 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-10-2007 22:54 | Gregorias z Pikutkowa | Mądrości na schodach | Wczorajsze spotkanie gigantów małości. Kwaśniewski zdenerwowany, Kaczyński spokojny. Ktoś, kto przygotowywał Kwaśniewskiego nie zdawał sobie sprawy, że facet będzie rozmawiał z katarynką, a przecież to było najłatwiejsze do przewidzenia. Kwaśniewski powinien był być gotowy na stwierdzenie, że słyszał już dokładnie te stwierdzenia ten ton i ten styl. Gdzie, gdzie gdzie? W Komitecie Centralnym PZPR. Oczywiście starzy działacze PZPR gadali jak katarynki o swoich sukcesach, o swojej walce z korupcją i o strasznych wyczynach opozycji. Jeśli Kwaśniewski chciał wytrącić Kaczyńskiego z równowagi to powinien był porównać go do swoich dawnych (starszych) partyjnych kolegów. Główny błąd Kwaśnieskiego, to brak zdolności chwycenia byka za rogi. Pierwsze (świetne) pytanie - o nieudolną biurokrację od razu rozłożył, zamiast powiedzieć, że tak, że to być może było największe niepowodzenie wcześniejszych rządów, on też wszedł na melodyjkę Kaczyńskiego i chrzanił o sukcesach swoich i innych postaci po swojej stronie barykady. O korupcji nie powiedział przez całe spotkanie nic i tu znów oddał punkty. Zamiast mówić o innym programie walki z korupcją, o zwalczaniu okazji do korupcji przez zwiększanie przejrzystości procedur uciekał od tematu. Kaczyński w roli gomułkowskiej katarynki był świetny, Kwaśniewski bezradny wobec automatu sączącego z siebie opium dla mas nie umiał powiedzieć, że lekarstwem na raka nie mogą być ziółka znachora. Nie mógł tego powiedzieć, bo nie chciał przyznać, że rak jest prawdziwy.
|
| Gregorias z Pikutkowa | Zobowiązania | Katarynka Kaczyński jest jak zwykle w ofensywie. Nowa mantra - mogę debatować z Tuskiem jeśli powie, że po wyborach nie wejdzie w koalicję z LiD. Tusk odszczekuje jak gimnazjalista - "a ty powiedz, że po wyborach nie wejdziesz ponownie w koalicję z Lepperem i Giertychem". Sztuka odpowiadania katarynce nie jest łatwa. Być może katarynka nie zasługuje na odpowiedź. W końcu Kaczyński jeszcze w żadnej sprawie nie dotrzymał słowa i nie ma powodu z nim rozmawiać. Dlaczego Kaczyńskiemu tak łatwo utrzymać inicjatywę? Populista i demagog nie musi się wysilać. Problem w tym, że Polska jest rzeczywiście chora. Polski Sejm jest idealną reprezentacją polskiego społeczeństwa - właśnie tacy jesteśmy jak ten Sejm. Polska klasa polityczna nie jest przygotowana do rozwiązywania problemów. Załóżmy, że twoim sąsiadem jest nauczyciel ze szkoły budowlanej. Większość z nas jest świadoma, że to ostatni człowiek, którego można poprosić o pomoc przy remoncie domu. Jeśli są w Polsce dobrzy fachowcy to w większości są to samoucy, ponieważ szkoły zawodowe fachowców nie kształcą, nie mają nauczycieli, ich nauczyciele częściej demoralizują niż kształcą. Polski polityk to właśnie taki niedouczony pseudofachowiec utrzymujący się z kształcenia w szkole budowlanej, tyle, że tą szkołą budowlaną jest nasz kraj. Ani Tusk, ani Olejniczak nie mówią o tym, że Polska jest chora, że kolejny Sejm będzie podobny do tego, który jest. W zasadzie cokolwiek się stanie, różnica będzie tylko minimalna. Będzie znacząca, ale niewielka. Polska jest jak wyczerpany pływak znajdujący się daleko od brzegu, Albo znajdzie sposób na złapanie drugiego oddechu, albo będzie się szarpać i pójdzie na dno. Kaczyński to dno. Druga strona przemawia do społeczeństwa, które kocha ten styl. Kaczyński nadaje ton, bo ten sposób prowadzenia kampanii jest akceptowany, działa. Zmiana stylu nie przychodzi politykom do głowy. To my musimy powiedzieć politykom czego oczekujemy. To my musimy zmienić styl. To my, a nie politycy powinniśmy organizować teraz debaty. Kaczyński lustrował przeciwników politycznych, ale nie lustrował sytuacji w służbie zdrowia. Wiedział, że lekarze złożyli wypowiedzenia, ale albo wierzył, że wszystko rozejdzie się po kościach, albo, że w razie czego zwali winę na samych lekarzy. Z naszą, wyborców, pomocą ta sztuka mu się udaje. Zapytasz, gdzie jest Tusk, gdzie Olejniczak? Zmień to pytanie, gdzie ty jesteś jako wyborca, na co czekałeś i na co czekasz. Nasze debaty są takie same jak ich. Nasze wybory rozstrzygną się w Pikutkowie (w Pikutkowie dnieje), ale w Pikutkowie nikt o wyborach nie myśli, o żadnych debatach nie ma mowy, nikt nie ma czasu, wszyscy gapią się w telewizor. Patrzą na katarynkę, która mówi, że zgodzi się na debatę jak pan Tusk podejmie zobowiązanie. Możemy długo patrzeć, ale nic z tego nie wyniknie.
