Racjonalista - Strona głównaDo treści
Do ateistów i agnostyków

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
01-08-2007 21:36Ludomir TulkoDo ateistów i agnostyków
Oprócz wierzących w Boga mamy wierzących ateistów i wierzących agnostyków. Głupotę zastępuje się głupotą. A jak być powinno? Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem udowodnić, że jest, lub że nie ma.

unknown (163 punktów)
>Oprócz wierzących w Boga mamy wierzących ateistów i
>wierzących agnostyków. Głupotę zastępuje się głupotą. A jak
>być powinno? Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma.

Bóg - wyjaśnienie powstania życia i naszego miejsca we wszechświecie, nie mające nic wspólnego z naukowym podejściem.

Może być? Tak między nami, to nie wyobrażam sobie wierzącego ateisty. Jak to by brzmiało! Czy dla Ciebie ateista, to wierzący, który nie wierzy w istnienie Boga. Cóż wierzy się w coś, nie w nic. Nie da rady...
movax (630 punktów)
>Oprócz wierzących w Boga mamy wierzących ateistów i
>wierzących agnostyków. Głupotę zastępuje się głupotą. A jak
>być powinno? Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma.

Widzisz, nie rozumiem co napisałeś. Wyraz "Boga" powoduje że połowa twojego postu jest bez sensu, a druga nie przekazuje żadnej treści. A więc o co chodzi? Bo że dobrej definicji Boga nie ma to wszyscy wiemy.
Mateusz (879 punktów)
>Oprócz wierzących w Boga mamy wierzących ateistów i
>wierzących agnostyków. Głupotę zastępuje się głupotą. A jak
>być powinno? Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma.

Wiesz , w ,, Alicji w krainie czarów" jest taki królik i ja wiem że jego nie ma , nie potrzebuję definiować jego osoby - czy np.ma długie uszy itd.
Alicja natomiast w niego wierzy i nie ma znaczenia czy te uszy ma krótkie czy długie.

Reasumując METAFORĘ (trudne słowo) -po co definiować coś , co dla rozsądnego człowieka w ogóle nie istnieje , a dla irracjonalnego tak czy tak bedzie.
Poza tym to zaglądnij do jakiegoś słownika czy encyklopedii, tam napewno znajduje się termin:bóg.

Apstrachując od powyższego to fajny OKSYMORON(trudne słowo) , użyłeś-
wierzący ateista , aha i też
wierzący agnostyk

Pozdrawiam.
Gosia (9452 punktów)

>Poza tym to zaglądnij do jakiegoś słownika czy encyklopedii,
>Apstrachując od powyższego to fajny OKSYMORON(trudne słowo) ,

Abstrahując od tematu:
Może sam byś zajrzał do jakiegoś słownika? Np. ortograficznego?
Skoro tak lubisz trudne słowa, to zanim ich użyjesz, sprawdź pisownię.

Pozdrawiam.

Mateusz (879 punktów)
>Może sam byś zajrzał do jakiegoś słownika? Np. ortograficznego?
>Skoro tak lubisz trudne słowa, to zanim ich użyjesz, sprawdź pisownię.
>Pozdrawiam.

To mnie przejrzałaś -Jestem analfabetą
Popełnianie błędów jest ludzkie ,a wszak nic co ludzkie nie jest mi obce.
Ludomir Tulko
>OKSYMORON
Dzięki temu, że Państwo argumentują swoje, nie podają tego na wiarę. Tylko jak to wyrazić, skoro potocznie wierzący = religijny!
Ludomir Tulko
>...dla rozsądnego człowieka w ogóle nie istnieje...
Kiedyś zdefiniowano Boga jako doskonałość nieprzerwanie istniejącą. Kto neguje tak zdefiniowanego Boga, popełnia sprzeczność. A sprzeczność nie jest rozsądna. Jeśli obalono ten dowód, że Bóg jest, to razem z rozsądkiem.
Mateusz (879 punktów)

>Kiedyś zdefiniowano Boga jako doskonałość nieprzerwanie istniejącą.
>Kto neguje tak zdefiniowanego Boga, popełnia sprzeczność. A sprzeczność nie jest >rozsądna. Jeśli obalono ten dowód, że Bóg jest, to razem z rozsądkiem.

A człowieka określono jako istotę doskonałą w swej niedoskonałości i co z tego wynika?
Ktoś kiedyś coś nabzdurzył, a Ty wyprowadziłeś z tego , że jak ktoś nie wierzy to jest irracjonalny.

>Kto neguje tak zdefiniowanego Boga, popełnia sprzeczność.

-To jest najlepsze ,napisz mi proszę wobec czego ta sprzeczność i z jakiej racji?
Ludomir Tulko
>sprzeczność [...] z jakiej racji?
Kto przeczy istnieniu Doskonałości, ten przeczy istnieniu czegoś, co jest nieprzerwanie. To jest ta sprzeczność.
Mateusz (879 punktów)

>Kto przeczy istnieniu Doskonałości, ten przeczy istnieniu czegoś, co jest nieprzerwanie. To jest ta sprzeczność.

