 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-06-2007 23:19 | reder | Piękno | witam Polski estetyk XX stulecia - Mieczysław Wallis - zbudował spójną teorię estetyczną (jedną z pierwszych semiotycznych), w której paleta pojęć podstawowych przedstawia się następująco:
WAżNą ocenę estetyczną wydać może tylko ten, kto WłAśCIWIE przeżył estetycznie dzieło sztuki. Właściwe przeżycie zaś możliwe jest wówczas, gdy dzieło sztuki się ROZUMIE. Proces rozumienia każdego dzieła sztuki da się z kolei podać w postaci czterech etapów: 1. rozumienie dążeń artystycznych twórcy danego dzieła. 2. rozumienie, właściwe ujęcie układu, budowy, struktury danego dzieła. 3. właściwa interpretacja pierwiastków semantycznych (czyli tych znaków, które znaczą). 4. właściwa interpretacja pierwiastków psychologicznych (czyli wyrazu, ekspresji).
Jak pisze sam Wallis: "Konsekwencją rozumienia dążeń artystycznych w jakimś dziele sztuki jest zwykle wnikanie w to dzieło zgodnie z intencjami jego twórcy; wpatrywanie się, wsłuchiwanie, wczytywanie w to dzieło tak, jak by tego pragnął jego twórca; wyrażając się przy pomocy pewnej przenośni, przybranie wobec tego dzieła odpowiedniej 'postawy psychicznej', a niekiedy nawet, wobec dzieł plastycznych, odpowiedniej postawy fizycznej. Natomiast nierozumienie dążeń artystycznych w jakimś dziele prowadzi zwykle do wnikania w to dzieło w sposób niezgodny z intencjami jego twórcy [...]. Zazwyczaj, gdy uświadamiamy sobie dążenia artystyczne w jakimś dziele sztuki, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że uświadamiamy sobie te dążenia, że dokonujemy tutaj pewnego 'aktu rozumienia'. Dopiero, gdy widzimy, jak nierozumienie dążeń artystycznych w pewnym dziele prowadzi, na różnych drogach, do zniekształcenia przeżycia estetycznego, jakie to dzieło daje w innych warunkach, dopiero wtedy uświadamiamy sobie, że tu czegoś zabrakło: rozumienia dążeń artystycznych w tym dziele".
I cóż Państwo na to
|
| Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Forma oraz idea tego wątku podane są w sposób wyjątkowo niespójny... Mieczysław Wallis, niestety, był równie nieuporządkowany. Do jego estetycznych twierdzeń i określeń raczej nikt się poważnie nie odnosi. Sam bardzo dawno zetknąłem się z pracą Wallisa (może tylko z jej omówieniem, nie pamiętam)i właśnie takie niespójne wrażenie na mnie uczyniła (pamiętam). Nie chcę być gołosłownym: > 1. rozumienie dążeń artystycznych twórcy danego dzieła.2. rozumienie, właściwe ujęcie układu, budowy, struktury danego dzieła. 3. właściwa interpretacja pierwiastków semantycznych (czyli tych znaków, które znaczą). 4. właściwa interpretacja pierwiastków psychologicznych (czyli wyrazu, ekspresji). - są to twierdzenia szkolarskie, nawet niepoważne. Radzę się dobrze zastanowić nad nimi. > "Konsekwencją rozumienia dążeń artystycznych w jakimś dziele sztuki jest zwykle wnikanie w to dzieło zgodnie z intencjami jego twórcy ...)" Mam na podorędziu pewien cytat: "Sposób interpretacji własnego dzieła przez twórcę jest jedynie jedną z wielu interpretacji możliwych". Dodam: i w pełni dopuszczalnych. Wielość artystycznych i "semantycznych" rozumień dzieła stanowi po prostu o jego wartości. Przeciwnie: trzymanie się sztywne sposobu widzenia artysty decydowałoby o tym, iż dzieło bardzo rychło straciłoby aktualność i wartość. Nie tylko w pięknie tkwi istota dzieła artystycznego.
|
|
Michał St. Kiewicz (11 punktów) (zablokowany) | Pitolenie.
