Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sens zycia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-08-2007 22:07truthsearcher (437 punktów)Sens zycia
Witam,
jakis czas nie bylem obecny na stronach Racjonalisty, ale po tej dluzszej przerwie postanowilem wrocic i przez dyskusje nauczyc sie nieco...
nie zamierzam poruszac w tym watku tematu egzystencji po smierci. Chcialbym skupic sie na zyciu i jego sensie. czy w ogole taki istnieje? czy jest jeden czy kazdy moze powinien poszukiwac wlasnego sensu zycia?
Mam nadzieje, ze temat Was zadziekawi i zacheci do dyskusji, bo na tym mi najbardziej zalezy...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sobkiewicz (14 punktów)Odp: sens zycia
Chcialbym skupic sie na zyciu i jego sensie. czy w
>ogole taki istnieje? czy jest jeden czy kazdy moze powinien
>poszukiwac wlasnego sensu zycia?
Istnienie to gra wygrywa ten ktoremu uda sie osiagnac szczescie Mysle ze kazdy dostaje jakis potencjal od losu i przezyc zycie sesownie to zyc szczesliwie nie przeszkadzajac innym w osiagnieciu tego celu
truthsearcher (437 punktów)
>Istnienie to gra, wygrywa ten ktoremu uda sie osiagnac szczescie

Istnienie czy zycie? Czy kamien lub kropla moze wygrac w tej grze? chyba nie... gra wydaje mi sie troche nieuczciwa ( nie wszyscy gracze maja rowna szanse na wygrana )

>Mysle ze kazdy dostaje jakis potencjal od losu

Co kryje sie pod slowem potencjal?

>przezyc zycie sesownie to zyc szczesliwie nie przeszkadzajac innym w osiagnieciu tego celu

A jesli czyjes szczescie moze zaistniec tylko kosztem cierpienia drugiej osoby
Sobkiewicz (14 punktów)

>Istnienie czy zycie? Czy kamien lub kropla moze wygrac w tej grze? chyba nie... gra wydaje mi sie troche nieuczciwa ( nie wszyscy gracze maja rowna szanse na wygrana )
Zgadzam sie
>>Mysle ze kazdy dostaje jakis potencjal od losu
>Co kryje sie pod slowem potencjal?
Zdolności, talenty, iloraz inteligencji
>A jesli czyjes szczescie moze zaistniec tylko kosztem cierpienia drugiej osoby
Ktos placze, by smiac mogl sie ktos? Tak nie powinno byc w dobrze zorganizowanym spoleczenstwie
truthsearcher (437 punktów)
>>A jesli czyjes szczescie moze zaistniec tylko kosztem cierpienia drugiej osoby
>Ktos placze, by smiac mogl sie ktos? Tak nie powinno byc w dobrze zorganizowanym spoleczenstwie
Nie powinno a jednak jest. Dobrze zorganizowane spoleczenstwo to utopia...
Sobkiewicz (14 punktów)
>>>A jesli czyjes szczescie moze zaistniec tylko kosztem cierpienia drugiej osoby
>>Ktos placze, by smiac mogl sie ktos? Tak nie powinno byc w dobrze zorganizowanym spoleczenstwie
>Nie powinno a jednak jest. Dobrze zorganizowane spoleczenstwo to utopia...
Raczej masz racje, ale trzeba dazyc do tego idealu
truthsearcher (437 punktów)
>>>>A jesli czyjes szczescie moze zaistniec tylko kosztem cierpienia drugiej osoby
>>>Ktos placze, by smiac mogl sie ktos? Tak nie powinno byc w dobrze zorganizowanym spoleczenstwie
>>Nie powinno a jednak jest. Dobrze zorganizowane spoleczenstwo to utopia...
>Raczej masz racje, ale trzeba dazyc do tego idealu

Nie wiem czy pogon za nieosiagalnym ma sens, a przeciez o tym jest ten watek...
Mateusz (879 punktów)
> Mysle ze kazdy dostaje jakis potencjal od losu i przezyc zycie sesownie to zyc szczesliwie nie przeszkadzajac innym w osiagnieciu tego celu

Przychylam sie do tego , z tym że to nie przeszkadzanie innym jest regulowane zamoistnie przez mój rozum, ponieważ same dążenie do szczęścia kosztem innych napewno wywołałby u mnie reakcje psychologiczną w postaci popsucia samopoczucia ,odczuwaniu poczucia winy itp. Dlatego prąc ku szczęścia sam uniemożliwiam sobie możliwość szkodzenia innym.

Pozdrowienia.
Sobkiewicz (14 punktów)
>> Mysle ze kazdy dostaje jakis potencjal od losu i przezyc zycie sesownie to zyc szczesliwie nie przeszkadzajac innym w osiagnieciu tego celu
>Przychylam sie do tego , z tym że to nie przeszkadzanie innym jest regulowane zamoistnie przez mój rozum, ponieważ same dążenie do szczęścia kosztem innych napewno wywołałby u mnie reakcje psychologiczną w postaci popsucia samopoczucia ,odczuwaniu poczucia winy itp. Dlatego prąc ku szczęścia sam uniemożliwiam sobie możliwość szkodzenia innym.
>
>Pozdrowienia.
>
Rozni ludzie i rozne sluszne sprawy dobrze ze Ty myslisz w ten sposob oby wiecej takich jak Ty

Pozdrawiam
Czarny (262 punktów)
>Witam,
>jakis czas nie bylem obecny na stronach Racjonalisty, ale
>po tej dluzszej przerwie postanowilem wrocic i przez
>dyskusje nauczyc sie nieco...
>nie zamierzam poruszac w tym watku tematu egzystencji po
>smierci. Chcialbym skupic sie na zyciu i jego sensie. czy w
>ogole taki istnieje? czy jest jeden czy kazdy moze powinien
>poszukiwac wlasnego sensu zycia?
>Mam nadzieje, ze temat Was zadziekawi i zacheci do
>dyskusji, bo na tym mi najbardziej zalezy...
Ja uważam, że życie ludzkie samo w sobie jest bez sensu. A jeśli ktoś chce by jego życie miało sens to musi sam sobie go nadać.
truthsearcher (437 punktów)
>Ja uważam, że życie ludzkie samo w sobie jest bez sensu.

Co rozumiesz pod pojeciem ,,zycie ludzkie samo w sobie,, ?

>A jeśli ktoś chce by jego życie miało sens to musi sam sobie go nadać.
czyli dla jednego sensem zycia moze byc picie alkoholu, dla drugiego zabijanie, dla trzeciego pielegnowanie kwiatkow w ogrodku?czy sensem zycia moze byc przeszkadzanie drugiej osobie w dazeniu do spelnienia swojego sensu zycia?
Czarny (262 punktów)
>Co rozumiesz pod pojeciem ,,zycie ludzkie samo w sobie,, ?
Pod tym pojęciem rozumiem życie jako okres od narodzin lub poczęcia (zależy jak kto woli) do śmierci.

>czyli dla jednego sensem zycia moze byc picie alkoholu, dla drugiego zabijanie, dla trzeciego pielegnowanie kwiatkow w ogrodku?czy sensem zycia moze byc przeszkadzanie drugiej osobie w dazeniu do spelnienia swojego sensu zycia?
Każdy sam wybiera sobie sens życia podlegający jego subiektywnej ocenie.
truthsearcher (437 punktów)
>>Co rozumiesz pod pojeciem ,,zycie ludzkie samo w sobie,, ?
>Pod tym pojęciem rozumiem życie jako okres od narodzin lub poczęcia (zależy jak kto woli) do śmierci.

wiec czym rozni sie ,,zycie samo w sobie,, od tego ,, niesamego w sobie,,?

