kredytów czy pożyczek. Z moich obserwacji wynika jednak, że właśnie kobiety, które wychowują dzieci (często samodzielnie), czego jak czego, ale rachunków i rat kredytów pilnują w pierwszej kolejności.
Nie wiem więc, dlaczego banki traktują je per noga.


Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
kszan (559 punktów)
Procedury stosowane przez banki, to sprawa banków - to są ich pieniądze, mogą pożyczać komu chcą. Jedne uzasadaniają swoją decyzje o odmowie, inne nie. Generalnie jeżeli chodzi o udzielnie kredytów to w ciągu ostatnich kilku lat sytuacja się bardzo, bardzo poprawiła.
>Z moich obserwacji wynika jednak.... ale rachunków i rat kredytów pilnują w pierwszej kolejności.
Widocznie specjaliści od oceny ryzyka (aktuariusze chyba) pracujący w bankach to debile
Taiken (1148 punktów)
>Widocznie specjaliści od oceny ryzyka (aktuariusze chyba) pracujący w bankach to debile

Przepraszam, ale ja tego nie powiedziałam.


Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>Wg ostatnich analiz, młode matki traktowane są przez banki najgorzej (nawet gorzej niż emeryci), jeśli chodzi o procedury udzielania kredytów czy pożyczek. Z moich obserwacji wynika jednak, że właśnie kobiety, które wychowują dzieci (często samodzielnie), czego jak czego, ale rachunków i rat kredytów pilnują w pierwszej kolejności.<

Lecz Twoje obserwacje chyba nie uwzględniają trzech faktów:

1. Samodzielnie wychowująca dziecko kobieta w razie pogorszenia się swojej sytuacji finansowej nie tylko sobie od ust odejmie, by dać dzieciom, ale i dobro swych dzieci będzie ceniła wyżej niż interesy banku. I wtedy bank ma związane ręce - nie zlicytuje domu, w którym mieszka kobieta wychowujaca samotnie dzieci która nie spłaca kredytu, bo media zrobią szum o "krwiożerczym banku", szkodzące reputacji banku - zatem lepiej kredytu nie udzielić.

2. Samodzielnie wychowujaca dzieci kobieta ma większe szanse utraty pracy, niż mężczyzna (nieobecność w pracy z pododu chorób dzieci).

3. Nie tylko co dwie głowy to nie jedna, ale i co dwie pensje to nie jedna. Jak moja czcigodna małżonka straci pracę, to ja będę tyrał dwa razy więcej i kredyt będzie regularnie spłacany. Zatem mojej czcigodnej małżonce każdy bank da kredyt (wręcz się napraszają), a samotnej kobiecie z dziećmi już mniej chętnie.
Taiken (1148 punktów)
Moje wnioski, o których napisałam wyżej, wynikały głównie z analizy badań związanych z tą akcją medialną "Mama w pracy" - czy jak to się nazywało, no i z rozmów ze znajomymi.
Nie pisałam o sobie, żeby ktoś nie myślał, że się skarżę.

> 1. Samodzielnie wychowująca dziecko kobieta w razie pogorszenia się swojej sytuacji finansowej nie tylko sobie od ust odejmie, by dać dzieciom, ale i dobro swych dzieci będzie ceniła wyżej niż interesy banku.

Myślę, że i tak, i nie. Każda normalna osoba, nie tylko kobieta, będzie się w takiej sytuacji starała wypośrodkować.

> 2. Samodzielnie wychowujaca dzieci kobieta ma większe szanse utraty pracy, niż mężczyzna (nieobecność w pracy z pododu chorób dzieci).

Twój opis jest dowodem na to, że to kobiety mają dzieci, a mężczyźni jedynie bywają ojcami. Niestety, mało który facet ponosi podobną odpowiedzialność za potomstwo jak jego partnerka. Rozumiem, są różne sytuacje (np. mężczyzna zarabia więcej), ale takie podejście wyrzuca kobiety poza rynek pracy. Uważam, że zmiany przepisów, wprowadzające urlop rodzicielski (nie macierzyński czy tacierzyński - dziwoląg językowy brrrrrrrrrrrrrr) idą w dobrym kierunku. Czas, by panowie zaczęli się martwić o dzieci tak samo jak żony. Tylko nie wyciągajcie argumentów o karmieniu piersią itd. Mam na myśli raczej urlop wychowawczy, kiedy dziecko jest w wieku, gdy nie jest aż tak zależne od matki. Trzeba zmienić tę głupią mentalność, że facet, zajmujący się dziećmi, to jakaś ciota albo pantoflarz.
Byłam świadkiem sytuacji, gdy jeden z panów chwalił się drugiemu, że odprowadził dziecko do szkoły (robił to po raz pierwszy). Był dumny z siebie, jakby własnymi rękami zbudował piramidę. A drugi mu skontrował, że co w tym dziwnego, przecież to normalne.
No właśnie. Dla kogo normalne, dla tego normalne...