>1. rozumienie dążeń artystycznych twórcy danego dzieła.<
To rozumiem - chce kasy i sławy.
>2. rozumienie, właściwe ujęcie układu, budowy, struktury danego dzieła.<
Tu nie ma co rozumieć - albo skakanie po scenie się podoba, albo nie. Albo dźwięki zebrane do kupy tworzą miłe wrażenie dla ucha (jak flet), albo niemiłe (jak piła tarczowa).
>3. właściwa interpretacja pierwiastków semantycznych (czyli tych znaków, które znaczą).<
No to pokazał bym takim mędrcom fragment baletu bez libretta - interpretacji będzie tyle, ilu mędrców. Bo treści tu nie ma żadnych, są tylko zsynchronizowane pląsy.
>4. właściwa interpretacja pierwiastków psychologicznych (czyli wyrazu, ekspresji).<
Tu też nie ma co "rozumieć" - albo baletnice pląsają szybciej, albo wolniej. Albo potykają się, albo pląsaja sprawnie. Jedyne wrażenie "artystyczne" polega na odbiorze atrakcyjności seksualnej baletnic - no bo czemu ludziska chcą ogladać balet zgrabnych panienek, a nie chcą widzieć baletu babć z obwisłymi brzuchami i piersiami?
|
|
 | | APawłowski (1150 punktów) | To seksualne odniesienie może mieć sens. Pozostaje Panu jedynie zebrać do kupy myśli i ogłosić własną teorię estetyczną. Obawiam sie jednak że to odrobinę za mało. Sława i kasa też bywają zawodną dla twórców podnietą. Zgadzam się że istnieją dźwięki i muzyka, choć z fizycznego punktu widzenia niczym się nie różnią specjalnym, nadal to fala akustyczna, ale odbiór jednak zupełnie inne wrażenia niesie. W sumie to chyba nie do zdefiniowania. Rubik użył wszelakich środków znanych z muzyki poważnej (nie lubię tego zwrotu) i wzniosłe tytuły a jednak wyszła mu jedynie mizerność, mimo że się gościu napracował srodze. A tak na marginesie, to czy nam jest rzeczywiście potrzebna definicja w dziedzinie która wspaniale się definicjom opierała przez wieki?
|
|
|  | Michał St. Kiewicz (11 punktów) (zablokowany) | >Zgadzam się że istnieją dźwięki i muzyka, choć z fizycznego punktu widzenia niczym się nie różnią specjalnym, nadal to fala akustyczna<
Różnią się. Mimo nieudanych eksperymentów z kakofonią - nadal dobrze odbieramy dźwięki harmonizujące ze sobą w sposób czysto fizyczny. Gdy drga cała struna i jej połowa (oktawę wyżej, stosunek częstotliwości 1/2) odbieramy to jako dźwięk przyjemny. To samo dotyczy kwinty (2/3 i 3/2) i kwarty (3/4 i 4/3).
>Rubik użył wszelakich środków znanych z muzyki poważnej (nie lubię tego zwrotu) i wzniosłe tytuły a jednak wyszła mu jedynie mizerność<
Daj ci Boziu taką "mizerność" tworzyć. Jedynym kryterium sztuki jest pozytywny odbiór u konsumentów dzieła - a jego twórczość podoba się milionom.
>A tak na marginesie, to czy nam jest rzeczywiście potrzebna definicja w dziedzinie która wspaniale się definicjom opierała przez wieki?<
No właśnie nabijam się w tym wątku z definiowania...
