Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wieczność

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
19-08-2007 22:27Tienti (28 punktów)Wieczność
Zawsze miałam problem wyobrazić sobie że wszechświat się czymś tam kończy, bo niby co miało by być jego kresem ? Powiedzmy że gdzieś tam jest koniec próżni, ale dalej te coś, te "nic" i tak będzie go wypełniać.
Po śmierci, a dokładnie po 20 min po zgonie mózg człowieka przestaje funkcjonować, przestajemy myśleć czyli jesteśmy tak jakby przed swoim narodzeniem (oczywiście w przenośni).
Człowiek jako jednostka ma bardzo rozwinięte swoje id, i czuje się nadzwyczaj "sobą"..
Jednak jesteśmy społeczeństwem, gdy ktoś umiera inni się rodzą, gdy Ty stracisz kto inny zyska życie, kolej losu..
Ludzie którzy wierzą to dlatego (między innymi) aby żyć wiecznie, a ich wyobrażenie o życiu wiecznym jest tzw. kontynuacją ich dalszego bycia "sobą", myślenia, ...
Uważam że jednak kiedyś to stracę, ale nigdy nie przestane być, to że istniałam nawet tam "kiedyś" tego nikt nie odbierze.
Dla mnie ważne jest jak się żyje, nie widzę też sensu odbierania wiary tym którzy wierzą i nie sądzę że ich życie jest gorsze.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

tomczesław (37 punktów)
>Zawsze miałam problem wyobrazić sobie że wszechświat się
>czymś tam kończy, bo niby co miało by być jego kresem ?
>Powiedzmy że gdzieś tam jest koniec próżni, ale dalej te
>coś, te "nic" i tak będzie go wypełniać.
>Po śmierci, a dokładnie po 20 min po zgonie mózg człowieka
>przestaje funkcjonować, przestajemy myśleć czyli jesteśmy
>tak jakby przed swoim narodzeniem (oczywiście w przenośni).
>Człowiek jako jednostka ma bardzo rozwinięte swoje id, i
>czuje się nadzwyczaj "sobą"..
>Jednak jesteśmy społeczeństwem, gdy ktoś umiera inni się
>rodzą, gdy Ty stracisz kto inny zyska życie, kolej losu..
>Ludzie którzy wierzą to dlatego (między innymi) aby żyć
>wiecznie, a ich wyobrażenie o życiu wiecznym jest tzw.
>kontynuacją ich dalszego bycia "sobą", myślenia, ...
>Uważam że jednak kiedyś to stracę, ale nigdy nie przestane
>być, to że istniałam nawet tam "kiedyś" tego nikt nie
>odbierze.
>Dla mnie ważne jest jak się żyje, nie widzę też sensu
>odbierania wiary tym którzy wierzą i nie sądzę że ich życie
>jest gorsze.
Ładnie mówisz, jestem z Tobą. I mam podobny problem: co jest za tym ~~koniec~~?
Naukowcy mówią, że tam gdzieś daleko (daleko=około 20 miliardów lat świetlnych) jest KONIEC. No dobrze ale co jest za tym końcem? = co jest za końcem nauki?
Freeman
>Uważam że jednak kiedyś to stracę, ale nigdy nie przestane
>być, to że istniałam nawet tam "kiedyś" tego nikt nie
>odbierze.

Ty chyba nie wiesz czym jest śmierć . Wydaje mi się że myślisz że po śmierci będziesz miał możliwość rozważania że "kiedyś to było...". Bo neurony osobnika Tienti przestaną spełniać swe funkcje. A odebrać ci to kiedyś można bardzo łatwo....w Egipcie kiedy chciano kogoś uśmiercić to niszczyli także hieroglify traktujące o nim by to "kiedyś" przestało istnieć. Oczywiście byłeś to prawda...ale ważniejsze jest teraz a nie kiedyś tam. Kiedyś kiedyś () straci jakiekolwiek znaczenie (w momencie twej śmierci).

>Dla mnie ważne jest jak się żyje, nie widzę też sensu
>odbierania wiary tym którzy wierzą i nie sądzę że ich życie
>jest gorsze.