>Każdy sam wybiera sobie sens życia podlegający jego subiektywnej ocenie.
ok, zapytam inaczej...
czy sens zycia jest jeden czy kazdy moze go sobie DOWOLNIE wybrac...
Czarny (262 punktów)
>wiec czym rozni sie ,,zycie samo w sobie,, od tego ,, niesamego w sobie,,?
"Życie samo w sobie" to jak już mówiłem jest to TYLKO okres egzystencji. Zaś to "nie samo w sobie" jest wtedy gdy zostanie nadany mu sens, który wypełnia ten pusty okres.

>ok, zapytam inaczej...
>czy sens zycia jest jeden czy kazdy moze go sobie DOWOLNIE wybrac...
Uważam, że nie ma jednego z góry narzuconego sensu życia. Każdy może sam wybrać sobie swój własny sens życia, który innym może wydawać się żałosny lub absurdalny.
truthsearcher (437 punktów)
>Uważam, że nie ma jednego z góry narzuconego sensu życia. Każdy może sam wybrać sobie swój własny sens życia, który innym może wydawać się żałosny lub absurdalny.

Takie pojmowanie pojecia ,,sensu zycia,, wydaje mi sie bledne. Otoz skoro kazdyk sam sobie moze nadac sens zycia to znaczy ze mozna go sobie rownie dobrze odebrac. A skoro kazdy sam moze dokonywac tych dwoch operacji to dlaczego inni nie mogliby tego robic z nami ( tzn. nadawac nam sens zycia ). Idac dalej zauwazamy, ze ,,sens zycia,, stal sie jedynie zabawka ktora mozemy dawac, zabierac itd. ,,sens zycia,, jest juz czyms kompletnie roznym od sensu zycia.
Czarny (262 punktów)
>Takie pojmowanie pojecia ,,sensu zycia,, wydaje mi sie bledne. Otoz skoro kazdyk sam sobie moze nadac sens zycia to znaczy ze mozna go sobie rownie dobrze odebrac. A skoro kazdy sam moze dokonywac tych dwoch operacji to dlaczego inni nie mogliby tego robic z nami ( tzn. nadawac nam sens zycia ). Idac dalej zauwazamy, ze ,,sens zycia,, stal sie jedynie zabawka ktora mozemy dawac, zabierac itd. ,,sens zycia,, jest juz czyms kompletnie roznym od sensu zycia.
Rzeczywiście na wybór sensu życia mogą wpłynąć różne wydarzenia lub sugestie innych osób, jednak ostatecznie każdy sam podejmuje wybór czy ulegnie tym sugestiom i sprzyjającym wydarzeniom czy też zbuntuje się i wybierze zupełnie odmienny sens życia od tego, który próbuje się mu narzucić albo może też wybrać jakąś formę pośrednią. Jeśli zaś chodzi o odebranie tego sensu to zgadzam się, że dana osoba może sama sobie go odebrać (zazwyczaj po to by w jego miejsce wstawić nowy) lub też może to nastąpić na skutek niezależnych od niej zdarzeń losowych albo w wyniku celowego działania innej osoby. Jeśli ktoś straci swój sens życia to wybiera sobie nowy, a jeśli nie jest w stanie takowego znaleźć to z tym życiem kończy.
truthsearcher (437 punktów)
>Rzeczywiście na wybór sensu życia mogą wpłynąć różne wydarzenia lub sugestie innych osób, jednak ostatecznie każdy sam podejmuje wybór czy ulegnie tym sugestiom i sprzyjającym wydarzeniom czy też zbuntuje się i wybierze zupełnie odmienny sens życia od tego, który próbuje się mu narzucić albo może też wybrać jakąś formę pośrednią.

Wyglada to troche tak jakby ktos przymierzal ubrania w sklepie... Ten ,,sens zycia,, jest za ciemny, a ten za duzy, a ten zbyt ciasny... Wydaje mi sie ze powinnismy szukac sensu calego sklepu a nie tylko przebierac sie w ciuszki.

>Jeśli zaś chodzi o odebranie tego sensu to zgadzam się, że dana osoba może sama sobie go odebrać (zazwyczaj po to by w jego miejsce wstawić nowy) lub też może to nastąpić na skutek niezależnych od niej zdarzeń losowych albo w wyniku celowego działania innej osoby. Jeśli ktoś straci swój sens życia to wybiera sobie nowy, a jeśli nie jest w stanie takowego znaleźć to z tym życiem kończy.

Wydaje mi sie, ze w Twojej teorii wystepuje wiele sensow zycia. Jak jeden nie pasuje to bierzemy inny. Wydaje mi sie tez, ze ,,sens zycia,, powinien obejmowac cale zycie a nie tylko jego fragment. Inaczej jest to ,,sens fragmentu zycia,, , czyz nie?
Czarny (262 punktów)
>Wyglada to troche tak jakby ktos przymierzal ubrania w sklepie... Ten ,,sens zycia,, jest za ciemny, a ten za duzy, a ten zbyt ciasny... Wydaje mi sie ze powinnismy szukac sensu calego sklepu a nie tylko przebierac sie w ciuszki.
To twoje subiektywne zdanie. Może i masz rację, że powinno się "szukać sensu całego sklepu" ale bez względu na to jak bardzo byś przekonywał na ile to lepsze niż "tylko przebieranie się w ciuszki" to przypuszczam, że i tak byliby tacy, którzy jednak woleliby tę drugą opcję. Każdy będzie kierował się tym co on sam uzna za lepsze i nic na to nie poradzisz.

>Wydaje mi sie, ze w Twojej teorii wystepuje wiele sensow zycia. Jak jeden nie pasuje to bierzemy inny. Wydaje mi sie tez, ze ,,sens zycia,, powinien obejmowac cale zycie a nie tylko jego fragment. Inaczej jest to ,,sens fragmentu zycia,, , czyz nie?
Gdy ktoś wybiera sobie sens życia to zakłada, że będzie obejmował całe życie, jednak nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, również tego, że jakiś czynnik pozbawi go tego sensu, przez co faktycznie może się zdarzyć, że wybrany sens okaże się tylko "sensem fragmentu życia".
truthsearcher (437 punktów)
> Każdy będzie kierował się tym co on sam uzna za lepsze i nic na to nie poradzisz.

W pelni sie z Toba zgadzam, mam tez nadzieje ze znajda oni to czego szukaja.

>Gdy ktoś wybiera sobie sens życia to zakłada, że będzie obejmował całe życie, jednak nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, również tego, że jakiś czynnik pozbawi go tego sensu, przez co faktycznie może się zdarzyć, że wybrany sens okaże się tylko "sensem fragmentu życia".

