Racjonalista - Strona głównaDo treści
Etyka luksusu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
03-09-2007 10:43diogenes (42753 punktów)Etyka luksusu
umiar był i jest przez wielu uważany za cnotę.
w przeciwieństwie do niego nadmiar traktowany jest często
jako głupota, ze wszelkimi jej konsekwencjami.

co powiecie o luksusie?
czy jest on racjonalny? czy luksus nie jest formą intelektualnego i moralnego kretynizmu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ojciec Dyrektor (1704 punktów)Odp: etyka luksusu
Jeżeli jesteś na tyle inteligenty aby dorobić się fortuny, to czemu masz być nazywany kretynem??

Kwadratura koła...

Według Twojej teorii jestem skazany na biedę....
Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
03-09-2007 13:36 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
Według Twojej teorii jestem skazany na biedę....

skąd ten wniosek? status majątkowy to nie tylko bieda i luksus...jest wiele stopni pośrednich...chodzi mi o kretynizm jedzenia zupy złotą łyżką, lub fotele pokryte skórą wielorybich jąder...fortuna wcale nie musi znaczyć luksusu...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Kurde, diogenes, chyba też wlezę do beczki!
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
chodzi mi o kretynizm jedzenia zupy złotą łyżką, lub fotele pokryte skórą wielorybich jąder...fortuna wcale nie musi znaczyć luksusu...

Jaka jest zależność między materiałem z którego wykonano sztućce, a rozwojem umysłowym jedzącego?
Czy od używania sztućców platynowych zgłupieję szybciej niż od złotych?
Luksus...
Cytat:
czy jest on racjonalny? czy luksus nie jest formą intelektualnego i moralnego kretynizmu?

Czy używanie drogiej zastawy stołowej jest ZŁE? DOBRE? MORALNE?
RACJONALNE?
To trochę różne dziedziny życia czy nauki.
Zależność między etyką i luksusem?
Zależność między intelektem i luksusem?
Zależność między racjonalizmem(którym?) i luksusem?
Gdzie widzisz wspólny mianownik?

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
03-09-2007 19:47 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Jaka jest zależność między materiałem z którego wykonano sztućce, a rozwojem umysłowym jedzącego?

zdaniem niektórych ekspertów rzym padł dlatego, że bogaci patrycjusze jedli z ołowianych naczyń (uchodziły za luksus!) i elita "wiecznego" miasta nabawiła się ołowicy...dlaczego? zdaje się, że sądzili, że nie ma żadnego związku między tworzywem naczyń a zdrowiem. byc może nas załatwi jakieś pcv lub inna plastikowa zaraza (co niektórzy już przenieśli sie do wieczności za sprawą nomen omen eternitu)...plastikowe worki dla denatów mogą okazać się symbolem całej naszej cywilizacji...

>Zależność między racjonalizmem(którym?) i luksusem?

tym racjonalizmem, który jest wspólnym mianownikiem wszystkich racjonalizmów. swoją drogą...cóż by to był za racjonalizm?
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
zdaniem niektórych ekspertów rzym padł dlatego, że bogaci patrycjusze jedli z ołowianych naczyń (uchodziły za luksus!) i elita "wiecznego" miasta nabawiła się ołowicy...dlaczego? zdaje się, że sądzili, że nie ma żadnego związku między tworzywem naczyń a zdrowiem.

Znakomity przykład. Złoto jest stosunkowo mało reaktywne i nieszkodliwe dla organizmu, więc złota zastawa jest wskazana "dla zdrowotności".
Cytat:
tym racjonalizmem, który jest wspólnym mianownikiem wszystkich racjonalizmów. swoją drogą...cóż by to był za racjonalizm?

Otóż to. Zbyt duże uogólnienie, żeby się to tego sensownie i przy tym krótko odnieść.

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>skąd ten wniosek? status majątkowy to nie tylko bieda i luksus...jest wiele stopni pośrednich...chodzi mi o kretynizm jedzenia zupy złotą łyżką, lub fotele pokryte skórą wielorybich jąder...fortuna wcale nie musi znaczyć luksusu...

wydaje mi się, że odpowiednim słowem, którego chciałeś użyć jest "przepych". Co złego w luksusowej limuzynie? NIC. Czasem po prostu ludziom odbija i zaczynają "pławić się " w totalnie bezsensownym luksusie (złota łyżka jest raczej kiepskim argumentem/przykładem, ale myślę, że złota rączka od spłuczki w toalecie może lepiej odzwierciedlać to, co mam na myśli [chociaż też nie do końca]).

Owszem, bezmyślne afiszowanie się ze swoim bogactwem jest dziwne. Czy "kretyńskie"?? Nie wiem... W kolokwialnym tego słowa znaczeniu jak najbardziej, ścisłym - nie bardzo...

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
03-09-2007 19:56 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>wydaje mi się, że odpowiednim słowem, którego chciałeś użyć jest "przepych".

jak go zwał, tak go zwał...chodzi mi o to coś, co przekracza czystą funkcję jakiegoś przedmiotu. możesz nazwać to przepychem, luksusem, przesadą, jak chcesz...ten sam problem pojawia się w estetyce...zwróć (np.) uwagę na wyroby japońskie, na ich minimalistyczny design inspirowany buddyzmem zen

>Co złego w luksusowej limuzynie?

wszystko, co (istotnie?) przekracza jej funkcję...po co w takiej limuzynie kierownica z kości słoniowej?...analogia do twojej spłuczki...
Zyga (1539 punktów)
>>Co złego w luksusowej limuzynie?
>wszystko, co (istotnie?) przekracza jej funkcję...po co w takiej limuzynie kierownica z kości słoniowej?...analogia do twojej spłuczki...

