>Ostatnio w mediach US Navy pokazalo kilka filmow z niezidentyfikowanymi obiekatami latajacymi. >Piloci, ktorzy to widzieli wystapili pod nazwiskami. >Pytanie jest po co? Czy jest to przekaz dla chinskich i rosyjskich wladz ze armia ameykanska >dysponuje technologia antygrawitacyjna? Co wy o tym myślicie?
Czuję się równie niepokojąco atakowany takimi informacjami. By się wypowiedzieć, należy rzeczywiście mieć ku temu powody. Nie można zaprzeczać, iż były dziwne zjawiska niepokojące na tyle taką mnogość ludzi przekonanych o czymś niezwykłym, co zauważyli, by spekulacyjnie tworzyć wręcz "religię" UFO. Przykładem serial telewizyjny "Starożytni kosmici". Tyle lat już żyję i daję słowo nic niezwykłego nie widziałem. Nie mam szczęścia, czy tylko to zlekceważyłem? Bo tzw. "spadające gwiazdy" czyli meteoryty widziałem. Ale tu relacje świadków zdarzeń jakie widzieli są na tyle przytomne, że odrzucają wszelkie próby wytłumaczenia im, że wszystko jest do wytłumaczenia a ich samych nie przekonują. Po prostu widzieli coś niespotykanie niezwykłego, materialnego (bo się to "coś" widziało będąc przy zdrowych zmysłach), czego nie można wg własnych pojęć i wiedzy wytłumaczyć. A przecież opowiadają to masowo ludzie z różnym poziomem wykształcenia i nie tylko w jakimś jednym miejscu na Ziemi. To już jest tak ogromny napływ informacji, że stało się przedmiotem poważnego zainteresowania wielu rządów, przez tworzenie specjalnych komórek składających się z różnych specjalistów różnych dziedzin, by zagadnienie próbować rozwikłać. Taka natura ludzkiego umysłu. Intryguje zawsze coś nowego, niespotykanego, co cholernie zaciekawia. Taki instynkt poznawczy chyba był pomocny w tworzeniu ssaków naczelnych. To samo widać u naszych dalekich "krewniaków" - małp naczelnych. Oj ta ciekawość. Myślę, to jest zasadniczy powód do rozwoju cywilizacyjnego gatunku. A technologia opanowania antygrawitacji, myślę, że jeszcze jest zbyt odległa dla naszych możliwości technicznych. Jeszcze. Bo tak naprawdę, to jeszcze tak mało praktycznie wiemy.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|