|
|
| |  | | APawłowski (1150 punktów) | >>Zgadzam się że istnieją dźwięki i muzyka, choć z fizycznego punktu widzenia niczym się nie różnią specjalnym, nadal to fala akustyczna< >Różnią się. Mimo nieudanych eksperymentów z kakofonią - nadal dobrze odbieramy dźwięki harmonizujące ze sobą w sposób czysto fizyczny. Gdy drga cała struna i jej połowa (oktawę wyżej, stosunek częstotliwości 1/2) odbieramy to jako dźwięk przyjemny. To samo dotyczy kwinty (2/3 i 3/2) i kwarty (3/4 i 4/3). Stroiciele instrumentów wiedzieli to od zawsze i nie badali problemu metodą podwójnej ślepej próby. Jednak to działa w naszej europejskiej kulturze, arabskie skrzypce brzmią zupełnie inaczej a również ciekawie. >>Rubik użył wszelakich środków znanych z muzyki poważnej (nie lubię tego zwrotu) i wzniosłe tytuły a jednak wyszła mu jedynie mizerność< >Daj ci Boziu taką "mizerność" tworzyć. Jedynym kryterium sztuki jest pozytywny odbiór u konsumentów dzieła - a jego twórczość podoba się milionom. Ale mi się to nijak nie potrafi spodobać. Może właśnie z powodu że milionom sie podoba a może dla tego że mam przesunięty próg wrażliwości? Gratuluję jednak Rubikowi sukcesu komercyjnego. Dla mnie jest to jednak nadinterpretacja prostej linii melodycznej.
|
|
| | |  | Michał St. Kiewicz (11 punktów) (zablokowany) | >Gratuluję jednak Rubikowi sukcesu komercyjnego. Dla mnie jest to jednak nadinterpretacja prostej linii melodycznej.<
Największą sztuką kulinarną jest stworzyć smakowitość z najprostszych produktów. Największą sztuką kompozytora jest sklecić kilka prostych dźwięków tak, by podobało się to milionom.
Potrafisz zanucić jakikolwiek kawałek Pendereckiego, Lutosławskiego, Panufnika, Bairda, Szymanowskiego? Jak nie - to ich nutek klecenie jest tyle warte, co przekleństwa meneli pod piwiarnią, a ich rzekoma "popularność" jest wynikiem autopromocji konsewatoryjnej sitwy. Jedyni polscy kompozytorzy poza Chopinem, którzy pokazali swoja klasę - to Kilar (którego pieśń o małym rycerzu wyją nawet pijani kibole na meczach, a muzykę filmową zamawiają czołowi producenci filmowi świata) i właśnie Rubik.
Cała reszta to cwani chałturnicy filharmoniczni, którzy nie tylko tworzą denne, prawie nikomu nie podobające się gnioty finansowane pasożytniczo z budżetów państw, ale jeszcze każą się podziwiać jak twórcy "sztuki wysokiej".
Wysoka to jest ich bezczelność.
|
|
| | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Wartość sztuki i jej popularność nie są tożsame w żadnym przypadku. Częściej są sprzeczne. Muzyka i film są najbardziej komercyjnymi i jednocześnie najbardziej popularnymi formami sztuki, jednak rządzi tu nie sztuka a koncerny i to one mogą wypromować każdego i wszystko, to jedynie kwestia biznesplanu. Ale czy to jest jeszcze sztuka?
|
|
| | | | |  | | Patty Matheson (2087 punktów) | > Muzyka i film są najbardziej komercyjnymi i jednocześnie najbardziej popularnymi formami sztuki, jednak rządzi tu nie sztuka a koncerny i to one mogą wypromować każdego i wszystko, to jedynie kwestia biznesplanu. Ale czy to jest jeszcze sztuka?Wypromować beztalencie w społeczności racjonalnej - oto jest Sztuka!
|
|
| | | | |  | Michał Satanislawkiewicz (18 punktów) (zablokowany) | >Wartość sztuki i jej popularność nie są tożsame w żadnym przypadku. Częściej są sprzeczne<
Były kiedyś. Wtedy, gdy stu chłopków mogło dać łącznie mniejsze honorarium za występ na weselu grajkowi, niż jeden książę. Dziś już to jest nieaktualne.
