Szczerze mówiąc błędów jest więcej.
Rodzice mogą być wierzący "trochę". Mogli np. dbać o nasze sakramenty, ale nie by przy tym wybitnie religijnymi i nie naciskać na codzienne modlitwy i msze.
Rodzice jako autorytety - to samo co z wiarą, nie ma opcji jednego rodzica jako autorytetu.
Brakuje mi pytania o rolę rodziców w kształceniu naszej umiejętności podejmowania decyzji - moralność to nie religia.
Niewierzący to ateista. Rozróżnienie na "wojującego i nie" jest trochę dziwne. Może lepiej byłoby to sformułować: ateista, nie poświęcam tym sprawom szczególnej uwagi ateista, zgłębiam tematykę, dyskutuję o moich poglądach.
A ograniczenie wiekowe powyżej 30 lat jest trochę mętne, nie chcesz wiedzieć, czy masz do czynienia z 34 letnimi, czy 65 letnimi osobami?
|