Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dawkins waleczny i Bóg Urojony

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
12-10-2007 16:27Jacek Tabisz (30006 punktów)Dawkins waleczny i Bóg Urojony
Ocena 1 na 1
Pośród innych książek Richarda Dawkinsa "Bóg Urojony" nie jest z pewnością najlepszy. Jednakże obok jakości naukowej i literackiej imponuje mi w tej książce ogromna odwaga w obronie prawdy. Już od dawna zastanawiali mnie chemicy, czy biolodzy wierzący w osobowego boga. Badali ewolucję, reakcje pierwiastków chemicznych nie zdając sobie wcale sprawy z tego, że są z tych elementów w 100% złożeni. Zarówno ich ciała, jak i osobowość, jak i percepcja. Najwyraźniej stali gdzieś obok wraz z memem Jezusa.

Gdy się tak nad tymi uczonymi (nie tak nielicznymi) zastanawiałem, myślałem sobie o pięknie natury, takiej, jaką już ją znamy. O zachwycie, jaki ona, bez żadnych wymysłów nam niesie. I tajemnicy, zupełnie innej niż te chciwie egoistyczne religijne misteria (żyć!żyć! żyć!). O prawdziwej, pożądnej tajemnicy, nie spełniającej cudów, lecz przerastającej nasze intuicje i marzenia. Dawkins również o niej mówi i to jest naprawdę piękne.

Reasumując - wzruszyła mnie ogromna odwaga profera Dawkinsa. W związku z nią mam kilka pytań.

1. Czy Dawkins ryzykuje angażując się tak mocno w walce o prawdę? Czy amerykańscy fundamentaliści chrześcijańscy są dla niego zagrożeniem?
2. Dlaczego tak wielu ludzi zajmuje się nauką i tak niewielu stara się publikować swoich "Bogów Urojonych"?
3. Czy głos Dawkinsa oznacza nadejście lepszych czasów, czy też wręcz odwrotnie - religijność się nasila budząc odwagę wśród nielicznych naukowców ateistów?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

APawłowski (1150 punktów)
>1. Czy Dawkins ryzykuje angażując się tak mocno w walce o
>prawdę? Czy amerykańscy fundamentaliści chrześcijańscy są
>dla niego zagrożeniem?
Oni mają swoich męczenników i wiedzą jak silnie męczeństwo napędza wyznawców. Więc raczej nie sądzę. Znacznie prościej jest mieć jednego wroga niż całe rzesze
>2. Dlaczego tak wielu ludzi zajmuje się nauką i tak
>niewielu stara się publikować swoich "Bogów Urojonych"?
Bo publikują co innego, to nad czym pracowali od lat.
>3. Czy głos Dawkinsa oznacza nadejście lepszych czasów, czy
>też wręcz odwrotnie - religijność się nasila budząc odwagę
>wśród nielicznych naukowców ateistów?
Raczej się niewiele zmieni. W każdym razie nie rewolucyjnie. Religijność to bardziej tradycja niż rzeczywista wiara a tradycje są trwałe.
Książę Palownik
Utnę dywagacje stwierdzeniem, że teizm/ateizm to nie są naukowe stanowiska. One są naukowo neutralne, gdyż hipoteza istnienia Boga nie ma żadnej wartości predyktywnej. Forsować ateizm lub teizm można jedynie w terminach metafizyki, natomiast Dawkins kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy, podobnie jak jego wyznawcy. Istnieje wiele opinii filozofów (ateistów jak i teistów), którzy z przymrużeniem oka spoglądają na próby udowodnienia bądź obalenia hipotezy teizmu/ateizmu drogą nauk empirycznych. Takie próby są po prostu spowodowane brakiem wiedzy filozoficznej. HIPOTEZY METAFIZYCZNE SĄ NIEWERYFIKOWALNE. Zachęcam do edukacji zamiast zajmowania się sprawą o której nie ma się pojęcia.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ależ są weryfikowalne! Dawkins mistrzowsko pokazuje ewolucję percepcji i umysłu. To co sobie wymyślamy wypływa z przygód naszych przodków w labiryntach doboru naturalnego. Wszystkie metafizyczne marzenia łatwo uzasadnić zwykłymi ewolucyjnymi uwarunkowaniami. Nieprzypadkowo motorem metafizyki jest nader często eskapizm i transcendentalizm. Strach przed śmiercią jest jednym z głównych uwarunkowań ewolucyjnych. Wszelkie wyobrażenia, które stawiamy po drugiej stronie rzeki są prostymi pomysłami, będącymi echem jak najzwyklejszych atawizmów.
Książę Palownik
Mylisz się przyjacielu. Podajesz tu psychologiczne bądź biologiczne interpretacje pobudek, jakie skłaniają do wysuwania sądów metafizycznych, a nie sposoby ich (tych sądów)weryfikacji! Zweryfikować sąd można tylko konstruując empiryczny eksperyment i stwierdzając czy zachodzi zjawisko przewidywane przez ten sąd. Jakim eksperymentem sprawdzisz, czy istnieje bądź nie istnieje Bóg? To absurd - poziom metafizyczny jest nieosiągalny empirycznie, dla tego właśnie jest META-fizyczny! Polecam literaturę z filozofii nauki a także pisma R. Carnapa krytykujące pseudonaukowość metafizyki. Wymysły Dawkinsa można obalić stawiając hipotezę, że Bóg ustanowił prawa biologii i fizyki dlatego by prowadziły właśnie do ukonstytuawania się religii. To tylko jeden z dziesiątków możliwych kontrprzykładów.
13-10-2007 04:55 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za konstruktywne uwagi, z którymi się nie zgadzam, ale które z przyjemnością czytam.

