Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jaka jest Nasza wiara, jaki jest Nasz ateizm?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
15-01-2008 12:18Brzostowski (7067 punktów)Jaka jest Nasza wiara, jaki jest Nasz ateizm?
Ostatnio dość dużo czasu poświęciłem na lekturę forum i artykułów. Wydaje mi się iż wielu piszących tutaj to ludzie zawieszeni pomiędzy wiarą w Boga i jej brakiem, niewielu natomiast ma ukształtowany światopogląd. Skąd takie przypuszczenia? Otóż wielu z autorów postów wykazuje sprzeczności w Biblii, błędy i niemoralne decyzje KrK. Wielu wyśmiewa moherowe babcie i postępowanie księży. Z faktami można się tylko zgodzić. Jednak delarowanie że jest się ateistą na podstawie wewnętrznego sprzeciwu wobec postępowania np księży, jest błędem. Czy można odejść od wiary dlatego że KrK postępował niegodnie? Czy do kościoła chodzi się dla księdza, czy dla siebie i Boga? Z tego wstępu "dla wierzących" wynika konkluzja "dla niewierzących", jaki jest Wasz ateizm, zbudowany głównie na krytyce KrK, często bardzo trafnie argumentowanej i słusznej. Czy nie jest tak, że wielu "ateistów" to ludzie "wierzący", przy czym ta wiara wyrosła z tradycji i wychowania w rodzinie, szukający na tym forum potwierdzenia swojej "niewiary". Kiedyś zadałem pytanie swoim wykształconym kolegom, deklarującym się jako ateiści wyrośli właśnie tylko ze sprzeciwu wobec KrK, czy gdyby Kościół postępował tak jak należy, księża byli tylko z tzw powołania, to czy wróciliby do Kościoła? I wiecie jaka padła odpowiedź, że tak, bo to byłby Kościół prawdziwy. Znam też wielu "ateistów" którzy siedząc w kapciach, przy piwku wieczorem, deklarowało swój ateizm i niegrzecznie wyśmiewali się z koleżanki, która opuściła spotkanie towarzyskie żeby pojść do kościoła, a potem jednemu z nich zachorowało bardzo ciężko dziecko, i wiecie co zrobił? Dał na mszę!
Wydaje mi się, iż naprawdę wierzących jest niewielki procent wszystkich deklarujących, i podobnie - naprawdę niewierzących jest niewielki procent wszystkich deklarujących. Pozostali to szczerze poszukujący odpowiedzi lub frustraci!
Pytam się zatem Jaka jest Nasza wiara i jaki jest Nasz ateizm?

podrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
Jak rozumiem pytanie "Jaki jest nasz agnostycyzm" nie podpada pod ten wątek?

co do reszty to się zgadzam, jeśli ktoś mówi, ze nie wierzy w Boga, bo Rydzyk jest głupi, to chyba nie bardzo rozumie, o co chodzi w tym całym ateizmie...
Brzostowski (7067 punktów)
>Jak rozumiem pytanie "Jaki jest nasz agnostycyzm" nie podpada pod ten wątek?

Pewnie że podpada!
Gosia (9452 punktów)
> Czy można odejść od
>wiary dlatego że KrK postępował niegodnie?

Można.
Skoro najbardziej zobowiązani okazują publicznie pogardę i lekceważenie dla zasad głoszonej przez siebie wiary, co w tym dziwnego, że zaczyna się podejrzewać, że w całej tej sprawie coś śmierdzi?
To było powodem, że zaczęłam się zastanawiać nad sensem wiary, bo to nie Bóg uczył mnie jej zasad, tylko kapłani.To oni, swoim postępowaniem, zasiali we mnie ziarno zwątpienia.I do dziś tylko utwierdzają mnie w słuszności dokonanego przeze mnie wyboru.

Pozdrawiam.
Brzostowski (7067 punktów)
Właśnie o to mi chodzi. Nie chcę oceniać Ciebie bo Cię nie znam, ale z tego co napisałaś wynika że odejście od wiary jest przynajmniej "nielogiczne". A gdyby kapłani zmienili się, to co? A gdyby zaczęli tak postępować iż zaczęłabyś myśleć iż dają "świadectwo prawdzie", to co wróciłabyć do wiary?