> 3. Nie tylko co dwie głowy to nie jedna, ale i co dwie pensje to nie jedna. Jak moja czcigodna małżonka straci pracę, to ja będę tyrał dwa razy więcej i kredyt będzie regularnie spłacany.
Prawda, niestety tak, dwie pensje to nie jedna, dwa źródła przychodów są pewniejsze niż jedno większe.

> Zatem mojej czcigodnej małżonce każdy bank da kredyt (wręcz się napraszają), a samotnej kobiecie z dziećmi już mniej chętnie.

Tylko że to dotyczy także kobiet bez dzieci. Kobieta jest traktowana gorzej (ostrożniej) niż facet.
Znajoma nie dostała kredytu na remont własnego mieszkania, mimo że jest osobą bezdzietną i ma stałą, dobrze płatną pracę. Nieoficjalnie dowiedziała się, że odmowę umotywowano tym, że nie można być pewnym, czy za rok, dwa jej sytuacja rodzinna się nie zmieni. Gdy zaoponowała, że nie zamierza w ogóle mieć dzieci (jest przed czterdziestką), pośredniczka przekazała jej, że taka pewność istnieje tylko w przypadku mężczyzny. No cóż, fakt, że facet nie urodzi, ale czy jest mniej ważnym rodzicem, jeśli tylko spłodzi dziecko? Znajoma otrzymała propozycję przedstawienia dwóch żyrantów, najlepiej małżeństwa, z których każdy ma dochody minium 1500 zł netto.
Szkoda, że u nas nie istnieją banki specjalizujące się w kredytowaniu kobiet i ich działalności gospodarczej. W innych krajach jakoś można tak zrobić.
Tylko nie zarzucajcie mi feminizmu czy czegoś tam.


Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
kszan (559 punktów)
>Twój opis jest dowodem na to, że to kobiety mają dzieci, a mężczyźni jedynie bywają ojcami. Niestety, mało który facet ponosi podobną odpowiedzialność za potomstwo jak jego partnerka.

Niestety, jeżeli chodzi o dochody rodziny (a to się liczy dla banku - a nie uczucia, wrażliwość i ciepło rodzinne), to mało która kobieta jest głównym zasilaczem budżetu domowego - chociaż są wyjątki. Wyglada niestety na to, że odpowiedzialność, o której piszesz jest odwrotnie proporcjonalna do zdolności kredytowej tzn. im mężczyzna stara się bardziej być odpowiedzialnym ojcem tym zdolność kredytowa rodziny spada. I nie myśl, że uważam to za dobre zjawisko.
Przeciwnie, sam stoje przed wyborem - pracować więcej bo mamy potrzeby i może będziemy chcieli drugie dziecko, czy być częściej z rodziną nie "bywać ojcem" i nie mieć perspektyw. Taki kraj niestety - pół Polski dorabia po godzinach a doba nie jest z gumy.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>Nie pisałam o sobie, żeby ktoś nie myślał, że się skarżę.<

Powiedzmy, że Ci uwierzyłem

>Każda normalna osoba, nie tylko kobieta, będzie się w takiej sytuacji starała wypośrodkować.<

Gdy nie będzie możliwości wypośrodkowania - instynkt macierzyński będzie silniejszy od poczucia odpowiedzialności..

>Twój opis jest dowodem na to, że to kobiety mają dzieci, a mężczyźni jedynie bywają ojcami. Niestety, mało który facet ponosi podobną odpowiedzialność za potomstwo jak jego partnerka.<

Masz pretensje do genów, że do opieki nad potomstwem zaprogramowały twoją płeć?
Bo nie wiem, jakbym się starał, to np. dziecka piersią nie wykarmię

>Rozumiem, są różne sytuacje (np. mężczyzna zarabia więcej), ale takie podejście wyrzuca kobiety poza rynek pracy.<

Ano wyrzuca. Dlatego nie dziw się bankom.

