 |
Czy tylko pokłosie religii? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2009 13:57 | rudyment (3233 punktów) | Czy tylko pokłosie religii? | | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 8 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > www.racjonalista.pl/kk.php/s,6809> Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło?W chrześcijaństwie czystość dotyczy duszy nie ciała. Kiedyś czytałam żywoty świętych. Obrzydliwość!! Pili wodę w której inni myli nogi, nie myli się latami...... Takie były wzorce do naśladowania popularyzowane przez kler. Jeszcze teraz katechetki przestrzegają dzieci przed myciem części intymnych. Bo to grzech.
|
|
 | 1 na 1 | xadi (13 punktów) | > >www.racjonalista.pl/kk.php/s,6809> Jeszcze teraz katechetki przestrzegają dzieci przed myciem części intymnych. Bo to grzech.Na szczęście oświata i pewnego rodzaju higieniczny kult ciała ratują dzieci przed myślowym średniowieczem niektórych katechetek. Szkoda by nie wspomnieć też o specjalnie produkowanych w tym celu płynach, chociażby m.in www.joemon(*)/12415/Rolniku_myj_swoje_jajka. Miejmy nadzieje, że i do nas taki płyn wkrótce zawita, bo każdy taki produkt uświadamia społeczeństwo (bądź co bądź nadal czasami zaściankowe)  .
|
|
 | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >W chrześcijaństwie czystość dotyczy duszy nie ciała. >Kiedyś czytałam żywoty świętych. Obrzydliwość!! Pili wodę w której inni myli nogi, nie myli się latami...... >Takie były wzorce do naśladowania popularyzowane przez kler. >Jeszcze teraz katechetki przestrzegają dzieci przed myciem części intymnych. Bo to grzech.
To prawda, zastanawia mn0ei jednak, skąd się wziął ten, jednoznacznie przecież szkodliwy, obyczaj. Tradycja pustynnych koczowników, czy raczej poza plebejska? Ubogie warstwy wszystkich rozwiniętych cywilizacji na ogół żyją w warunkach urągających higienie, choćby możni mieli łazienek całe mnóstwo.
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | 1 na 1 | Głąbiński (3538 punktów) | >Jeszcze teraz katechetki przestrzegają dzieci przed myciem części intymnych. Bo to grzech. Obawiam się, że to twoja fantazja. A z pewnością dotyczy to użycia liczby mnogiej: jedna lub kilka całkiem zwariowanych katechetek mogło sie zdarzyć, ale ogółu na pewno to nie dotyczy. Zapał towarzyszący dyskusji światopoglądowej jest rzeczą chwalebną, ale nie wtedy, gdy prowadzi do głoszenia nieprawdy.
Stach M. G.
|
|
|  | -1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Obawiam się, że to twoja fantazja. A z pewnością dotyczy to użycia liczby mnogiej: jedna lub kilka całkiem zwariowanych katechetek mogło sie zdarzyć, ale ogółu na pewno to nie dotyczy. Jak tylko wyniknie jakaś głupota/przestępstwo ze strony kleru, katechetów czy sióstr zakonnych to jest to "pojedynczy przypadek". Sprawa była głośna. I okazało się że wcale nie taka wyjątkowa.
|
|
| |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... Sprawa była głośna. Widocznie nie była głośną, jeżeli ja o niej nie słyszałem, a nie jestem głuchy. Czy możesz podać jakieś szczegóły pozwalające zrozumieć, kiedy i o co poszło?
Stach M. G.
|
|
| | |  | -1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >>... Sprawa była głośna. >Widocznie nie była głośną, jeżeli ja o niej nie słyszałem, a nie jestem głuchy. Czy możesz podać jakieś szczegóły pozwalające zrozumieć, kiedy i o co poszło? > Stach M. G. Jak trafię na link to ci prześlę. Nie zbieram takich ciekawostek. A nie jestem taka biegła by znaleźć bez mozolnego szukania.