To chyba raczej konsekwencja.
Wiesz gdzie jest sprzecznośc ? Ano w tym , że jak ktoś nie wierzy , to nie uznaje także tej definicji boga ( bo jak coś definiować ,czego niema ), a ci którzy mogą uznać tą definicję i tak wierzą , dlatego jej nie podważą.Twoja sprzeczność jest bezsensu , ponieważ negować istnienie boga i jednocześnie uznawać jego definicję mogą tylko wierzący , co jest absurdem.

Pozdrawiam
Ludomir Tulko
>bo jak coś definiować ,czego niema
Jeśli twierdzę, że bdziągwy stanowczo nie ma, żeby to udowodnić, muszę tę bdziągwę jakoś określić.
macjan (77 punktów)
>Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma.

A potrafisz udowodnić jedno z tych stwierdzeń? Bo niestety nie słyszałem, żeby komukolwiek się to udało - zresztą Bóg sam nie daje takiej możliwości (jeśli wolisz pseudonaukowe podejście - jego definicja wyklucza wszelkie dowody). Dlatego pozostaje WIARA - w to że jest, albo w to że go nie ma. Ani jedno ani drugie nie da się udowodnić.
google
Jeżeli sama definicja czegoś wyklucza ustalenie istnienia tego czegoś, to oznacza, że jest to kwestia zupełnie bez znaczenia. U wielu osób wywołuje to silne emocje, to zrozumiałe, jednak przejmowanie się tym, czy bezsens istnieje czy nie, to nie jest problem ludzi rozumnych.
Czy można być wierzącym będąc niewierzącym w istnienie Wisznu? No nie. Wcale nie jest tak, że pozostaje wiara - można zwyczajnie tej wiary nie podzielać, czy to tak trudno zrozumieć?
ps. Wierzący agnostyk, to ci dopiero wynalazek
macjan
>Wcale nie jest tak, że pozostaje wiara - można zwyczajnie tej wiary nie podzielać, czy to tak trudno zrozumieć?

Hm, to ty nie do końca zrozumiałeś o co mi chodzi. Tego, że Boga nie ma też nie da się udowodnić, dlatego jeśli przyjmujesz to stwierdzenie, to dlatego, że w nie wierzysz. Wy, jako "racjonaliści", krytykujecie nas - chrześcijan - za to, że wierzymy w coś, co nie zostało naukowo udowodnione. A jednocześnie sami wierzycie w coś, co nie zostało naukowo udowodnione, czyli w nieistnienie Boga.
joice (259 punktów)
>>Wcale nie jest tak, że pozostaje wiara - można zwyczajnie tej wiary nie podzielać, czy to tak trudno zrozumieć?
Tego, że Boga nie ma też nie da się udowodnić, dlatego jeśli przyjmujesz to stwierdzenie, to dlatego, że w nie wierzysz.

wielu teistow chwyta sie tej opcji jak tonacy brzytwny...to prawda ze nie da sie narazie udowodnic NIEISTNIENIA Boga.mozna jednakze wziasc pod uwage PRAWDOPODOBIENSTWO tego zalozenia.
racjonalnie myslacy czlowiek zgodzi sie z teza,ze prawdopodobienstwo to nieststy( dla teistow) nie wynosi fifty-fifty.

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
google
>>Wcale nie jest tak, że pozostaje wiara - można zwyczajnie tej wiary nie podzielać, czy to tak trudno zrozumieć?
>Hm, to ty nie do końca zrozumiałeś o co mi chodzi. Tego, że Boga nie ma też nie da się udowodnić, dlatego jeśli przyjmujesz to stwierdzenie, to dlatego, że w nie wierzysz.
Nic bardziej mylnego. Jednak rozumiem i wyjaśniam. Jeżeli już mówimy o podejściu naukowym, to nauka nie zajmuje się dowodzeniem, że czegoś nie ma. Przeciwnie, dowodzi się, że coś istnieje (lub że nie może istnieć, ale to inna bajka) lub też zakłada się istnienie czegoś, co jest potrzebne jako wyjaśnienie (taka hipoteza robocza). Bóg się do tych przypadków nie zalicza, więc nie przyjmujemy jego istnienia na zasadach określonych przez naukę właśnie, dokładnie tak jak istnienia mnóstwa innych bytów. Inne możliwości to założyć, że Bóg istnieje (ale tak można z każdym bytem) lub twierdzić, że nie istnieje, bo jest pojęciem nielogicznym (o ile zgodzimy się, że nielogiczności nie istnieją). Każde inne podejście będzie nienaukowe i dlatego chrześcijaństwo (i nie tylko) jest nienaukowe (twierdzi, że można dojść do Boga rozumem, ale jak wiadomo nie można).
Patty Matheson (2087 punktów)
>Wy, jako "racjonaliści", krytykujecie nas - chrześcijan - za to, że wierzymy w coś, co nie zostało naukowo udowodnione. A jednocześnie sami wierzycie w coś, co nie zostało naukowo udowodnione, czyli w nieistnienie Boga.