Masz racje, ale wierzący często nie pozwalają wybierać innym.
Tienti (28 punktów)
>>Uważam że jednak kiedyś to stracę, ale nigdy nie przestane
>>być, to że istniałam nawet tam "kiedyś" tego nikt nie
>>odbierze.
>Ty chyba nie wiesz czym jest śmierć . Wydaje mi się że myślisz że po śmierci będziesz miał możliwość rozważania że "kiedyś to było...". Bo neurony osobnika Tienti przestaną spełniać swe funkcje. A odebrać ci to kiedyś można bardzo łatwo....w Egipcie kiedy chciano kogoś uśmiercić to niszczyli także hieroglify traktujące o nim by to "kiedyś" przestało istnieć. Oczywiście byłeś to prawda...ale ważniejsze jest teraz a nie kiedyś tam. Kiedyś kiedyś () straci jakiekolwiek znaczenie (w momencie twej śmierci).
>>Dla mnie ważne jest jak się żyje, nie widzę też sensu
>>odbierania wiary tym którzy wierzą i nie sądzę że ich życie
>>jest gorsze.
>Masz racje, ale wierzący często nie pozwalają wybierać innym.

Nie pisz do mnie "miał" ," byłeś" itp. proszę czytaj dokładnie, bo nie jestem chłopakiem, i wiem że jako ciało przestane funkcjonować a później podlegnę rozpadowi i że coś takiego jak "dusza" nie istnieje.. ale w stosunku do "czasu" teraz jestem, ale kiedyś przejdę w "byłam".. Mało kto chce się pogodzić z tym że po śmierci jest to co przed narodzeniem, ale nie doceniają tego że jednak są kiedy mogło ich nie być wcale.
tomczesław (37 punktów)
>>>Uważam że jednak kiedyś to stracę, ale nigdy nie przestane
>>>być, to że istniałam nawet tam "kiedyś" tego nikt nie
>>>odbierze.
>>Ty chyba nie wiesz czym jest śmierć . Wydaje mi się że myślisz że po śmierci będziesz miał możliwość rozważania że "kiedyś to było...". Bo neurony osobnika Tienti przestaną spełniać swe funkcje. A odebrać ci to kiedyś można bardzo łatwo....w Egipcie kiedy chciano kogoś uśmiercić to niszczyli także hieroglify traktujące o nim by to "kiedyś" przestało istnieć. Oczywiście byłeś to prawda...ale ważniejsze jest teraz a nie kiedyś tam. Kiedyś kiedyś () straci jakiekolwiek znaczenie (w momencie twej śmierci).
>>>Dla mnie ważne jest jak się żyje, nie widzę też sensu
>>>odbierania wiary tym którzy wierzą i nie sądzę że ich życie
>>>jest gorsze.
>>Masz racje, ale wierzący często nie pozwalają wybierać innym.
>Nie pisz do mnie "miał" ," byłeś" itp. proszę czytaj dokładnie, bo nie jestem chłopakiem, i wiem że jako ciało przestane funkcjonować a później podlegnę rozpadowi i że coś takiego jak "dusza" nie istnieje.. ale w stosunku do "czasu" teraz jestem, ale kiedyś przejdę w "byłam".. Mało kto chce się pogodzić z tym że po śmierci jest to co przed narodzeniem, ale nie doceniają tego że jednak są kiedy mogło ich nie być wcale.
Cześć.
Mam kilka pytań:
1>Skąd wiesz że po śmierci już nic niema. Nie ma żadnej duszy czy ducha???????????
2>Skąd wiesz że po śmierci nie ma dla nas żadnej Nagrody ani żadnej Kary?
3>Czy miałaś, przeżyłaś śmierć kliniczną????
Jeżeli nie to skąd taki światopogląd?
Pozdrawiam.Cześć
Tienti (28 punktów)
> 1>Skąd wiesz że po śmierci już nic niema. Nie ma żadnej duszy czy ducha???????????
> 2>Skąd wiesz że po śmierci nie ma dla nas żadnej Nagrody ani żadnej Kary?
> 3>Czy miałaś, przeżyłaś śmierć kliniczną????
>Jeżeli nie to skąd taki światopogląd?
>Pozdrawiam.Cześć

Hejka, sorrki że nie odpisałam na początku, ..
1) A skąd wiesz że gdy upadniesz to zaboli ?
2) Bo uważam że człowiek nie posiada duszy, nie wierze po prostu w to.
3)Nie nie przeżyłam, ale Ci co ją doświadczyli widzą w tym czasie światło, w każdym przypadku te samo, czym są refrektory operacyjde co było już udowodnione.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Skąd wiesz że po śmierci nie ma dla nas żadnej Nagrody ani żadnej Kary?
   Jeżeli cokolwiek, to życie jest jedyną Nagrodą i Karą zarazem.

