Audacter calumniare, semper aliquid hearet - szkalujcie śmiało, zawsze coś przylgnie. Stara łacińska maksyma zawsze była ceniona przez polityków, ale większość starała się stosować ją dyskretnie, nie czyniąc z niej hasła sztandarowego. PiS wyniósł ją na swoje partyjne ołtarze, wychodząc z założenia, że ludzie to kupią, bo przecież kochają ten styl. Nie można powiedzieć, że zawiedli się na społeczeństwie, bo nic nie wskazuje na to, aby jakakolwiek podłość odbijała się negatywnie na popularności tej partii. Opłacani z naszych podatków urzędnicy państwowi pilnie poszukują wszystkiego, co mogło by się przydać Kaczyńskim do opluwania swoich przeciwników politycznych. Najnowszy pomysł na oplucie konkurenta to zarzut przyjaciółki pana premiera jakoby Donald Tusk zachował się niemoralnie przeznaczając na cele charytatywne tylko 300 tysięcy złotych ze swoich honorariów za książki, a nie wszystko, jakby to dyktowało czułe serce przyjaciółki pana premiera. Sprawiedliwość insynuacyjna, prawo partyjne, lustracje instrumentalne, wiara służebna. O zarzutach minister sprawiedliwości informuje w telewizji, wyrok uniewinniający publikuje się drobnym drukiem w prasie. Że co, że do wyroku istnieje jakieś domniemanie niewinności, wolne żarty. Trzeba się trzymać mocno zasady: raz opluty, zawsze opluty. Mendokracja podbija serca, jest właśnie tym, czego tak wielu pragnęło, tym co czyni nas przedmurzem i fundamentem niezbywalnych wartości. Sukces blisko, jak splunąć. Jeszcze kilka numerków i cała władza znajdzie się w rękach u-RAD-owanych przedstawicieli tradycji, o której chcieliśmy zapomnieć. Możemy tę tradycję odrzucić, ale komu się chce?
|