Wydaje mi sie jednak, ze sens zycia dotyczy zycia jako calosci. Nie moze byc zmieniany tak jak ubranie czy telefon komorkowy. Skoro dotyczy zycia to moze sie zmienic razem ze zmiana zycia na inne ( reinkarnacja ???) , ale i tego nie jestem pewien.
Pozdrawiam
Czarny (262 punktów)
>Wydaje mi sie jednak, ze sens zycia dotyczy zycia jako calosci. Nie moze byc zmieniany tak jak ubranie czy telefon komorkowy. Skoro dotyczy zycia to moze sie zmienic razem ze zmiana zycia na inne ( reinkarnacja ???) , ale i tego nie jestem pewien.
Chyba, że chodziłoby o zmianę życia na inne nie w tym dosłownym znaczeniu. Zdarza się, że pod wpływem różnych przeżyć człowiek zupełnie zmienia postrzeganie świata, wiele dotychczasowych wartości zmienia się w antywartości i na odwrót, całkowicie zmienia tryb życia i zachowanie. Zmienia się do tego stopnia, że mówi się o nim "to już nie ten sam człowiek". Co prawda taka całkowita przemiana to rzecz znacznie trudniejsza od zmiany ubrania czy telefonu, ale jednak takie rzeczy się zdarzają.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Chcialbym skupic sie na zyciu i jego sensie. czy w ogole taki istnieje? czy jest jeden czy kazdy moze powinien poszukiwac wlasnego sensu zycia?
   Czy życie Arystotelesa, Leonarda da Vinci, Woltera, Einsteina miało sens?

   A życie menela dworcowego miało sens?

   Jaki jest życia głuchego, niewidomego noworodka z fokomelią, wrodzoną wadą serca i rozszczepem kręgosłupa?

<p>Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   A co to jest za zwierz, ten sens?
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>   A co to jest za zwierz, ten sens?
>
   Nie wiem, ale jak znajdę, dam znać.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Osnowa
>   A co to jest za zwierz, ten sens?
   Sens to cel: planowany pozytywny skutek działań.
   Być może sensem życia jest osiągnięcie harmonii. Z tym założeniem nie ma śmierci negatywnej.
   Czyli: zbawienie dla każdego.
truthsearcher (437 punktów)
>    Sens to cel: planowany pozytywny skutek działań.

pozytywny czyli przewidziany przez nas? czy moze raczej korzystny?

>    Być może sensem życia jest osiągnięcie harmonii. Z tym założeniem nie ma śmierci negatywnej.

Negatywnej czyli niekorzystnej dla nas? A jaka smierc niesie dla nas korzysc? Albo jaka jej nie niesie?
Osnowa
>pozytywny czyli przewidziany przez nas? czy moze raczej korzystny?
Zgodny z planem, czyli subiektywnie korzystny.

>>    Być może sensem życia jest osiągnięcie harmonii. Z tym założeniem nie ma śmierci negatywnej.
>Negatywnej czyli niekorzystnej dla nas?
Tak: nie ma śmierci niekorzystnej dla nas. Bo postrzegamy ją jako niekorzystną: koniec z życiem.

>A jaka smierc niesie dla nas korzysc?
Niebo.
A u mnie: większa lub mniejsza harmonia.

>Albo jaka jej nie niesie?
Piekło.
selfmesiah
>Tak: nie ma śmierci niekorzystnej dla nas. Bo postrzegamy ją jako niekorzystną: koniec z życiem.

wydaje mi sie, ze korzystnosc smierci badz tez jej niekorzystnosc zalezy od czlowieka. Lezy to w subiektywnej ocenie danej osoby. Ktos bardzo przywiazany do materialnej rzeczywistosci w jakiej przyszlo mu zyc moze nie chciec opuszczac tego swiata... Uznaje tym samym smierc jako niekorzystna.
Istnienie zycia pozagrobowego nie jest udowodnione wiec mozliwe korzysci pozostaja w sferze domyslow.

>>A jaka smierc niesie dla nas korzysc?
>Niebo.
>A u mnie: większa lub mniejsza harmonia.
>>Albo jaka jej nie niesie?
>Piekło.

Dostrzegam pewna niekonsekwencje Twoich twierdzen. Skoro zakladasz istnienie piekla ( czyli pewnej niekorzysci jaka niesie smierc) to dlaczego twierdzisz ze nie ma smierci niekorzystnej dla nas?

Pozdrawiam
Osnowa
>wydaje mi sie, ze korzystnosc smierci badz tez jej niekorzystnosc zalezy od czlowieka...
Ja mówię o tym, że śmierć jest postrzegana jako niekorzystna utrata życia, które jest dobrem.

>Dostrzegam pewna niekonsekwencje Twoich twierdzen. Skoro zakladasz istnienie piekla[...]to dlaczego twierdzisz ze nie ma smierci niekorzystnej dla nas?
Nie ja zakładam istnienie piekła, tylko na pytanie truthsearchera przytaczam istniejące wierzenia.

Wg mojej hipotezy umiera się w harmonii, a piekła nie ma. Nieba zresztą też. Jest tylko ten stan umysłu, który nazywam harmonią. W tym stanie śmierć tym bardziej jest dobrem, im lepszą osiągnięto harmonię.

Wracając do wątku, sensem czyli celem życia ma być doprowadzenie się do harmonii.
truthsearcher (437 punktów)
>Ja mówię o tym, że śmierć jest postrzegana jako niekorzystna utrata życia, które jest dobrem.

to Twoja subiektywna ocena.

>Nie ja zakładam istnienie piekła, tylko na pytanie truthsearchera przytaczam istniejące wierzenia.

ok, wszystko jasne. czyli uznajemy brak zycia pozagrobowego.

>Wg mojej hipotezy umiera się w harmonii, a piekła nie ma. Nieba zresztą też. Jest tylko ten stan umysłu, który nazywam harmonią. W tym stanie śmierć tym bardziej jest dobrem, im lepszą osiągnięto harmonię.
>Wracając do wątku, sensem czyli celem życia ma być doprowadzenie się do harmonii.

dobra, tylko
1) co to jest ta harmonia? harmonia z czym? ze wszechswiatem, natura, innymi ludzmi? wierz mi, jesli o to chodzi to harmonia jest zwykla iluzja, ktora czlowiek tworzy zeby odnalezc sie w chaotycznym wszechswiecie...
Jesli sie dobrze przyjrzec to swiat jest pewna siecia zaleznosci = slonce swieci, pada deszcz przez co rosnie trawa, nastepnie zjada ja krowa itd. w tym calym systemie tylko jeden element nie pasuje do ukladanki, wlasnie czlowiek. jesli chce osiagnac harmonie to niech idzie na drzewo i dalej zrywa owoce i ucieka przed dzikimi zwierzetami.

2) na dodatek nie wiemy czy ta harmonia po smierci wogole nastapi, nie wiemy czy tam wogole cos jest. chyba ze ta harmonia o ktorej wspominasz to naturany rozklad martwych czasteczek organizmu.
Osnowa
>>...śmierć jest postrzegana jako niekorzystna...
>to Twoja subiektywna ocena.
Nie moja subiektywna, tylko śmierć jest powszechnie uważana za niekorzystną (choć bywają wyjątki).

>...czyli uznajemy brak zycia pozagrobowego.
Nie było o życiu pozagrobowym w mojej koncepcji. Ale możliwe, że tak.

>>Wracając do wątku, sensem czyli celem życia ma być doprowadzenie się do harmonii.
>dobra, tylko
>1) co to jest ta harmonia?
Zrównoważony stan sumienia.

>harmonia z czym?
Z prawdą.

