Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sonet dla muchy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-10-2007 02:46Jacek Tabisz (30006 punktów)Sonet dla muchy
Ocena 5 na 5
Sonet dla muchy

mała przyjaciółko o srebrzystych skrzydłach
wierna córko ziemi wyrosła z eonów
jestem tylko mgłą przy rzece twych pokoleń
mimo to się cieszę pięknem twego lotu

jesteś zgrabniejsza od wiosennego wiatru
twoje miękkie stopy błądzą w ziarnach piasku
baldachimy traw rosną nad twą głową
pomimo ich przemian pozostałaś sobą

czasem siądziesz na ścianach mojego domostwa
choć to ja jestem gościem wśród twoich krain
gdyż znasz lepiej słońce barwiące przestworza

gdy ciebie nie widzę zatopiony w myślach
przypominasz mi jak płytkie są ich tonie
zbudzony z nich pragnę abyś mnie dostrzegła

Ps.: Nie zależy mi na ocenie powyższego sonetu, jestem dość dowartościowanym poetą. Zamieściłem wiersz by zainicjować dyskusję filozoficzno światopoglądową. Jej temat jest zarazem treścią wiersz.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

nieobecny
>Nie zależy mi na ocenie powyższego sonetu, jestem dość dowartościowanym poetą.
Samodowartościowanym?

>Zamieściłem wiersz by zainicjować dyskusję filozoficzno światopoglądową. Jej temat jest zarazem treścią wiersz.
To może być niezwykle nowatorska dyskusja i niebanalny temat na co najmniej rozprawę doktorską: "Miejsce muchy w dziejach filozofii oraz rola muchy we współczesnych światopoglądach."
15-10-2007 15:03 
 Ocena 2 na 2
dzidziaaa (84 punktów)

>To może być niezwykle nowatorska dyskusja i niebanalny temat na co najmniej rozprawę doktorską: "Miejsce muchy w dziejach filozofii oraz rola muchy we współczesnych światopoglądach."

Wydaje mi się, że całkiem niepotrzebny był ten zgryźliwy "nowatorski" komentarz. Sądzę, że dyskusja ta ma polegać na uruchomieniu wyobraźni osoby go czytającej - być może, jeżeli dobrze zrouzmiałam - wiersz ma być pomocny w rozważaniach, bo zapewne nie został napisany z nudów. Coś musiało być jego inspiracją, a co - to właśnie chyba jest zagadką do odkrycia, napisania swoich pomysłów na interpretację.
PS : bardzo dobry wiersz, jestem pod wrażeniem.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za zrozumienie! Nie chodzi mi o akt napisania wiersza, bardziej o samą treść. Ale owszem, można rozpatrzyć też problem dotyczący roli sztuki w odkrywaniu świata. Czy sztuka potrzebna jest naukowcom? Co do tego, że nauka potrzebna jest sztuce, nie mam najmniejszej wątpliwości. Ktoś, kto nie wie nic o współczesnej fizyce, genetyce. kosmologii nie powinien moim zdaniem sięgać po pióro w celach bardziej publicznych, niż swoja szuflada.
@ffe?
Ale owszem, można rozpatrzyć też problem dotyczący roli sztuki w odkrywaniu świata. Czy sztuka potrzebna jest naukowcom?

Lem wyraził to bardziej treściwie: "Nauka objaśnia świat, ale pogodzić z nim może jedynie sztuka" ("Król Globares i medrcy" w "Bajki robotów")

Co do tego, że nauka potrzebna jest sztuce, nie mam najmniejszej wątpliwości. Ktoś, kto nie wie nic o współczesnej fizyce, genetyce. kosmologii nie powinien moim zdaniem sięgać po pióro w celach bardziej publicznych, niż swoja szuflada.

Wobec tego albo pisać nie tylko do szuflady moze każdy obywatel ze zdaną maturą, albo też sonet powinien był pozostać w szufladzie. Praktyka jednak wskazuje raczej na pierwszą opcje...
IQ955 (2355 punktów)
>Wydaje mi się, że całkiem niepotrzebny był ten zgryźliwy "nowatorski" komentarz.
To właśnie nasz forumowy beniaminek - Nieobecny - wraz z Jego nieskażonym kulturą folklorystycznym wdziękiem. W przyszłości - radzę nie reagować, bo trudno się będzie opędzić...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
nieobecny
>To właśnie nasz forumowy beniaminek - Nieobecny - wraz z Jego nieskażonym kulturą folklorystycznym wdziękiem.
Powiem tak - jeśli oznaką kultury jest proponowanie dyskusji filozoficzno-światopoglądowej, której tematem jest mucha, to fakt, ja taką kulturą skażony nie jestem i bardzo się cieszę z tego, że zdaję sobie z tego sprawę.
Jeśli oznaką kultury jest podejmowanie dyskusji filozoficzno-światopoglądowej w oparciu o wiersz opisujący muchę, to taka kultura jest mi obca.

