Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dzień Dziecka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
01-06-2009 15:36Arpia (109 punktów)Dzień Dziecka
Ocena 6 na 6
Dzisiaj Dzień Dziecka... W mojej szkole od niedawna połączony z Dniem Patrona. Patronem szkoły ksiądz Jan Twardowski.

Z rana kilka lekcji, a potem w strojach galowych, przemarsz do kościoła na mszę. Na "galowo" także nauczyciele. Tak pięknie ubrani, w podniesionym nastroju, ruszyliśmy orszakiem prowadzonym szkolnym pocztem sztandarowym.

W kościele usłyszeliśmy, że wchodzimy do świątyni w taki sposób, że trzeba by nas wyprosić i ponownie pozwolić wejść, bo to drugie wejście byłoby godniejsze. Kiedy już zajęliśmy miejsca w ławach, liturgia się zaczęła.
W kazaniu ksiądz nawiązał do Patrona przy okazji dobiegających końca "majówek" i wyraził nadzieję, że Patron dopilnuje, by w przyszłym roku więcej dzieci uczestniczyło w tychże.

Dodał, że ksiądz Jan Twardowski kochał wszystkich ludzi, kochał też otaczający świat, że kochał wszystko... ze względu na Pana Boga.

Po eucharystii ksiądz zarządził dodatkowo odmówienie na kolanach "Żalu za grzechy", gdyż od ostatniej spowiedzi sporo się ich uzbierało (szczególnie u tych, którzy dzień wcześniej przyjmowali I komunię św.) i taka nowość liturgiczna (Żal za grzechy) będzie już od dzisiaj należała do mszalnego rytuału.

(...) Świętujmy więc...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marszalik (733 punktów)
Co jak co, ale jak kler zrobi prezent na Dzień Dziecka to nie ma bata we wsi...
Adamiak (36436 punktów)
>... i taka nowość liturgiczna (Żal za grzechy) będzie już od dzisiaj należała do mszalnego rytuału.
   Rozumiem, że niezbyt Ci się to podoba...?

>(...) Świętujmy więc...
   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
Arpia (109 punktów)

>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?

Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.
SloniSko (1109 punktów)
>>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
>Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.
   A czy to jest szkoła katolicka?

"Never assume anything" - A. Milne
Arpia (109 punktów)
>>>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
>>Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.
>   A czy to jest szkoła katolicka?
>
"Never assume anything" - A. Milne


Kochanie! To szkołą publiczna jest.
01-06-2009 20:09 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
>Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.

   Widocznie jestem niedoinformowany, ale pierwszy raz słyszę/czytam o przymusie uczestnictwa w ceremoniałach religijnych w Polsce.
   Możesz zerknąć tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,199990
   Chyba, że jesteś katechetką, to zerknięcie nie pomoże.
Arpia (109 punktów)

>   Możesz zerknąć tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,199990

Pod wskazanym adresem nic ciekawego nie znalazłam. Pzdr.
03-06-2009 14:48 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Możesz zerknąć tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,199990
>Pod wskazanym adresem nic ciekawego nie znalazłam. Pzdr.

   Wychodzi mi jakoś tak, że na mszę iść musisz bo chcesz, a znaleźć na to radę nie chcesz, bo nie musisz.

   Więc miłego narzekanka.

   Pozdrawiam.
Arpia (109 punktów)
>>>   Możesz zerknąć tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,199990
>>Pod wskazanym adresem nic ciekawego nie znalazłam. Pzdr.
>   Wychodzi mi jakoś tak, że na mszę iść musisz bo chcesz, a znaleźć na to radę nie chcesz, bo nie musisz.
>   Więc miłego narzekanka.
>   Pozdrawiam.

Twardziel z Ciebie. Ja chyba oseskiem jestem przy Tobie po prostu. Daj czas!!!! By dojrzeć!
03-06-2009 15:22 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Więc miłego narzekanka.
>>   Pozdrawiam.
>Twardziel z Ciebie. Ja chyba oseskiem jestem przy Tobie po prostu. Daj czas!!!! By dojrzeć!

   Nie jestem twardzielem tylko leniwym, pragmatycznym egoistą z miękkim serduszkiem kiedy trzeba, budowlańcem-romantykiem, ateistą, lubię się śmiać z abstrakcyjnych żartów lub czasem z "niczego", lubię pooglądać obrazy impresjonistów, czasem poczytać Staffa, Tuwima, Jasnorzewską, bywa, że jakiś dach wyremontuję, by mieć na chlebek - krótko mówiąc: staram się robić, to co chcę.

   Czasu masz ile chcesz - Ty decydujesz o swoim czasie nawet, jak Ci się wydaje, że tak nie jest.
03-06-2009 15:29 
 Ocena 3 na 3
jkl; (5859 punktów)
Powiadają, że w dniu w którym Adamiak przekroczy próg kościoła Ziemia stanie, Słońce zgaśnie a oceany wyparują.
Arpia (109 punktów)
>Powiadają, że w dniu w którym Adamiak przekroczy próg kościoła Ziemia stanie, Słońce zgaśnie a oceany wyparują.

Rozumiem, że Adamiak forumowym podrywaczem jest.
03-06-2009 16:52 
 Ocena 2 na 2
jkl; (5859 punktów)
Podrygiwaczem
03-06-2009 17:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Podrygiwaczem

   Dziękuję.
   Taka ślicznie zalotna przekomarzanka mnie również konweniuje - świadczy o tym, że mnie doceniasz, jkl;'ko.
   Równie wdzięczny plusik.

