Niebawem bedzie uplynie rok jak postawilem
teze, ze rzady Kacznskich przypominaja zjawiska kojarzace sie z chaosem deterministycznym. Jesli tak w istocie jest, to dalszy rozwoj wypadkow powinien przypominac slynny
scenariusz Feigenbauma, czyli drzewko procesow bifurkacyjnych, ktore powinny odzwierciedlac procesy polityczne w Polsce. Podchodzac do rzeczy czysto politycznie mamy doczynienia z wyjatkowo
niestabilnym ukladem...3 cial: PiS, PO i odradzacej sie lewicy (SLD + LiD). Taki uklad moze trwac w chaosie (brak zdecydowanej wiekszosci koalicyjnej) albo moze obrac droge radykalnej zmiany. Takie
warianty przedstawilem na forum politycznym jesienia ubieglego roku. Potwierdzilo sie - mielismy niestabilna wiekszosc koalicyjna, przepychanki i handel glosami, a teraz mamy przyspieszone wybory.
Moj scenariusz idzie jednak dalej: PO bedzie musiala sie zdecydowac, czy chce isc za PiS czy tez chce wspolpracowac z LiD. Ciekawe jest to, ze pisalem o tym na dlugo przed tym, nim ktorys publicystow o tym smial napisac. Co czeka PO? Rozpad! Albo przed wyborami albo juz po nich. A to dlatego, ze struktura PO w przeciwienstwie do PiS jest wielocentrowa (jest kilku liderow partii-frakcji), totez jak z fizyki wiemy, ciala duze latwo ulegaja spolaryzowaniu przez mniejsze, bardziej zwarte ciala takie jak PiS. Efekt: Rokita opuscil PO, ale tylko na chwile. Wroci w stosownym momencie. Ten proces dowodzi niewprost, ze jesli dojdzie do ponownej przeganej partii, jej rozpad jest juz przesadzony. Tusk marzy o wladzy tylko dla siebie. Zapomina jednak, ze wielu zwolennikow PO jest rozczarowanych bierna postawa partii. PO rozpadnie sie na frakcje pro-LiD i pro PiS. Nawet jesli PO wygra wybory, to sila rzeczy bedzie skazana na PiS, bo peowcy boja sie latki rozowych salonowcow. Jednak wspolpraca PO-PiS nie oznacza konca problemow partii. Kaczynski nalezy do tych, co niewybaczaja nawet najmniejsze niesubordynacji, wiec za wszelka cene bedzie chcial zniszczyc partie Tuska. Jesli nie bezposrednio (handel stolkami, resorty silowe), to poprzez zaprzyjaznione media (Dziennik, Wprost, Fakt). Skutkiem tego bedzie niezdolnosc PO i PiS do zawarcia jakichkolwiek koalicji. Rozpad rowniez nie ominie partii Kaczynskiego - coraz wiecej ludzi z PiS zacznie sie przekonywac, ze z Kaczynskimi jest im nie podrodze. Byc moze spady z PO i PiS zlacza sie w nowa partie, ktora stanie sie nowa centroprawica, lecz bedz Tuska i Kaczynskiego. Czekaja nas kolejne przyspieszone wybory w 2009 r. Istnieje zatem szansa, ze te wygra zjednoczona lewica.
Chaos bedzie jednak tak dlugo trwac, poki LK bedzie prezydentem Polski. Nawet postawienie JK przed TS nie rozwiaze sprawy, gdyz jako brat prezydenta bedzie mogl mu nadal wydawac rozkazy. Jednak JK powinien trafic przed TS, by uniemozliwic mu powrot do wladzy. A takie niebezpieczenstwo istnieje, gdyz brak rozwiazan w zawiazku z Euro 2012 moze dac mu pewien podklad do oskarzen przeciwnikow o nieudolnosc w nastepnej kampanii wyborczej.
Co bedzie jesli PiS wygra? Wszystko zalezy jaka przewaga. Jesli spora (bo niska frekwencja), to bedzie mogl zmienic nawet konstytucje, w czym nikt i nic mu nie przeszkodzi. Jesli PiS wygra bardzo nieznacznie, to znowu bedzie sie bujal z tym samym problemem co w 2005 - wracamy do punktu wyjscia...
Acha, wyjscie jest zawsze -
dykatura!
Co o tym sadzicie?
Pozdrawiam
Kurt Gödel, znany jako Kapitän Kloss.
Keine demokratischen Rechte können die Bürger vor Tyrannei schützen, die nach demokratischen Gesetzen aufgezwungen werden kann!