Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jednostka

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-08-2007 20:46tichy (100 punktów)Jednostka
Witam!!
W nawiązaniu do poprzedniego mojego wątku ("Pewna obawa"), pragnę rozpocząć dyskusję na temat jednostki w świecie. Czy istnieje możliwość samodzielnego bytu człowieka, bez reguł społecznych? Czy możliwe jest by taka osoba pozostała wolna od wszelkich nacisków ogółu? Czy wytworzy w ten sposób wartość umysłu przypisaną tylko jej?
W mojej opinii spełnieni tych warunków, bądź tylko dążenie do nich jest jak najbardziej pożądane dla rozwoju intelektu jako takiego. Samo społeczeństwo oczywiście nie może przestać istnieć, choćby ze względu na słabość poszczególnych jego elementów. Chodzi mi o sferę intelektu, szeroko rozumianego.
Jeżeli poszczególne jednostki dążyłyby do indywidualnego rozumienia świata, oraz samego siebie doprowadziłoby to, w moim przekonaniu, do pozytywnych zmian w strukturach społeczeństw. Pomijamy oczywiście takie zagadnienia jak skrajny egoizm, który nie doprowadza do żadnych pożądanych rezultatów. Tu, oczywiście, istnieje problem, czy w ogóle dałoby się to pogodzić? Jaką drogę społeczeństwo powinno wybrać?
Przy tym istnieje następny problem, czy jednostki mogą, bez kontroli i sterowania dojść do podobnych rezultatów? Czy system złożony z poszczególnych jednostek nie rozpadnie się na oddzielne byty niezwiązane ze sobą, ponieważ egzystowałyby tylko dla siebie? Co z wymianą informacji, czy istniałaby chęć odbierania i nadawania?
Pomimo złożoności problemu i wielkich niewiadomych społeczeństwa "jednostkowe" pozbyłyby się wielu niechcianych i zagrażających im dzisiaj przypadłości. Choćby religia (pojęta w sposób tradycyjny) stałaby się zbędna, choć nie twierdzę, że to samo czekałoby wiarę. Wszelkie instytucje społeczne musiałyby dostosować się do nowych warunków (mówimy oczywiście o ewolucji, a nie rewolucji) i wytworzyć nową wartość skierowaną na ludzi, a nie jak dotychczas na zaspokajanie podstaw egzystencji bytowi abstrakcyjnemu w postaci państwa, Boga i innych.
Na zakończenie stwierdzam, że daleki jestem od różnych anarchizmów, liberalizmów etc.

Pozdrawiam
Tichy
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

estetka (708 punktów)

> Czy istnieje możliwość samodzielnego bytu
>człowieka, bez reguł społecznych?

mozliwosc zawsze istnieje, niezaleznie od stopnia prawdopodobienstwa ( nawet jezeli bylby rowny zeru-)
o ile pamietam to ten temat porusza Freud juz na poczatku ksiazki "Totem i tabu" omawiajac Aborygenow...
lecz prawde mowiac nie wiem czy chcesz dyskutowac z punktu widzenia alienacji jednostki ze zorganizowanego spoleczenstwa ( decyzja wyboru, decyzja odrzucenia struktur) czy z punktu widzenia teoretycznych mozliwosci istnienia spoleczenswta zlozonego z niezorganizowanych jednostek ( rozrzuconych w przestrzeni) i skazanych na nieumiejetnosc odkrycia dobroczynnosci dzialania grupowego....
ostatecznie problemy dotyczace jednostek sa dokladnie takie same jak w przypadku porownania roznic pomiedzy spolecznosciami, czyli rysuje sie problem roznic kulturowych, problem wymiany informacji i czerpania z tej wymiany profitow, problem roznic zasad etycznych.
na przestrzeni dziejow okazywalo sie, ze "slabe" spolecznosci byly skazane na zaglade...

poza tym nie uwzgledniles dosc waznego szczegolu, czlowiek jest zwierzeciem stadnym...

"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
tichy (100 punktów)
>mozliwosc zawsze istnieje, niezaleznie od stopnia prawdopodobienstwa ( nawet jezeli bylby rowny zeru

Jeżeli możliwość zdarzenia jest równa zeru to nie może ono wystąpić, tak mi sie wydaje...