    (Jakoś tak to szło: nieważne dobrze czy źle,, byle nazwisko czytelnie...)
03-06-2009 16:20 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Powiadają, że w dniu w którym Adamiak przekroczy próg kościoła Ziemia stanie, Słońce zgaśnie a oceany wyparują.

   Nie ufałbym takim... szczątkowym informacjom.
Arpia (109 punktów)
>>>   Możesz zerknąć tutaj www.racjonalista.pl/forum.php/s,199990
>>Pod wskazanym adresem nic ciekawego nie znalazłam. Pzdr.
>   Wychodzi mi jakoś tak, że na mszę iść musisz bo chcesz, a znaleźć na to radę nie chcesz, bo nie musisz.
>   Więc miłego narzekanka.
>   Pozdrawiam.

Powoli, powoli...
03-06-2009 15:56 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Więc miłego narzekanka.
>>   Pozdrawiam.
>Powoli, powoli...

   Luuuzik.
02-06-2009 00:51 
 Ocena 2 na 2
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
>Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.

Nie musisz.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
02-06-2009 07:59 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
>Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.
Zdecydowanie nie musisz. Chyba że pracujesz w szkółce niedzielnej, prowadzonej przez siostry zakonne (na przykład), bo jeśli w szkole publicznej, to masz prawo odmówić.
Swoją drogą, jakich ja czasów dożyłam... a myślałam, że po 1989 roku będzie koniec z "akademiami ku czci" i pochodami pierwszomajowymi...
02-06-2009 11:45 
 Ocena 5 na 5
Scorp (5381 punktów)
>>>   Jeżeli niezbyt Ci się podoba, to po jaką cholerę?
>>Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.
>Zdecydowanie nie musisz.

Wydaje się, że nie masz racji. Jeżeli klasa gdzieś idzie (do parku albo gdzieś indziej), a odbywa się to w czasie przeznaczonym na lekcję, to nauczyciel musi klasie towarzyszyć, choćby po to, żeby pilnować uczniów, bo wiadomo że młodzież ma pomysły, dzieci też. Oczywiście, można się wykręcić, załatwić zastępstwo, zamienić itp., ale zasadniczo nauczyciel powinien być z dziećmi, kiedy jest w pracy.

Może natomiast nie uczestniczyć w mszy, nie żegnając się i nie klękając, w ten sposób budząc zgorszenie, co wydaje się dobrym sposobem przeciwdziałania religijnemu ogłupianiu uczniów.

>Swoją drogą, jakich ja czasów dożyłam... a myślałam, że po 1989 roku będzie koniec z "akademiami ku czci" i pochodami pierwszomajowymi...
>
A ja pamiętam, że nawet w czasach głębokiej komuny, za Stalina i Bieruta, szkoła nie była tak zideologizowana, żeby w czasie lekcyjnym były zajęcia ideologiczne, jak teraz na religii. Były owszem apele poranne na których śpiewało się hymn 'Naprzód młodzieży świata', ale nie było takich lekcji, na których wciskano by nam do głów panujący wtedy światopogląd. A na religię i do kościoła chodził ten, kto chciał. Ja chodziłem na dziewiętnastą.
-
02-06-2009 12:01 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>zasadniczo nauczyciel powinien być z dziećmi, kiedy jest w pracy.
Zgadzam się, powinien być. Ale czy na masówce... ups, mszy w kościele? Czy dzieci w tym czasie nie powinny jednak być gdzie indziej?
>Może natomiast nie uczestniczyć w mszy, nie żegnając się i nie klękając, w ten sposób budząc zgorszenie, co wydaje się dobrym sposobem przeciwdziałania religijnemu ogłupianiu uczniów.
Może. I w sumie wniosek płynący z całej sytuacji jest następujący: jeśli to szkoła publiczna (a nie ma powodu przypuszczać, że nie), to dyrektor jest nadgorliwym bucem, stawiającym dzieci i nauczycieli w mało komfortowej sytuacji. Święto patrona szkoły powinno odbywać się w szkole i - jeżeli to przypadkiem osoba duchowna - dotyczyć jego "pozaduchownej" działalności.
>A ja pamiętam, że nawet w czasach głębokiej komuny, za Stalina i Bieruta, szkoła nie była tak zideologizowana, żeby w czasie lekcyjnym były zajęcia ideologiczne, jak teraz na religii. Były owszem apele poranne na których śpiewało się hymn 'Naprzód młodzieży świata', ale nie było takich lekcji, na których wciskano by nam do głów panujący wtedy światopogląd. A na religię i do kościoła chodził ten, kto chciał. Ja chodziłem na dziewiętnastą.
Ja pamiętam od 1963. Apeli porannych nie pamiętam, może już nie było, a "Naprzód, młodzieży świata" pamiętam z akademii Inne wesołe piosenki też, w chórze śpiewałam .
02-06-2009 12:16 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Może natomiast nie uczestniczyć w mszy, nie żegnając się i nie klękając, w ten sposób budząc zgorszenie, co wydaje się dobrym sposobem przeciwdziałania religijnemu ogłupianiu uczniów.