Oczywiście wielu rzeczy nie da się zweryfikować. Ale można zastanowić się nad tym, w jaki sposób powstają i Dawkins, jako wybitny ewolucjonista nie robi nic innego. W naszą psychikę wpisana jest historia ewolucji i topologia naszego otoczenia (na przykład cykl płodności kobiet zgodny z kalendarzem księżycowym - księżyc stał się bowiem zegarem życia organicznego na Ziemi). Zatem nasze pojęcia, sposób ich formułowania i chęć ich formułowania wyrastają z historii ewolucji. Z tego, że oddychamy tlenem, że jesteśmy de facto organizmami morskimi w skafandrach lądowych, że w ostatnich czasach byliśmy zbieraczami i łowcami, co bardzo niedawno uległo zmianie. Zatem wymyśloną przez nas strefę metafizyczną zaludniamy rytmem płynącym z ruchu księżyca, świtami i zmierzchami, polowaniami i poszukiwaniami.

Nie spotkałem się z żadnym metafizycznym obrazem, który wykraczałby poza nasze atawizmy, znacznie uboższe od kosmologicznych definicji wszechświata przeczących naszemu rozsądkowi (teoria strun, teoria względności - ta druga jest bardziej faktem, niż teorią). To, że relatywizm czasu i przestrzeni, oraz pojecie energiomaterii przeczy naszemu "zdrowemu rozsądkowi" nie jest dziwne. Nie było tego na stepach, a takie są nasze mózgi. NIe zmienią one raczej swej struktury na przestrzeni 100 lat!

Żaden z metafizycznych obrazów, jaki poznałem, nie może równać się śmiałości fizyki kwantowej, czy einsteinowskiej. Są to obrazy nomadów. Plastycyzm czasu i przestrzeni (wielość wymiarów całkiem możliwa) przeczy wszelkim, nawet najbardziej ambitnym dywagacjom na temat transcendentalnych bytów, osób, umysłów.

Ale można rzec - "za wszechświatem jest wielki róż". I rzeczywiście, nie da się tego sprawdzić. Będzie to metafizyczne. Ale wiemy, że siła elektromagnetyczna to nie tylko światło widzialne, ale też ultrafiolet, podczerwień i fale radiowe. W tym momencie te inne pasma siły elektromagnetycznej są dużo bardziej niezwykłą i ambitną wizją rzeczywistości niż niemożliwy do udowodnienia wielki róż poza wszechświatem.