Racjonalista nie wierzy, nawet w to, że boziów nie ma. Niektórzy ateiści mogą. Ale nie są wówczas racjonalni.
Też się cieszę, że wszyscy wrzucają ateistów, racjonalistów, agnostyków, heretyków, wolnomyślicieli etc. do jednego worka, i jeszcze mają dziwne arumenty.

Pozdrawiam.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Najpierw trzeba zdefiniować Boga,
   Bóg jest transcendentno-immanentny.

>a potem udowodnić, że jest, lub że nie ma.
   Istnienie boga wyklucza możliwość jego istnienia, więc jednocześnie bóg jest i go nie ma.

   Proste!

Po pierwsze to błagam was, nienawidze swojego imienia, podałam je, bo jestem głupia, więc proszę, nie używajcie go. -- Ada Wielogórska
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   A jakby tak się zastanowić, na czym polega idiotyzm? Bo ja od tego zacząłem i taką miarką mierzę.

   Z uszanowaniem - agnostyczny ateista (wierzący w coś tam).
joice (259 punktów)
>Oprócz wierzących w Boga mamy wierzących ateistów i
>wierzących agnostyków. Głupotę zastępuje się głupotą. A jak
>być powinno? Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma.
ja jestem gleboko religijna ateistka-podobnie jak np.einstein...chodzi tu jedynie o utozsamianie wspanialosci natury z boskoscia.nie trzeba dodawac wiary w wielkich nadnaturalnych czarodzeji,by byc gleboko wierzacym ateistom.wystarczy odrobina wrazliwosci na piekno.pozdrawiam


w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
>ja jestem gleboko religijna ateistka-podobnie jak np.einstein...chodzi tu jedynie o utozsamianie wspanialosci natury z boskoscia.nie trzeba dodawac wiary w wielkich nadnaturalnych czarodzeji,by byc gleboko wierzacym ateistom.wystarczy odrobina wrazliwosci na piekno.pozdrawiam

Z Einsteinem sprawa nie jest taka prosta... Einstein nie odrzucał wiary w istnienie boga, chciał jednak tę wiarę przeformułować...Jakby na to nie popatrzeć pozostawał w racjonalistycznej tradycji Majmonidesa i Spinozy. Dopuszczał istnienie sfery tajemnicy, której przypisywał charakter bardzo emocjonalny. Ta tajemnica, według niego, leżała u podstaw prawdziwej sztuki i prawdziwej nauki. Poza rozumem i pięknem istniały dla niego nieprzeniknione prawdy, dostępne umysłowi jedynie w swej najbardziej pierwotnej postaci. I właśnie ta świadomość była, tak sądził, fundamentem uczuć religijnych. I tu masz rację - Einstein mawiał o sobie, że tylko w tym sensie jest człowiekiem głęboko religijnym. Równocześnie był przekonany o słuszności judeochrześcijańskiej etyki....

Pozdrawiam również...
joice (259 punktów)

>Z Einsteinem sprawa nie jest taka prosta... Einstein nie >odrzucał wiary w istnienie boga,

Einstein jasno i wyraznie stawial sprawe.Nie wierzyl w OSOBOWEGO Boga.Pisal o tym otwarcie,za co zostal potepiony przez srodowiska chrzescijanskie w Stanach.
Przez "boga" rozumiem osobowego,wszystkomogacego,wszechwiedzacego kreatora tego wszechswiata.Tak definiuje sie go najczesciej.Dla jednych Bogiem jest WSZYSTKO,dla innych NATURA....trzeba jednak sprecyzowac i usystematyzowac cos...inaczej mozna znalezdz boga we wlasnych dewiacjach..
ateista nie zaprzecza 'sferze tajemnicy' przeciez tak wiele jeszcze nie wiemy...nie znaczy to ,ze w kazda luke w wiedzy nalezy od razu wkladac Wszechmogacego Stworce...w ktorego einstein zdecydowanie nie wierzyl, byl wiec ateista,podobnie jak ja-Gleboko religijnym niewierzacym( patrz-'bog urojony' dawkinsa)

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
>Einstein jasno i wyraznie stawial sprawe.Nie wierzyl w OSOBOWEGO Boga.

To właśnie napisałam.... Tylko tyle i aż tyle. Jednakże, jego ateizm szczególnej jest miary. I na to zwróciłam uwagę niewielką; ot, drobnostka....

...inaczej mozna znalezdz boga we wlasnych dewiacjach..

Sugerujesz coś? Dewiacja to kwestia przyjętego kryterium, więc w jakimś sensie każdy z nas jest dewiantem (dewiantką)....Ja też i Ty też...

Pozdrowienia od ateistki z kilkoma co najmniej odchyleniami (dewiacjami)....
joice (259 punktów)

>To właśnie napisałam.... Tylko tyle i aż tyle. Jednakże, jego ateizm szczególnej jest miary. I na to zwróciłam uwagę niewielką; ot, drobnostka....

'Einstein nie odrzucał wiary w istnienie boga, chciał jednak tę wiarę przeformułować'

przepraszam,to zdanie mnie zmylilo...

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)

>przepraszam,to zdanie mnie zmylilo...