W sumie taki "bierny" opór (można jeszcze do tej świątyni nieszczęsnej jakąś smakowitą lekturę bądź laptopa zabrać przecież i aktywnie użytkować ) może skutecznie zniechęcić do zmuszania danego obywatela do uczestnictwa w przyszłości.
02-06-2009 16:19 
 Ocena 2 na 2
Kasia (424 punktów)

>>Zdecydowanie nie musisz.
>Wydaje się, że nie masz racji. Jeżeli klasa gdzieś idzie (do parku albo gdzieś indziej), a odbywa się to w czasie przeznaczonym na lekcję, to nauczyciel musi klasie towarzyszyć, choćby po to, żeby pilnować uczniów, bo wiadomo że młodzież ma pomysły, dzieci też. Oczywiście, można się wykręcić, załatwić zastępstwo, zamienić itp., ale zasadniczo nauczyciel powinien być z dziećmi, kiedy jest w pracy.>

Nie musisz, zgłaszasz dyrektorowi, że nie pójdziesz, dyrektor organizuje zastępstwo a tobie daje inna prace lub jesteś w szkole" do dyspozycji" dyrektora.

W praktyce? Na 8 lat mojej pracy zawodowej, pracuję w siódmym zakładzie. Ale nie muszę.
02-06-2009 22:06 
 Ocena 1 na 1
Arpia (109 punktów)
Piszecie: "NIE MUSISZ".

Ech, żeby to było takie proste. I na dodatek w szkole, miejscu specyficznym, gdzie indoktrynacja jest na porządku dziennym, gdzie słowo wypowiedziane na jednym końcu korytarza odbija się od "ściany" i... wszystkie drogi prowadzą do Dyrekcji.

Dziwna sytuacja panuje w mojej pracy. Wszyscy, w 100 % wierzący. Ja też. Oficjalnie. I moich zwątpień, negacji, rozmyślań o braku boga, niespójności religii, nie mam z kim dzielić. Do odwagi chyba dopiero dojrzewam???

NIE MUSZĘ... ale jeszcze nie potrafię, nie mam odwagi mówienia tego, co myślę.
Nawet tutaj, kiedy piszę, to jakimś lękiem jestem podszyta.
03-06-2009 16:48 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>Piszecie: "NIE MUSISZ".
>Ech, żeby to było takie proste. I na dodatek w szkole, miejscu specyficznym, gdzie indoktrynacja jest na porządku dziennym, gdzie słowo wypowiedziane na jednym końcu korytarza odbija się od "ściany" i... wszystkie drogi prowadzą do Dyrekcji.
>Dziwna sytuacja panuje w mojej pracy. Wszyscy, w 100 % wierzący. Ja też. Oficjalnie. I moich zwątpień, negacji, rozmyślań o braku boga, niespójności religii, nie mam z kim dzielić. Do odwagi chyba dopiero dojrzewam???
>NIE MUSZĘ... ale jeszcze nie potrafię, nie mam odwagi mówienia tego, co myślę.
>Nawet tutaj, kiedy piszę, to jakimś lękiem jestem podszyta.
Szkoła szkole nierówna, a dyrektor dyrektorowi...
Myślisz, że 100% to wierzący? Ejże... a może po prostu tak jak Ty - nie mają odwagi powiedzieć "nie"?
Tu nie masz się czego lękać. Tu najwyżej elbrus8 jako ksiądz katolicki postraszy Cię piekłem, a Miłujący prawdę jako Świadek Jehowy - Armageddonem Zarówno piekło, jak Armageddon są wirtualne, wystarczy wyłączyć komputer, a przestają istnieć
03-06-2009 18:41 
 Ocena 5 na 5
Kasia (424 punktów)
>Piszecie: "NIE MUSISZ".
>Ech, żeby to było takie proste. I na dodatek w szkole, miejscu specyficznym, gdzie indoktrynacja jest na porządku dziennym, gdzie słowo wypowiedziane na jednym końcu korytarza odbija się od "ściany" i... wszystkie drogi prowadzą do Dyrekcji.
>Dziwna sytuacja panuje w mojej pracy. Wszyscy, w 100 % wierzący. Ja też. Oficjalnie. I moich zwątpień, negacji, rozmyślań o braku boga, niespójności religii, nie mam z kim dzielić. Do odwagi chyba dopiero dojrzewam???
>NIE MUSZĘ... ale jeszcze nie potrafię, nie mam odwagi mówienia tego, co myślę.
>Nawet tutaj, kiedy piszę, to jakimś lękiem jestem podszyta.>

Jeśli boisz się o utratę pracy i boisz się zmian to faktycznie "musisz".....
Nie ma 100% wierzący, to ci sami jak ty boja się cokolwiek powiedzieć.....
A gdzie poczucie własnej wartości......? Ja nie chodzę na wigilie pracownicze, nie chodzę na msze , nie jeżdżę na wycieczki maturzystów do Częstochowy. Nie muszę, chroni mnie konstytucja i wolność wyznania. Mówię głośno że religia powinna być w kościele, w tym do którego należą dzieci czy rodzice a nie w świeckiej szkole....
Że mówią? HA hahahah a kiedy ludzie nie mówią? kiedy nie dopowiedzą kiedy nie obgadują? Zawsze. Więc jaka różnica. Mobbingu dyrekcji i zwolnienia się nie boję, uczciwie spełniam obowiązki, a jeśli już ... znajdę inna pracę, dzięki temu czuje się wolna pozdrawiam.
07-06-2009 17:41 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>Dziwna sytuacja panuje w mojej pracy. Wszyscy, w 100 % wierzący. Ja też. Oficjalnie. (...)

No cóż, w tej sytuacji rzeczywiście MUSISZ. Przecież to Twoja wiara, twój kult. Teoretycznie powinnaś być za modlitwą przed lekcjami, mszami i wszelkimi formami ewangelizacji.

