 |
"O elektrodynamice ciał... w ruchu?" Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-09-2009 02:01 | atreYOU (971 punktów) | "O elektrodynamice ciał... w ruchu?"
-1 na 1 | Witam.
Na wstępie przytoczę znane zapewne każdemu postulaty Einsteina z pracy z 1905 r. pt. O elektrodynamice ciał w ruchu.
"Wiadomo, że elektrodynamika Maxwella, jak ją obecnie zazwyczaj pojmujemy, prowadzi w swym zastosowaniu do ciał poruszających się do asymetryj, które, jak się zdaje, nie tkwią w samych zjawiskach.
... Powyższe rozważania opierają się na zasadzie względności i na zasadzie stałej prędkości światła; obydwie te zasady określamy w sposób następujący.
1.Prawa, według których zmieniają się stany układów fizycznych, są niezależne od tego, do którego z dwóch układów, znajdujących się względem siebie w ruchu jednostajnym prostoliniowym, odnosimy te zmiany stanów.
2.Każdy promień świetlny porusza się w spoczywającym układzie współrzędnych z określoną prędkością V, niezależnie od tego czy ten promień świetlny jest wysyłany przez ciało spoczywające, czy też w ruchu będące.
... Te obydwa przypuszczenia wystarczają, żeby dojść do prostej i wolnej od sprzeczności elektrodynamiki ciał poruszających się, biorąc za podstawę teorię Maxwella dla ciał spoczywających. Wprowadzenie 'eteru świetlnego' okaże się zbyteczne, ile że według pojmowania, które mamy rozwinąć ani nie wprowadzamy 'przestrzeni będącej w spoczynku bezwzględnym', ani też nie przypisujemy wektora prędkości punktowi przestrzeni próżnej, w której odbywają się procesy elektromagnetyczne."
A.Einstein "W sprawie elektrodynamiki ciał poruszających się." 1905. Tłumaczył Stanisław Ziemecki.
Punkt niejako zwrotny nastąpił właściwie dopiero w momencie gdy zaczął on budować Ogólną teorię względności (OTW), w której rozwinął i zastosował do pojęcia GRAWITACJI rozwiązania podane w tzw. Szczególnej teorii względności (STW) wyłożonej w cytowanej pracy. Wyjaśnienie grawitacji przez Einsteina w OTW wymagało dowiedzenia słuszności jego postulatu zakrzywienia czasoprzestrzeni. Dowiedziono niebawem za pomocą równie słynnego eksperymentu iż promień świetlny bywa zakrzywiany w polu grawitacyjnym Słońca. Od tej pory świat nauki dopiero zaczął w gruncie rzeczy poważnie traktować pracę Einsteina.
Tak wiec dzięki teoriom Einsteina nauka otworzyła przed sobą świat, który do tamtej pory był dla niej zamknięty. Nie do przecenienia jest wkład Einsteina w naukę, wyjaśnił wiele rzeczy, przed którymi załamywali ręce jego poprzednicy. Najistotniejsze jest jego wyjaśnienie grawitacji w OTW i wiele innych , pomniejszych, jak i późniejszych.
Wczesna praca Einsteina jednakże, ta z 1905 r. "O elektrodynamice ciał w ruchu", mówi o czymś co budziło i budzi do dzisiaj sprzeciw (i wcale, wbrew pozorom, tu nie chodzi o niezmienniczy charakter prędkości światła):
2.Każdy promień świetlny porusza się w spoczywającym układzie współrzędnych z określoną prędkością V, niezależnie od tego czy ten promień świetlny jest wysyłany przez ciało spoczywające, czy też w ruchu będące.
Nie ma czegoś takiego we Wszechświecie co można by określić mianem "spoczywającego układu współrzędnych". Einstein był tego bardzo dobrze świadom - ponieważ to niejako również pośrednio wynikało właśnie z jego logiki względności ruchu! Od razu zatem dodaje już dla usprawiedliwienia, bądź raczej dla pokazania czytelnikom iż jest tego świadom -
(...)Wprowadzenie 'eteru świetlnego' okaże się zbyteczne, ile że według pojmowania, które mamy rozwinąć ani nie wprowadzamy 'przestrzeni będącej w spoczynku bezwzględnym'(...) -
ale ani w tej pracy, ani w żadnej innej nie próbuje jednak uzasadniać tego iż założył w istocie to coś, czego nie mógł odnieść (ani spodziewać się iż kiedykolwiek będzie mogło być odniesione) do żadnego rzeczywistego obiektu. Nie podnosi on tej kwestii, a już tym bardziej nie wyjaśnia. Dlaczego? Ponieważ wiedział (i pośrednio sam na to wskazywał) iż cały ten postulat to był tylko taki zabieg teoretyczny (psychologiczny?) mający uzasadnić niezmienniczą prędkość światła (od tego czy obiekt jest w ruchu, czy nie). To uzasadnienie jednak nic nie wyjaśnia w obrębie fizyki, może być co najwyżej przydatne w obrębie zupełnie innej dziedziny, np. w psychologii. Jest to więc po prostu taki trik psychologiczny mający zastąpić na jakiś czas właściwe uzasadnienie, wyjaśnienie niezmienniczego charakteru prędkości światła... którego jednakże Einstein nie mógł znać i nie znał, ponieważ o naturze samego światła wiedział co najwyżej tyle ile sobie zapostulował. Nawet dzisiaj nauka stawia jeszcze znak zapytania przy tym zagadnieniu. Chodzi więc tutaj po prostu o wyjaśnienie natury światła, co gdy zostanie dokonane - po uzasadnieniu tzw. względnością ruchu pozostaną jedynie notki historyczne.
Ale po kolei... Po co w ogóle już na samym początku Einstein usprawiedliwia się tym stwierdzeniem iż "nie wprowadzamy 'przestrzeni będącej w spoczynku bezwzględnym'"? Po co to mówi? To oczywiste. Wie (musiał wiedzieć, gdyż to musiało być też konsekwencją jego logiki względności) iż wprowadzenie niezmienniczej prędkości światła implikuje od razu ( i jemu to również zaimplikowało) jakiś bezruch, spoczynek, ponieważ prędkość światła jako stała i w dodatku niezmiennicza - nie może być w żadnym wypadku określona względem żadnego obiektu we Wszechświecie.
Każdy jest bowiem w ruchu i tu już nie istotne jest czy ten komputer na którym teraz piszę porusza się względem stołu, czy nie - istotne jest to iż ten komputer, ten stół, ja itd. poruszamy się wraz z Ziemią. Prędkość światła natomiast nie jest względem układu Ziemi (względem Ziemi), która w jej układzie własnym jest niejako w spoczynku. Einstein popełnił (pominął?) więc jawny błąd polegający na tym iż zignorował (pominął?) w STW niemożliwość określenia względem czego określa on prędkość światła na stałą i niezmienniczą.
c.d.poniżej
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | "O elektrodynamice ciał... w ruchu?" c.d. | Trik jaki zastosował (w tym sensie iż sam mu uległ) aby takie zarzuty oddalić jest genialny sam w sobie i naprawdę bardzo trudno(?) to zauważyć, nie dziwię się więc iż ktoś kto dopiero wprowadzał pojęcie stałości prędkości światła w sposób szczegółowy do świata fizyki uległ takiemu błędowi (pominął taki błąd, takie konsekwencje dla tych założeń). O co więc tu dokładnie chodzi, o jaki trik, już wyjaśniam: Postulat drugi Einsteina mówi iż prędkość światła jest niezmiennicza, niezależna od ruchu źródła (tamże "jest wysyłany przez ciało", a więc źródło), czyli od tego czy źródło jest w ruchu, czy nie, a więc porusza się z jakąś prędkością, czy nie. Ma być to równoważne z założeniem stałości prędkości światła. Skoro jednak prędkość światła ma być niezależna od ruchu źródła - to tym samym nie może być ona określana jako jakaś prędkość względem tegoż źródła, ani względem czegokolwiek we Wszechświecie: tego komputera, tego stołu na którym on stoi, tego domu, tej planety. Postulat drugi zawiera w sobie właściwie dwa postulaty, które dzielą go na dwie części: Postulat stałości prędkości światła: "Każdy promień świetlny porusza się w spoczywającym układzie współrzędnych z określoną prędkością V". Postulat mówiący o niezmienniczym charakterze prędkości światła: "niezależnie od tego czy ten promień świetlny jest wysyłany przez ciało spoczywające, czy też w ruchu będące." Postulat o niezmienniczym charakterze prędkości światła wyklucza powiedzenie (zapytanie): względem czego określona miałaby być prędkość światła. Postulat o stałości prędkości światła jednakże (jakże mógłby inaczej?) wnosi iż: każdy promień świetlny porusza się w spoczywającym układzie współrzędnych z określoną prędkością V. Wysunięta przez niego logika względności zakłada dalej iż niemożliwością jest osądzenie czy dany układ jest w ruchu, czy w spoczynku - jeśli weźmiemy niejako pod uwagę tylko i wyłącznie ten układ/ten obiekt! Po usunięciu więc niejako tła, patrząc na sam obiekt/z tego obiektu - nie jesteśmy w stanie stwierdzić czy obiekt/układ jest w ruchu, czy w spoczynku. Fundamentalne teraz zapytanie, które pominął niestety Einstein (ja myślę iż raczej nie wyciągnął z niego konsekwencji, bo przecież był go świadom, o czym świadczy pierwszy jego komentarz do drugiego postulatu): skoro tak, to po czym stwierdzamy/mielibyśmy stwierdzić iż ów "promień świetlny" w ogóle jest w ruchu? Pierwsza reakcja umysłu przygotowanego do odpowiedzi przez logikę względności wprowadzoną tu przez Einsteina mówi nam: ależ to nonsens! Jak to po czym? Pojawia się wszakże ta reakcja... ale już nie odpowiedź. Reakcja mówiąca iż "to nonsens! Jak to po czym?" jest zrozumiała gdyż przyjmujemy już uprzednio postulat Einsteina o niezmienniczym charakterze prędkości światła ze względu na ruch tego przez co "promień świetlny jest wysyłany". To co z niego jednak jednoznacznie i koniecznie wynika to tylko stwierdzenie iż - na prędkość "promienia świetlnego" nie ma wpływu prędkość "ciała" przez które tenże "jest wysyłany". I to wszystko. Nie ma tu mowy o tym iż nie powinniśmy określać prędkości "promienia świetlnego" względem "ciała" przez które/w którym "jest wysyłany". Potwierdza to nawet postulat stałości prędkości światła mówiący iż "każdy promień świetlny porusza się w spoczywającym układzie współrzędnych z określoną prędkością V" - Jest to po prostu powiedzenie (innej możliwości nie ma ani inna niż ta nie jest rozpatrywana dalej przez Einsteina, ani przez kogokolwiek, gdyż to byłoby nawet niemożliwością) iż: każdy promień świetlny w układzie spoczywającym, a więc "wysłany przez ciało" spoczywające, "porusza się", a więc oddala się od tego "ciała"/źródła z określoną prędkością V. Tym samym możemy - biorąc pod uwagę jakąś stałą prędkość dla tego promienia świetlnego wysłanego przez to ciało - obliczyć w jakim czasie powinien on oddalić się/po jakim czasie dotrzeć do jakiegoś innego oddalonego odeń "ciała" - od źródła przez które "promień świetlny" został "wysłany". Nie byłoby to jednak absolutnie możliwe gdybyśmy jednak nie traktowali tej prędkości promienia świetlnego jako prędkości z jaką tenże oddala się od "ciała" przez które został "wysłany". Tym samy jest to po prostu prędkość z jaką "promień świetlny" oddala się od "ciała"/źródła przez które został wysłany. Tak więc mówimy iż ten "promień świetlny" oddali się po jakimś czasie na jakąś odległość np. od Słońca dotrze do Ziemi po ok. ośmiu minutach. Dlaczego po takim czasie? No bo ma taką prędkość. Rys.1 Ziemia - - -(p.ś.)- - - - -  - - - - -(p.ś) - - - - - - - - - - - - - - - c=3*10^8m/s (oczywiście w każdym kierunku od źródła, którym w tym przypadku jest...)  - Słońce Zakryjmy teraz na ekranie znak słoneczka i napis Ziemia. Zakrywając cały czas np. palcami powyższe napisy spróbujmy odpowiedzieć sobie na następujące zapytania (dla ułatwienia jednoczesnego czytania można przesunąć cały rysunek jak najbardziej w górę ekranu i opierając sobie ręce na górnej krawędzi monitora - żeby nam się za bardzo nie zmęczyły - przykryć palcami napisy tak, aby nie zasłaniać sobie poniższego tekstu, jak i żadnej części rysunku): Zap. do rys.1 Po czym mielibyśmy stwierdzić iż promień świetlny jest w ogóle w ruchu: biegnie, nadchodzi, pokonuje jakiekolwiek dystanse itd., a więc czy po prostu jest w ruchu? Sprzeciw wynikający ze znanej nam już uprzednio regułki: prędkość światła jest bezwzględna, niezmiennicza, tak więc to nie ma znaczenia. - Jak najbardziej słusznie. Ja jednak pytam: po czym mielibyśmy stwierdzić iż promień świetlny jest w ogóle w ruchu? Tak więc słusznie: to czy prędkość tego promienia jest niezmiennicza, czy nie, stała, czy nie, nie ma tu znaczenia. c.d. poniżej
|
|
-2 na 2 | atreYOU (971 punktów) | "O elektrodynamice ciał... w ruchu?" (zakończenie) | Rys.2 chmurka - - - - - - - - - - - - - - - [S] - - - - - - - - - - - - - - - - - Ziemia(Ty) [S] - lecimy na Majorkę  Zakryjmy teraz na ekranie napisy: chmurka i Ziemia(Ty). Zap. do rys.2 Po czym stwierdzimy iż samolot w ogóle się porusza? Wcielamy się teraz niejako w obserwatora w samolocie [kto by nie chciał na Majorkę, ten od razu może przejść do ostatniego punktu programu... tak, czy owak, bez różnicy], który nie patrzy się ani na chmurkę (z jego okna chmurki nie widać), ani na Ziemię (znudził mu się już ten widok). Gwóźdź programu: Zejdźmy teraz na ziemię i zadajmy sobie pytanie: - co nas w ogóle obchodzi na co się gapi obserwator w tym samolocie? Może śpi? Ktoś inny miał wszakże więcej szczęścia i ma okno po tej stronie samolotu, z której tę chmurkę już widać, przyjmując iż jemu też znudził się ten drugi widok. On więc stwierdzi iż jest w ruchu, a więc jednak leci (kiedyś doleci) na tę Majorkę. Wszakże ten z przeciwnej strony na Majorkę już nie leci (widocznie śpi, może to od tego zależy teraz STW?)... na szczęście jest jeszcze ten po drugiej stronie samolotu i nie śpi, z której chmurkę już widać i tenże siłą własnej sugestii wprawia w ruch ten samolot, który dzięki temu ma szansę jednak dolecieć na tę Majorkę, a tam... Uhm... Rozmarzyłem się przez chwilę. ...Tak czy owak, możecie spać spokojnie. Lecimy! Ja wam to mówię... ten po drugiej stronie...  ... i pozdrawiam
|
|
2 na 2 | waligóra (961 punktów) | Odp: "O elektrodynamice ciał... w ruchu?" |
>Wie (musiał wiedzieć, gdyż to musiało być też konsekwencją jego logiki względności) iż wprowadzenie >niezmienniczej prędkości światła implikuje od razu ( i jemu to również zaimplikowało) jakiś bezruch, >spoczynek, ponieważ prędkość światła jako stała i w dodatku niezmiennicza - nie może być w żadnym >wypadku określona względem żadnego obiektu we Wszechświecie.