>...nie wiemy czy ta harmonia po smierci wogole nastapi...
Nie po, a przez całe życie, teraz też i w chwili śmierci też.
truthsearcher (437 punktów)
>>>...śmierć jest postrzegana jako niekorzystna...
>>to Twoja subiektywna ocena.
>Nie moja subiektywna, tylko śmierć jest powszechnie uważana za niekorzystną (choć bywają wyjątki).

Co znaczy, ze jest powszechnie uwazana za niekorzystna? Czy nie znaczy to, ze wiele ludzi ocenia ja jako niekorzystna ( jest to ich subiektywna ocena )?

>>...czyli uznajemy brak zycia pozagrobowego.
>Nie było o życiu pozagrobowym w mojej koncepcji. Ale możliwe, że tak.

Mozliwe, ze uznajemy. Czyli tak czy nie?

>>1) co to jest ta harmonia?
>Zrównoważony stan sumienia.

Zrownowazony czyli jaki? wydaje mi sie, ze chodzi Ci o brak wyrzutow sumienia... Ale to samo mozna osiagnac nieposiadajac sumienia. Nie wydaje mi sie rowniez, by ,,zrownowazony stan sumienia,, mogl byc celem zycia, gdyz taki stan nie jest ani trwaly ani szczegolnie korzystny. Momenty, w ktorych nie dreczy nas sumienie sa dosc czeste. Przynajmniej tak mi sie wydaje.

>>harmonia z czym?
>Z prawdą.
Jaka prawda?
Osnowa
>Co znaczy, ze [śmierć] jest powszechnie uwazana za niekorzystna? Czy nie znaczy to, ze wiele ludzi ocenia ja jako niekorzystna ( jest to ich subiektywna ocena )?
Tak, wielu ludzi tak uważa i dlatego jest to subiektywna ocena każdego z nich z osobna, a także wszystkich razem, o ile oni wszyscy razem tak to oceniają.
(Jak to nie jest pełna odpowiedź, to mnie tu zastrzel.)

>...uznajemy [brak życia pozagrobowego]. Czyli tak czy nie?
A ja się powoływałam na życie pozagrobowe? Chyba nie, więc niepotrzebnie rzecz roztrząsamy.

>Nie wydaje mi sie rowniez, by ,,zrownowazony stan sumienia,, mogl byc celem zycia, gdyz taki stan nie jest ani trwaly ani szczegolnie korzystny.
Żaden stan w życiu nie jest trwały. A poczucie zrównoważenia sumienia to chwila dla której warto żyć. Hmmm - harmonia. (Chyba założę jakąś sektę.)

>Momenty, w ktorych nie dreczy nas sumienie sa dosc czeste. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
Ależ to właśnie są sensowne chwile!

>Jaką prawdą?
Każdą, która zależy od Ciebie.
truthsearcher (437 punktów)
>>Nie wydaje mi sie rowniez, by ,,zrownowazony stan sumienia,, mogl byc celem zycia, gdyz taki stan nie jest ani trwaly ani szczegolnie korzystny.
>Żaden stan w życiu nie jest trwały. A poczucie zrównoważenia sumienia to chwila dla której warto żyć. Hmmm - harmonia. (Chyba założę jakąś sektę.)

okej, nie neguje tego, ze dla Ciebie jest to chwila dla ktorej warto zyc. Mimo to, wydaje mi sie, ze nie jest to chwila na tyle wyjatkowa, aby nazywac ja sensem zycia. Moim zdaniem, istnieja duzo bardziej wyjatkowe stany, ktore ( wedlug mnie ) bardziej nadaja sie na sens zycia.

>>Momenty, w ktorych nie dreczy nas sumienie sa dosc czeste. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
>Ależ to właśnie są sensowne chwile!
moze i sensowne ale czy najsensowniejsze?

>>Jaką prawdą?
>Każdą, która zależy od Ciebie.
prawda ktora zalezy ode mnie ( subiektywna ) nie jest dla mnie zadna prawda. Jest pogladem, ocena, wrazeniem.
Osnowa
>zrownowazony stan sumienia [...] nie jest [...] szczegolnie korzystny.
Co to znaczy, że "nie jest szczególnie korzystny"? Jest nieszczególny czy nie jest korzystny?
I dlaczego.

>Moim zdaniem... wedlug mnie... tak mi sie wydaje...
Próbuję wygrać w Twoim konkursie na "najlepszy sens życia", ale Ty chyba szukasz żony?

>Moim zdaniem, istnieja duzo bardziej wyjatkowe stany, ktore ( wedlug mnie ) bardziej nadaja sie na sens zycia.
Tu rozumiem, że chodzi Ci o fajerwerki, jak seks i władza. Ale ludzie i bez tego uważają życie za sensowne!

>>Momenty, w ktorych nie dreczy nas sumienie...
>>...to właśnie są sensowne chwile!
>moze i sensowne ale czy najsensowniejsze?
A nie?

>prawda ktora zalezy ode mnie ( subiektywna ) nie jest dla mnie zadna prawda. Jest pogladem, ocena, wrazeniem.
Chodzi o niezaprzeczenie faktom. Te są obiektywne.
truthsearcher (437 punktów)
>>zrownowazony stan sumienia [...] nie jest [...] szczegolnie korzystny.
>Co to znaczy, że "nie jest szczególnie korzystny"? Jest nieszczególny czy nie jest korzystny?

Jest i nieszczegolny i nie jest AZ TAKI korzystny.

>I dlaczego.
Poniewaz zrownowazony stan sumienia o niczym nie przesadza. Czlowiek o zrownowazonym stanie sumienia moze byc nieszczesliwy i nie wiem czy wtedy odnajdzie w zyciu sens.

>>Moim zdaniem... wedlug mnie... tak mi sie wydaje...
>Próbuję wygrać w Twoim konkursie na "najlepszy sens życia",

Bardzo mnie to cieszy. Przewidziane sa ciekawe nagrody.

>ale Ty chyba szukasz żony?

Jeszcze nie narzekam na samotnosc, ale moze za pare lat...

>>Moim zdaniem, istnieja duzo bardziej wyjatkowe stany, ktore ( wedlug mnie ) bardziej nadaja sie na sens zycia.
>Tu rozumiem, że chodzi Ci o fajerwerki, jak seks i władza.

Nie o takie stany chodzi.

>>>Momenty, w ktorych nie dreczy nas sumienie...
>>>...to właśnie są sensowne chwile!
>>moze i sensowne ale czy najsensowniejsze?
>A nie?

Chyba nie.

>>prawda ktora zalezy ode mnie ( subiektywna ) nie jest dla mnie zadna prawda. Jest pogladem, ocena, wrazeniem.
>Chodzi o niezaprzeczenie faktom. Te są obiektywne.

Mozesz mnie pouczyc o tym co to jest ,,fakt,, ?
Osnowa
>Czlowiek o zrownowazonym stanie sumienia...
Naprawdę nie ma takiego.

>Czlowiek o zrownowazonym stanie sumienia moze byc nieszczesliwy i nie wiem czy wtedy odnajdzie w zyciu sens.
A "Grek Zorba"?

>Mozesz mnie pouczyc o tym co to jest ,,fakt,, ?
Element składowy świata rzeczywistego.
truthsearcher (437 punktów)
>>Czlowiek o zrownowazonym stanie sumienia...
>Naprawdę nie ma takiego.
Tak podejrzewalem.