Teoretycznie.

Bo choć wierni wiele mówią, że za dużo Kościoła poza Kościołem, to jednak dla wierzącego nie powinno być takiej dziedziny życia, gdzie byłoby za dużo udziału wiary, za dużo Boga.

Znowóż teoretycznie.

Jeśli zaś wierzysz, a mimo to msza na dzień patrona budzi Twój niesmak.... Moim zdaniem musisz zastanowić się dlaczego tak czujesz? Gdzie to, w co oficjalnie wierzysz rozmija się z tym co robisz?

Jeśli zaś już nie czujesz Boga w sercu - to w co wierzysz? Co jest teraz Twoją Prawdą? I dlaczego wzdragasz się przed powiedzeniem samej sobie i otoczeniu : "naprawdę jestem jaka jestem"?

Wiem, że różne nieuświadomione obawy krążą Ci w sercu, jednak moim zdaniem podstawową sprawą jest ich zidentyfikowanie, określenie i zredefiniowanie samej siebie.

A potem skok do morza z wysokiej skały. Jak się leci głową w dół, to już się leci i tyle. Jedyne co wówczas pozostaje to wrzeszczeć ze strachu - krok wstecz jest niemożliwy. Lecz na dole czeka plusk - i będziesz już w wodzie, możesz płynąć dalej, lawirując między rafami bezsensu życia.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
lotrek (14275 punktów)

>W kazaniu ksiądz nawiązał do Patrona przy okazji dobiegających końca "majówek" i wyraził nadzieję,
>że Patron dopilnuje, by w przyszłym roku więcej dzieci uczestniczyło w tychże.
>Dodał, że ksiądz Jan Twardowski kochał wszystkich ludzi, kochał też otaczający świat, że kochał
>wszystko... ze względu na Pana Boga.
A czy ktoś w Twojej szkole wie, że ksiądz Jan Twardowski był poetą i to niezłym.
Oprócz tego, że był księdzem pisał też wiersze...niektóre bardzo dobre. I powinni was zapoznać z jego twórczością.
Księdzem każdy może zostać a poetą trzeba się urodzić


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
01-06-2009 19:52 
 Ocena 2 na 2
Arpia (109 punktów)

>A czy ktoś w Twojej szkole wie, że ksiądz Jan Twardowski był poetą i to niezłym.
>Oprócz tego, że był księdzem pisał też wiersze...niektóre bardzo dobre. I powinni was zapoznać z jego twórczością.

Naturalnie sylwetka patrona szkoły znana jest uczniom nie tylko od strony posługi kapłańskiej, a nawet bardziej jako poety.

> [color=blue]Księdzem każdy może zostać a poetą trzeba się urodzić

Taakkkk. O tym też wspomniał ksiądz na kazaniu, mówiąc, że żadne z dzieci poetą na pewno nie zostanie. To się nazywa pewność.
01-06-2009 23:48 
 Ocena 5 na 5
lotrek (14275 punktów)

>Taakkkk. O tym też wspomniał ksiądz na kazaniu, mówiąc, że żadne z dzieci poetą na pewno nie zostanie. To się nazywa pewność.

Cytat:
Oczywiście, że nie podoba mi się. Jako belfer muszę uczestniczyć w takich ceremoniach.

Myślałem, że jesteś uczniem....miałbyś "okoliczności łagodzące". Mogę Cię jednak pocieszysz, mogłeś gorzej trafić, ksiądz Twardowski był znakomitym poetą a co byś zrobił, gdyby patronem Twojej szkoły był JP2 i gdybyś musiał uczyć dzieciaki wierszy grafomana Wojtyły...też księdza? Masz jednak farta w życiu

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
02-06-2009 22:10 
 Ocena 1 na 1
Arpia (109 punktów)
Masz jednak farta w życiu

Może i mam? Może płynięcie pod prąd to właśnie życiowy fart??


Adamiak (36436 punktów)
> Masz jednak farta w życiu
>Może i mam? Może płynięcie pod prąd to właśnie życiowy fart??
>
>

   Odnoszę wrażenie, że coś słabiutko zwerbalizowałaś tę "walkę z prądem".
02-06-2009 22:40 
 Ocena 2 na 2
Arpia (109 punktów)

>>
>   Odnoszę wrażenie, że coś słabiutko zwerbalizowałaś tę "walkę z prądem".

Słabiutko? Tyle, ile mi siły (i chęci) starczyło) Pzdr.

,.
02-06-2009 22:44 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>
>>   Odnoszę wrażenie, że coś słabiutko zwerbalizowałaś tę "walkę z prądem".
>Słabiutko? Tyle, ile mi siły (i chęci) starczyło) Pzdr.

   Więc tylko plus za szczerość.

   Pozdrawiam.
03-06-2009 14:51 
 Ocena 1 na 1
Arpia (109 punktów)

>   Więc tylko plus za szczerość.

Dziękuję. A patrząc z innej strony... Cóż z tych plusów? Ja wiem, to co ja wiem; Ty wiesz to, co wiesz; inni wiedza swoje... A świat i tak jest religijnością, utopijnością, naiwnością podszyty. Ba, żeby tylko podszyty. Przecież to wierzchni płaszcz, którym się okrywa. Podszyty jest raczej racjonalnością i szczerością właśnie. A paradoks tym większy, że ową religijność, szczerość i prawdę obraca w "szczyderstwo", obłudę i fałsz.