Czy zatem powinienem jeździć maluchem gdy bez problemu mogę sobie kupić złote audi?
diogenes
>Czy zatem powinienem jeździć maluchem gdy bez problemu mogę sobie kupić złote audi?

maluch to nie samochód, a złote audi to przerost treści nad formą...
Zyga (1539 punktów)
>maluch to nie samochód, a złote audi to przerost treści nad formą...

Ma: kierownicę, 4 miejsca, bagażnik (z przodu), koła, kierownicę, biegi... co z nim nie tak?

A złote audi... niech każdy ma to na co ma ochotę i na co go stać. To co dla Ciebie jest przerostem formy nad treścią dla innych może być czymś zwykłym. Tak samo dla jednych złote audi a dla innych maluch.
Patty Matheson (2087 punktów)
Raczej nie chodzi o sam fakt posiadania/używania czegoś luksusowego, a o motywy. Jeśli ktoś je zupę złotą łyżką, bo uważa, że tak najlepiej się "pokaże", albo dzięki temu odczuje, jak naprawdę jest bogaty, to faktycznie można mówić o jego kretynizmie. Ale jeśli ktoś po prostu lubi złoto - ze względów estetycznych czy innych, to chyba nic złego, że na to wydaje swoją kasę?
Jeśli chodzi o używanie skóry wielorybich jąder jako tapicerki (czy choćby drogie naturalne futra bądź ornamenty z kości słoniowej), to ja nie popierałabym w ogóle, ale ze względów ideologicznych.

Pozdrawiam.
Krzysztof_Grudnik (55 punktów)Odp: Etyka luksusu
może chodzi Ci o snobizm? Jedzenie zupy złotą łyżką nie jest chyba ani mądre ani głupie, może być przyjemnie, jeśli zupa nie jest przesolona. Jeżeli luksus jest oznaką i wynikiem statusu społecznego to można go traktować w kategoriach inwestycji. Może on być również spełnieniem marzeń, może być spadkiem po rodzicach lub niemal "wegatatywną" potrzebą niektórych ludzi.
Uzumaki (78 punktów)
Wszyscy dali się złapać w "pułapkę" diogenesa.

W szczególności nie zgodzę się z LEGIONEM
Cytat:

Zależność między etyką i luksusem?
Zależność między intelektem i luksusem?
Zależność między racjonalizmem(którym?) i luksusem?
Gdzie widzisz wspólny mianownik?


Czy to jest wynik jakiegoś prania mózgów?

Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do królestwa niebieskiego, prawda?

Z kolei Konfucjusz mówił:

Cytat:
Szlachetny troszczy się o swe cnoty, a nie o to, że mu w biedzie żyć przyszło.


oraz:
Cytat:
Człowiek szlachetny nie zna trosk ni lęku. O cóż się bowiem może troszczyć i czego ma się lękać, skoro w sobie żadnych ułomności nie znalazł?


Każdy wie, że luksus prowadzi do rozleniwienia w jednych kwestiach, a nakręca w innych ( np. do obrony własnego majątku)
Posiadanie zbytkownych przedmiotów jest zwykłym zaspokajaniem przyjemności, oraz, jak sądzę, instynktów w rodzaju zabezpieczania się przed brakiem pożywienia(?). Jeżeli ktoś, gromadząc dobra, nie zastanawia się ani nad celem, ani przyczyną swojego postępowania, jest głupcem. Jeżeli zaś naprawdę się zastanowi, nie będzie już widział potrzeby ich zbierania.

Wracając do zależności między intelektem a luksusem -
Ludzie inteligentni mają większe szanse ( zazwyczaj ) na zdobycie majątku. Jest to bardzo pożądane, ponieważ poświęcając się tej aktywności stają się nieszkodliwi. Ich potencjał zostaje skierowany w jedną stronę, i na tym polu ( a także na podobnych) zostaje spożytkowany.
Przypomnijmy sobie diogenesa(starożytnego), który był wyśmiewany. Był wyśmiewany, ale jednocześnie bano się go, ponieważ był naprawdę groźny. Ktoś, kto nie przykłada wagi do dóbr materialnych, może stanowić punkt zapalny.

Dlatego Wy, drodzy racjonaliści, byliście, jesteście i będziecie bombardowani przesłaniem nakazującym gromadzenie dóbr jako zabezpieczenie na przyszłość, zapewnianie godnego życia itp. Jesteście(jesteśmy?) grupą potencjalnego ryzyka, ale oprócz diogenesa nie dostrzegam wielu "podejrzanych" jednostek. Czyżby coś było na rzeczy?
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
Czy to jest wynik jakiegoś prania mózgów?

Cytat:
Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do królestwa niebieskiego, prawda?

Cytat:
Szlachetny troszczy się o swe cnoty, a nie o to, że mu w biedzie żyć przyszło.

Cytat:
Człowiek szlachetny nie zna trosk ni lęku. O cóż się bowiem może troszczyć i czego ma się lękać, skoro w sobie żadnych ułomności nie znalazł?

Cytat:
Jeżeli ktoś, gromadząc dobra, nie zastanawia się ani nad celem, ani przyczyną swojego postępowania, jest głupcem. Jeżeli zaś naprawdę się zastanowi, nie będzie już widział potrzeby ich zbierania.

