Zupełnie jakbyśmy na Śląsku mieli jakiś problem z biologią.
Mój syn jest uczniem gimnazjum i szkoła organizowała wyjazdy na różne podobne noce i pikniki, czyli a to jakiś pikniki fizyki, a to noc astronomów, a to znów matematyki. Jak nie było miejsc w Gliwicach, Katowicach to jeździli nawet do Krakowa. A na noc (popołudnie) biologów szkoła nie zorganizowała nic. Myślałem sobie, że to może wina tego, że w tej szkole nauczycieli biologii są jakoś mniej zaangażowani, ale po linku ARGutowskiego widzę, że to trochę szerszy problem.
Jako absolwent biol-chemu boleję nad tym, że szkoła dość skutecznie zniechęciła moja dzieci do biologii, ja nie potrafiłem temu zaradzić a teraz została zmarnowana taka fajna okazja do zrobienia kroku w słusznym kierunku.
Trochę dziwne to oblicze biologii, bo wydawałoby się, że jest to przedmiot, którym dość łatwo zainteresować młodzież i uczynić go interesującym, ale to już temat na osobną dyskusję.
|