|
|
 | | Gregorias z Pikutkowa | Czekam propozycji | Internautka opisuje swoją rozmowę z dorosłymi dziećmi, które po raz pierwszy w życiu mają głosować. Dzieci zapytały ją o radę, i jak pisze, po raz pierwszy w życiu nie wiedziała co im odpowiedzieć. Mam trzy głosy, czekam poważnej i uczciwej propozycji, kończy swój krótki komentarz. Prawdę mówiąc jest to dziś hasło milionów ludzi w Polsce: mam wolny głos, czekam poważnej i uczciwej propozycji. Propozycja Kaczyńskiego nie jest ani poważna, ani uczciwa. Czy jest jakaś inna, warta rozważenia? Czy oferta jest dobrze sformułowana? Kaczyński wsłuchuje się w głos narodu i słyszy tylko jedno: ma być dobrze, trzeba skończyć z aferami, przekrętami, korupcją. Powtarza brechty, które ludzie mówią przy piwie. Trzeba skończyć z korupcją. Jak? To proste - bierzemy walizkę pieniędzy i proponujemy ludziom łapówki. A my czekamy, aż ktoś wyjdzie z dobrą, poważną propozycją. Czekamy na Godota. W nowym Sejmie będą stare twarze. Czy czegoś się nauczyli, czy politycy mogą się czegoś nauczyć? Oni chcą władzy, pracy dobrze płatnej i niewymagającej żadnych kwalifikacji. A może nie zrobiliśmy nic, żeby zaczęli się uczyć? Przyzwyczailiśmy ich do wyborców czekających na Godota, więc udają Godota. Chwilowo Godota udaje sierota po Gomułce. Oczywiście prezentuje się jako główny antykomunista. Ponad połowa wyborców nie pamięta już Władysława Gomułki. W 1968 roku studenci śpiewali: "Kłócą się w Kłaju, kłócą w Warszawie, kłócą od Bugu do Nysy, kto jest największy w Polsce szubrawiec, kto jest największy s*******n, oj s*******n..." Oczywiście w ostatniej zwrotce wszyscy uczestnicy zabawy odpowiadali: Wiesław, Wiesław, Wiesław (czyli dobrze znanym ówczesnym studentom pseudonimem Gomułki). Dziś mamy podobne spory i wielu wskazuje na Jarosława Sierotkę (po Gomułce). Pora jednak wydorośleć i zacząć szukać innych sposobów wychowywania polityków i wyraźniejszego wskazywania im czego właściwie oczekują wyborcy.
