Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wymiary świata

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
23-02-2007 20:32hiyoshiro (278 punktów)Wymiary świata
Cześć, ostatnio zastanawiałem się nad bardziej przyziemnymi rzeczami a mianowicie nad wymiarami naszego Wszechświata. Mam wrażenie, że juz kiedyś wspminałem to pytanie, ale tylko było to napomknienie, natomiast kwestię tę chciałbym teraz rozwinąć. Proszę o pomoc i ew. wyjaśnienienie błędów w rozumowaniu.
Czas jest absolutem, nie ma początku ani końca, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że istnieje (mierzony w danej chwili). Jest to jeden z wymiarów naszego świata. Za drugi obrałem przestrzeń, również jako absolut. Pytanie: Czy jeżeli by przyjąć, że Wszechświat się nie rozszerza (jest skończony) to można powiedzieć że przestrzeń jest nieskończona? Teoretycznie nie można, bo skoro coś jest skończone to nie może być nieskończone. Ale jeśli przestrzeń ma być absolutem to musi być nieskończona. Zatem, żeby wszystko grało to Wszechświat musi być albo nieskończony albo musi się stale rozszerzać. No ale co z tą przestrzenią jako absolutem? Czy można ją uznawać za tak niepodważalny filar jak czas? Czy w nicości, może istnieć nieskończona przestrzeń? Wydaje mi się że tak.
Drugie pytanie: można powiedzieć, że czas tworzy przestrzeń? W języku występują zwroty: np. "na przestrzeni wieków" Bo jeśli tak by było, to poprzednie problemy są rozwiązane.
Jak na razie to widzę tylko dwa wymiary naszego świata. A zawsze wydawało mi się, ,że wszystko jest 3D.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

movax (630 punktów)
Dlaczego niby coś skończonego nie może być absolutem? (i co przez to rozumiesz)
Nelchael (2125 punktów)
(zablokowany)
No dobra, a o co Ci chodzi?

Mamy trzy wymiary przestrzenne (a przynajmniej tyle postrzegamy).

Skąd ta pewność, że czas nie ma początku ani końca?
Adam
Czas i przestrzeń wydają się być tylko sposobem widzenia przez nas rzeczyistości. Już w gimnazjum nastolatkowie uczą się, że ani czas (vide problem jednoczesności) ani przestrzń (odległość?) nie są bezwzględne. Dlatego raczej za absolutne bym ich nie uznał.

Można uznać ową "przestrzeń" za coś co nie istnieje realnie - "przestrzeń" to wszak jedno z kilku pojęć jakim określamy brak innych obiektów (czasami też "wielkość" i pewnie kilka innych, ale to tylko słowo więc nad tym debatować nie a sensu) - a więc konkretnie nic. Problem w tym, że wtedy troche trudno mówić o czymś takim jak granice Wszechświata (a sprzeczać się z gronem naukowów które w większości popiera tezę się nie zamierzam).

Będziemy chyba musieli poczekać na dowody epiryczne, a niestery warp 10 (specjalnie dla fanów Star Treka) pewnie nigdy nie osiągniemy bo to prawdopodobnie niemożliwe.
hiyoshiro (278 punktów)
>Dlaczego niby coś skończonego nie może być absolutem? (i co przez to rozumiesz)
Na początku muszę przyznać się do błędu, ponieważ nie sprawdziłem w słowniku co znaczy absolut. Użyłem tego pojęcia raczej intuicyjnie, co może prowadzić do nieporozumień. Dla mnie absolut to coś, co jest nienaruszalne. Nie można tego obalić ani ogarnąć. Czas rozumiem jako absolut, ponieważ istnieje mimo wszystko. Choćby nic innego nie istniało, moim zdaniem, czas istnieje. Skoro absolut ma istnieć mimo wszystko, to w mojej definicji wykluczone jest "bycie skończonym".

>Już w gimnazjum nastolatkowie uczą się, że ani czas (vide problem jednoczesności) ani przestrzń (odległość?) nie są bezwzględne. Dlatego raczej za absolutne bym ich nie uznał.