>Uważam, że zmiany przepisów, wprowadzające urlop rodzicielski (nie macierzyński czy tacierzyński - dziwoląg językowy brrrrrrrrrrrrrr) idą w dobrym kierunku. Czas, by panowie zaczęli się martwić o dzieci tak samo jak żony.<

Przeszczepisz mi cycki, jajniki i przysadkę mózgową?

>Tylko nie wyciągajcie argumentów o karmieniu piersią itd.<

Spóźniłaś się - już wyciągnąłem

>Mam na myśli raczej urlop wychowawczy, kiedy dziecko jest w wieku, gdy nie jest aż tak zależne od matki.<

Dziecko aż do okresu dojrzewania jest bardziej zależne od matki, niż od ojca. Biologię chcesz zmieniać?

>Trzeba zmienić tę głupią mentalność, że facet, zajmujący się dziećmi, to jakaś ciota albo pantoflarz.<

Na szczęście moja czcigodna małżonka nie usiłowała ze mnie zrobić cioty i pantoflarza. A ściślej - właśnie taką sobie wybrałem, bo te wcześniejsze, które usiłowały, zostały po wykorzystaniu w sposób wiadomy bezlitośnie spławione. A że każda potwora znajdzie swego amatora - to te spławione mają teraz swoje pantoflowate cioty i marzą o mężczyźnie...

>Tylko że to dotyczy także kobiet bez dzieci. Kobieta jest traktowana gorzej (ostrożniej) niż facet.<

Zgadza się. I nic w tym dziwnego - adwokat jest przez bank lepiej traktowany od gościa po podstawówce, czy trzydziestolatek od starca. Bank ma prawo kalkulować ryzyko.

>Nieoficjalnie dowiedziała się, że odmowę umotywowano tym, że nie można być pewnym, czy za rok, dwa jej sytuacja rodzinna się nie zmieni. Gdy zaoponowała, że nie zamierza w ogóle mieć dzieci (jest przed czterdziestką), pośredniczka przekazała jej, że taka pewność istnieje tylko w przypadku mężczyzny<

Wiekszość samic ssaków (w tym gatunku homo sapiens) nie ma zamiaru mieć potomstwa. Lecz mimo to zachodzą w ciążę i rodzą, bo istnieje instynkt zachowania gatunku, nakłaniający do kopulacji. Zatem pośredniczka miała rację, poza jednym - pewność istnieje również w przypadku kobiety w wieku postmenopauzalnym.

>Szkoda, że u nas nie istnieją banki specjalizujące się w kredytowaniu kobiet i ich działalności gospodarczej.<

A banków specjalizujacych się w kredytowaniu łysych nie postulujesz?

>Tylko nie zarzucajcie mi feminizmu<

To co mam ci zarzucać?
Taiken (1148 punktów)
Powiem to, powiem.
Jeeeeeeeeeeeeezu, Satanisławie, nie pisałam o sobie. Nie próbowałam brać kredytu ani czegoś w tym stylu. Nie skarżyłam się. TO-NIE-JA. Moje kontakty z bankami są co najmniej poprawne i zawsze byłam dobrze traktowana jako klientka.
Wnioski, które opisałam wcześniej, wyciągnęłam głównie z rozmów ze znajomymi (nie tylko kobietami), także z... Partii Kobiet Manueli Gretkowskiej. Od razu napiszę - nie należę, ale jakiś czas temu byłam "w kręgu zainteresowania" oddziału z mojego miasta. Stąd tematyka. Poza tym kojarzysz akcję "Mama w pracy" czy inne tego typu w prasie czy TV?
Zauważyłam, że jak coś piszę OGÓLNIE, to Ty wszystko przenosisz NA MNIE.