KASUJ ZBĘDNE CYTOWANIE


Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
Tienti (28 punktów)
No tak jest.. Jeżeli chcesz sobie wierzyć w jakiekolwiek religie, to nie mam nic przeciwko ale nie pytaj skąd wiem bo wiara polega na tym że ty "wierzysz".
Skąd wiesz że gorący czajnik Cię oparzy ? bo gdy dotkniesz to poczujesz, ale nie wszystko możesz teraz sprawdzić jednak czasem czegoś jesteś bardziej pewien niż czego innego..
Po prostu mamy odmienne zdanie, tak jak o smak kawy, mi może smakować inna niż tobie, pytanie tylko która jest tą realnie, naprawę dobrą,dla mnie czy dla Ciebie będzie już inaczej smakować.
Chcesz abym powiedziała że nie wiem i nie mam pewności,.. do tego czy istnieje prawdopodobnie nie ma pewności, ja stawiam i uważam, że wierząc byłabym naiwna czego nauczyło mnie życie już od dziecka.
Tienti (28 punktów)

>Masz racje, ale wierzący często nie pozwalają wybierać innym.
>

Zgadzam się, wszyscy myślą że są najmądrzejsi i że mają racje, duchowni, politycy, ateiści, każdy osobny człowiek nawet wtedy gdy przyznaje komuś racje..
głos z szafy
>Zawsze miałam problem wyobrazić sobie że wszechświat się
>czymś tam kończy, bo niby co miało by być jego kresem ?
>Powiedzmy że gdzieś tam jest koniec próżni, ale dalej te
>coś, te "nic" i tak będzie go wypełniać.

Nie zważysz tego, ani nie zmierzysz. Skoro czegoś nie ma, to tego nie ma.

>(...)przestajemy myśleć czyli jesteśmy
>tak jakby przed swoim narodzeniem (oczywiście w przenośni).

O to właśnie chodzi, że nie jesteśmy. O tym, że jesteśmy, możemy mówić jedynie w trakcie życia (bycia). Przed urodzeniem się nie było "nas", po śmierci nie będzie "nas", sytuacja taka sama, ale przed urodzeniem i po śmierci nie ma nas, nie zaś, jak napisałaś: "jesteśmy".

>Ludzie którzy wierzą to dlatego (między innymi) aby żyć
>wiecznie, a ich wyobrażenie o życiu wiecznym jest tzw.
>kontynuacją ich dalszego bycia "sobą", myślenia, ...

W tym celu miały być wykorzystane religie. Jak to się ma do rzeczywistości - nijak. Ludzie zwykle nie rozumieją tego, co napisałaś, nie wiedzą po co jest religia, wierzą, bo im rozkazano, wierzą, bo tak ich nauczono, wierzą, bo wychowano ich w wierze. A to błąd. I zamiast prawd dotyczących religii, w szkołach powinno się uczyć tego właśnie zdania, które zostało przez Ciebie napisane powyżej.

>Uważam że jednak kiedyś to stracę, ale nigdy nie przestane
>być, to że istniałam nawet tam "kiedyś" tego nikt nie
>odbierze.

Chciałaś powiedzieć: co wezmę do mogiły, to moje...
Ale cóż Ci z tego, skoro już nie będzie Ciebie, jak zauważył Freeman.

>nie widzę też sensu
>odbierania wiary tym którzy wierzą i nie sądzę że ich życie
>jest gorsze.

Racja, szkoda tylko, że niektórzy nie rozumieją tego i toczą bezsensowną walkę. W życiu powinniśmy dążyć do szczęścia jednocześnie uważając, by możliwości bycia szczęśliwym nie zabrać innym.

