Racjonalista - Strona głównaDo treści
Władza wzniosła, a pod sutanną smród

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
22-05-2004 16:25zołza (1 punktów)Władza wzniosła, a pod sutanną smród
A wiecie co ja Wam powiem?Że kościół (zauważcie, że słowo "kościół" jest pisane małą lterą, jako że nie mam żadnego poszanowania dla tej instytucji) zawsze się mieszał we wszelkie sprawy tego świata (a gdyby mógł, to pewnie i nie tylko tego), miesza się i mieszać się będzie. To by było chyba wszystko, co można powiedzieć o tym żałosnym wg mnie klerze.Nic więcej jak tylko banda złodziei i oszustów. Jednym słowem kolejne pokolenie polityków.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Joachim Patryas
>A wiecie co ja Wam powiem? To by
>było chyba wszystko,

Właśnie chciałem się dowiedzieć. Temat ciekawy można go rozwinąć, ale bez tych zbędnych emocji i uproszczeń. Rozumię jednak intencję.
I tak - mimo woli - zostałem advocatus diaboli. O pardon zapewne diabelnie pomyliłem się, ale liczę na anielską cierpliwość i wyrozumiałość "podsądnych".

Joachim Patryas
www.kkwitolerancji.com
Asmoeth_Beta
>A wiecie co ja Wam powiem? (ciach)

Jak ja nie lubię pustego antyklerykalizmu...

Pzdr,-
Joachim Patryas
>>A wiecie co ja Wam powiem? (ciach)
>
>Jak ja nie lubię pustego antyklerykalizmu...
>
>Pzdr,-
Ja także.
Pozdrawiam
J.P.
mohawk (2936 punktów)
>>A wiecie co ja Wam powiem? (ciach)
>
>Jak ja nie lubię pustego antyklerykalizmu..

Skąd wiesz, że masz z pustym do czynienia w danym przypadku? Czy może po prostu wszelki antyklerykalizm jest dla Ciebie pusty?

Joachim Patryas

>>Jak ja nie lubię pustego antyklerykalizmu..

>Skąd wiesz, że masz z pustym do czynienia w danym przypadku? Czy może po prostu wszelki antyklerykalizm jest dla Ciebie pusty?

Asmoeth_Beta ma rację. "Zagajenie do tematu" Zołzy było puste, dlatego czytając owo zagajenie uśmiechnęłem się /było tam zbyt wiele zadęcia i uproszczeń/ i pozwoliłem sobie na żartobliwy i przewrotny tekst. Szczerze mówiąc - a właściwie pisząc - na początku miałem wrażenie, że to jest jakaś prowokacja, ale była to chwilowa złuda teorii spiskowej.
A tak na marginesie. Po co zaraz te wielkie kwantyfikatory typu: wszelki. W takiej sytuacji trudno o koncyliację w dyskusji.

Joachim Patryas
www.kkwitolerancji.com
mohawk (2936 punktów)
>Asmoeth_Beta ma rację. "Zagajenie do tematu" Zołzy było puste, dlatego czytając owo zagajenie uśmiechnęłem się /było tam zbyt wiele zadęcia i uproszczeń/ i pozwoliłem sobie na żartobliwy i przewrotny tekst. Szczerze mówiąc - a właściwie pisząc - na początku miałem wrażenie, że to jest jakaś prowokacja, ale była to chwilowa złuda teorii spiskowej.
Moim zdaniem, tekst zołzy nie miał właściwie żadnego tematu. Ot, generalnie ponarzekać - to był motyw "przewodni". To byłby mój główny zarzut - a nie zarzut "pustego" antyklerykalizmu.

>A tak na marginesie. Po co zaraz te wielkie kwantyfikatory typu: wszelki. W takiej sytuacji trudno o koncyliację w dyskusji.
Można też owe - jak je zwiesz - kwantyfikatory, potraktować jako efekt nazbyt może swobodnego czy wręcz niedbałego wyrażania myśli, bez aż tak ścisłych konsekwencji logicznych. "Wszelkie" - np. w rozumieniu: wiele różnorakich. Zresztą, kto powiedział, że o koncyliację chodzi? Jak powiedziałem, główny problem to nie trudność w koncyliacji, lecz fakt, iż, w zasadzie nie wiadomo o co chodzi.
agrafka
eeeeeeee tam, kazdy pisze to, na co ma ochote, ale czy pusty antyklerykalizm?moze tak, ja nie podszywam sie pod zadne "antyklerykalizmy" i jeszcze inne puste hasla. moje poglady sa MOIMI pogladami, a nie jakimis
"antyklerykalizmami". staram sie byc autentyczna, a nie okreslana przez jakies puste hasla, to wszystko. a niektorzy tak sie tu unosza i wyrazaja swoja opinie, ze zapominaja o poprawnej ortografii, hehe, ale mimo wszystko pozdrawiam i dzieki, ze ktos sobie chcial odpisac, niezaleznie od tego, czy moj watek jest "pusty antyklerykalnie"hehe
agrafka
aha, no i zołza to tez agrafka, jedna i ta sama osoba, przepraszam za taka motanine
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>aha, no i zołza to tez agrafka, jedna i ta sama osoba, przepraszam za taka motanine
Czy również jesteś tą samą "agrafką", która niedawno atakowała na jednym z for Onetu niejaką "Elkę"?

