Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateista i agnostyk.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
03-08-2007 15:30Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Ateista i agnostyk.
   Według powszechnie przyjętych kryteriów agnostyk to ten, który wyraża niewiedzę wobec spraw nauce nieznanych, zarówno drobnych, jak i zasadniczych, tyczących istnienia siły wyższej, sprawczej. Jest więc gotów przyjąć obie wersje, pod warunkiem naukowego ich udowodnienia.

   Ateista natomiast z przekonania odrzuca możliwość istnienia takiej siły sprawczej, przenosząc konsekwencje tego odrzucenia także na rzeczy drobne, z odrzucenia tego wynikające.

   Wobec braku dowodów zarówno istnienia, jak nieistnienia tej siły - postawa ateisty oparta jest na przekonaniu, więc na wierze w nieistnienie jakiegokolwiek celowego sprawstwa. Gdy zignorujemy niezręczne sformułowanie o "wierze w niewiarę", okaże się, iż podstawę ateizmu stanowią wnioski niemal wyłącznie stochastyczne.

   Czyż "wiara w niewiarę" w swej istocie nie oznacza tego samego, co oznacza u agnostyka - niewiedzy?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacek Krysztofik
>   Czyż "wiara w niewiarę" w swej istocie nie oznacza tego
>samego, co oznacza u agnostyka - niewiedzy?
   Agnostyk może wierzyć w duchy, opatrzność, wahadełko, horoskopy. Ateista, zdaje się, odrzuca supernaturalizm całkowicie i jednoznacznie.
Celecrin (11895 punktów)
>   Agnostyk może wierzyć w duchy, opatrzność, wahadełko, horoskopy.
NIE. Po prostu sie mylisz.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>>   Agnostyk może wierzyć w duchy, opatrzność, wahadełko, horoskopy.
>NIE. Po prostu sie mylisz.
   Dzięki, doczytałem.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
J.Szulc (5723 punktów)

Drogi panie Zbysławie - czy to ważne, jak sami siebie nazwiemy? Do jakiej opcji siebie przyporządkujemy?
Czyliż nie jest najważniejsze żyć tak, żeby sie później siebie nie wstydzić?
Żeby móc patrzeć w odbicie w lustrze?

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>Drogi panie Zbysławie - czy to ważne, jak sami siebie nazwiemy? Do jakiej opcji siebie przyporządkujemy?
>Czyliż nie jest najważniejsze żyć tak, żeby sie później siebie nie wstydzić?
>Żeby móc patrzeć w odbicie w lustrze?

   Zgadzam się, Kobieto z Mojej Wsi, właśnie to jest najważniejsze. Reszta stanowi taką sobie zabawę prze-inte-lektu-alizo-wanych typków, którzy nie wiedza, co począć z nadmiarem szarych komórek, więc wymyślają problemy. Te problemy nic a nic w życiu nie pomagają, ale ileż przy nich zajęcia!
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Te problemy nic a nic w życiu nie pomagają, ale ileż przy nich zajęcia!
   Język jest bronią, która ostrzy się w miarę używania.
   Kiedyś były zajęcia z retoryki na uniwersytetach. Uważam, że są użyteczne, ale na mojej uczelni ich nie ma.


Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Stochastyczne. Twierdzenia stochastyczne to na przyklad takie, ze jak wlejesz zimny sok do szklanki, to ni z tego ni z owego nie zacznie Ci sie on sam z siebie gotowac. Wedlug stanu naszej wiedzy jest to zdarzenie mozliwe ale niewyobrazalnie wrecz nieprawdopodobne- stawiasz taka szklanke z sokiem przy powstawaniu wszechswiata i az do jego konca ogladasz, i nawet przy tak dlugim czasie obserwacji szansa, ze Ci sie samo zagotuje jest dalej niewyobrazalnie mala.
Z punktu widzenia ateisty tak wlasnie robi wierzacy. Stawia przed ateista taka szklanke i wola: patrz, patrz, zaraz zacznie sie gotowac albo gotowalo sie, ale akurat nie patrzyles. Ateista probuje tlumaczyc, ze obserwowanie takiej szklanki to glupota (przy czym szereg zjawisk towarzyszacych obserwowaniu takiej szklanki nie musi byc glupi), a jak sie trafi, ze zmuszaja Cie do obserwowania szklanki i czekania az sok sie nie zagotuje powoduje w nim zlosc.
W Twoim poscie miedzy wersami dalo sie odczytac, ze podejscie ateisty i wierzacego jest podobne. O ile mi wiadomo ateisci nie tworza kosciolow obserwowania szklanek z sokiem, by udowodnic, ze sie one nie zagotowuja same z siebie.
Pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>Stochastyczne. Twierdzenia stochastyczne to na przyklad takie, ze jak wlejesz zimny sok do szklanki, to ni z tego ni z owego nie zacznie Ci sie on sam z siebie gotowac.

