A: Czy racjonaliście wypada wierzyć w zabobony?
B: Ależ oczywiście, że nie!
A: Ale czy wypada z nich drwić?
B: Wielu z nich to robi...
A: No właśnie, a to poważny błąd!
B: Sugerujesz, iż racjonaliście WYPADA wierzyć w zabobony?
A: Wierzyć nie, ale przestrzegać - to zupełnie co innego...
No właśnie, jak to jest z tymi zabobonami? Śmiejemy się z nich, wytykamy innym głupie przyzwyczajenia i krótko mówiąc - chcemy wręcz walczyć z ciemnotą. Ale czy nie zdarza się, że sami godzimy się na stosowanie w praktyce niektórych przesądów ze względu na otoczenie? Możemy lekceważyć czarnego kota, z premedytacją włazić pod drabinę, nie dostawać ataku histerii na myśl, że nie mamy guzika, kiedy na horyzoncie pojawia się kominiarz... Ale co wtedy, kiedy będzie trzeba zastosować się do przesądu działającego w związku z relacją międzyludzką?
Przykład z życia:Ja: Co to za pierścionek?
Koleżanka: A, z Lednicy mam.
Ja: Hm... Nawet ciekawy wzór.
Koleżanka: Chcesz obejrzeć?
Ja: Czemu nie. (
sięgam po pierścionek)
Koleżanka: (
cofa rękę) Eeeej!!! Nie zdejmuj mi go!
Ja: Naruszam twoją prywatność?
Koleżanka: Nie, ale tak się nie robi.
Ja: Dlaczego?
Koleżanka: Bo się będziemy kłócić.
Ja: Nie rozumiem.
I cóż stąd, że nie rozumiem - nie będę pytać o genezę takiego założenia. Rzecz w tym, że mój "błąd taktyczny" polegał na nieznajomości jednego z zabobonów. Wyszło na to, że to ja się głupio zachowuję. Inna sytucja - również autentyczna - wakacje dobiegają końca, a ja żegnam się z babcią.
Babcia: Ależ nie przez próg!
Ja: Coś się stało? Dlaczego?
Babcia: Bo taki przesąd jest.
Ja: Aha, dobra, ale ja w to nie wierzę.
Babcia: Ale ja wierzę.
I mamy kolejną gafę. Nie dość, że wstyd mi nie znać takiego przesądu jak zakaz żegnania się przez próg, to jeszcze ośmielam się sprowadzać go do nic nie znaczącej sytuacji.
Wygląda na to, że ze względu na przekoniania innych powinniśmy przestrzegać ich przesądów, aby unkinąć popełnienia niegrzeczności, a także by sprawić, aby kultywujący obrzędy nie poczuli się przez nas dotknięci. Nie wypada więc dziękować za życzenie powodzenia (bo kto to widział zapeszać, jak ktoś mu dobrze życzy!), nie wypada nie kopnąć kogoś przed egzaminem (bo co z nas za koledzy?), itp. Więcej przykładów nie znam albo nie przychodzą mi teraz do głowy. Poduczyć się jednak będzie trzeba, bo toż to niepodobna funkcjonować w społeczeństwie bez znajomości prastarych sposobów odpędzania zła!
Swoją drogą - ciekawe, jakby to było, gdybyśmy wymyślili własne zabobony i czy inni by je szanowali? Jakieś pomysły na przesądy XXI wieku

?