Fajna mantra, ale to tylko mantra, poproszę o jakieś argumenty, nie pobożne życzenia. Powtarzanie takich tekstów zbyt często może wyprać mózg.
Cytat:
Ludzie inteligentni mają większe szanse ( zazwyczaj ) na zdobycie majątku. Jest to bardzo pożądane, ponieważ poświęcając się tej aktywności stają się nieszkodliwi. Ich potencjał zostaje skierowany w jedną stronę, i na tym polu ( a także na podobnych) zostaje spożytkowany.

Nieszkodliwi? A komu maja zaszkodzić? Kto się ich boi?
Cytat:
Przypomnijmy sobie diogenesa(starożytnego), który był wyśmiewany. Był wyśmiewany, ale jednocześnie bano się go, ponieważ był naprawdę groźny. Ktoś, kto nie przykłada wagi do dóbr materialnych, może stanowić punkt zapalny.

Punkt zapalny? Zapalny czego? Z tego co pamiętam Diogenes żadnej rewolucji nie rozpętał. Kto się Go bał? Fałszował pieniądze, potem był żebrakiem, potem niewolnikiem, i umarł jako żebrak, lubiany, ale dziwak, na którego mało kto zwracał uwagę. Punkt zapalny?
Cytat:
Dlatego Wy, drodzy racjonaliści, byliście, jesteście i będziecie bombardowani przesłaniem nakazującym gromadzenie dóbr jako zabezpieczenie na przyszłość, zapewnianie godnego życia itp. Jesteście(jesteśmy?) grupą potencjalnego ryzyka, ale oprócz diogenesa nie dostrzegam wielu "podejrzanych" jednostek. Czyżby coś było na rzeczy?

Ponownie zapytuję: grupa ryzyka czego?

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
03-09-2007 20:13 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Wszyscy dali się złapać w "pułapkę" diogenesa.

zapewniam - nigdy intencją moich wypowiedzi nie są żadne pułapki. nie staram się też nikogo "złapać"...

> Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do królestwa niebieskiego, prawda?

otóż nie przeszedłbym nad tym ot tak sobie do porządku dziennego...w tego rodzaju przypowieściach (tak jak w recepturach alchemików) tkwi być może ziarno zwykłej prawdy...osobiście wciąż staję przed dylematem: realizować siebie, czy "trzepać" kasę...raczej wybieram to pierwsze, w związku z czym mam wiele zabawnych problemów...

>zabezpieczania się przed brakiem pożywienia(?).

wielu gromadzi majątek na tysiące wcieleń...co o tym powiedzieć?

>Jeżeli ktoś, gromadząc dobra, nie zastanawia się ani nad celem, ani przyczyną swojego postępowania, jest głupcem.

Jeżeli ktoś, gromadząc dobra, nie zastanawia się ani nad celem, ani przyczyną swojego postępowania, jest głupcem...

zabawiłem sie w echo...nic dodać, nic ująć...

>Jeżeli zaś naprawdę się zastanowi, nie będzie już widział potrzeby ich zbierania.



>Przypomnijmy sobie diogenesa(starożytnego), który był wyśmiewany. Był wyśmiewany, ale jednocześnie bano się go, ponieważ był naprawdę groźny. Ktoś, kto nie przykłada wagi do dóbr materialnych, może stanowić punkt zapalny.

podoba mi się...zwykle za rewolucyjną uważa się biedę (marks), która pragnie zamienić sie rolami z bogactwem...

>Dlatego Wy, drodzy racjonaliści, byliście, jesteście i będziecie bombardowani przesłaniem nakazującym gromadzenie dóbr jako zabezpieczenie na przyszłość,...

problem tkwi w tym, jak długa to ma byc przyszłość...mam już drewno na tę zimę, ale czy mam gromadzić drewno na zimę 2020?

>...oprócz diogenesa nie dostrzegam wielu "podejrzanych" jednostek.

masz na myśli tego historycznego, czy też mnie, który właśnie przechodzi do historii?

pozdrawiam
Uzumaki (78 punktów)

>zapewniam - nigdy intencją moich wypowiedzi nie są żadne pułapki. nie staram się też nikogo "złapać"...

Dlatego pułapka w cudzysłowie.

>wielu gromadzi majątek na tysiące wcieleń...co o tym powiedzieć?

Myślę że LEGION chętnie wypowie się na ten temat

>problem tkwi w tym, jak długa to ma byc przyszłość...mam już drewno na tę zimę, ale czy mam gromadzić drewno na zimę 2020?

O to właśnie chodzi, że żadna przyszłość nie istnieje.

>>...oprócz diogenesa nie dostrzegam wielu "podejrzanych" jednostek.
>masz na myśli tego historycznego, czy też mnie, który właśnie przechodzi do historii?

Historyczny diogenes nie miał do dyspozycji mediów masowego rażenia. Za to Ty masz internet, dlatego jesteś "podejrzany"

Pozdrawiam
LEGION. (3161 punktów)
Cytat:
>wielu gromadzi majątek na tysiące wcieleń...co o tym powiedzieć?
Myślę że LEGION chętnie wypowie się na ten temat

Nie chce mi się gadać, więc zapytam: dlaczego nie gromadzić majątku?
Cytat:
>problem tkwi w tym, jak długa to ma byc przyszłość...mam już drewno na tę zimę, ale czy mam gromadzić drewno na zimę 2020?
O to właśnie chodzi, że żadna przyszłość nie istnieje.