>>Czlowiek o zrownowazonym stanie sumienia moze byc nieszczesliwy i nie wiem czy wtedy odnajdzie w zyciu sens.
>A "Grek Zorba"?
Sora, nie czytalem, ale ogladalem film ( jakies 8 lat temu). Mysle, ze i on moze byc nieszczesliwy nawet bedac czlowiekiem o zrownowazonym stanie sumienia.

>>Mozesz mnie pouczyc o tym co to jest ,,fakt,, ?
>Element składowy świata rzeczywistego.
czyli fakt=byt ???

kamien jest elementem skladowym swiata rzeczywistego. Tak samo pies, budynek i niebo. To wszystko nazywamy bytami. A Ty nazywasz to faktami, ciekawe...
Osnowa
>...on moze byc nieszczesliwy...
Ale nam przecież nie chodzi o szczęście. (Chyba, że coś przeoczyłam.)

>czyli fakt=byt ???
Fakt, czyli zaistniałe w rzeczywistości zdarzenie. (Tu faktycznie zamotałam, moja wina.)
truthsearcher (437 punktów)
>>...on moze byc nieszczesliwy...
>Ale nam przecież nie chodzi o szczęście. (Chyba, że coś przeoczyłam.)

Czy bedac nieszczesliwym mozna odnalezc sens zycia? Czy czlowiek pograzony w rozpaczy ( np. po stracie ukochanej osoby ) widzi w zyciu sens?
Wedlug mnie, nawet jesli ktos znajduje zaspokojenie swoich potrzeb w samoumartwianiu czy doznawaniu bolu ( masochisci ) to i tak musza oni byc szczesliwi ze doznaja tego cierpienia. Inaczej by sie na nie nie godzili. W swym cierpienu znajduja cel zycia i sa szczesliwi, ale jak mozna odnalezc sens zycia w nieszczesciu, rozpaczy...?
Osnowa
>Czy bedac nieszczesliwym mozna odnalezc sens zycia...
Chodziło zatem o szczęście, nie o sens - okpiłeś mnie, Truthsearcherze!
Ale mój udział w dyskusji, choć okazał się bezsensowny, nie unieszczęśliwił mnie.
truthsearcher (437 punktów)
>>Czy bedac nieszczesliwym mozna odnalezc sens zycia...
>Chodziło zatem o szczęście, nie o sens - okpiłeś mnie, Truthsearcherze!

Wedlug mnie, szczescie moze byc sensem zycia, ale nie mowie ze to 100 % dobra odpowiedz bo taka chyba po prostu nie istnieje.

>Ale mój udział w dyskusji, choć okazał się bezsensowny, nie unieszczęśliwił mnie.

Ciesze sie.
truthsearcher (437 punktów)
Prosze o skasowanie tego posta
Osnowa
>Prosze o skasowanie tego posta

Jeżeli chodzi o post na który odpowiedziałam, to zgadzam się na skasowanie również mojej odpowiedzi.
truthsearcher (437 punktów)
Prosze o skasowanie tego posta
APawłowski (1150 punktów)
>   A co to jest za zwierz, ten sens?
>
Ucząc się Linuksa, często zadawałem pytania mojemu linuksowemu guru, najczęściej dostawałem odpowiedź: google.pl
Google są wspaniałe na okoliczność linuksa, ale w tym przypadku to jedynie dowcip. Na to pytanie można odpowiedzieć albo banałem albo przeintelektualizowanym bełkotem. obie odpowiedzi są nic niewarte. Więc tak sobie kombinuję w swej ograniczonej umysłowości, że życie sobie kiedyś tam powstało wraz z prakomórką złożoną z DNA i błony komórkowej, zaczęło się dzielić i tak jest do dziś. A sensu w tym nie ma żadnego, jest jedynie fakt.
truthsearcher (437 punktów)
>Więc tak sobie kombinuję w swej ograniczonej umysłowości, że życie sobie kiedyś tam powstało wraz z prakomórką złożoną z DNA i błony komórkowej, zaczęło się dzielić i tak jest do dziś. A sensu w tym nie ma żadnego, jest jedynie fakt.

czyli wedlug Ciebie, zycie nie ma sensu?
APawłowski (1150 punktów)
>>Więc tak sobie kombinuję w swej ograniczonej umysłowości, że życie sobie kiedyś tam powstało wraz z prakomórką złożoną z DNA i błony komórkowej, zaczęło się dzielić i tak jest do dziś. A sensu w tym nie ma żadnego, jest jedynie fakt.
>czyli wedlug Ciebie, zycie nie ma sensu?
>
Tak jak napisałem - jest faktem. A czy koniecznie musi mieć sens w naszym pojęciu sensu? Z życiem jest tak, że jeśli jesteśmy jego częścią, to raczej trudno będzie znaleźć jego sens. Dość łatwo zbadać coś z zewnątrz. Są na takie okoliczności metody pomiarowe, wzorce i narzędzia pomiarowe. Będąc częścią jakiegoś układu możemy jedynie posługiwać się narzędziami wynikającymi z tego układu. Nic więcej. Z tego powodu uważam że jeśli życie ma jakiś sens, to jest to poza naszą możliwością poznania. Możemy jedynie snuć mniej, lub bardziej prawdopodobne hipotezy.
truthsearcher (437 punktów)
> A czy koniecznie musi mieć sens w naszym pojęciu sensu? Z życiem jest tak, że jeśli jesteśmy jego częścią, to raczej trudno będzie znaleźć jego sens. Dość łatwo zbadać coś z zewnątrz. Są na takie okoliczności metody pomiarowe, wzorce i narzędzia pomiarowe. Będąc częścią jakiegoś układu możemy jedynie posługiwać się narzędziami wynikającymi z tego układu. Nic więcej. Z tego powodu uważam że jeśli życie ma jakiś sens, to jest to poza naszą możliwością poznania. Możemy jedynie snuć mniej, lub bardziej prawdopodobne hipotezy.

Wydaje mi sie, ze masz po czesci racje, chociaz naukowcom raczej trudno byloby zbadac wnetrza piramid czy grobowcow z zewnatrz. Czyz nie? Latwiej jest chyba wejsc do srodka i dzieki roznym smiesznym znaczkom na scianach odszukac pewien ,,sens,, piramidy.
estetka (708 punktów)
> Chcialbym skupic sie na zyciu i jego sensie. czy w
>ogole taki istnieje? czy jest jeden czy kazdy moze powinien
>poszukiwac wlasnego sensu zycia?

jako hedonistka ( neohedonistka) uwazam, ze sensem zycia jest przyjemnosc, radosc, zadowolenie....
przyjemnoscia jest czytanie ksiazek, przyjemnoscia jest moja praca, ... przyjemnoscia jest przeprowadzenie staruszki przez jezdnie itd... rozumienie katolickie przyjemnosci jako akty pijanstwa i czynow lubieznych juz dawno wyszlo z obiegu... a przynajmniej niewielu juz uwaza, ze tylko cierpienie nadaje - nie wiedziec dlaczego dodaje sie tu przymiotnik "prawdziwy" - sens zyciu...
Nowak (136 punktów)
W pełni sie zgadzam. To my nadajemy sens naszemu życiu. Kiedy mamy zły humor, uważamy, że nasze życie nie ma sensu, taka jest kolej rzeczy, musimy wierzyć, że następny dzień będzie lepszy, tylko to wtedy trzyma nas przy życiu. Każde życie ma sens, nawet to, które, być może, jest spaprane, ale istnieje przysłowie: "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni". Pozdrawiam
truthsearcher (437 punktów)
>jako hedonistka ( neohedonistka) uwazam, ze sensem zycia jest przyjemnosc, radosc, zadowolenie....