Można rzecz jasna bronić wielkiego różu. Ta wizja metafizyczna jest bezinteresowna. Nikomu taki róż by nie służył. Ale, gdy zamiast wielkiego różu pojawi się kraina wiecznych łowów, pojawia się przypuszczenie interesowności, przez co wielki róż jest w jakimś sensie bardziej prawdopodobny od krainy wiecznych łowów, boga ojca, etc.

Prócz wielkiego różu można wyobrazić sobie metafizyczny nie tak duży błękit, zieleń która skacze, bawoła ze skrzydłami, wielki byt, wielki umysł, trwanie, nietrwanie, pustkę, pełnię, czas, pozaczas etc. Bardzo dużo można umieścić gdzieś tam, w transcendencji. I nie można udowodnić, że tego nie ma. Można się tylko umówić co do tego, że gdy coś wypływa z ewolucji, nie powinno się szukać objaśnień poza nią. Zwłaszcza, że to ona może nas zaskoczyć, nie zaś nasze marzenia.

Ktoś nas projektował tworząc prawa wszechświata. A kto projektował tego kogoś? Czy i on miał księżyc nad swoją planetą i był nomadem? Czy pojęcie "ktosia" ma inny sens niż wielki róż?


rafi
Matematycy tworzą mnóstwo różnych fantastycznych teorii, których nawet nie próbują weryfikować z rzeczywistością. Wyobraźnia odgrywa tam podstawową rolę. Dajmy na to geometrie. Najstarsza znana to geometria euklidesowa, ale znane są też inne (hiperboliczna, eliptyczna). W której geometrii żyjemy naprawdę ? Jaka geometria obowiązuje we Wszechświecie ? Nie ma pewności co do tego, co nie przeszkadza matematykom w zajmowaniu się wszystkimi tymi teoriami.

W fizyce z kolei weryfikacja modelu z rzeczywistością odgrywa podstawową rolę.

W kwestii istnienia Boga nie da się zweryfikować teorii tak, jak to można robić w fizyce. I właściwie można by tę sprawę zamknąć, gdyby nie pojawiały się w świecie różne opowieści o wydarzeniach ewidentnie sprzecznych z dotychczasową wiedzą naukową, noszące nazwę "cudów". Można by je ignorować jako fantastyczne opowieści niedouczonej gawiedzi, gdyby nie to że część z nich jest dobrze udokumentowana. Weźmy na przykład przypadek kapucyna o. Pio. Czy da się zakwalifikować wszystko co się o nim pisze jako bzdury? A może jednak prawdą jest że żyjemy tu w jakimś matrix-ie, aczkolwiek to co jest poza naszym Wszechświatem może tak naprawdę nie przystawać do żadnych opowieści ? W sumie to jest sprawą drugorzędną jak tam jest. Warto najpierw sobie zadać pytanie czy rzeczywiście coś tam jest, i co to znaczy ? Jaki jest ten rzeczywisty model Wszechświata ?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nawiązuje Pan do filmu Matrix. Proszę zauważyć, że świat złudzeń dokładnie odpowiadał temu rzeczywistemu. To co w Maixie miało kształt ludzki, na zewnątrz było tożsame. Również wszystko inne poza otoczeniem i sytuacją polityczną. Jeśli chodzi o marzenia lokowane w metafizycznych zaświatach, nie ma w nich nic, czego nasi prapradziadowie nie znali na sawannie. Transcendentalizm pojmuję jako matrix nad matrixy. Nawet jakbyśmy byli w jakimś matrixie, to nasze eskapizmy byłyby matrixem matrixa, tudzież upiciem się na umór w matrixie.
rafi
Oczywiście, można sobie wyobrażać zaświaty jako cudowną krainę w której żyją latające smoki i skaczące gumisie. Albo jako coś gdzie wszystko jest możliwe, np. mucha może połknąć słonia. Tego to chyba nikt jeszcze na sawannie nie widział ?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To że coś skacze, kogoś połyka, jest duże lub małe - to wszystko są obrazy z sawanny. Nasze zaświaty są pełne karykatur rzeczywistości, niczego więcej. Dlatego nie polecam nikomu zaświatów. Natomiast nie słyszałem, aby któraś z "ksiąg objawionych" mówiła o spinach kwantowych, czy czarnych dziurach. Tego nie było na stepie, tego nie mogło więc być w wymyślonych, transcendentnych i (lub) metafizycznych zaświatach.
google
>One są naukowo neutralne, gdyż hipoteza istnienia Boga nie ma żadnej wartości predyktywnej.
Tak, i z tego już prosty wniosek, że świat z takim Bogiem (bo nie każdy w takiego wierzy) niczym się nie różni od świata bez Boga. I to wystarczy Dawkinsowi aby mówić, że jest dokładnie tak, jakby Boga nie było.