Pozdrawiam.
Świerkowski (13 punktów)
>Zawsze miałam problem wyobrazić sobie że wszechświat się czymś tam kończy, bo niby co miało by być jego kresem ? Powiedzmy że gdzieś tam jest koniec próżni, ale dalej te coś, te "nic" i tak będzie go wypełniać.
Moja droga, koniec próżni oznacza koniec wszechświata. Nie ma nic poza próżnia, poza przestrzenią, w której występuje materia. Przynajmniej według nauki.
>Człowiek jako jednostka ma bardzo rozwinięte swoje id, i czuje się nadzwyczaj "sobą"..
To nie człowiek ma bardzo rozwinięte id. To człowiek, który został wychowany w przeświadczeniu o swojej wyjątkowości je ma. Człowiek wychowany w zachodniej kulturze humanizmu(mitologizmu). Ludzie kultur wschodnich w znacznie mniejszym stopniu mają trudności z pogodzeniem się z nieuchronną anihilacją świadomości w chwili śmierci. Dla nich jest to powrót do prawdziwej natury rzeczy. W wierzeniach przyjmuje to formę karmy przemieszczającej się z ciała do ciała. Pozbywając się "ja" pozbywasz się wątpliwości, ponieważ odnoszą się one do lęku egzystencjalnego.
Ładnie mówisz, jestem z Tobą. I mam podobny problem: co jest za tym ~~koniec~~?
Naukowcy mówią, że tam gdzieś daleko (daleko=około 20 miliardów lat świetlnych) jest KONIEC. No dobrze ale co jest za tym końcem? = co jest za końcem nauki?
Widzieliście kiedyś taśmę filmową? Między jej końcami rozgrywa się akcja, czyli wszechświat. Po wszechświecie nie ma czegokolwiek podobnego materii. Umysł człowieka jest przyzwyczajony do kontynuacji. Jednak na granicach wszechświata materia wygląda zupełnie inaczej niż w głębi.
Dodatkowo należy się zastanowić dlaczego i w jakim celu pytamy o to, co jest za wszechświatem. Wiemy, że nie jest to materią. Co zatem zrobimy z ów wiedzą? Aby żyć, nie potrzeba nam myśleć o tym, co jest po życiu, zastanówmy się, co jest teraz. Jednak gatunek, którego działania jednostki przyczyniają się do degeneracji nie przetrwa. Naszym celem powinno być koncentrowanie się na umożliwieniu naszym następcom polepszania stanu gatunku. Co niestety się nie dzieje widząc rozprzestrzeniające się po świecie wpływy syjonistyczne, totalny upadek wartości, materializm bezideowy, w końcu czysty kult Szatana, czyli kult "ja".
Byt to nie świadomość, nie "ja". Po śmierci organizmu zostają potomkowie, dzieła. Gatunek ludzki wybiera między wiecznym potępieniem, zsunięciem się w niebyt i życiem wiecznym w raju. Pewnie rzekomi ateiści śmieją się z mojej wypowiedzi. Nie chodzi mi o życie wieczne jednostki, "ja". Chodzi o wieczne Życie. Życie nie umiera.
Nie gloryfikuje Kościoła Katolickiego. Wiedzmy, że jego hierarchowie w dużej mierze zniekształcili przekaz Jezusa. Nie dajmy się jednak zwieść drugiej stronie. Nie pozwólmy uczynić się gatunkiem wiecznego potępienia, wiecznej męki. Nie degenerujmy się. Trzeba doszukać się cech wspólnych wszystkich religii. Nie wpadnijmy jednak w pułapkę kultu Szatana. Bóg jest jeden. Byt jest jeden. Różnice to jedynie złudzenia świadomości. Wiedząc to jesteśmy mocni. Niektórym zależy aby człowiek pozbawiony Boga, miotany namiętnościami ciała degenerował do stopnia niewolników. Oni wówczas byli by bogami tego świata. Pytacie kto? Nie powiem wam po nazwisku, bo nie wiem. Wiem jednak, że gdy pociski lecą, to mimo, że się nie widzi strzelców kryć się należy. Zakładając, że chce się żyć.
Zachęcam wszystkich do zadawania sobie pytań: "Dlaczego?", "W jakim celu?".