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >... A nie jestem taka biegła by znaleźć bez mozolnego szukania. Trochę to dziwne w odniesieniu do "głośnej sprawy". Przecież tymczasem, bez szczegółowego objaśnienia można było podać np., czy chodzi o instrukcję programową, zalecenia dla katechetów, czy indywidualny wyskok jakiegoś nauczyciela ew.grupki nauczycieli (temu przeczy uprzednio zamieszczona wzmianka o większej ilości przypadków ilustrujących sprawę), czy coś innego? Można też podać w przybliżeniu treść dokumentu czy wypowiedzi. Sumując - obawiam się, że niczego konkretnego nie dowiemy się. Czekam z niecierpliwością.
Stach M. G.
|
|
3 na 5 | Koraszewski (82900 punktów) | Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło? Jedno możemy powiedzieć z całą pewnością - iż dwadzieścia lat walczących o dusze klienta pisemek o modzie więcej uczyniło dla higieny Polki i Polaka niż tysiąc lat chrześcijaństwa. Odpowiadając wszelako na zadane pytanie możemy zaledwie spojrzeć na religię jako instrument kulturotwórczy. Księża bowiem głównie nauczycielami byli i powiadali ludziom jak żyć mają. Że higiena ciała nie była zalecana, to wiedza jest sprawdzona, a ciekawostką jest, iż na kołtuna hierarchowie nasi wyprosili u papieża bullę specjalną, dietę postną zmieniającą. Dziś również nadmierne zainteresowanie mydłem biskupi konsumeryzmem nazywają i piekłem zań straszą.
|
|
 | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | > Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło?> Jedno możemy powiedzieć z całą pewnością - iż dwadzieścia lat walczących o dusze klienta pisemek o modzie więcej uczyniło dla higieny Polki i Polaka niż tysiąc lat chrześcijaństwa. Odpowiadając wszelako na zadane pytanie możemy zaledwie spojrzeć na religię jako instrument kulturotwórczy. Księża bowiem głównie nauczycielami byli i powiadali ludziom jak żyć mają. Że higiena ciała nie była zalecana, to wiedza jest sprawdzona, a ciekawostką jest, iż na kołtuna hierarchowie nasi wyprosili u papieża bullę specjalną, dietę postną zmieniającą. Dziś również nadmierne zainteresowanie mydłem biskupi konsumeryzmem nazywają i piekłem zań straszą.> Zgadza się z dowolną dokładnością  Ale mamy na świecie moc przeróżnych religii i większość z nich brudasostwa nie pochwala, a nawet jakby przeciwnie, boż wiadomym jest, że ze zdrowego wyznawcy można daleko więcej wycisnąć, niż ze słabowitego kocmołucha. Skąd więc do chrześcijaństwa taki pomysł i czemu miałoby to służyć?
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
6 na 6 | Głąbiński (3538 punktów) | Nie mogę sobie przypomnieć nazwiska autora znanej fraszki pasującej do nin. wątku: Są głównie dwa powody Dla których Polska mi zbrzydła: Za dużo święconej wody, Za mało szarego mydła.
Stach M. G.
|
|
 | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | > Nie mogę sobie przypomnieć nazwiska autora znanej fraszki pasującej do nin. wątku:> Są głównie dwa powody> Dla których Polska mi zbrzydła:> Za dużo święconej wody,> Za mało szarego mydła.Dyć Śtaudyngr! 
Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
|
|
 | | Charczewski (4176 punktów) | >Nie mogę sobie przypomnieć nazwiska autora znanej fraszki pasującej do nin. wątku: >Są głównie dwa powody >Dla których Polska mi zbrzydła: >Za dużo święconej wody, >Za mało szarego mydła. > Stach M. G. Ex abrupto odpowiadam: Sztaudynger
CHOLEWA
|
|
5 na 5 | Ubik (181 punktów) | > www.racjonalista.pl/kk.php/s,6809> Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło?Ba, najgorzej jak mydło jest siarkowe (3-5% siarki, ponoć o działaniu antybakteryjnym, przeciwłojotokowym i przeciwtrądzikowym). Wtedy to już nie nie ma ratunku dla potępionej duszy. U szatana od razu widać inne podejście. On od samego początku zalecał zdrowy tryb życia, ot choćby zdrową dietę zawierającą owoce takie jak jabłka. Ale trudno mu się dziwić. Jak ciągle nosi światło to musi widzieć "efekty braku higieny", co z kolei zmusiło go do aktywnej promocji zdrowia. Co do samego pomysłu. Z pewnością zmniejsza "chęć" do grzechu.