   Nie. I ty się mylisz. Stochastyczne to po polsku przypadkowe (cholera mnie podkusiła na to durne słówko). Całe więc zdanie winno brzmieć w zakończeniu: "...stochastyczne, zależne od argumentów strony przeciwnej, czyli teistów". Należałoby może dodać, iż ateizm w swej istocie jest jedynie zaprzeczeniem, nie stanowi samoistnej wiedzy.

   Reszta twoich wniosków, jako oparta na błędzie...

   Zresztą, sceptymucho, podobnie z agnostycyzmem, który jest po prostu mniej "zatwardziały".
Tygiel (167 punktów)
Tak sobie myślę, że staramy się odpowiedzieć na pytanie, na które nie ma odpowiedzi- czy Bóg jest czy go nie ma,i w ogóle jak to jest z tym światem.
Szczerze powiedziawszy w zupełności zadowala mnie znana fraza- "jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj."
Znacznie bardziej istotne jest w jaki sposób będę tutaj, jak świadomie czy nie przeżyję to co mogę przeżyć, niż zastanawiać nad tym, o czym napisałem na wstępie.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>Tak sobie myślę, że staramy się odpowiedzieć na pytanie, na które nie ma odpowiedzi- czy Bóg jest czy go nie ma,i w ogóle jak to jest z tym światem.
>Szczerze powiedziawszy w zupełności zadowala mnie znana fraza- "jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj."

Nie podoba mi się fakt, że wielu ludzi czyni ze swej ignorancji i niewiedzy szlachetną cechę jaką jest wyrozumiałość

>Znacznie bardziej istotne jest w jaki sposób będę tutaj, jak świadomie czy nie przeżyję to co mogę przeżyć, niż zastanawiać nad tym, o czym napisałem na wstępie.
>

Zastanawianie się nad tym co napisałeś na wstępie ułatwia to o czym napisałeś w dalszej części.

Henryk zawsze ma rację, ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
Tygiel (167 punktów)

>Nie podoba mi się fakt, że wielu ludzi czyni ze swej ignorancji i niewiedzy szlachetną cechę jaką jest wyrozumiałość

No trudno, ale tak w życiu bywa. Niezależnie od tego czy Ci się to podoba czy nie.
Poza tym to, Ty odbierasz moje słowa w ten sposób. Ja jedynie stwierdziłem fakt- "nie wiem i się nie dowiem", nic poza tym. Czy jest to szlachetne czy nie, zupełnie mnie nie obchodzi.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Stochastyczne. Twierdzenia stochastyczne to na przyklad takie, ze jak wlejesz zimny sok do szklanki, to ni z tego ni z owego nie zacznie Ci sie on sam z siebie gotowac.
>   Nie. I ty się mylisz. Stochastyczne to po polsku przypadkowe (cholera mnie podkusiła na to durne słówko). Całe więc zdanie winno brzmieć w zakończeniu: "...stochastyczne, zależne od argumentów strony przeciwnej, czyli teistów".
Dla mnie stochastycznie wiazalo sie z matematycznym rozumieniem tego slowa. Definicja procesu stochastycznego jest w wikipedii.
> Należałoby może dodać, iż ateizm w swej istocie jest jedynie zaprzeczeniem, nie stanowi samoistnej wiedzy.
Czego zatem zaprzeczeniem jest religia? Nie rodzimy sie przeciez wierzacymi.
>   Reszta twoich wniosków, jako oparta na błędzie...
Dopoki nie umieszcza nam sie w neurotechnologiczny sposob slownikow w glowach kazdy ma rozumienie slow wynikajace z jego przypadkow zyciowych.
>   Zresztą, sceptymucho, podobnie z agnostycyzmem, który jest po prostu mniej "zatwardziały".
Takie ujecie sprawy oznacza, ze istnieje jakis stan naturalny, wzgledem ktorego formujemy te zaprzeczenia. Wedlug mnie religia jest stanem nabytym. Co zatem mialoby byc naturalne?
Pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

> Dopóki nie umieszcza nam sie w neurotechnologiczny sposób słowników w głowach każdy ma rozumienie słów wynikające z jego przypadków życiowych.

   Zdając sobie z tego sprawę, należy jednak i do "nieprzypadkowych" słowników zaglądać.

>Takie ujecie sprawy oznacza, ze istnieje jakiś stan naturalny, względem którego formujemy te zaprzeczenia. Według mnie religia jest stanem nabytym. Co zatem miałoby być naturalne?