Dziś znaleźć Człowieka/Przyjaciela, "to jakby znaleźć skarb". Samotność w tłumie to norma. Norma pożądana przez władzę, bo nie sprzyja tworzeniu społeczności, budowaniu nowych myśli etc., etc...
Adamiak (36436 punktów)
>>   Więc tylko plus za szczerość.
>Dziękuję. A patrząc z innej strony... Cóż z tych plusów?
   To, co chcesz.

>Ja wiem, to co ja wiem; Ty wiesz to, co wiesz; inni wiedza swoje... A świat i tak jest religijnością, utopijnością, naiwnością podszyty.
   Świat nie jest niczym podszyty, a Twój świat jest podszyty tym, czym sobie sama podszyjesz. Piszesz "świat" - myślisz "ludzie"... ja pisząc świat myślę: mój świat.

>Ba, żeby tylko podszyty. Przecież to wierzchni płaszcz, którym się okrywa. Podszyty jest raczej racjonalnością i szczerością właśnie.
   Owszem, ja to nazywam zdrowym egoizmem.

>A paradoks tym większy, że ową religijność, szczerość i prawdę obraca w "szczyderstwo", obłudę i fałsz.
   Jeszcze raz: w co sobie obrócisz, to masz.

>Dziś znaleźć Człowieka/Przyjaciela, "to jakby znaleźć skarb". Samotność w tłumie to norma. Norma pożądana przez władzę, bo nie sprzyja tworzeniu społeczności, budowaniu nowych myśli etc., etc...
   Pierwszy raz słyszę, że trudności w "odnalezieniu siebie" to prawie spisek władzy.

   Cykliści też maczali pedały w Twojej depresyjce?
krzysztofwafel (34 punktów)
>Myślałem, że jesteś uczniem....miałbyś "okoliczności łagodzące". Mogę Cię jednak pocieszysz, mogłeś gorzej trafić, ksiądz Twardowski był znakomitym poetą a co byś zrobił, gdyby patronem Twojej szkoły był JP2 i gdybyś musiał uczyć dzieciaki wierszy grafomana Wojtyły...też księdza? Masz jednak farta w życiu

Zarówno do bycia księdzem jak i poetą trzeba się urodzić. Aż już tymbardziej kim trzeba być żeby krytykować jednych i drugich??? Wrażliwość na piękno musisz mieć lekko "upośledzoną" uznając Wojtyłę za grafomana. Ogólnie o gustach się nie dyskutuje ale jakiś kanon musi występować... Bo sam nihilizm to czysta anarchia - zwłaszcza w kulturze!!!
09-06-2009 05:32 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Zarówno do bycia księdzem jak i poetą trzeba się urodzić.
Masz racje....trudno nienarodzonemu być jednym, czy drugim.

>Aż już tymbardziej(!!!!) kim trzeba być żeby krytykować jednych i drugich???
Np. lotrekiem....a co?

>Wrażliwość na piękno musisz mieć lekko "upośledzoną" uznając Wojtyłę za grafomana.
Co ma piernik do wiatraka a piękno do Wojtyły.

>Ogólnie o gustach się nie dyskutuje ale jakiś kanon musi występować...
Nie jest to dyskusja o gustach, lecz o literaturze, każdy kto coś tworzy (malarz, pisarz, muzyk, czy też wierszokleta) musi liczyć się z oceną innych. Ty pisząc tu też...ktoś może Ci wytknąć, że piszesz z błędami.

>Bo sam nihilizm to czysta anarchia - zwłaszcza w kulturze!!!
???????


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
02-06-2009 08:02 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Oprócz tego, że był księdzem pisał też wiersze...niektóre bardzo dobre. I powinni was zapoznać z jego twórczością.
> Księdzem każdy może zostać a poetą trzeba się urodzić
>

Święto patrona - poety powinno odbywać się w szkole...
PS. Arpia to kobieta
lotrek (14275 punktów)

>PS. Arpia to kobieta
Fakt....powianiem wcześniej sprawdzić.
Przepraszam Arpie

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
02-06-2009 22:11 
 Ocena 2 na 2
Arpia (109 punktów)
>>PS. Arpia to kobieta

Tak, zgadzam się z Wami. Jestem (jeszcze) kobietą.
03-06-2009 17:58 
 Ocena 1 na 1
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>>PS. Arpia to kobieta
>Tak, zgadzam się z Wami. Jestem (jeszcze) kobietą.

Ale tylko w połowie
>


Arpia (109 punktów)
>>>>PS. Arpia to kobieta
>>Tak, zgadzam się z Wami. Jestem (jeszcze) kobietą.
>Ale tylko w połowie
>>
>

Cóż, zapewne masz rację. W połowie jestem kobietą.
02-06-2009 16:28 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ksiądz Jan Twardowski był poetą i to niezłym.
>Oprócz tego, że był księdzem pisał też wiersze...niektóre bardzo dobre.
Zatem niektóre inne dobre nie bardzo... Z wielu wierszy Twardowskiego wyziera wymuszone apostolstwo, czyli w istocie skrywany ateizm; mam alergię na taką "poezję".
.

02-06-2009 17:40 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Zatem niektóre inne dobre nie bardzo... Z wielu wierszy Twardowskiego wyziera wymuszone apostolstwo, czyli w istocie skrywany ateizm; mam alergię na taką "poezję".
Nikt nie jest doskonały....jednak w porównaniu z księdzem Wojtyłą należy mu się "wieniec laurowy".


