Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawno, dawno temu... Służba Zdrowia wyglądała tak...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
28-10-2011 09:51aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
Dawno, dawno temu... Służba Zdrowia wyglądała tak...
Podzielono świadczenia zdrowotne pod kątem opłat za nie...
- ubezpieczenie obowiązkowe - do niego prawo mieli wszyscy, których nie stać na inne rozwiązania, np. emeryci, renciści, ludzie, którzy nie uiszczają opłaty za ubezpieczenie nadobowiązkowe, a którzy musieli zapłacić minimalną kwotę za te ubezpieczenie (albo uiszczał ją ubezpieczyciel społeczny, jak w przypadku emerytów, czy rencistów). Ubezpieczenie uprawniało do podstawowych świadczeń zdrowotnych, w których wszelkie "frykasy" nie były uwzględnione.
- ubezpieczenie nadobowiązkowe - do niego miał prawo każdy, kto opłacał wyższą stawkę. Tutaj liczyły się punkty za systematyczność i w razie braku punktów do danego świadczenia można było dopłacić w postaci "opłat dobrowolnych" (nie wszystkich można przecież "zmusić" do płacenia za jakiekolwiek ubezpieczenie). Liczył się też margines - np. posiadając 300 punktów za systematyczność, przy świadczeniu za 330 i marginesie 30, pacjent mieścił się w marginesie i nie musiał dopłacać różnicy. Dzięki temu ubezpieczeniu pacjent miał te "frykasy". Pacjent przy tym ubezpieczeniu miał zawsze prawo do podstawowych świadczeń ujętych w ubezpieczeniu obowiązkowym.
- opłaty dobrowolne - ten, kto nie płacił ubezpieczenia, albo też ten, kto nie miał odpowiedniej liczby punktów za systematyczność, musiał zapłacić za dane świadczenie, lub do niego dopłacić.
Pacjenci między 18, a 30 rokiem życia mieli pełny pakiet świadczeń (przy ubezpieczeniu obowiązkowym i nadobowiązkowym). Do 18-ego roku życia do kosztów świadczeń włączano parametry ubezpieczenia jednego z opiekunów (np. rodzica).
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lukaszewicz (5674 punktów)

A może choć jedno zdanie o służbie zdrowia .

Bo tylko o ubezpieczeniach napisałeś.
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
Pomijając "wygłupy" Pani Kopacz, to dziękuję ze wszechmiar Arłukowiczowi. Nie wiem co powiedzieć... leczę się i gdyby tam nie było tego przewrotu to już w styczniu płaciłbym za swoje leki ponad 10x więcej, niż dostaję renty. Stąd z moich tęsknych "wątpliwości i poszukiwań" wyłoniła się ta jedna z tysiąca teorii i teoryjek. Zresztą Obama mi spamuje skrzynkę pocztową (w odpowiedzi na moją niekłamaną potrzebę spamowania go przeze mnie) i pisałem i do Prezydenta USA o tej propozycji. Z tego co wiem to "dawno dawno temu" oznacza całkiem niedawno, kiedy podobny projekt SLD Prezio Kwakasty odrzucił twierdząc, że Służba Zdrowia w Polsce nie może być płatna.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
28-10-2011 11:21 
 Ocena 4 na 4
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Temat stary jak świat naszej niepodległej RP, ale nóż się w kieszeni otwiera, jak pomyślę o tej służbie zdrowia i ubezpieczeniach.
W listopadzie zaczynam pracę na etacie - z pensji zabiorą mi prawie 1700 zł, w tym 442 złote na ubezpieczenie zdrowotne, (pomijam prawie 800 zł na ZUS, które mógłbym sobie sam lepiej zainwestować na poczet emerytury - niech by tego było nawet 400 zł). "Najzabawniejsze" jest jednak to, że pracodawca opłaca mi prywatną opiekę medyczną, od której musi zapłacić za mnie podatek - czyli nie dość, że składam się na publiczną służbę zdrowia, z której nie będę korzystać, a więc dodatkowo ją odciążam, to jeszcze muszę za to płacić państwu. Może się nie znam, ale moim zdaniem, to nie tylko nielogiczne i niesprawiedliwe, ale to zwyczajny rozbój w biały dzień!
Nie jestem Korwinem-Mikke - chcę solidarnie dokładać/pomagać biedniejszym, sam mogę się znaleźć w trudnej sytuacji kiedyś, ale k*** są jakieś granice. Przecież 1700 zł, które mi zniknie przy wypłacie, to w zasadzie "osobna" pensja (netto) - którą, pracując w Łodzi, sam niedawno wziąłbym w ciemno. Gdybym teraz, chciałbym zamieszkać w miejscu pracy, czyli w Warszawie, to z tej mojej pensji wiele by nie zostało - musiałbym wziąć kredyt na mieszkanie, opłacić czynsz, media, jedzenie, paliwo etc. Gdybym wynajmował to za sam wynajem zapłaciłbym od 1500-2000 na miesiąc. Ergo - mniej bym sobie zaoszczędził i mniej wydał, nie napędzając konsumpcji.
Naprawdę nie mogę się doczekać, kiedy znajdzie się polityk, który wprowadzi w miarę liberalny system podatkowy i ubezpieczeniowy.
Jeśli jestem w stanie i chcę sam sobie oszczędzać na emeryturę (bo zrobię to lepiej niż ZUS - zresztą nie mam żadnych gwarancji, że za 40 lat ujrzę jakiekolwiek pieniądze z ZUSu), to chciałbym mieć wybór - odkładam 400 za 800 zł, a te 400 zł mogę sobie zainwestować. Jeśli mam prywatną opiekę medyczną, to chciałbym płacić mniejszą składkę zdrowotną - tylko część solidarną, a z pozostałych i oszczędzonych (na czarną godzinę) pieniędzy sam sobie opłacę opiekę zdrowotną - jeśli przyszły pracodawca nie będzie mi takowej opłacał. Albo kupię sobie skrzynkę wódki płacąc państwu akcyzę, albo paliwo do auta etc.
Wiem, że nie każdy jest w tak dobrej sytuacji jak ja - dlatego chce się dokładać do wspólnego koszyka. No problem. Ale może warto by zreformować system emerytalny - by 35 letni agent Tomek nie miał emerytury na poziomie 4 tys, młody emeryt poseł/prokurator Barski na poziomie 14 tyś, młody (40 kilku letni policjant przechodzący na emeryturę) nie miał prawie 4 tyś.
Po pierwsze "jakaś" sprawiedliwość, po drugie zacznijmy ludzi uczyć odpowiedzialności i podstaw ekonomii (zamiast religii? - zostawmy im więcej pieniędzy w kieszeni, ale nauczmy, że jak sobie nie odłożą na emeryturę, choćby 100, 200 zł/mc, to nie będą mieli za co żyć na starość, jak nie będą oszczędzać, to sobie nie kupią tego i owego TV, samochodu etc.