Biologii zmieniać nie zamierzam. Chciałabym tylko spróbować zmienić czy raczej ukierunkować mentalność (chociaż niektórych) facetów na pewne obowiązki (i prawa) wynikające z ojcostwa czy bycia członkiem rodziny. Uświadomić ich? Oświecić?
Panowie mają swoje prawa związane z małżeństwem czy rodzicielstwem, ale - co dziwne - często z tego nie korzystają.
Wiesz, nie przeczę, że dziecko jest zależne od matki w większym stopniu i dłużej niż od ojca. Chodzi mi raczej o to, żeby panowie nie robili miny cierpiętnika, gdy np. muszą obrać ziemniaki, zostać godzinę z dzieckiem czy je przewinąć. Często, gdy kobieta o to prosi, facet oświadcza, że "biologii nie zmienisz", "przecież to nie ja urodziłem", "piersi mi nie wyrosną, więc czym mam karmić?", "ty jesteś w tym lepsza, więc po co ja mam się starać" i - najlepszy kwiatek: "kobiety są lepiej przystosowane do sprzątania-gotowania-robienia zakupów itd.". To w gruncie rzeczy nie o to chodzi, tylko Wam jest wygodniej właśnie tak mówić. Przerzucacie całą odpowiedzialność za dom i rodzinę na kobietę - żonę, matkę czy babkę, bo i o takich sytuacjach słyszałam.
Qrtche! Facet myśli, że jak przyniesie wypłatę do domu, to zrobił już wszystko, co do niego należy. Przyznajcie się, panowie. Ilu z Was tak uważa?
Facetowi naprawdę nie jest przykro, gdy wraca do domu, kładzie się na tapczanie z piwem, gazetą i pilotem od telewizora ("jestem zmęczony, bo byłem w pracy"), a żona (większość przecież również pracuje) zaiwania jak mały samochodzik, żeby dać mu obiad pod nos, przypilnować dzieci, wstawić pranie, podszykować obiad na jutro, umyć naczynia czy wyprasować koszule, żeby mąż w pracy nie wyglądał jak fleja? Pewnie większość facetów uznaje to za normalkę.
I nie wmawiaj mi, że piszę teraz o sobie. Piszę OGÓLNIE. Taka jest MENTALNOŚĆ (części?) facetów.
Fakt, są kobiety, którym odpowiada takie życie, ale na pewno każda z nich odczułaby ulgę, gdyby jej mąż czasami odciążył ją w licznych obowiązkach. Ja nie mówię, że nagle kobieta i mężczyzna mają się zamienić rolami. Biologii nie przeskoczę i nawet tego nie chcę, ale w tym wypadku nie biologię mam na myśli. Chodzi mi jedynie o to, żeby mężczyźni nie uważali, ŻE TO IM SIĘ NALEŻY, BO SĄ FACETAMI. I nie wmawiaj mi, że taki sposób rozumowania to biologia. Przyzwyczajenie - tak, ale biologia? Na pewno nie.

Co do łysych... Jeśli byłby taki klimat społeczny, że łysi (grubi, chudzi, rudzi czy bez górnej piątki) traktowani byliby gorzej tylko z tego powodu, to dlaczego nie mieliby mieć banków czy innych instytucji dla siebie?
Banki specjalizujące się w kredytowaniu kobiet, w szacowaniu ryzyka związanego z podejmowaniem przez kobiety działalności gospodarczej, są m.in. w USA. I jakoś nikt nie robi tam z tego problemu. Skoro były (lub są) kluby WYŁĄCZNIE dla panów, to dlaczego kobiety nie miałyby mieć instytucji stworzonych dla nich? Bo są gorszym, dającym się bardziej wykorzystywać gatunkiem człowieka?
Biologia to nie wszystko. Panowie sprawdzaliby się lepiej jako partnerzy, mężowie i ojcowie, gdyby każdy z nich włożył odrobinę trudu w zrozumienie kobiet i zaczął praktykować empatię.

Uważasz mnie za feministkę, bo piszę o kobietach. OK, jestem feministką, bo jestem kobietą i tylko w tym zakresie. Płci nie zmienię, biustonoszy palić nie zamierzam i nie pozuję na chłopczycę, a także nie będę kastrować facetów.
Cenię prawdziwych mężczyzn, którzy "chronią i bronią", jak to pięknie napisałeś, ale też takich, którzy nie robią życiowej tragedii, jeśli muszą zrobić pranie, wytrzeć pupę dziecku czy odrobić z nim polski. Tacy mężczyźni na pewno nie są pantoflarzami. Po prostu mają świadomość, że kobieta w domu ma drugi etat. Nie każdy chce to zauważyć, a już na pewno nie każdy chce to docenić...