|
|
|  | | Gregorias z Pikutkowa | Podwyżki płac | Posłowie, bez wątpienia najbardziej niekompetentna grupa zawodowa w Polsce, załatwili sobie wysokie podwyżki płac i dodatków do płac. Nie musieli w tym celu ogłaszać strajków, składać wypowiedzeń, negocjować niczego z pracodawcą. Po prostu marszałek Dorn, jako reprezentant związku zawodowego nieudolnych oraz menadżer tej firmy w jednej osobie, ogłosił podwyżkę. Ja jestem ich pracodawcą, ale nie byłem w tym sporze płacowym reprezentowany. Nie było sporu. Gdyby posłom płacono za jakość i wydajność, powinni dopłacać do swojej pracy, bo trudno o wątpliwości, że więcej szkodzą niż jest z nich pożytku. Tymczasem nikt nie protestuje, nikt nie pisze listów, nikt nie organizuje wieców. Jesteśmy pracodawcami tych chłystków, ale dajemy się im nabierać na nienawiść do lekarzy, którzy "mają czelność domagać się wyższej płacy". Najlepsi lekarze albo są już poza Polską, albo mają w biurku dziesięć propozycji pracy za pensje wielokrotnie wyższe niż w Polsce. Inni pospiesznie uczą się języków. Nam najwyraźniej na zdrowiu nie zależy, bo z jednej strony akceptujemy, że niedorajdy z Sejmu płacą sobie niebotyczne wynagrodzenia, a z drugiej pozwalamy sobie wciskać kit, że obowiązkiem lekarza jest pracować za psi grosz, że nie mają prawa złożyć wypowiedzenia, a już tym bardziej nie mają prawa przerywać pracy po wygaśnięciu terminu wypowiedzenia, bo niedojdy z rządu i z Sejmu nie miały przecież czasu na zastanawianie się co zrobić. (Siedziały z kalkulatorami w rękach i zastanawiały się ile mogą sobie zaśpiewać za swoją ciężką pracę). Godzimy się na to, a co więcej PiS-owi rośnie popularność. No to może jednak zacząć organizować jakieś protesty w sprawie tych podwyżek uposażeń dla naszych drogich reprezentantów?
|
|
| |  | | Gregorias z Pikutkowa | Debata Tusk - Kaczyński | Kaczyński łaskawie zgodził się na debatę z Tuskiem. Arogancko i bezczelnie powiedział przed mikrofonem, że "jak już przysyła mi te dwa miecze..". Arogancji nie brakowało Jarosławowi Sierotce nigdy, ale nie arogancja jest tu ważna a socjotechnika. Do kogo i do jakich uczuć Sierotka się odwołuje? Oczywiście do "dziadka", a dokładniej zamiarem jest tu wzbudzenie niechęci do Tuska przez asocjacje z Niemcami. Lęk polskiego społeczeństwa przed Niemcami jest struną, na której Sierotka lubi grać i co więcej - to działa. Jarosław Kaczyński gwałtownie zareagował na dowcip "schowaj babci dowód". Przypominało to wzburzenie Władysława Gomułki na dowcipy Szpotańskiego, ale kto to jeszcze pamięta? Właśnie, kto pamięta czasy Gomułki? Wyborcy, którzy stanowią sam trzon elektoratu PiS. Słynna moherowa koalicja od Rydzyka, to również ludzie, których młodość przypadała właśnie na czasy Gomułki. To oni zakładali czystą bielizną idąc na komunistyczne wybory i oddając swoje głosy na listę Frontu Jedności Narodowej, to oni tęsknią do PRL i Jarosław Sierotka gotów jest te tęsknoty zaspokoić. Fakt, że Kaczyński zwraca się głównie do elektoratu, który pamięta czasy Władysława Gomułki i tęskni do prostych słów wodza narodu wcale nie dziwi. Gorzej, że nikt nie zwraca się do młodego pokolenia, nikt nie szuka formuły przełamania wstrętu młodego pokolenia do polityków (wstrętu tak bardzo uzasadnionego), nikt nie próbuje nawet odpowiedzieć na ich pytanie co to znaczy wspólna kasa, wspólne interesy społeczeństwa. Nikt im nawet nie próbuje odpowiedzieć na pytanie czym jest to nasze społeczeństwo. Inicjatywa zostaje po stronie endeków apelujących do instynktu hordy, budujących więzi społeczne na nienawiści do innych i na żądaniach, na roszczeniach, na obietnicy ułatwienia wyciągania pieniędzy z cudzych kieszeni. Jak ta debata Tuskowi pójdzie? Wielu już dziś przewiduje, że fatalnie. Jarosław Sierotka będzie prowadził swój monolog, a Tusk będzie boksował się z cieniem. Nie odważy się przecież powiedzieć, że jest to cień Gomułki i Moczara w jednej osobie.
|
|
| stilb (1323 punktów) | Odp: Mądrości na schodach | Może Kwasniewski bał się rozsierdzić przyszłego koalicjanta? Dziś wiemy że nasi politycy są do wszystkiego zdolni, koalicja PISu z LIDem jest możliwa.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|