>o ile pamietam to ten temat porusza Freud juz na poczatku ksiazki "Totem i tabu" omawiajac Aborygenow...

Mhh chyba tak, ale w innym znaczeniu. Chodziło mu psychikę alienowanej ze społeczeństwa jednostki i próbę opracowania jej zachowań. (O ile pamiętam)

>lecz prawde mowiac nie wiem czy chcesz dyskutowac z punktu widzenia alienacji jednostki ze zorganizowanego spoleczenstwa ( decyzja wyboru, decyzja odrzucenia struktur) czy z punktu widzenia teoretycznych mozliwosci istnienia spoleczenswta zlozonego z niezorganizowanych jednostek ( rozrzuconych w przestrzeni) i skazanych na nieumiejetnosc odkrycia dobroczynnosci dzialania grupowego....

Wolałbym zdecydowanie ten drugi, ale pierwszy temat też wydaje mi sie interesujący. Uważam zresztą, że obydwa są ze sobą związane

>ostatecznie problemy dotyczace jednostek sa dokladnie takie same jak w przypadku porownania roznic pomiedzy spolecznosciami, czyli rysuje sie problem roznic kulturowych, problem wymiany informacji i czerpania z tej wymiany profitow, problem roznic zasad etycznych.

Pozwolę się nie zgodzić. Patrząc z perspektywy teorii wielkich sieci, to najogólniej rzecz ujmując, małe proste byty (organizmy) tworzą, w korelacji ze sobą, organizmy bardzo złożone. Gdyby podstawić to do społeczeństwa, jednostka, ze względu na swoją prostotę nie wytworzyłaby choćby ,przytoczonej przez Ciebie, kultury. W tym tkwi problem do analizy. Ponieważ społeczeństwa to sieci (zakładając) jednostka jest ich składnikiem, wiec nie można postawić znaku równości pomiędzy tymi wartościami. Chyba, że jednostka mogłaby sama w sobie być społeczeństwem (wiem jak to się czyta ), czyli byłaby zdolna do tworzenia tych samych wartości co ogół. Na razie jednak, jest to niemożliwe.

>na przestrzeni dziejow okazywalo sie, ze "slabe" spolecznosci byly skazane na zaglade...

Tak o ile "słabe" społeczeństwa istnieją

>poza tym nie uwzgledniles dosc waznego szczegolu, czlowiek jest zwierzeciem stadnym...

Masz racje tego nie uwzględniłem, choć stanowi to główną barierę wytworzenia się samodzielnych jednostek ludzkich

Pozdrawiam
Tichy
Zaratustra (145 punktów)
>>poza tym nie uwzgledniles dosc waznego szczegolu, czlowiek jest zwierzeciem stadnym...
>Masz racje tego nie uwzględniłem, choć stanowi to główną barierę wytworzenia się samodzielnych jednostek ludzkich

Nie każdy człowiek. Zawsze byli i będą ludzie, którzy cenią sobie indywidualizm. A w stadzie łatwiej przeżyć. Najłatwiej przyjmując wszelkie zasady i zwyczaje stada.
estetka (708 punktów)

>>o ile pamietam to ten temat porusza Freud juz na poczatku ksiazki "Totem i tabu" omawiajac Aborygenow...
>Mhh chyba tak, ale w innym znaczeniu. Chodziło mu psychikę alienowanej ze społeczeństwa jednostki i próbę opracowania jej zachowań. (O ile pamiętam)

Freud raczej nachylal sie nad Aborygenami jako spolecznoscia (grupa) bez zadnej organizacji, wielka rzadkosc.