Oczywiście bezwzględny mój czas nie jest. Zawsze można postawić jakiś punkt odniesienia. To, że nie jest bezwzględny nie oznacza według mnie, że nie jest absolutny. My bowiem mówimy" teraźniejszość" bądź "przeszłość" lub "przyszłość". To, co sprawia że czas jest absolutny to fakt, że wyprzedza on wszystko. Materia może mu nadać pewną względność, ale jej brak w niczym nie narusza struktury czasu. Istnieje on bez względu na materię, bądź brak materii. Materia, czyli ludzie, planety, przedmioty - tylko pozwalają dostrzec, że czas upływa. Skoro czas jest, istnieje, bo widzimy np że jakaś planeta wybucha albo jakiś człowiek się starzeje znaczy to nie znaczy, że w próżni go nie ma. Po prostu nie da się go zaobserwować na żadnym przedmiocie, który mógłby się nam w dowód "postarzeć".
Właśnie dlatego mam takie silne przekonanie, że skoro czas "teraz" jest, to nie ma początku ani końca.

Czas jest mierzony, ale jest niezmierzony.

P.S. 1)Nie znam relatywistycznej teorii względności , a coś mi mówi, że ona coś mówi na ten temat.

Neurosis
Mateusz (879 punktów)
>Materia może mu nadać pewną względność, ale jej brak w niczym nie narusza struktury czasu. Istnieje on bez względu na materię, bądź brak materii. Materia, czyli ludzie, planety, przedmioty - tylko pozwalają dostrzec, że czas upływa. Skoro czas jest, istnieje, bo widzimy np że jakaś planeta wybucha albo jakiś człowiek się starzeje znaczy to nie znaczy, że w próżni go nie ma. Po prostu nie da się go zaobserwować na żadnym przedmiocie, który mógłby się nam w dowód "postarzeć".

To ,że w próżni nie ma przedmiotów (materii) na których możnaby zaobserwować upływ czasu wprawdzie nie uniemożliwia czasowi istnienia w tejże pustce ale także tego nie potwierdza,ponieważ zabiera obserwatorowi wszelką możliwość sprawdzenia tego.
Może być tak jak to sobie Pan wyobraził, ale równie dobrze może być na odwrót.
Można np. przyjąć ,że czas w próżni nie płynie wcale , a zaczyna płynąć dopiero wtedy gdy spotka się z materią.
Pozdrawiam.
wyszpolski (447 punktów)
>To ,że w próżni nie ma przedmiotów (materii) na których możnaby zaobserwować upływ czasu wprawdzie nie uniemożliwia czasowi istnienia w tejże pustce ale także tego nie potwierdza

1. W próżni jest pełno atomów, próżnia absolutna jest raczej czysto teoretyczna
2. Obserwując domniemaną próżnię, tworzysz własny układ odniesienia i narzucasz jej "swój czas"

>ponieważ zabiera obserwatorowi wszelką możliwość sprawdzenia tego.

Oczywiście że nie, możesz sobie spokojnie opisywać że według twojego czasu przez jakiś okres nie było w takim miejscu NIC. Co więcej, możesz tę próżnię opisać w miliardach dowolnych układów odniesienia.

>Można np. przyjąć ,że czas w próżni nie płynie wcale , a zaczyna płynąć dopiero wtedy >gdy spotka się z materią.
>Pozdrawiam.

Czas w próżni płynie, bo ta "próżnia" jest częścią gigantycznej ilości układów odniesienia.
Mateusz (879 punktów)
>Obserwując domniemaną próżnię, tworzysz własny układ odniesienia i narzucasz jej "swój czas"

Owszem ,gdyby można było obserwować próżnię bez wpływania na nią możnaby narzucić jej własny czas.Lecz aby obserwować cokolwiek trzeba na to oddziaływać lub też to coś musi na nas oddziaływać.Przykład:
Obserwóję domniemaną ,,pustkę".
Patrzę swoim teleskopem na określony punkt w przestrzeni.To,że widzę,iż tam nic nie ma znaczy poprostu to ,że foton który przeleciawszy przez tęże ,,próżnię" dotarł do mojego oka nie napotkawszy tam żadnej materii.Wszystko by było w porządku gdyby nie to, że foton przelatójąc przez próżnię zdyskredytował jej status, a to dlatego iż samemu posiada masę.Więc to co ujrzymy w teleskopie nie będzie już próżnią. Nie można zobaczyć , usłyszeć itd. pustki , uniemożliwia to nam charakter i zasada działania naszych zmysłów.

