 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-10-2007 19:20 | anulex (263 punktów) | Monarchia konstytucyjna | Myślę, że wolność ludu w demokracji jest dziś pozorna. Większość z nas w ogóle nie chodzi do wyborów; ci, którzy głosują, często nie podejmują świadomej decyzji tylko dają się zmanipulować przy pomocy kampani medialnych ("Bo temu panu dobrze z oczu patrzy") a świadomych wyborców jest zbyt mało, żeby mogli mieć realny wpływ na wybierane rządy. Czy w tej sytuacji warto utrzymywać demokrację? Przynosi ona wiele szkód. Szansa, że wybierzemy jako społeczeństwo dobry rząd jest mizerna. Ponadto rząd wybrany na cztery lata, świadomy poziomu wiedzy i zrozumienia wśród wyborców, uprawia politykę krótkowzroczną, nastawioną na szybkie i spektakularne zwycięstwa zamiast na żmudne, ale skuteczne budowanie Polski. Co gorsza nawet te szybkie zwycięstwa są często pozorne - dotyczy to głównie ciągłego zwiększania wydatków na cele socjalne, ale nie w sposób rozsądny i zmierzający w stronę lepszego jutra a tak, żeby przypodobać się wyborcom. Rozwiązaniem byłoby edukowanie społeczeństwa - tak, żeby przyszłe pokolenia mogły podejmować bardziej świadome decyzje, ale w naszej demokracji to nierealne - pozytywne efekty zwiększenia wydatków na edukację będą widoczne dopiero po jakiś 20 latach a z przyczyn, o których wcześniej wspominałam, żaden rząd na to nie pójdzie. W związku z tym zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy monarchia konstytucyjna nie byłaby lepszym rozwiązaniem. Król byłby wybierany demokratycznie, ale dożywotnio. Szanse na wybranie mądrego władcy byłyby takie same jak w demokracji. Różnica polegałaby na tym, że król nie musiałby martwić się o kolejne wybory i dzieki temu miałby szanse podejmować lepsze decyzje. Pełniłby funkcje reprezentacyjne; wybierałby ministrów, których kwalifikacje (wykształcenie, doświadczenie zawodowe etc.) byłyby szczegółowo określone w konstytucji, na, powiedzmy, 10letnie kadencje oraz kontrolowałby ich poczynania (ale jego kompetencje w tym zakresie byłyby dość ograniczone). Krajem rządziliby głównie ministrowie - mielibyśmy rząd specjalistów. Władza sądownicza byłaby niezawisła i to ona powoływałaby trybunał konstytucyjny, który chroniłby nas przed łamaniem praw człowieka, powstaniem monarchii absolutnej etc. Dodatkowym zabezpieczeniem przed nierozsądnym władcą byłaby możliwość odwołania go w demokratycznych wyborach, ale tylko przy miażdżącej ilości głosów przeciw niemu (70%?). Co do wolności, to sądzę, że paradoksalnie więcej wolnych ludzi moglibyśmy znaleźć właśnie w tej monarchii, którą opisałam - jest duża szansa, że dalekowzroczna polityka edukacyjna specjalisty, znacznie przyczyniłaby się do podniesienia świadomości społecznej - a moim zdaniem człowiek, żeby być wolnym, musi być świadomy. Oczywiście ustrój, który opisuję nie byłby idealny. Ale sądzę, że byłby lepszy niż demokracja. Jestem ciekawa Waszych opinii i otwarta na krytykę  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| FailSafe (308 punktów) | > Myślę, że wolność ludu w demokracji jest dziś pozorna.czego ty nie powiesz  . Nie tylko dziś, ale wręcz zawsze. Od czasów greckiej demokracji bezpośredniej (wcielonej jeszcze później w Rzymie w pewnej nieco zniekształconej formie), mamy do czynienia z demokracją pośrednią. Różnica pomiędzy jedną a drugą jest taka jak pomiędzy piciem w Szczawnicy a szczaniem w piwnicy  . Churchill powiedział kiedyś, że demokracja jest ustrojem najgorszym ale wszystkie pozostałe są jeszcze gorsze. To już mocno wyprane powiedzenie, ale nadal aktualne i moim zdaniem w dziedzinie demokracji nic jeszcze lepszego nie wymyślono. > W związku z tym zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy> monarchia konstytucyjna nie byłaby lepszym rozwiązaniem.> Król byłby wybierany demokratycznie, ale dożywotnio. Szanse> na wybranie mądrego władcy byłyby takie same jak w> demokracji.przecież mamy i takie doświadczenia. Dobrze wiemy jak to działało. A raczej jak nie działało. > Różnica polegałaby na tym, że król nie musiałby> martwić się o kolejne wybory i dzieki temu miałby szanse> podejmować lepsze decyzje.Hitler czy Stalin też się nie martwili o kolejne wybory. Ale czy podejmowali aż takie dobre decyzje... kwestia gustu. > Krajem rządziliby głównie ministrzy - mielibyśmy rząd> specjalistów.to po co ci król? jako marionetka? aby przejadał nasze podatki w swoich pałacach? na cholerę komu król, skoro na wstępie dajemy mu maksymalnie ograniczoną władzę? Nawet angole zastanawiają się czy nie zwolnić swoich monarchów... > Jestem ciekawa Waszych opinii i otwarta na krytykę  i tak i tak cię skrytykujemy  no dobra... poważnie: jak się trafi dobry król to i monarchia jest dobra. Jak się trafi kiepski... wszystko się sypie. Nawiązując do UK, jak myślę sobie o takich postaciach jak np. królowa Elżbieta czy - paradoksalnie - nawet jej ojciec Henryk któryśtam, to owszem, podoba mi się ten ustrój. Ale... dobrzy królowie trafiali się równie często jak odpowiedialni politycy. Czyli rzadko. żaden system nie załatwi sprawy. Nie ma co tracić czasu na szukanie systemu.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
 | | anulex (263 punktów) | > przecież mamy i takie doświadczenia. Dobrze wiemy jak to działało. A raczej jak nie działało.W naszym doświadczeniu król był wybierany przez bardzo niewielką część społeczeństwa; mógł, ale nie musiał sugerować się opinią ekspertów i musiał martwić się o wybory - zdetronizowanie go nie było dla szlachty zbyt trudne. > Hitler czy Stalin też się nie martwili o kolejne wybory. Ale czy podejmowali aż takie dobre decyzje... kwestia gustu.Nasi królowie nie mogliby podejmować takich decyzji - ograniczałaby ich konstytucja. Poza tym ja nie mówię, że decyzje króla z pewnością byłyby dobre - mówię tylko, że szansa na to byłaby większa niż przy decyzjach polityków. > to po co ci król? jako marionetka? (...) na cholerę komu król, skoro na wstępie dajemy mu maksymalnie ograniczoną władzę? Nawet angole zastanawiają się czy nie zwolnić swoich monarchów...Żeby raz na 10 lat wybierał ministrów (Bałabym się przyznać komuś prowadzenie ministerstwa dożywotnio a tak mówimy o wyborze na 10 lat bez idiotycznej kampani medialnej dokonywanym przez jednego człowieka, który jest świadomy, zna się na polityce i decydując nie będzie załatwiał swoich interesów (on byt i tak będzie miał zapewniony na odpowiednim poziomie)) , żeby dbał o to, żeby decyzje pojedyńczych ministrów składały się w jakąś w miarę spójną całość no i do wspomnianych wcześniej funkcji reprezentacyjnych. Przypominałby trochę premiera. > aby przejadał nasze podatki w swoich pałacach?Jeśli chodzi o koszty, to myślałam o drastycznym obniżeniu kosztów ponoszonych na utrzymanie króla - dzięki odpowiednim przepisom konstytucyjnym moglibyśmy marnować na niego znacznie mniej pieniędzy niż teraz na pałac prezydencki (a gdyby doliczyć do tego koszty wyborów w demokratycznym państwie - wychodzą nam gigantyczne oszczędności). > i tak i tak cię skrytykujemy  Nie łudziłam się, że będzie inaczej  > no dobra... poważnie: jak się trafi dobry król to i monarchia jest dobra. Jak się trafi kiepski... wszystko się sypie. Nawiązując do UK, jak myślę sobie o takich postaciach jak np. królowa Elżbieta czy - paradoksalnie - nawet jej ojciec Henryk któryśtam, to owszem, podoba mi się ten ustrój. Ale... dobrzy królowie trafiali się równie często jak odpowiedialni politycy. Czyli rzadko.Ogólnie się zgadzam - mądrość rządzących jest ważniejsza od ustroju, w którym rządzą. Ale czy dobrzy politycy nie mieli zadania znacznie utrudnionego w stosunku do dobrych królów i to właśnie przez demokrację? Podejmując decyzję, musieli znacznie bardziej liczyć się z niezawsze mądrą opinią społeczeństwa. No i niestety w demokracjach rzadko spotyka się rządy ekspertów. > żaden system nie załatwi sprawy. Nie ma co tracić czasu na szukanie systemu.System nie załatwi sprawy, ale może pomóc.