Jak długa ma być przyszłość? Jak daleko zechcesz spojrzeć? Czy majątek ma służyć tylko Tobie? Czy także Twoim potomkom? Jeżeli tylko Tobie, to Twoje dzieci będą musiały dojść do wszystkiego same, tak jak Ty. Mogą się przez to zarazić konsumpcjonizmem. Jeżeli majątek przejdzie na dzieci, to zwyczajnie nie będą musiały się kasą interesować. Patrz Paris Hilton. ma kupę kasy i nie musi za nią gonić, robi co chce, realizuje siebie
No future... Generacja X czy Buddyzm?
Cytat:
Historyczny diogenes nie miał do dyspozycji mediów masowego rażenia. Za to Ty masz internet, dlatego jesteś "podejrzany"

O co podejrzewasz biednego diogenesa?

Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
diogenes
>O to właśnie chodzi, że żadna przyszłość nie istnieje.

nie ma wprawdzie "dziurki" w teraźniejszości, przez którą mielibyśmy wgląd poza "tu i teraz", ale problem czasu "nie-teraźniejszego" istnieje: i to nie tylko w postaci gramatyki czasu przyszłego. czym jest przyszłość? ja również uważam przyszłość za pewien konstrukt, którego podstawą jest teraz. tak na pierwszy rzut oka: przyszłość to lęk o teraźniejszość...
Zyga (1539 punktów)
> Prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogaty dostanie się do królestwa niebieskiego, prawda?

No to teraz już pewne, że Watykan piekło pochłonie hehe.

Nie o to chodzi aby nic nie posiadać ale aby nic Ciebie nie posiadało.
Vincen Van Gore (179 punktów)
Myślę, ze to zależy od tego jak sie wykorzystuje ten luksus. Często sie kojaży, ze jeżeli ktoś jest bogaty to równocześnie musi być głupi, taki sterotyp, tylk ze opieranie sie na stereotypach do niczego nie prowadzi. W tym wypadku nie chodzi tu o wiarę, religie czy intelektualny poziom a jedynie o fatrt, urodzenie czy ciężką pracę, ale do tego ostatniego przydały by się też te 2 pierwsze czynniki. Nie uważam że luksus to synonim głupoty, upadku intelektualnego i moralnego. Gdyby tak bylo dążenia wielu ludzi straciły by sens pod względem intelektu a większość z nas nie chce być nazywana głumipimi, kretynami czy inne takie. według mnie luksus może sie stać snonimem kretynizmu gdy ktoś kto jest kretynem zaczyna sie nim posługiwać, albo ktoś komu się "poprzewraca" w głowie od tego dobrobytu w którym żyje.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Przede wszystkim, kojarzy, kojarzy, drogi Vincencie...

   Poza tym, odpowiedź adresuję do wszystkich dyskutantów.

   Wydaje mi się, że z tego wątku powstał nielichy bigos, czyli wrednie polska potrawa. Chyba większość dyskutantów myli pojęcia, co jest, jak zwykle, normalne. Nawet co do diogenesa mam pewne podejrzenia...

   Otóż jeden z moich znajomych, żyjący naprawdę w luksusie, tak mi to światle wyjaśnił: "Luksus to jest coś, na co wprawdzie stać niewielu, oznacza jednak tylko tyle, że niczego nie jest się zmuszonym podrabiać. Tyle i tylko tyle. Jeśli do budowy domu użyłem hebanu i drzewa żelaznego, to nie z powodu wysokiej ceny, lecz z powodu trwałości. Gdybym na balustradach powiesił złote ozdóbki, byłby to przepych i głupota. Luksus, mój drogi, to tylko najwyższa funkcjonalność rzeczy i materiałów. Ale niestety, musi być połączona ze smakiem, albo jak wolisz gustem, gdyż inaczej sprawia fatalne wrażenie".

   Dodam od siebie, iż taki stan panuje zarówno w jego domu, jak też w jego głowie.
estetka (708 punktów)
>umiar był i jest przez wielu uważany za cnotę.

z pewnoscia, ale umiar to sytuacja pomiedzy dwiema ekstremalnosciami... a te w roznych kregach spolecznych, w roznym czasie maja rozne oblicza...

>w przeciwieństwie do niego nadmiar traktowany jest często
>jako głupota, ze wszelkimi jej konsekwencjami.

tutaj pragne zaznaczyc, ze zapomniales o dosc istotnym aspekcie braku umiaru - to znaczy niedobor... wg mnie tak nadmiar jak i niedobor sa tym samym - tzn brakiem umiaru i jako takie nie osmielilabym sie nazwac ani glupota ani zadnym innym pejoratywnym okresleniem.

> czy luksus nie jest formą
>intelektualnego i moralnego kretynizmu?

luksus forma kretynizmu? jezeli dla kogos luksusem jest miec wielu znajomych, to raczej nie... jezeli luksusem dla osoby uposledzonej fizycznie jest posiadanie windy w swoim jednopietrowym domu to takze nie....

nie rozumim dlaczego luksus mialby byc racjonalny albo nie...
celem zycia jest szczescie i jezeli dla kogos symbolem szczescia sa lyzeczki zlote..to raczej bezsensownym bylby fakt, gdyby tego kogos stac bylo na ten zakup i nie kupilby ich. ostatecznie czym sie rozni fakt posiadania zlotych lyzeczek do kawy od faktu posiadania zlotych kolczykow do uszu? i co ma do tego kretynizm...?

z moich spostrzezen wynika, ze luksusem jest zycie w umiarze... a takze, ze nie luksus jest wazny ( jako zbior dobr materialnych ) ale raczej sposob i cel obchodzenia sie z nim.

