 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-12-2009 10:43 | Adamiak (36436 punktów) | Żebyśmy zdrowi byli.
5 na 5 | Wielokrotnie w forumowych tekstach, a w wątku "Karać, czy uświadamiać od małego? " co najmniej dwukrotnie, przewijają się hasełka w brzmieniu: "skierować pijaków, alkoholików na przymusowe leczenia i będzie święty, anielski spokój". Zdaję sobie sprawę, że pustota tego hasełka jest pochodną kompletnego niezrozumienia istoty choroby alkoholowej, której główną dolegliwością jest nieuleczalność, ale czy tylko? Czy nie pobrzmiewa czasami w tych sloganach jakieś chciejstwo, by całego zła tego świata nie załatwić jednym, uniwersalnym hasłem? Może też myślą przewodnią takich haseł, jest nie propozycja bezpośrednio wyrażona treścią, ale brzmiące w podtekście poczucie własnej, większej wartości? A może bezradności właśnie? Jak zwykle w oczywistych przypadkach, nasuwa mi się oczywiście banalne pytanie: po jaką cholerę myślący, bez wątpienia, ludzie, silą się na przynudzanie takimi pustymi frazesami? Pewnie z sympatycznej troski o to, żebyśmy wszyscy zdrowi byli.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Szymańska (191 punktów) | Witaj  A nie pomyślałeś, że może chcą stworzyć sobie świat na swój obraz i podobieństwo ? Przecież są tacy cudowni poprzez sam fakt, że nie piją, nie palą, nie używają i jeszcze paru innych rzeczy nie robią .... Eh, szkoda słów. Pozdrowionka
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Witaj  Cześć.  > A nie pomyślałeś, że może chcą stworzyć sobie świat na swój obraz i podobieństwo ? Myślę, że nie, bo nieskuteczność takiego zabiegu jest- przynajmniej dla mnie- oczywista. > Przecież są tacy cudowni poprzez sam fakt, że nie piją, nie palą, nie używają i jeszcze paru innych rzeczy nie robią ... Tu już zbliżyłaś się do mojego sposobu rozumowania. Myślę sobie, że właśnie powtarzanie frazesów na temat cudzych ułomności może stanowić rodzaj zasłony dymnej w odniesieniu do swoich przywar. Nadanie swoim felerom innego, lżejszego kalibru przez wyolbrzymienie wagi cudzych. > Eh, szkoda słów. Eh, lubię gadać.  Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >przewijają się hasełka w brzmieniu: "skierować pijaków, alkoholików na przymusowe leczenia i będzie święty, anielski spokój". > Zdaję sobie sprawę, że pustota tego hasełka jest pochodną kompletnego niezrozumienia istoty >choroby alkoholowej, której główną dolegliwością jest nieuleczalność, ale czy tylko?
To nie jest niezrozumienie istoty, tylko skrót myślowy. "Przymusowe leczenie" nie polega na wyleczeniu (co najwyżej odtruciu) ale na uświadomieniu alkoholikowi, że jest chory, a jedynym sposobem na jego brak kontroli w piciu jest abstynencja.
>Jak zwykle w oczywistych przypadkach, nasuwa mi się oczywiście banalne pytanie: po jaką cholerę myślący, bez wątpienia, ludzie, silą się na przynudzanie takimi pustymi frazesami?
Chodzi Ci o ten frazes, że chorych należy leczyć, zwłaszcza jeśli zagrażają innym?
A wiesz, że cały Twój post wygląda jak obronna racjonalizacja alkoholika?...