|
|
|  | | FailSafe (308 punktów) | > > przecież mamy i takie doświadczenia. Dobrze wiemy jak to działało. A raczej jak nie działało.> W naszym doświadczeniu król był wybierany przez bardzo niewielką część społeczeństwa; mógł, ale nie musiał sugerować się opinią ekspertów i musiał martwić się o wybory - zdetronizowanie go nie było dla szlachty zbyt trudne.to znaczy że co? uważasz, że gdyby oprócz szlachty w wyborze królów uczestniczyli także chłopi, wybory stałyby się mądrzejsze?  . Chłopi wybieraliby pewnie na tej samej zasadzie jak dzisiaj babcie i elektora lpr, samoobrony czy w jakimś stopniu pisu. Zresztą, nawet szlachta głosowała na królów, którzy obiecywali złote góry. > > Hitler czy Stalin też się nie martwili o kolejne wybory. Ale czy podejmowali aż takie dobre decyzje... kwestia gustu.> Nasi królowie nie mogliby podejmować takich decyzji - ograniczałaby ich konstytucja. Poza tym ja nie mówię, że decyzje króla z pewnością byłyby dobre - mówię tylko, że szansa na to byłaby większa niż przy decyzjach polityków.bieżąca praktyka polityczna wskazuje na to, że konstytucja jest niewielką barierą. Wystarczy mieć dość głosów aby ją zmienić i... voila. Można działać po swojemu. > > aby przejadał nasze podatki w swoich pałacach?> Jeśli chodzi o koszty, to myślałam o drastycznym obniżeniu kosztów ponoszonych na utrzymanie króla - dzięki odpowiednim przepisom konstytucyjnym moglibyśmy marnować na niego znacznie mniej pieniędzy niż teraz na pałac prezydencki (a gdyby doliczyć do tego koszty wyborów w demokratycznym państwie - wychodzą nam gigantyczne oszczędności).ale wybory i tak uskuteczniasz. Poza tym - króla wybierasz ty (dożywotnio) a król sam wybiera ministrów. Jaki masz wtedy wpływ na politykę swojego państwa. Teraz masz niewielki. Wtedy miałabyś zerowy. Na przykład gdyby któregoś dnia król stwierdził, że powoła technokratyczny rząd ojca Smardzyka. Na 10 lat. Co byś zrobiła? Nic. > Ogólnie się zgadzam - mądrość rządzących jest ważniejsza od ustroju, w którym rządzą. Ale czy dobrzy politycy nie mieli zadania znacznie utrudnionego w stosunku do dobrych królów i to właśnie przez demokrację? Podejmując decyzję, musieli znacznie bardziej liczyć się z niezawsze mądrą opinią społeczeństwa. No i niestety w demokracjach rzadko spotyka się rządy ekspertów.sądzę, że większości politykom chodzi tylko o władzę, więc to jakie podejmują decyzje nie ma dla nich żadnego znaczenia. Liczy się tylko to co kupują za swoje decyzje. Z królami mogłoby być podobnie. wspomnę jeszcze o czymś co jest niezauważaną korzyścią płynącą z demokracji. Sposób rozwiązywania problemów międzynarodowych. Po pierwsze - demokracje nie prowadzą ze sobą wojen i same są względnie rzadko atakowane. Jeśli królestwo prowadzi groźną politykę, to efektem może być antykrólewska koalicja, zakończona zdobyciem stolicy takiego państwa. W przypadku demokracji... przychodzą wybory, jedna ekipa odchodzi, przychodzi druga, państwo zmienia politykę o 180 stopni nie tracąc prestiżu i wszyscy są zadowoleni. Wybory umożliwiają rozładowanie pewnych trudnych sytuacji.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| |  | | anulex (263 punktów) | > to znaczy że co? uważasz, że gdyby oprócz szlachty w wyborze królów uczestniczyli także chłopi, wybory stałyby się mądrzejsze? .Byłaby większą szansa na wybór króla reprezentującego interesy wszystkich grup społecznych. > bieżąca praktyka polityczna wskazuje na to, że konstytucja jest niewielką barierą. Wystarczy mieć dość głosów aby ją zmienić i... voila. Można działać po swojemu.Aktualne zdarzenia polityczne pokazują, jak ważna jest konstytucja. Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby jej nie było. Oczywiście w monarchii trzebaby wprowadzić odpowiednie zabezpieczenia dla konstytucji - wprowadzanie w niej zmian powinno być bardzo trudne, wymagać społecznego poparcia etc. > ale wybory i tak uskuteczniasz. Poza tym - króla wybierasz ty (dożywotnio) a król sam wybiera ministrów. Jaki masz wtedy wpływ na politykę swojego państwa. Teraz masz niewielki. Wtedy miałabyś zerowy. Na przykład gdyby któregoś dnia król stwierdził, że powoła technokratyczny rząd ojca Smardzyka. Na 10 lat. Co byś zrobiła? Nic.Z praktycznego punktu widzenia jest mi dokładnie wszystko jedno, czy ten rząd zostanie wybrany w wyborach demoratycznych czy przez króla. I nie jest tak, że nie miałabym żadnego wpływu. Pamiętaj, że przy poparciu 70% wyborców można by odwołać króla. > wspomnę jeszcze o czymś co jest niezauważaną korzyścią płynącą z demokracji. Sposób rozwiązywania problemów międzynarodowych. Po pierwsze - demokracje nie prowadzą ze sobą wojen i same są względnie rzadko atakowane. Jeśli królestwo prowadzi groźną politykę, to efektem może być antykrólewska koalicja, zakończona zdobyciem stolicy takiego państwa. W przypadku demokracji... przychodzą wybory, jedna ekipa odchodzi, przychodzi druga, państwo zmienia politykę o 180 stopni nie tracąc prestiżu i wszyscy są zadowoleni. Wybory umożliwiają rozładowanie pewnych trudnych sytuacji.Nasza demokracja uczestniczy aktualnie w wojnie... Politycy, którzy doszli do władzy niestety nie spieszą się ze zmianą polityki w tym względzie. Myślę, że to, że nie podbijamy już stolic, to znak czasów - to dziś zwyczajnie mało opłacalne. Ale jeśli na przykład pojawia się okazja do napadnięcia na drugi kraj i ograbienia go z części ropy, wiele demokratycznych rządów pozwoli na to z ochotą.