Dokładnie o to pytam.

pozdrawiam
15-01-2008 22:09 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Właśnie o to mi chodzi. Nie chcę oceniać Ciebie bo Cię nie znam, ale z tego co napisałaś wynika że odejście od wiary jest przynajmniej "nielogiczne". A gdyby kapłani zmienili się, to co? A gdyby zaczęli tak postępować iż zaczęłabyś myśleć iż dają "świadectwo prawdzie", to co wróciłabyć do wiary?
>Dokładnie o to pytam.
>pozdrawiam

--- Jeden blad. Pokaz mi religie, w ktorej kaploni sa ok i zyja tak, jak sami ucza (nie mowie o wyjatkach, bo tacy sie zdarzaja, ale szybko sa eliminowani zgodnie z zasada, ze "zly pieniadz wypiera dobry")? Bo osobiscie nie znam. Wszystkie sa zbudowane po to, a moze przede wszystkim po to, aby czarnoksieznicy wszelkiej masci mogli oplywac w dostatek i miec wplyw na ludzi - wladze, jednym slowem. Dlatego Twoje gdybanie jest i bedzie tylko gdybaniem...

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
16-01-2008 01:14 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
Nie.
Postawa kapłanów była prapoczątkiem, iskrą, która zainicjowała cały proces odejścia od wiary.Jak mówiłam poprzednio, zasiali we mnie zwątpienie, które pogłębiało się z czasem aż do apostazji, ale kler nie ma nade mną takiej władzy, bym swój światopogląd uzależniała od jego postępowania."Chorobę wieku dziecięcego"- antyklerykalizm - mam już od lat za sobą.Nie darzę ich sympatią, są mi raczej obojętni, co najwyżej mogę się nieco irytować poszczególnymi wypowiedziami, ale tak samo bym była zirytowana gdyby np. jakaś prostytutka wymagała ode mnie wstrzemięźliwości seksualnej.
Dokonałam świadomego wyboru, wiara sensu dla mnie nie ma, nie odczuwam wewnętrznej pustki, ani nie czuję się zagubiona w otaczającym świecie.Nie odczuwam potrzeby posiadania boga-ojca, bogini-matki też zresztą nie.
I wybacz, ale "nielogiczność" niewiary niewiele mnie wzrusza.Nie samą logiką żyje człowiek.

Pozdrawiam.
16-01-2008 10:52 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Chorobę wieku dziecięcego"- antyklerykalizm - mam już od lat za sobą.

--- Mysle, ze nic tak nie przemawia do czlowieka, jak uderzenie po kieszeni. Byc moze jeszcze nie odczulas "czarnego uderzenia". Spokojnie - wszystko przed Toba. Z drugiej strony... wydawanie przez Nas kasy na czarnoksieznictwo (jakies swiatynie, dotacje, "darowizny" za zlotowke i odsprzedawanie Panstwu po cenie rynkowej, tudziez zawyzonej...) powinno Cie troche ruszyc. Choroba wieku dzieciecego jest odwrotnosc tego, o czym napisalas. Z powazaniem

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
16-01-2008 11:37 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
> wydawanie przez Nas kasy na czarnoksieznictwo (jakies swiatynie, dotacje, "darowizny" za zlotowke i odsprzedawanie Panstwu po cenie rynkowej, tudziez zawyzonej...) powinno Cie troche ruszyc.

Rusza mnie to.Z tą różnicą, że Ty masz z tego powodu pretensje do kleru, ja - do polityków.

Pozdrawiam.
16-01-2008 11:53 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>> wydawanie przez Nas kasy na czarnoksieznictwo (jakies swiatynie, dotacje, "darowizny" za zlotowke i odsprzedawanie Panstwu po cenie rynkowej, tudziez zawyzonej...) powinno Cie troche ruszyc.
>Rusza mnie to.Z tą różnicą, że Ty masz z tego powodu pretensje do kleru, ja - do polityków.
>Pozdrawiam.