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Arpia (109 punktów)

>Nikt nie jest doskonały....jednak w porównaniu z księdzem Wojtyłą należy mu się "wieniec laurowy".

Widzę, że poezja JPII nie należy do Twojego kanonu lektur.
03-06-2009 05:10 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>Widzę, że poezja JPII nie należy do Twojego kanonu lektur.

Zdecydowanie nie, zresztą JP2 kilkakrotnie kandydował do pokojowej nagrody Nobla a nigdy do literackiej
Za to listy pisał ponoć niezłe, być może już niedługo zapoznamy się z tą dyskretną stroną jego twórczości.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Jankowski agnostyk (405 punktów)
Czy Twardowski, był poetą,czy księdzem, to nie jego święto tylko dzieci.
Co za ciemnogród. Właśnie takie działania spowalniają postęp w naszym kraju,promowane przez osoby chore psychicznie w sułtanie...

Według mnie, jest to już psychoza i fanatyczne wdrążanie boga we wszystkie z możliwych okazji. Dzień dziecka = żale za grzechy. Ludzie,przecież to dziecko powinno w ten dzień bawić się,i śmiać,cieszyć z prezentów, a nie klękać i żałować za grzechy. Jaki związek ma dzień dziecka, z żalami za grzechy?
Twardowski lubił dzieci,Jan Paweł II też.
01-06-2009 22:18 
 Ocena 3 na 3
igrazka (303 punktów)
ale moze ten ksiadz tez lubi dzieci moze nawet bardzo.
02-06-2009 10:04 
 Ocena 6 na 6
kortyzol (422 punktów)
>Według mnie, jest to już psychoza i fanatyczne wdrążanie boga we wszystkie z możliwych okazji. Dzień dziecka = żale za grzechy. Ludzie,przecież to dziecko powinno w ten dzień bawić się,i śmiać,cieszyć z prezentów, a nie klękać i żałować za grzechy. Jaki związek ma dzień dziecka, z żalami za grzechy?

To nie wiesz? Klechy się denerwują, że ich święto dziękczynienia nie wypaliło Żal przedziałek ściska. Aczkolwiek wczoraj w telewizorze (program śniadaniowy, tv publiczna) z okazji swojego święta, dzieci miały możliwość zadać kilka pytań samemu biskupowi (czy to prawda, że ksiądz kierował największą diecezją na świecie? - jak wiadomo dzieci szalenie interesują się takimi tematami )! A potem życzenia (w ramach gwiazdy dzieciom) złożyła milusińskim Babcia Józia z Plebanii. Kortyzol gratuluje "publicznym" wyczucia tematu

Spójrzcie bowiem, oto kot blady, a piekło postępuje za nim.
02-06-2009 22:26 
 Ocena 1 na 1
Arpia (109 punktów)
A potem życzenia (w ramach gwiazdy dzieciom) złożyła milusińskim Babcia Józia z Plebanii. Kortyzol gratuluje "publicznym" wyczucia tematu

Jednym słowem: mamałyga

Arpia (109 punktów)
>Czy Twardowski, był poetą,czy księdzem, to nie jego święto tylko dzieci.
>Co za ciemnogród. Właśnie takie działania spowalniają postęp w naszym kraju,promowane przez osoby chore psychicznie w sułtanie...
>Według mnie, jest to już psychoza i fanatyczne wdrążanie boga we wszystkie z możliwych okazji. Dzień dziecka = żale za grzechy. Ludzie,przecież to dziecko powinno w ten dzień bawić się,i śmiać,cieszyć z prezentów, a nie klękać i żałować za grzechy. Jaki związek ma dzień dziecka, z żalami za grzechy?
>Twardowski lubił dzieci,Jan Paweł II też.
>

W całości zgadzam się z Tobą.
Kowalska (14008 punktów)
Ech... Przypomniało mi się, jak to na początku lat '90tych, wlekli nas w liceum na jakieś rekolekcje do kościoła.
Jako osóbka dosyć stanowcza nie uznawałam i nie uznaję wleczenia mnie gdziekolwiek wbrew mojej woli.
Po odczytaniu w kościele listy obecności wszystkich klas i rozpoczęciu mszy, postanowiłam uciec na wolność.
Przyjęłam pozycję na czworaka i czołgając się zaczęłam posuwać się ku wyjściu. Całkiem nieźle mi szło. Aż do chwili gdy nad głową usłyszałam zduszony szept: Jezuuuu.... Ksiądz!....
Jak podcięta padłam nie wiedzieć czemu, krzyżem na posadzkę...
- A panienka co robi, co?...
- Za grzechy przepraszam...
- Tyłem do ołtarza?...

I tym to sposobem obecność wszystkich uczniów zaczęli sprawdzać i na początku rekolekcji, i na końcu i po powrocie do klas
sztejkat (4743 punktów)
>Ech... Przypomniało mi się, jak to na początku lat '90tych, wlekli nas w liceum na jakieś rekolekcje do kościoła.(...)

Mnie nie wlekli. Jakoś nie pamiętam, by chodzenie na religię czy rekolekcje było w jakikolwiek sposób obowiązkowe. I by nie chodzenie na religię wiązało się z jakimikolwiek (poza okienkiem - czasem na rozrywkę czy odrobienie lekcji) szykanami czy ostracyzmem. Szkołę średnią kończyłem w pierwszej połowie lat 90-tych.