|
|
| | |  | | FailSafe (308 punktów) | > > to znaczy że co? uważasz, że gdyby oprócz szlachty w wyborze królów uczestniczyli także chłopi, wybory stałyby się mądrzejsze? .> Byłaby większą szansa na wybór króla reprezentującego interesy wszystkich grup społecznych.ale król reprezentujący wszystkich wcale nie jest dobrym rozwiązaniem, bo statystycznie rzecz ujmując jedynie 10% ludzi ma dobre rozeznanie w świecie. Pozostali chcieliby aby ulice polewać czekoladą i by na każdym rogu wisiał jeden kapitalista. Gryps nie polega na reprezentacji, bo to akurat mamy spełnione. Nasz rząd bardzo dobrze reprezentuje nasze społeczeństwo, które jest zacofane i mało zorganizowane. Gryps polega na tym aby więcej do powiedzenia mieli ci którzy mają co powiedzieć... > > bieżąca praktyka polityczna wskazuje na to, że konstytucja jest niewielką barierą. Wystarczy mieć dość głosów aby ją zmienić i... voila. Można działać po swojemu.> Aktualne zdarzenia polityczne pokazują, jak ważna jest konstytucja. Nie chcę nawet myśleć, co by było, gdyby jej nie było. Oczywiście w monarchii trzebaby wprowadzić odpowiednie zabezpieczenia dla konstytucji - wprowadzanie w niej zmian powinno być bardzo trudne, wymagać społecznego poparcia etc.co to jest "odpowiednie" zabezpieczenie? Rzucasz słowa, które brzmią nieźle, ale realnie... znaczą tyle co wiatr. Idealny partner, doskonały samochód, odpowiednie zabezpieczenie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy zastanawiać się jak to ma działać. > > ale wybory i tak uskuteczniasz. Poza tym - króla wybierasz ty (dożywotnio) a król sam wybiera ministrów. Jaki masz wtedy wpływ na politykę swojego państwa. Teraz masz niewielki. Wtedy miałabyś zerowy. Na przykład gdyby któregoś dnia król stwierdził, że powoła technokratyczny rząd ojca Smardzyka. Na 10 lat. Co byś zrobiła? Nic.> Z praktycznego punktu widzenia jest mi dokładnie wszystko jedno, czy ten rząd zostanie wybrany w wyborach demoratycznych czy przez króla. I nie jest tak, że nie miałabym żadnego wpływu. Pamiętaj, że przy poparciu 70% wyborców możnaby odwołać króla.ale 70% chce smardzyka. A jesli zgadzasz się z tymi 70% to po co chcesz zmieniać ustrój? Polska jest typowym przykładem dyktatury - pardon - ciemniaków. Czyli mówiąc ładniej: tych 70%. > Nasza demokracja uczestniczy aktualnie w wojnie... Politycy, którzy doszli do władzy niestety nie spieszą się ze zmianą polityki w tym względzie. Myślę, że to, że nie podbijamy już stolic, to znak czasów - to dziś zwyczajnie mało opłacalne. Ale jeśli na przykład pojawia się okazja do napadnięcia na drugi kraj i ograbienia go z części ropy, wiele demokratycznych rządów pozwoli na to z ochotą.ale nie napadną na inną demokrację raczej. I zawsze mogą się z twarzą wycofać z wojny. Zastanów się czy III Rzesza rządzona demokratycznie walczyłaby aż do smutnego końca czy też skapitulowałaby wcześniej? Powiem wiecej: gdyby IIIR była demokracją, to nigdy nie narodziłaby się formuła bezwarunkowej kapitulacji Rzeszy. Oczywiście... to tylko historia.
Wojownik Szarej Strony Mocy... W tej wojnie nie ma zwycięzców... Ale można mniej przegrać...
|
|
| | | |  | | anulex (263 punktów) | > ale król reprezentujący wszystkich wcale nie jest dobrym rozwiązaniem, bo statystycznie rzecz ujmując jedynie 10% ludzi ma dobre rozeznanie w świecie. Pozostali chcieliby aby ulice polewać czekoladą i by na każdym rogu wisiał jeden kapitalista. Gryps nie polega na reprezentacji, bo to akurat mamy spełnione. Nasz rząd bardzo dobrze reprezentuje nasze społeczeństwo, które jest zacofane i mało zorganizowane. Gryps polega na tym aby więcej do powiedzenia mieli ci którzy mają co powiedzieć...
Jak chcesz wybierać, kto ma co powiedzieć, a kto nie ma?
Moim celem było ograniczenie władzy ludu, czyli tych 90%, o których piszesz. Ale uważam, że nie można odebrać im władzy w 100%, bo nie wierzę w dobrą i szlachetną elitę, która mając przewagę z własnej woli zadba o wszystkich zamiast tylko o własne tyłki.
> co to jest "odpowiednie" zabezpieczenie? Rzucasz słowa, które brzmią nieźle, ale realnie... znaczą tyle co wiatr. Idealny partner, doskonały samochód, odpowiednie zabezpieczenie. Problem zaczyna się wtedy, kiedy zaczynamy zastanawiać się jak to ma działać.
"wprowadzanie w niej zmian powinno być bardzo trudne, wymagać społecznego poparcia etc.
> ale 70% chce smardzyka. A jesli zgadzasz się z tymi 70% to po co chcesz zmieniać ustrój? Polska jest typowym przykładem dyktatury - pardon - ciemniaków. Czyli mówiąc ładniej: tych 70%.
Nie sądzę, żeby Rydzyk miał 70% poparcie w naszym społeczeństwie.
> I zawsze mogą się z twarzą wycofać z wojny.
Moim zdaniem, kiedy napada się na inny kraj w celu złupienia go i to pod płaszczykiem idei demokratycznych, to traci się twarz i potem bardzo trudno ją odzyskać. Nie wystarczy powiedzieć "To my się już rozmyśliliśmy" i wycofać się z wcześniej zniszczonego przez siebie państwa. Zmiana rządu nie zdejmuje z nas odpowiedzialności za to, co się stało.
> Zastanów się czy III Rzesza rządzona demokratycznie walczyłaby aż do smutnego końca czy też skapitulowałaby wcześniej? Powiem wiecej: gdyby IIIR była demokracją, to nigdy nie narodziłaby się formuła bezwarunkowej kapitulacji Rzeszy.
A ja powiem, że to właśnie niezbyt skuteczne mechanizmy demokratyczne pozwoliły na powstanie IIIRzeszy (a teraz pozwalają na powstawanie IVRP) i że Hitler miał poparcie społeczeństwa (tej masy, w której pisaliśmy wcześniej). Wspomnę również o Amerykanach, którzy po inwazji na Irak ponownie wybrali Busha na prezydenta. Nie mam pojęcia, co by było, gdyby III Rzesza była demokratyczna.
Zresztą demokracja w czasie wojny to mit. Jak ja mam zdecydować, czy rząd ma rację walcząc, jeśli jego działania i przyczyny całej sytuacji są w dużej mierze objęte tajemnicą wojskową?
|
|
| placownik (17853 punktów) |
Niedyskretne pytanie: czy wybierasz się na wybory?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | anulex (263 punktów) | Wybieram się. Nie czuję się specjalnie kompetentna, jeśli chodzi o politykę, ale obawiam się, że mimo wszystko jestem bardziej kompetentna niż wielu innych wyborców - dlatego idę. Dlaczego pytasz?
|
|
| rybek (90 punktów) | >Myślę, że wolność ludu w demokracji jest dziś pozorna. >Większość z nas w ogóle nie chodzi do wyborów; ci, którzy >głosują, często nie podejmują świadomej decyzji tylko dają >się zmanipulować przy pomocy kampani medialnych ("Bo temu >panu dobrze z oczu patrzy") a świadomych wyborców jest zbyt >mało, żeby mogli mieć realny wpływ na wybierane rządy. Pytanie: kim jest świadomy wyborca? To osoba, która chodzi na wybory niezależnie od tego na kogo głosuje? czy może to osoba, która głosuje na partię X a głosujący na partię Y czy Z już takim nie jest?