>Forsować ateizm lub teizm można jedynie w terminach metafizyki, natomiast Dawkins kompletnie nie zdaje sobie z tego sprawy, podobnie jak jego wyznawcy.
Dla ateizmu wystarczy, że kwestia Boga jest bez wartości poznawczej, że jest tak, jakby go nie Było.

>Takie próby są po prostu spowodowane brakiem wiedzy filozoficznej.
Wręcz przeciwnie, wszystko zależy od definicji Boga. Część ludzi wierzy we takiego Boga, którego można badać naukowo. Może nie teolodzy, którzy wygonili Boga w zaświaty, aby przypadkiem ktoś im nie wykazał, że to 'hipoteza bez wartości predyktywnej'.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Zupełna racja! Można mówić na przykład o Matce Naturze, nazywać ją Boginią i wcale nie skłamać. Jako jej dziecko przypuszczam, że Matka nie ma zbytnio dobrego zdania o zaświatach. Można nawet mówić o tym, że metafizyka jest czymś wymyślonym przeciwko prawdziwej boskości relacji Matka Natura i jej dzieci. Można tak też nie mówić. To, że Matka Natura nie jest osobą, nie ma woli, nie słucha modlitw, sprawia, że wszyscy czcimy ją każdym oddechem. Nawet najbardziej zadeklarowany teolog czy metafizyk to czyni. Ja zaś sugeruję hiperfizykę - czyli spojrzenie w materię bez ograniczeń wypływających z lęku i baśniowych nadziei. Jestem przekonany, że hiperfizyka jest miliony razy piękniejsza i ciekawsza od każdej możliwej metafizyki (Wielki Róż i jego bracia). Do tego dochodzi jeszcze szacunek do prawdy, który to ma w sobie posmak postawy etycznej, trudnej do odszukania we wszelkiego rodzaju eskapizmam. Jak bowiem można uciekać w wymyślone zaświaty nawet nie wiedząc przed czym się ucieka? A uciekanie przed Matką jest dość mało etyczne.
rafi
Może ja jeszcze dodam: o prawdę się nie walczy. Prawdę można poznawać, można ją przedstawiać, można do niej kogoś przekonywać, można do niej dochodzić. No, można walczyć o ujawnienie prawdy, tylko co to miałoby znaczyć w tym przypadku ?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale o to, czy należy dzieci uczyć lęku przed śmiercią i eskapizmu można powalczyć. Że nie wspomnę już o dostepie do nauk przyrodniczych (kreacjonizm). Bez takiej walki żadne życie społeczno polityczne nie ma sensu.
Marcinlet
>Pośród innych książek Richarda Dawkinsa "Bóg Urojony"
>nie jest z pewnością najlepszy. Jednakże obok jakości
>naukowej i literackiej imponuje mi w tej książce ogromna
>odwaga w obronie prawdy.

Już mieliśmy sporo "obrońców prawdy".

>1. Czy Dawkins ryzykuje angażując się tak mocno w walce o
>prawdę? Czy amerykańscy fundamentaliści chrześcijańscy są
>dla niego zagrożeniem?

A chcą go zabić czy co?