>Racja, szkoda tylko, że niektórzy nie rozumieją tego i toczą bezsensowną walkę. W życiu powinniśmy dążyć do szczęścia jednocześnie uważając, by możliwości bycia szczęśliwym nie zabrać innym.
Szczęście jest pojęciem wykorzystywanym do nazywania wielu rzeczy. Jeżeli mówiąc "szczęście" mamy na myśli pozytywne odczucia wynikające z przeświadczenia o słuszności postępowania to zgadzam się. Jednak nie wolno zapominać, że im bardziej ograniczony i nieświadomy przyczyn swoich działań umysł tym łatwiej uczynić go szczęśliwym. Szczęście, jako to, co podałem wyżej, to poczucie, które informuje nas o słuszności postępowania. Jednak jeżeli celem będzie odczuwanie szczęścia, wówczas możemy zacząć zmniejszać kryteria właściwego postępowania, przez co łatwiej będzie nam je osiągnąć. To wielki błąd. Uważam, że odczuwanie szczęścia nie jest właściwym celem. Moim zdaniem powinniśmy postawić sobie za cel samodoskonalenie, któremu towarzyszy poczucie szczęścia. Szczęście to gra chemii w mózgu. Małe dzieci są przykładem podatności na nią. Ludzie kierujący się logiką, racjonalności, sceptycyzmem i dystansem powinni i muszą opanować emocje. W przeciwnym razie ich działania będą mimo przekonań wielce nieracjonalne.
Walka jest cechą życia. W każdej kulturze pojawia się motyw przeciwstawnych sił. Nie należy jednak być bliżej ani jednej ani drugiej. One obie są składnikami życia.
Tienti (28 punktów)
>>Zawsze miałam problem wyobrazić sobie że wszechświat się czymś tam kończy, bo niby co miało by być jego kresem ? Powiedzmy że gdzieś tam jest koniec próżni, ale dalej te coś, te "nic" i tak będzie go wypełniać.
>Moja droga, koniec próżni oznacza koniec wszechświata. Nie ma nic poza próżnia, poza przestrzenią, w której występuje materia. Przynajmniej według nauki.

To że jesteś, byłeś i będziesz da się opisać według czasu, gdy Twój czas przeminie zostanie to że byłeś, fakt ludzie się starzeją, ale nie musi się coś starzeć żeby móc opisać to w ten sam sposób, powiedzmy takie powietrze ono kiedyś tam też było co daje mam samo stwierdzenie że już istnieje.. czy tzw. "koniec" te bezwzględne nic może naprawdę istnieć ? Ale wtedy nie miałam by prawa tak twierdzić bo jednak by to było..
schwalk
>Ludzie kierujący się logiką, racjonalności, sceptycyzmem i dystansem powinni i muszą opanować emocje. W przeciwnym razie ich działania będą mimo przekonań wielce nieracjonalne.
Moim zdaniem kierownictwo grupy społecznej powinno emocje łączyć z obiektytwnym myśleniem, jednak reszta mniej, lub więcej powinna kierować się sercem. To nas różni od biomaszyny, że mamy świadomość samoistnienia, a co najważniejsze, emocjonalnej interpretacji świata. Świerkowski, jesteś ubogim człowiekiem, skoro emocje fałszujące obraz świata, jak miłość, przyjaźń, poświęcenie w imię wartości wyższych są dla Ciebie obce. Toż to motor życia, to warunek postępu. W szpitalach psychiatrycznych, gdzie leczą schizofrenię można zauważyć otępienie emocjonalne wśród rekonwalescentów. Nawet gdy ustąpią objawy ostre często objaw osiowy w postaci otępienia uczuciowego i emocjonalnego pozostaje do końca życia. Takie osoby chyba są dla Ciebie wzorcem - nie odczuwają emocji, a w tym co robią kierują się wyłącznie racjonalnym, obiektywnym spojrzeniem. Osoba taka jednak jest jak warzywko i wcale nie jest zadowolona z braku emocji - świat wówczas jest niesamowicie szary, pozbawiony celu i sensu. Myślenie, które zdominowało dzisiejszych "intelektualistów" jest nieracjonalne. Wyżej przytoczony opis śmierci klinicznej nie jest prawdziwy, fałszowanie go to ich obrona przez niepoznanym. Moja siostra przeżyła śmierć kliniczną (blisko dwuminutową) i zapewniam, jej relacja nie zawiera "światełka w tunelu" - najzwyczajniej opuściła ciało i połaziła sobie po szpitalu zanim ją reanimowano Nie miałaby sensu mnie okłamywać - zjawisko było dla niej tak oszałamiające i była na tyle wstrząśnięta, iż o fałszu nie mogło by być mowy. Zresztą sprawdziłem od razu wszystkie podane przez nią informacje - zgadzały się w pełni. W mieszkaniu obok grasuje jakaś staruszka, której od dłuższego czasu wzywany przez ciągle nowych najemców ksiądz wypędzić nie może. Żyjesz chłopie w jakimś innym świecie, zejdź do ludzi - wg moich statystyk blisko połowa moich znajomych miała kontakty z tamtym światem. Dowiadując się, że również miałem takowe otwierają im się usta. Z jednej strony KK z drugiej ateiści, a na polu bitwy padają cywile.
Schwalk (133 punktów)
Przepraszam Cię, jak zwykle zareagowałem emocjonalnie i nie doczytałem Twojego posta. Nie należysz do typowych racjonalistów tego forum, a takowoż Cię potraktowałem. Jeszcze raz przepraszam i wycofuję skierowane w Twoją stronę uwagi.
Zaratustra (145 punktów)