A jesli komus sprawia przyjemnosc zadawanie bolu? Czy to jest sens jego zycia?
Nowak (136 punktów)
>A jesli komus sprawia przyjemnosc zadawanie bolu? Czy to jest sens jego zycia?

Jeśli ktoś w tym zadawaniu bólu dopatruje się sensu życia, to czemu nie? Dla takiej osoby, jest to taka sama przyjemność, jak dla innego, np. podróżowanie, prawda?
A tak poza tym, chciałam jeszcze napisać, że to my sami budujemy sobie nasz "sens" życia, nie można na nie czekać, użalając się nad sobą. Zaczynamy widzieć i wierzyć w sens, kiedy jesteśmy albo bardzo szczęśliwymi ludźmi, albo wyszliśmy z jakiegoś wielkiego "dołka".
Pozdrawiam
truthsearcher (437 punktów)
>Jeśli ktoś w tym zadawaniu bólu dopatruje się sensu życia, to czemu nie?
czyli sensem zycia mozna uczynic niemalze wszystko, co sprawia nam przyjemnosc? nie musimy patrzec jak odbieraja to ludzie obok nas?

>A tak poza tym, chciałam jeszcze napisać, że to my sami budujemy sobie nasz "sens" życia, nie można na nie czekać, użalając się nad sobą.

Czyli skoro sami budujemy nasz sens zycia to moze to byc dowolna czynnosc np. odkurzanie, zamiatanie...
wydaje mi sie ze mowiac ,,sens zycia,, mamy na mysli cos bardziej glebokiego...
nieobecny
Wydaje mi się, że masz gotową odpowiedź na swoje pytanie i wbrew temu, co twierdzisz nie chcesz wcale dyskutować, bo odrzucasz każdą wypowiedź, która nie pasuje do twoich wyobrażeń.
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
Baudelaire powiedział , że życie jest szpitalem, w którym każdy pacjent jest opanowany chęcią zmiany swego łóżka... Może na tym polega właśnie sens życia?.... Nie wiem tylko jaki szpital poeta miał na myśli... Psychiatryczny?
truthsearcher (437 punktów)
>Wydaje mi się, że masz gotową odpowiedź na swoje pytanie

nie, niestety nie mam

>i wbrew temu, co twierdzisz nie chcesz wcale dyskutować, bo odrzucasz każdą wypowiedź, która nie pasuje do twoich wyobrażeń.

nie odrzucam zadnych wypowiedzi chyba ze sa logicznie niespojne, pytajac sie staram sie to sprawdzic
Mateusz (879 punktów)
> uwazam, ze sensem zycia jest przyjemnosc, radosc, zadowolenie....

Nareszcie jakaś pokrewna dusza
J.Szulc (5723 punktów)

Sens życia, jako jedynie przyjemność?
Ciekawe...
Sens, moim zdaniem, powinien sie mieścić w poczuciu dobra tak mojego, jak i tych, którzy "przewijają się" przez moje życie.
To, co stanowi dla mnie jakiś cel nie powinno być problemem dla innych.
Jeśli komuś sprawia przyjemność zadawanie bólu innym, to ma to być priorytetem? Żartujecie, co niektórzy, prawda?
W sensie życia zawarta jest moja świadomość, moje dobro dla siebie i innych.
W moim rozumieniu każdy sam wyznacza swoje priorytety, więc i cele.
Jedni powiedzą, że urodzili sie, bo nie mieli innego wyjścia - biedacy. Tak mi ich żal...
Skrótowo powiem tak: każde życie ma sens, taki tylko swój, osobniczy. Jeśli nie widać go, to albo patrzy się pod złym kątem, albo nie szuka się go wcale.

Żyć dla siebie, nie robiąc przy tym krzywdy innym.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
truthsearcher (437 punktów)
>Sens, moim zdaniem, powinien sie mieścić w poczuciu dobra tak mojego, jak i tych, którzy "przewijają się" przez moje życie.
>To, co stanowi dla mnie jakiś cel nie powinno być problemem dla innych.

>W moim rozumieniu każdy sam wyznacza swoje priorytety, więc i cele.

wedlug mnie powyzsze dwa stwierdzenia nie sa spojne. Najpierw stwierdzasz ze sens, czy tez cel nie moze byc problemem dla innych a pozniej ze kazdy sam wybiera swoje priorytety. A jesli czyims priorytetem jest robienie problemow innym?

Pozdrawiam
J.Szulc (5723 punktów)

Jeśli ktoś za cel swojego życia uważa bycie "upierdliwym", to powinien jak najszybciej stawić się u psychiatry, na leczeniu.
Owszem, może to i jego cel, ale czy sens?
Tak szczerze, to mam w tej chwili podobną sytuację. Staram się być wyrozumiała, ale leczenie chyba podpowiem.
Nie widzę niespójności w moim twierdzeniu... jak ktoś może wybierać sobie za cel życia uprzykrzanie się innym?
Przecież to dla tych innych problem, prawda?
Najczęściej, ludzie powodowani niby - uczuciem stają się uciążliwi dla drugiej strony.
Gdyby kochali, chcieliby jak najlepiej dla obiektu swego uczucia, prawda?
Takie podejście nakazywałoby raczej usunięcie się, niż walkę.
Nie uważasz?

Pozdrawiam.


"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
truthsearcher (437 punktów)
>Jeśli ktoś za cel swojego życia uważa bycie "upierdliwym", to powinien jak najszybciej stawić się u psychiatry, na leczeniu.

Czyli nie kazdy ma prawo realizowac swoj ,,sens zycia,,? A kto bedzie ocenial kogo wyslac do psychiatry a kogo nie?

>Owszem, może to i jego cel, ale czy sens?

Kazdy sam wyznacza priorytety... (Twoje slowa)

>Tak szczerze, to mam w tej chwili podobną sytuację. Staram się być wyrozumiała,

Wytrwalosc to wielka cnota...

>ale leczenie chyba podpowiem.

Tak, musze sie leczyc...

>Nie widzę niespójności w moim twierdzeniu...

radze sie uwazniej przyjzec...

>jak ktoś może wybierać sobie za cel życia uprzykrzanie się innym?
tak samo jak ktos moze wybierac sobie za cel zycia sprawianie przyjemnosc innym...

>Gdyby kochali, chcieliby jak najlepiej dla obiektu swego uczucia, prawda?
>Takie podejście nakazywałoby raczej usunięcie się, niż walkę.
>Nie uważasz?