Oto mój autorski podział sztuki, a jedynym wyznacznikiem jest tu kasa i ilośc konsumentów - czyli kryteria w pełni obiektywne:
1. Sztuka elitarna - gdy odbiorców jest mało, albo wręcz tylko jeden, ale za to sypią artyście hojnie złotem. Np. Wagner tworząc opery tylko dla jednej osoby - króla Ludwika Bawarskiego (za ciężką kasę) - tworzył sztukę elitarną.
2. Sztuka masowa - gdy odbiorców jest wielu, ale każdy z nich z osobna nie jest zbyt hojny. Artysta dalej dużo zarabia, tylko musi mieć wielu odbiorców. Artysta często kombinuje, jak się przypodobac masom, lecz nie zawsze oznacza to tworzenie gniotów - może po prostu stworzyć rzecz tak piękną, że podoba się niemal każdemu - jak "Cwałowanie Walkirii" wspomnianego wyżej Wagnera.
3. Sztuka niszowa - tu kryterium finansowe jest najmniej istotne i dla odbiorcy i dla artysty. W tej odmianie sztuki najbardziej liczą się przeżycia. Artysta tu tworzy szczerze - to, co sam lubi, a odbiorca konsumuje produkt najbardziej mu odpowiadający z mnóstwa ofert. Osobiście tylko tę odmianę sztuki lubię.
4. Wynalazek ostatnich czasów, syf nad syfy - sztuka pasożytnicza. Tu nie liczy się konsument. Tu liczy się korupcyjny układ władza - pasożytniczy "artysta". "Artysta" może nie sprzedać ani jednej płyty czy obrazu - ale sitwa "artystów" daje hucpiarzowi klakę, za gnioty, których nikt słuchać nie chce płaci państwo - to właśnie takie różne "Pendereckie". Ma kto z tu obecnych choć jedną osobiście kupioną płytę tego lub podobnego "artysty"? Oczywiście, że nie - no to czemu nie krzykniemy takiej pijawce "spieprzaj dziadu!" ??????? Czemu godzimy się na ograbianie nas z podatków na rzecz podobnych chałturników?
|
|
| | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Ja zaś sztukę dziele na taką, która do mnie przemawia wywierając niezatarte wrażenia i zachwyca każdą komórkę mojego organizmu, oraz na całą resztę. Opisany przez Pana przypadek z punktu 4. był powszechnie znany każdemu mecenasowi od powstania mecenatu. Mecenas niekoniecznie musi się znać na sztuce, ale lubi sie twórcami otaczać, bo to nobilituje świetnie. Agent, z kolei, o sztuce nie musi mieć zielonego pojęcia, ale musi się znać świetnie na metodach promocji. W oba przypadki produkują niestrawną papkę, z tą różnica że jedni karmią miliony chwytliwymi pierdołami a drudzy snobów niezrozumieniem. Całe szczęście, że w historii znalazły sie osobowości typu Vincent van Gogh, czy Franz Kafka, które nie interesowały strona finansową wartości swoich dzieł i tworzyli z wewnętrznej potrzeby.
|
|
| | | | | | |  | Michał Satanislawkiewicz (18 punktów) (zablokowany) | >Ja zaś sztukę dziele na taką, która do mnie przemawia wywierając niezatarte wrażenia i zachwyca każdą komórkę mojego organizmu, oraz na całą resztę.<
To twierdzisz gębą (ściślej - palcami po klawiaturze). Ale gębą nie raz i mnie i tobie wypsnęły się różne kłamstewka. Naprawdę szczerze ludzie wypowiadają się dopiero pieniędzmi. Własnymi pieniędzmi. Zatem sztuka i dla mnie i dla ciebie jest cos warta dopiero wtedy, gdy za kontakt z nią jesteśmy gotowi zapłacić. Im więcej - tym więcej jest dla nas sztuka warta.
>Opisany przez Pana przypadek z punktu 4. był powszechnie znany każdemu mecenasowi od powstania mecenatu.<
Nie - gdyż mecenas wydawał swoje własne pieniądze. Punkt 4 opisuje przypadek, gdy władza płaci chucpiarzowi pieniądze nie swoje.