>Bóg jest jeden.

A skąd to wiesz? Z góry dyskredytujesz wierzenia politeistyczne?

>Moim zdaniem powinniśmy postawić sobie za cel samodoskonalenie, któremu towarzyszy poczucie szczęścia.

No to już jest pierwszy kroczek w kierunku nadczłowieka.
Świerkowski (13 punktów)
>>Bóg jest jeden.
>A skąd to wiesz? Z góry dyskredytujesz wierzenia politeistyczne?
Z obserwacji. Wykorzystując logikę i analizując mechanizmy świadomości dochodzę do wniosku, że różnice są iluzją. Gdybyś czytał moją wypowiedź dokładniej z pewnością byś to zauważył. Wierzenia politeistyczne opierają się na wielości zjawisk. Bóg słońce, bóg księżyc i inne. Jest to nadawanie różnym częściom spostrzeganego świata danych cech.
dyskredytacja-skompromitowanie, zdyskwalifikowanie, odebranie zaufania; popadnięcie w niełaskę
kompromitować
1. narażać kogoś na wstyd lub śmieszność
2. szkodzić czyjejś opinii, zniesławiać kogoś
3. być dowodem świadczącym przeciw komuś; demaskować, dekonspirować
Źle mnie zrozumiałeś. Pewnie gdybym napisał "Jest jeden Bóg." Dostrzegłbyś, że piszę "Bóg", nie "bóg". Różnica w pisowni z czegoś wynika. Wynika ona z różnicy znaczenia. Tak jak Kościół i kościół. "Bóg" jest Tym, Kim, Jest. "bóg" jest tym, za co bierze go człowiek.
Nie twierdzę, że zrozumienie jedności wszystkiego, jest lepsze od przeświadczenia o wielości. Nie wiem na ile znasz nauki Buddy(ja je znam w niewielkim stopniu, głównie ze strony praktycznej), ale podobno mówił mniej więcej tak: Szanuj wszystkich buddów i bogów ale nie bądź od nich zależny. Chyba nie zaprzeczysz, że mimo wszystko jesteśmy zależni od bytu. Nie jesteśmy natomiast zależni od wrażenia wielości. Wrażenia można się pozbyć, tak jak uzależnienia od bogów (nie mylić z Bogiem!). Natomiast realizowania założeń Boga nie sposób nie respektować. Nie da się wyjść z filmy świata.
>>Moim zdaniem powinniśmy postawić sobie za cel samodoskonalenie, któremu towarzyszy poczucie szczęścia.
>No to już jest pierwszy kroczek w kierunku nadczłowieka.
>Nadczłowiek-(homo superior) jest pojęciem stworzonym przez niemieckiego filozofa, Fryderyka Nietzschego, opisanym w dziele Tako rzecze Zaratustra. Oznacza ono jednostkę obdarzoną niezwykłą wolą mocy, "jednostkę wybitną" - jakby to nazwał Hegel - której wola jest niewzruszona i której należy wybaczyć przewinienia ze względu na ich cel-dobro wyższe.
Chyba mnie źle zrozumiałeś. Uważam, że najbardziej optymalnym dla gatunku ludzkiego celem jest samodoskonalenie się. Fikcyjny nadczłowiek nie kierował się celowością.