>2. Dlaczego tak wielu ludzi zajmuje się nauką i tak
>niewielu stara się publikować swoich "Bogów Urojonych"?

Może im się nie chce, nie mają czasu, nie interesuje ich to, różne mogą mieć powody.
13-10-2007 05:02 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Rozumiem Panie Marcinlet, że nie obchodzi Pana taka sytuacja. Załóżmy, że jest Pan dzieckiem i ktoś Pana uczy, że słońce jest złotowłosym jegomościem, który żąda ofiar z dziewczynek. Nie należy uważać, że jest ono kulą wodoru i helu. Rakiety są dziełem Kusiciela. Należy składać dziewczynki w ofierze i nie pytać. Później jest wielka słoneczna dolina, i nieśmiertelne w niej trwanie.

Tą dziewczynką jest ciekawość świata. Jest szansa na jak najmądrzejsze i jak najbardziej świadome spojrzenie w gwiazdy i na liście drzew. Cieszę się, że Dawkins broni tejże dziewczynki.

Pisał Pan o obrońcach prawdy. Na całym świecie działają chrześcijańscy misjonarze, ale przypuszczam, że nie o nich Panu chodziło. Zatem o kogo Panu chodziło?
Marcinlet

>Pisał Pan o obrońcach prawdy. Na całym świecie działają chrześcijańscy misjonarze, ale przypuszczam, że nie o nich Panu chodziło. Zatem o kogo Panu chodziło?