"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
stormrider (206 punktów)
Myślę, że problem należy rozpatrywać na wielu poziomach. Jednym z nich jest np: parcie społeczne. Wszyscy dookoła przyglądają się sobie wzajemnie i porównują. Raczej nikt nie chce wypaść gorzej od sąsiada, a jednym z wyznaczników "lepszości" jest stan posiadania.
Złote audi w garażu jest substytutem większych mięśni, lub pawiego ogona. ( Gdyby nie było prywatnych samochodów, byłoby znacznie więcej środków komunikacji publicznej, które kursowałyby znacznie cześciej i do znacznie większej ilości miejsc. W związku z tym argument, jakoby prywatny samochód dawał niezależność jest wg. mnie znacznie rozdmuchany. ). To wynika z dużej "egocentryczności" człowieka i tym samym z jego bardzo wąskiego spojrzenia na to, co go otacza ( Słowem człowiek widzi tylko to, co jest MU potrzebne. ). 2 sprawa: Na co komu rzecz, która przetrwa 100 lat, jeśli juro umrze?
3. Istnieje wiele sposobów przeżywania swojego życia, gromadzenie rzeczy jest tylko jednym z nich ( Niestety w cywilizacji zachodniej zdajemy się skupiać wyłącznie na tym: Gromadzić- posiadać. ). Cierpi na tym natura a więc i my. Jednak tak długo jak długo będziemy widzieli tylko czubek własnego nosa nie będziemy w stanie dostrzec mechanizmów które powodują powstawanie na nim "pryszczy". 4. Może jedzenie złotą łyżką nie zagraża naszemu zdrowiu, ale sposób wydobycia złota owszem...
Człowiek, poprzez umiejętność wglądu w siebie, jest jedyną istotą zdolną do samoograniczania siebie. Przy ludzkiej zdolności tworzenia jest to cecha bardzo istotna ale nie doceniana. Dla wielu ludzi fakt, że mogą COŚ zrobić jest wystarczającym by to COŚ zrobić. Jeśli mogę kupić złote audi to znaczy, że muszę je kupić, jeśli mogę wybudować willę o powierzchni 10000m2 , to znaczy że muszę. Nie nazwałbym tego kretynizmem, ale zwykłą ślepotą.


Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie

W. Stoczkowski
09-09-2007 10:17 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>...ale umiar to sytuacja pomiedzy dwiema ekstremalnosciami... a te w roznych kregach spolecznych, w roznym czasie maja rozne oblicza...

teoretyzujesz...powiedzmy, że mam 100 zł. mogę:1.rzucić je bezdomnemu 2. włozyć do skarpety 3. kupić 1/2 wódki 4. zapić się na śmierć 5. kupić podręcznik do nauki hebrajskiego z kaseta,...6, 7, ...zawsze znajdziesz kogoś, kto wyliczone powyżej sytuacje nazwie ekstremalnymi, i zawsze znajdzie sie ktoś, kto wrzuci je do pojemnika z napisem "normalka". ktos powie, że lansuję pojęciową papkę...robię to świadomie: początek dyskursu wcale nie musi równać jego końcowi. co na jego początku było a, okaże się nie-a. jesli jest inaczej, to najprawdopodobniej zamiast opisywać rzeczywistość robimy ćwiczenie z logiki...

>... wg mnie tak nadmiar jak i niedobor sa tym samym - tzn brakiem umiaru ...

wracam do przykładu powyżej, wziętego z życia obok: człowiek zapija się na śmierć. rzecz jasna nad jego trumną możemy palnąć kazanie na temat szkodliwości picia, tzn. przyłożyć do jego biografii maksymę: nie pij, albo: pij roztropnie. to takie sentymentalne pienia,...wolałbym wyjaśnieni idące w kierunku: ten człowiek musiał umrzeć tak, a nie inaczej. nie było dla niego wyjścia...

>luksus forma kretynizmu? jezeli dla kogos luksusem jest miec wielu znajomych, to raczej nie... jezeli luksusem dla osoby uposledzonej fizycznie jest posiadanie windy w swoim jednopietrowym domu to takze nie....

na początek rozważań przyjąłbym wstępną charakterystyke luksusu przerostu treści nad funkcją...nie jest ważne, ilu masz znajomych...człowiek jest tak samą istotą społeczną, jak istotą samotną...jeśli masz znajomych, a nie rozumiesz innego sposobu bycia, którym jest samotność - jesteś uzależniona od innych jak pijak od wódki...współczesne koncepcje człowieka są "przesocjologizowane"...

>nie rozumim dlaczego luksus mialby byc racjonalny albo nie...

pod koniec swego madrego życia pewien profesor logiki doszedł do wniosku, że idąc przed siebie, należy co kilka kroków obrócić się...ten obrót był w takim samym sensie "luksusem", jak luksusem jest zegarek wysadzany diamentami...są zbędne...

>celem zycia jest szczescie i jezeli dla kogos symbolem szczescia sa lyzeczki zlote..to raczej bezsensownym bylby fakt, gdyby tego kogos stac bylo na ten zakup i nie kupilby ich.

ktoś wspomniał tu o samoograniczaniu...intuicyjnie dałem mu plusa...skąd wiesz, że właśnie wyrzeczenie się czegoś kiedy możemy to posiąść nie jest bardziej racjonalne od zdobycia tego...nie musi przy tym chodzić o wyrzeczenia pustelników...