Choć z drugiej strony... jestem zasadniczo impregnowany i najzwyczajniej ślepy na wszelkie "krzywe spojrzenia", "delikatne sugestie" czy "towarzyskie wykluczenia". Więc mogło mi co nieco najzwyczajniej umknąć.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
07-06-2009 19:48 
 Ocena 1 na 1
Kowalska (14008 punktów)
>Mnie nie wlekli. Jakoś nie pamiętam, by chodzenie na religię czy rekolekcje było w jakikolwiek sposób obowiązkowe. I by nie chodzenie na religię wiązało się z jakimikolwiek (poza okienkiem - czasem na rozrywkę czy odrobienie lekcji) szykanami czy ostracyzmem. Szkołę średnią kończyłem w pierwszej połowie lat 90-tych.
>

To nie do końca chyba tak było. Z tego co pamiętam, na religię zaczynałeś chodzić z "automatu".
Ale żeby się z niej wymiksować potrzebna była zgoda rodziców by córka/syn mogli być zwolnieni z tych lekcji.
Ja w każdym bądź razie musiałam o taką pisemną zgodę moich rodziców prosić.
I u mnie w liceum niechodzenie na religię także nie wiązało się z żadnymi szykanami czy ostracyzmem.
Ba! Do tego stopnia się nie wiązało, że szybko trzeba było ją wsadzić w środek zajęć lekcyjnych, bo 3/4 klasy spało o godzinę dłużej, albo wychodziło o godzinę wcześniej
sztejkat (4743 punktów)
>(...)To nie do końca chyba tak było. Z tego co pamiętam, na religię zaczynałeś chodzić z "automatu". Ale żeby się z niej wymiksować potrzebna była zgoda rodziców by córka/syn mogli być zwolnieni z tych lekcji. Ja w każdym bądź razie musiałam o taką pisemną zgodę moich rodziców prosić (...)

Szczerze mówiąc - nie pamiętam. Może dlatego, że moi rodzice zawsze pozostawiali mi swobodę w podejmowaniu decyzji. Choć coś nieco kojarzę, że pytano nas kto chce chodzić na religię, a kto nie i nie przypominam sobie by cokolwiek było "z automatu".

Kurczę, ale skleroza.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
krzysztofwafel (34 punktów)
>Ech... Przypomniało mi się, jak to na początku lat '90tych, wlekli nas w liceum na jakieś rekolekcje do kościoła.
>Jako osóbka dosyć stanowcza nie uznawałam i nie uznaję wleczenia mnie gdziekolwiek wbrew mojej woli.
>Po odczytaniu w kościele listy obecności wszystkich klas i rozpoczęciu mszy, postanowiłam uciec na wolność.
>Przyjęłam pozycję na czworaka i czołgając się zaczęłam posuwać się ku wyjściu. Całkiem nieźle mi szło. Aż do chwili gdy nad głową usłyszałam zduszony szept: Jezuuuu.... Ksiądz!....
>Jak podcięta padłam nie wiedzieć czemu, krzyżem na posadzkę...
>- A panienka co robi, co?...
>- Za grzechy przepraszam...
>- Tyłem do ołtarza?...
>I tym to sposobem obecność wszystkich uczniów zaczęli sprawdzać i na początku rekolekcji, i na końcu i po powrocie do klas

Z tego co wiem uczestniczenie w lekcjach religii nie jest obowiązkowe. A jeśłi nie praktykujesz to i tym bardziej omijają Cię te "przykre" okoliczności rekolekcji
liliac (147340 punktów)
>Z tego co wiem uczestniczenie w lekcjach religii nie jest obowiązkowe. A jeśłi nie praktykujesz to i tym bardziej omijają Cię te "przykre" okoliczności rekolekcji
>
Tam zaraz przykre... Ja zawsze ze sobą książkę brałam

A tak na poważnie- dla niepełnoletnich- o ile nie uzyskają od rodziców zgody na rezygnację- uczestnictwo jest obowiązkowe. Dla nauczycieli, którzy maja uczniów pilnować podczas rekolekcji- również.
krzysztofwafel (34 punktów)

>Tam zaraz przykre... Ja zawsze ze sobą książkę brałam
>A tak na poważnie- dla niepełnoletnich- o ile nie uzyskają od rodziców zgody na rezygnację- uczestnictwo jest obowiązkowe. Dla nauczycieli, którzy maja uczniów pilnować podczas rekolekcji- również.

CO do nauczycieli już się wypowiedziałem poniżej. A jeśli chodzi o dzieci to racja, jak we wszystkim rodzice są odpowiedzialni za swoje niepełnoletnie pociechy. Lecz jeśli ktoś nie będzie totalnie chciał uczestniczyć w katechezie nie sądze by rodzice do tego zmuszali. Zresztą sam ksiądz nie będzie chciał mieć owego delikwenta na zajęciach.
liliac (147340 punktów)
>Lecz jeśli ktoś nie będzie totalnie chciał uczestniczyć w katechezie nie sądze by >rodzice do tego zmuszali. Zresztą sam ksiądz nie będzie chciał mieć owego delikwenta >na zajęciach.
>
Mylisz się w kwestii rodziców.
W kwestii księdza/katechetki- cóż... również się mylisz. Poza tym chcenie księdza nie ma tu nic do rzeczy. Delikwent ma obowiązek na tych zajęciach być i uzyskać ocenę.