O misjonarzy chrześcijańskich też. O wszystkich, którym wydaje się, że posiedli jedyną słuszną "prawdę" zwłaszcza dotyczącą spraw metafizycznych. Przecież Dawkins nie udowodni nieistnienia Boga i tak samo też nikt nie udowodni jego istnienia. Te wszystkie argumentacje to czysta zabawa pojęciami, która w niczym nas nie przybliża do sedna sprawy.
Najważniejszy problem jest taki czy nauka, język nauki jest najlepszym sposobem wyrażania prawdy o świecie, zwłaszzca o tym nadprzyrodzonym, jego istnieniu lub nieistnieniu? Czy pojęcia nauki, jej język ideaknie przekładają się na "twardą" rzeczywistość, są "oknem", przez które możemy ją oglądać? A może język nauki to konstrukcja społeczna, sama uzależniona od konkretnych warunków historycznych i kulturowych, która poprzez swe istnienie sama zniekształca obraz rzeczywistości, albo nawet tworzy swoją własną rzeczywistość? To samo oczywiście dotyczy języka religii.
13-10-2007 23:06 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dawkins pisze o prawdopodobieństwie. Nie zawsze mamy do czynienia z sytuacją "na dwoje babka wróżyła". Są rzeczy mniej i bardziej prawdopodobne. Na przykład to, że stosując mechanikę Newtona da się zbudować most jest wysoce prawdopodobne. To, że most nagle odleci nie jest w 100% nieprawdopodobne, lecz stopień prawdopodobieństwa jest niemalże zerowy. Podobnie pytanie o to, czy istnieje osobowy Bóg, czy też nie istnieje nie polega na wyborze między 50% prawdopodobieństwem a 50%. Nie! Odkrycie ewolucji naturalnej tłumaczy fakt powstania życia i osobowości a także lęku przed śmiercią i płynących z niego wierzeń w tak znakomity sposób, że obala możliwość istnienia osobowego Boga. Istnienie osobowego Boga jest wysoce mało prawdopodobne, prawdziwość teorii ewolucji jest niemalże stuprocentowa. Istnienie osobowego Boga i ewolucji zarazem jest jeszcze mniej prawdopodobne niż obalenie teorii ewolucji i wykazanie boga bez niej. Ale nawet jeśli, to ów niemożliwy praktycznie Bóg osobowy kim miałby być - Baalem, Zeusem, Jahwe, czy Ra? Ale zostawmy to, przecież zwierzęta też mogą posiadać osobowość, choć inną od naszej (w końcu wiara w Boga nie polega na tym, że inżynier ma lepiej od prostego chłopa, zwierzęta z pewnością nie są inżynierami, ale mrówki choćby rolnictwo znają). Więc może to nie ludzki osobowy Bóg, ale koci osobowy Bóg i święta tradycja kotów mówi, że tylko koty mają duszę etc.? Albo że jako nagrodę w reinkarnacji dusza może przybrać kształt kota i wtedy udać się do kociego Kriszny po dobrym życiu (z hinduizmem staram się być ostrożny, bo obok krisznaizmu istnieje też w nim de facto monizm materialistyczny, to wiele religii i filozofii które wykorzystują te same symbole). Zatem małe prawdopodobieństwo Boga po drugiej stronie rzeki należałoby przemnożyć przez liczbę gatunków życia na Ziemi, a wcześniej obliczyć prawdopodobieństwo tego, że życie istnieje tylko na Ziemi. Prawdopodobieństwo istnienia Boga jest praktycznie żadne, ale nawet zaistnienie takiego cudu znów wymaga wielu wąskich gardeł, żeby to był Bóg ludzki, a jeszcze do tego związany z określoną religią. To nie jest więc albo, albo.
Aleksandra Dencław (135 punktów)
" Boga Urojonego" udało mi się po wielu trudach nabyć wczoraj i dopiero rozpoczęłam czytanie. Po tym co już wiem dochodzę do wniosku, że to właściwie pierwsza książka jaka wpadła w moje ręce, która w racjonalny sposób i konkretnymi argumentami potrafi odrzucić koncepcję istnienia "Boga".
>1. Czy Dawkins ryzykuje angażując się tak mocno w walce o prawdę? Czy amerykańscy fundamentaliści chrześcijańscy są dla niego zagrożeniem?
>2. Dlaczego tak wielu ludzi zajmuje się nauką i tak niewielu stara się publikować swoich "Bogów Urojonych"?
Wydaje mi się, że może sporo ryzykować gdyż w dzisiejszym "tolerancyjnym" świecie nadal są silnie zakorzenione liczne zabobony i łamanie ich może być dosyć źle odebrane przez niestety większą część wierzących. A co do poprzednich komentarzy w tym wątku to moim zdaniem Kościół sam daje nauce dowody do podważania wiary w Boga w swojej ukochanej Biblii. Weźmy choćby samo stworzenie przez Boga świata: wedłóg Biblii wszystkie gatunki zwierząt i roślin powstały od razu na stworzonym przez Boga świecie doskonale dostosowanym do ich potrzeb, bez żadnej potrzeby dalszego rozwoju bo wszystko było już doskonałe. A wedłóg nauki? Wszystkie żyjące stworzenia zostały wykształcone w wyniku ewolucji z organizmów jednokomórkowych, na co zresztą mamy dowody choćby w postaci skamieniałych szczątków w skorupie ziemskiej. A może dla Kościoła to zbyt proste?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Protestanci są bardziej uczciwi. Kościół katolicki "łaskawie zgodził się na ewolucję". Udowodnić katolikowi (albo postkatolickiemu egzystencjaliście), że metafizyczny wielki róż nie ma miejsca to częstokroć bardziej żmudne, niż nauczyć skałę śpiewać pieśni Schuberta. Ludzie wychowani w lęku przed śmiercią nie mają szacunku do prawdy. Oni jej unikają. Kult męczenników polega na tym, żeby wierzyć wbrew wszystkiemu. Katolik w obliczu nauki jest takim męczennikiem. Chuć wiecznego istnienia jest silniejsza niż szacunek do samego siebie, do prawdy, do Matki Ziemi (choć ona oczywiście "nie żąda" takiego szacunku).
muzawik (2279 punktów)
>wzruszyła mnie ogromna odwaga profera
>Dawkinsa. W związku z nią mam kilka pytań.
>1. Czy Dawkins ryzykuje angażując się tak mocno w walce o
>prawdę? Czy amerykańscy fundamentaliści chrześcijańscy są
>dla niego zagrożeniem?