|
|
9 na 9 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > www.racjonalista.pl/kk.php/s,6809> Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło?Na dole pod tym artykułem znalazłam link do tego: tajemnice.org/content/view/190/32/ Jak chrześcijaństwo walczyło z higieną Jak chrześcijaństwo walczyło z higieną Drukuj Wyślij znajomemu 19.01.2009. Kultura starożytnego, pogańskiego Rzymu bardzo podkreślała znaczenie dbania o własne ciało, o jego fizyczny i psychiczny rozwój i czystość. Każde miasto Cesarstwa miało własne wodociągi i publiczne latryny. Wszystkie miasta szczyciły się również posiadaniem publicznych łaźni, zwanych termami. W stolicy Cesarstwa- Rzymie- łaźnie publiczne znajdowały się dosłownie na każdej ulicy. Wiemy, że w 33 roku p.n.e. było tych łaźni 170, a w ciągu następnego stulecia ich liczba wzrosła do około tysiąca! Dodatkowo bogacze mieli prywatne łaźnie we własnych pałacach.
Cesarze ufundowali w Rzymie i w innych największych miastach imperium wspaniałe termy, o powierzchni nieraz kilku hektarów, otoczone ogrodami, wyposażone w ogrzewane pomieszczenia, bogato ozdobione mozaikami, marmurami i rzeźbami. Znajdowały się w tych termach sale do masażu i ćwiczeń, baseny z ciepłą i zimną wodą a także biblioteki. Wstęp do tych luksusowych łaźni miał każdy za niewielką opłatą, a z okazji świąt i uroczystości nawet za darmo. Z łaźni korzystali zarówno mężczyźni, jak kobiety. Z reguły obie płcie korzystały z oddzielnych sal, lub miały wyznaczone specjalne dni lub godziny. Czasami urządzano w łaźniach wspaniałe uczty. Termy to była specyficzna kultura i styl życia Rzymian. Tak radowało się termami jedno pokolenie za drugim, aż ze wschodu nadeszła nowa religia chrześcijańska.
Chrześcijaństwo głosiło zupełnie inne podejście do życia, niż pogańskie religie Rzymu. Dla chrześcijan ciało ludzkie to siedlisko i narzędzie grzechu. O takie ciało nie warto dbać. Już pierwsi kaznodzieje chrześcijańscy potępiali chodzenie do łaźni publicznych jako "grzeszne umiłowanie ciała". Jeden z nich- Klemens z Aleksandrii w II wieku pisał: "Stałe zaś kąpanie się wpływa ujemnie na odporność organizmu i jakby rozluźnia sprawność fizyczną; często też bywa przyczyną zasłabnięć i omdleń".
Nic zatem dziwnego, że już w pierwszych wiekach naszej ery powszechnie zaczęto nazywać chrześcijan brudasami. W obronie chrześcijan teolog Tertullian napisał traktat, udowadniający, że oni też się kąpią i nie stronią od łaźni. Niestety, była to tylko propaganda, przeznaczona dla pogan, gdyż rzeczywistość najczęściej wyglądała inaczej.
Od początku w chrześcijaństwie istniał nurt ascetyczny i z upływem lat przybierał na sile. Asceci, głównie mnisi, głośno potępiali troskę o czystość ciała i schludność odzienia, jako "grzeszną słabość". Ciało należało głodzić, niszczyć i upokarzać.
Często dochodziło do takich skrajności jak w przypadku świętego Szymona Słupnika, który przez 68 lat (na przełomie IV i V wieku) mieszkał na szczycie kolumny na Pustyni Syryjskiej. Przebywał tam nie myjąc się nigdy, a jego ciało było żywcem zżerane przez robactwo. Gdy robak wypadł z gnijącej rany na jego ciele, święty włożył go tam z powrotem mówiąc: "Jedz to, co ci Bóg dał na pożywienie".