Zatem albo się zajęcia "torpedowało" (przy mniej odpornych psychicznie katechetach), albo zajmowało w ich czasie czymś interesującym- w końcu na świecie wiele jest ciekawych książek Ewentualnie stosowało się kombinację tych metod.
Jurek (430 punktów)
Rozumiem twoje wzburzenie dotyczące czarnego prania mózgów.Wszelkie kontakty szkoła -kościół doprowadzają mnie do białej gorączki.Ostatnio,żeby nieco się uspokoić zażyłem ibuprom-ksiądz - pomogło tylko na chwilę
03-06-2009 14:57 
 Ocena 2 na 2
Arpia (109 punktów)
>Rozumiem twoje wzburzenie dotyczące czarnego prania mózgów.Wszelkie kontakty szkoła -kościół doprowadzają mnie do białej gorączki.Ostatnio,żeby nieco się uspokoić zażyłem ibuprom-ksiądz - pomogło tylko na chwilę

Ja również gorączkuję. Dziwiłam się, zasięgałam nawet porad lekarza, bo ciągle z emocjami sobie nie radziłam. Zmuszałam własny rozum do zakłamania, a emocje i tak były na straży. Ciągle dawały o sobie znać, gdy robiłam, myślałam wbrew temu, co podpowiadał rozum.
>
03-06-2009 16:52 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)

>Ja również gorączkuję. Dziwiłam się, zasięgałam nawet porad lekarza, bo ciągle z emocjami sobie nie radziłam. Zmuszałam własny rozum do zakłamania, a emocje i tak były na straży. Ciągle dawały o sobie znać, gdy robiłam, myślałam wbrew temu, co podpowiadał rozum.
Może już czas pozwolić rozumowi działać po swojemu?
Arpia (109 punktów)
>>Ja również gorączkuję. Dziwiłam się, zasięgałam nawet porad lekarza, bo ciągle z emocjami sobie nie radziłam. Zmuszałam własny rozum do zakłamania, a emocje i tak były na straży. Ciągle dawały o sobie znać, gdy robiłam, myślałam wbrew temu, co podpowiadał rozum.
>Może już czas pozwolić rozumowi działać po swojemu?
>

Pracuję nad tym
krzysztofwafel (34 punktów)
A ja się tak zastanawiam co rzeczywiście przeszkadza ewangelizacja duchownych? Jeśli ktoś tego nie chce nie musi słuchać i uczestniczyć podobnie jak to jest z wiecami wyborczymi. Politycy namawiają, zachęcają, ale uczestniczy w tym kto chce. Problem leży gdzie indziej. Podejmując trud pedagogiczny wyraziłas milczącą aprobatę dla dawania przykładu dzieciakom. TO nie musi być przykład WIARY, ale szacunku dla TRADYCJI i DZIEDZICTWA, które nie wzięło się z próżni. Jeżeli patronem jest ks. Twardowski to najlepszym sposobem na poznanie jego działalności jest odkrycie realiów w jakich się poruszał. Np. gdyby patronem był znany sportowiec to z pewnością w dniu święta szkoły odbywałyby się zawody lekkoatletyczne, gdyby generał - uroczysta akademia itp. Przecież twórczość Twardowskiego jest taka właśnie przez to kim był, i raz do roku warto to przypomnieć, że to duchowny a nie np. alpinista.
09-06-2009 00:08 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... i raz do roku warto to przypomnieć, że to duchowny a nie np. alpinista.

   ... a w pozostałe 364 dni zwyczajne rekolekcje.
krzysztofwafel (34 punktów)
>>... i raz do roku warto to przypomnieć, że to duchowny a nie np. alpinista.
>   ... a w pozostałe 364 dni zwyczajne rekolekcje.

Nie wiem na jakiej podstawie takie wnioski?
09-06-2009 08:24 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>... i raz do roku warto to przypomnieć, że to duchowny a nie np. alpinista.
>>   ... a w pozostałe 364 dni zwyczajne rekolekcje.
>Nie wiem na jakiej podstawie takie wnioski?

   A na takiej, że żyję tu i teraz.
krzysztofwafel (34 punktów)
>>>>... i raz do roku warto to przypomnieć, że to duchowny a nie np. alpinista.
>>>   ... a w pozostałe 364 dni zwyczajne rekolekcje.
>>Nie wiem na jakiej podstawie takie wnioski?
>   A na takiej, że żyję tu i teraz.
>

To żaden argument
09-06-2009 16:05 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>>>... i raz do roku warto to przypomnieć, że to duchowny a nie np. alpinista.
>>>>   ... a w pozostałe 364 dni zwyczajne rekolekcje.
>>>Nie wiem na jakiej podstawie takie wnioski?
>>   A na takiej, że żyję tu i teraz.
>>
>To żaden argument

   Ale tylko dla katolików z akcentem na polskich.
krzysztofwafel (34 punktów)
>>To żaden argument
>   Ale tylko dla katolików z akcentem na polskich.
>

Widzę, że zwyczajnie to twoje przeświadczenie, niczym nie udokumentowane
Adamiak (36436 punktów)
>Zarówno do bycia księdzem jak i poetą trzeba się urodzić. Aż już tymbardziej kim trzeba być żeby krytykować jednych i drugich???
>Bo sam nihilizm to czysta anarchia - zwłaszcza w kulturze!!!
>A ja się tak zastanawiam co rzeczywiście przeszkadza ewangelizacja duchownych?

>Widzę, że zwyczajnie to twoje przeświadczenie, niczym nie udokumentowane

   Wybacz, kawa mi stygnie a nie lubię zimnej.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365