>ostatecznie czym sie rozni fakt posiadania zlotych lyzeczek do kawy od faktu posiadania zlotych kolczykow do uszu? i co ma do tego kretynizm...?

trudno te przedmioty zamienić funkcjami...dla mnie "kretynizm" zaczyna sie wtedy, kiedy funkcja obrasta niekonieczna treścią...tak na wszelki wypadek: diagnozuję to również u siebie...żebyś nie myslała, że staram się być w jakiś sposób lepszy...byc może głupota jest dla człowieka równie konstytutywna jak rozumność...spróbuj zresztą jedno scharakteryzować bez drugiego....

>z moich spostrzezen wynika, ze luksusem jest zycie w umiarze...

w ten sposób zmieniasz charakterystyke luksusu...

>"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu

owszem mistrzu, ale
może ta maksyma dotyczy i luksusu?

nie dbajcie o luksusy a skończą się wasze kłopoty...
estetka (708 punktów)

>teoretyzujesz...powiedzmy, że mam 100 zł. mogę:1.rzucić je bezdomnemu 2. (..)

mnie akurat nie chodzi o to co mozesz z tym zrobic, ale czy te 100 zl jest samo w sobie symbolem luksusu. tak wiec, jezeli masz 100 zl w Polsce, to moze byc i luksusem, gdyz mozesz to co wypisales zrobic i jeszcze wiecej, ale to samo 100 zl gdy jestes w USA nie oznacza lusksusu, gdyz niewiele mozesz z tym zrobic, podobnie - to samo 100 zl jezeli jestes milionerem - nie oznacza wiele i jezeli jestes od 10 lat na bezrobociu symbolizuje zupelnie znaczna kwote. dlatego wlasnie samo w sobie 100 zl ani nie jest zadnym luksusem ani jest -)

>>... wg mnie tak nadmiar jak i niedobor sa tym samym - tzn brakiem umiaru ...
>wracam do przykładu powyżej, wziętego z życia obok: człowiek zapija się na śmierć. rzecz jasna nad jego trumną możemy (..)

zapijanie sie codzienne jak i walka z kazdym lykiem alkoholu w naszej spolecznosci - jak np.odmowienie wypicie toastu na Sylwestra ze wzgledu na wstret do alkoholizmu - to jest ten sam problem, chociaz zgadzam sie rezultaty sa rozne. brakiem umiaru nazywam przesadne szastanie pieniedzmi i branie pozyczek na umozliwienie kontynuowania wydawania pieniedzy ale tym samym brakiem umiaru jest niewydawanie pieniedzy az do prowadzenia glodwek w celu oszczedzenia wiekszej ilosci pieniedzy. dlatego zawsze nadmiar ( np przesadna gadatliwosc) jak i niedobor( np przesadne milczenie) jest dla mnie dokladnie tym samym problemem, nieradzenie sobie z umiarem.
nie wiem dlaczego wiec nadmiar jest taki wg Ciebie naganny a niedobor nie.

>>luksus forma kretynizmu? jezeli dla kogos luksusem jest miec wielu znajomych, to raczej nie...
>jeśli masz znajomych, a nie rozumiesz innego sposobu bycia, którym jest samotność - jesteś uzależniona od innych jak pijak od wódki...współczesne koncepcje człowieka są "przesocjologizowane"... (...)

nie zmieniaj tematu -) luksus sam w sobie nie jest ani madroscia ani kretynizmem. jest stylem zycia. takim samym stylem zycia jak styl artystyczny, styl wiejski, styl hippisowski itd itd dalam przyklad na nazwanie luksusu ... jezeli istnieje jakis brak i odczucie tego braku jest dla kogos przykre ....t o sytuacje przeciwna ten ktos moze nazwac luksusem... czyli nie chodzi o dywagacje socjologiczne nad ludzmi, zwykla konstatacja, ze dla osoby otoczonej wieloma osobami i marzacej o ciszy i wyizolowaniu sie, samotnosc jest luksusem a dla osoby, ktora jest wyizolowana a marzy o gwarnosci i zabawie - posiadanie znajomych jest luksusem. uwazam, ze twoje nazywanie sytuacji lukusu = forma kretynizmu nie jest nikomu potrzebne.

>>nie rozumim dlaczego luksus mialby byc racjonalny albo nie...
>pod koniec swego madrego życia pewien profesor logiki doszedł do wniosku, że idąc przed siebie, należy co kilka kroków obrócić się...ten obrót był w takim samym sensie "luksusem", jak luksusem jest zegarek wysadzany diamentami...są zbędne...

moze rzeczywiscie warto dorzucic do dyskusji nowe pojecie LUKSUS ZBEDNY I LUKSUS NIEZBEDNY?

>celem zycia jest szczescie i jezeli dla kogos symbolem szczescia sa lyzeczki zlote..to raczej bezsensownym bylby fakt, gdyby tego kogos stac bylo na ten zakup i nie kupilby ich.
>skąd wiesz, że właśnie wyrzeczenie się czegoś kiedy możemy to posiąść nie jest bardziej racjonalne od zdobycia tego...nie musi przy tym chodzić o wyrzeczenia pustelników...

moja znajoma przygotowuje sie do zycia pustelniczego, jest to dla niej luksusem, jak na razie nie moze sobie na to pozwolic... ale twierdzi, ze moze za dwa, trzy lata uda sie jej to. wg mnie, racjonalne nie jest ani wyrzeczenie sie ani posiadanie, racjonalne jest zycie w szczesciu i spokoju i posiadanie dokladnie tego (ale nie mniej ani nie wiecej) co chcemy posiadac i co jest nam potrzebne do odczucia szczescia.
potrzebuje ktos lyzeczki zlote? - niech ma! jezeli ktos potrzebuje, to nie jest luksus, to jest wypelnienie odczucia niedoboru.