--- A nie zauwazylas, ze gdyby nie indoktrynacja przeprowadzana przez kler, nie byloby problemu z tym, co robia politycy? Ci politycy zostali w wiekszosci wychowani przez... kler wlasnie. Tez kiedys byli dziecmi. Sprawa z lewica ma sie zgola troszczke inaczej. Oni daja klerowi z cudzego, bo z wlasnego by nie dali, bo boja sie, ze gdyby nie dali, to by sie podnioslo larum, ze oto komunisci (a boja sie tego okreslenia - i slusznie) zamachneli sie na Boga. Znowu. Bogiem mozna usprawiedliwic wszystko - nie wiem, czy nie zauwazylas. Perfidia sukmaniarzy polega na tym, ze potrafili przekonac ludzi, ze to oni maja monopol na Boga i prawde. Od tego momentu zyje im sie naprawde dobrze. Mala poprawka: zylo, dopoki ludzie nie zaczeli sie ksztalcic.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
moralny "antychryst'
>> Czy można odejść od
>>wiary dlatego że KrK postępował niegodnie?
>Można.
>Skoro najbardziej zobowiązani okazują .....
To, że niektórzy głoszą co innego, a robią co innego, czyli kłamią, oznacza, że oni na pewno nie wierzą (w to co głoszą). Nie jest to powód, by ktokolwiek szedł w ich ślady. Przecież nie chodzi o religię lub kościół, ale o wiarę. Nie ma ani ludzi nie wierzących, ani takich, którzy nie wiedzą w co wierzą. Jedni wierzą w prawdę, drudzy w fałsz. Wiara księdza, pastora, popa, a choćby i Chrystusa lub Buddy, ani na wierzących, ani niewierzących w najmniejszym stopniu nie wpływa, więc nie ma nic do rzeczy.
Hawryl
Osobiście preferuję ateizm semantyczny. Polecam lekturę: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5533 www.racjon(*),Filozoficzne.podstawy.ateizmu
Aleksandra Dencław (135 punktów)
>Pytam się zatem Jaka jest Nasza wiara i jaki jest Nasz ateizm?
Uważam się za ateistkę, ale nie z powodu Kościoła czy zachowania księży. Po prostu nie wierzę w przesłania większości religii o wszechmogącej istocie wyższej czuwającej nad naszymi losami... wolę zaufać odkryciom naukowym i wiedzy. Ktoś mógłby powiedzieć, że religia nadaje wielu ludziom sens życia i bez niej życie jest puste, ale jeśli tylko człowiek się głębiej zastanowi i poszuka to z pewnością odnajdzie sens swojego zycia.
Brzostowski (7067 punktów)
Tak, to jest argument, który rozumiem, po prostu nie wierzysz że istnieje jakaś istota boska. Powiedz mi jednak czy to że nie wierzysz, oznacza że absolutnie nie dopuszczasz ewentualności że może istnieć Bóg?
pozdrawiam
MarcinB
>Tak, to jest argument, który rozumiem, po prostu nie wierzysz że istnieje jakaś istota boska. Powiedz mi jednak czy to że nie wierzysz, oznacza że absolutnie nie dopuszczasz ewentualności że może istnieć Bóg?
>pozdrawiam

Ja może trochę odwrócę pytanie- skoro ktoś wierzy w jednego boga, to czy absolutnie nie dopuszcza istnienia większej ilości? Może są ich miliony i działają w systemie rynkowym? kto ma więcej wierzących ten lepszy?
W tym przypadku najprostsze jest najlepsze. Nie ma żadnego boga. Kropka.
Pozdrawiam
Marcin
19-01-2008 11:04 
 Ocena 2 na 2
Aleksandra Dencław (135 punktów)
>Tak, to jest argument, który rozumiem, po prostu nie wierzysz że istnieje jakaś istota boska. Powiedz mi jednak czy to że nie wierzysz, oznacza że absolutnie nie dopuszczasz ewentualności że może istnieć Bóg?
>pozdrawiam
Nie dopuszczam istnienia Boga, takiego jakiego ukazuje nam większość religii, zwłaszcza chrześcijaństwo. Ostatnio znalazłam na Racjonaliście ciekawy artykuł:Czy Nowi Ateiści unikają 'prawdziwych argumentów'? i sądzę, że jego fragment dobrze opisuje Boga:
"Istnieje nieopisanie potężna i inteligentna istota zwana Bogiem, która istniała przed zaraniem czasu. Z jakiejś przyczyny postanawia on stworzyć wszechświat i zwraca szczególną uwagę na planetę Ziemię. Stworzywszy wszechświat, Ziemię i wszystkie gatunki na Ziemi (poprzez "stworzenie" Wielkiego Wybuchu i "kierowanie ewolucją", w interpretacji w stylu Williamsa) decyduje się skupić całą uwagę na zbiorze plemion na Bliskim Wschodzie, a w szczególności na Izraelitach, którzy są jego "wybranym narodem" i na punkcie których ma obsesję, najwyraźniej ignorując całą resztę populacji świata. Ustanawia liczne, często prymitywne i arbitralne, prawa moralne i ceremonialne, następnie miesza się do wewnętrznej polityki plemion i do konfliktów terytorialnych, przy okazji namawiając do aktów brutalności, przestępstw wojennych, ludobójstwa i gwałtów. Przechodzimy szybko do Bliskiego Wschodu pod rzymską okupacją i Bóg postanawia, że nadszedł czas pokazania się. Tajemniczymi środkami schodzi na ziemię w ludzkiej postaci, urodziwszy się z dziewicy. Jest ucieleśniony jako żydowski mężczyzna i wędruje po terenach dzisiejszego Izraela i Palestyny, przekazując zwięzłe komentarze społeczne (ale nigdy nie dając żadnego systematycznego wyjaśnienia, jak można uczynić te idee użytecznymi politycznie), zajmuje się uzdrawianiem wiarą (wypędzając "demony" z ludzi), magicznymi sztuczkami (jak chodzenie po wodzie i wskrzeszenie zmarłego) i rozprawiając bez przerwy o grzechu, wiecznej karze dla większości populacji świata oraz o nieuchronnie zbliżającym się końcu świata. Doprowadza do własnego ukrzyżowania, aby móc poświęcić się dla siebie samego w imię naszego dobra. Kilka dni później wychodzi z grobu i spaceruje z kilkoma swoimi wyznawcami (wyraźnie nie troszcząc się o to, by rozpoznał go ktokolwiek inny, poza tymi, którzy już w niego wierzą), a następnie "wstępuje" do "Nieba", aby czekać na czas, kiedy powróci, by wskrzesić każdego, kto kiedykolwiek żył, w jego formie cielesnej, by został osądzony, potem wrzuca większość z nas do jamy ognia, a wybranych niewielu zabiera do swojego "królestwa" na wieczność, gdzie będą zawsze żyli w szczęściu.