Nie gniewam się wcale... W swojej wypowiedzi o Einsteinie nawiązałam do jego fascynacji (poniekąd) Spinozą. A to Spinoza powiedział właśnie: "nie ma Boga w tym sensie, w jakim zawsze rozumieliśmy to słowo..." i że " przypisywanie Bogu takich atrybutów jak wola i intelekt byłoby równoznaczne z proszeniem Syriusza, by szczekał, tylko dlatego, że nazywamy go Psią Gwiazdą."

Zarówno Spinoza jak i Einstein byli Żydami. Przy definiowaniu ich ateizmu należy również i to wziąć pod uwagę...

Coraz bardziej lubię te dyskusje...

Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam....
joice (259 punktów)
>>przepraszam,to zdanie mnie zmylilo...
>Nie gniewam się wcale... W swojej wypowiedzi o Einsteinie nawiązałam do jego fascynacji (poniekąd) Spinozą. A to Spinoza powiedział właśnie: "nie ma Boga w tym sensie, w jakim zawsze rozumieliśmy to słowo..." i że " przypisywanie Bogu takich atrybutów jak wola i intelekt byłoby równoznaczne z proszeniem Syriusza, by szczekał, tylko dlatego, że nazywamy go Psią Gwiazdą."

Einstein nie byl zafascynowany Spinoza...to naciagane
>Zarówno Spinoza jak i Einstein byli Żydami. Przy >definiowaniu ich ateizmu należy również i to wziąć pod >uwagę...
Ja nie uwazam,zeby trzeba bylo brac to pod uwage...czy Zyd pojmuje swiat inaczej niz nie-Zyd o wolnym umysle?
>Coraz bardziej lubię te dyskusje...
>Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam....
ja rowniez pozdrawiam

a na zakonczenie dyskusji cytat Einsteina:

'Nie probuje wyobrazac sobie Boga;wystarcza mi odczucie potegi i majestatu przyrody,o tyle,o ile mozemy ja poznac za posrednictwem naszych niedoskonalych zmyslow'

podpisuje sie pod tym obiema rekami...a dla zainteresowanych mala wskazowka: poludniowo amerykanscy szamani juz od wielu tysiecy lat,probowali udoskonalic te zmysly przy pomocy naturalnie rosnacych roslin z dzunglii.warto tego doswiadczyc.uswiadamia takie doswiadczenie nasza niedoskonalosc do tego stopnia,ze tylko wzmaga naturalny ateizm...pozdro!!!

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)

...czy Zyd pojmuje swiat inaczej niz nie-Zyd o wolnym umysle?

"To, co jest rzeczywiste dla mnie, nie jest rzeczywiste dla ciebie..." - szaman ludu Waszo

i...a dla zainteresowanych mala wskazowka: poludniowo amerykanscy szamani juz od wielu tysiecy lat,probowali udoskonalic te zmysly przy pomocy naturalnie rosnacych roslin z dzunglii.warto tego doswiadczyc.uswiadamia takie doswiadczenie nasza niedoskonalosc do tego stopnia,ze tylko wzmaga naturalny ateizm...pozdro!!!

Naprawdę uważasz, że Lophophora Williamsi potrzebna jest człowiekowi (pardon, kobiecie) do uświadomienia sobie niedoskonałości, która wzmaga naturalny ateizm? Mnie nie... Jakoś sobie bez "dopalaczy" radzę... Z szamanizmem mimo to strzeliłaś w dziesiątkę: w końcu to najbardziej archaiczna, duchowa forma samodoskonalenia się. I najstarsza praktyka uzdrowicielska... A przecież historia religii (jakichkolwiek) to historia pośredników - szamanów. ... Też pozdro!!!
joice (259 punktów)

>Naprawdę uważasz, że Lophophora Williamsi potrzebna jest człowiekowi (pardon, kobiecie) do uświadomienia sobie niedoskonałości, która wzmaga naturalny ateizm? Mnie nie... Jakoś sobie bez "dopalaczy" radzę... Z szamanizmem mimo to strzeliłaś w dziesiątkę: w końcu to najbardziej archaiczna, duchowa forma samodoskonalenia się. I najstarsza praktyka uzdrowicielska... A przecież historia religii (jakichkolwiek) to historia pośredników - szamanów. ... Też pozdro!!!
nie rozumiem o co ci tu chodzi z tymi dopalaczami... (???)hipokryzja jest zakladanie z gory,ze czegos nie potrzebujemy,jesli nie znamy dosw. z autopsji.takie rozumowanie jest wynikiem pychy lub strachu. przeciez zyjemy tylko ten jeden raz.trzeba dokonywac trafnych wyborow i ograniczyc ilosc zasad w kwestii dokonywania ich...
zycze doswiadczen i chwil dla ktorych warto zyc.( nie tylko psychodelicznych - tak ogolnie)

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
joice (259 punktów)

>Naprawdę uważasz, że Lophophora Williamsi potrzebna jest człowiekowi (pardon, kobiecie) do uświadomienia sobie niedoskonałości, która wzmaga naturalny ateizm? Mnie nie... Jakoś sobie bez "dopalaczy" radzę...

ps.nie chodzi tu o zadne kaktusiki,a o ayahuasce.peyotl jest ( podobno) niczym takim przy tej herbatce.jesli juz czegos takiego doswiadczac,to uzywajac najsilniejszego srodka i zrobic to tylko raz.uswiadomienie sobie wlasnej ulomnosci i 'pozycji' w naszym wszechswiecie jest 'porazajace' .nikt kto tego nie wypije w taki sposob tego nie pojmie.chodz przeciez intelektualnie wszyscy doskonale to rozumiemy,prawda?

w tym ogrodzie wrozek juz nie ma
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
No cóż....bywają wędrowcy, którzy mylą kwiaty z gwiazdami....