Nie rozumie powyższego wywodu - STW mówi, że prędkość światła jest stała dla każdego obserwatora związanego z inercjalnym układem odniesienia IUO. Zatem jest chyba jasne, że określamy ją właśnie względem takiego układu, wnioskując że wszyscy oberwatorzy należący do tej klasy ( bez względu na parametr wiążący ich układy odniesienia ) otrzymają tą samą wielkość równą c. Pytanie: dlaczego akurat taka stała według ciebie implikuje bezruch ?
>Prędkość światła natomiast nie jest względem układu Ziemi (względem Ziemi), która w jej >układzie własnym jest niejako w spoczynku. Pytanie: czym uzasadniasz możliwość związania IUO z frontem fali światła ?
|
|
 | -2 na 2 | atreYOU (971 punktów) | CO chcesz zrozumieć? | >STW mówi, że prędkość światła jest stała dla każdego obserwatora związanego z inercjalnym układem odniesienia IUO. Zatem jest chyba jasne, że określamy ją właśnie względem takiego układu,
Pewna dziennikarka zapytała Einsteina: Czy to prawda iż pańską teorię rozumie tylko dwoje ludzi na świecie? Einstein zdziwiony odpowiedział: Ten pierwszy to oczywiście ja... A ten drugi to kto?
Jestem tego samego zdania co Einstein: jego teorii nie da się zrozumieć nie "widząc" tego, co nie zostało w niej powiedziane, a co z niej wynika. Jak się ją już zrozumie - "widzi" się to, czego Einstein nie powiedział. Krótko mówiąc, jeśli chce się zrozumieć teorię Einsteina biorąc pod uwagę tylko to, co on powiedział, a już nie to co też z niej wynika, chociaż nie zostało tam powiedziane - to się zrozumie teorię, ale już nie zrozumie świata.
Tak więc każdy promień świetlny (jak pisze Einstein) ma mieć określoną prędkość V w układzie będącym w spoczynku, to należy zrozumieć iż nie bez powodu mówi w tym głównym postulacie akurat o układach w spoczynku. Dlaczego pisze on iż każdy promień świetlny porusza się z określoną prędkością V w spoczywającym układzie współrzędnych? To jasne jak Słońce np. w tym moim przykładzie! Mówi tak dlatego iż postulując stałą i niezmienniczą prędkość światła nie może powiedzieć iż promień świetlny porusza się z określoną prędkością V względem jakiegokolwiek obiektu we Wszechświecie/ względem układu - gdyż wówczas musiałby założyć eter, prędkość promienia świetlnego traktować jako prędkość względną. Powiedz mi więc teraz: czy Einstein mógł przegapić w swoich rozważaniach to iż we Wszechświecie nie ma obiektów będących w jakimś spoczynku? Po co miałby w ogóle zastanawiać się nad tym czy są, czy nie?
Wyobraź sobie iż twój komputer, który teraz stoi na jakimś stole (prawdopodobnie) - nagle zaczyna oddalać się od niego z jakąś bardzo dużą prędkością, oczywiście względem tego stołu. Prędkość promienia świetlnego nie zależy od prędkości oddalania się tego komputera od stołu. Ty siedząc przy tym stole wysyłasz sygnał świetlny latarką w stronę oddalającego się komputera. Sygnał z tej latarki zmuszony jest więc gonić ten komputer. Krawędzie komputera uciekają od sygnału, który je goni. Nie możemy jednak powiedzieć iż promień świetlny minie krawędzie tego komputera z prędkością, którą ktoś na tych krawędziach zmierzyłby na c=3*10^8m/s. Nie śpiesz się jednak z wnioskami.
To, co najistotniejsze:
Teoria względności określając prędkość promienia świetlnego na stałą i niezmienniczą - określa ją niejako z punktu widzenia UUO (uniwersalnego układu odniesienia). Jest to konieczne aby w ogóle te postulaty miały jakikolwiek sens.
Jeśli więc położymy na stole niebieski obrazek ze słoneczkiem, a na tym obrazku położymy wycięty rysunek chłopczyka na rowerze i gdy my nie będziemy patrzeć się na KRAWĘDZIE tego obrazka ktoś zacznie poruszać samym obrazkiem, to może nas oszukać i stwierdzimy iż to chłopczyk na rowerze się porusza, a nie obrazek.
Prawda jest jednak taka iż i ten stół, i ten obrazek i ten chłopczyk na tym rowerze są w ciągłym ruchu razem z naszą planetą, a ta razem z układem słonecznym wokół galaktyki, a ta również nie tkwi w jakimś bezruchu.
Jeśli więc chcemy wprowadzić (jak Einstein) stałą i niezmienniczą prędkość światła do fizyki - to nie możemy pominąć tego faktu! Fizyka nie interesuje na co się akurat patrzymy, a na co nie: na ten obrazek, czy na ten stół względem którego poruszamy obrazkiem, a nie chłopczykiem na rowerze. Tu już chodzi o prędkość światła, której nie możemy określać patrząc się tylko na obrazek, albo tylko na stół, albo tylko na naszą planetę, albo tylko na nasze Słońce, albo tylko na naszą galaktykę. My postulując taką prędkość musimy patrzeć się na raz na to wszystko. Niemożliwe? Owszem, jak najbardziej! Ale po co człowiek ma mózg? A nie mają go obrazki, stoły, planety, galaktyki itd? Aby ten nie dał się tak oszukać. Aby mógł spojrzeć w sposób rozumowy na to wszystko, nawet jeśli jego oko tego nie potrafi i dla jego oka nigdy to nie będzie możliwe!
Nie możemy więc spojrzeć niejako na ten uniwersalny układ odniesienia, który wymuszany jest przez samo założenie uniwersalnej stałej prędkości światła. Nie możemy spojrzeć na niego, tak jak nie możemy spojrzeć na światło. Nie możemy spojrzeć na UUO jak na ten obrazek na stole - ale spojrzeć na to tak jak Einstein swoimi postulatami: pierwszym, który, krótko mówiąc, wnosi iż jeśli jakieś prawo obowiązuje X to tym samym obowiązuje i Y i Z itd; drugim, który wnosi stałą i niezmienniczą prędkość promienia świetlnego.
Sęk w tym jednak iż drugi postulat wprowadza ten trick psychologiczny do fizyki, ponieważ o naturze promienia świetlnego Einstein nie wiedział nic oprócz tego co postuluje i co jest słuszne, pomyliła mu się jednak w tym miejscu fizyka z psychologią: nie istotne jest to, na co się akurat patrzymy, co bierzemy pod uwagę, a co nie - my mamy patrzeć się tak jak na wszystko i wszystko brać pod uwagę. Nie przejmować się ograniczeniem oka, bo po to mamy rozum: światła nie widzimy - widzimy bo jest światło; na UUO nie spojrzymy jak na ten obrazek na stole... i właśnie po to mamy rozum - aby tę granicę pokonać.
... pozdrawiam
|
|
|  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Odp: CO chcesz zrozumieć? | Prędkość dźwięku też jest stała - cecha powietrza, szkła, metalu, itd. Ze światłem jest tak samo - cecha indywidualnych elektronów/atomów.
Prędkość fali: c^2 = Ey/ro = Sprężystość/gęstość (bezwładność). Fc = ke^2/r^2 - siła Coulomba.
z klasycznego elektronu: mc^2 = ke^2/r, stąd: c^2 = ke^2/r/m, mnożymy to sobie przez: * 1/r^3 / 1/r^3 c^2 = [ke^2/r^4]/[m/r^3] = [F/r^2]/ro = Ey/ro.
Tak samo wyliczamy prędkość dźwięku w powietrzu, czy stali (tj. z sił elektrycznych).
|
|
| |  | | mirask (152 punktów) | >Skoro jednak prędkość światła ma być niezależna od ruchu źródła - to tym samym nie może być ona określana jako jakaś prędkość względem tegoż źródła, ani względem czegokolwiek we Wszechświecie: tego komputera, tego stołu na którym on stoi, tego domu, tej planety. Einsteinowi pewnie chodziło o to, że prędkość światła jest niezależna od jego źródła ale z punktu widzenia źródła, skoro tylko światło i jego źródło znajdują się w układzie a brak jest miejsca docelowego dla tego światła - o nim nie ma w ogóle mowy. W takim układzie nie jest możliwe określenie jego prędkości bez założenia, że prędkość jednak posiada, więc nawet dla postronnego obserwatora będzie ono miało taką samą wartość, gdy jego źródło poruszało się będzie w przód, do tyłu czy też stało w miejscu. Do zarejestrowania tego światła nie wystarczy tylko obserwator, mimo że z boku można było by dostrzec świecący punkt, np. na wylocie laserowego działa, a i tak strumienia nie zaobserwujemy nawet gdy zogniskuje się on na przeszkodzie, chyba że... w zadymionym pomieszczeniu, ale wówczas dotrze on do celu osłabiony.
>Prędkość dźwięku też jest stała - cecha powietrza, szkła, metalu, itd. >Ze światłem jest tak samo - cecha indywidualnych elektronów/atomów. Ze światłem niestety nie jest tak samo jak z dźwiękiem, bo nie jest ono falą mechaniczną, rozchodzącą się w ośrodkach, tak na prawdę to nie jest ono nawet falą, pomimo posiadania niektórych jej właściwości. Każda fala ma swój okres drgań, który mierzy się od początku minimum poprzez zero do końca maksimum i dopiero po całym okresie można określić częstotliwość tej fali, która ma podstawowy wpływ na światła tego energię i jego barwę. Tak więc te "elektrony/atomy" stają się światłem (fotonem) dopiero wówczas, gdy przebiegną po całym okresie fali, a długość tej drogi zależna jest od amplitudy jej drgań, tak więc czym większe natężenie światła, tym dłuższą drogę do przebycia mają te "elektrony/atomy" w swoim okresie na drodze ku światłu. Prędkość ich powinna być dużo większa od prędkości samego światła a jednak nie może i w tym sęk - dlatego wszystko to... kupy się nie trzyma, mimo że matematycznie jest OK. Matematyka jednak się nie myli, tylko ci, co jej używają do dowodzenia czegoś, o czym nie zupełnie mają pojęcie, a może tylko w matematycznym pędzie zapomnieli, że z teoretycznym początkiem wiedzy o świetle nie zupełnie jet tak, jak być powinno.
|
|
| | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Ze światłem niestety nie jest tak samo jak z dźwiękiem, bo nie jest ono falą mechaniczną, rozchodzącą się w ośrodkach, tak na prawdę to nie jest ono nawet falą, pomimo posiadania niektórych jej właściwości.