Myślę, że ryzykuje i to wiele. Co prawda jego najnowszej książki nie czytałem, ale znam liczne z nim wywiady oraz filmy, w których głośno wypowiada się na tematy, o których zwykle się milczy. Sądzę, że Dawkins wykonuje kawał znakomitej roboty - roboty niewdzięcznej, pracochłonnej i ryzykownej, bowiem krytyka kultów i propagowanie ateizmu od wieków było i jest zajęciem niebezpiecznym.

Pozdrawiam.
Remigiusz Fajfer
>>wzruszyła mnie ogromna odwaga profera
>>Dawkinsa. W związku z nią mam kilka pytań.
>>1. Czy Dawkins ryzykuje angażując się tak mocno w walce o
>>prawdę? Czy amerykańscy fundamentaliści chrześcijańscy są
>>dla niego zagrożeniem?
No tak:
Szczęśliwi, którzy nie wiedzieli, że pieprzą, a przepieprzyli!
Remigiusz Fajfer
powiedział polski postkomunistyczny fundamentalistyczno-satanistyczno-ateistyczny chrześcijanin.
Remigiusz Fajfer
>powiedział polski postkomunistyczny fundamentalistyczno-satanistyczno-ateistyczny chrześcijanin.
Jak długo istnieć będzie przemijalność wiary, tak długo istnieć będzie prymat miłości... (a istnieć będzie zawsze) zwyciężającej wszelkie podziały (patrz "Hymn do miłości" 1 Kor 13, 1 - 13). Można oczywiście powiedzieć, że za często sobie przeczę, ale co by było gdybym sobie nie przeczył, nie błądził, nie pytał, nie szukał, nie odnajdywał, a potem się tym znaleziskiem z dziką frajdą nie cieszył.
Prawdziwy chrześcijanin podąża szlakiem swojego jedynego Mistrza i wkraczając w światy różnych środowisk, akceptując podstawy ich funkcjonowania, robi tam masę boruty, ku chwale i pożytkowi ogółu.
Czasem moja walka o uzupełnianie pustki przypomina walkę Joszko z Uczonymi w Piśmie, którzy brali go za nawiedzonego i niebezpiecznego świra. Na przykład mało kto dziś gotów jest zaakceptować fakt, że Jezus kocha swego największego wroga, czyli szatana. W sumie szatan też jest Dziełem Bożym przeżartym przez pustkę, jaką jest zło... i jak każdy istniejący byt, nawet się tego zapierając, działa według wspólnych wszystkim trzem wartościom uniwersalnym.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie przeczy Pan sobie. Wpis o "pieprzeniu Dawkinsa", podobnie jak zapach stosów inkwizicji mówi mi oczywistą prawdę o chrześcijańskiej miłości. Boicie się śmierci, moi drodzy. Z tego strachu jesteś w stanie zmasakrować wszystko co wam przeczy, byle by żyć, żyć, żyć...
Remigiusz Fajfer
W kwestii samego tytułu. Bóg jest zawsze urojony. Nawet wizja chrześcijańska zdaje sobie sprawę z tego, że zdrowy rozsądek i logika ma się nijak do jego istoty.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wielu ludzi traktuje to złudzenie całkiem poważnie. Żadna ideologia nie zapewniła gatunkowi ludzkiemu tylu cierpień i ofiar jak chrześcijaństwo. Wychowywanie dziecka w takiej tradycji również nie jest niczym śmiesznym. Jeśli nie wierzy Pan w Ewangelie gratuluję, jest to bardzo korzystne dla Pana, lecz nie rozumiem zatem, czemu Pan o tej nieprzyjemnej i krwawej ideologii wspomina, do tego można odnieść wrażenie, że z ogromnym przywiązaniem?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Natomiast nieszczęśliwi Ci, którzy żyją tylko po to, by obrzucać lepszych od siebie błotem - czytał Pan Dawkinsa? Myślę, że nie, bo Pan wszystko już WIE. Wielu jest wszechwiedzących małych ludzi.
Remigiusz Fajfer
>Natomiast nieszczęśliwi Ci, którzy żyją tylko po to, by obrzucać lepszych od siebie błotem - czytał Pan Dawkinsa? Myślę, że nie, bo Pan wszystko już WIE. Wielu jest wszechwiedzących małych ludzi.
Na lep to muchy lecą i to nawet te najbardziejsze! Jest pan faszystą, czy co?... że wierzy w lepszych ludzi.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Proszę przeczytać tę książkę. To naprawdę akt niezwykłej odwagi. Nawet jeśli Pan nie odkryje nic nowego merytorycznie w Bogu Urojonych (z uwagi na inne książki Dawkinsa), to takiej odwagi trzeba się uczyć i warto się uczyć.
Remigiusz Fajfer
Odpowiedzi odpowiedziami, a ja przytaczam mój dowcip, który jak ulał pasuje do tego tematu:

Dwóch policjantów w zeszytami w kółka i kwadratowymi globusami przygotowuje się do wizji lokalnej:
- Dobra, to ja będę tym złym, a ty będziesz tym dobrym.
- Zło jest tworem sztucznym, obcym jestestwu bytu, z założeniem, że żaden byt nie jest zły absolutnie... a dobry to jest tylko Bóg.
- Witam.
- Czy czytała Pani Dawkinsa?
- Nie.
- Więc na pewno zamordowała swojego męża, racjonalistę.
- Kochanie, kto tam?
- Świadkowie Jechowy!
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Odpowiedzi odpowiedziami, a ja przytaczam mój dowcip, który jak ulał pasuje do tego tematu.

To jest dowcip? Proszę o objaśnienie. Może mam w sobie jakąś niemiecką krew, bo nie zrozumiałem.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dodam, że unika Pan prawdziwego obrazu świata z uwagi na lęk przed przemijaniem, z uwagi na to, że po śmierci nie ma nic więcej niż przed śmiercią. Jeszcze raz to powtórzyłem, ale co mi tam. Jeden z najlepszych ewolucjonistów starannie wyłożył argumenty przeciwko bezmyślnemu i płytkiemu życiu ludzi wierzących w osobowego Boga. Zauważył, że nauka rozwinęła się na tyle mocno, że może śmiało o tym mówić. I mówi. Obalenie tych argumentów historyjkami o Jezusie jest praktycznie niemożliwe. Natomiast możliwe jest rozejrzenie się wokół siebie i zachwycenie się drzewami, trawą, niebem, gwiazdami, etc. Możliwe jest obudzenie w sobie ciekawości, która jest silniejsza od jakichkolwiek chrześcijańskich "cnót", bo jest szczera i prawdziwa.

Nawet to, co teraz do Pana piszę jest być może szlachetniejsze od tego, czego są w stanie dokonać chrześcijanie. Ja wiem z ogromną dozą pewności, że po mojej śmierci nie czeka na mnie żaden raj, ani inny typ kontynuacji. Nie będzie mnie, tak jak nie było w czasach trybolitów. I bardzo dobrze. Śmierć jest piękna, jest darem natury, podobnie jak ciekawość i zachwyt wobec piękna. Bez śmierci byłyby tu tylko bakterie. Nikt nie miałby problemu z wiarą w żadne bzdury, chyba, że bakterie popełniają taki błąd (raczej nie). No więc piszę do Pana teraz z życzliwości. Nie czeka mnie za to żaden eskapistyczny plusik na koncie. Jeśli wierzy Pan w Jezusa, jest Pan tylko płatnym niewolnikiem. Nie warto się zniewalać złudzeniami. Proszę zapoznać się z książkami Dawkinsa, na pewno dadzą Panu wiele. Szatan nie istnieje i jest bzdurą, miłość szatańsko - jezusowa nie powinna nikogo obchodzić, bo to tyle, co miłość gumowej nieistniejącej kaczki do pluszowego nieistniejącego imbryka. Nie warto zaśmiecać swojej głowy idiotyzmami, zwłaszcza, że przelano dla nich rekordowe ilości krwi. Stalin powtarzał po Jezusie - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". Proszę zatem obudzić się ze snu i spojrzeć przed siebie.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365