>>ostatecznie czym sie rozni fakt posiadania zlotych lyzeczek do kawy od faktu posiadania zlotych kolczykow do uszu? i co ma do tego kretynizm...?
>trudno te przedmioty zamienić funkcjami...dla mnie "kretynizm" zaczyna sie wtedy, kiedy funkcja obrasta niekonieczna treścią...tak na wszelki wypadek: diagnozuję to również u siebie...żebyś nie myslała, że staram się być w jakiś sposób lepszy...byc może głupota jest dla człowieka równie konstytutywna jak rozumność...spróbuj zresztą jedno scharakteryzować bez drugiego....

Twoje okreslenie "zebym nie myslala" i "ze nie jestes lepszy"...troche mnie niepokoi. zreszta dyskusja co jest glupie a co kretynskie pozostawiam na boku, chodzi o okreslenia pejoratywne jakie uzywasz... ze w ogole uzywasz. jest naturalnie jasne, ze dla osob, ktore stracily z roznych wzgledow caly swoj dobytek popadaja w skrajnosci - tzn albo w ogole nie dbaja o rzeczy materialne lub gromadza je w niczym nieograniczny sposob. zadne z tych postaw nie sa dla mnie kretynskie, glupie ani madre. sa wynikiem... skutkiem... nigdy nie osmielilabym sie oceniac pod katem glupie madre fakt posiadania lub nieposiadania czegokolwiek przez kogokolwiek.

>>z moich spostrzezen wynika, ze luksusem jest zycie w umiarze...
>w ten sposób zmieniasz charakterystyke luksusu...

tak? a jezeli luksus dla mnie jest wlasnie tym? dlaczego luksus nie moglby byc umiarem? proponuje wlasnie takie jego rozumienie... nie zmieniam Twojej charakterystyki lukusu, ale staram sie przedstawic problem luksusu z mojego punktu widzenia.
serdecznie pozdrawiam -)

"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
09-09-2007 14:03 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nie wiem dlaczego wiec nadmiar jest taki wg Ciebie naganny a niedobor nie...

konsekwencje jednego i drugiego mogą być równie opłakane, ale mimo wszystko problemy nadmiaru są inne, niż braku...

>nie zmieniaj tematu -) luksus sam w sobie

stop...sam w sobie? a cóż to za słowny dziwoląg? nawet kaczkę w sosie własnym musisz posolić i popierzyć...

>...czyli nie chodzi o dywagacje socjologiczne nad ludzmi, zwykla konstatacja, ze dla osoby otoczonej wieloma osobami i marzacej o ciszy i wyizolowaniu sie,

chodzi mi o fakty, nie o marzenia...

>moze rzeczywiscie warto dorzucic do dyskusji nowe pojecie LUKSUS ZBEDNY I LUKSUS NIEZBEDNY?

na pierwszy rzut oka wydaje mi sie to dość karkołomne rozróżnienie. luksus to w końcu coś, bez czego mozna się obejść, a nawet nie tylko mozna, lecz często trzeba. jeśli przeprawisz się tratwą przez rzekę to byłoby śmieszne ("kretyńskie"), gdybyś taszczyła ją dalej, idąc polna drogą, nawet gdybyś inkrustowała ją złotem i kamieniami. ten przykład (wzięty z jakiegoś kazania buddy) byłby punktem mojego wyjścia w rozważaniach na temat luksusu...

>>celem zycia jest szczescie

potoczny nonsens...dla mnie celem życia jest raczej żegnanie się ze szczęściem...wszystko, co masz, stracisz...nawet cos tak ulubionego, jak siebie...jest taki sposób łapania małp na banana: wkłada się owoc do skrzynki z otworem. małpa wkłada dłoń, zaciska w pięść i już szczęścia nie puści. w ten sposób kończy w rondlu...

>... nigdy nie osmielilabym sie oceniac pod katem glupie madre

doprawdy? przemyśl przykład z tratwą..."głupie" jest to, co nie służy funkcji, a mimo to jest używane. możesz sobie piórkiem wbijać gwoździa w deskę, ile chcesz... możesz sobie to nazwać językiem psychologa (fiksacja funkcjonalna),filozofa lub językiem ulicy. sens jest taki sam, albowiem sens nie pachnie...

> dlaczego luksus nie moglby byc umiarem? proponuje wlasnie takie jego rozumienie...

nie mam nic przeciwko arbitralnym definicjom...mogę ja przyjąć i zbadać, co z tego wyniknie...tylko powstaje problem typowy dla każdego zabiegu redukcyjnego: skoro luksus to umiar, to po co słowo luksus? ja skłonny jestem wiązać z luksusem coś zbędnego, jakiś nadmiar...i to nie tylko w kategoriach etycznych, ale i estetycznych...przepych mdli mnie...zawsze sprawdzam, czy np. fotografia obejdzie się bez koloru...jesli tak, to po co mi barwy świata...to samo z gadulstwem w poezji czy literaturze...kosz na śmieci jest ważniejszy niż półka książek...

pozdrowienia
estetka (708 punktów)

luksus to w końcu coś, bez czego mozna się obejść, a nawet nie tylko mozna, lecz często trzeba. jeśli przeprawisz się tratwą przez rzekę to byłoby śmieszne ("kretyńskie"), gdybyś taszczyła ją dalej, idąc polna drogą, nawet gdybyś inkrustowała ją złotem i kamieniami. ten przykład (wzięty z jakiegoś kazania buddy) byłby punktem mojego wyjścia w rozważaniach na temat luksusu...

to sie nazywa masochizm a nie luksus -)
nie wiem skad zaczerpnales jednak informacje, ze "czesto trzeba " sie obejsc bez luksusu... jak czesto i po co? w moich oczach takiego typu informacje to zwierzenia cierpiacego dla idei i w dodatku bez zadnej przyjemnosci.