Gdybyś mierzył dźwięk w atmosferze detektorem zrobionym z powietrza, albo w wodzie z wody, to pewnie tak samo wyjdzie jak teraz ze światłem z czujnikami opartymi na elektronice, czyli na elektronach, np. efekt fotoelektryczny.
Nie znamy elementów subtelniejszych od elektronów, więc mierzymy te elektrony elektronami i wychodzi wszędzie i zawsze: e = e, c = c, h = h, itd.
>Prędkość ich powinna być dużo większa od prędkości samego światła a jednak nie może i w tym sęk - dlatego wszystko to... kupy się nie trzyma, mimo że matematycznie jest OK.
Być może prędkość cząstek, czy nawet całych ciał, jest niekiedy tu większa od c, ale tu jest przecież pełno innych obiektów, więc one szybko wyhamują takiego rozpędzonego delikwenta. Może są takie w promieniowaniu kosmicznym - szybko hamują wysoko w atmosferze, potem już lecą głównie te miony.
|
|
| | | |  | | mirask (152 punktów) | >Gdybyś mierzył dźwięk w atmosferze detektorem zrobionym z powietrza, albo w wodzie z wody, to pewnie tak samo wyjdzie jak teraz ze światłem z czujnikami opartymi na elektronice, czyli na elektronach, np. efekt fotoelektryczny. Dźwięki w atmosferze, substancjach ciekłych lub stałych zawsze będą dźwiękami a przetwarzanie ich służy tylko lepszemu ich przez nas odbiorowi, bo biorąc pod uwagę oficjalną wiedzę z dźwięków uzyskanie innego typu energii nie jest opłacalne. Wyszło by na pewno tak samo, gdyby do pomiaru natężenia światła udało wykorzystać się inne źródło światła, lecz nie daje się tego uzyskać, bo światło w przeciwieństwie do innych typów energii nie poddaje się żadnym manipulacjom.
>Nie znamy elementów subtelniejszych od elektronów, więc mierzymy te elektrony elektronami i wychodzi wszędzie i zawsze: e = e, c = c, h = h, itd. Czy na pewno mierzymy elektrony i czy na pewno elektronami...? Oto jest pytanie. Znamy element subtelniejszy od elektronów, mało tego - potrafimy nawet go dostrzec swoim wzrokiem - najlepszym detektorem w jaki wyposażyła nas natura - są nimi fotony. Różnią się one jednak od elektronów tym, że nie możemy przypisać im żadnych "cudownych" właściwości, których cudowność jednak może wynikać jedynie z naszej nie zupełnie zgodnej z realiami... wiedzy.
>Być może prędkość cząstek, czy nawet całych ciał, jest niekiedy tu większa od c, ale tu jest przecież pełno innych obiektów, więc one szybko wyhamują takiego rozpędzonego delikwenta. Może są takie w promieniowaniu kosmicznym - szybko hamują wysoko w atmosferze, potem już lecą głównie te miony. Mówimy o skali mikro, a jak wiadomo nie przekłada się ona bezpośrednio na skalę makro, tak więc trudno dopatrywać się "innych obiektów" a przynajmniej na chwilę obecną nic o nich nie jest wiadomo. Kosmos nadal jest zagadką jak i oddziaływania nim rządzące skoro nawet ze stacji orbitalnych potrafią niepostrzeżenie wymknąć się urządzenia warte miliony. Czy cywilizacji naszej nie stać jest nawet po tylu latach kosmicznych wojaży na mały, jedno-dwuosobowy wehikuł, który był by w wyposażeniu stacji do prac przy niej lub w pobliżu? Przecież od Ziemi nie musiał by się za każdym razem odrywać...?
|
|
| | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Czy na pewno mierzymy elektrony i czy na pewno elektronami...? Oto jest pytanie. >Znamy element subtelniejszy od elektronów, mało tego - potrafimy nawet go dostrzec swoim wzrokiem - najlepszym detektorem w jaki wyposażyła nas natura - są nimi fotony.
Rejestrujesz wzbudzenia/wytłumienia atomów, jakieś zmiany oscylacji, wibracji (głównie elektronów, bo one są lekkie) i myślisz, że tam był jakiś foton.
Normalne fale propagują się bezpośrednio po tych elektronach i tyle. Foton nie ma żadnej substancji, masy, itd. - jak każda fala. Wszelkie parametry fotonów: h, f, c, pęd, energia - są faktycznie parametrami oscylujących elektronów/atomów.
c - nie jest prędkością ruchu fotonów/światła, lecz parametrem w elektrodynamice. Przecież zawsze mierzymy czas: T = d/c, i to jest czas wzbudzania oscylatora - narastania amplitudy do pewnej wartości krytycznej.
|
|
| | | | | |  | | atreYOU (971 punktów) |
>c - nie jest prędkością ruchu fotonów/światła, lecz parametrem w elektrodynamice.
Jakże to c nie jest prędkością ruchu fotonów/światła? No nie przesadzajmy. Czym więc jest c jak nie prędkością?
|
|
| | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>c - nie jest prędkością ruchu fotonów/światła, lecz parametrem w elektrodynamice. >Jakże to c nie jest prędkością ruchu fotonów/światła? No nie przesadzajmy. Czym więc jest c jak nie prędkością?
Nie ma tu przesady. Wystarczy zauważyć, że żaden obiekt fizyczny nie może mieć naraz kilku różnych prędkości, a tak właśnie wychodzi w eksperymentach ze światłem: mamy wszędzie c = const i nie ma tu znaczenia czy stoisz, gonisz lub uciekasz od źródła - nadajnika. Czyli nadajnik musiałby wystrzeliwać fotony z prędkością c, c+v i c-v jednocześnie - i dla dowolnego v, bo odbiorników może być milion... i do tego każdy może zmienić prędkość już po wystrzeleniu foton!
Fotony, czy nawet fale e/m (fruwające kombinacje prostopadłych wektorów E i B), to tylko 'przeskoki' elektronów w siatkówce, i innych czujnikach, detektorach.
Mierzymy niby czas przelotu: t = d/c, ale faktycznie może to być tylko czas gromadzenia konkretnej porcji energii, np. koniecznej do wyrwania tego elektronu z atomu. Sama 'energia' pewnie zasuwa tu znacznie szybciej od c, ale gaśnie z odległością, bo idzie sferycznie i dlatego im dalej, tym dłużej musimy czekać, żeby zebrać swoje.
A gdy jesteśmy już całkiem daleko, no to nie zbierzemy nawet kompletu w jednym cyklu; sygnał za słaby, występuje desynchronizacja oscylacji, i pewnie stąd ta czerwień - pozorna ucieczka galaktyk.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | atreYOU (971 punktów) | >Wystarczy zauważyć, że żaden obiekt fizyczny nie może mieć naraz kilku różnych prędkości, a tak właśnie wychodzi w eksperymentach ze światłem: mamy wszędzie c = const i nie ma tu znaczenia czy stoisz, gonisz lub uciekasz od źródła - nadajnika. >Czyli nadajnik musiałby wystrzeliwać fotony z prędkością c, c+v i c-v jednocześnie - i dla dowolnego v, bo odbiorników może być milion... i do tego każdy może zmienić prędkość już po wystrzeleniu foton!
No właśnie między innymi o tym mówię, gdyż takie musiałyby być konsekwencje proponowanej przez Einsteina logiki względności ruchu w kontekście postulatu o stałości i niezmienniczości prędkości promienia świetlnego.
Wówczas, tak jak to opisujesz, musielibyśmy używać transformacji galileuszowskiej: c+v; c-v. To wykluczają postulaty Einsteina, ich konsekwencją ostatecznie jest jednak właśnie taka transformacja - wystarczy iż nazwiemy po imieniu to, czego nie nazwał po imieniu Einstein: układy w spoczynku to odwrócona przez jego logikę względności idea UUO, czegoś względem jedynie czego moglibyśmy opisywać zapostulowaną prędkość dla promienia świetlnego jako stałą i niezależną od prędkości źródła... no bo skoro niezależną od prędkości źródła, a jednak stałą, to znaczy iż stałą względem czegoś, żaden ruch nie byłby bowiem do określenia bez określenia punktu odniesienia dla ustalenia prędkości promienia świetlnego.
Ten punkt odniesienia Einstein przeniósł na układy w spoczynku wynikające z jego logiki względności, układy w których - jak pisze od razu (nie bez powodu) w drugim postulacie - promień świetlny porusza się z określoną prędkością V. Cała logika względności to taki trik, który ma odwracać taj jakby uwagę od istoty rzeczy, a więc tego iż mowa tu o układach w spoczynku, czyli czymś (jakimś obiektem), od którego wysłany promień świetlny (Einstein nie bez powodu mówi "wysłany", czyli mowa o źródle światła, a już niekoniecznie o obiekcie namierzanym, czy też docelowym) rozchodzi się z określoną prędkością V. Nie mógłby przecież postulować iż promień świetlny porusza się z określoną prędkością V ani od źródła/układu niejako w spoczynku, ani od/względem jakiegoś układu będącego w ruchu.
Pomylił się jednak ponieważ z faktu iż dwa samochody na parkingu nie poruszają się względem siebie, nie wynika iż są one w jakimś spoczynku we Wszechświecie. A przecież postulat stałości i niezależności prędkości światła od ruchu źródła ma obowiązywać w całym Wszechświecie. Skoro więc planeta Ziemia krąży wokół Słońca, a wraz z nią te samochody na parkingu - to znaczy iż nie możemy powiedzieć iż promień świetlny wysłany z tego samochodu został wysłany z jakiegoś układu/obiektu w jakimś spoczynku, np. względem Słońca. Czy wówczas mielibyśmy liczyć po galileuszowsku obliczając prędkość tego promienia wysłanego z tego samochodu na parkingu, który biegnie sobie również w stronę Słońca? Nie tylko w stronę samochodu sąsiada na tym parkingu? O to chodzi. Ale to tylko punkt wyjścia.
...Ale czy z tego powinno wynikać iż światło nie ma prędkości? To byłoby jakieś wyjście, jednak równie niepojęte, no bo jednak od tego Słońca promień świetlny biegnie te ok. osiem minut. Pokonuje więc jakąś drogę w jakimś czasie. Postulując prędkość światła jako coś innego niż prędkość musielibyśmy znaleźć jakieś wyjaśnienie dla tego iż promień świetlny jednak pokonuje jakieś dystanse.
|
|
|  | 1 na 3 | pavvel (8272 punktów) | Jak na razie widzę tylko jeden pozytywny skutek prób tłumaczenia ci STW. Zauwazyłeś w końcu, że tu nikomu nie wciśniesz swoich teorii jakoby STW popierała twoją wizję świata.Pokazałeś też, że dla ciebie twoja wiara jest ważniejsza niż nauka i zmieniłeś taktykę. Już nie mówisz, że STW jest prawidłowa, teraz starasz się promować UUO. Jeszcze trochę i przyznasz się, że dla ciebie najbardziej uniwersalnym i prawidłowym układem odniesienia jest twój bóg i wszystko będzie jasne. Nieprawdaż? I jeszcze jedno: atre:Teoria względności określając prędkość promienia świetlnego na stałą i niezmienniczą - określa ją niejako z punktu widzenia UUO ( uniwersalnego układu odniesienia) Jak udało ci się takiego potworka logicznego stworzyć? Przecież podstawą teorii względności jest właśnie względność, czyli brak uniwersalnego układu odniesieniaCoś nie w formie chyba byłeś...
|
|
| |  | -2 na 2 | atreYOU (971 punktów) |
Tę wypowiedź powinienem był usunąć za wprowadzanie wątku religijnego w dyskusji o innej zupełnie tematyce celem ugodzenia w autora wątku, jak i notorycznych prób sprowadzenia wszelkich dyskusji proponowanych przeze mnie przez autora tej wypowiedzi do poziomu argumentacji ad personam, nie zrobiłem tego jednak aby nie usuwać tematycznej wypowiedzi, która już pojawiła się jako odpowiedź na powyższy post... ale jedynie w drodze wyjątku.
|
|
| | |  | | mirask (152 punktów) | >Normalne fale propagują się bezpośrednio po tych elektronach i tyle. >Foton nie ma żadnej substancji, masy, itd. - jak każda fala. "Normalne fale" są tymi właśnie elektronami a nie jakąś tam po nich pozostałością czy ich "propagacją" a foton nie ma masy ale tylko spoczynkowej, bo w spoczynku nie występuje. Jakąś jednak masę musi posiadać - w innym przypadku nie miały by sensu prace nad silnikami fotonowymi, a jednak są prowadzone.
