>Jak dla mnie to jeden z koronnych dowodów na istnienie Boga.
Wg mnie to żaden dowód, bo nie spełnia żadnych wymogów formalnych stawianych dowodowi (w rozumieniu naukowologicznym). Jeśli przez słowo dowód rozumiemy ciąg logicznie ze soba powiązanych zdań prowadzących do uznania danej tezy za prawdziwą, to przykro mi. Jeśli zaś rozumiemy coś innego, a znaczenie słowa dowód będzie bardziej luźne, na zasadzie "jeśli nie Bóg, to co?", to w takim razie mozna uznać brak sensownej odpowiedzi na postawione na początku pytanie za jakiś "dowód" istnienia Boga. Ale dla mnie jest to podejście od rufy strony. Skoro pytanie nie jest sensowne, to i odpowiedź również nie.
Pozdrawiam
|