>Czas w próżni płynie, bo ta "próżnia" jest częścią gigantycznej ilości układów odniesienia
Próżnia nie może być częścią układu odniesienia, ponieważ sama nie jest ona ciałem ani tym bardziej układem ciał , względem ,których moglibyśmy się ustosunkowuwać do danej wartości.Dlatego też nie można powiedzieć,że w próżni bezsprzecznie płynie czas.
Pozdrawiam.
wyszpolski (447 punktów)
Ja jako tę próżnię absolutną rozumiem np. namacalny kawałek przestrzeni kosmicznej, np. przestrzeń 3D między np. 6cioma najbliższymi cząstkami, takie coś można wyizolować i obserwować. Poza tym jeśli np. koncepcja grawitonów jest poprawna, to próżni absolutnej nie ma.
$kRz@tEi$tK@ (5585 punktów)
Ja ostatnio dowidziałam się, że żyjemy w 4 wymiarach: szerokość, długość, wysokość i czas. Ale czy to jest prawda to nie mam pewności, w każdym badź razie, myślę że nigdy nie będziemy w stanie sobie wyobrazić 11 wymiarów podobnie jak mrówka nie może wyobrazić sobie 3 wymiarów (bo widzi w dwóch), ale za to my możemy sobie wyobrazić co ona widzi.

"...cóż szczęście dać może nietrwałe, skoro snem jest całe..."
hiyoshiro (278 punktów)
>Ja ostatnio dowidziałam się, że żyjemy w 4 wymiarach: szerokość, długość, wysokość i czas.
No to by się zgadzało, bo ja przestrzenią nazwałem odległość, powierzchnię i objętość, czyli suma sumarum szerokość*długość*wysokość. Te trzy ostatnie można bowiem określić jednym słowem - tak mi się wydaje.

>myślę że nigdy nie będziemy w stanie sobie wyobrazić 11 wymiarów podobnie jak mrówka nie może wyobrazić sobie 3 wymiarów (bo widzi w dwóch), ale za to my możemy sobie wyobrazić co ona widzi.

Zgadzam się, to zależy od potencjału postrzegania. Ludzki jest taki a nie inny, i nic tu zmienić się (narazie) nie da. Myśląc o innych wymiarach nie możemy sobie ich wyobrazić "przedstawiająco", ale może da się o nich pomyśleć w inny sposób. Chyba, że one wymykają się temu, co ludzkie.

Neurosis
Marek
>myślę że nigdy nie będziemy w stanie sobie wyobrazić 11 wymiarów podobnie jak mrówka nie może wyobrazić sobie 3 wymiarów (bo widzi w dwóch)

byłas kiedyś mrówką? my widzimy tylko dwa wymiary tak naprawde, wysokość i szerokość, nie widzimy grubości (jeśli chodzi o wymiary przestrzenne), a tak w ogóle autor wątku namotał, a i tak nikt na to nie odpowie jednoznacznie bo nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, i zapewne sam autor o tym doskonale wie, ale nie ma nic innego do roboty i pisze głupoty.
pozdrawiam
hiyoshiro (278 punktów)
> a tak w ogóle autor wątku namotał, a i tak nikt na to nie odpowie jednoznacznie bo nikt nie jest w stanie odpowiedzieć, i zapewne sam autor o tym doskonale wie, ale niema nic innego do roboty i pisze głupoty.