> Na szczęście moja czcigodna małżonka nie usiłowała ze mnie zrobić cioty i pantoflarza. A ściślej - właśnie taką sobie wybrałem, bo te wcześniejsze, które usiłowały, zostały po wykorzystaniu w sposób wiadomy bezlitośnie spławione.
A tego to mi się nawet nie chce komentować. Wybacz, ale zaprezentowałeś tu iście samcze traktowanie kobiet. Ubodło mnie to, choć nigdy nie zostałam "po wykorzystaniu w sposób wiadomy bezlitośnie" spławiona, więc nie powiem o sobie: "Nazywam się Milion - bo za miliony kocham i cierpię katusze".
Każdy ma takie niebo, na jakie (nie) zasłużył...


Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
kszan (559 punktów)
>Facetowi naprawdę nie jest przykro, gdy wraca do domu, kładzie się na tapczanie z piwem, gazetą i pilotem od telewizora ("jestem zmęczony, bo byłem w pracy"), a żona (większość przecież również pracuje) zaiwania jak mały samochodzik, żeby dać mu obiad pod nos, przypilnować dzieci, wstawić pranie, podszykować obiad na jutro, umyć naczynia czy wyprasować koszule, żeby mąż w pracy nie wyglądał jak fleja? Pewnie większość facetów uznaje to za normalkę.
To z osobistych doświadczeń, czy ogólnie z rozmów z koleżankami?
Jak z osobistych to współczuję, a jak ogólnie to współczuje koleżankom.
Taiken (1148 punktów)
>To z osobistych doświadczeń, czy ogólnie z rozmów z koleżankami?
>Jak z osobistych to współczuję, a jak ogólnie to współczuje koleżankom.
>
Ogólnie. Przekażę współczucie koleżankom.


Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>Wnioski, które opisałam wcześniej, wyciągnęłam głównie z rozmów ze znajomymi (nie tylko kobietami), także z... Partii Kobiet Manueli Gretkowskiej. Od razu napiszę - nie należę, ale jakiś czas temu byłam "w kręgu zainteresowania" oddziału z mojego miasta.<

Zaproś mnie na taki sabat - porobię sobie z nich jajca, a wyrzucić mnie nie dadzą rady...

>Poza tym kojarzysz akcję "Mama w pracy" czy inne tego typu w prasie czy TV?<

Kojarzę. Stek bzdur. Np. sugerowanie, że mamuśki potrafią negocjować, bo nauczyły się tego z dzieciakami. Hehehe - to kontrahenci w poważnej pracy są na poziomie niemowlaków? Równie dobrze mogą te bilbordy przekonywać, że mamuśki są świetnymi kierowcami Formuły I, bo prowadzą dziecięce wózki

>Chodzi mi raczej o to, żeby panowie nie robili miny cierpiętnika, gdy np. muszą obrać ziemniaki, zostać godzinę z dzieckiem czy je przewinąć.<

Obiera ziemniaki i przewija zasrane pieluchy fajfusowata ciota, a nie mężczyzna. Mężczyzna takie funkcje zleca służbie.
Widzę, że pochodzimy z różnych kręgów kulturowych. W twoim baba na równi z chłopem tyrała w polu pod batem ekonoma, w moim - za pokazanie się w mundurze oficerskim z wózkiem dziecięcym czy zakupami groziła degradacja. Mężczyzna ma być mężczyzną, jego żona i kochanki damami, a zasranymi pieluchami, garami, czy ścierą ma się zabawiać opłacona służba.

>Qrtche! Facet myśli, że jak przyniesie wypłatę do domu, to zrobił już wszystko, co do niego należy. Przyznajcie się, panowie. Ilu z Was tak uważa?<

Ja tak uważam i zdania nie zmienię. Ma przynieść w zębach tyle, by starczyło na opłacenie służby.
Zresztą policz sobie, co się bardziej opłaca - gdy dobrze wykształcony facet popracuje godzinkę dłużej w swoim wyuczonym, dobrze opłacanym fachu i zarobi na pięć godzin pracy tłumoka ze ścierą, czy gdy wróci z roboty godzinę wcześniej i będzie sam ze ścierą pięć godzin latał, zaniedbując później ze zmęczenia żonę w alkowie?