Jakież powolne to Życie... Jaka gwałtowna Nadzieja...

Pozdrawiam...
estetka (708 punktów)
>Oprócz wierzących w Boga mamy wierzących ateistów i
>wierzących agnostyków. Głupotę zastępuje się głupotą. A jak
>być powinno?

To bardzo dziwne zalozenie nazywac wierzacych w Boga glupimi. Bardzo tez odwazne, rozumiem, ze Ty nie jestes tym glupim.
To bardzo dziwne odwaznie nominowac wszystkich ateistow "wierzaycmi", to bardzo dziwne nazywac odwaznie gnostykow "wierzacymi"..a jeszcze bardziej te dwie grupy nazywac za to glupimi...
sam fakt wierzenia nie swiadczy ani o madrosci ani o glupocie. jest postawa wyboru ideologicznego, to tresci, ktore wypelniaja ten wybor moze ewoluowac w rozne strony... i tu takze generalizowac nie jest zbyt politiquement correct...
Ciekawe jest Twoje pytanie "A JAK BYC POWINNO ?".. widzisz, moze powinno byc po pierwsze - bez generalizowania i wystwiania z gory ostrych cenzurek. a po drugie reguly wyboru ideologii i wypelnianie tresci tych wyborow jest procesem czesto zmiennym przez cale zycie lub niezmiennym przez cale zycie. W tej dziedzienie jak byc powinno - kazdy z nas i rozumiem ty takze - radzimy sobie sami.

Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma."

jezeli zakladam, ze nie istnieje Rimbadumbim to dlaczego mialabym udawadniac, ze istnieje? zakladam, ze nie istnieje, chociazby dlatego, ze nigdy nie widzialam, i ze to wymyslilam. i jezeli nawet powiem , ze dzisiaj spadnie deszcz tylko dlatego, ze nadam Rimbadumubum moc czynienia deszczu w czwartki ( gdzies na swiecie z pewnoscia bedzie padac deszcz) to wcale nie znaczy, ze jest wielki i nieomylny. jezeli ja nadam mu moc, to on bedazie te moc mial. Jezeli natomiast powiem, ze deszcz spadl dlatego, ze czynniki atmosferyczne zaistnialy ku temu, to nie znaczy, ze meteorologia jest teraz moim Rimbadumbum i ze wierze w meteo.
rozumiem, ze zadajesz sobie wiele pytan i szanuje kazdego, kto pyta,ale wiesz, czasami pytania sa wazniejsze niz odpowiedzi...
na przyszlosc mala prosba, stawiajac pytania staraj sie nie oceniac i nie obrazac osoby, ktore ewentualnie zechca z toba rozmawiac, stawia Ciebie to w bardzo zlym swietle juz na poczatku.
APawłowski (1150 punktów)
Aleś człowiek palną, jak łysy warkoczem, normalnie.
A jak jest z palącymi i niepalącymi?
Patty Matheson (2087 punktów)
Mamy palących niepalących i niepalących palących

Sęk w tym, że takie pozornie sprzeczne relacje można tworzyć niemal tylko wtedy, jeśli człon pierwszy oznacza postawę faktyczną [może być tymczasowa], a drugi - oficjalną. Wtedy wszystko jest do przyjęcia, i pod skrajną postacią może być nazywane hipokryzją. Nic nadzwyczajnego.

Pozdrawiam.
APawłowski (1150 punktów)
>Mamy palących niepalących i niepalących palących
>Sęk w tym, że takie pozornie sprzeczne relacje można tworzyć niemal tylko wtedy, jeśli człon pierwszy oznacza postawę faktyczną [może być tymczasowa], a drugi - oficjalną. Wtedy wszystko jest do przyjęcia, i pod skrajną postacią może być nazywane hipokryzją. Nic nadzwyczajnego.
>Pozdrawiam.
Czyli się zgadza, z grubsza choć
Jacoobs (59 punktów)

> Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
> udowodnić, że jest, lub że nie ma.

Taak, tymbardziej, że jak już boga zdefiniujesz to zauważysz, że nie można udowodnić jego istnienia, czy właśnie nieistnienia.


Rotor
Szanowny Ludomirze!