>>Jakże to c nie jest prędkością ruchu fotonów/światła? No nie przesadzajmy. >>Czym więc jest c jak nie prędkością? >Nie ma tu przesady. >Wystarczy zauważyć, że żaden obiekt fizyczny nie może mieć naraz kilku różnych prędkości, a tak właśnie wychodzi w eksperymentach ze światłem: >mamy wszędzie c = const i nie ma tu znaczenia czy stoisz, gonisz lub uciekasz od >źródła - nadajnika. Czyli nadajnik musiałby wystrzeliwać fotony z prędkością c, c+v >i c-v jednocześnie - i dla dowolnego v, bo odbiorników może być milion... i do tego >każdy może zmienić prędkość już po wystrzeleniu foton! Czyli że wniosek nasuwa się sam - c = dogmat, światło nie posiada prędkości, więc emiter jego nie wysyła, tylko... przekazuje, a oznaczało by to, że światło jest zjawiskiem natychmiastowym. Jednak w naszym świecie nie ma zjawisk idealnych, dlatego i światło ma pewnie jakieś ograniczenia.
|
|
| | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > "Normalne fale" są tymi właśnie elektronami a nie jakąś tam po nich pozostałością czy ich "propagacją" a foton nie ma masy ale tylko spoczynkowej, bo w spoczynku nie występuje.Masa relatywistyczna to tylko efekty wynikające z promieniowania ładunków w ruchu (hamowanych na detektorach, lub na innych masywnych ciałach). > Jakąś jednak masę musi posiadać - w innym przypadku nie miały by sensu prace nad silnikami fotonowymi, a jednak są prowadzone.Silniki fotonowe raczej nie mają sensu... już prędzej efekt Searla, lub coś w tym stylu.  'Pęd' fotonu wyliczamy wprost z energii p = E/c = hf/c podobnie możesz wyliczyć 'pęd' fal dźwięku, albo fal morskich: p = E/C. Ogólniej: p = dE/dv, i takie coś ma wymiar pędu, i dlatego nazywamy to pseudopędem. Realny pęd wynika z przemieszczania masy (bezwładnej + substancjalnej), a nie samej energii: p = mdx/dt = mv. Ciśnienie światła wynika z obecności medium - gazu, atmosfery, plazmy. Bombardujesz powierzchnię falami e/m, a wtedy elektrony wylatują (zwykle w bok - w kierunku wektora E), a w zwolnione miejsca wciskają się cząstki z tego medium - hamują, uderzają, i stąd obserwowane eksperymentalnie 'ciśnienie światła'. > Czyli że wniosek nasuwa się sam - c = dogmat, światło nie posiada prędkości, więc emiter jego nie wysyła, tylko... przekazuje, a oznaczało by to, że światło jest zjawiskiem natychmiastowym.Światło jest efektem opóźnionym! ... natychmiastowych sił elektrycznych.
|
|
| | | | |  | | salek (4701 punktów) | >Ciśnienie światła wynika z obecności medium - gazu, atmosfery, plazmy. >Bombardujesz powierzchnię falami e/m, a wtedy elektrony wylatują (zwykle w bok - w kierunku wektora E), a w zwolnione miejsca wciskają się cząstki z tego medium - hamują, uderzają, i stąd obserwowane eksperymentalnie 'ciśnienie światła'. O ile z fizyki pamiętam, licealny eksperyment z wiatraczkiem kręcącym się pod wpływem światła zachodził, gdy wiatraczek był umieszczony w próżni..
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) |
>O ile z fizyki pamiętam, licealny eksperyment z wiatraczkiem kręcącym się pod wpływem światła zachodził, gdy wiatraczek był umieszczony w próżni..
I tam była... próżnia?
|
|
| | | | | | |  | | mirask (152 punktów) |
>Masa relatywistyczna to tylko efekty wynikające z promieniowania ładunków w ruchu (hamowanych na detektorach, lub na innych masywnych ciałach). I dzięki "tylko tym efektom" dzień mamy za dnia i możliwość odbierania audycji radiowych oraz telewizyjnych nie wspominając już o telefonii komórkowej?
>Silniki fotonowe raczej nie mają sensu... już prędzej efekt Searla, lub coś w tym stylu. Ciśnienie światła wynika z obecności medium - gazu, atmosfery, plazmy. Dokładnie już nie pamiętam, ale podobno w XIXw przeprowadzano doświadczenia w rurach próżniowych, gdzie pod wpływem promieniowania uzyskiwano przesunięcia pośrednich - nie podłączonych do żadnych napięć, elektrod...?
>Światło jest efektem opóźnionym! >... natychmiastowych sił elektrycznych. Czyli za pomocą "sił elektrycznych" nie da się określić odległości i po nich dopiero, jak po medium dociera do celu światło? To za czyją sprawą "siły elektryczne" uginają się w polu elektrycznym i magnetycznym a promienie laserowe są nie wrażliwe na te pola? Wniosek może być tylko taki, że światło nie ma związku z elektrycznością, tym bardziej że fotony podobno powstają na skutek zmian energetycznych elektronu, tak więc są jego produktem, nie zaś nim samym.
|
|
| | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >Masa relatywistyczna to tylko efekty wynikające z promieniowania ładunków w ruchu (hamowanych na detektorach, lub na innych masywnych ciałach).> I dzięki "tylko tym efektom" dzień mamy za dnia i możliwość odbierania audycji radiowych oraz telewizyjnych nie wspominając już o telefonii komórkowej?Nie. Te sprawy mamy dzięki ciężkiej pracy Ampere'a, Gaussa, Faradaya, Kirchhoffa, Hertza, Tesli, no i Galileusza, Newtona... oraz Euklidesa, Arystotelasa i Platona. > Dokładnie już nie pamiętam, ale podobno w XIXw przeprowadzano doświadczenia w rurach próżniowych, gdzie pod wpływem promieniowania uzyskiwano przesunięcia pośrednich - nie podłączonych do żadnych napięć, elektrod...?Podczas emisji raczej nie ma odrzutu... najlepiej zrób laser dużej mocy i sprawdź. Może działka magnetyczne: siła podłużna Ampere'a z oryginalnego wzoru z 1823r, którą Maxwell wyrzucił i zostawił tylko część poprzeczną. Teraz liczymy z wzoru Lorentza: F = ev x B - zawsze prostopadle do v; brakuje tu części podłużnej, która jest konieczna dla zachowania III zasady Newtona! > Czyli za pomocą "sił elektrycznych" nie da się określić odległości i po nich dopiero, jak po medium dociera do celu światło?> To za czyją sprawą "siły elektryczne" uginają się w polu elektrycznym i magnetycznym a promienie laserowe są nie wrażliwe na te pola?Nie wiem co to jest 'uginanie sił'. Promienie laserowe są wrażliwe na pole magnetyczne, i elektryczne: zwyczajne odbicie od powierzchni, refrakcja, polaryzacja, ... wzory Fresnela, efekt Faradaya, itd. > Wniosek może być tylko taki, że światło nie ma związku z elektrycznością, tym bardziej że fotony podobno powstają na skutek zmian energetycznych elektronu, tak więc są jego produktem, nie zaś nim samym.Elektron nie zmienia się... i nie zjada fotonów.
|
|
| | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > O ile z fizyki pamiętam, licealny eksperyment z wiatraczkiem kręcącym się pod wpływem światła zachodził, gdy wiatraczek był umieszczony w próżni..O tym mówisz: pl.wikipedia.org/wiki/Radiometr_Crookesaten wiatrak kręci się w przeciwnym kierunku... W 'licealnej' próżni jest pewnie z 10^18 atomów / cm3, a w superpróżni laboratoryjnej już niewiele - tak z kilka miliardów/cm3, zaledwie.
|
|
| | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > >O ile z fizyki pamiętam, licealny eksperyment z wiatraczkiem kręcącym się pod wpływem światła zachodził, gdy wiatraczek był umieszczony w próżni..> O tym mówisz:> pl.wikipedia.org/wiki/Radiometr_Crookesa> ten wiatrak kręci się w przeciwnym kierunku...> W 'licealnej' próżni jest pewnie z 10^18 atomów / cm3,> a w superpróżni laboratoryjnej już niewiele - tak z kilka miliardów/cm3, zaledwie. Nie, mówię o tym. Sprawa z wiatraczkiem - ciekawa, ale zastanowiwszy się - oczywista, jeżeli rzeczywiście wiązka o mocy 1W daje nacisk rzędu 10^-9N...
|
|
| | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Nie, mówię o tym.F = dp/dt, ale foton nie może hamować, z uwagi na c = const. Zresztą, co tu miałoby hamować? Zmierz odrzut źródła.
|
|
| | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | > F = dp/dt, ale foton nie może hamować, z uwagi na c = const.No tak. I dlatego nie jest hamowany, a pochłaniany. Ale pęd relatywistycznej cząstki nie może przecież zniknąć. I stąd ciśnienie światła. To coś w rodzaju trafienia kroplą wody w gąbkę. > Zmierz odrzut źródła.Zapewne jest taki, jak ciśnienie światła pochłanianego (inaczej para laser+pochłaniacz światła potrafiłaby sama, niczym baron Munchausen wyciągnąć za włosy z bagna). Więc dla 1GW (giga - to nie pomyłka) lasera mamy F = 10^9[W] * 3,33*10^-9[N/W] = 3,33N Dostanę gigawatowy laser i kasę na laboratorium?
|
|
| | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >F = dp/dt, ale foton nie może hamować, z uwagi na c = const.> No tak. I dlatego nie jest hamowany, a pochłaniany.Co jest pochłaniane? > Ale pęd relatywistycznej cząstki nie może przecież zniknąć. I stąd ciśnienie światła.Cząstki muszą być z czegoś zrobione i dlatego zawsze mają masę, która jest niezmiennikiem nawet w TW (). Pęd relatywistyczny to ten sam 'pęd', który mają fotony. Dla małych prędkości TW musi być zgodna z Newtonem, nie? To znaczy że liniowe przybliżenie: gamma = 1/sqrt(1-v2/c2) = 1 + 0.5v2/c2, ma być zgodne z Newtonem. Sprawdzamy. 1. energia kinetyczna: Ek = mc2(gamma - 1), wstawiamy tamto przybliżenie: Ek = mc2(1 + 0.5v2/c2 - 1) = mc2*0.5v2/c2 = mv^2/2 2. pęd: p = mv.gamma = mv (1 + 0.5v2/c2) = mv + 0.5mv3/c2, i to ma być zgodne z Newtonem - bezwzględnie! Ale tam mamy tylko: p = mv, czyli zostaje nam: 0.5mv3/c2 - co to jest? przekształcamy: 0.5mv3/c2 = 0.5mv2 * v/c2 = Ek/c * v/c. Ek/c - czyżby wzór na 'pęd' fotonów? Oczywiście. Dodatkowy czynnik v/c wynika z czasu potrzebnego do wygenerowana tego promieniowania, oraz efektu Dopplera, itp. Można też przeliczyć tak: Ek/c2 * v = m_r * v, m_r - masa energii kinetycznej? Czyli mamy tu pęd masy energii kinetycznej?! Nonsens. Ek/c2 = m - nieprawidłowa zależność... chociaż niekiedy dobrze funkcjonuje w obliczeniach, ale wtedy nie wiesz nawet co liczysz - wynik tylko się zgadza. > F = 10^9[W] * 3,33*10^-9[N/W] = 3,33N> Dostanę gigawatowy laser i kasę na laboratorium? Tam chyba mierzyłeś znacznie mniejsze siły, więc może spróbuj podobnie... tyle że z drugiej strony. Może nawet coś wyjdzie: tu chodzi o rezonans drgań. Dźwiękiem też można naciskać. Nawet kiedyś widziałem jak wybrzuszyło z 30cm szybę wystawową! Potem rozsypała się. Odrzutowiec w pobliżu huknął potężnie - chyba przekroczył barierę dźwięku, lecąc bardzo nisko... co jest oczywiście zabronione.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | salek (4701 punktów) | >>>F = dp/dt, ale foton nie może hamować, z uwagi na c = const. >>No tak. I dlatego nie jest hamowany, a pochłaniany. >Co jest pochłaniane? Foton. Nie rozumiesz co czytasz?
>> Ale pęd relatywistycznej cząstki nie może przecież zniknąć. I stąd ciśnienie światła. >Cząstki muszą być z czegoś zrobione i dlatego zawsze mają masę, która jest niezmiennikiem nawet w TW (). No tak. Najwyraźniej foton to taka fajna cząstka, co to ma jedynie masę relatywistyczną, a nie ma spoczynkowej. W uproszczeniu najwygodniej (choć może niezbyt sensownie) zinterpretować jako masę energii kinetycznej..
>Ek/c2 * v = m_r * v, m_r - masa energii kinetycznej? Czyli mamy tu pęd masy energii kinetycznej?! Nonsens. ..co najwyraźniej, mówiąc oględnie się Ci w pale nie mieści.
>ale wtedy nie wiesz nawet co liczysz - wynik tylko się zgadza. Myślałem że w fizyce nie jest istotne, czy teoria wydaje się komuś nonsensem, a tylko czy wynik się zgadza. Więc jeżeli się zgadza - o co chodzi?
>Dźwiękiem też można naciskać. Dźwięk to zmiana ciśnienia, więc naciska się nie dźwiękiem, a ciśnieniem. To chyba normalne?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | mirask (152 punktów) | >Podczas emisji raczej nie ma odrzutu... najlepiej zrób laser dużej mocy i sprawdź. W jakimś programie pokazywano pionowy ruch metalizowanego stożka pod wpływem impulsów laserowych (nie ciągłej emisji) jednak doświadczenie to odbywało się w typowo ziemskich warunkach...