>Czy w tej sytuacji warto utrzymywać demokrację? Przynosi ona >wiele >szkód. Szansa, że wybierzemy jako społeczeństwo dobry rząd >jest mizerna. Wskaż szkody wyrządzane przez demokrację. Pamiętaj. Demokracja z natury rzeczy jest neutralna. Zapewnia ona trójpodział władzy na: wykonawczą, sądowniczą i ustawodawczą. Każda z nich ma własne kompetencje a mechanizmy kontroli jednej przez drugą daje gwarancje, iż nie będą próbowały wpływać niekorzystnie na siebie. Innymi słowy nie pozwala to na wprowadzenie rządów autokratycznych.
>Ponadto rząd wybrany na cztery lata, świadomy >poziomu wiedzy i zrozumienia wśród wyborców, uprawia >politykę krótkowzroczną, nastawioną na szybkie i >spektakularne zwycięstwa zamiast na żmudne, ale skuteczne >budowanie Polski. Co gorsza nawet te szybkie zwycięstwa są >często pozorne - dotyczy to głównie ciągłego zwiększania >wydatków na cele socjalne, ale nie w sposób rozsądny i >zmierzający w stronę lepszego jutra a tak, żeby przypodobać >się wyborcom. To nie jest specyfika tylko Polski. Podobny mechanizm można zaobserwować w każdym innym kraju demokratycznym w którym odbywają się wybory. Partie obiecują wyborcom różne rzeczy, aby zdobyć ich poparcie. Przecież jakby powiedzieli np. -"musimy zreformować system przyznawania rent bo wielu ludzi dostaje je bezpodstawnie" to straciliby poparcie tych kilkuset tysięcy lub milionów ludzi. Zagłosowałabyś na kogoś kto chce Ci coś odebrać?
Twój monarcha to w zasadzie taki prezydent Francji. Ma on możliwość tworzenia rządu ale resztę jego prerogatyw znacznie skróciłaś do funkcji reprezentacyjnej państwa oraz zwiększyłaś mu kadencję z 5 lat do dożywocia. Zlikwidowałaś parlament.Nie ma kto kontrolować władzy wykonawczej. Władza sadownicza tego niestety nie zrobi bo przecież musi ja mianować rząd będący pod kontrolą prezydenta. I tak mamy system niedemokratyczny, wyzyskujący ludność.
W gruncie rzeczy nie chodzi tu o system polityczny tylko o mentalność społeczeństwa. W nowych demokracjach ludzie niestety maja niska świadomość polityczną. Wiąże się to z tym, iż jest to dla nich nowość i w gruncie rzeczy nie rozumieją demokracji. W naszym kraju społeczeństwo zawiedzione jest zmianami, które zaszły po 1989r. Są nieprzyzwyczajeni do sposobu bycia elit, które zresztą sami wybrali. Agresywność, ciągłe kłótnie polityków zrażają ich do polityki. W końcu w poprzednim systemie czegoś takiego nie było. Dodać do tego wszystkiego jeszcze problemy na co dzień z jakimi boryka sie duża część społeczeństwa powoduje depresję. Wydaje mi sie, że świadomość polityczna będzie rosnąć wraz z młodym pokoleniem, dynamicznym i aktywnym. Chcącym mieć wpływ na otoczenie i na politykę swego państwa.
|
|
 | | anulex (263 punktów) | > Pytanie: kim jest świadomy wyborca?To osoba, która zna podstawowe mechanizmy polityczne, orientuje się kto jest kim w polityce i co do tej pory zrobił, ma niezły poziom wiedzi ogólnej (przydaje się przy ocenie decyzji politycznych etc.), zna programy partii, które startują w wyborach, nie przywiązuje większej wagi do przygłupich spotów reklamowych oraz ma jakieś poglądy na to, jak powinno wyglądać państwo i potrafi je racjonalnie uzasadnić. To tak z grubsza  > To osoba, która chodzi na wybory niezależnie od tego na kogo głosuje?Samo pójście do wyborów absolutnie nie świadczy o tym, że ktoś jest świadomym wyborcą. Co więcej nie pójście do wyborów nie musi świadczyć o tym, że ktoś jest nieświadomym wyborcą. Moja babcia całe życie interesowała się polityką, ma związane z nią sensowne poglądy, które potrafi uzasadnić i chyba jeszcze nigdy nie przegapiła żadnych wyborów, ale powiedziała, że na najbliższe nie pójdzie, bo ma dość wybierania pomiędzy dżumą i cholerą a nie widzi wśród kandydujących partii żadnej dobrej alternatywy dla Polski. Nie zgadzam się z jej decyzją, ale mimo to zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że nie jest ona świadoma. > czy może to osoba, która głosuje na partię X a głosujący na partię Y czy Z już takim nie jest?Wybór pomiędzy partiami nie jest oczywisty, tu nie ma jednej dobrej odpowiedzi, więc poglądy świadomych wyborców mogą się między sobią różnić i to nawet znacząco. > Wskaż szkody wyrządzane przez demokrację.Wskazałam je tutaj: Szansa, że wybierzemy jako społeczeństwo dobry rząd jest mizerna. Ponadto rząd wybrany na cztery lata, świadomy poziomu wiedzy i zrozumienia wśród wyborców, uprawia politykę krótkowzroczną, nastawioną na szybkie i spektakularne zwycięstwa zamiast na żmudne, ale skuteczne budowanie Polski. Co gorsza nawet te szybkie zwycięstwa są często pozorne - dotyczy to głównie ciągłego zwiększania wydatków na cele socjalne, ale nie w sposób rozsądny i zmierzający w stronę lepszego jutra a tak, żeby przypodobać się wyborcom. Rozwiązaniem byłoby edukowanie społeczeństwa - tak, żeby przyszłe pokolenia mogły podejmować bardziej świadome decyzje, ale w naszej demokracji to nierealne - pozytywne efekty zwiększenia wydatków na edukację będą widoczne dopiero po jakiś 20 latach a z przyczyn, o których wcześniej wspominałam, żaden rząd na to nie pójdzie.> To nie jest specyfika tylko Polski.Zgadzam się. > Przecież jakby powiedzieli np. -"musimy zreformować system przyznawania rent bo wielu ludzi dostaje je bezpodstawnie" to straciliby poparcie tych kilkuset tysięcy lub milionów ludzi.I to jest zaleta monarchii - król, który nie musi obawiać się nadchodzących wyborów, łatwiej może podejmować niepopularne, ale potrzebne decyzje. > Zagłosowałabyś na kogoś kto chce Ci coś odebrać?A daje w zamian sensowny plan budowania Polski? Jeśli tak, to całkiem prawdopodobne, że bym na niego zagłosowała. Bo on by mi coś odbierał, ale jednocześnie dużo dawał w zamian. > Nie ma kto kontrolować władzy wykonawczej. Władza sadownicza tego niestety nie zrobi bo przecież musi ja mianować rząd będący pod kontrolą prezydenta. I tak mamy system niedemokratyczny, wyzyskujący ludność.O ile wiem, żeby zostać sędzią, trzeba skończyć studia prawnicze i zrobić aplikację sędziowską. Potem kolejne awanse mogłyby być dokonywane na podstawie ściśle określonych kryteriów. Sędziów trybunału konstytucyjnego mogliby wybierać w głosowaniu wszyscy sędziowie lub ci najwyżsi rangą. W każdym razie król absolutnie nie móglby mieć nic do powiedzenia w tej sprawie. > Wydaje mi sie, że świadomość polityczna będzie rosnąć wraz z młodym pokoleniem, dynamicznym i aktywnym. Chcącym mieć wpływ na otoczenie i na politykę swego państwa.Mam nadzieję, że masz rację. Ale dlaczego uważasz, że tak będzie? I czy doświadczenie pokazuje, że wyborcy w dojrzałych demokracjach są bardziej świadomi? Miałam kiedyś okazję poznać bliżej kilku Francuzów i nie odniosłam wrażenia, żeby w jakimkolwiek sensie mogli oni być świadomymi wyborcami. Może miałam pecha. Nie znam zbyt wielu obcokrajowców i nie wiem - czy ich świadomość polityczna rzeczywiście jest wyższa niż wśród Polaków?