Definacja Boga jest min. gdzieś tutaj:
www.racjon(*).kościoła.prawdosławnego

Wg mojego poznania jest Bóg istniejący Żadnego zaś nieistniejącego - logicznie i praktycznie nie ma
A głupotę dość prosto można zastępować czy urozmaicać inną, kolejną głupotą. Najmocniej Kościelną, bo "świętą" prawdą wiary w te i owe religianckie czary mary
Ludommir Tulko
>...prawdą wiary [...] w czary mary...
Szanowny Rotorze. Dodawanie do klerykalizacji ugrupowania ateistów w niczym jej nie narusza. Tu trzeba innego sposobu. A może księża są wallenrodami ateizmu?
Ludomir Tulko
>Głupotę zastępuje się głupotą.

Trudno odróżnić ateistę od nie-ateisty. Dam trzy przykłady. Czy jest ateistą uznający nieskończoność? A senes życia? Realną sprzeczność? Tu nie pomoże encyklopedia, również ta heglowa. Dlatego przeciwstawianie klerykalizacji Polski ugrupowania ateistów nie ma sensu merytorycznego. To właśnie nazywam zastępowanie głupoty głupotą.

Szanowna Pani estetko. Rozumiem Pani troskę, by nie obrażać ludzi, piętnować złe zjawiska. Sam miałem ten problem w liceum, gdy zadano nam sportretować w wypracowaniu współczesnego kołtuna. Nie chciałem nikogo obrażać, więc wypracowanie mi nie wyszło i dostałem dwójkę.

Panie Rotorze. Nie pisałem - mądrość zastępuje się głupotą, lecz - głupotę zastępuje się głupotą. Proszę nie walczyć o banały, bo nie są one ważne.
Tofik (5585 punktów)
Każdy wie, że chodzi o boga: niematerialnego, wszechmogącego itp.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Ludomir Tulko
>...niematerialnego...
Dla Demokryta bogowie byli materialni. Tylko co jest materialne?
Tofik (5585 punktów)
Dla Demokryta, jednak nasze społeczeństwo uważa boga za niematerialnego i niepodlegającego nauce, dlatego nie można udowodnić jego nieistnienia.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Osnowa
>...nasze społeczeństwo uważa boga za [...] niepodlegającego nauce, dlatego nie można udowodnić jego nieistnienia.

Więc przypominam, że mnie bóg się objawił z nowiną, że go nie ma.

I pytam: na czym w boskim, czyli naukowo nie potwierdzonym rozumieniu polega nasza rozumność?
Tofik (5585 punktów)
>Więc przypominam, że mnie bóg się objawił z nowiną, że go nie ma.
Tylko dlaczego nikomu o tym nie opowiesz, skoro uważasz, że to miało miejsce.

>I pytam: na czym w boskim, czyli naukowo nie potwierdzonym rozumieniu polega nasza rozumność?
I tu powstaje luka, bo nikt nie jest w stanie tego powiedzieć, ponieważ nikt nie potrafi bosko myśleć.


"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Osnowa
>>..mnie bóg się objawił z nowiną, że go nie ma.
>Tylko dlaczego nikomu o tym nie opowiesz...
Akurat właśnie mówię. Tylko dlaczego uważasz, że powinnam?

>>I pytam: na czym w boskim, czyli naukowo nie potwierdzonym rozumieniu polega nasza rozumność?
>I tu powstaje luka...
Czyż ta luka nie jest dowodem na nieistnienie boga?
Tofik (5585 punktów)
>>>..mnie bóg się objawił z nowiną, że go nie ma.
>>Tylko dlaczego nikomu o tym nie opowiesz...
>Akurat właśnie mówię. Tylko dlaczego uważasz, że powinnam?
Tylko nie rozumiesz dlaczego nikt Ci w to nie wierzy, a nikt Ci nie wierzy dlatego, że to jest nielogiczne i nawet nie opowiedziałaś tego, mimo że ciągle upierasz się, że to miało miejsce. Tak więc jeśli chcesz nas przekonać to masz taka możliwość, z której nie korzystasz.

>>>I pytam: na czym w boskim, czyli naukowo nie potwierdzonym rozumieniu polega nasza rozumność?
>>I tu powstaje luka...
>Czyż ta luka nie jest dowodem na nieistnienie boga?
I każda luka jest dowodem na nieistnienie boga, jednak wierzący zawsze albo wymyślą jakąś odpowiedź, albo powiedzą, że to jest dla nas, zwykłych ludzi, niepojęte, czyli nauka tego nie obejmie, czyli nigdy im nie przepowiemy, że tak nie jest

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Osnowa
>nikt Ci nie wierzy dlatego, że to jest nielogiczne
A istnienie boga jest logiczne? A w boga wierzą!

>i nawet nie opowiedziałaś tego
A co tu opowiadać - bóg mi się objawił z nowiną, że go nie ma i tyle. Mam esej napisać?

>jeśli chcesz nas przekonać to masz taka możliwość
Już chyba piąty raz z tej możliwości korzystam. Ale choć ateistów kupa, nikt mi w moje nieistnienie boga nie wierzy. Niby wasze nieistnienie lepsze od mojego, czy jak?