>>na przestrzeni dziejow okazywalo sie, ze "slabe" spolecznosci byly skazane na zaglade...
>Tak o ile "słabe" społeczeństwa istnieją

oczywiscie, ze istnialy, istnieja i beda istniec. stopien "slabosci" spoleczenstwa jest ich umiejetnosc rozwiazywania chociazby problemow klesk naturalnych (wtedy samo spoleczenswto odczuwa te slabosc) lub jest im ona narzucona w" porownaniu z" - tak bylo np z zaglada Tutsi, spoleczenswta w Rwandzie, kiedy to inna grupa ( plemie Hutu) ustalila, ze Tutsi jest gorsze i niegodne zycia. Tak sie dzieje w wielu panstwach Afryki jeszcze dzisiaj, przykladem chociazby Darfur...( nie tak dawno rozmawialam na temat mieszania sie kultur pomiedzy plemieniami w Afryce z wysokim przedstawicielem jednego z panstw, ktory jest Dogonem. m.in.twierdzil, ze Dogon nigdy nie wybralby za zone kobiete z plemienia Peul, gdyz przeciez czlowiek nie bierze za zone swini. powiedzial to bez jakichkolwiek emocji, stwierdzil fakt)...

"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
Zaratustra (145 punktów)
>Witam!!
> W nawiązaniu do poprzedniego mojego wątku ("Pewna obawa"),
>pragnę rozpocząć dyskusję na temat jednostki w świecie. Czy
>istnieje możliwość samodzielnego bytu człowieka, bez reguł
>społecznych? Czy możliwe jest by taka osoba pozostała wolna
>od wszelkich nacisków ogółu? Czy wytworzy w ten sposób
>wartość umysłu przypisaną tylko jej?
> W mojej opinii spełnieni tych warunków, bądź tylko dążenie
>do nich jest jak najbardziej pożądane dla rozwoju intelektu
>jako takiego. Samo społeczeństwo oczywiście nie może
>przestać istnieć, choćby ze względu na słabość
>poszczególnych jego elementów. Chodzi mi o sferę intelektu,
>szeroko rozumianego.
> Jeżeli poszczególne jednostki dążyłyby do indywidualnego
>rozumienia świata, oraz samego siebie doprowadziłoby to, w
>moim przekonaniu, do pozytywnych zmian w strukturach
>społeczeństw.

Zgadzam się.

>Czy system złożony z poszczególnych jednostek nie rozpadnie
>się na oddzielne byty niezwiązane ze sobą, ponieważ
>egzystowałyby tylko dla siebie? Co z wymianą informacji,
>czy istniałaby chęć odbierania i nadawania?

Globalna wioska jest już faktem.

> Pomimo złożoności problemu i wielkich niewiadomych
>społeczeństwa "jednostkowe" pozbyłyby się wielu
>niechcianych i zagrażających im dzisiaj przypadłości.
>Choćby religia (pojęta w sposób tradycyjny) stałaby się
>zbędna, choć nie twierdzę, że to samo czekałoby wiarę.
>Wszelkie instytucje społeczne musiałyby dostosować się do
>nowych warunków (mówimy oczywiście o ewolucji, a nie
>rewolucji) i wytworzyć nową wartość skierowaną na ludzi, a
>nie jak dotychczas na zaspokajanie podstaw egzystencji
>bytowi abstrakcyjnemu w postaci państwa, Boga i innych.
> Na zakończenie stwierdzam, że daleki jestem od różnych
>anarchizmów, liberalizmów etc.
>Pozdrawiam
>Tichy

Obawiam się, że to już jest utopia.
Pozdrawiam.
HannaW
To chyba jest utopia

Czytałam niegdyś książkę "Przebudzenie" o. Anthony de Mello, zrobiła na mnie duże wrażenie. Otóż pisze on tam m.in., że ulegamy rozmaitym złudzeniom i iluzjom, jedną z nich jest to, że nam się wydaje, że mamy jakieś własne oryginalne myśli. Otóż jego zdaniem, nie. Wszystko co mówimy, myślimy, już ktoś powiedział wcześniej, a my to przejęliśmy bezwiednie, a to czytając książki, a to słuchając rodziców, a to oglądając telewizję itd.

Gdzie ja widziałam ten artykuł? O jakimś człowieku z Łodzi, który chce być bezpaństwowcem.:O Zupełnie nie mogę sobie tego wyobrazić.
Zaratustra (145 punktów)

>Gdzie ja widziałam ten artykuł? O jakimś człowieku z Łodzi, który chce być bezpaństwowcem.:O Zupełnie nie mogę sobie tego wyobrazić.