Pogardę dla ciała głosili nie tylko ascetyczni mnisi. Takie same poglądy mieli uczeni teolodzy chrześcijańscy, np. św. Augustyn, który w 423 roku napisał pierwszą regułę życia w zakonach żeńskich. Pouczał w niej: Uważajcie "by nadmierne pożądanie czystej sukni nie przyciągało wewnętrznych brudów duszy. Lecz także obmywanie ciała i użytkowanie łaźni niech nie będą ustawiczne! Dokonywać się winny ablucje w zwykłych okresach, to znaczy raz w miesiącu". W zakonach męskich nie istniały żadne zalecenia mycia się co miesiąc, dlatego najczęściej nie myto się tam w ogóle.
Takim samym propagatorem braku higieny był św. Hieronim. W liście do matrony imieniem Leta, proszącej o wskazówki, jak wychowywać córkę, pisze: "Mnie w ogóle nie podobają się kąpiele dorosłej dziewczyny. Winna ona przecież wstydzić się samej siebie i nie znosić widoku własnej nagości. (...) Jeśli zabiega o to, by oszpecić przyrodzoną urodę umyślnym brudem- dlaczego to, działając jakby z przeciwnych pobudek, roznieca uśpione płomienie za pomocą podpałki, jaką są łaźnie?"
Jeszcze dobitniej święty wyraził się w innym liście: "Skóra twoja staje się chropawa, bo pozbawiłeś ją kąpieli? Lecz przecież ten, kto raz obmył się w Chrystusie, nie musi koniecznie myć się po raz drugi!" "Tobie podoba się kąpać co dzień, lecz dla drugiego brudem jest ta czystość!"
Jednak już wtedy, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, pojawiły się różnice między duchownymi, którzy chętnie korzystali z uroków życia i kąpieli, a zwykłymi wiernymi, którym duchowni zalecali umartwienia i odrazę dla higieny. Na przykład w 395 roku biskup Sysyniusz z Konstantynopola zalecał wiernym ascezę, ale sam cenił wygody i wykwint. Gdy zapytano go, dlaczego zaleca innym trwanie w brudzie, a sam kąpie się aż dwa razy dziennie, biskup odpowiedział: "Bo trzeci raz już nie mogę!"
Duchowni chrześcijańscy w swoim propagowaniu brudu nie poprzestawali na samych pouczeniach. Próbowali tworzyć uzasadnienie dla własnej doktryny przez fałszowanie pism znanych pogańskich myślicieli starożytnych. W ten sposób chrześcijańscy kopiści dopisali do listów filozofa Apoloniusza z Tyany wzmiankę o tym, że ich autor w ogóle nie korzysta z kąpieli i tego samego wymaga od swoich uczniów. Miało to być dowodem na to, że brud był propagowany na długo przed chrześcijaństwem.
W rzeczywistości to chrześcijaństwu należy przypisać wątpliwą "zasługę" zastąpienia czystości fizycznej rzekomą czystością duchową. Efekt był taki, że łaźnie publiczne i w ogóle obyczaj mycia się na długie stulecia zniknęły z Europy. Jeszcze do czasów po drugiej wojnie światowej w zacofanych wsiach uważano, że chrześcijanin powinien być umyty tylko 3 razy w życiu: przy urodzeniu, przed ślubem i zaraz po śmierci.
Na podstawie: Aleksander Krawczuk, "Ostatnia olimpiada", Ossolineum, Wrocław 1976, s. 26-34.
|
|
9 na 9 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > www.racjonalista.pl/kk.php/s,6809> Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło?Chrześcijańska higiena padła ofiarą wszechobecnej w tej religii opozycji: bóg-diabeł, niebo-piekło, dobro-zło, ciało-dusza. A skoro dusza powinna być czysta, to logicznym może się wydawać, że ciało musi być brudne. Poza tym ta wszechobecna obsesja na punkcie seksu, a jak wiadomo do mycia należy się rozebrać do naga, podobnie jak do uprawiania miłości cielesnej, więc niektórym mniej światłym owieczkom mogłoby się coś pomylić... Ciekawa jest historia św. Kingi (tej od soli). Ślubowała ona, że ciało jej nie zazna kąpieli na chwałę pana i w ślubowaniu wytrwała przez całe życie. W tym kontekście przydomek jej męża Bolesława - Wstydliwy, mógł zostać nadany całkiem fałszywie, bo najpewniej nie chodziło o wstyd, a raczej o "nieświeżość" królewskiej małżonki.