Generalnie to masz racje.
Koniec tematu.
wyszpolski (447 punktów)
"Krótka historia czasu" Stephena Hawkinga powinna rzucić nowe światło, a raczej rozwiązać problemy i dane pytania, rozpisałbym się, ale na pewno zrobię to o wiele gorzej od tego pana, a już na pewno bez rysunków (stożki światła itp.). Polecam, bo tam jest to wszystko bardzo przystępnie wytłumaczone, do tego książka tania, a i w każdej bibliotece powinna być.
hiyoshiro (278 punktów)
Dzięki, chętnie po to sięgne. Znam gościa, znam, podobno wspaniały geniusz, ale czytać jeszcze nie miałem przyjemności. No cóż, jak tylko góra książek które aktualnie czytam zmaleje, postaram się nadrobić zaległośći z panem Hawkingiem.

Neurosis
nieobecny
>Czas jest absolutem, nie ma początku ani końca, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że istnieje (mierzony w danej chwili).
Konia z rzędem plus nagroda Nobla temu, kto powie co to jest czas. Póki co nikt nie wie.
Piszesz o mierzeniu czasu w danej chwili - zastanów się przez chwilę co właściwie napisałeś. Mierzysz czas "w czasie"? (czyż bowiem "chwila" nie jest "kawałkiem" czasu?) Mierzysz "upływ czasu"...? A w czym czas upływa?
Głąbiński (3538 punktów)
Obawiam się, że powyższe rozważania przypominają próby określania, ilu aniołów zmieści się na główce szpilki. Jest faktem, że nie znamy nic, co można określić (zdefiniować) bez odwołania się do innego pojęcia, które w tym momencie uznajemy (w sposób zupełnie dowolny) za określone (zdefiniowane). W niektórych wersjach teizmu, takim bezwzględnym punktem odniesienia jest Bóg, co jednak nie rozwiązuje sprawy, gdyż - w tym ujęciu - jest On niepoznawalny.
Poza tym odwołania do teorii względności czy do Hawkinga nie mają w tym temacie sensu, gdyż tam mowa jest o wiedzy naukowej, która filozoficznych (właściwie metafizycznych) spekulacji nie dotyczy i nimi się nie jest zainteresowana. Jeżeli zdarzają się momenty, że któryś z naukowców popuści wodze fantazji i dołączy do swoich wywodów jakieś extra dodatki, nie można tej dygresji traktować jako część dzieła.

Stach M. G.
hiyoshiro (278 punktów)
widze ze obrana przeze mnie droga do nikad nie prowadzi wiec zawieszam dyskusje.
dzieki i pozdrawiam.
diogenes (42753 punktów)
>Czas jest absolutem, nie ma początku ani końca, a
>najlepszym tego dowodem jest fakt, że istnieje (mierzony w
>danej chwili). Jest to jeden z wymiarów naszego świata.

nie przekonują mnie te konstatacje. czas jest dla mnie konstruktem świadomości, którą uważam za jedyny wymiar świata. czas, ten, który rzekomo mierzą zegary, to jedynie abstrakt od porównań pewnych zdarzeń: np. ziemia okrązy słońce (masz więc jedynie ruch, zmianę), a mówisz że upłynął rok. ale de facto nic poza ruchem się nie stało. no i oczywiście musisz uwzględnić punkt wyjścia pomiaru, tzn. uwzględnić pamięć jako jedna z fundamentalnych cech świadomości. tak więc czas jest konstruktem i nic takiego nie istnieje we wszechćwiecie jako niezależny i obiektywny od poznającej świadomości czas (substancja). Tak więc bez pamięci nie bylibysmy w stanie skonstruować pojęcia czasu. Jak więc widzisz to nie świat się rozszerza, lecz jedynie nasza pamięć.

pozdrowienia
frater (183 punktów)
(zablokowany)
>Cześć, ostatnio zastanawiałem się nad bardziej
>przyziemnymi rzeczami a mianowicie nad wymiarami naszego
>Wszechświata.