Nie rozumiem czemu od razu przechodzimy do milosci. Nie dla kazdego jest ona sensem zycia. Nigdzie nie jest napisane ze mamy wszystkich kochac. Nawet gdyby bylo to jeszcze nic nie znaczy. Swoja droga lepiej ze nie kocha sie wszystkich, bo wtedy nie kocha sie tak naprawde nikogo.
J.Szulc (5723 punktów)

Nie myślałam o miłości - jakby co.
Uczuciem jest także szacunek, przyjaźń.
Nie widzę niespójności u siebie, bo napisałam, że cele zycia nie może być coś, co jest przykre dla innych.
Wydaje mi się, że większość z nas (pomijając jednostki nieprzystosowane społecznie(?)) dąży do tego, żeby być i być postrzeganym społecznie dobrze.
Każdy z nas w jakiś sposób utożsamia sie z przydzieloną rolą społeczną. Każdemu w jakiś tam sposób zależy na dobrym siebie postrzeganiu. Czyż nie?
Poza tym uważam, że nie ma ludzi z gruntu złych. Są jedynie złe sytuacje i słabe osobowości.
Nie mów mi, drogi truthsearczer"ze, że tego nie rozumiesz.
Sensem życie nie może być czynienie dobra? Czyli co? Sensem może być czynienie zła?
Człowiek jest jednak (mam nadzieję) trochę inaczej skonstruowany.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
truthsearcher (437 punktów)
>Nie widzę niespójności u siebie, bo napisałam, że celem zycia nie może być coś, co jest przykre dla innych.

Dlaczego?

>Wydaje mi się, że większość z nas (pomijając jednostki nieprzystosowane społecznie(?)) dąży do tego, żeby być i być postrzeganym społecznie dobrze.

Niestety ten poglad nie jest prawdziwy w jakis 70 % spoleczenstwa.

>Każdy z nas w jakiś sposób utożsamia sie z przydzieloną rolą społeczną. Każdemu w jakiś tam sposób zależy na dobrym siebie postrzeganiu. Czyż nie?

Przykro mi, ale nie.

>Sensem życie nie może być czynienie dobra?

nie moge zaprzeczyc.

>Czyli co? Sensem może być czynienie zła?

oczywiscie.

>Człowiek jest jednak (mam nadzieję) trochę inaczej skonstruowany.

Przykro mi, ale wlasnie tak jest skonstruowany.
Pozdrawiam
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Nie widzę niespójności u siebie, bo napisałam, że cele zycia nie może być coś, co jest przykre dla innych.
   Jeżeli celem życia jest np. władza, a celem władzy jest władza i pal sześć, że ktoś cierpi. Można po prostu nie brać oznak cudzego cierpienia pod uwagę.

>Wydaje mi się, że większość z nas [...] dąży do tego, żeby być i być postrzeganym społecznie dobrze.
   To się nazywa konformizm. Ale istotnie, faktycznie, rzeczywiście, Polacy "są wierzący," bo "tak wypada."

>Każdy z nas w jakiś sposób utożsamia sie z przydzieloną rolą społeczną.
   Nowy, wspaniały świat.

>Każdemu w jakiś tam sposób zależy na dobrym siebie postrzeganiu. Czyż nie?
   A katolickie samobiczowanie?

>Poza tym uważam, że nie ma ludzi z gruntu złych. Są jedynie złe sytuacje i słabe osobowości.
   Też tak uważam, ale podobno, zdaniem psychologów, oboje się mylimy.

>Sensem życie nie może być czynienie dobra? Czyli co? Sensem może być czynienie zła?
   Zacznijmy od tego, czy ktoś potrafi rozróżnić te dwa imponderabilia.

>Człowiek jest jednak (mam nadzieję) trochę inaczej skonstruowany.
   Tym się różni od zwierząt, że potrafi wyznaczać sobie cele. Chyba o bardziej o cel życia należy więc pytać, a ten, do pewnego stopnia, w rękach każdego.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Cytat I: "Łatwo postawić sobie cel w życiu, ale sens natychmiast wywołuje kłótnię".

   Cytat II: "Poprawność myślenia zaczyna się od przyjęcia za oczywiste, że na świecie nie ma absolutnie niczego oczywistego".
Jacoobs (59 punktów)
Wydaje mi się, że celem jest spełnianie marzeń. Do tego dążymy, nie? Do szczęścia. Spełnione marzenia, te "na teraz" i te bardziej przyszłościowe, dają poczucie szczęścia.
J.Szulc (5723 punktów)
>Wydaje mi się, że celem jest spełnianie marzeń. Do tego dążymy, nie? Do szczęścia. Spełnione marzenia, te "na teraz" i te bardziej przyszłościowe, dają poczucie szczęścia.

>... a szczęście powinno być celem.
Nie jednak szczęście tylko wybranej jednostki, bo to trochę chyba za mało.
Czy nie lepiej cieszyć się szczęściem w większym gronie?

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Jacoobs (59 punktów)
>Nie jednak szczęście tylko wybranej jednostki, bo to trochę chyba za mało.

A może jednak niech każdy zadba o swoje szczęście? Wiem, że tym sposobem zawsze znajdzie się ktoś kto swoim spełnieniem wyklucza szczęście kogoś innego... Dlatego świat nigdy nie będzie żył w pięknej harmonii.

>Czy nie lepiej cieszyć się szczęściem w większym gronie?

Oczywiście. Jeżeli dobierzesz grono takich osób, które czerpią radość z tego samego i wolą czerpać tą radość w gronie wielu osób niż w samotności... to tak.
alkohola (13 punktów)
Oczywiscie, ze tak owy isnieje! Tylko odnalesc go- oto zadanie, ktore kazdy w zyciu ma do zrealizowania. Pytanie tylko, czy chcemy realizowac nasze pragnienia? Czy chcemy zaznac szczescia? Ja zdecydowanie chce! I choc czasem padam na twarz, a porazka goni porazke, ale wciaz uparcie daze. Bo czy istnieje piekniejsze uczucie niz szczescie?? Szczescie dla mnie jest wszystkim. Szczescie- to sens zycia... pozdrawiam
Jacoobs (59 punktów)
>Czy chcemy zaznac szczescia? Ja zdecydowanie chce!

Chcesz pomimo wszystko?
alkohola (13 punktów)
moze nie pomimo wszystko ale staram sie u^parcie do niego dazyc!
a najlepsze jest to ze nie wiem czym jest szczescie dla mnie wiec przy okazji poznaje wszystko i wszystkich...bo nigdy nie wiadomo za ktorym rogiem lub w ktrorym czlowieku znajde owo szczescie
Tofik (5585 punktów)
>Szczescie- to sens zycia...
Czyżby? Czy szczęście nie jest tylko umileniem sobie życia? Sensem życia każdego gatunku jest wydanie potomstwa i przetrwanie nie ma innego celu, chyba, że ktoś sam sobie coś postanowi i chce tego dokonać.


"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
alkohola (13 punktów)

>Czyżby? Czy szczęście nie jest tylko umileniem sobie życia?

byc moze i jest umilaniem sobie zycie.ale co jest zle w umilaniu??
moze i postanawiam sobie dazyc do celu ktorego sama nie znam? ale dla mnie jest to ok, bpo spotykam wielu ciekawych ludzi, poznaje kulture inna niz polska i nabywam doswiadczenia jako mloda polska dziewczyna, aby w przyszlosci miec wieksze szanse w tym '...' kraju...
Tofik (5585 punktów)
Zgadza się, nie ma nic złego w umilaniu sobie życia, jednak samo szczęście nie może być celem życia, bo nic ze sobą nie niesie, jest tylko i aż umileniem. Więc Twoja odpowiedź na pytanie o sens życia była niepełna

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
truthsearcher (437 punktów)
>Zgadza się, nie ma nic złego w umilaniu sobie życia, jednak samo szczęście nie może być celem życia, bo nic ze sobą nie niesie, jest tylko i aż umileniem.