A i dla wierzących to idealny dowód, bo primo - nielogiczny, a secundo: z wiarygodnego, bo boskiego źródła.

>każda luka jest dowodem na nieistnienie boga [...]jednak wierzący zawsze [...] powiedzą, że to jest dla nas, zwykłych ludzi, niepojęte
Fakt. Ale - na miłość boską - nie wyręczajmy ich!
Tofik (5585 punktów)
>>nikt Ci nie wierzy dlatego, że to jest nielogiczne
>A istnienie boga jest logiczne? A w boga wierzą!
Tylko, że tu są prawie sami ateiści

>>i nawet nie opowiedziałaś tego
>A co tu opowiadać - bóg mi się objawił z nowiną, że go nie ma i tyle. Mam esej napisać?
no byłoby miło

>>jeśli chcesz nas przekonać to masz taka możliwość
>Już chyba piąty raz z tej możliwości korzystam. Ale choć ateistów kupa, nikt mi w moje nieistnienie boga nie wierzy. Niby wasze nieistnienie lepsze od mojego, czy jak?
Nie, nasz ateizm jest taki sam, jednak Ty mówisz, że bóg, w którego istnienie my nie wierzymy, objawił Ci się mówiąc, że nie istnieje! Sama popatrz jakie to nielogiczne! To tak samo jakbym ja podeszła do Ciebie i powiedziała, że nie istnieje, raczej byś mi nie uwierzyła.

>A i dla wierzących to idealny dowód, bo primo - nielogiczny, a secundo: z wiarygodnego, bo boskiego źródła.
To są dwie sprzeczności. Widziałaś kogoś kogo nie ma, jak sama mówisz.

>>każda luka jest dowodem na nieistnienie boga [...]jednak wierzący zawsze [...] powiedzą, że to jest dla nas, zwykłych ludzi, niepojęte
>Fakt. Ale - na miłość boską - nie wyręczajmy ich!
Też fakt, tych wątpiących zawsze można przekonać, z dewotkami nie należy się zadawać


"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Osnowa
>Sama popatrz jakie to nielogiczne! To tak samo jakbym ja podeszła do Ciebie i powiedziała, że nie istnieje, raczej byś mi nie uwierzyła.
Nie tak samo: Ty jesteś naukowo udowodniona, więc plotłabyś niedorzeczności. Bóg zaś JEST nielogiczny, co się przez treść objawienia potwierdza.

Objawił mi się bowiem Bóg uniwersalny: równie wiarygodny dla ateistów i dla wierzących. Było to możliwe dzięki temu, że bóg wyposażony jest w tę cechę, co do której strony są zgodne: nienaukowość.

Zatem: bóg jest, ale go nie ma. Obie strony mają rację.
Ludomir Tulko
>nasze społeczeństwo uważa boga za niematerialnego
Einstein zdefiniował kiedyś Boga jako ssaka w stanie gazowym. Czy o takiej niematerialności Pani mówi? Według Hegla woda Talesa jest równie niematerialna, jak człowiek Platona i Arystotelesa.
Tofik (5585 punktów)
Materia to jest każdy atom, każda cząsteczka, każdy proton, więc także gaz. Jeśli bóg miałby być gazem, to po pierwsze byłby z pewnością nie wszechmogący, po drugie nie myślałby, bo gaz jest w ciągłym ruchu i miesza się równomiernie z innymi gazami i jest jeszcze wiele innych powodów dla których to jest dziwna myśl.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Ludomir Tulko
>...wszechmogącego...
Szanowna Pani Tofik. Jest logiczne, że wszechmoc nie podlega logice.
Tofik (5585 punktów)
Właśnie, wierni zabezpieczyli się przed kontrargumentami ze strony ateistów, mówiąc, że bóg nie podlega nauce, bo nie można naukowo wyjaśnić, że coś nie istnieje, skoro to coś nie podlega nauce

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Ludomir Tulko
>Wierni zabezpieczyli się...
Pani Tofik ma rację. Żeby naukowo uzasadnić ateizm, musi być ateistyczna teologia.
Pan Tau (1237 punktów)
Ludomir Tulko napisał:
[...] Żeby naukowo uzasadnić ateizm, musi być ateistyczna teologia.

Wystarczającym uzasadnieniem ateizmu jest niemożność uzasadnienia teizmu.

"ludzie wolni nie są równi, ludzie równi nie są wolni"
Tofik (5585 punktów)
>Wystarczającym uzasadnieniem ateizmu jest niemożność uzasadnienia teizmu.
Właśnie, bo dlaczego mamy wierzyć w coś co nie jest nawet dobrze udowodnione.


"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
Monika

>Najpierw trzeba zdefiniować Boga, a potem
>udowodnić, że jest, lub że nie ma.