>a żona (większość przecież również pracuje) zaiwania jak mały samochodzik, żeby dać mu obiad pod nos, przypilnować dzieci, wstawić pranie, podszykować obiad na jutro, umyć naczynia czy wyprasować koszule, żeby mąż w pracy nie wyglądał jak fleja? Pewnie większość facetów uznaje to za normalkę.<

Ja tego nie uważam za normalkę. Żona ma byc damą, a nie kuchtą, praczką, pomywaczką i prasowaczką.

>Skoro były (lub są) kluby WYŁĄCZNIE dla panów, to dlaczego kobiety nie miałyby mieć instytucji stworzonych dla nich?<

No to załóż bank tylko dla kobiet. Zbankrutujesz złotko...

>Cenię prawdziwych mężczyzn, którzy "chronią i bronią", jak to pięknie napisałeś, ale też takich, którzy nie robią życiowej tragedii, jeśli muszą zrobić pranie, wytrzeć pupę dziecku<

A ja takimi pogardzam.

>A tego to mi się nawet nie chce komentować. Wybacz, ale zaprezentowałeś tu iście samcze traktowanie kobiet.<

Jestem samcem, zatem traktuję kobiety jak samiec, a nie jak kobieta, eunuch czy herafrodyta.

>Ubodło mnie to<

A to czemu?
Taiken (1148 punktów)
>Zaproś mnie na taki sabat - porobię sobie z nich jajca, a wyrzucić mnie nie dadzą rady...
Jeśli chcesz - sam znajdź sposób, żeby się tam dostać. Czemu miałabym Ci ułatwiać "robienie sobie jajec", nawet jeśli to już nie jest moja bajka?

>Widzę, że pochodzimy z różnych kręgów kulturowych.
>w moim - za pokazanie się w mundurze oficerskim z wózkiem dziecięcym czy zakupami groziła degradacja.
I co Ci z tego pozostało? Szabelka na ścianie?

>Ja tego nie uważam za normalkę. Żona ma byc damą, a nie kuchtą, praczką, pomywaczką i prasowaczką.
Jakoś nie wierzę, że Twoja żona siedzi w domu jak królowa, a inni wokół niej latają. Jest to sprzeczne z Twoim wcześniejszym wpisem, mówiącym o tym, że wziąłeś sobie kobietę, która Cię nie zmusza do robienia "babskich" czynności, bo sama je wykonuje (czyżby z pieśnią na ustach?).

>Ja tak uważam i zdania nie zmienię. Ma przynieść w zębach tyle, by starczyło na opłacenie służby.
Hehehehehe. A co na to służba? To znaczy... żona?

>No to załóż bank tylko dla kobiet. Zbankrutujesz złotko...
Nie zrobię tego,... mmmmisiu, bo się akurat na tym nie znam. Ale przykład innych krajów pokazuje, że jednak można.

>>Cenię prawdziwych mężczyzn, którzy "chronią i bronią", jak to pięknie napisałeś, ale też takich, którzy nie robią życiowej tragedii, jeśli muszą zrobić pranie, wytrzeć pupę dziecku<
>A ja takimi pogardzam.
Szkoda. Widać nie jesteś przystosowany do obecnych czasów. Szamoczesz się między tym, jak powinien wyglądać świat (Twoim zdaniem), a tym, co widzisz dookoła.

>Jestem samcem, zatem traktuję kobiety jak samiec
No to maczugą w łeb i za włosy do jaskini.

> a nie jak kobieta, eunuch czy herafrodyta.
Dobre, dobre. Sam to wymyśliłeś czy razem z bratem?

>>Ubodło mnie to<
>A to czemu?
Bo wierzę, że reprezentujesz mniejszość płci słabszej. Z badań wynika, że mężczyźni również podlegają ewolucji. No chyba że się mylę.

A poza tym, mmmmmisiu, bosko się dyskutuje z takim pieszczoszkiem, ale kicia chyba na dzisiaj zakończy potyczkę, bo złapała ją jakaś infekcja.
Tylko nie dobijaj leżącego (dosłownie), że bredzi jak w malignie.
Miauuuuu



Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>I co Ci z tego pozostało? Szabelka na ścianie?<

Geny, żabciu, geny. Szable, koncerze i karabele to tylko kawałki stali.