|
|
 | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > ... pustota tego hasełka jest pochodną kompletnego niezrozumienia istoty> >choroby alkoholowej, której główną dolegliwością jest nieuleczalność, ale czy tylko?> To nie jest niezrozumienie istoty, tylko skrót myślowy. Nie upieram się przy monopolu na prawdę, ale zaprzeczenie przy użyciu "skrótu myślowego" jakoś mnie nie przekonało, nawet z tropu nie zbiło. > "Przymusowe leczenie" nie polega na wyleczeniu (co najwyżej odtruciu) ale na uświadomieniu alkoholikowi, że jest chory, a jedynym sposobem na jego brak kontroli w piciu jest abstynencja. Przymusowe leczenie żadnemu alkoholikowi nie uświadomi, że jest chory, bo jest traktowane wyłącznie, jako kara za objawy choroby, z której nie zdaje sobie sprawy. Przymus zastosowany w chorobie polegającej na "przymusie", czyli uzależnieniu właśnie, jest założeniem z gruntu błędnym, bo każda presja powoduje reakcję odwrotną, a w tym wypadku generuje chęć uwolnienia się od przymusu leczenia, jako bezpośredniej dolegliwości, a nie choroby. I tu masz przyczynek do błędu w swoim wstępnym "skrócie myślowym". > >Jak zwykle w oczywistych przypadkach, nasuwa mi się oczywiście banalne pytanie: po jaką cholerę myślący, bez wątpienia, ludzie, silą się na przynudzanie takimi pustymi frazesami?> Chodzi Ci o ten frazes, że chorych należy leczyć, zwłaszcza jeśli zagrażają innym? Chodzi mi o każdy frazes, który z definicji ma poprawić humor autorowi, bez jakichkolwiek skutków u rzekomych adresatów. > A wiesz, że cały Twój post wygląda jak obronna racjonalizacja alkoholika?... Nie mam powodów nie wierzyć, że do czegoś był Ci potrzebny taki, a nie inny odbiór tego posta.
|
|
|  | | jkl; (5859 punktów) | > Nie upieram się przy monopolu na prawdę, ale zaprzeczenie przy użyciu "skrótu myślowego" jakoś mnie nie przekonało, nawet z tropu nie zbiło.Jakoś to przeżyję. > Przymusowe leczenie żadnemu alkoholikowi nie uświadomi, że jest chory, bo jest traktowane wyłącznie, jako kara za objawy choroby, z której nie zdaje sobie sprawy.Dlatego trzeba mu uświadomić, że jest chory, by leczenia nie odbierał jako kary tylko pomoc. > Przymus zastosowany w chorobie polegającej na "przymusie", czyli uzależnieniu właśnie, jest założeniem z gruntu błędnym, bo każda presja powoduje reakcję odwrotną, a w tym wypadku generuje chęć uwolnienia się od przymusu leczenia, jako bezpośredniej dolegliwości, a nie choroby.To też w początkowej fazie odwyku "przymus" polega po prostu na izolacji od tego co uzależnia i nie pozwala na uświadomienie sobie problemu. > >Chodzi Ci o ten frazes, że chorych należy leczyć, zwłaszcza jeśli zagrażają innym?> Chodzi mi o każdy frazes, który z definicji ma poprawić humor autorowi, bez jakichkolwiek skutków u rzekomych adresatów.Ten się na tę definicję nie łapie. > Nie mam powodów nie wierzyć, że do czegoś był Ci potrzebny taki, a nie inny odbiór tego posta. Zapewne do czegoś było Ci potrzebne takie zrozumienie mojej odpowiedzi.
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Jakoś to przeżyję. Życzę przeżycia w zdrowiu. > Dlatego trzeba mu uświadomić, że jest chory, by leczenia nie odbierał jako kary tylko pomoc. Aha. A w jaki sposób to uświadomić? > To też w początkowej fazie odwyku "przymus" polega po prostu na izolacji od tego co uzależnia i nie pozwala na uświadomienie sobie problemu. Czyli zastosować przymus po to, by nie odczuwał przymusu... Ciekawe ujęcie tematu. No i jakie to proste - już opatentowałaś, czy nie zdajesz sobie sprawy z doniosłości swego... epokowego odkrycia? Setki milionów uzależnionych czekały na tę chwilę, Zbawcza jkl;ko!!!  > Ten się na tę definicję nie łapie. A dlaczego? > Zapewne do czegoś było Ci potrzebne takie zrozumienie mojej odpowiedzi. Po prostu zrozumiałem dokładnie tak, jak napisałaś, to znaczy, że w Twoich oczkach mój post wygląda jak obronna racjonalizacja alkoholika?.... A, jeżeli tak w Twoim czytaniu wyglądał, więc chciałaś, by tak wyglądał.  Chyba, że nie chciałaś, a ktoś Cię zmusił do takiej percepcji...?