To nie chodzi o to, aby alienować się ze społeczeństwa.
Chodzi o to, aby wewnętrznie, intelektualnie zostać takim "bezpaństwowcem".
Chodzi o samodzielne myślenie (korzystając z dorobku innych, a nie zaczynając od opcji zerowej) i poszukiwanie swojej własnej "prawdy".
michiko (596 punktów)
>Czy istnieje możliwość samodzielnego bytu człowieka
O ile dobrze zrozumiałam, stawiasz tezę, że społeczność eremitów będzie w większym stopniu zdolna do realizacji pewnych wybranych wartości niż społeczeństwo rozumiane tradycyjnie?
Jednak, jaki sens byłby takiego działania, dla kogoś żyjącego w izolacji od ogółu?
Aby zrozumieć wymóg kształtowania
> intelektu, szeroko rozumianego,
jednostka musi już posiadać tę potrzebę w swoim zbiorze wartości, aby móc dalej ją rozwijać. Musi bytować w mniejszej lub większej społeczności, która na różne sposoby wspiera takie zachowania. Przykładem odwrotnej sytuacji są historie dzieci "wychowywanych" przez zwierzęta, mentalnie pozostające na zawsze na poziomie swoich zwierzęcych opiekunów.
>Jeżeli poszczególne jednostki dążyłyby do indywidualnego >rozumienia świata, oraz samego siebie doprowadziłoby to, w >moim przekonaniu, do pozytywnych zmian w strukturach >społeczeństw.
Taki proces dzieje się już teraz, choć jest zróżnicowany, w zależności od stopnia rozwoju danego społeczeństwa, wynikającego z kolei z poziomu świadomości ludzi. To nic innego, jak budowanie światopoglądu społeczeństwa jednostek, które uznaje ich podmiotowość względem siebie.
tichy (100 punktów)
Witam!
Nie chodzi mi o izolację fizyczną, lecz niezależność umysłową i niezależność bytu jakim jest rozum. Chodziło mi, także o odpowiedzialność za swoje postępowanie, nie o izolację ze społeczeństwa i życie wśród małp.
Pozdrawiam
Tichy
Marcin U. (114 punktów)
Witam
Jesli dobrze Cie rozumiem, to bardzo naiwnie sadzisz, ze mozna zmienic hierachię (strukturę czy jak tam to zwał) społeczną poprzez zmianę człowieka. Hmmm, temat poza dyskusją moim zdaniem. Nie mozna. Zoon politikon.
pozdrawiam
mefta (480 punktów)
My jesteśmy zależni od kogoś, ktoś od nas Nie ma wolności, nie ma indywidualizmu, człowiek jest stworzony do życia w społeczeństwie i albo się godzi na bycie jego częścią, albo uważa się za indywidualistę i "cierpi" z tego powodu.
pozdrawiam

ja przepraszam państwa za zgrzytanie zębami...
Zaratustra (145 punktów)
>My jesteśmy zależni od kogoś, ktoś od nas Nie ma wolności, nie ma indywidualizmu, człowiek jest stworzony do życia w społeczeństwie i albo się godzi na bycie jego częścią, albo uważa się za indywidualistę i "cierpi" z tego powodu.

Cierpi. Jednakże wolność i indywidualizm zachowuje.
tichy (100 punktów)
>My jesteśmy zależni od kogoś, ktoś od nas Nie ma wolności, nie ma indywidualizmu, człowiek jest stworzony do życia w społeczeństwie i albo się godzi na bycie jego częścią, albo uważa się za indywidualistę i "cierpi" z tego powodu.
>pozdrawiam
>
ja przepraszam państwa za zgrzytanie zębami...

Witam!!
Jeśli uważasz, że człowiek jest stworzony do czegoś, to pomijasz jego sprawstwo w tworzeniu samego siebie, ergo podkopujesz fundament racjonalizmu, który to wywyższa rozum jako narzędzie sprawcze wszechrzeczy i podstawę bytu.
Pozdrawiam
Tichy

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365