Takie są podstawowe cegiełki, z których zbudowana jest teologia chrześcijańska. Williams i inni mogą protestować, że oczywiście tak naprawdę wcale nie widzą tych kwestii w tak prostacki i ewidentnie niemożliwy sposób, ale ta opowieść stanowi fundament Biblii, credo Kościoła, liturgii i stuleci teologicznych spekulacji. "

W takiego Boga nie wierze i nie dopuszczam możliwości jego istnienia. Bóg jako taki może być jakąś energią lub materią dzięki której powstał Kosmos, ale nie jest dla mnie wszechmogącą osobą znającą wszystkie grzeszki itp. bzdury. Może ktoś naprawdę wierzy w takiego Boga- szanuję takie poglądy, bo każdy ma prawo wierzyć w to co chce. Ale ja również.
Brzostowski (7067 punktów)
Większość treści którą przedstawiłeś, to ludzka interpretacja Boga i jego dzieł, nie musi miec nic wspólnego ze stanem faktycznym.
Interesuje mnie bardzo ostatni akapit Twojej wypowiedzi. Dopuszczasz zatem możliwość istnienia Boga, jako materii/energii, a czy dopuszczasz możliwość iż ta energia ma świadomość? To jest najważniejsze pytanie, cała reszta to błahostki.
19-01-2008 17:17 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Dencław (135 punktów)
>Interesuje mnie bardzo ostatni akapit Twojej wypowiedzi. Dopuszczasz zatem możliwość istnienia Boga, jako materii/energii, a czy dopuszczasz możliwość iż ta energia ma świadomość? To jest najważniejsze pytanie, cała reszta to błahostki.
Nie dopuszczam. Mam bujną wyobraźnię ale świadomej energii nie pojmuję.
19-01-2008 17:22 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
To gratuluję, myślę zatem że jesteś świadomą ateistką. Życie w zgodzie ze sobą uważam za jedną z najważniejszych rzeczy.

pozdrawiam
Kelly (2051 punktów)
>Czy do kościoła chodzi się dla księdza, czy dla siebie i Boga?

>Otóż wielu z autorów postów wykazuje sprzeczności w Biblii, błędy i niemoralne decyzje KrK. Wielu wyśmiewa moherowe babcie i postępowanie księży. Z faktami można się tylko zgodzić. Jednak delarowanie że jest się ateistą na podstawie wewnętrznego sprzeciwu wobec postępowania np księży, jest błędem.

Wbrew pozorom, kościół i Bóg to nie to samo.
Bóg to istota wyższa, stwórca Wszechświata i życia, obiekt kultu, czci. Kościół to jedna z wielu grup ludzi czczących wymienionego wyżej.
Problem w tym, że dwa tysiące lat to na tyle dużo, by wiele rzeczy się zmieniło. Świat dookoła nas się zmienia, zmienia się człowiek i jego podejście do życia. Z tego powodu zmienia się też Kościół, podczas gdy Bóg pozostaje stały i niezmienny.