>Nietzsche był przekonany, że "Tako rzecze Zaratustra" będzie nowym "objawieniem" dla ludzkości, manifestem nietzscheańskiej wiary, ewangelicznym credo wszystkich zniechęconych do tradycyjnych religii. Bóg umarł, jak głosił, ale narodził się nowy: Nietzsche - Zaratustra albo właściwie - "nadczłowiek" spełniający rolę bóstwa. Wokół mnie - pisze w innym miejscu - stare potrzaskane tablice, zarówno jak i nowe na poły zapisane. Kiedyż godzina ma nadejdzie? W oczekiwaniu na "swoją godzinę" tworzył więc, ujawniając niepospolity talent literacki, swój poemat słowami nie filozofa, lecz wieszcza, poety, proroka. Dlatego właśnie "Tako rzecze Zaratustra" przypomina bardziej traktat teologiczny niż filozoficzny, biblię nowej wiary, ewangelię buntu nie tylko przeciwko chrześcijaństwu, ale w ogóle przeciwko rzeczywistości. Smutnej, beznadziejnej, tragicznej, bezsilnej wobec nieuchronności cierpienia i śmierci.
www.racjonalista.pl/ks.php/k,589
Nadczłowiek jest pochłonięty różnorodnością świata. Cierpi.
Po uświadomieniu sobie jedności bytu nie ma szczęścia, jako takiego i nie ma cierpienia. Są iluzją świadomości. Nie twierdzę, że iluzja jest zła. Wręcz przeciwnie. To ona umożliwia poznanie prawdy. Rzecz w tym, żeby patrząc na iluzję widzieć iluzję, a nie to, co przedstawia.

Poza tym, proszę o przedstawienie swojej opinii na poruszony temat. Możliwe, że się mylę, sądzę, że nie będzie to miało miejsca.
Zaratustra (145 punktów)

>"Bóg" jest Tym, Kim, Jest.

Jahwe?

>Wierzenia politeistyczne opierają się na wielości zjawisk. Bóg słońce, bóg księżyc i inne. Jest to nadawanie różnym częściom spostrzeganego świata danych cech.
> Nie jesteśmy natomiast zależni od wrażenia wielości. Wrażenia można się pozbyć, tak jak uzależnienia od bogów (nie mylić z Bogiem!). Natomiast realizowania założeń Boga nie sposób nie respektować.

Uważam, że wiara w bogów jest równie racjonalna (bądź nieracjonalna) co wiara w jednego Boga, natomiast bardziej racjonalna od wiary w "Boga w Trójcy jedynego prawdziwego + Matka Boska Królowa Polski".
Ponadto religie monoteistyczne są bardzo zdeterminowane na ekspansję, a politeistyczne wiążą się z poszanowaniem przyrody i tolerancją. Dlatego mam do nich szacunek.
A jakie są założenia Boga, które powinniśmy realizować?

>>Nietzsche był przekonany, że "Tako rzecze Zaratustra" będzie nowym "objawieniem" dla ludzkości,

Bo i w pewnym sensie jest.

>manifestem nietzscheańskiej wiary, ewangelicznym credo wszystkich zniechęconych do tradycyjnych religii. Bóg umarł, jak głosił, ale narodził się nowy: Nietzsche - Zaratustra albo właściwie - "nadczłowiek" spełniający rolę bóstwa.

a to już jest nadinterpretacja. Nietzsche zabija Boga, ale nie zajmuje jego miejsca! W każdym razie nie jako bóstwo.