>Promienie laserowe są wrażliwe na pole magnetyczne, i elektryczne: zwyczajne odbicie od powierzchni, refrakcja, polaryzacja, ... wzory Fresnela, efekt Faradaya, itd. Mówiąc o laserach miałem na myśli promieniowanie świetlne a nie prąd elektryczny, a o ile mi wiadomo to fotony nie są wrażliwe na pola magnetyczne i elektryczne, tylko na... ogromne masy, a więc ulegają jedynie grawitacji.
>Elektron nie zmienia się... i nie zjada fotonów. Być może się nie zmienia, jednak niektóre absorbują fotony czyli tak jakby je zjadały, po czym natura nakazuje oddawać je - w postaci światła, lub przykładowo "U", żeby... nie naruszały równowagi.
>>Cząstki muszą być z czegoś zrobione i dlatego zawsze mają masę, która jest niezmiennikiem nawet w TW (). >No tak. Najwyraźniej foton to taka fajna cząstka, co to ma jedynie masę relatywistyczną, a nie ma spoczynkowej. W uproszczeniu najwygodniej (choć może niezbyt sensownie) zinterpretować jako masę energii kinetycznej.. Z czego zrobiona jest energia termiczna, czy musi ona z czegoś się składać...? Jest ona przecież "produktem" drgań atomów, tak jak foton jest produktem drgań elektronów a fala mechaniczna produktem drgań materii... Czym jest masa...?
>>Dźwiękiem też można naciskać. >Dźwięk to zmiana ciśnienia, więc naciska się nie dźwiękiem, a ciśnieniem. To chyba normalne? Naciskać można również na (coś?) kogoś psychicznie i to niejednokrotnie z większym skutkiem, mimo że obliczenie tego nacisku nie jest (jeszcze?) możliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>>>F = dp/dt, ale foton nie może hamować, z uwagi na c = const. >>>No tak. I dlatego nie jest hamowany, a pochłaniany. >>Co jest pochłaniane? >Foton. Nie rozumiesz co czytasz?
Foton to rejestrowany efekt: zdarzenie polegające na zmianie stanu atomu, a nie obiekt fizyczny, który się porusza, zmienia położenie, itd. Zjawiska nie można pochłaniać.
>Myślałem że w fizyce nie jest istotne, czy teoria wydaje się komuś nonsensem, a tylko czy wynik się zgadza. Więc jeżeli się zgadza - o co chodzi?
Tak może sobie mówić inżynier, ale nie fizycy. Fizyk ma wyjaśniać, czyli budować teorie, a nie modele obliczeniowe (te tworzą sobie doraźnie np. murarze i rolnicy).
Przykładowo ten słynny spin połówkowy elektronu: on powstał tylko doraźnie, w celu usunięcia niezgodności z eksperymentami na atomach w polu magnetycznym. Tej korekty wzorów do dziś nie uzasadniono i stąd ten bajzel w fizyce kwantowej. To nie jest już teoria, lecz seria wzorów/korekt empirycznych - kombinacje współczynników wyznaczanych eksperymentalnie. Wystarczy zauważyć te g-faktory: dla elektronu 2 z hakiem, dla neutronu z 3, proton ponad 5 - no i co to jest? Korekty empiryczne momentów magnetycznych. Czyżby nie było teorii magnetyzmu, z którego można wyliczyć te momenty? Równania Maxwella pewnie dotyczą jakiegoś innego magnetyzmu - makroskopowego, co?
>>Dźwiękiem też można naciskać. >Dźwięk to zmiana ciśnienia, więc naciska się nie dźwiękiem, a ciśnieniem. To chyba normalne? No właśnie, światło też fala - w czym się ona propaguje? W materii, oczywiście, jak wszelkie inne rodzaje, typy i odmiany fal. Widziałeś kiedykolwiek światło tam, gdzie nie było materii?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>No właśnie, światło też fala - w czym się ona propaguje? >W materii, oczywiście,
Takoż i w próżni, choć to mniej oczywiste. Ale pole elektromagnetyczne już tak ma, że próżnia nie jest dla niego żadną przeszkodą.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >>No właśnie, światło też fala - w czym się ona propaguje? >>W materii, oczywiście, > Takoż i w próżni, choć to mniej oczywiste. Ale pole elektromagnetyczne już tak ma, że próżnia nie jest dla niego żadną przeszkodą.
To też tylko doraźne uproszczenia. A. nie stwierdzono empirycznie propagacji fal w próżni. B. nie odkryto próżni w kosmosie, ani nie wytworzono w laboratorium. Próżnia to pojęcie techniczne, 'robocze' - dla ryby próżnią może być woda; chyba z 6*10^23 cząstek/cm3.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> To też tylko doraźne uproszczenia. To idealizacja. Jeden z podstawowych elementów metody naukowej. W technice nieznana.  > A. nie stwierdzono empirycznie propagacji fal w próżni.> B. nie odkryto próżni w kosmosie, ani nie wytworzono w laboratorium. Bez B trudno mówić o A. Ale można inaczej. Można badać zależność pomiędzy jakością próżni i stopniem zakłóceń pola elektromagnetycznego, które ją przenika. Domyślasz się, na co mogą wskazywać wyniki takich badań? Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >A. nie stwierdzono empirycznie propagacji fal w próżni.> >B. nie odkryto próżni w kosmosie, ani nie wytworzono w laboratorium.> Bez B trudno mówić o A. Ale można inaczej. Można badać zależność pomiędzy jakością próżni i stopniem zakłóceń pola elektromagnetycznego, które ją przenika. Domyślasz się, na co mogą wskazywać wyniki takich badań?Możesz sobie tak badać np. aktywność słoneczną stojąc na Ziemi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | >>>No właśnie, światło też fala - w czym się ona propaguje? >>>W materii, oczywiście, >> Takoż i w próżni, choć to mniej oczywiste. Ale pole elektromagnetyczne już tak ma, że próżnia nie jest dla niego żadną przeszkodą. >To też tylko doraźne uproszczenia. >A. nie stwierdzono empirycznie propagacji fal w próżni. >B. nie odkryto próżni w kosmosie, ani nie wytworzono w laboratorium. >Próżnia to pojęcie techniczne, 'robocze' - dla ryby próżnią może być woda; chyba z 6*10^23 cząstek/cm3.
Tak ogólnie jakie są wasze poglądy na naturę sygnału świetlnego? Ja osobiście skłaniam się np. do twierdzenia iż mówienie o rozchodzeniu się fal elektromagnetycznych w próżni, to czysta fikcja, ma ona jednak pewne zadanie w fizyce, pojęcie próżni jest jednak bardziej hipotezą ad hoc. Mówi się przecież o fotonach o zerowej masie, a jednak pod wpływem pól grawitacyjnych dochodzi do tego "zakrzywienia" promienia świetlnego. Tak więc wiązka fotonów wchodząc w pole grawitacyjne Słońca ulega temu polu na jakiejś zasadzie. Cóż to za zasada? Bo mnie się wydaje iż wprawdzie podstawowym postulatem tym razem w OTW jest to przysłowiowe "zakrzywienie" czasoprzestrzeni, a może nawet bardziej niż przysłowiowe, jednakże samo to "zakrzywienie" czasoprzestrzeni nie zostało jak na razie wyjaśnione w sposób: jak pole grawitacyjne wpływa na promień świetlny. To że wpływa, to wiemy, ale jak wpływa? Co się dzieje z promieniem świetlnym wpadającym w pole grawitacyjne Słońca? Z tego jednak, co wiem, nie do końca wiadomo jak określić sam promień świetlny? Co to właściwie za oddziaływanie? Dlaczego oddziałuje tak, a nie inaczej? Czyli: dlaczego prędkość światła jest stała? Co sprawia iż jest stała? Nie chodzi tu o logikę wyjaśnień w STW i OTW. W nich ten charakter promienia świetlnego został jedynie postulowany, ponieważ wynika pośrednio z pewnych przesłanek. Czy na dzisiejszym etapie wiedzy można wyjaśnić to, co zostało jedynie założone w STW i OTW? Newton też kiedyś założył coś takiego jak siła grawitacji, ale jej nie wyjaśnił. Einstein też coś postulował, ale nie wyjaśnił dlaczego prędkość światła jest stała - wywnioskował tylko to iż musi być stała, tak jak kiedyś Newton tylko wywnioskował iż musi działać jakaś siła grawitacji, czyli przyciągająca przedmioty do Ziemi w taki a nie inny sposób (zawsze w kierunku centrum Ziemi). Stąd myślę iż gdyby Einstein i współcześni fizycy wyjaśnili to, co jedynie postulowane odnośnie charakteru promienia świetlnego (oddziaływań elektromagnetycznych), to wówczas nie mówiliby o prędkości światła w próżni.
pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Tak ogólnie jakie są wasze poglądy na naturę sygnału świetlnego? Ja osobiście skłaniam się np. do twierdzenia iż mówienie o rozchodzeniu się fal elektromagnetycznych w próżni, to czysta fikcja, ma ona jednak pewne zadanie w fizyce, pojęcie próżni jest jednak bardziej hipotezą ad hoc.Fala e/m to pewnie propagacja oscylacji elektronów/atomów. Wektory E i B zdefiniowano tak: E = F_e/e, B = F_m/ev, F_e, F_m - siły elektryczna i magnetyczna, ale siły mogą występować tylko na materii: F = am, m - masa, czyli miara bezwładności ciała fizycznego. Zatem te fale e/m to zwyczajny zapis oscylacji propagujących w materii, a nie jakieś fale w próżni. Fala światła skręca w kierunku masy, bo tam jest po prostu więcej tego po czym ona zasuwa (gęstość rośnie w kierunku gwiazdy - atmosfera, pole magnetyczne, itp.). To nie jest efekt grawitacyjny, ale proporcjonalny do masy i rozmiarów gwiazdy. 'Atmosfera' typowych gwiazd zależy liniowo od masy, a dla nietypowych może być inaczej. Np. białe karły, których gęstość wyliczono z grawitacji (z redshiftu grawitacyjnego w otw) i wychodzą głupoty: gęstość węgla z 10 ton / cm3, a tu mamy tylko z 3g/cm3. Przesadna ekstrapolacja wzorów z otw, które były testowane na Słońcu, a nie na niebieskich supergigantach, kwazarach, pulsarach, czy jądrach galaktyk. Stała c jest stała tak samo jak prędkość propagacji drgań po strunie fortepianowej: nie ma znaczenia, czy ten fortepian jedzie, leci, czy stoi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > To nie jest efekt grawitacyjny, ale proporcjonalny do masy i rozmiarów gwiazdy.Stąd zakrzywienie czasoprzestrzeni, które zależy od masy gwiazdy, stąd efekt grawitacyjny. > Fala światła skręca w kierunku masy, bo tam jest po prostu więcej tego po czym ona zasuwaSęk w tym iż ona zasuwa cały czas i do tego ze stałą prędkością. > Stała c jest stała tak samo jak prędkość propagacji drgań po strunie fortepianowej: nie ma znaczenia, czy ten fortepian jedzie, leci, czy stoi.Ja przecież stałości nie podważam. Jednakże skoro prędkość propagacji drgań po tej strunie zaczniemy określać, to względem czego? Struny/ Fortepianu? ...Jezdni?  pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >To nie jest efekt grawitacyjny, ale proporcjonalny do masy i rozmiarów gwiazdy.> Stąd zakrzywienie czasoprzestrzeni, które zależy od masy gwiazdy, stąd efekt grawitacyjny.Tor światła jest krzywy a nie czasocośtam... > >Fala światła skręca w kierunku masy, bo tam jest po prostu więcej tego po czym ona zasuwa> Sęk w tym iż ona zasuwa cały czas i do tego ze stałą prędkością.Wzdłuż krzywej jest c, a krzywa jest dłuższa od prostej, więc będzie opóźnienie które Shapiro mierzył. > Ja przecież stałości nie podważam. Jednakże skoro prędkość propagacji drgań po tej strunie zaczniemy określać, to względem czego? Struny/ Fortepianu? ...Jezdni?  Pewnie, że względem struny. Bierny obserwator ma normalnie c +/- v, no i dlatego zegary nie zwalniają... gdy w innej galaktyce coś szybko zasuwa.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > dla ryby próżnią może być woda; chyba z 6*10^23 cząstek/cm3.Przepraszam, że wejdę Wam w słowo z takim pobocznym pytaniem. O co chodzi z tą wodą i próżnią dla ryby?  Taka woda jak napisałeś, byłaby bardzo ciężka. Mógłbyś to wyjaśnić?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >dla ryby próżnią może być woda; chyba z 6*10^23 cząstek/cm3.> Przepraszam, że wejdę Wam w słowo z takim pobocznym pytaniem. O co chodzi z tą wodą i próżnią dla ryby?  > Taka woda jak napisałeś, byłaby bardzo ciężka. Mógłbyś to wyjaśnić?Woda jest naturalnym otoczeniem dla ryb, więc one nawet nie zdają sobie sprawy z jej istnienia. Opory ruchu traktują mniej więcej tak, jak my siły bezwładności, czyli wszechobecną bezwładność ciał - masa inercjalna. Opory rosną tam z prędkością nieliniowo - masa relatywistyczna i tyle. Prędkości dźwięku w wodzie ryba nie przekroczy. Dziury w wodzie nie zrobi, choćby nie wiem jak się wysilała, szarpała. Ale to jest oczywiście trochę naciągana sprawa, bo podobnie jest z powietrzem w przypadku ludzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> Woda jest naturalnym otoczeniem dla ryb, więc one nawet nie zdają sobie sprawy z jej istnienia.> Opory ruchu traktują mniej więcej tak, jak my siły bezwładności, czyli wszechobecną bezwładność ciał - masa inercjalna. Opory rosną tam z prędkością nieliniowo - masa relatywistyczna i tyle.> Prędkości dźwięku w wodzie ryba nie przekroczy.> Dziury w wodzie nie zrobi, choćby nie wiem jak się wysilała, szarpała.> Ale to jest oczywiście trochę naciągana sprawa, bo podobnie jest z powietrzem w przypadku ludzi.Ach tak.  A ja myślałam, że może ta ryba ma się między cząsteczkami wody jakoś prześlizgiwać (czy cóś), ale skoro w normalnej wodzie nie bardzo może, to co dopiero w takiej gęstej. W złą stronę podążałam. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Ach tak. A ja myślałam, że może ta ryba ma się między cząsteczkami wody jakoś prześlizgiwać (czy cóś), ale skoro w normalnej wodzie nie bardzo może, to co dopiero w takiej gęstej. W złą stronę podążałam.  O jakiej gęstej wodzie mówisz? 1 gram wodoru = 6.022*10^23 atomów. 1cm3 wody waży 1g, czyli tam jest dokładnie tyle atomów wodoru. Cząsteczka wody: H20, 2H1 + O16, masa cząsteczkowa: 2 + 16 = 18, więc w 1cm3 wody masz 6.022*10^23/18 cząsteczek wody (kilka promili mniej ze względu na izotopy). W 1g złota też będzie 6*10^23 atomów wodoru... tu są trochę lepiej upakowane.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) |
> O jakiej gęstej wodzie mówisz?> 1 gram wodoru = 6.022*10^23 atomów.> 1cm3 wody waży 1g, czyli tam jest dokładnie tyle atomów wodoru.> Cząsteczka wody: H20, 2H1 + O16, masa cząsteczkowa: 2 + 16 = 18, więc w 1cm3 wody masz 6.022*10^23/18 cząsteczek wody (kilka promili mniej ze względu na izotopy).> W 1g złota też będzie 6*10^23 atomów wodoru... tu są trochę lepiej upakowane.1 mol wody = 6,02*10^23 cząsteczek wody. Mol to mol. Mol wody waży 18g, zgadza się. Przyjmuje się, że w normalnych warunkach, gęstość wody wynosi 1g/cm3. Ale jeżeli w 1cm3 zmieści się 1 mol (jak napisałeś: chyba z 6*10^23 cząstek/cm3), to gęstość będzie równa 18g/cm3. Ale może się machnęłam. Bez obrazy. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Ale może się machnęłam.