|
|
|  | | rybek (90 punktów) | > To osoba, która zna podstawowe mechanizmy polityczne, orientuje się kto jest kim w polityce i co do tej pory zrobił, ma niezły poziom wiedzi ogólnej (przydaje się przy ocenie decyzji politycznych etc.), zna programy partii, które startują w wyborach, nie przywiązuje większej wagi do przygłupich spotów reklamowych oraz ma jakieś poglądy na to, jak powinno wyglądać państwo i potrafi je racjonalnie uzasadnić. To tak z grubsza  Jest to idealistyczna wizja, nawet utopijna. Jeśli kogoś nie interesuje polityka to i tak go do tego nie zmusisz. > Samo pójście do wyborów absolutnie nie świadczy o tym, że ktoś jest świadomym wyborcą. Co więcej nie pójście do wyborów nie musi świadczyć o tym, że ktoś jest nieświadomym wyborcą. Moja babcia całe życie interesowała się polityką, ma związane z nią sensowne poglądy, które potrafi uzasadnić i chyba jeszcze nigdy nie przegapiła żadnych wyborów, ale powiedziała, że na najbliższe nie pójdzie, bo ma dość wybierania pomiędzy dżumą i cholerą a nie widzi wśród kandydujących partii żadnej dobrej alternatywy dla Polski. Nie zgadzam się z jej decyzją, ale mimo to zdecydowanie nie mogę powiedzieć, że nie jest ona świadoma.to w takim razie skąd wiesz, ze te kilka/kilkanaście milionów Polaków, którzy nie maja zamiaru iść do wyborów nie myślą podobnie jak Twoja babcia?? > > czy może to osoba, która głosuje na partię X a głosujący na partię Y czy Z już takim nie jest?> Wybór pomiędzy partiami nie jest oczywisty, tu nie ma jednej dobrej odpowiedzi, więc poglądy świadomych wyborców mogą się między sobią różnić i to nawet znacząco.Oczywiście  > > Wskaż szkody wyrządzane przez demokrację.> Wskazałam je tutaj:> Szansa, że wybierzemy jako społeczeństwo dobry rząd jest mizerna. Ponadto rząd wybrany na cztery lata, świadomy poziomu wiedzy i zrozumienia wśród wyborców, uprawia politykę krótkowzroczną, nastawioną na szybkie i spektakularne zwycięstwa zamiast na żmudne, ale skuteczne budowanie Polski. Co gorsza nawet te szybkie zwycięstwa są często pozorne - dotyczy to głównie ciągłego zwiększania wydatków na cele socjalne, ale nie w sposób rozsądny i zmierzający w stronę lepszego jutra a tak, żeby przypodobać się wyborcom. Rozwiązaniem byłoby edukowanie społeczeństwa - tak, żeby przyszłe pokolenia mogły podejmować bardziej świadome decyzje, ale w naszej demokracji to nierealne - pozytywne efekty zwiększenia wydatków na edukację będą widoczne dopiero po jakiś 20 latach a z przyczyn, o których wcześniej wspominałam, żaden rząd na to nie pójdzie.Jeśli nie wybierzesz dobrego rządu w najbliższych wyborach możesz to uczynić w następnych - za 4 lata. To jest istota demokracji. Zawsze możesz naprawić swój błąd. > I to jest zaleta monarchii - król, który nie musi obawiać się nadchodzących wyborów, łatwiej może podejmować niepopularne, ale potrzebne decyzje.Przy okazji mógłby umacniać swą władzę i wprowadzać terror. Nie liczyłby sie z potrzebami obywateli. Gdzie tu mechanizmy kontroli państwowej i społecznej? Skąd przypuszczenie, że jego działania miały by charakter pozytywny dla kraju (obiektywnie pozytywny)? > A daje w zamian sensowny plan budowania Polski? Jeśli tak, to całkiem prawdopodobne, że bym na niego zagłosowała. Bo on by mi coś odbierał, ale jednocześnie dużo dawał w zamian.To wiem Ja i wiesz Ty co mnie bardzo cieszy. Ale reszta obywateli troszczy się o własny interes. > O ile wiem, żeby zostać sędzią, trzeba skończyć studia prawnicze i zrobić aplikację sędziowską. Potem kolejne awanse mogłyby być dokonywane na podstawie ściśle określonych kryteriów. Sędziów trybunału konstytucyjnego mogliby wybierać w głosowaniu wszyscy sędziowie lub ci najwyżsi rangą. W każdym razie król absolutnie nie móglby mieć nic do powiedzenia w tej sprawie.Teraz pytanie.Skąd wiesz, ze sędziowie nie mianowaliby członków TK , którzy broniliby interesu sędziów?? > Mam nadzieję, że masz rację. Ale dlaczego uważasz, że tak będzie? I czy doświadczenie pokazuje, że wyborcy w dojrzałych demokracjach są bardziej świadomi? Miałam kiedyś okazję poznać bliżej kilku Francuzów i nie odniosłam wrażenia, żeby w jakimkolwiek sensie mogli oni być świadomymi wyborcami. Może miałam pecha. Nie znam zbyt wielu obcokrajowców i nie wiem - czy ich świadomość polityczna rzeczywiście jest wyższa niż wśród Polaków?Świadomość polityczna wyższa jest w państwach, które procedury demokratyczne mają długą tradycję. Najwyższa jest w państwach anglosaskich. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą się interesować polityką w maksymalnym stopniu. Taka jest rzeczywistosć i nijak jej nie zmienisz. Niezależnie od tego co będziesz chciała wprowadzić. Pytanie: czy czytałaś może programy partii politycznych? jesli tak to których? Czy myślisz, że ludziom chce sie czytać w sumie kilkaset stron? Dlatego partie polityczne w spotach muszą przedstawiać ekstremalnie skróconą wersje swych programów aby dotrzeć do wyborców. Przez co swa uwage skupiaja na najważniejszych kwestiach jak podatki, służba zdrowia itp. Ja mam wrazenie, że jednak Twoja świadomosć polityczna jest niska, albowiem nie zdajesz sobie sprawy z zasad funkcjonowania demokracji, systemu politycznego i partyjnego. Nie wiesz jakie są ich zadania, funkcje itp. Nie znasz również skutków procesów decyzyjnych i tego jaki mogą one mieć wpływ na otoczenie i ośrodek władzy. Jeśli sie mylę to popraw mnie. na temat demokracji napisano wiele książek, prac badawczych itd. Trudno jest w kilku zdaniach nakreślic całej tej problematyki. Jeśli chcesz moge Cie odesłać do kilkju publikacji, które być może rozwieją Twoje rozczarowanie demokracją.