>jedni karmią miliony chwytliwymi pierdołami<
Chwytliwymi - czyli wywierającymi wrażenia artystyczne. Czemu odmawiasz prawa do odczuć artystycznych osobie, która doznaje wzruszeń słuchając np. "Białego Misia" czy "Czarne oczy"? Nie jesteś pępkiem świata, nikt nie dał ci wyłącznego patentu na arbitra elegancji.
>że w historii znalazły sie osobowości typu Vincent van Gogh, czy Franz Kafka, które nie interesowały strona finansową wartości swoich dzieł i tworzyli z wewnętrznej potrzeby.<
Pijany pan Zenek wyjący z wewnętrznej potrzeby przy ognisku "Białego Misia" też nie interesuje się finansową wartością swego wycia. Mnie Kafka nudzi, a van Gogh? Gdyby nie klaka marszandów, to jego płócien nie kupiłbym za więcej, niż 100 zł za mendel.
P.S. Mr Placownik jest jak natrętna mucha z tym uporczywym blokowaniem.
|
|
| | | | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Różni nas jedno. Ja mam wzgardzę do pieniędzy i wszystkiego co z nimi związane a Pan teorie ekonomiczne wprost przekłada na codzienność. Dla mnie nawet menel z pod budki z piwem może się okazać wielki a dla Pana jest jedynie nieudacznikiem, bo nie umiał znaleźć w teorii liberalizmu gospodarczego Adama Smith'a sposobu na swoje życie.
|
|
| | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Różni nas jedno. Zdaje mi się, że niejedno i w nagrodę za to opowiem Panu ładny dowcip:
Muzeum van Gogha w Amstgerdamie. Przewodnik oprowadza wycieczkę Amerykanów i mówi:
Tu oto widzą Państwo sławne "Słoneczniki" namalowane przez van Gogha w roku 1888, w stylu postimpresjonistycznym. Wartość rynkową tego obrazu ocenia się obecnie na 20 milionów dolarów.
Na to jeden z grupy:
Ja to biorę! Tylko poproszę czerwone!
Tak się zresztą zabawnie składa, że mieszkałem pół roku w Amsterdamie i byłem w tym muzeum kilka razy. Oczywiście nie wszystkie obrazy podobały mi się jednakowo, ale niektóre rzeczywiście robią wielkie wrażenie (jednak reprodukcje to nie całkiem to samo). Co do Kafki - to też wybiórczo - raczej opowiadania niż powieści.
P.S. Idąc za przemądrymi radami M.A.M - doradzam milczenie. Nie wydaje mi się, aby mnożenie słów mogło tu przynieść jakikolwiek rezultat.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | |  | Michał Satanislawkiewicz (18 punktów) (zablokowany) | >Różni nas jedno. Ja mam wzgardzę do pieniędzy i wszystkiego co z nimi związane<
Szanuję Pański wybór. Powiem więcej - jako dobry samarytanin chcę aktywnie Panu pomóc w wytrwaniu w tym wyborze. Zatem - wszystkie pieniądze, które Pan posiada (wszak nie są Panu potrzebne, można mieszkać w szałasie, jeść w jadłodajniech dla ubogich, odziewać się w lniane samodziały i łapcie z łyka) może Pan przesłać na moje konto. Ja się ucieszę, Pan pozbędzie się pogardzanego balastu - pełna symbioza. Ale jak Pan odmówi - będę miał Pana za hipokrytę.
>dla mnie nawet menel z pod budki z piwem może się okazać wielki a dla Pana jest jedynie nieudacznikiem, bo nie umiał znaleźć w teorii liberalizmu gospodarczego Adama Smith'a sposobu na swoje życie.<
Ależ właśnie znalazł! Jego sposób na życie to picie piwka. Niech pije na zdrowie, w pełni zgadzam się z jego wyborem, mam tylko jeden warunek - by pił za swoje pieniądze, a nie ukradzione mi na wyrwę, na rympał, na katanę, na dolinę lub przy współudziale złodzieja fiskusa.
|
|
| | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >mi na wyrwę, na rympał, na katanę Przepraszam, ale nie znam tych terminów. Co one znaczą?