żyjemy tylko w marnych 4 wymiarach (długość, szerokość, wysokość i w funkcji czasu)
podczas gdy na świecie jest cała gama wymiarów
odkrył to już Einstein- ogólna teoria względności
potocznie druga
czas wyznacza nam słoneczko

nasze życie na ziemi to tylko pierwszy ułamek chwili życia
po niej dostaniemy nowe ciała (astralne), i w innych wymiarach będziemy żyli nadal wiecznie
jesteśmy nieśmiertelni
i niejest to kpina
frater (183 punktów)
(zablokowany)
>>Cześć, ostatnio zastanawiałem się nad bardziej
>>przyziemnymi rzeczami a mianowicie nad wymiarami naszego
>>Wszechświata.

będę WAS tam mógł uszczypnąć, pod warunkiem, że będziecie dążyć do Nieba
bądziecie także materią
frater (183 punktów)
(zablokowany)
>>>Cześć, ostatnio zastanawiałem się nad bardziej
>>>przyziemnymi rzeczami a mianowicie nad wymiarami naszego
>>>Wszechświata.

A BÓG NAS BARDZO KOCHA I POMAGA JAK MOŻE NAJLEPIEJ BY KAŻDY JAK NAJKRÓTSZĄ DROGĄ TRAFIŁ DO RAJU
ale ceni też wolną wolę człowieka
puka do każdego Serduszka
DO KAŻDEGO SERDUSZKA
frater (183 punktów)
(zablokowany)
>>>>Cześć, ostatnio zastanawiałem się nad bardziej
>>>>przyziemnymi rzeczami a mianowicie nad wymiarami naszego
>>>>Wszechświata.

piekło nie jest puste
tan z ogonem wiele bytów łamie
Sycz (227 punktów)

>piekło nie jest puste
>tan z ogonem wiele bytów łamie

Nie boje się zwierząt, jeśli miałbym się kogokolwiek bać to raczej ludzi. Ludzi skrzywdzonych przez naturę. Ludzi skazanych na niebo lub piekło, ludzi którym wszystko jest pisane, fanatyków, nie potrafiących myśleć samodzielnie, wizjonerów bez wizji, przestraszonych oszołomów z wybałuszonymi oczkami kipiącymi nienawiścią. Nawracających na jedyną, słuszną i właściwą drogę.
Kim jesteś Ty? Jesteś lepszy? Jesteś klerykiem?

Beirut
Patty Matheson (2087 punktów)
Nie wiem, co paliłeś, ale nie powinni tego legalizować.
Narkotyki szkodzą, gdy w niepowołanych rękach.




>piekło nie jest puste

Optymistycznie przyjmijmy, że w połowie pełne.

>tan z ogonem wiele bytów łamie

Cokolwiek. Forum poetyckie piętro wyżej.


Lepiej mieć niż nie mieć.
frater (183 punktów)
(zablokowany)

>>piekło nie jest puste
>Optymistycznie przyjmijmy, że w połowie pełne.
>>tan z ogonem wiele bytów łamie
>Cokolwiek. Forum poetyckie piętro wyżej.
>
Lepiej mieć niż nie mieć.


diabła sie nie wywołuje gdyż naprawde istnieje
marne duchy też dreczą ludzi

mad nami unosi cie teraz cała gromada bytów w innych wymiarach
są przy Was też Wasi Aniołowie Stróże, jak i wiele innych Aniołów
frater (183 punktów)
(zablokowany)

>są przy Was też Wasi Aniołowie Struże, jak i wiele innych Aniołów

i na pewno kiedyś ten świat poznacie
nie ma innej drogi
pytanie jest tylko takie czy wybierzemy dobro czy zło?
czy uwierzymy w Boga-Człowieka JEZUSA CHRYSTUSA?
czy uwierzymy w słowa CREDO
Patty Matheson (2087 punktów)
>i napewno kiedyś ten świat poznacie
>niema innej drogi

Już się nie mogę doczekać. Naprawdę. To by wiele wyjaśniło.

> pytanie jest tylko takie czy wybierzemy dobro czy zło?

Każdy wybiera "swoje" dobro. A jak nawet tego nie potrafi, to wybiera "czyjeś". A potem mamy nieszczęścia.

>czy uwierzymy w Boga-Człowieka JEZUSA CHRYSTUSA?
>czy uwieżymy w słowa CREDO

Już chyba i tak za bardzo wierzycie.