Nie machnęłaś się. kombi notorycznie wypisuje pseudonaukowe bzdury. Takie jak z tym wodorem w złocie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > > Ale może się machnęłam.> Nie machnęłaś się. kombi notorycznie wypisuje pseudonaukowe bzdury. Takie jak z tym wodorem w złocie.Dopiero po czasie dotarło do mnie o co chodzi. Kombi po prostu przelicza masę wszystkiego na wodór tak, jak kiedyś niektórzy przeliczali ceny towarów na wódkę. Na upartego można poetycko powiedzieć, że w zakupionej książce jest np. litr wódki. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > >O jakiej gęstej wodzie mówisz?> >1 gram wodoru = 6.022*10^23 atomów.> >1cm3 wody waży 1g, czyli tam jest dokładnie tyle atomów wodoru.> >Cząsteczka wody: H20, 2H1 + O16, masa cząsteczkowa: 2 + 16 = 18, więc w 1cm3 wody masz 6.022*10^23/18 cząsteczek wody (kilka promili mniej ze względu na izotopy).> >W 1g złota też będzie 6*10^23 atomów wodoru... tu są trochę lepiej upakowane.> 1 mol wody = 6,02*10^23 cząsteczek wody. Mol to mol. Mol wody waży 18g, zgadza się. Przyjmuje się, że w normalnych warunkach, gęstość wody wynosi 1g/cm3. Ale jeżeli w 1cm3 zmieści się 1 mol (jak napisałeś: chyba z 6*10^23 cząstek/cm3), to gęstość będzie równa 18g/cm3. Ale może się machnęłam. Bez obrazy.  Jak na mój gust się nie machnęłaś. Ale co do kontekstu... pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
>Jak na mój gust się nie machnęłaś. Ale co do kontekstu...
Nie rozumiesz kontekstu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | Dopiero teraz przeczytałam Twoją tajemną odpowiedź na mój usunięty post. Podobno miałeś usuwać tylko te obraźliwe. AtreYOU, co było obraźliwego w moich usuniętych przez Ciebie postach?  edit. I jaki sarkazm? Ja się naprawdę staram być grzeczną dziewczynką. Praktykować sarkazm, to ja dopiero mogę zacząć.  Ale na razie mi się nie chce.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > Dopiero teraz przeczytałam Twoją tajemną odpowiedź na mój usunięty post. Podobno miałeś usuwać tylko te obraźliwe. AtreYOU, co było obraźliwego w moich usuniętych przez Ciebie postach?  > edit. I jaki sarkazm? Ja się naprawdę staram być grzeczną dziewczynką. Praktykować sarkazm, to ja dopiero mogę zacząć. Ale na razie mi się nie chce.> Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]Usunąłem całą tą idiotyczną wymianę zdań między nami. Chyba nie żałujesz? ...A co do postu Fizyka: nie mówiłem że w końcu wróci na swoje miejsce?  pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >Dopiero teraz przeczytałam Twoją tajemną odpowiedź na mój usunięty post. Podobno miałeś usuwać tylko te obraźliwe. AtreYOU, co było obraźliwego w moich usuniętych przez Ciebie postach?  > >edit. I jaki sarkazm? Ja się naprawdę staram być grzeczną dziewczynką. Praktykować sarkazm, to ja dopiero mogę zacząć. Ale na razie mi się nie chce.> > Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]> Usunąłem całą tą idiotyczną wymianę zdań między nami. Chyba nie żałujesz?Mnie tam wszystko jedno. > ...A co do postu Fizyka: nie mówiłem że w końcu wróci na swoje miejsce?  Zauważyłam. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) |
> >...A co do postu Fizyka: nie mówiłem że w końcu wróci na swoje miejsce?  > Zauważyłam.  Tak że każdemu możesz od dzisiaj powiedzieć iż opowiada same bzdury... ale że jest matołem już nie.  ...A szkoda. No ale nie ma się co martwić, za jakiś czas okaże się że może jednak można, no bo w końcu co to za różnica? pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >>...A co do postu Fizyka: nie mówiłem że w końcu wróci na swoje miejsce?  > >Zauważyłam.  > Tak że każdemu możesz od dzisiaj powiedzieć iż opowiada same bzdury...Nie przypominam sobie, żebym się o kimś wypowiadała w ten sposób. > ale że jest matołem już nie. ...A szkoda. No ale nie ma się co martwić, za jakiś czas okaże się że może jednak można, no bo w końcu co to za różnica?I kto tu praktykuje sarkazm?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) |
>Nie przypominam sobie, żebym się o kimś wypowiadała w ten sposób.
No i właśnie o to chodziło, abyś nie zauważyła tej odpowiedzi Kombi'ego na ten post Fizyka... no bo ona już nie wróciła. Czyż to nie ironia?
>I kto tu praktykuje sarkazm?
Teraz ja, skoro Kombi nie może nazwać Fizyka matołem, ale Fizyk już może powiedzieć, że Kombi opowiada same naukowe bzdury.
pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | >>Nie przypominam sobie, żebym się o kimś wypowiadała w ten sposób. >No i właśnie o to chodziło, abyś nie zauważyła tej odpowiedzi Kombi'ego na ten post Fizyka... no bo ona już nie wróciła. Czyż to nie ironia?
Rzeczywiście nie zauważyłam.
>>I kto tu praktykuje sarkazm? >Teraz ja, skoro Kombi nie może nazwać Fizyka matołem, ale Fizyk już może powiedzieć, że Kombi opowiada same naukowe bzdury.
Hmm, pomiędzy określeniem kogoś matołem, a stwierdzeniem, że ktoś opowiada naukowe bzdury jest pewna jakościowa różnica, moim zdaniem. A raczej inny się wydaje stopień obraźliwości.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | atreYOU (971 punktów) | . >Hmm, pomiędzy określeniem kogoś matołem, a stwierdzeniem, że ktoś opowiada naukowe bzdury jest pewna jakościowa różnica, moim zdaniem. A raczej inny się wydaje stopień obraźliwości.
Hmm... Wyobrażasz sobie dyskusję w której rozmówcy zwracają się w ten sposób do siebie? Tak się zachęcają do dyskusji? Poza tym skoro ktoś opowiada same pseudonaukowe bzdury, to znaczy iż nic z tej nauki nie zrozumiał, chociaż się o niej wypowiada, a to znaczy iż co? Nie jest matołem? Nie jest głąbem? Kombi nazwał Fizyka matołem, bo stwierdził iż po 40-u latach uprawiania nauki ten niewielu z niej zrozumiał, czyli odwdzięczył się Fizykowi równoważnym stwierdzeniem. Czemu ono nie wróciło, a tylko post Fizyka? Już mnie to g... obchodzi. Gadajcie sobie na jaki temat chcecie, bo dotąd ani słowa nie usłyszałem od was w temacie (od ciebie i pavvela). Ten drugi to nagminnie tak robi, najpierw prowokuje, a potem oskarża o cenzurowanie. Szczyt hipokryzji, do której i ty zaczynasz się przyłączać. Róbta co chceta - jak by rzekł już na to Owsiak - Ja wysiadam.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > Poza tym skoro ktoś opowiada same pseudonaukowe bzdury, to znaczy iż nic z tej nauki nie zrozumiał, chociaż się o niej wypowiada, a to znaczy iż co? Nie jest matołem? Nie jest głąbem?Oczywiście, że nie. To, że ktoś czegoś nie wie, nie oznacza automatycznie, że jest matołem. Nikt na świecie nie wie wszystkiego. > Kombi nazwał Fizyka matołem, bo stwierdził iż po 40-u latach uprawiania nauki ten niewielu z niej zrozumiał, czyli odwdzięczył się Fizykowi równoważnym stwierdzeniem. Czemu ono nie wróciło, a tylko post Fizyka? Już mnie to g... obchodzi. Gadajcie sobie na jaki temat chcecie, bo dotąd ani słowa nie usłyszałem od was w temacie (od ciebie i pavvela). Ten drugi to nagminnie tak robi, najpierw prowokuje, a potem oskarża o cenzurowanie. Szczyt hipokryzji, do której i ty zaczynasz się przyłączać. Róbta co chceta - jak by rzekł już na to Owsiak - Ja wysiadam.Ja przecież chciałam tylko porozmawiać o zawartości wodoru w wodzie.  Nie wiedziałam, że można kogoś tym sprowokować. 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) |
> Tak że każdemu możesz od dzisiaj powiedzieć iż opowiada same bzdury... ale że jest matołem już nie. ...A szkoda. No ale nie ma się co martwić, za jakiś czas okaże się że może jednak można, no bo w końcu co to za różnica?Naprawdę różnicy nie widzisz? Jeżeli powiedziałbym ci na przykład, że jesteś chorym psychicznie i zdegenerowanym moralnie matołem, byłaby to ocena całej osoby. Jeżeli powiedziałbym, że to co piszesz o fizyce nie ma większego sensu, to oceniłbym tylko fragment twojej twórczości. Gdybym nazwał bzdurami, byłaby to ocena może nieelegancka, ale jak najbardziej merytoryczna. Dlatego to drugie jest na tym forum w pewnych granicach dopuszczalne, a to pierwsze nie. P.S. Ten post jest merytoryczną odpowiedzią na zadane przez ciebie pytanie i jako taki nie podlega cenzurze. Jeżeli stwierdzisz, że twoje pytanie było bzdurne i nie ma nic wspólnego z tematem wątku, to mój post możesz usunąć razem ze swoim. Chcesz dbać o porządek? Zacznij od siebie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) |
Ty nawet widzisz różnicę pomiędzy powiedzeniem: "ateizm się tym nie zajmuje" (odnośnie tego iż wyklucza akt stwórczy) a powiedzeniem "ateizm wyjaśnia zjawiska świata nie odwołując się do przyczyn nadnaturalnych". Dlaczego widzisz tu różnicę? Ponieważ nie rozumiesz co to znaczy iż "ateizm wyjaśnia zjawiska świata nie odwołując się do PRZYCZYN NADNATURALNYCH". A skoro "NIE ODWOŁUJĄC SIĘ DO PRZYCZYN NADNATURALNYCH", to znaczy - panie opowiadający zawsze bzdury, bo nie rozumiejący tego, co mówi, czy też powtarza po innych, po filozofach, po naukowcach itd. - iż "ATEIZM WYJAŚNIA ZJAWISKA ŚWIATA NIE ODWOŁUJĄC SIĘ DO PRZYCZYN NADNATURALNYCH", a słowo "PRZYCZYN" jest tu nie od parady, a "NADNATURALNYCH" też nie. Skoro więc ATEIZM DO TAKICH PRZYCZYN SIĘ NIE ODWOŁUJE, to cóż to za "przyczyny" do których się nie odwołuje? Zrozumiałeś wreszcie panie opowiadający bzdury od samego początku?