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | | |  | Michał Satanislawkiewicz (18 punktów) (zablokowany) | >na wyrwę<
Menel wyrywa z rąk ofiary teczkę, torebkę itp. i ucieka
>na rympał<
Włamanie przy pomocy łomu. Typowe dla menelstwa - zawodowy złodziej woli robić włam "na pasówkie" - czyli otwierać wytrychem.
>na katanę<
Złodziej przewiesza przez zgięte przedramię kurtkę (katanę), robi sztuczny tłok, pod kurtką ma schowana drugą rękę, którą okrada. W wersji Cyganek - "na chustę"
>na dolinę<
"Dolina" to w grypserze kieszeń - oznacza kradzież kieszonkową.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | To ostatnie - znałem, ale dziękuję za resztę wyjaśnień.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | >Ja się ucieszę, Pan pozbędzie się pogardzanego balastu - pełna symbioza. >Ale jak Pan odmówi - będę miał Pana za hipokrytę. Kolejka do moich pieniędzy, ostatnimi czasy, się wydłużyła, musi Pan poczekać, niestety, a i zasobność moja jest mizerna. Może mi Pan wierzyć, że moje wsparcie na poziomie moich najwyższych wyrzeczeń, nie stanowiło by nawet ułamka procenta Pańskich lekarskich dochodów. Znam za to wielu bliskich mi ludzi z którymi dzielę się swą mizerotą.
>Ależ właśnie znalazł! Jego sposób na życie to picie piwka. >Niech pije na zdrowie, w pełni zgadzam się z jego wyborem, mam tylko jeden warunek - by pił za swoje pieniądze, a nie ukradzione mi na wyrwę, na rympał, na katanę, na dolinę lub przy współudziale złodzieja fiskusa. > Speców na dolinę pracujących, to nawet cenię za ich niebywałe umiejętności zawodowe. Zresztą na jakie sumy może taki doliniarz okraść pojedynczą ofiarę? Założę się że suma wszystkich dochodów doliniarzy jest nieporównywalne z wartością jednego przekrętu robionego w białych rękawiczkach z udziałem dysponentów państwowej kiesy a wszystko to w myśl prawa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Michal Satanislawkiewicz (499 punktów) |
>Kolejka do moich pieniędzy, ostatnimi czasy, się wydłużyła, musi Pan poczekać<
Jestem cierpliwy - to kiedy przyjdzie moja kolej?
>niestety, a i zasobność moja jest mizerna.<
Gdyby wszyscy hipokryci popiskujący "mnie na pieniądzach nie zależy" wpłacali mi na konto co miesiąc tylko złotówkę, to szybko bym dogonił w majętności Gudzowatego z Kulczykiem razem wziętych. Nie ma ludzi, poza ciężko chorymi psychicznie, którzy nie lubią pieniędzy. Jak by naprawdę nie lubili, to by mnie je chętnie oddawali. Nie lubię hipokrytów.