Do kościoła chodzi się nie dla Boga, ale dla poczucia bezpieczeństwa i przynależności do potęgi. Odejście od Kościoła jest więc oczywiste, jeśli jego przywódcy postępują niemoralnie. Przecież nie każdy teista jest katolikiem, a nie każdy wierzący w Boga (boga, bogów) - teistą (pozdrawiam deistów, których kilku mamy nawet na tym forum).
Thorvoy (6588 punktów)
Czy deiści nie są teistami?
Kelly (2051 punktów)
>Czy deiści nie są teistami?
Według mojej wiedzy teiści to wyznawcy religii, a deiści są areligijni.
Jeśli się mylę, proszę o sprostowanie.
16-01-2008 15:24 
 Ocena 1 na 1
Thorvoy (6588 punktów)
Według moich z kolei wyobrażeń, teiści to osoby wierzące w boga.
Kelly (2051 punktów)
>Według moich z kolei wyobrażeń, teiści to osoby wierzące w boga.
A według moich teiści to osoby przede wszystkim czczące boga (bogów), związane z jakąś doktryną, wyznające konkretną ideologię i akceptujące pewną hierarchię.
17-01-2008 21:12 
 Ocena 2 na 2
Thorvoy (6588 punktów)
Zabawna sprawa, właśnie sprawdziłem w encyklopedii...


teizm [gr. theós 'bóg'], wiara w Boga jedynego, osobowego, transcendentnego, będącego stwórcą świata i ludzi oraz sprawującego opiekę nad światem; również stanowisko filoz. przyjmujące istnienie takiego Boga; przeciwieństwo: ateizmu (niewiary w Boga), politeizmu (wielobóstwa), panteizmu (utożsamiającego Boga ze światem) i deizmu (negującego opatrzność Bożą); czasami utożsamiany z monoteizmem, chociaż, ściślej formułując, jest - oprócz deizmu - jedną z jego odmian; pojęcie teizm zostało spopularyzowane w XVII w. przez pisarzy chrześc. w celu odróżnienia prawdziwej wiary chrześc. od deizmu.

Psiakrew, do tej pory byłem przekonany że teizm oznacza ogólnie wiarę w bóstwo(a) i zdaje się, że większość ludzi intuicyjnie odbiera owo pojęcie podobnie.

Nawiasem mówiąc, dziwne się wydaje, kiedy czyta się: "teizm jest odmianą monoteizmu". To trochę tak jakby powiedzieć "drzewo jest odmianą drzewa liściastego".
keymak (3379 punktów)
>Jednak delarowanie że jest się ateistą na podstawie wewnętrznego sprzeciwu wobec postępowania np księży, jest błędem. Czy można odejść od wiary dlatego że KrK postępował niegodnie?

Oczywiście że sam sprzeciw wobec uczynków księży nie musi doprowadzić do ateizmu, ale może być dobrym początkiem na drodze do ateizmu.
Jestem zaś w stanie wyobrazić sobie ludzi, którzy tak naprawdę nie są wierzącymi a uczestniczą w życiu kościoła. Ich wiara wynika raczej z konformizmu a nie z własnych przemyśleń. Dla takiej osoby opuszczenie kościoła generuje automatycznie światopogląd bez bogów.
Nic w tym dziwnego.

Pozdrawiam.
15-01-2008 22:13 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
>Jestem zaś w stanie wyobrazić sobie ludzi, którzy tak naprawdę nie są wierzącymi a uczestniczą w życiu kościoła.

--- Nie ma co sobie wyobrazac. Przeciez to prawie kazdy ksiadz...

>Ich wiara wynika raczej z konformizmu a nie z własnych przemyśleń.

--- Jakbys mi to z ust wyjal, czlowieku.

>Dla takiej osoby opuszczenie kościoła generuje automatycznie światopogląd bez bogów.

--- Nie generuje, bo nie ma potrzeby. Przeciez, jak sam rzekles - oni juz byli niewierzacymi.

>Nic w tym dziwnego.

--- Dokladnie.


Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
Asado (486 punktów)
W twoim poście znajduję jednocześnie odpowiedź na zadane pytanie "Jaka jest Nasza wiara i jaki jest Nasz
ateizm?" - "ta wiara wyrosła z tradycji i
wychowania w rodzinie". Gdyby nie wychowanie i pranie mózgu od najmłodszych lat nie byłoby ateistów, którym zdarza się wątpić w swoje przekonania i w chwilach trudnych wracać do kościoła. Dla mnie wiara jest tradycją, z którą zerwałam raz na zawsze. I szczerze mówiąc życie jest o wiele prostsze gdy jesteś ateistą bo w ciemności nocy nie dopatrujesz się czyhających na ciebie demonów tylko piękna uśpionego świata

Pozdrawiam
Roman Czarnota-Bojarski (831 punktów)
Mój ateizm jest intelektualny - doszedłem do niego przez myślenie. Wychowywałem się w rodzinie katolickiej, przyjmowałem kolejne sakramenty, ale wątpiłem. im dłużej żyłem tym bardziej. Moje zainteresowanie nauką tylko pogłębiało to zwątpienie. W nauce kościoła i w religii nie było nic co potrafiłoby mnie przekonać do ich prawdziwości. W końcu mój ateizm utrwalił sie ostatecznie, czego ukoronowaniem było oficjalne wystąpienie z kościoła.
Uważam, że jestem ateistą świadomym i pewnym swoich poglądów. Na pewno nie dam na msze - niezależnie co by się działo.
W pracy budzę zdumienie, choć po paru dyskusjach gdzie okazało się, że lepiej znam biblię i dogmaty niż moi "wierzący" koledzy mam spokój. W domu raczej też, żona jest "katoliczką niepraktykującą", a córka chodzi co prawda na religię w szkolę, ale trochę z uzasadnieniem: "chcę wiedzieć z czym się nie zgadzam". W sumie ją rozumiem.
Co do wiary innych nie będę się wypowiadał - koń jaki jest każdy widzi.
Ziółkowski (0 punktów)
Mnie natomiast wydaje się że piszesz o sobie i swoich rozterkach, szukając odpowiedzi na dręczące cię pytania. Próbujesz na forum wywołać dyskusję która ma pomóc ci odnaleźć właściwą drogę. Próbuj !


"Alter schutzt vor Torheit nicht"
17-01-2008 20:09 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Dzięki za diagnozę! W rzeczywistości jeśli chodzi o mnie, to wierzę, wierzę że istnieje Bóg, świadoma potężna siła. Nie wiem jaki jest: wszechmogący czy prawie wszechmogący, nie wiem czy istnieje poza czasem i przestrzenią czy w nich, myślę że w jakimś celu istniejemy, nie wiem czy indywidualnie czy razem, nie wiem wielu rzeczy... Mam jednak wewnętrzne, silne przekonanie że Bóg istnieje. Wolno mi, nieprawdaż?
A wątek taki podjąłem bo problem wydaje mi się niebłahy, wielu młodych ludzi przestaje wierzyć w Boga bo ksiądz im się nie podoba i potem większośc życia żyją w pewnym bólu wewnętrznym, bo być wierzącym albo ateistą i być mocno przekonanym o tym że Bóg istnieje albo nie, to żyć w zgodzie ze sobą. Ale wierzyć (deklarować), bo matka wierzy, albo nie wierzyć (deklarować) bo koledzy nie wierzą jest głupotą.

pozdrawiam
w szczególności przekonanych do Swoich poglądów
18-01-2008 14:34 
 Ocena 1 na 1
Ziółkowski (0 punktów)
Zgadzam się z Tobą że powinniśmy podejmować świadome decyzje - lepsze lub gorsze ale wynikające z własnego rozumu, odczucia czy przekonania. Przechodziłem podobną rozterkę a moje poszukiwania "prawdy" zaowocowały tym, że szukałem jej w różnych sektach, zborach, książkach. Po pewnym czasie zaobserwowałem ten sam schemat działania "moich kościołów" czyli; bombardowanie miłością, narzucanie pewnych prawd (bez satysfakcjonującego mnie wytłumaczenia)co dyskredytowało dany zbór w moich oczach. Tłumaczenie - uwierz a zrozumiesz - irytowało mnie najmocniej, bo jak można przyjąć coś jedynie na wiarę - tak ślepo i posłusznie ? Ponadto wszędzie potrafiłem wskazać masę sprzeczności np. Księgi Mormona z Biblią itp.
Teraz kiedy nie mam już tych rozterek a bogatszy jestem o doświadczenie życiowe i wiedzę z zakresu psychomanipulacji - mogę jedynie pochwalić kunszt jednych (zdobywających wyznawców)a śmiać się z innych, nieudolnie zagarniających owieczki do swojego stadka.
Pozdrawiam i życzę udanych poszukiwań swojej prawdziwej natury.

"Alter schutzt vor Torheit nicht"

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365