Lepiej mieć niż nie mieć.
Patty Matheson (2087 punktów)
>diabła sie niewywołuje gdyż naprawde istnieje

Gdyby nie istniał, też by się go nie wywoływało.

>marne duchy też dreczą ludzi

Marny duchu, czy to Ty?

>mad nami unosi cie teraz cała gromada bytów w innych wymiarach
>są przy Was też Wasi Aniołowie Struże, jak i wiele innych Aniołów

Domyślam się, co czujesz. Też miewałam takie fazy.

Ja nie miałabym nic przeciwko jakimś aniołom "strużom" i wielu inszym, ale bez ujawniania się to mi zakrawa na podglądactwo. A fe!


Lepiej mieć niż nie mieć.
frater (183 punktów)
(zablokowany)


zdjęcie ciała Św.Bernardetty Soubirous zmarłej 16 kwietnia 1879 r. , której ciało nie uległo rozkładowi po śmierci (objawienia Mamy Bożej z 1858 r. w Lourdes) pozostaje fenomenem, który szokuje nie tylko agnostyków i ateistów
Sprawia wrażenie, że śpi
Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów)
Czy były przeprowadzone niezależne od kościoła badania? Jeśli nie, to można nawet domniemywać, że jest to kukła. Zapewnienia kleru są tu zdecydowanie niewystarczające.

"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów)
>żyjemy tylko w marnych 4 wymiarach (długość, szerokość, wysokość i w funkcji czasu) podczas gdy na świecie jest cała gama wymiarów odkrył to już Einstein- ogólna teoria względności
Proszę nie przypisywać Einsteinowi tego czego nie powiedział.
Proszę o wyjaśnienie (fizyczne !!, czyli posługując się terminologią naukową a nie metafizycznymi dyrdymałami) co to jest "cała gama wymiarów".

>nasze życie na ziemi to tylko pierwszy ułamek chwili życia po niej dostaniemy nowe ciała (astralne), i w innych wymiarach będziemy żyli nadal wiecznie jesteśmy nieśmiertelni i niejest to kpina
To właśnie jest astralna kpina z nauki.


"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
Patty Matheson (2087 punktów)
Nie zdążyłm przed zamknięciem tematu, ale skoro już tu jestem to dorzucę swoje

>Cześć, ostatnio zastanawiałem się nad bardziej
>przyziemnymi rzeczami a mianowicie nad wymiarami naszego
>Wszechświata.

Ciekawi mnie, w jakim sensie rozważasz te kwestie - bardziej naukowym czy metafizycznym, filozoficznym? Ktoś zwrócił już na to uwagę. Ja odniosę się do naukowego, bo mowa o "przyziemności"

>Czas jest absolutem, nie ma początku ani końca, a
>najlepszym tego dowodem jest fakt, że istnieje (mierzony w
>danej chwili).

W jaki sposób mierzysz czas w danej chwili? Czas to coś, co "upływa". Nie da się go zmierzyć w "chwili zamrożonej". Bo nie chodzi o określenie typu "piątek 12:45:21"?
Czas jest najprawdopodobniej zdeterminowany przez zachodzące zjawiska.
Warto przypomnieć sobie [chyba że nie znasz tego, zgoła ciekawego, faktu], że w skali mikroskopowej zjawiska nie odróżniają upływu czasu w żadną stronę. Przejście cząstki ze stanu do jakiegokolwiek innego jest tak samo prawdopodobne. Jednak w skali makroskopowej prawdopodobieństwo np. tego, że wszystkie cząstki jakiegoś przedmiotu cofną się do tych stanów, w których były przed chwilą, jest... No wiadomo

>Czy jeżeli by przyjąć, że Wszechświat się nie rozszerza
>(jest skończony) to można powiedzieć że przestrzeń jest
>nieskończona?