|
|
| | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Setki milionów uzależnionych czekały na tę chwilę, Zbawcza jkl;ko!!!  A miłosierny Adamiak jak zwykle ironią tryska, a konkretów podać nie raczy. To jak, wedle najnowszej szkoły, powinna wyglądać terapia uzależnionych? Poklepać alkoholika po ramieniu- "Wiesz stary, głupio robisz, nie pij więcej", i już po wszystkim? A może nic nie robić, niech sobie powolutku opada na dno? > >Ten się na tę definicję nie łapie.> A dlaczego?Bo to prawda. > A, jeżeli tak w Twoim czytaniu wyglądał, więc chciałaś, by tak wyglądał. Czemu miałabym chcieć?? Wyglądał jak wyglądał, nie moja wina. Działań obronnych ciąg dalszy? > Chyba, że nie chciałaś, a ktoś Cię zmusił do takiej percepcji...?  Niestety, na Twoje nieszczęście jestem obrzydliwie obiektywna.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > > Setki milionów uzależnionych czekały na tę chwilę, Zbawcza jkl;ko!!!  > A miłosierny Adamiak jak zwykle ironią tryska, a konkretów podać nie raczy. Pewnie dlatego, że czuje się zdominowany wszechwiedzą niemiłosiernie konkretnej jkl;ki. > To jak, wedle najnowszej szkoły, powinna wyglądać terapia uzależnionych? Nie jestem specjalistą od terapii uzależnień, mam wiedzę intuicyjnie-empiryczną, a ta trochę się różni od oficjalnie praktykowanej w przychodniach. Na życzenie mogę nieco przynudzić o swoich przemyśleniach.  > Poklepać alkoholika po ramieniu- "Wiesz stary, głupio robisz, nie pij więcej", i już po wszystkim? Nareszcie załapałaś temat wątku - prawda, jakie to głupie? > A może nic nie robić, niech sobie powolutku opada na dno? A wiesz, że to bardzo często najlepsze wyjście dla wszystkich zainteresowanych? Jest takie powiedzenie, że, by odbić się od dna, to trzeba najpierw tego dna sięgnąć - wiele w nim racji. Poza faktem, że warunkiem sine qua non optymalnej terapii uzależnienia, jest chęć leczenia u samego zainteresowanego, bo u osób postronnych ta chęć jest zwykłym chciejstwem. No i teraz wykaż mi, że się mylę, lub wskaż w jaki sposób przymusem (siłą) spowodujesz u kogoś przypływ chęci? > >>Ten się na tę definicję nie łapie.> > A dlaczego?> Bo to prawda. Więc wg. Ciebie: " ... frazes, że chorych należy leczyć, zwłaszcza jeśli zagrażają innym?", jest prawdą? Masz więcej takich prawd? To zasuwaj, razem się rannie porechoczemy.  Bo ja uważam, że nikogo nie należy leczyć z uzależnienia, tylko można zaczekać, aż sam zechce się leczyć, bo sam przymus leczenia implikuje tej terapii nieskuteczność. Przymusowo wyleczyć można chorego na grypę, albo inny koklusz, ale nie chorego na nieuleczalną chorobę psychiczną, o słabiutko poznanej etiologii. A od "zagrażania innym" jest prawo, a nie służba zdrowia. > >A, jeżeli tak w Twoim czytaniu wyglądał, więc chciałaś, by tak wyglądał. > Czemu miałabym chcieć?? Wyglądał jak wyglądał, nie moja wina. Nie mam zamiaru Ci udowadniać, że coś odczytałaś tak, jak chciałaś odczytać, choć to znany casus świadków: ilu świadków, tyle wersji tego samego zdarzenia, bo każdy zapamiętał to, co chciał zapamiętać. > Działań obronnych ciąg dalszy? Z rozmowy wynika, że tylko potwierdzenie Cię satysfakcjonuje, a nie mam zamiaru dawać komukolwiek satysfakcji za wszelką cenę.  > Niestety, na Twoje nieszczęście jestem obrzydliwie obiektywna. Aha, i niezbitym dowodem Twojego obiektywizmu jest to, że tak napisałaś.
|
|
3 na 3 | apud (4399 punktów) | > po jaką cholerę
Masz racje i nie. Masz, bo nakazowo-przymusowe uswiadamianie pijaczków za kierownica guzik da. Nie masz racji, ze nie można. Mozna pijaczków nauczyc przez presje spoleczna.