|
|
3 na 5 | Celtyk (3337 punktów) | > Co sprzęgło chrześcijaństwo z brudem i czy faktycznie sprzęgło?Ja widzę sprawę tak: - Jeśli dobrze pamiętam to w ST zostały zapisane podstawowe zasady higieny osobistej
- \\"Jeżeli więc ręka twoja albo noga twoja cię gorszy, utnij ją i odrzuć od siebie; lepiej jest dla ciebie wejść do żywota kalekim lub chromym, niż mając obydwie ręce lub obydwie nogi być wrzuconym do ognia wiecznego.\\" Mat. 18:8
- \\"Ale co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to kala człowieka. Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, rozpusta, kradzieże, fałszywe świadectwa, bluźnierstwa. To właśnie kala człowieka; ale jedzenie nie umytymi rękoma nie kala człowieka.\\" Ew. Mat. 15:18-20
KK praktycznie od początku traktował ciało jak "zło konieczne" a szczególnie jego części intymne. Nagonka na zaniechanie higieny nasiliła się w momencie pojawienia się ascetycznych pustelników. Nagonka KK na zaniechanie higieny do dnia dzisiejszego zbiera srogie żniwo w postaci chorób "brudnych rąk". Pozdrawiam
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
|
|
 | 2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | >Nagonka KK na zaniechanie higieny do dnia dzisiejszego zbiera srogie żniwo w postaci chorób "brudnych rąk". Z tym "dniem dzisiejszym" to zdecydowanie przesada: gdzie i kiedy w ciągu ostatnich 150 lat (od czasów Semmelweisa i Pasteura) wydarzyło się to "srogie żniwo" spowodowane przez "nagonkę KK"?
Stach M. G.
|
|
 | | Ania... (14138 punktów) | Myślę, że ogólnie istniał problem cielesności. Od początków ciało było określane jako siedlisko zła. Mówi o tym wiele cytatów samej Biblii - jak nie wprost, to pośrednio - oraz teksty późniejsze. Dajmy na to - jeśli ręka twoja przywiedzie cię do grzechu jak to rozumiemy? To fragment twojego ciała cię skusił do grzechu, nie dusza ani umysł, ale właśnie czyste ciałko. Wiemy o tym, że cielesność w historii chrześcijaństwa była mniej lub bardziej piętnowana. Dlaczego w średniowieczu sztuka przedstawiała anorektyczki? A to dlatego, że asceza była wtedy trendy. Coś, co teraz uznajemy za chorobę psychiczną, czyli jadłowstręt był wtedy często wystarczający do uznania za świętego. No, może nie oficjalnie, ale oficjalnie się nadrobi potem. Zagłodzenie na śmierć było przejawem religijności. Brzmi przyjemnie? Nie sądzę. Cielesność jest powodem grzechu również w sprawach damsko-męskich. Oczywiście każdy chyba zdaje sobie sprawę z obsesyjnego zainteresowania sprawami seksu w kulturach pochodzących z judaizmu. A ciałko dla osoby sfiksowanej na punkcie seksu to prosta droga do ciupciania na każdym kroku. Ale przecież stosunkowo niedawno uważano, że kobieta myjąca się częściej niż na święta jest ladacznicą. Który to był wiek - XVII-XVIII? Słynne "wracam za miesiąc, nie myj się"
|
|
|  | | Celtyk (3337 punktów) | > Dajmy na to - jeśli ręka twoja przywiedzie cię do grzechu jak to rozumiemy? To fragment twojego ciała cię skusił do grzechu, nie dusza ani umysł, ale właśnie czyste ciałko.Dobrze, ale bodaj w NT jest coś takiego: Cytat:...Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Jak powiążemy to ze spowiedzią powszechną: Cytat: ...myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem... to wychodzi mi, że źródłem grzechu jest umysł  > Cielesność jest powodem grzechu również w sprawach damsko-męskich. Oczywiście każdy chyba zdaje sobie sprawę z obsesyjnego zainteresowania sprawami seksu w kulturach pochodzących z judaizmu. A ciałko dla osoby sfiksowanej na punkcie seksu to prosta droga do ciupciania na każdym kroku.> Ale przecież stosunkowo niedawno uważano, że kobieta myjąca się częściej niż na święta jest ladacznicą. Który to był wiek - XVII-XVIII? Słynne "wracam za miesiąc, nie myj się"  Cielesność to cielesność i sama w sobie nie jest złem. Wszystko zaczyna się w umyśle. I jeśli już coś się przyczynia do złego to umysł. Ciało bez umysłu jest bezużyteczne (może pozostaną odruchy wegetatywne)Pozdrawiam