>Zresztą na jakie sumy może taki doliniarz okraść pojedynczą ofiarę?<
Za to często. Producent Seicento ma więcej kasy od producenta Maybacha.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | >>Kolejka do moich pieniędzy, ostatnimi czasy, się wydłużyła, musi Pan poczekać< >Jestem cierpliwy - to kiedy przyjdzie moja kolej? Jeśli tylko komornik zwolni moje konto, Pan może zając jego miejsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) |
>Jeśli tylko komornik zwolni moje konto<
Komornik? A to heca - z tego wynika, że chciał Pan wydawać więcej pieniędzy, niż był w stanie zarobić. Czyli kocha Pan pieniądze do tego stopnia i tak bardzo chciał je mieć - coraz więcej, coraz szybciej, że aż wpadł Pan w długi. Kłamczuszek...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | >>Jeśli tylko komornik zwolni moje konto< >Komornik? >A to heca - z tego wynika, że chciał Pan wydawać więcej pieniędzy, niż był w stanie zarobić. Czyli kocha Pan pieniądze do tego stopnia i tak bardzo chciał je mieć - coraz więcej, coraz szybciej, że aż wpadł Pan w długi. >Kłamczuszek... Niestety to nie ja wydałem te pieniądze, ja jedynie spłacam
|
|
 | | Patty Matheson (2087 punktów) | > >1. rozumienie dążeń artystycznych twórcy danego dzieła.Coziło o dążenia artystyczne, a nie marketingowe =) Dążenia artystyczne polegają na ekspresji siebie. Artysta raczej nie dąży do niczego konkretnego, tworząc. Jeśli chce zawrzeć przekaz, a robi to zmyślnie i pięknie, to można to przesunąć w kierunku rzemieślnictwa. > Tu nie ma co rozumieć - albo skakanie po scenie się podoba, albo nie. Albo dźwięki zebrane do kupy tworzą miłe wrażenie dla ucha (jak flet), albo niemiłe (jak piła tarczowa).Przypuszczam, że kwestia podobania się jest tak indywidualna, że nie da się ustalić schematów; jednak co do muzyki - zdaje się, że ktoś próbował zanalizować pod różnymi względami najlepsze "hity", aby znaleźć niezawodny sposób na przebój. Podobno jakieś wyniki mu wyszły, ale nie pamiętam szczegółów. > No to pokazał bym takim mędrcom fragment baletu bez libretta - interpretacji będzie tyle, ilu mędrców. Bo treści tu nie ma żadnych, są tylko zsynchronizowane pląsy.Ale można wyróżnić zachwyt estetyczny nad treścią i przesłaniem dzieła, a jego formą samą w sobie. A swoją drogą to po takiej dogłębnej analizie Piękna można się zniechęcić do sztuki
|
|
|  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Pozwolisz Patty, że wtrącę swoje trzy grosze... Uważam, że piękna nie można i nie powinno sie ani mierzyć, ani definiować. Odczucia estetyczne są tak bardzo indywidualne, że do żadnej skali raczej nie przystają. To, co jest piękne dla mnie, dla Ciebie może być tylko dobre i na odwrót. Moim zdaniem, zależne jest to od całego ładunku przeżyć, wzruszeń i wrażliwości, który to każdy z nas posiada inny.
Marketing nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli ktoś chce na tym zarabiać, cóż... czego to ludzie nie wymyślili. Płacimy więc za wzruszenia. Dobrze, że wokół mamy tych "bezpłatnych" zruszeń pod dostatkiem.
Pozdrawiam.
---
|
|
| |  | | M. Satanisław (499 punktów) | |
|
| | |  | | J.Szulc (5723 punktów) |
Cóż, bardzo uprościłeś sprawę, ale to Twoja wola. A wiesz, że czasem w brzydocie jest więcej piękna, niż w pięknie? Pewnie, że klasyczne rysy zawsze będą kojarzyć się z estetyką, swego rodzaju pięknem. Ale to tylko ludzkie twarze. Zresztą, faceci są wzrokowcami.  A co powiesz o kanonie piękna przedstawianego przez np. Rubensa? Czy takie panie z dość mocno eksponowanym tłuszczykiem, są dla Ciebie piękne? Czy może figury i kamienne twarze (bo makijaż się zniszczy) pań - lalek Barbie? Jednak będę się upierać, że odczucia estetyczne i poczucie piękna, to sprawy jak najbardziej indywidualne. Pozdrawiam.