To, że Wszechświat się nie rozszerza, nie implikuje jego [nie]skończoności. Rozszerzać się może coś, co jest skończone, bo nieskończone nie ma czego w co rozszerzać. A jak coś się nie rozszerza, to się nie rozszerza, czy jest skończone, czy nie.
Generalnie powinieneś najpierw określić definicje. Bo teraz nie wiadomo, o którą przestrzeń chodzi.
Zresztą, same pojęcia skończoności i nieskończoności są przewrotne. Pamiętamy żuczka chodzącego po baloniku? Powierzchnia balonika jest skończona, ale żuczek idzie, i idzie, i idzie... A i sam balonik też się rozszerza.

>Ale jeśli
>przestrzeń ma być absolutem to musi być nieskończona.

Jestem skłonna uznać nieskończoność daleką jako wymysł ludzki. Coś realnego nie może się ciągnąć jak smród za pospolitym ruszeniem. Co najwyżej napotyka w końcu swój początek, tak jak nieśmiertelna powierzchnia kuli/balonika. Podobnie jak schodzimy do infinitezymalnie małych "przestrzeni", musiałyby "wychodzić z drugiej strony" I tym sposobem cały Wszechświat były ze sobą powiązany, redukując się do punktu

>Zatem, żeby wszystko grało to Wszechświat musi być albo
>nieskończony albo musi się stale rozszerzać.

Jeśli przyjąć Twój absolut, to Wszechświat może być skończony i się nie rozszerzać - przecież miałby swój układ odniesienia.

>Czy w nicości, może istnieć
>nieskończona przestrzeń?

Nicość - "ulubione" słowo filozofów To też raczej jest tylko idea, w dodatku taka, której nie można sobie uzmysłowić, ani określić. Tam, gdzie nic nie ma - nie ma nic, czy jest nicość? Problem nicości nie daje mi spokoju odkąd w wieku 6 lat zobaczyłam film pt. "Niekończąca się historia"
W nicości nic nie może istnieć, ponieważ jakby zaistniało, to nie byłaby już nicość.

>Drugie pytanie: można powiedzieć, że czas tworzy
>przestrzeń? W języku występują zwroty: np. "na przestrzeni
>wieków" Bo jeśli tak by było, to poprzednie problemy są
>rozwiązane.
>Jak na razie to widzę tylko dwa wymiary naszego świata. A
>zawsze wydawało mi się, ,że wszystko jest 3D.

Hehe. Szkoda, że nie widzimy reszty wymiarów. I pomyśleć, że to tylko dlatego, iż pozostałe nie są nam potrzebne do przetrwania. To była myśl [ale nie cytat] jakiegoś uczonego. Ja np. sądzę, że widzimy inne wymiary - jako materię, cząstki i takie tam. Przecież nie mogą być podobne do przestrzennych, ponieważ nie ma możliwości zobaczenia przez nas takich wielowymiarowych przestrzeni. Ale matematycznie uznanie oddziaływań i in. za dodatkowe wymiary podobno zdaje egzaminy.

Lepiej mieć niż nie mieć.
frater (183 punktów)
(zablokowany)
każdy człowiek ma wolną wole i to zarówno do dobrego jak i do złego
jesteśmy tu na ziemi tylko dla próby
albo jesteśmy dobrymi bytami albo złymi
wybór należy do nas
żyjemy tylko w marnych 4 wymiarach (długość, szerokość, wysokość i w funkcji czasu)
podczas gdy na świecie jest cała gama wymiarów
odkrył to już Einstein- ogólna teoria względności

nasze życie na ziemi to tylko pierwszy ułamek chwili życia
po niej dostaniemy nowe ciała (astralne), i w innych wymiarach będziemy żyli nadal wiecznie
jesteśmy nieśmiertelni
i nie jest to kpina

będę WAS tam mógł uszczypnąć, pod warunkiem, że będziecie dążyć do Nieba
będziecie także materią

A BÓG NAS BARDZO KOCHA I POMAGA JAK MOŻE NAJLEPIEJ BY KAŻDY JAK NAJKRÓTSZĄ DROGĄ TRAFIŁ DO RAJU
ale ceni też wolną wolę człowieka
puka do każdego Serduszka
DO KAŻDEGO SERDUSZKA
TyDraniu (6569 punktów)
>NAJKRUTSZĄ

Zbanujcie tego debila .
frater (183 punktów)
(zablokowany)
>>NAJKRUTSZĄ
>Zbanujcie tego debila .
jednym słowem
BRAK ARGUMENTÓW
Sycz (227 punktów)
>>NAJKRUTSZĄ
>Zbanujcie tego debila .