>Jakoś nie wierzę, że Twoja żona siedzi w domu jak królowa, a inni wokół niej latają. Jest to sprzeczne z Twoim wcześniejszym wpisem, mówiącym o tym, że wziąłeś sobie kobietę, która Cię nie zmusza do robienia "babskich" czynności, bo sama je wykonuje<

Nigdy nie pisałem, że moja czcigodna małżonka sama wykonuje nisko kwalifikowane, poniżające prace, które ty myszko zwiesz "babskimi"...

>Hehehehehe. A co na to służba? To znaczy... żona?<

Mozesz szczeżujko mnie obrażać do woli, lecz bądź łaskawa nie obrażać mojej czcigodnej małżonki, która jest damą, a nie pomietłem.

>Nie zrobię tego,... mmmmisiu, bo się akurat na tym nie znam.<

Jak sie nie znasz, to nie zabieraj rybko głosu...

>Szkoda. Widać nie jesteś przystosowany do obecnych czasów. Szamoczesz się między tym, jak powinien wyglądać świat (Twoim zdaniem), a tym, co widzisz dookoła.<

Teraz widzę dookoła mój świat, otoczony ogrodzeniem 2,20 m wysokości, gdzie plebs jest wpuszczany tylko w celu wykonania nisko kwalifikowanych i nisko opłacanych prac.

>No to maczugą w łeb i za włosy do jaskini.<

Kicia, maczugą w łeb atakuje się wroga, nie kobietę. Kobietę napastuje się czym innym i gdzie indziej Czyżbyś zapomniała ?
Taiken (1148 punktów)
Dobre, dobre.
Mmmmisio przyparty do muru.
Aż chce się sparafrazować: "Satanisławie, ran Twoich nie godnam całować". Pipipi (pisk myszki)
No. Fakt. Chyba najpierw powinnam je odkazić. heheheh (rechot żabci)
A teraz kicia idzie grzecznie pod kołderkę. Mrauuu...
Nawojowała się i sama musi się podkurować, pokonana przez infekcję. Bulbulbul (niemowa rybki).

Udanej nocy wszystkim życzę.


Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
J.Szulc (5723 punktów)

Nie chciałbyś mieć luzu finansowego?
Będąc dobrze "ustawionym" posłem, czy senatorem, możesz pozwolić sobie finansowo na więcej, niż pospolity szaraczek.

A media?
Spekulują, szukają sensacji... taka ich (psia mać!) rola (?).
Liczy się przecież oglądalność, a co za tym idzie, pieniądze.

Konkluzja?
Jak zwykle, chodzi o kasę

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
ks.Gucio
>Po ostatnim kabarecie sejmowym trzeba jakoś wyczarować inne news'y. nie uważasz?
>Mało jest wiadomości, które równie dobrze się "sprzedadzą" i stąd może taki wyścig/przepychanka
>O zadłużeniach posłów było dużo, ale w kontekście długów sejmowych.
>A swoją drogą, jeśli ktoś ma "tyły finansowe", to nic dziwnego, że zależy mu na dobrze płatnym nic-nie-robieniu.
>Kto z nas nie chciałby dostawiać pieniążków nie obciążonych podatkiem? I za co? Za nic prawie!!
>Czasem ławy sejmowe świecą pustkami, prawda?
>Potem mamy to, co sobie sami zafundowaliśmy.
>Nie głosujemy, więc mandat w łapkę dostaje ten, kto nie powinien.
>Pozdrawiam.
>
"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić."

- przysłowie armeńskie.
_____________________________________
Znam lepsze powiedzenie(polskie);
Lepiej z madrym zgubic niz z glupim znalezc.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
ks.Gucio
.hr>"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić."
przysłowie armeńskie.
_____________________________________
Znam lepsze powiedzenie(polskie);
Lepiej z madrym zgubic, niz z glupim znalezc.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