>tworzył więc, ujawniając niepospolity talent literacki, swój poemat słowami nie filozofa, lecz wieszcza, poety, proroka. Dlatego właśnie "Tako rzecze Zaratustra" przypomina bardziej traktat teologiczny niż filozoficzny, biblię nowej wiary,

Zauważ, że Biblia też jest tak napisana. On sam zawsze stawiał się duuuużo poniżej ówczesnych poetów i sądze, że nie o docenienie walorów literackich mu chodziło.

>ale w ogóle przeciwko rzeczywistości. Smutnej, beznadziejnej, tragicznej, bezsilnej wobec nieuchronności cierpienia i śmierci.

Nihilizm. Ale tego nie wymyślił Nietzsche!
"Nihilizm, postawa poznawcza i moralna, po raz pierwszy sformułowana w filozofii przez greckich sofistów, a głównie przez Gorgiasza z Leontionoi..."

Dla mnie Zaratustra nie jest bóstwem (chodzi o Nietzschego, a nie o perski pierwowzór, aby nikogo uczuć religijnych nie obrazić ).
Poglądy Nietzschego są mi za to dosyć bliskie. Choć i tak idę własną drogą. A końca jej nie widać...
Pozdrawiam.
Świerkowski (13 punktów)
Opis książki, napisanej przez Nietzche'go, w której zamieścił motyw nadczłowieka, jest opisem jej wydawcy w Polsce i podanym na racjonaliście. Przytaczając go chciałem ukazać, że wizja nadczłowieka nie jest tożsama z wizją obrania sobie przez ludzkość za cel samodoskonalenia się, którą "wyznaję".
Nie prezentuję postawy nihilistycznej.
>A jakie są założenia Boga, które powinniśmy realizować?
Nie napisałem, że powinniśmy realizować założenia Boga. Napisałem, że nie sposób ich nie realizować, czyli, że je realizujemy. Determinizm, innymi słowy.
Nie chodzi mi jednak o przekonywanie do determinizmu, czy słuszności poli-, czy monoteistycznych przekonań. Chodzi mi o praktyczne działanie z nich wynikające. Po raz kolejny powtórzę. Uważam, że kierując się chęcią maksymalnego utrzymania ciągłości gatunku ludzkiego, należy, na podstawie racjonalnych, naukowych, pozbawionych pozostałych z przeszłości emocjonalnych, nielogicznych przekonań, przemyśleń za cel obrać samodoskonalenie.
Polecam artykuł:
www.racjon(*)955/q,Popedy.emocje.wolna.wola

Proszę cię o przybliżenie zasad kroczenia "twoją własną drogą".
Zaratustra (145 punktów)

>Opis książki, napisanej przez Nietzche'go, w której zamieścił motyw nadczłowieka, jest opisem jej wydawcy w Polsce i podanym na racjonaliście.

Lepiej samemu przeczytać. Opis to nie to samo co własna opinia.

>Przytaczając go chciałem ukazać, że wizja nadczłowieka nie jest tożsama z wizją obrania sobie przez ludzkość za cel samodoskonalenia się, którą "wyznaję".

Z wizją obraną sobie przez ludzkość, Ciebie, czy też wydawcę książki?

>Uważam, że kierując się chęcią maksymalnego utrzymania ciągłości gatunku ludzkiego

Instynktownie wiem co w tym kierunku należy czynić.

>należy, na podstawie racjonalnych, naukowych, pozbawionych pozostałych z przeszłości emocjonalnych, nielogicznych przekonań, przemyśleń za cel obrać samodoskonalenie.

Tu się zgadzamy. Tylko pytanie: czy o tym czy coś jest racjonalne, nielogiczne, etc. decydują Twoje przemyślenia czy definicja, opis z racjonalisty?

>Polecam artykuł:
>www.racjon(*)955/q,Popedy.emocje.wolna.wola
>Proszę cię o przybliżenie zasad kroczenia "twoją własną drogą".

Przeczytałem. Moja własna droga jest moją drogą. Nie jestem misjonarzem, by do niej przekonywać lub choćby o niej opowiadać.
Pozdrawiam.


Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365