|
|
| |  | | anulex (263 punktów) | > Jest to idealistyczna wizja, nawet utopijna. Jeśli kogoś nie interesuje polityka to i tak go do tego nie zmusisz.Widzę tu następujące rozwiązania: 1) Przestać namawiać wszystkich do głosowania. Powiedzieć ludziom: Chodźcie do wyborów tylko wtedy, kiedy macie poczucie, że rzeczywiście orientujecie się w tym, o co w tym wszystkim chodzi i że wiecie, która partia będzie dla nas lepsza. Ale to by pewnie nie przeszło - ludzie nie potrafiliby ocenić swoich możliwości. 2) Wychować obywateli, którzy będą zajmować się polityką z poczucia obowiązku - nawet, jeśli ta tematyka nie będzie dla nich pasjonująca. 3) Opcja, o której mówi ten wątek - stworzenie systemu, w którym nieświadomi obywatele zwyczajnie niewiele mieliby do gadania. > o w takim razie skąd wiesz, ze te kilka/kilkanaście milionów polaków, którzy nie maja zamiaru iść do wyborów nie myślą podobnie jak Twoja babcia??Nie wiem, co oni myślą. Jednak nawet jeśli myślą jak moja babcia - tzn. że nie pójdą na wybory, bo nie oferuje im się żadnych dobrych rozwiązań, to to nie czyni z nich jeszcze świadomych wyborców. > Jeśli nie wybierzesz dobrego rządu w najbliższych wyborach możesz to uczynić w następnych - za 4 lata. To jest istota demokracji. Zawsze możesz naprawić swój błąd.Problem w tym, że społeczeństwo niespecjalnie potrafi ocenić, czy rząd jest dobry. > Teraz pytanie.Skąd wiesz, ze sędziowie nie mianowaliby członków TK , którzy broniliby interesu sędziów??Sądzę, że ludzie na ogół bronią interesów grupy, z której się wywodzą, więc sędziowie nie musieliby nawet zbyt daleko szukać kandydatów. Ale czy to w jakiś istotny sposób przeszkadzałoby im w dobrym kontrolowaniu króla i ministrów? I czy ten problem nie dotyczy również naszego TK? > Pytanie: czy czytałaś może programy partii politycznych? jesli tak to których? Czy myślisz, że ludziom chce sie czytać w sumie kilkaset stron? Dlatego partie polityczne w spotach muszą przedstawiać ekstremalnie skróconą wersje swych programów aby dotrzeć do wyborców. Przez co swa uwage skupiaja na najważniejszych kwestiach jak podatki, służba zdrowia itp.Nie czytałam. Swoją wiedzę na ich temat czerpałam do tej pory głównie z bieżących informacji pojawiających się w mediach, bardzo pomocne i przydatne były tabelki, które GW publikuje niedługo przed wyborami. W aktualnej kampanii medialnej uwaga skupia się przede wszystkim na pokazaniu przeciwnika w jak najgorszym świetle a nie na programie. > Ja mam wrazenie, że jednak Twoja świadomosć polityczna jest niska, albowiem nie zdajesz sobie sprawy z zasad funkcjonowania demokracji, systemu politycznego i partyjnego. Nie wiesz jakie są ich zadania, funkcje itp. Nie znasz również skutków procesów decyzyjnych i tego jaki mogą one mieć wpływ na otoczenie i ośrodek władzy. Jeśli sie mylę to popraw mnie.Myślę, że jest wyższa niż świadomość przeciętnego Polaka, co nie zmienia faktu, że wciąż niezbyt wysoka - tyle co ze śledzenia mediów (nie jakoś niesamowicie wnikliwego), WOSu ze wspaniałymi nauczycielami, kilku kursów uniwerysteckich w jakiś tam sposób zahaczających o tę tematykę (ale też niespecjalnie) i paru tekstów politycznych (mądrych i ciekawych, jednak dość starych). Wcale nie czuję się alfą i omegą, jeśli chodzi o politykę, wcześniej już o tym wspominałam. I myślę sobie, że skoro to, co robię, nie wystarcza, żeby być świadomym wyborcą a jest mało prawdopodobne, żeby duża część społeczeństwa zaczęła robić więcej niż ja, to może to jest właśnie dowód na to, że demokracja zwyczajnie nie może się sprawdzić? > na temat demokracji napisano wiele książek, prac badawczych itd. Trudno jest w kilku zdaniach nakreślic całej tej problematyki. Jeśli chcesz moge Cie odesłać do kilkju publikacji, które być może rozwieją Twoje rozczarowanie demokracją.Chętnie je przejrzę
|
|
| | |  | | rybek (90 punktów) | Tak naprawdę, aby zrozumieć twój system nazywany przez Ciebie "monarchią konstytucyjną" musialabnyś opisać dokladnie ten system polityczny. Monarchia konstytucyjna ma charakter demokratyczny. Nie ma monarchii konstytucyjnej, która byłaby niedemokratyczna.
Naprawdę trudno jest polemizować z tak niedokładnym opisem Twojego systemu. Nie ze względu na jego same zalety (których nie ma) lecz ze względu właśnie na brak dokładnych informacji. Zaś zmiana systemu nic nie da bo mentalność ludzi będzie taka sama i elit również. Jak pisałem wcześniej trzeba poczekać na zmianę pokoleniową (głównie elit). Znikną wtedy podziały socjopolytyczne typu postsolidarność-postkomuna i skończy się gra teczkami przeciwko oponentom.
Książki: Życie polityczne w Europie Zachodniej - Gordon Smith Teoria demokracji - Giovanni Sartori Ustroje konstytucyjne państw współczesnych - Paweł Sarnecki Wprowadzenie do nauki o państwie i polityce - Bogumił Szmulik, Marek Żmigrodzki Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka - Robert Cialdini
|
|
| | | |  | | anulex (263 punktów) | >Tak naprawdę, aby zrozumieć twój system nazywany przez Ciebie "monarchią konstytucyjną" musialabnyś opisać dokladnie ten system polityczny. Monarchia konstytucyjna ma charakter demokratyczny. Nie ma monarchii konstytucyjnej, która byłaby niedemokratyczna.
W mojej monarchii konstytucyjnej, jak pisałam, byłyby elementy demokracji. Tylko ta demokracja byłaby w znacznym stopniu ograniczona. Poza tym nie wiem, dlaczego uważasz, że monarchia konstytucyjna musi być demokratyczna - dlaczego władza nie może być w niej dziedziczona?
> Naprawdę trudno jest polemizować z tak niedokładnym opisem Twojego systemu. Nie ze względu na jego same zalety (których nie ma) lecz ze względu właśnie na brak dokładnych informacji.
Z Twoją wypowiedzią również trudno polemizować - piszesz, że opis jest za mało dokładny, ale nie piszesz, czego Ci w nim brakuje. Ponad to kiedy zakładałam ten wątek, bardziej niż na rozmowie o moim konkretnym pomyśle zależało mi na dyskusji o tym, jak zmienić system, żeby było lepiej. To mogłoby oznaczać uzupełnienie mojego pomysłu o bardziej szczegółowe dane, zmodyfikowanie go ewentualnie lub też wysunięcie własnych, lepszych propozycji- budowanie na szkielecie, który stworzyłam lub zburzenie go, jeśli jest kiepski i stworzenie czegoś lepszego.
Zalety wymyślonego przez siebie systemu wymieniłam w pierwszym poście.
> Zaś zmiana systemu nic nie da bo mentalność ludzi będzie taka sama i elit również.
Wcześniej pisałam, że demokracja kiepsko wpływa na świadomość ludzi, bo jej rządy nie dbają o edukjację - nie opłaca im się to przez to, że ich kadencje trwają tylko 4 lata i wyborcy nie zobaczyliby na czas (przed wyborami) pozytywnych skutków takich działań.
> Jak pisałem wcześniej trzeba poczekać na zmianę pokoleniową (głównie elit). Znikną wtedy podziały socjopolytyczne typu postsolidarność-postkomuna i skończy się gra teczkami przeciwko oponentom.