nieobecny
Albo w TVN zatrudnili idiotów albo nie zrozumiałeś o co chodzi, albo siejesz PiSowską = antyTVNowską propagandę.
Tacy Hojarscy czy Łyżwińscy nie pchają się do Sejmu pomimo długów, oni pchają się tam z powodu długów. Dopóki pierdzą w sejmowe stołki dopóty są nietykalni, no i niebagatelna kaska im leci.
kszan (559 punktów)
>Albo w TVN zatrudnili idiotów... albo siejesz PiSowską = antyTVNowską propagandę...
Zatrudnili idiotów.
Przecież takie oskarżenie można rzucić na kazdego kto ma debet na koncie i startuje w jakimś konkursie. Po jaką cholerę zaraz mieszasz do tego ideologię anty-/-pro coś tam? Dla mnie brakiem profesjonalizmu jest stwierdzenie, podane w charakterze sensacji/skandalu że do Sejmu, Senatu, Idola , Tańca z gwiazdami nie powinien startowac człowiek z długiem w banku (TAK TO ZOSTAŁO PODANE).
Czy wg Twoich kryteriów pełnoletni(a) kobieta/mężczyzna powienin wszystkie pieniądze trzymać na koncie u mamy? I broń Boże coś na kredyt bo tylko złodzieje się zadłużają?
A jak już mówimy o motywacji to jeżeli Hojarska kadyduje bo chce wyzerować debet - to ja to rozumiem, a jezeli np. Kurski kandyduje dla dobra Polski, to znaczy że łże jek pies.
Osnowa
>A jak już mówimy o motywacji to jeżeli Hojarska kadyduje bo chce wyzerować debet - to ja to rozumiem, a jezeli np. Kurski kandyduje dla dobra Polski, to znaczy że łże jek pies.
A czy Ty kandydowałbyś na parlamentarzystę? Dlaczego?
kszan (559 punktów)
Nie mogę. Mam debet na koncie. Społeczeństwo mi tego nie wybaczy.
Gosia (9452 punktów)
>Nie mogę. Mam debet na koncie. Społeczeństwo mi tego nie wybaczy.

Wybaczy


kszan (559 punktów)
No dobra Gosiu ale teraz pytanie o tryb kandydowania:
A) dla dobra Polski, ku chwale Ojczyzny z Rotą na ustach?
B) dla kasy - dać się wielokrotnie skorumpować przez lobbystów, pojezdzić windą w Mariottcie i zlikwidować ten pieprzony debet
C) na Sierotkę Marysię - "ja nie chciałem ale koledzy mnie prosili"
Gosia (9452 punktów)
>No dobra Gosiu ale teraz pytanie o tryb kandydowania:
>A) dla dobra Polski, ku chwale Ojczyzny z Rotą na ustach?

To tylko na ustach.Nie będziesz się przecież sam wygłupiał.

>B) dla kasy - dać się wielokrotnie skorumpować przez lobbystów, pojezdzić windą w Mariottcie i zlikwidować ten pieprzony debet

To faktycznie.Sam mówiłeś:
Przeciwnie, sam stoje przed wyborem - pracować więcej bo mamy potrzeby i może będziemy chcieli drugie dziecko, czy być częściej z rodziną nie "bywać ojcem" i nie mieć perspektyw.
Policz dietę poselską, wszystkie dodatki, przy prawie zerowym nakładzie pracy. No i praktycznie nieograniczony kredyt w banku.Skończą się dylematy, co wybrać.

Marzy mi się poseł, który wzorem jakiegoś polityka afrykańskiego, ( nie pamiętam kto zacz był) powie bez ogródek:
"Głosujcie na mnie, bo ja
już będę czwartą kadencję. Za pierwszej kadencji ustawiałem
siebie, za drugiej - moją rodzinę, za trzeciej - przyjaciół, a teraz zrobię coś dla Was.Mój przeciwnik dopiero zaczyna"

Człowiek wiedziałby na czym stoi i nie byłby katowany potopem górnolotnych, acz diablo niestrawnych frazesów.

Pozdrawiam.
kszan (559 punktów)
Kiedyś czytałem, że bycie kongresmenem w XIX wiecznych USA ustawiało rodzinę na jakieś 100 lat (średnio). Kuszące...
Co do bycia ojcem to niespecjalnie się uda - te nocne zmiany rządów, wywiady w sygnałach dnia wcześnie rano, w niedzielę Kawa na Ławę, wieczorem kropka nad i pózniej czwarta władza w TVP3, a na koniec obciach w szkle kontaktowym, wywiady, wywiadziki, rauty (można dostać w trąbe za wysypanie komuś sałatki), kolacyjki z oligarchami - HARÓWA NORMALNIE

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365