>P.S. Ten post jest merytoryczną odpowiedzią na zadane przez ciebie pytanie i jako taki nie podlega cenzurze. Jeżeli stwierdzisz, że twoje pytanie było bzdurne i nie ma nic wspólnego z tematem wątku, to mój post możesz usunąć razem ze swoim. Chcesz dbać o porządek? Zacznij od siebie.
Z tego wątku wyleciały również moje odpowiedzi na te nietematyczne posty. Odpowiedziałem i usunąłem, ale odpowiedziałem żeby się nikt nie czuł urażony, że go olewam (powiedzmy) i usuwam od razu, a usunąłem ponieważ nie pozwolę na to aby na wątku, na napisanie którego kilkadziesiąt minut jednak poświęciłem, dyskusja toczyła się na tematy, których tutaj nie wprowadziłem. Jak się komuś mój temat i wprowadzenie do niego nie podoba i nie widzi sensu aby się rzeczowo do niego odnosić bez takich tekstów jak ten Fizyka w stosunku do kombi'ego itp., to nie musi i nikt go do tego nie zmusza, aby wtrącał się do dyskusji, albo niech najlepiej założy własny wątek na ten sam temat i zagai go na swój sposób, jeśli go już interesuje.
Te słowa właśnie dotyczą przede wszystkim ciebie: jak się nie podoba temat i wprowadzenie do tematu i nie widzisz możliwości rzeczowej odpowiedzi nań - to co tu robisz? Jak mi wytłumaczysz różnicę pomiędzy "ateizm się tym nie zajmuje" (odnośnie aktu stwórczego), a powiedzeniem iż "ateizm wyjaśnia zjawiska świata nie odwołując się do przyczyn nadnaturalnych", to zobaczymy jakie wówczas dla ciebie znaczenie uzyska powiedzenie iż OD POCZĄTKU OPOWIADASZ SAME BZDURY, za co się mścisz na mnie, bo ja ci to udowadniam i nie powstrzymasz mnie przed tym, chyba że przyznasz się do tego iż na wątku Pytanie o ateizm od którego zacząłeś mnie prześladować nie zrozumiałeś poprawnie, tak jak inni, zadanego tam pytania, a więc że "ateizm się jednak tym zajmuje" w tym sensie iż "ateizm wyjaśnia zjawiska świata nie odwołując się do przyczyn nadnaturalnych", na jaką to regułkę sam się tam powoływałeś wyzywając mnie od psychicznych bo nie chciałem tego zrozumieć tak jak ty (inni też jakoś nie bardzo chcieli to tak rozumieć, czego nawet nie zauważyłeś, taki byłeś zaślepiony). Coś jeszcze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Nie pomyliło ci się coś czasami? Znowu jakieś żale z przeszłości wyciągasz? Naprawdę nie musisz mi tego przypominać. Doskonale pamiętam jak płakałeś, że nikt cię nie lubi i wszyscy minusują.
Zastanawiam się teraz, czy tak ma wyglądać merytoryczne pisanie w twoim wykonaniu? Bo trzeba mieć tupet, by samemu takie cyrki odstawiać, a innym usuwać posty jako niemerytoryczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > AtreYOU, co było obraźliwego w moich usuniętych przez Ciebie postach?  Usuwanie postów możesz zgłaszać do moderatorów. Jeżeli będę merytoryczne, to zostaną przywrócone. A atre już miał kiedyś bana ostrzegawczego za przesadne usuwanie, więc jeżeli ludzie zaczną to zgłaszać, to szybko zapracuje na następnego. > edit. I jaki sarkazm? Ja się naprawdę staram być grzeczną dziewczynką. Praktykować sarkazm, to ja dopiero mogę zacząć. Ale na razie mi się nie chce.Toś cierpliwa babka  P.S. wiem, że atre to też wytnie, ale jak nie z forum, to z maila sobie przeczytasz  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > > AtreYOU, co było obraźliwego w moich usuniętych przez Ciebie postach?  > Usuwanie postów możesz zgłaszać do moderatorów. Jeżeli będę merytoryczne, to zostaną przywrócone.Od kiedy to powiedzenie komuś iż "od samego początku opowiada pseudonaukowe bzdury" jest wypowiedzią w temacie i merytoryczną? Tobie chyba rzeczywiście coś się pomieszało i to porządnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | > >> AtreYOU, co było obraźliwego w moich usuniętych przez Ciebie postach?  > >Usuwanie postów możesz zgłaszać do moderatorów. Jeżeli będę merytoryczne, to zostaną przywrócone.> Od kiedy to powiedzenie komuś iż "od samego początku opowiada pseudonaukowe bzdury" jest wypowiedzią w temacie i merytoryczną?Czyżbyś sugerował, że Autografka takie rzeczy o kimś mówiła? Tobie na pewno coś się pomieszało i to porządnie. P.S. Jeżeli ktoś rzeczywiście opowiada bzdury stwierdzenie tego faktu jest może nie całkiem eleganckie, ale jak najbardziej merytoryczne. A gdybyś miał jakieś pojęcie o fizyce, to potrafiłbyś ocenić, czy Fizyk miał rację i może tak pochopnie byś nie usuwał tej wypowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
> W 1g złota też będzie 6*10^23 atomów wodoru... tu są trochę lepiej upakowane.Możesz to wyjaśnić? edit: o co chodzi z tym wodorem? 
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >W 1g złota też będzie 6*10^23 atomów wodoru... tu są trochę lepiej upakowane.> Możesz to wyjaśnić?> edit: o co chodzi z tym wodorem?  Chodzi o to, że tu wszystko jest zrobione z wodoru. Definicja masy: 1g to około 6.022e+23 atomów wodoru, czyli masa to tylko liczba podstawowych elementów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >>W 1g złota też będzie 6*10^23 atomów wodoru... tu są trochę lepiej upakowane.> >Możesz to wyjaśnić?> >edit: o co chodzi z tym wodorem?  > Chodzi o to, że tu wszystko jest zrobione z wodoru.> Definicja masy:> 1g to około 6.022e+23 atomów wodoru, czyli masa to tylko liczba podstawowych elementów.Nie, no oczywiście. Możesz tak na to spojrzeć, choć moim zdaniem, to nieco zaciemnia obraz (albo raczej zbyt upraszcza). Jeśli weźmiemy pod uwagę na przykład tlen i wodór. Liczba atomowa tlenu wynosi 8 (8 protonów i 8 elektronów). Jak rozumiem, uważasz, że atom tlenu chciałbyś potraktować jako sumę atomów wodoru? Chyba, że źle Cię zrozumiałam. Ale jeżeli tak, to 1 mol tlenu ważyłby tyle ile 8 moli wodoru (atomowego) - czyli 8g. Tyle, że mol tlenu (atomowego) waży ok 16g. Atomy różnych pierwiastków miewają też w jądrze neutrony, które również swoje ważą. Byłabym ostrożna z takim przeliczaniem wszystkiego na wodór.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >Jak rozumiem, uważasz, że atom tlenu chciałbyś potraktować jako sumę atomów wodoru? Chyba, że źle Cię zrozumiałam. > Ale jeżeli tak, to 1 mol tlenu ważyłby tyle ile 8 moli wodoru (atomowego) - czyli 8g. Tyle, że mol tlenu (atomowego) waży ok 16g. Atomy różnych pierwiastków miewają też w jądrze neutrony, które również swoje ważą. Byłabym ostrożna z takim przeliczaniem wszystkiego na wodór.
Neutron to zwyczajny wodór z elektronem trochę bliżej jądra. Model kwarkowy to tylko zabawki matematyczne... podobnie jak spiny połówkowe.
Prędkość elektronu w wodorze w stanie podstawowym wynosi c/137. I to jest jakaś optymalna równowaga, która pewnie wynika z proporcji mas: m_p/m_e = ~1840, natomiast 137/pi = ~43, czyli stosunkowo blisko sqrt(1840).
Na wyższych orbitach elektron krąży wolniej, a na tych niższych szybciej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) |
>Neutron to zwyczajny wodór z elektronem trochę bliżej jądra. >Model kwarkowy to tylko zabawki matematyczne... podobnie jak spiny połówkowe. >Prędkość elektronu w wodorze w stanie podstawowym wynosi c/137. >I to jest jakaś optymalna równowaga, która pewnie wynika z proporcji mas: >m_p/m_e = ~1840, natomiast 137/pi = ~43, czyli stosunkowo blisko sqrt(1840). >Na wyższych orbitach elektron krąży wolniej, a na tych niższych szybciej.
No to ile jest atomów wodoru w 1g wody?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >No to ile jest atomów wodoru w 1g wody?
1g = 6.022*10^23 H, czyli 84446888 atomów/cm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | >>No to ile jest atomów wodoru w 1g wody? >1g = 6.022*10^23 H, czyli 84446888 atomów/cm.
A nie 6,689*10^22?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >>No to ile jest atomów wodoru w 1g wody?> >1g = 6.022*10^23 H, czyli 84446888 atomów/cm.> A nie 6,689*10^22?Być może tyle byłoby atomów wody, czyli: HO_pół.  Tlen: O16 = 8(p + e + n) = 8(p+e + p+e) = 16(p+e) = 16H. 1H = n = p+e. Cząsteczki też można liczyć, np. 1m3 powietrza, w warunkach normalnych, zawiera akurat c^3 cząsteczek (liczbowo), czyli c sztuk / metr. Fajne, nie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >>>No to ile jest atomów wodoru w 1g wody?> >>1g = 6.022*10^23 H, czyli 84446888 atomów/cm.> >A nie 6,689*10^22?> Być może tyle byłoby atomów wody, czyli: HO_pół. Woda tworzy cząsteczki. > Tlen: O16 = 8(p + e + n) = 8(p+e + p+e) = 16(p+e) = 16H.Ale zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę tego powyżej pokazanego przez Ciebie wodoru w wodzie nie ma? Pytałam ile w 1g wody jest atomów wodoru, a nie jakiegoś Twojego "wodoru przeliczeniowego". > 1H = n = p+e.> Cząsteczki też można liczyć, np. 1m3 powietrza, w warunkach normalnych, zawiera akurat c^3 cząsteczek (liczbowo), czyli c sztuk / metr.> Fajne, nie? Raczej nudne. Nie widzę nic ciekawego w zajmowaniu się wyłącznie wodorem. Teraz rozwiązanie zagadki: W 1 molu wody, który waży 18g jest: 6,02*10^23 cząsteczek wody (H 2O) lub inaczej: 6,02*10^23 atomów tlenu i 2*6,02*10^23 atomów wodoru. 1g wody to 0,06 mola wody stąd w 1g wody jest 0,06*2*6,02*10^23 atomów wodoru a to jest 6,689*10^22. Objętość nie ma tu nic do rzeczy.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > >Tlen: O16 = 8(p + e + n) = 8(p+e + p+e) = 16(p+e) = 16H.> Ale zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę tego powyżej pokazanego przez Ciebie wodoru w wodzie nie ma?Pewnie że jest. Myślisz że procesy syntezy jądrowej polegają na przemianie ilości w jakość, jak w filozofii Marksa? Być może, ale ilość i tak zostaje. n+n+n+n -> He4 == 4H, ilość elementów nie zmienia się. > Pytałam ile w 1g wody jest atomów wodoru, a nie jakiegoś Twojego "wodoru przeliczeniowego".> W 1 molu wody, który waży 18g jest:> 6,02*10^23 cząsteczek wody (H2O)> lub inaczej:> 6,02*10^23 atomów tlenu i 2*6,02*10^23 atomów wodoru.> 1g wody to 0,06 mola wody> stąd w 1g wody jest 0,06*2*6,02*10^23 atomów wodoru> a to jest 6,689*10^22.Gdzie tam. Po dysocjacji H2O będą cząsteczki H2 i O2, czyli w zasadzie zero atomów H i O.  > Objętość nie ma tu nic do rzeczy.Jak to nie - 1mol gazu ma dobrze określoną objętość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Autografka (10638 punktów) | > >>Tlen: O16 = 8(p + e + n) = 8(p+e + p+e) = 16(p+e) = 16H.> >Ale zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę tego powyżej pokazanego przez Ciebie wodoru w wodzie nie ma?> Pewnie że jest.> Myślisz że procesy syntezy jądrowej polegają na przemianie ilości w jakość, jak w filozofii Marksa?> Być może, ale ilość i tak zostaje.> n+n+n+n -> He4 == 4H, ilość elementów nie zmienia się.No tak, nie przeczę. Problem w tym, że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach (a dokładniej reprezentujemy inne podejście do tej samej sprawy). To, że przeliczysz samego siebie na wodór, nie oznacza, że jesteś li tylko wodorem, tylko to, że ten wodór (przeliczeniowy) jest tak zorganizowany, że tworzy Ciebie. Prawda, że nie jesteś wodorem?  > >Pytałam ile w 1g wody jest atomów wodoru, a nie jakiegoś Twojego "wodoru przeliczeniowego".> >W 1 molu wody, który waży 18g jest:> >6,02*10^23 cząsteczek wody (H2O)> >lub inaczej:> >6,02*10^23 atomów tlenu i 2*6,02*10^23 atomów wodoru.> >1g wody to 0,06 mola wody> >stąd w 1g wody jest 0,06*2*6,02*10^23 atomów wodoru> >a to jest 6,689*10^22.> Gdzie tam.> Po dysocjacji H2O będą cząsteczki H2 i O2, czyli w zasadzie zero atomów H i O.  Liczbę kationów wodorowych możesz policzyć.  Niech będzie > >Objętość nie ma tu nic do rzeczy.> Jak to nie - 1mol gazu ma dobrze określoną objętość.Ja pisałam o wodzie, a nie o parze wodnej. Ale tak, oczywiście, mol gazu ma określoną objętość, a liczba atomów wodoru w molu pary wodnej jest oczywiście równa liczbie atomów wodoru w molu wody. To jednak, że mol gazu ma określoną objętość, nie oznacza przecież, że ma inną wagę, niż mol skroplonego gazu. Generalnie możesz pytać o liczbę atomów w danej objętości gazu (czy cieczy, jeżeli znasz jej gęstość) lub w danej masie (gazu czy cieczy). Jeżeli masz daną masę, to do określenia liczby atomów, informacja o objętości nie jest już potrzebna.