Nie no bez przesady, nie ma prawa się wypowiadać, bo ma inny światopogląd??
Spokojnie - odrobina tolerancji nie zaszkodzi

Beirut
frater (183 punktów)
(zablokowany)
>>>NAJKRUTSZĄ
>>Zbanujcie tego debila .
>Nie no bez przesady, nie ma prawa się wypowiadać, bo ma inny światopogląd??
>Spokojnie - odrobina tolerancji nie zaszkodzi

jak najbardziej; ale wulgaryzmy, czy przemoc, to brak argumentów
Andrzej Bonifacy Fudali (526 punktów)
>Czas jest absolutem, nie ma początku ani końca, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że istnieje (mierzony w danej chwili).
To że coś istnieje i można to zmierzyć nie jest dowodem na to, że jest absolutem. Radzę dokładniej zapoznać się z wnioskami wynikającymi ze szczególnej teorii względności. Według niej czas jest tym co pokazują zegary i niczym więcej.

>Jest to jeden z wymiarów naszego świata. Za drugi obrałem przestrzeń, również jako absolut.
Kolejny błąd, czas i przestrzeń to jedność nierozerwalna. Jedna nie istnieje bez drugiej i odwrotnie. W skali kwantowej czas i przestrzeń bywają nierozróżnialne.
W związku z tym pozostałe dywagacje tracą sens.

>Jak na razie to widzę tylko dwa wymiary naszego świata. A zawsze wydawało mi się,że wszystko jest 3D.
Ja widzę 3 wymiary i postrzegam czwarty. Wszystko jest 3D+1, czyli 4D. Przynajjmniej w naszej ludzkiej skali.

"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, [..] Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. [..] chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu". Albert Einstei
Mesetchina (119 punktów)

>Czas jest absolutem, nie ma początku ani końca, a
>najlepszym tego dowodem jest fakt, że istnieje (mierzony w
>danej chwili).

Od czasu STW i OTW Einsteina czas nieodwracalnie przestał być absolutem. Nie wiadomo, czy miał początek. W modelach typu steady state nie miał, zaś teorie uznające możliwość Wielkiego Wybuchu zakładają, że miał.

> Za
>drugi obrałem przestrzeń, również jako absolut.

przestrzeń jest nierozerwalnie związana z czasem, lepiej jest więc mówic o "czasoprzestrzeni".

<Pytanie:
>Czy jeżeli by przyjąć, że Wszechświat się nie rozszerza
>(jest skończony) to można powiedzieć że przestrzeń jest
>nieskończona? Teoretycznie nie można, bo skoro coś jest
>skończone to nie może być nieskończone. Ale jeśli
>przestrzeń ma być absolutem to musi być nieskończona.
>Zatem, żeby wszystko grało to Wszechświat musi być albo
>nieskończony albo musi się stale rozszerzać. No ale co z tą
>przestrzenią jako absolutem? Czy można ją uznawać za tak
>niepodważalny filar jak czas?

Wydaje mi się, że pojąłeś wszechświat jako wycinek jakiegoś większego uniwersum, na które rozciągasz pojęcie przestrzeni i czasu. Tymczasem czasoprzestrzeń jest równoznaczna z wszechświatem - poza wszechświatem nie ma czasoprzestrzeni, tam gdzie czas i przestrzeń, tam i wszechświat.

>Drugie pytanie: można powiedzieć, że czas tworzy
>przestrzeń? W języku występują zwroty: np. "na przestrzeni
>wieków"

Kapral wymyślił pojęcie czaseprzestrzeni:"kopiecie stąd do obiadu!"

> Bo jeśli tak by było, to poprzednie problemy są
>rozwiązane.

nie rozumiem
ale pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365