Tutaj, najskuteczniejsza kampania na pijaństwo za kierownica bylo You bloody idiot. Ojejeje, co sie dzialo, ze w TV i w gazetach takie brzydkie slowo bloody.
Ale w tym spoleczenstwie podzialalo. Przynajmniej statystycznie. Sadowe wyroki za pijaństwo sa nijako z automatu i nie tak dawno zapuszkowali Queen Concilor co jest najwyzszym stopniem w prawodawstwie. (oni sobie licza po dziesiec tysiecy za godzine zajmowania sie klientem).
Ja sama widzialam jak sie w Polsce po trzezwemu jezdzi (i swiat uwaza japonczykow za narod samobojcow!!!) i od tej pory zadecydowalam, ze jezeli juz bede musiala to tylko w bardzo ciezkim czolgu.
Patrzac na statystyki, u nas mniej wiecej 1000 ludzi rocznie ginie na drogach z czego podobno 60% przez alkohol. Bo ta polska bozia opiekuje sie pijakami a trzezwymi nie?
A spolecznym nawykiem stalo sie odwozenie pijakow do domu przez znajomych, szczegolnie teraz, kiedy okres swiatecznych przyjec...
PS Rozbawila mnie tez dyskusja, kiedy wprowadzono w Polsce nakaz jezdzenia na swiatlach w dzien. Argumenty przeciw byly od zuzycia zarowek do zwiekszenia zuzycia benzyny. A nikt przytomnie nie zauwazyl ze wedle szweckich statystyk zapalone swiatla zmniejszaja wypadkowosc okolo 3% rocznie.
Szkoda, ze na pijaczków nie można metody ewolucyjnej zastosowac. Ze sie sami wybija to OK, tyle tylko ze niewinni beda cierpiec.
|
|
 | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
| |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >U mnie, nie u was!!! Droga apud! 1. Nie podajesz w profilu swej lokalizacji, a zatem, choć zdążyłem się już wcześniej zorientować, że na stałe przebywasz gdzieś poza Polską, daruj, że nie umiem odgadnąć, co masz w danym wypadku na myśli pisząc "u nas". Tym bardziej, że: 2. w dalszej części wypowiedzi piszesz: Bo ta polska bozia opiekuje się pijakami a trzeźwymi nie? co, przyznasz, dodatkowo w błąd może wprowadzać. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >>U mnie, nie u was!!! >Droga apud! >1. Nie podajesz w profilu swej lokalizacji, a zatem, choć zdążyłem się już wcześniej zorientować, że na stałe przebywasz gdzieś poza Polską, daruj, że nie umiem odgadnąć, co masz w danym wypadku na myśli pisząc "u nas". Tym bardziej, że: >2. w dalszej części wypowiedzi piszesz: >Bo ta polska bozia opiekuje się pijakami a trzeźwymi nie? >co, przyznasz, dodatkowo w błąd może wprowadzać. >Pozdrawiam. > hehehehehe dobre, ja tylko myślałam ze ta polska bozia najważniejsza na swiecie!!!
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
> hehehehehe> dobre, ja tylko myślałam ze ta polska bozia najważniejsza na swiecie!!!No pewnie, a Waszymi pijakami nie będzie się opiekować (dlatego ich tylu ginie)
|
|
 | 2 na 2 | Kinia Kinska (825 punktów) | > Patrzac na statystyki, u nas mniej wiecej 1000 ludzi rocznie ginie na drogach z czego podobno 60% przez alkohol.A skąd, jeśli można spytać, wzięłaś te statystyki? Bo np. tutaj można przeczytać, że w 2008 roku śmiertelnych ofiar wypadków było 5.437tys., a np. tutaj można się przekonać, że pijani kierowcy powodują 9% wszystkich wypadków drogowych.
Immortality is the only fate which is worse than death
|
|
|  | | apud (4399 punktów) | >>Patrzac na statystyki, u nas mniej wiecej 1000 ludzi rocznie ginie na drogach z czego podobno 60% przez alkohol. >A skąd, jeśli można spytać, wzięłaś te statystyki?