---
|
|
| | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) |
> A co powiesz o kanonie piękna przedstawianego przez np. Rubensa?<Rubens malował twarze, które były naprawdę piękne. Spójrz na twarze tych trzech namalowanych dam, pdkreślam - tylko na twarze: pl.wikiped(*)as_de_Rubens_(Detalle).jpg> Czy takie panie z dość mocno eksponowanym tłuszczykiem, są dla Ciebie piękne?<Dla mnie, czyli osoby, która żyje w czasie globalnego ocieplenia - ten tłuszczyk nie jest (chwilowo!) atrakcyjny, bo jest niepotrzebny jako izolator. Ale Rubens żył w czasie zaostrzenia tzw. "małej epoki lodowcowej", kiedy niskie temperatury powodowały, że tłuszczyk przydawał się tak samo jak futro z soboli. Zreszta z tego wynika, że tłuszcz to nie kwestia uniwersalnego piękna, lecz mody, a nawet "naturalnego ubrania", które w razie potrzeby można zmienić. Tłuszczyk można łatwo zgubić w sposób naturalny (mniej jeść) - dlatego i dziś żadnej z tych trzech pań z łóżka bym nie wyrzucił, tylko najpierw bym je przez kilka miesięcy pogłodził, by zmieniły naturalne "ubranko" na "modniejsze" czyli bardziej pasujące od dzisiejszego klimatu. Panią z paskudną twarzą wyrzucę z łóżka zawsze. > Czy może figury i kamienne twarze (bo makijaż się zniszczy) pań - lalek Barbie?<Pani o figurze oraz rysach lalki Barbie nigdy z łóżka bym nie wyrzucił i grosza od niej nie wziął
|
|
| | | | |  | | spray (5875 punktów) | Bylo juz tutaj, czy jeszcze nie: ze piekno jest w oku patrzacego? Patrzacy... jaki jest patrzacy? Takie jest piekno, jaki patrzacy. Och, jak bardzo to znaczy! Jak bardzo! K... zauwazycie w koncu, czy nie?!
|
|
| Brzozowska | >Zazwyczaj, gdy uświadamiamy sobie dążenia artystyczne w >jakimś dziele sztuki, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że >uświadamiamy sobie te dążenia, >I cóż Państwo na to?
Jerum, jak pięknie!
|
|
| estetka (708 punktów) |
>I cóż Państwo na to > hmmm... uwazam siebie za piekne dzielo sztuki i jako takie postaram sie rozebrac...
"1. rozumienie dążeń artystycznych twórcy danego dzieła." odpowiedz - mialam podejrzenia swego czasu, ze moi rodzice woleli posiadac zamiast mnie - syna... ale nie smiem podejrzewac o pomylke tworcow
"2. rozumienie, właściwe ujęcie układu, budowy, struktury danego dzieła." odp. jak kazdy czlowiek plci zenskiej skladam sie z biustu parzystego, rzesow, dlugich nog, wlosow blond (dlugosc:dluga), krecacego sie tylka, pecherzykow synaptycznych oraz usmiechu (calosc w ukladzie hybrydowym). zaznaczam, ze moja struktura jest krystaliczna tudziez epicka z zabarwieniem theta (plama silvy na czubku glowy).
3. właściwa interpretacja pierwiastków semantycznych (czyli tych znaków, które znaczą). odp. aby mnie zrozumiec jako dzielo sztuki konieczne jest zrozumienie, ze pierwiastki semantyczne pojawiaja sie u mnie i znikaja w zaleznosci, co nie oznacza, ze kazdy znak znaczy, ktory znaczy gdyz czasami zdarza sie u mnie, ze daje znak ktory nic nie mial znaczyc a okazuje sie, ze znaczy albo tez daje znak, ktory znaczy a okazuje sie, ze nic nie znaczy, przy czym bywa i tak, ze wydzielam znak, ktory znaczy i okazuje sie, ze znaczy albo tez taki, ktory nic nie znaczy i faktycznie nic nie znaczy. Na wszelki wypadek pierwiastki nosze w portmonetce.
4. właściwa interpretacja pierwiastków psychologicznych (czyli wyrazu, ekspresji). odp. od kiedy nosze kamuflaz w postaci makijazu wyraz ekspresji przeniosl sie na domniemany. Posiadam sny kompensacyjne, ktore stanowia znakomity wyraz mojej psychologii.
p.s. pomowienia jakoby jestem martwa natura sa zwyklym komplementem.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|