Obawiam się, że te podziały są objawem a nie przyczyną. I że sam czas nie jest w stanie uleczyć rzeczywistej przyczyny złego funkcjonowania demokracji, czyli zwiększyć ilość świadomych obywateli.
|
|
| | | | |  | | rybek (90 punktów) | > W mojej monarchii konstytucyjnej, jak pisałam, byłyby elementy demokracji. Tylko ta demokracja byłaby w znacznym stopniu ograniczona. Poza tym nie wiem, dlaczego uważasz, że monarchia konstytucyjna musi być demokratyczna - dlaczego władza nie może być w niej dziedziczona?" Współczesne monarchie konstytucyjne są w pełni zgodne z rządami demokratycznymi i przyjmują przeważnie postać monarchii parlamentarnych" - "wprowadzenie do nauki o państwie i polityce", str. 91. Widzisz, to, że władza jest dziedziczona jeszcze nie świadczy o tym, ze jest ona niedemokratyczna (patrz Wlk. Brytania). Zajrzyj na ten link: encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3891717Masz tam wyjaśnione czym jest demokracja. > Z Twoją wypowiedzią również trudno polemizować - piszesz, że opis jest za mało dokładny, ale nie piszesz, czego Ci w nim brakuje. Ponad to kiedy zakładałam ten wątek, bardziej niż na rozmowie o moim konkretnym pomyśle zależało mi na dyskusji o tym, jak zmienić system, żeby było lepiej. To mogłoby oznaczać uzupełnienie mojego pomysłu o bardziej szczegółowe dane, zmodyfikowanie go ewentualnie lub też wysunięcie własnych, lepszych propozycji- budowanie na szkielecie, który stworzyłam lub zburzenie go, jeśli jest kiepski i stworzenie czegoś lepszego.Czego mi brakuje? Otóż: czy podstawą jest zasada trójpodziału władz. Jeśli tak to jakie bedą mechanizmy wzajemnego równoważenia się ich. Monarcha: procedura jego wyboru, jego odwołania, zasady wyboru jego nastepcy. Określenie przypadków w jakich może on zostać odwołany i w razie konieczności przed kim jest prawnie odpowiedzialny (w razie złamania prawa), jego kompetencje wzgledem władzy sądowniczej i ustawodawczej. Władza ustawodawcza: ilu stopniowa, jaka kadencja, jeśli będzie to ilu przedstawicieli ma liczyć, zasady jej wyboru, kompetencje wzgledem władzy wykonawczej, władzy sądowniczej, zasady odwołania członków, wybór rządu i zasady jego odwołania. Władza sadownicza (chodzi tu TK): zasady wyboru, kadencja, kompetencje wzgledem dwóch pozostałych władz, zasady odwołania członków, itd. > Wcześniej pisałam, że demokracja kiepsko wpływa na świadomość ludzi, bo jej rządy nie dbają o edukjację - nie opłaca im się to przez to, że ich kadencje trwają tylko 4 lata i wyborcy nie zobaczyliby na czas (przed wyborami) pozytywnych skutków takich działań.To kadencje można wydłuzyc do 8 lub 10 lat. czmu by nie? Tylko co to zmieni? Nie dostrzegasz jednej rzeczy. Ludzi nie zmusi się do czegoś czym się nie interesują chocby nie wiem jakbyś ich indoktrynowała. Ludzie historii uczą się w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Ale czy ich swiadomosć historyczna jest wysoka? nie sądzę. Czemu? ponieważ część ludzi po prostu się nią nie interesuje. Podobnie jest z polityką. A zmiany systemowe nic nie zmienią. Mówie Ci to jako politolog (formalnie za parę miesięcy  ), dobrze znajacy tematykę. > Obawiam się, że te podziały są objawem a nie przyczyną. I że sam czas nie jest w stanie uleczyć rzeczywistej przyczyny złego funkcjonowania demokracji, czyli zwiększyć ilość świadomych obywateli.Podziały socjopolityczne dzielą zarówno scene polityczną jak i społeczeństwo. Charakteryzuje je to, że istnieja dłuzej niż jeden cykl wyborczy. Mogą powstawać odgórnie (w wyniku działań polityków) lub oddolnie (funkcjonujące podziały społeczne dzielą potem scene polityczną). Mogą one mieć charakter emocjonalny, geograficzny, demograficzny itd. To jesat normalne. Przyczyna ich powstania moze leżec zarówno po stronie polityków jak i społeczeństwa.
|
|
| | | | | |  | | anulex (263 punktów) | Na część z postawionych przez Ciebie pytań odpowiedziałam już wcześniej  > Otóż: czy podstawą jest zasada trójpodziału władz.Król wraz z ministrami będą dzierżyć władzę wykonawczą i ustawodawczą. Władza sądownicza będzie od nich niezależna. > Jeśli tak to jakie bedą mechanizmy wzajemnego równoważenia się ich.Króla i ministrów kontrolować będą: a) sądy - na podstawie istniejącej konstytucji, b) lud - on może znaczącą większością głosów (70%?) odwołać króla). Sądy muszą mieć jakieś wewnętrzne mechanizmy kontroli, nie znam się na sądownictwie, więc trudno mi ustalić jakie. > Monarcha: procedura jego wyboru.Wybory demokratyczne. Ten, kto dostanie najwięcej głosów, wygrywa. > jego odwołaniaZnów demokracja. Żeby odwołać króla, potrzeba znaczącej większości głosów obywateli. Na przykład 70% (nie wiem, ile to dokładnie powinno być). Żeby doszło do głosowania potrzeba petycji z podpisami, powiedzmy 100.000 wyborców lub wniosku TK. Teraz myślę, że przydałoby się umożliwić odwołanie go drogą sądowniczą - w razie uporczywych prób łamania konstytucji lub popełnienia przez niego najcięższych przestępstw (zabójstwo etc.) W momencie odwołania króla ministrowie traciliby swoje funkcje. > zasady wyboru jego następcyAnalogiczne do zasad wyboru poprzedniego króla. Myślę, że rozsądnie byłoby, gdyby ludzie wybierali również zastępcę tymczasowego - można by to robić przy okazji głosowania detronizacji króla. > Określenie przypadków w jakich może on zostać odwołanyPatrz wyżej. > i w razie konieczności przed kim jest prawnie odpowiedzialny (w razie złamania prawa)W razie popełnienia najcięższych przestępstw odpowiada przed sądem jak każdy obywatel. Wydaje mi się, że przy lżejszych przestępstwach powinien przysługiwać mu immunitet. > jego kompetencje względem władzy sądowniczej i ustawodawczej.Władza sądownicza jest od niego niezależna. Jej obowiązki i prawa są w konstytucji. Władza wykonawcza i ustawodawcza w dużym stopniu zależą od niego i od jego ministrów (których niełatwo mu odwołać). > Władza sadownicza (chodzi tu TK): zasady wyboru, kadencja, kompetencje wzgledem dwóch pozostałych władz, zasady odwołania członków, itd.TK wybierają sędziowie w glosowaniu. Kadencja, powiedzmy, 5 lat. Odwoływać członków mogą sędziowie (chociaż może dobrze by było dać taką władzę obywatelom? Sama nie wiem). Kompetencje względem króla i ministrów - mogą blokować ich działania, jeśli są niezgodne z konstytucją), sądzić ich, jeśli popełnią ciężkie przestępstwa i wystąpić o odwołanie króla (wtedy odbywają się demokratyczne wybory). Ale ja tu nie stworzę dopracowanej i świetnej koncepcji idealnego ustroju. Pomijając inne aspekty, za cienka na to jestem  Chodziło mi bardziej o przedyskutowanie ogólnego pomysłu. > To kadencje można wydłuzyc do 8 lub 10 lat. czmu by nie? Tylko co to zmieni?Będziemy mieli szansę na bardziej dalekowzroczną politykę - na plany, które biorą pod uwagę więcej niż 4 lata rządzenia. Wydłużenie kadencji jest jakimś rozwiązaniem. > Nie dostrzegasz jednej rzeczy. Ludzi nie zmusi się do czegoś czym się nie interesują chocby nie wiem jakbyś ich indoktrynowała. Ludzie historii uczą się w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Ale czy ich swiadomosć historyczna jest wysoka? nie sądzę. Czemu? ponieważ część ludzi po prostu się nią nie interesuje. Podobnie jest z polityką. A zmiany systemowe nic nie zmienią. Mówie Ci to jako politolog (formalnie za parę miesięcy ), dobrze znajacy tematykę.Jako pedagog (formalnie za dwa lata  ) mówię Ci, że przy pomocy edukacji można bardzo dużo zmienić. Jeśli ktoś miał dobrego historyka, to jest wysoce prawdopodobne, że jego świadomość historyczna jest wysoka, nawet jeśli to nie jego dziedzina; jeśli kiepskiego, bardzo możliwe, że mimo zdolności w tym kierunku świadomość historyczną będzie miał niską. Pytanie brzmi: Dlaczego ludzi dziś nie interesuje historia? Moim zdaniem dlatego, że naucza się jej na bardzo niskim poziomie. Nie liczę na cuda, ale dzięki daleko idącym reformom, możemy zdziałać naprawdę sporo. Ja się na polityce nie znam a w każdym razie poziomem wiedzy na ten temat na pewno Tobie, jako że kończysz politologię, nie dorastam nawet do pięt. Ale wydaje mi się, że demokracja nie sprzyja edukacji na wysokim poziomie i że zmiana ustroju mogłaby tu coś zmienić.
|
|
| | | | | | |  | | rybek (90 punktów) | >Ja się na polityce nie znam a w każdym razie poziomem wiedzy na ten temat na pewno Tobie, jako że kończysz politologię, nie dorastam nawet do pięt. Ale wydaje mi się, że demokracja nie sprzyja edukacji na wysokim poziomie i że zmiana ustroju mogłaby tu coś zmienić.