   Sądzę, że w ogóle nie istnieje coś takiego, jak "stan naturalny", nie w tym ujęciu. Odkąd zaczęliśmy ewolucję, "stan naturalny" zmienia się postępująco, wraz z nami. Przyjęcie jakichkolwiek założeń co do "stanu wyjściowego" po prostu nie ma sensu i znaczenia. Nasze dyskusje wychodzą zawsze in statu nascendi i tylko wówczas mają znaczenie.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

>>Takie ujecie sprawy oznacza, ze istnieje jakiś stan naturalny, względem którego formujemy te zaprzeczenia. Według mnie religia jest stanem nabytym. Co zatem miałoby być naturalne?
>   Sądzę, że w ogóle nie istnieje coś takiego, jak "stan naturalny", nie w tym ujęciu. Odkąd zaczęliśmy ewolucję, "stan naturalny" zmienia się postępująco, wraz z nami. Przyjęcie jakichkolwiek założeń co do "stanu wyjściowego" po prostu nie ma sensu i znaczenia. Nasze dyskusje wychodzą zawsze in statu nascendi i tylko wówczas mają znaczenie.
Zatem zostaje tylko socjologia albo (neuro)psychologia. Tu można szukać odpowiedzi skąd u ateisty bierze się ateizm.
Pozdrawiam
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Zatem zostaje tylko socjologia albo (neuro)psychologia. Tu można szukać odpowiedzi skąd u ateisty bierze się ateizm.
>

   Możliwe, że jest w tym więcej, niż sobie wyobrażamy.
DawidKarolkievitz (984 punktów)
>>ateizm w swej istocie jest jedynie zaprzeczeniem, nie stanowi samoistnej wiedzy.

Ateizm jest zaprzeczeniem wypływającym z posiadanej wiedzy.

Henryk zawsze ma rację, ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
joice (259 punktów)

>   Czyż "wiara w niewiarę" w swej istocie nie oznacza tego
>samego, co oznacza u agnostyka - niewiedzy?
niewiara opiera sie na rozumowym pojeciu PRAWDOPODOBIENSTWA istnienia i nieistnienia boga.jestem bardziej pewna ze go nie ma,chodz nie moge wykluczyc w 100% takiej mozliwsci (99%).nazywam sie wiec ateistkom.agnostyk to ten,ktory uwaza obie mozliwosci za rownorzedne,jest wiec to wyjatkowo smieszne jak dla mnie...

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
@ffe?
Namieszał ten Dawkins, jak widzę.A przeceiż agnostycyzm to nie jest kwestia dopuszczania bytów nadprzyrodoznych. Mogą (czy może) istnieć istoty(a)przerastające człowieka tak, jak człowiek przerasta mrówkę. Nie będą nadprzyrodzone, ale dla nas będą bogami. Takiej możliwości wykluczyć nie można i dlatego zaliczam się do agnostyków, nie do ateistów - bo ci w domyśle mniemają się być koroną natury...
Monik

Dla mnie agnostycyzm jest konsekwencją sceptycznego myślenia, świadomości swoich ograniczeń poznawczych takich jak antropomorfizowanie świata. Sceptyk zawiesza sąd. Podczas gdy ateista mówiąc, że Boga nie ma wygłasza sąd którego nie można udowodnić. (Jak dobrać się myślą do takich przymiotów boskich jak istnienie odwieczne poza czasem, poza przestrzenią etc. ?)
joice (259 punktów)
>Dla mnie agnostycyzm jest konsekwencją sceptycznego myślenia, świadomości swoich ograniczeń poznawczych takich jak antropomorfizowanie świata. Sceptyk zawiesza sąd. Podczas gdy ateista mówiąc, że Boga nie ma wygłasza sąd którego nie można udowodnić. (Jak dobrać się myślą do takich przymiotów boskich jak istnienie odwieczne poza czasem, poza przestrzenią etc. ?)

wberw pozorom jest bardzo niewielu ateistow,ktorzy ze stu procentowa pewnoscia twierdza,ze Boga nie ma...tego po prostu nie da sie wykluczyc zupelnie rozumowo.Wiekszosc z nas opiera sie na prawdopodobienstwie tego zalozenia.Co innego teisci,ktorzy bardzo licznie krzycza,ze Bog istnieje na 100% nie majac ku temu zadnych racjonalnych przeslanek.

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
joice (259 punktów)
>Namieszał ten Dawkins, jak widzę.
Po prostu ubral w zgrabne slowa pewne znane juz wszystkim idee.

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
Wojciech Hawryluk (784 punktów)
Witam! Ja, swój ateizm traktuję inaczej.Jest coś takiego jak ateizm semantyczny. Bóg nie tyle, że nie istnieje, tylko takie zdanie: "Bóg istnieje" nie ma sensu, bo słowo Bóg nie ma desygnatu, nie wiemy co to jest - gdy nadajemy mu znaczenie pozaempiryczne. Takiemu zdaniu bezsensownie jest zaprzeczać. Bóg? O czym mowa? Skąd o tym czymś wiemy? Z książki?

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365