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > No tak, nie przeczę. Problem w tym, że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach (a dokładniej reprezentujemy inne podejście do tej samej sprawy). To, że przeliczysz samego siebie na wodór, nie oznacza, że jesteś li tylko wodorem, tylko to, że ten wodór (przeliczeniowy) jest tak zorganizowany, że tworzy Ciebie. Prawda, że nie jesteś wodorem?  Jestem substancją Arystotelesa - ciągłą i niepodzielną, zanurzoną w eterze Platona... który jest zrobiony oczywiście z wodoru; tam stoją takie fajne dwunastościany foremne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > >No tak, nie przeczę. Problem w tym, że rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach (a dokładniej reprezentujemy inne podejście do tej samej sprawy). To, że przeliczysz samego siebie na wodór, nie oznacza, że jesteś li tylko wodorem, tylko to, że ten wodór (przeliczeniowy) jest tak zorganizowany, że tworzy Ciebie. Prawda, że nie jesteś wodorem?  > Jestem substancją Arystotelesa - ciągłą i niepodzielną, zanurzoną w eterze Platona... który jest zrobiony oczywiście z wodoru; tam stoją takie fajne dwunastościany foremne. Myślę, iż powinniście wrócić do kontekstu, od którego przecież wyszliście, o ile jeszcze pamiętacie, co nim było. Przekomarzanie się o ilość wodoru, czy też cząsteczek wody w w cm^3, bądź molu wody, może być i w tym kontekście istotne, o ile się na to wskaże, w przeciwnym razie trochę bezcelowe się to robi.  pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Myślę, iż powinniście wrócić do kontekstu, od którego przecież wyszliście, o ile jeszcze pamiętacie, co nim było. Przekomarzanie się o ilość wodoru, czy też cząsteczek wody w w cm^3, bądź molu wody, może być i w tym kontekście istotne, o ile się na to wskaże, w przeciwnym razie trochę bezcelowe się to robi.  W 1 gramie czegokolwiek jest dokładnie 1 mol wodoru - czy to jest aż takie straszne? Chemik, technolog, czy rolnik, może sobie liczyć jakieś klocki, bryły, i wymyślać tysiące rodzajów substancji. Próżnia idealna nie zawiera nic, i dlatego nie istnieje (przynajmniej dla nas). Takie coś byłoby niczym, a nie pustym/wolnym obszarem przestrzeni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | ostry (125 punktów) | > >Myślę, iż powinniście wrócić do kontekstu, od którego przecież wyszliście, o ile jeszcze pamiętacie, co nim było. Przekomarzanie się o ilość wodoru, czy też cząsteczek wody w w cm^3, bądź molu wody, może być i w tym kontekście istotne, o ile się na to wskaże, w przeciwnym razie trochę bezcelowe się to robi.  > W 1 gramie czegokolwiek jest dokładnie 1 mol wodoru - czy to jest aż takie straszne?Mam pod łóżkiem ciężarek 5kg, żeliwny chyba, pomożesz mi go przerobić na wodór ? > Chemik, technolog, czy rolnik, może sobie liczyć jakieś klocki, bryły, i wymyślać tysiące rodzajów substancji.Jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kombi (1112 punktów) (zablokowany) | > Mam pod łóżkiem ciężarek 5kg, żeliwny chyba, pomożesz mi go przerobić na wodór ?Trzymasz tam cały czas czysty wodór i nic więcej. > >Chemik, technolog, czy rolnik, może sobie liczyć jakieś klocki, bryły, i wymyślać tysiące rodzajów substancji.> Jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach.no i w tępych pałach różnych matołów, którzy myślą że żywą naukę uprawiają... w szkołach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | pavvel (8272 punktów) | Kombi, merytorycznie pisz, proszę. Nie zmuszaj atre do usuwania również Twoich wypowiedzi. Wiem, że Cię lubi, ale jak zechce pokazać, jaki to on jest sprawiedliwy i że usuwa wszystkie niemerytoryczne wypowiedzi, to Twoje posty też mogą zacząć znikać.
Tak więc jeszcze raz proszę: bardziej merytorycznie, a mniej emocjonalnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | pavvel (8272 punktów) |
>Takie coś byłoby niczym, a nie pustym/wolnym obszarem przestrzeni.
A co powstanie w strzykawce, jeżeli zatkasz jeden koniec i odciągniesz tłok?
A w cienkiej szklanej probówce z rtęcią, gdy obrócisz ją do góry nogami i rtęć pod własnym ciężarem opadnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | atreYOU (971 punktów) | > >dla ryby próżnią może być woda; chyba z 6*10^23 cząstek/cm3.> Przepraszam, że wejdę Wam w słowo z takim pobocznym pytaniem. O co chodzi z tą wodą i próżnią dla ryby?  Czego nie zrozumiałaś? To porównanie, mające uzmysławiać iż fizycy nie traktują "próżni" jako braku czegokolwiek. Sądzę iż od razu to zrozumiałaś. > Taka woda jak napisałeś, byłaby bardzo ciężka. Mógłbyś to wyjaśnić?A reszta? Już cię nie interesuje? Ale już TO jest najważniejsze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Autografka (10638 punktów) | > >>dla ryby próżnią może być woda; chyba z 6*10^23 cząstek/cm3.> >Przepraszam, że wejdę Wam w słowo z takim pobocznym pytaniem. O co chodzi z tą wodą i próżnią dla ryby?  > Czego nie zrozumiałaś? To porównanie, mające uzmysławiać iż fizycy nie traktują "próżni" jako braku czegokolwiek. Sądzę iż od razu to zrozumiałaś.> >Taka woda jak napisałeś, byłaby bardzo ciężka. Mógłbyś to wyjaśnić?> A reszta? Już cię nie interesuje? Ale już TO jest najważniejsze?Rozmawiamy sobie z kombi o wodorze. Nie wolno? Co do próżni, kombi wyjaśnił mi o co mu chodziło i teraz wiem o co mu chodziło. Bo nie wiedziałam, a teraz wiem. Warto pytać. Zaś co do całej reszty, o którą pytasz i o której tu dyskutujecie, nie mam zamiaru ściemniać, że moja wiedza na ten temat pozwala mi na merytoryczną dyskusję z Wami. Jasne?
Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
|
|
-1 na 1 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | Odp: "O elektrodynamice ciał... w ruchu?" | >Wówczas, tak jak to opisujesz, musielibyśmy używać transformacji galileuszowskiej: c+v; c-v. Gdzie ja coś takiego napisałem? odbiornik rejestruje po czasie: t = d/c, czyli: ct = d, z sumowania prędkości otrzymasz (c+v)t = d.
Postulat c = const jest niepotrzebny w fizyce... on jest konieczny w 'paramatematyce' Minkowskiego.
Układu absolutnego używali Einstein, Minkowski i reszta ekipy, i nawet o tym nie wiedzieli. Stawiasz sobie przestrzeń to przecież ona stoi - statyczna struktura 3D, 4D, 12... Klasyczna geometria sferyczna - kula stoi, nie jedzie. Bierzesz przestrzeń eliptyczną, hiperboliczną, i co - inaczej będzie?
> Czy wówczas mielibyśmy liczyć po galileuszowsku obliczając prędkość tego promienia wysłanego z tego samochodu na parkingu, który biegnie sobie również w stronę Słońca? Nie tylko w stronę samochodu sąsiada na tym parkingu? O to chodzi. Ale to tylko punkt wyjścia.
Przekształcenie Galileusza to tylko przesunięcie układu współrzędnych - zmiana punktu obserwacji. Taki manewr nie ma znaczenia w praktyce (w terenie i w fizyce). Na światło to i tak nie działa: światła nie można obserwować biernie z dystansu, musisz odbierać!
>...Ale czy z tego powinno wynikać iż światło nie ma prędkości? To byłoby jakieś wyjście, jednak równie niepojęte, no bo jednak od tego Słońca promień świetlny biegnie te ok. osiem minut. Pokonuje więc jakąś drogę w jakimś czasie. Postulując prędkość światła jako coś innego niż prędkość musielibyśmy znaleźć jakieś wyjaśnienie dla tego iż promień świetlny jednak pokonuje jakieś dystanse.
Stała c występuje w wielu różnych wzorach i raczej rzadko jako prędkość światła. Podobnie jest w matematyce - pi nie zawsze jest stosunkiem obwodu do średnicy koła.
Zresztą stałe fizyczne powinny być również bezwymiarowe, bo tylko proporcje są istotne.
|
|
 | | pavvel (8272 punktów) | > pi nie zawsze jest stosunkiem obwodu do średnicy koła.
Pi zawsze jest stosunkiem obwodu koła do jego średnicy. Ma też sporo innych zastosowań, ale stosunkiem obwodu do średnicy być nie przestaje.
>Zresztą stałe fizyczne powinny być również bezwymiarowe, bo tylko proporcje są istotne.
Tak się składa, że jednostki fizyczne również są bardzo istotne. Jeżeli w jakiś obliczeniach wynik wyjdzie Ci w [kg/s], a obliczałeś powiedzmy prędkość, to będzie znaczyło to, że albo zrobiłeś byka w obliczeniach, albo cała Twoja koncepcja obliczeń była do d..y.
Umiejętność obliczeń na jednostkach powinna być nauczana w szkołach od początku nauki fizyki. Jeżeli uczeń nauczy się na pamięć, że v=d/t to może mu się coś pomieszać i może policzyć ze wzoru v=t/d albo v=d*t (takie osobniki się zdarzają).
Jak będzie rozumiał przeliczanie jednostek, to będzie wiedział, że tylko konfiguracja v=d/t da mu wynik w [m/s]. Nie będzie musiał pamiętać wzoru, bo wynikał on będzie właśnie z jednostek.
|
|
|  | -2 na 2 kombi (1112 punktów) (zablokowany) | >> pi nie zawsze jest stosunkiem obwodu do średnicy koła. >Pi zawsze jest stosunkiem obwodu koła do jego średnicy. Ma też sporo innych zastosowań, ale stosunkiem obwodu do średnicy być nie przestaje.
Pokaż to koło, np. w tym przypadku: suma 1/n^2 = 1/1^2 + 1/2^2 + 1/3^2 + ... = Pi^2/6
int exp(-x^2) = Pi^1/2, w granicach -oo, +oo. int sin(x)/x = pi/2; od 0 do oo
>Tak się składa, że jednostki fizyczne również są bardzo istotne. Jednostki to tylko nazwy wielkości fizycznych. om, kulomb, hener, farad, tesla, weber, amper - co to jest (fizycznie)?
>Jeżeli w jakiś obliczeniach wynik wyjdzie Ci w [kg/s], a obliczałeś powiedzmy prędkość, to będzie znaczyło to, że albo zrobiłeś byka w obliczeniach, albo cała Twoja koncepcja obliczeń była do d..y. Pewnie dlatego w otw tyle bzdur nawyliczali: tam zwykle przyjmują dla uproszczenia c = 1, G = 1; i potem masz np.: 200 metrów masy, która pokonuje drogę 100m w 7 metrów czasu (albo lepiej: w czasie siedmiu metrów).
>Umiejętność obliczeń na jednostkach powinna być nauczana w szkołach od początku nauki fizyki. Przekształcenia wzorów to matematyka. Jeśli uczeń nie nauczył się obliczać bez jednostek, to i tak nie pomogą mu te literki.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|