agrafka/zołza
>>aha, no i zołza to tez agrafka, jedna i ta sama osoba, przepraszam za taka motanine
>Czy również jesteś tą samą "agrafką", która niedawno atakowała na jednym z for Onetu niejaką "Elkę"?
nie, niestety to nie ja
Jędrek
Dzień dobry wszystkim !
"Władza wzniosła, a pod sutanną smród"- mieliśmy w mieście takiego
księdza, potężne chłopisko, dużo to to chyba jadło i wzdęcia
miało przeokropne. Wiecie jaki to smród jak to sie pod sutanną
wykotłuję i zakisi ? Księżulo był w porządku, wiele nie wymagał,
był z pewnościa jednym z niewielu, którzy wiedzieli, że
do pewnych rzeczy człowieka nie można zmusić. Nawet zeszytu
nie trzeba było u niego na religii prowadzić. I wszyscy
go bardzo za to lubili i szanowali, tylko ten smród...
A bodajże wszyscy dzisiaj tak śmierdzieli jak on... i jak
on nie pchali się z buciorami na czyste prześcierdało.
W połowie lat 80-tych miałem pewnie gdzieś tyle lat co
Agrafka ( przypuszczam, że jast młodą osobą ). To cecha
a może i przywilej młodego wieku, że jak jak się ma coś
do powiedzenia to się o tym po prostu mówi a najlepiej
krzyczy, i już. Mam rację, Agrafka, zołzo jedna ?

Jędrek
agrafka
>Jędrek
tak, tak, masz racje ))),to chyba moj najlepszy przywilej, szkoda, ze niektorym ludziom doroslym brakuje tej spontanicznosci.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>nie, niestety to nie ja
Niestety?

Joachim Patryas
Miła Agrafko/Zołzo. To prawda, że młodość jest spontaniczna i naturalna w reakcjach. Racje ma Jędrek twierdząc, że jeśli ma się coś do powiedzenia to się to mówi a nawet krzyczy. Jednak tak to już jest, że zawsze mówi się do kogoś i ten ktoś wypowiedzi - młodych, starych i tych nieokreślonych - odbiera i reaguje na nie.
Ja właśnie tak j.w. odebrałem Twój głos na forum. Muszę samokrytycznie przyznać, że nie zakładałem iż tak lakoniczne "zagajenie do dyskusji" sprowokuje dyskusję /przy okazji gratulacje za spostrzegawczość/.

Mój stosunek do wielu działań kleru jest także krytyczny. Pisałem na ten temat min. na stronie internetowej naszego Klubu /w tym na forum dyskusyjnym/ oraz na łamach "Trybuny", "Przeglądu", "Polityki" i "Res Humany".
Jednak, jako starsza i tolerancyjna osoba, unikam uogólnień.
Na koniec przytocze to co na temat młodości i osób "doświadczonych" napisał patron naszego Klubu - Tadeusz Kotarbiński;

"Młodym jest, kto się czuje wieczorem jak rano, stary - kto się czuje rano tak jak wieczorem."
"Do tego, by mądrze sie działo, potrzebne są młode ręce i stare głowy."

Pozdrawiam
Joachim Patryas
www.kkwitolerancji.com

Jędrek
Czołem Panie i Panowie !

To oczywiste, że nie żyjemy sami na tym świecie i wszystko
co się dzieje nie pozostaje bez wpływu na nas samych.
Każda sytuacja czegoś nas uczy. Ta pozornie bez znaczenia
czasem może dać do myślenia jak i ta, która nas nie zabije
a sprawi, że będziemy silniejsi. To chyba kwestia otwarcia
się, której pochodną może być owa spostrzegawczość, o której
Joahim wspomniałeś. Nawet w szaleńcu jest cząstka geniuszu,
która może nam przelecieć obok nosa.