Wydaje mi sie, ze sens zycia nie powinien nic ze soba niesc bo wtdey nie bylby juz sensem zycia. Uwazam, ze szczescie mogloby byc sensem zycia gdyz kazdy ( podswiadomie czy nie ) do niego dazy. Nie wiem czy znajdzie sie czlowiek ktory chcialby byc nieszczesliwy.
Zarowno masochisci jak i asceci, samoumartwiajacy sie ,,swieci,, daza do szczescia. Rozni ich tylko sposob jego postrzegania.

>Więc Twoja odpowiedź na pytanie o sens życia była niepełna
wiec jaka odpowiedz bylaby pelna?
Osnowa
>szczescie mogloby byc sensem zycia
Z Wikipedii. Według niektórych neurologów, szczęście pozostaje w ścisłym związku z poziomem serotoniny w synapsach jąder szwu, a także dopaminy w jądrze półleżącym oraz endorfin. Jako dowód przytacza się odczuwane szczęścia pod wpływem substancji dopaminergicznych, serotonergicznych oraz agonistów receptora opioidowego.
truthsearcher (437 punktów)
>>szczescie mogloby byc sensem zycia
>Z Wikipedii. Według niektórych neurologów, szczęście pozostaje w ścisłym związku z poziomem serotoniny w synapsach jąder szwu, a także dopaminy w jądrze półleżącym oraz endorfin. Jako dowód przytacza się odczuwane szczęścia pod wpływem substancji dopaminergicznych, serotonergicznych oraz agonistów receptora opioidowego.

Nie bede sie sprzeczal z ,,wszechwiedzaca,, wikipedia. mysle jednak, ze nie czytala ona ,,O szczesciu,, Tatarkiewicza i roznych sposobach definicji tego pojecia. Wydaje mi sie, ze Wikipedia nie zdaje sobie sprawy ze zlozonosci zjawiska jakim jest szczescie i dlatego dodaje ,,Wedlug niektorych neurologow ... ,,
Osnowa
>Wikipedia nie zdaje sobie sprawy ze zlozonosci zjawiska jakim jest szczescie i dlatego dodaje ,,Wedlug niektorych neurologow...,,
Wikipedia zdaje sobie sprawę ze złożoności zjawiska, więc by dopełnić obrazu całości uwzględnia i stanowisko niektórych neurologów.
truthsearcher (437 punktów)
>>Wikipedia nie zdaje sobie sprawy ze zlozonosci zjawiska jakim jest szczescie i dlatego dodaje ,,Wedlug niektorych neurologow...,,
>Wikipedia zdaje sobie sprawę ze złożoności zjawiska, więc by dopełnić obrazu całości uwzględnia i stanowisko niektórych neurologów.

ok, nie mnie oceniac czy Twoja kolezanka zdaje sobie sprawe ze zlozonosci zjawiska. Uwazam jednak, ze nie stanowi ona tak rzetelnego i wiarygodnego zrodla jak wspomniany wczesniej Tatarkiewicz.
Sobkiewicz (14 punktów)
Sensem życia każdego gatunku jest wydanie potomstwa i przetrwanie nie ma innego celu, chyba, że ktoś sam sobie coś postanowi i chce tego dokonać.
Polecam ksiazki R. Dawkinsa, ktory uwaza ze geny stworzyly czlowieka nie dla jego szczescia, ale dla wlasnego sukcesu reprodukcyjnego Innymi slowy jestesmy narzedziem w rekach genow oczywiscie jesli nie jestesmy tego swiadomi. Swiadomosc takiego stanu rzeczy pozwla trzymac na wodzy nasze instynkty w tym instynkt do reprodukcji z roli nieswiadomej podleglosci wobec genow przejsc na pozycje swiadomego przywodztwa w celu oczywiscie osiagniecia szczescia
Pozdrawiam
Tofik (5585 punktów)
A księża zakłócają ten naturalny proces

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Tofik (5585 punktów)
Dla wierzących sprawa jest prosta, sensem życia jest przeżycie go jak najlepiej, a celem śmierć. Dla nas ateistów jest gorzej.
Ogólnie rzecz biorąc to życie nie ma jakiegoś nadanego z góry sensu, po prostu sami musimy go znaleźć jeśli chcemy żyć pełnią życia. Musimy nauczyć się życia i znaleźć w nim sens np. najczęstszy cel: wydanie potomstwa. To jest nasz naturalny cel i każdy gatunek się go trzyma.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
truthsearcher (437 punktów)
>Dla wierzących sprawa jest prosta, sensem życia jest przeżycie go jak najlepiej, a celem śmierć.

Czy dla wierzacych celem zycia jest smierc czy ,,zjednoczenie z Bogiem,, cokolwiek by to mialo znaczyc?

> Musimy nauczyć się życia i znaleźć w nim sens np. najczęstszy cel: wydanie potomstwa. To jest nasz naturalny cel i każdy gatunek się go trzyma.
Wlasnie, a wydane potomstwo za cel obierze sobie... wydanie potomstwa. A to kolejne znowu obierze sobie za cel wydanie potomstwa i tak w nieskonczonosc... Mnie wydaje sie to troche bezsensowne. Podejscie ,,zyc tylko po to zeby zyc,, nie jest wedlug mnie sluszne.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Monty Python, Life of Brian:
[...]
For life is quite absurd
And death's the final word
You must always face the curtain with a bow.
Forget about your sin - give the audience a grin
Enjoy it - it's your last chance anyhow.
So always look on the bright side of death
Just before you draw your terminal breath

Life's a piece of s**t
When you look at it
Life's a laugh and death's a joke, it's true.
You'll see it's all a show
Keep 'em laughing as you go
Just remember that the last laugh is on you.
And always look on the bright side of life...
Always look on the right side of life...

[...]


   Monty Python nakręcili cały film o sensie życia. W pełni się z nimi zgadzam.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
marcin_kOdp: Sens zycia
wiecie co??? chcialbym wam wszystkim napisac cos o temacie przewodnim tego forum ale wlasnie nie widze... sensu hahahahhahahahahahaah tylu ilu ludzi na swiecie tyle bedzie zdan i poglądow.i jedni sa blizej prawdy a inni dalej. szukacie sensu zycia? hehe.a wiec kazdemu szukajacemy polecam isc na... CMĘTARZ!!! tam znajdziecie odpowiec.brzmi ona smierć. pytanie tylko jak przezyjecie ten czas dany wam przez matke nature. no bo chyba nie wierzyce w wszechmogacego boga ktory stworzyl to cale guw... .hehe. wtedy to mielibyscie do myslenia co?ja jestem ateistą i nie wierze oczywiscie.a wy?aaa...juz wiem.jakze mogloby byc inaczej. jestescie zabaweczkami hahahahah stary dziadzio siedzi na chmurce i patrzy jak to jego zabaweczki szaleja na ziemi.tysiacami ida za jednym czlowieczkiem na wojne i tysiacami giną.walczą o władze(tez zabijając).uprzykszają życie innym zabaweczką.rodzą sie z chorobami i umieraja po kilku dniach zostawiajac smutek i zal niedoszlym rodziną.poprostu piekna wizja sensu zycia dla wierzacych. a ja?ktorego wiara oposcila?no coz... staram sie stawiac cele w zyciu.i dążyc do nich.niektore wymuszone obowiazkami a niektore przyjemnosciami. i tak to juz jest na tym swiecie. nie czeka na was nic innego jak smierc.sens zycia to narodziny,przezycie swojego czasu i smierc.i tyle.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365