Prawda nigdy nie triumfuje - wymierają tylko jej przeciwnicy. -- Max Planck --
|
|
| |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Dajmy na to - jeśli ręka twoja przywiedzie cię do grzechu jak to rozumiemy? To fragment twojego ciała cię skusił do grzechu, nie dusza ani umysł, ale właśnie czyste ciałko.> Dobrze, ale bodaj w NT jest coś takiego: Cytat:...Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Jak powiążemy to ze spowiedzią powszechną: Cytat: ...myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem... to wychodzi mi, że źródłem grzechu jest umysł  Nie dziwi mnie to - Biblia to azyl dla sprzeczności i niekonsekwencji. > >Cielesność jest powodem grzechu również w sprawach damsko-męskich. Oczywiście każdy chyba zdaje sobie sprawę z obsesyjnego zainteresowania sprawami seksu w kulturach pochodzących z judaizmu. A ciałko dla osoby sfiksowanej na punkcie seksu to prosta droga do ciupciania na każdym kroku.> >Ale przecież stosunkowo niedawno uważano, że kobieta myjąca się częściej niż na święta jest ladacznicą. Który to był wiek - XVII-XVIII? Słynne "wracam za miesiąc, nie myj się"  > Cielesność to cielesność i sama w sobie nie jest złem. Wszystko zaczyna się w umyśle. I jeśli już coś się przyczynia do złego to umysł. Ciało bez umysłu jest bezużyteczne (może pozostaną odruchy wegetatywne)To już interpretacja i opinia własna. A co źródła? Artykuł ze strony Polityki - smakowity fragment: "W ewangelii św. Łukasza Jezus wielokrotnie zarzuca faryzeuszom zbytnie dbanie o czystość zewnętrzną, a zaniedbywanie czystości duszy. Chrześcijanie ignorowali ciało, skupiając się na wnętrzu. Biskupi chrześcijańscy kąpiel zaczęli kojarzyć z pogańskim hedonizmem i grzechem, dlatego zalecali, by wizyty w łaźniach były szybkie i skupione na aspekcie higienicznym. Zmasowana krytyka kąpieli zaczęła się w III w. wraz z pojawieniem się ascetycznych pustelników. Żyjący na przełomie IV i V w. św. Hieronim twierdził, że ten, kogo chrzest oczyścił, nie musi się kąpać po raz drugi. Poza chrztem i rytualnym zamaczaniem palców w święconej wodzie przy wejściu do kościoła, jedynym kontaktem człowieka z wodą było mycie zwłok przed złożeniem do grobu.Skrajni asceci mieszkający w eremach nie myli się nigdy. Odmawianie sobie kąpieli stanowiło formę pokuty, dlatego spowijający ich fetor dowodził czystości ich duszy. Brud hołubił św. Franciszek, nigdy nie umyła się św. Agnieszka, a św. Olimpia wchodziła do balii tylko wtedy, gdy zmusiła ją do tego choroba. Zwykli ludzie chodzili jednak nadal do łaźni, które w Europie Zachodniej funkcjonowały do V w., a w cesarstwie wschodnim jeszcze dłużej, stając się wzorem dla łaźni tureckich (hamam). Paradoksalnie po kilkuset latach ideę łaźni parowych z powrotem do europejskich miast sprowadzili krzyżowcy." "Średniowiecze powszechnie uważa się za czas ciemnoty umysłowej, brudu i epidemii. Faktem jest, że chrześcijańscy męczennicy przyczynili się do pogardy jaką okazywano dbałości o higienę. Zainteresowanie stanem higienicznym ciała uważano za grzech, a nękające je wszy traktowano jako jeden z elementów cierpienia przynależnego rodzajowi ludzkiemu. Kąpieli zażywano tylko okazyjnie, zazwyczaj przed największymi świętami