>>>celem zycia jest szczescie
>potoczny nonsens...dla mnie celem życia jest raczej żegnanie się ze szczęściem...wszystko, co masz, stracisz...

czy strace czy nie, co za roznica ? jaki jest sens rezygnowac ze szczescia tylko dlatego, ze jest ono ulotne? a gdyby nie bylo ulotne, to byloby dla Ciebie wazne?

>>... nigdy nie osmielilabym sie oceniac pod katem glupie madre
>doprawdy? przemyśl przykład z tratwą..."głupie" jest to, co nie służy funkcji, a mimo to jest używane.

a tutaj akurat zapedziles sie za daleko. gdyby wlasnie nie to, ze zmieniamy sens slwom, rzeczom, zjawiskom - nie byloby zadnego postepu... w imie nie bycia "glupim"... dla mnie kreatywnosc jest zrodlem postepu a nie "glupoty" -) jezeli chcesz zwrocic uwage na efekt.... no coz...przyznam, ze jest to dyskuètowalne -) a jezeli pomimo wszystko "glopta" byloby nie sprobowac?

>> dlaczego luksus nie moglby byc umiarem? proponuje wlasnie takie jego rozumienie...
>nie mam nic przeciwko arbitralnym definicjom...mogę ja przyjąć i zbadać, co z tego wyniknie...tylko powstaje problem typowy dla każdego zabiegu redukcyjnego: skoro luksus to umiar, to po co słowo luksus? ja skłonny jestem wiązać z luksusem coś zbędnego, jakiś nadmiar...

a ja chcialam wlasnie zwrocic uwage, ze nadmiar nie jest synonimem czegos zbednego... i nie mozna tych okreslen stawiac po przecinku obok siebie, gdyz gubimy istote luksusu... ale takze pragne zwrocic uwage, ze okreslenie "nadmiar" nie jest jednoznaczne.... "zbedne" tez nie...

i to nie tylko w kategoriach etycznych, ale i estetycznych...przepych mdli mnie...zawsze sprawdzam, czy np. fotografia obejdzie się bez koloru...jesli tak, to po co mi barwy świata...

ha! obejdzie sie?... wiec to jest dla Ciebie kryterium luksusu? czy mozna sie bez czegos obejsc? szkoda... mysle, ze w sztuce jest miejsce tak samo na fotografie czarnobiala jak i na kolorowa, jak i na trojwymiarowa.... osobiscie nie wiem na czym polegalby luksusu w fotografii... moze na wystawieniu swoich prac w Centre Pompidou w Paryzu? ( jezeli ktos o tym marzy) ale wybor techniki jako luksus...hmmm? stanowczo nie zgadzam sie z takim postawieniem sprawy...

>to samo z gadulstwem w poezji czy literaturze...kosz na śmieci jest ważniejszy niż półka książek...

przesadzasz.... literatura i poezja opiera sie na slowie pisanym i powielaniem go w formach ksiazek... luksus jest wydaniem tego co sie chce wydac... luksusem jest tez wyrzuceniem do smieci tego co sie chce wyrzucic... to czym jest gadulstwo w charakterze pejoratywnym jest ocena subiektywna.
pozdrawiam

"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
IQ955 (2355 punktów)
>co powiecie o luksusie?
Drogi Diogenesie,

Zacytuje Ci dwa fragmenty z mojego internetowego miesięcznika "AdRem!", które to fragmenty możesz uważać za moją odpowiedź na Twoje pytanie. Oto one:

"Abyśmy się dobrze rozumieli - możesz mieć luksusowe przedmioty, możesz się zachwycać tym, co modne, możesz to, tamto, inne, ale pod dwoma warunkami. Pierwszy, że nie czynisz nikomu krzywdy - ten zostawiam do analizy filozofom (jeśli dadzą radę). Drugi zaś taki, że naprawdę podoba Ci się ten mebel, ten samochód, garnitur, utwór muzyczny, obraz. Że jest to potrzebne Tobie, a nie Twojej niepewności siebie (choćbyś ją dowolnie inaczej nazywał). Jest na to prosty test. Wyobraź sobie, że o tym, co masz (materialnie, czy duchowo) nikt, ale to zupełnie nikt nie będzie wiedział. Jeśli wtedy nadal tego pragniesz - masz do tego prawo - nie będziesz z tym śmieszny."

"Aż strach o tym pisać, lecz jeśli się dobrze przyłożysz możesz w tych sprawach oszukać zawsze, wszystkich i wszędzie. Nikt, nigdy nie dowie się, czy Ci się naprawdę podobało. Ale też zostanie Ci zawsze Twoje pięć minut przed zaśnięciem, a przed samym sobą są tylko dwie drogi ucieczki - raj głupców i śmierć."


I to by było na tyle...

P.S. Kategorycznie domagam się rozpoczynania zdań od dużej litery! [PomSTA]

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365