Powiem to jeszcze raz. Wprowadzenie nowego systemu politycznego kompletnie nic nie zmieni. Jeśli twierdzisz, że poziom świadomości zależy od edukacji więc trzeba poprawić poziom kształcenia. Studiując pedagogikę sama pewnie widzisz jak wielu niedokształconych absolwentów uczy później w szkołach. Oczywiście nie twierdzę że Ty jesteś taka osobą - wręcz przeciwnie.
Twierdzę wręcz przeciwnie. Demokracja sprzyja poziomowi kształcenia. Jeśli elity polityczne nic nie robią, aby ten poziom poprawić to trzeba lobbować. Organizacje pozarządowe jak różnego rodzaju stowarzyszenia mogą przecież naciskać na rządzących. Demokracja daje bardzo szeroką gamę narzędzi dzięki którym można wywierać wpływ na politykę. Trzeba się tylko zdobyć na ten niewielki wysiłek i zacząć działać. Nie można własnej próżności tłumaczyć tym, że demokracja jest winna. Tak nie jest.
|
|
| nieobecny | Odkąd nastał nam Jarosław Wielki mamy do czynienia z realizacją proponowanych przez ciebie pomysłów. Mamy najmądrzejszego ze wszystkich władcę, który zapowiedział, że planuje robić nam wszystkim dobrze przez najbliższe 30 lat. Czego jeszcze chcesz?
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Według mnie nigdy nie było powodu, aby rezygnować z demokracji bezpośredniej, oczywiście poza powodem dotyczącym pragnienia autorytarnych rządów. Wraz ze wzrostem ludności wystarczyło jedynie dokonać pewnych modyfikacji istniejącego systemu w celu zachowania zasady bezpośredniości. Łatwo to sobie wyobrazić biorąc za przykład grupę, powiedzmy dziesięciu plemion. Każde z nich wybiera swojego szefa, oddaje mu pewne kompetencje, prawo reprezentowania interesów plemienia. Powstaje więc grupa, nazwijmy ją sejmikiem, dziesięciu osób, wybranych przez swoje plemiona, która będzie załatwiać ich wspólne interesy. Aby uniknąć wielowładztwa, grupa wybiera prezydenta - grupa dziesięciu, a nie wszyscy, gdyż ci ludzie obcując ze sobą poznają się. Jeśli członkom plemienia nie podoba się głos oddany przez ich przedstawiciela po prostu odwołają go - następnym razem zapyta kogo popierać  A jeśli prezydentowi przyjdzie do głowy dbać jedynie o interes własnej grupy, odwoła go sejmik sprowadzając do własnego poziomu. Co istotne, prezydenta może także odwołać jego własna grupa, od razu pozbawiając możliwości reprezentowania jej nawet na poziomie sejmiku, nie może wybrać go co prawda na prezydenta, ale odwołać owszem. Zasada bezpośredniości jest więc zachowana, a w tym układzie musi być praktycznie realizowany interes wszystkich, własnej grupy, i wielu grup, konieczna jest więc równowaga - jeśli rzecz jasna ktoś taki marzy o zachowaniu swojej funkcji. Na pewno musi się sporo napracować, musi być mądry, pomysłowy, ale nie musi przekonywać całego narodu, wystarczy, że przekona tych, których zna, swoje plemię i swój sejmik. Jeśli społeczeństwo jest duże, ponad sejmikiem funkcjonuje na przykład jeszcze sejm, czyli przedstawiciele wielu sejmików, rozliczani potem właśnie przez sejmiki, przez nich powoływani i odwoływani. W takiej sytuacji zdecydowanie wzrasta ranga wyborów na najniższym szczeblu, czyli tam, gdzie powinno nam zależeć najbardziej. Wybrany przez nas człowiek w wyborach samorządowych będzie miał bezpośredni wpływ na nasze powodzenie. Dzisiaj praktycznie nie ma żadnego, a frekwencja czasem nie przekracza 10%. Różne szczeble organizacji społecznej funkcjonują w izolacji, ktoś może nagle zjawić się w miejscu, gdzie nikt go nigdy nie widział i kandydować, nawet mając fatalną opinię tam gdzie mieszkał poprzednio. Według mnie sytuacja absurdalna. Dzisiaj głosujemy nie na ludzi, ale na hasła, na ich przechwałki, obietnice i kłamstwa, a mogą kłamać do woli, bo nie ma żadnych konsekwencji. Nikogo nie reprezentują, albo kiedy reprezentują własne środowisko, to kosztem innego, na przykład budując perony  Wybieramy ludzi na 4 lata na tej samej zasadzie, na jakiej wybieralibyśmy królów, bez możliwości ich odwołania i oni doskonale zdają sobie z tego sprawę. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że demokracja bezpośrednia jest nierealna dzisiaj, nie zgadzam się, że nic lepszego wymyślić nie można, ale zgadzam się z twierdzeniem, że obecna forma demokracji jest złudną wolnością ludu, a pozbawiona bezpośredniości nie powinna być wręcz nazywana demokracją. Wykreślono z tej idei jej kluczową cechę. I jak miło by było widzieć na własnym podwórku przedsiębiorczego Iksa, który uwija się w pracy załatwiając różne lokalne sprawy i wygody, jak dozoruje prace przy placu zabaw, organizuje festyny, załatwia pomoc słabszym dbając zarazem o ułatwienia dla przedsiębiorczych, a wszystko za głosy  I kto by wygrał, on, biegający za różnymi sprawami, organizujący ludzi, czy człowiek z plakatu, który zapewnia nas jaki to będzie wspaniały? I chyba o to nam chodzi, abyśmy tych ludzi widzieli w prawdziwym działaniu i czuli, że coś z niego wynika. Na przykład nie mam pojęcia po co policjanci chodzą do pracy na komisariaty i działają w miejscach najczęściej obcych im, dlaczego nie pilnują porządku tam, gdzie mieszkają, gdzie znają tubylców, gdzie będą 24 godziny na dobę? To lokalna społeczność czuje się bezpiecznie lub nie czuje i odpowiednio do tego odczucia powinna zatrudniać ludzi do ochrony. Wtedy nasze sprawy zaczynają być w naszych rękach, zaczynają zależeć rzeczywiście od naszej mądrości, umiejętności oceny innego człowieka, ale przede wszystkim łatwo się wycofać ze złych decyzji. Koło mnie postawiono chyba z pięć hipermarketów niszcząc drobny handel, najczęściej ludzi zamieszkałych właśnie tutaj. Gdyby mieli jakiś wpływ na to, co się dzieje, to odwołaliby swoich przedstawicieli zanim powstałby pierwszy duży sklep, albo przynajmniej rozpoczęliby akcję za ich odwołaniem. I nawet jeśli, mieliby wtedy sporo nadzieje na sowitą rekompensatę. Pomarzyłem miło  Dodam, że nie głosuję, a raczej głosuję jedynie lokalnie, na ludzi, których znam osobiście, inaczej mówiąc - realizuję swoją wizję społeczeństwa w praktyce
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|