kościelnymi, czyli 3-4 razy w roku. Nawet w klasztorach obowiązywały zasady stosowania ablucji. Nogi myto raz na tydzień, a kąpiele obowiązywały 4 razy w roku. Światlejsze zakony posiadały jednak bieżącą wodę, nakazywały mycie rąk przed posiłkami i częste korzystanie z kąpieli. Mimo niesprzyjającej atmosfery wokół wszelkich zabiegów higienicznych, ciągle dobrze miały się publiczne łaźnie, niektóre bywały nawet koedukacyjne. Tłok panujący w nich czasami przeszkadzał użytkownikom. Renesansowy humanista Łukasz Górnicki narzekał na panujące w publicznych łaźniach niewygody i dyskomfort, bo "gdzie jeden się maże gorzałką z mydłem, drugi maścią od razu, więc ten puszcza bańki, a ów zasię siecze się winnikiem, zasię jeden woła "zalej", a drugi by rad, żeby drzwi zamknięto". Kiedy jednak z przybytków higieny przekształciły się w burdele, sobór trydencki zakazał korzystania z nich. Od tej pory zapanowało powszechne przekonanie, że woda osłabia organizm i szkodzi zdrowiu." www.we-dwo(*)dki;higieny,artykul,13643.htmlI coś może nie tyle o higienie, ile o cielesności: "Niedościgłym ideałem jest jednak prokreacja bez odczuwania przyjemności seksualnej. Pisze św. Hieronim: "Kto nadmiernie miłuje swoją żonę, pogrąża się w cudzołóstwie, a z żony swej czyni ladacznicę", a jego słowa powtarzają w średniowieczu Alain z Lille, św. Bernard i inni." www.list.m(*)u-czyli-kocielne-dzieje-seksu/
|
|
1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Moim zdaniem chrześcijaństwo z brudem sprzęgła gnoza. W okresie kształtowania się podstaw doktryny do chrześcijaństwa przeniknęły bardzo silnie poglądy gnostyków o dualizmie ciała i materii. Głównym "winnym" był tu św. Augustyn, ale podobne poglądy wyrażali też inni. Z utożsamienia ciała (cielesności) ze złem a ducha z dobrem dosyć łatwo dojść dot ezy, że wszelkie formy dbania o ciało odciągają człowieka od dbania o ducha a więc są złem. Im większa pogarda okazywana ciału tym lepiej. Dodatkowo, oprócz demonstrowania pogardy dla ciała pojawia się problem nagości. Nagość jest "automatycznie" cielesna i seksualna a więc jest "złem najgorszym". Pamiętać należy przy tym, że praktycznie do XX wieku jedyną możliwość umycia (całego ciała) dawały publiczne łaźnie. Czyli nie tylko dochodziło do obnażenia "grzesznego ciała" co samo w sobie było "złe" ale działo się to publicznie.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >... do XX wieku jedyną możliwość umycia (całego ciała) dawały publiczne łaźnie. ... Przesada! Toż przecież już Marata zamordowano w odosobnionej łazience, a hrabia Fredro pięknie opisał wierszem małpę w kąpieli! Inny przykład pośrednio przeczący wspomnianej jedyności stanowi rosyjska "bania", czyli fińska sauna. Na dodatek to wszystko nie wiąże się z postawioną w temacie tezą o wpływie religii ma brud. A z tej zależności po prostu wynikał fakt, że w krajach chrześcijańskich do XX (może raczej do połowy XIX?) wieku zarówno indywidualne jak i publiczne pomieszczenia przystosowane do mycia ludzkich ciał były rzadkością.
Stach M. G.
|
|
|  | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Fińska sauna i rosyjska bania były jak najbardziej publiczne (choć na skalę kilku gospodarstw - wioski). Prywatna sauna jest też kwestią XX wieku (lub osób bardzo zamożnych). Natomiast prywatne łazienki (poza niewielką grupą ludzi, którą było stać na służbę) możliwe były dopiero dzięki ciśnieniowym wodociągom. Te zaś dało się budować dopiero dzięki XIX wiecznej technologii, a "dobrem powszechnym" stały się dopiero w XX wieku.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|