Co do tak zwanego kleru to jakoś ostatnio coraz mniej
chce mi się wysilać, by owych uogólnień nie stosować.
Jeżeli pierwszy, dziesiąty, setny i.t.d. okazuje się zły,
to raczej śmiało można powiedzieć, że struktura sama w sobie
też jest zła. Zwyczajną hipokryzją jest tu formowanie
takich określeń jak np. synowie kościoła. W którym momencie
złodziej, bandyta, gwałciciel czy pospolity oszust przestaje
być owym żywym kościołem a staje się synem kościoła ?
Jakoś nie mogę tego pojąć, może mam za małą głowę.
Oczywiście tam gdzie ktoś zrobi coś dobrego słychać
od razu fanfary i peany. Tak sie składa, że od czasów
swojej wczesnej młodosci, która przypadła na epokę schyłkowego
Gierka i początki wielkich przemian nie spotkałem ŻADNEGO
"normalnego" księdza. A spotkałem ich wielu. Na początku lat
90-tych pracowałem w szkole i miałem ich za "kolegów z pracy".
Do dziś "dochodzą mnie słuchy" co ci święci mężowie wyczyniają.
Ale mówmy o tych rzeczach dobrych. Wspomnę ks. Andrzeja. Zanim
założył suknię, pracował w przemyśle. pewnego dnia poczuł powołanie,
i już. Zapraszał nas do siebie na plebanię, i wcale nie po to
by któregoś z nas zaciągnąć na kanapę. Pamietam jak wrócił
z wycieczki do ziemi świętej. Przywiózł dużo zdjęć i nagrany
na kaseciaku śpiew muezaina. Tłumaczył nam, żeby wysłuchać
tego z powagą, bo to jest jego modlitwa do Boga. Czy pod koniec
lat 70-tych ktoś słyszał o takich rzeczach ? Po prostu fenomen.
Inny ks. Andrzej prowadził jakieś schole czy oazy. Młódź dosłownie
lgnęła do niego. Nieżyjący już ks. Kazimierz Jancarz. Chyba mało
kto o nim nie słyszał. No i ten co od niego wiecznie śmierdziało.
A bodajby wszyscy dziś tak śmierdzieli. Pokochałbym ten smród
jak swój własny... Byli też ci źli, tzn. tacy, którzy jakby nie
pasowali do wizerunku kapłana katolickiego. Któregoś widywano z kobietą,
jeden taki był, co często obejmował nasze koleżanki i śmiesznie
przy tym sapał. Jeszcze wtedy nie słyszeliśmy o pedofilii, wyczuwaliśmy
tylko jakiś bliżej nie określony erotyczny podtekst. Kiedyś poprosił
dwie dziewczyny o pomoc w sprzątaniu swojego pokoju chyba po
jakichś imieninach. Uciekły, bo przyjął je w samych slipach.
Ale obok takich dewiantów widziało się też tych "na miejscu".
Dziś czasami tylko słyszy się o proboszczach, którzy nie strzygą
swych owieczek, ale mają za to kłopty ze swoimi biskupami.
Dla większości kałaństwo to nie już powołanie a zwykła profesja.

Jeśli dobrze oszacowałem to wiekowo plasuję się mniej więcej
w środku, pomiędzy Joachimem a Agrafką. Jednak w swoich poglądach
bliżej mi do niej. Być może zwyczajnie nie chce mi sie już
zastanawiać kto jest kto w tym obłędnym bałaganie. Szczególnie po
ostatniej kolędzie, po której nie spałem dwie noce i pierwszy raz
w życiu zacząłem się zastanawiać czy oficjalnie nie wystąpić
z kościoła. Ktoś już kiedyś powiedział, że jeden głupi klecha
może narobić więcej szkód niż 50 lat komunizmu a wiarę można
stracić prędzej po spotkaniu ze swoim proboszczem niż po
zebraniu partyjnym. I to się sprawdza.

Pozdrawiam Wszystkich, Jędrek

I jeszcze zasłyszane: Gdyby starość mogła, a młodość wiedziała...

Zirhan
>A wiecie co ja Wam powiem?Że kościół (zauważcie, że
>słowo "kościół" jest pisane małą lterą, jako że nie mam
>żadnego poszanowania dla tej instytucji).
Ja bym pisownię tego wyrazu uzasadniał jednak w inny sposób. Z małej litery (kościół) oznacza po prostu budowlę sakralną. Pisany natomiast dużą literą (Kościół) oznacza wspólnotę wyznaniową i jej członków.
Można uzasadniać inny sposób pisania również emocjonalnym podejściem, jednak nie ma to wiele wspólnego z zasadami pisowni! 8)

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365