To nasze statystyki, z drugiej strony Świata, a nie polskie!!!
|
|
 | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Masz racje [...] bo nakazowo-przymusowe uswiadamianie pijaczków za kierownica guzik da. Dziękuję. > Nie masz racji, ze nie można. Mozna pijaczków nauczyc przez presje spoleczna. Nie wiem, czego można nauczyć pijaczków, ale wiem, że alkoholików niczym się od picia nie oduczy. P.S. Proszę o stosowanie polskich znaków diakrytycznych.
|
|
|  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > Nie wiem, czego można nauczyć pijaczków, ale wiem, że alkoholików niczym się od picia nie oduczy.
4.
I przestańcie mi tu siać defetyzm Kolego Adamiak. Nie lubię zamorskich zbóż.
|
|
| |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > Nie wiem, czego można nauczyć pijaczków, ale wiem, że alkoholików niczym się od picia nie oduczy.> 4. I przestańcie mi tu siać defetyzm Kolego Adamiak. - Cholera, to gdzie mam siać?  - jęknął Adamiak wzruszony swoją bezradnością do łez szczerze. > Nie lubię zamorskich zbóż. - To może choć nasz zwykły, siermiężnopolski dysydentyzm się przyjmie...?- spytał nieśmiało, acz zalotnie z wrodzonym niezależnym dyptotyzmem machając zwilżonymi łzawo rzęsy na chybcika.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > >> Nie wiem, czego można nauczyć pijaczków, ale wiem, że alkoholików niczym się od picia nie oduczy.> > 4. I przestańcie mi tu siać defetyzm Kolego Adamiak.> - Cholera, to gdzie mam siać? - jęknął Adamiak wzruszony swoją bezradnością do łez szczerze. Chciałabym być tak bezradna. Wierz mi. > >Nie lubię zamorskich zbóż.> - To może choć nasz zwykły, siermiężnopolski dysydentyzm się przyjmie...?- spytał nieśmiało, acz zalotnie z wrodzonym niezależnym dyptotyzmem machając zwilżonymi łzawo rzęsy na chybcika. Nieźle. Ani jednego orta, miszczu
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > ... do łez szczerze.> Chciałabym być tak bezradna. Wiem. > Wierz mi. Nie wierzę. > ... na chybcika.> Nieźle. Wiem. > Ani jednego orta, miszczu  Nie wierzę.  P.S. Co to jest "jednego"? Edycja. Miało być: co to jest "Ani"? (W razie, jak żona przeczyta.) (W razie, jak się ożenię.)
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >P.S. Co to jest "jednego"? >Edycja. Miało być: co to jest "Ani"? > (W razie, jak żona przeczyta.) (W razie, jak się ożenię.) >
Ania nie zauważyła ni jednego błędu, czym zaskarbiłeś sobie łaski Barbary o chabrowych oczach.
Ten Nobel dla Obamy to jakieś cudo jest. Pokojowy w dodatku. Wkurwiłam się. Muszę to przemyśleć. Obama i pokój, to jak Bush i rozum. Jak Kościół katolicki i uczciwość. Takie zestawienia się wykluczają.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Wkurwiłam się. Chciałbym to widzieć. > Muszę to przemyśleć. To też. > Obama i pokój, to jak Bush i rozum. Jak Kościół katolicki i uczciwość.  No, jak Scylla i Charybda - Sodomia z Gomorią.
|
|
3 na 5 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Może też myślą przewodnią takich haseł, jest nie propozycja bezpośrednio wyrażona treścią, ale brzmiące w podtekście poczucie własnej, większej wartości? A może bezradności właśnie?
Raczej to pierwsze. Statystyki dobitnie to pokazują. Alkohol jest tylko jedną z wielu przyczyn wypadków drogowych. Przyczyną większości kolizji jest wysoka samoocena i związana z nią brawura. Kierowcom się wydaje, że jak są trzeźwi, to wszystko im wolno, bo na pewno nic złego się nie stanie. A takie przekonanie często przegrywa w konfrontacji z rzeczywistością. Szkoda tylko, że przegranymi są często przypadkowe ofiary.
Alkoholu, jako przyczyny wypadków drogowych nie należy zatem przeceniać, choć z całą pewnością nie należy go również bagatelizować.
A przymusowe leczenie alkoholików, to nonsens.
Immortality is the only fate which is worse than death
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|