Irytuję się, że nie mogę znowu znaleźć komórki, przekopując zakamarki torebki syczę: Boże... Wściekły kierowca trąbi na mnie, bo szukając komórki, wchodzę mu pod koła, na czerwonym świetle dla przechodniów. Podskakuję przestraszona w górę i łapiąc się uwolnioną właśnie z torebki ręką za szyję jęczę: Jeeezuuuuuuu... Komórka zaczyna dzwonić, co powoduje, że ręce trzęsą mi się tak, że i tak nie zdąrzę jej odebrać. Z wściekłości przykucam na skraju chodnika i dławiąc się głośno powtarzam: szit, szit, szit i wyrzucam zawartość torebki na chodnik. Telefon milknie w momencie, gdy go wreszcie odnajduję. Nie odebranych połączeń 1: Edyta. Dzięki Bogu, nie szef, myślę i wrzucam do torebki pokasowane bilety, rozsypane wizytówki, wejściówkę do pracy, notes i wszystkie karteczki, które z niego wyleciały, klucze, listek no-spy, gumy do żucia, portmonetkę, bilon, dwa długopisy i pocztówkę. Wreszcie docieram do pracy. Magda szepcze znad klawiatury: I jak po spotkaniu z teściową? W porządku, mruczę. Wierzyłam, że będzie spoko, uśmiecha się Magda. Dzień się rozkręca.

Bóg jest, ma w sobie o z kreską. Jest bohaterem/ami wielu książek, które czytałam i przeczytam. Lubię je. Bóg towarzyszy mi w życiu codziennym, tak jak flamaster, kanapka, co, kocham, wiadomości, żółć, wierzę, mózg, noga i koniczyna, a, także, Jaś i Małgosia, Shrek.
Udowodniłam, że Bóg jest. Choć o wiele łatwiej poszłoby mi ze Shrekiem.
I wierzę, że jutro też będzie ciekawy dzień.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Jestem pod wrażeniem. Szkoda że nie mogę dać plusika.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Ludomir Tulko
Do organizujących się ateistów i agnostyków.
Wolność - zrzeszeń?
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Do organizujących się ateistów i agnostyków.
>Wolność - zrzeszeń?
W dodatku na papierze w kratkę.

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Ludomir Tulko
>na papierze w kratkę
W darmowej gazecie "Metro" z dn. 1 sierpnia 2007 ukazał się artykuł zatytułowany "To nie wstyd być ateistą". Autorka powinna przeczytać niniejszy wątek, a zwłaszcza dowcip o papierze w kratkę.
placownik (17853 punktów)

>W darmowej gazecie "Metro" z dn. 1 sierpnia 2007 ukazał się artykuł zatytułowany "To nie wstyd być ateistą".

   Dla ciekawych - link do tego artykułu.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Ludomir Tulko
>Do organizujących się ateistów i agnostyków.
Spotykam ludzi, którzy protestują przeciw religii w szkole, a sami brali ślub kościelny, lub chrzcili dziecko, lub są czyimiś rodzicami chrzestnymi. Na liście, czy we związku wyznaniowym, takich fałszywych przeciwników religii jest większość. Niech każdy zorganizuje siebie, zanim zacznie organizować innych.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Do organizujących się ateistów i agnostyków.
>Spotykam ludzi, którzy protestują przeciw religii w szkole, a sami brali ślub kościelny, lub chrzcili dziecko, lub są czyimiś rodzicami chrzestnymi. Na liście, czy we związku wyznaniowym, takich fałszywych przeciwników religii jest większość.
>

Kto jest przeciwny wprowadzaniu religii do szkół ten jest przeciw religii w ogóle?
Zabawne, sporo duchownych jest przeciwnych lub maja co najmniej mieszane uczucia co do religii w szkołach, niektórzy z nich uważaja, że kościół w ten sposób strzela sobie w nogę. Tak samo spora grupa myślicieli katolickich (sądzę, że rzeczownik "myśliciel" jest tu kluczowy).
Niestety, kościelni intelektualiści mają niewielki wpływ na kościelnych polityków.
Jak w każdej partii...

Jak ktoś rozumny może stawiać znak równości pomiędzy przekonaniami religijnymi a popieraniem czysto politycznych posunięć władz kościoła, nie przestaje mnie dziwić.

> Niech każdy zorganizuje siebie, zanim zacznie organizować innych.

A mógłbyś rozwinąć, bo głębia tego stwierdzenia mi umyka... Kiedy będę wiedziała że już "siebie zorganizowałam" żebym mogła wyjśc z moją inicjatywą do ludzi? Jakie są symptomy, że już mi wolno?
Ludomir Tulko
>kościół [...]strzela sobie w nogę
Skoro przymusową religią w szkole Kościół strzela do siebie, to ateiści powinni być za przymusową religią w szkole.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Problem w tym, że kościół strzela sobie w nogę... atomówką.
Ludomir Tulko
>kościół strzela sobie w nogę... atomówką.
Trudno sobie wyobrazić rzeczywistą przegraną obu stron.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Co powiesz na kalifat w Polsce?
Ludomir Tulko
>Co powiesz na kalifat w Polsce?
Prekursorem kalifatu w Polsce był Jan Paweł II.
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Wszyscy pochodzimy od tej samej małpy. To dla swojego brata chodzi się na religię.


Ludomir Tulko
Ludomir Tulko
>Jakie są symptomy, że już mi wolno?
Kiedy przestanie Pani dawać na tacę.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365