Wiem, że się powtarzam i w dodatku wołam na puszczy Ale po prostu szlag mnie trafia. Haruj człowieku, będziemy ci zabierać 1/3 pensji i może na starość dostaniesz "jakąś" emeryturę, a może do tego czasu FUS już zbankrutuje, a pan Barski przejdzie sobie na emeryturę w wieku 40 lat i dostanie 14 tysięcy, żeby mógł sobie łowić rybki w swoim jeziorku.
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
I masz rację. To Twoje krew, pot i łzy i z tego, co zrozumiałem "wkurczybycza" Cię tylko złodziejskość i marnotrastwo tego systemu. Stąd właśnie moja teoryjka, która jest trochę alternatywna do tego, co się dziś proponuje... choć podobne układy są np. w Irlandii, gdzie i socjal jest taki, jaki Leninowi się nie śnił i ludzie zarabiają godziwe pieniądze.
Najlepiej zostawić sprawę opatrzności i tarzanić się w g... twierdząc, że każda zmiana, nawet na lepsze jest afuj. Oczywiście ja biję grochem o ścianę, ale przynajmniej mam nadzieję, że we właściwym miejscu, bo wśród ludzi, którzy sobą coś prezentują.
Wyobraź sobie raj i cud gospodarczy, w którym jedno proste, ale za to konkretne rozwiązanie gospodarcze to maleńki krok rencisty, który ma w nosie prawa autorskie do swego "projektu", a wielki krok dla wszystkich tych, którzy to rozwiązanie i ulepszą i schrzanią z jednej strony. Dlatego jestem forumowiczem, bo nie mam tej władzy, aby mieć mikrofon... a zawsze mogę kogoś zainspirować.
Oczywiście "kosztów cięcie też zajęcie"... (jestem "zwolennikiem" redukcji kosztów), ale chodzi mi po głowie koncepcja nie tylko uszczelniania rozwiązań, ale kombinowania takich rozwiązań, które same z siebie dają oszczędności... są rozsądne, rozważne i stabilne. A jeśli chodzi o finansowanie służby zdrowia, to wydaje mi się, że dość "liberalne" ustawodastwo w tej materii ma USA, które teraz wzywa niebios o poprawę tej sytuacji. To problem jak studnia bez dna i warto tu pomyśleć, albo przynajmniej myśleć o jakimś racjonalnym rozwiązaniu.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
webmaster (moderator)
>"Najzabawniejsze" jest jednak to, że pracodawca opłaca mi prywatną opiekę medyczną, od której musi zapłacić za mnie podatek - czyli nie dość, że składam się na publiczną służbę zdrowia, z której nie będę korzystać, a więc dodatkowo ją odciążam, to jeszcze muszę za to płacić państwu.
Owszem jest to absurd ale wynika wprost z przepisów - dla US nie ma znaczenia czy pracodawca opłaca ci abonament na cyrk czy na lekarza. Z drugiej strony to można rozwiązać inaczej, ale jak zwykle chodzi o pieniądze - w wym wypadku tych prywatnych zakładów. Przecież zamiast opłaty abonamentowej pracodawca mógłby opłacać, podobnie, składkę na ubezpieczenie zdrowotne (ale "prywatne") pracownika, w danym zakładzie. Wtedy firma ubezpieczeniowa wypłacałaby temu prywatnemu zakładowi (np. luxmed) koszty "obsługi" danego pracownika, w formie ubezpieczenia. A benefity z ubezpieczeń są już zwolnione z podatku. Więc podatek byłby tylko od kwoty niższej (składki). Problem w tym, że to się tym firmom nie opłaca - bo wolą mieć płacone od wszystkich, a nie tylko od chorych i zabiegów.
aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
>Przecież zamiast opłaty abonamentowej pracodawca mógłby opłacać, podobnie, składkę na ubezpieczenie zdrowotne (ale "prywatne") pracownika, w danym zakładzie.
Czyli to jest dokładnie "świadczenie nadobowiązkowe" o którym pisałem.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
muladen (154 punktów)
Osiołkowi w żłoby dano...Gdzie osiołek to pacjent,żłób to służba zdrowia a siano i owies to zmieniające się niedopracowane ustawy.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365