>W przyszłości - radzę nie reagować, bo trudno się będzie opędzić...
Spoko. Wystarczy dać znać moderatorowi, to post wyrzuci do bazgrołów, śmieci albo skasuje.

Coraz bardziej przeraża mnie fakt, że dziś za inteligentów mają się i uchodzą ludzie, którzy używają "trudnych słów" lub posługują się po prostu bełkotem.
15-10-2007 20:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Proszę się skupić i wymówić "mucha", zobaczy Pan, że to nie takie trudne. Natomiast pogląd o tym, że mucha jest tematem nieciekawym w przeciwieńswie do egzystencji ludzkiej wziął Pan zapewne z lekcji religii. Tymczasem refleksja nad innymi zwierzętami niż człowiek może być bardzo ciekawa. Zresztą mój wiersz nie jest opisem muchy. Przedstawia ją w szerszym kontekście.
nieobecny
Po co się wcinasz między wódkę i zakąskę? Nie na twój post odpowiedziałem. Cierpisz na przemożną potrzebę publikowania swojej grafomanii, to twórz nowe wątki.
Gwarantuję ci, że na tym portalu nie zabraknie zachwyconych twoją "kulturą" i "inteligencją", bufonie.
placownik (17853 punktów)

   Po deserze zauważę, że kiepski polonista w znojnym trudzie wbijający do młodych głów "co poeta miał na myśli", potrafi okaleczyć człowieka na całe życie.

   Pozdrawiam z wyrazami współczucia.


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
nieobecny
>Po deserze zauważę
Deser po wódce i zakąsce... No cóż, nigdy nie byłem zwolennikiem ciągania dzieciaków na imprezy dla dorosłych.

>że kiepski polonista w znojnym trudzie wbijający do młodych głów "co poeta miał na myśli", potrafi okaleczyć człowieka na całe życie.
Jakoś nie podzielam twojego współczucia dla grafomanów-ofiar kiepskich polonistów publikujących swoją pseudopoezję w portalu Racjonalista, choć znam wielu podobnych tobie nieszczęśników odczuwających ulgę, gdy autor skraca ich męki wypyszczając w końcu o co mu chodziło.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie rozumiem tej wypowiedzi.
placownik (17853 punktów)

>Nie rozumiem tej wypowiedzi.

   Ktoś, kto widzi w Twoim sonecie "wiersz opisujący muchę", jest, z dużym prawdopodobieństwem, produktem topornej szkolnej obróbki polonistycznej.
   Przejście takiej obróbki sprawia, iż człowiek staje się wrażliwy inaczej, co stanowi świetną rekomendację do prowadzenia szkoleń, o których pisze Marek parę wpisów niżej.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
nieobecny
Ha, ha, ha! Na nic zdała się czołobitność placownika - wyznawcy "Mniszcza", "Mniszcz" okazał się niekumaty.
Jak się teraz czuje placownik - wyznawca takiego "Mniszcza"?
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Też pozdrawiam i teraz rozumiem. Faktem jest, że efekty takowej obróbki bywają niekiedy męczące. Swoją drogą nie sądziłem, że wywołam też dyskusję dotyczącą metod kształcenia A rzecz to niezmiernie ważna, bliska również Encyklopedystom, z których jeden jest patronem całej tej wirtualnej doliny.
G.K. (1679 punktów)
>Po co się wcinasz między wódkę i zakąskę? Nie na twój post odpowiedziałem. Cierpisz na przemożną potrzebę publikowania swojej grafomanii, to twórz nowe wątki.
>Gwarantuję ci, że na tym portalu nie zabraknie zachwyconych twoją "kulturą" i "inteligencją", bufonie.



Myślałeś o założeniu kabaretu ?
nieobecny
A co, ten kabaret "Racjonalisty" mało śmieszny?
No fakt, raczej żenujących niż zabawnych ma aktorów.
IQ955 (2355 punktów)
Po przeczytaniu poniższej odpowiedzi pana Nieobecnego i uiszczeniu odpowiedniej opłaty w znaczkach skarbowych - ma pan prawo wystąpić do zarządu portalu www.racjonalista.pl o wydanie zaświadczenia odbycia przeszkolenia z zakresu "Poezja a rzeczywistość (kurs przyspieszony)".

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Chyba wystąpię po te zaświadczenie...
nieobecny
Proponuję kurs, po którym miałbyś szansę orientować się w jednowymiarowej przestrzeni, bo póki co nie odróżniasz "poniższego" od "powyższego".
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bycie drapieżnikiem nie przydaje ujmy. Lecz łowca, który rzuca się na wszystko, szybko się męczy. Jeśli uważa Pan, Panie Nieobecny, że inicjowanie dyskusji wierszem jest bezsensowne, niech Pan to nam przedstawi. Całkiem możliwe, że Pańskie przemyślenia będą wartościowe i odkrywcze. Jeśli sądzi Pan, że temat much nie powinien być poruszany w literaturze, również zamieniam się w słuch. Co do much jednakże nie będzie Pan osamotniony. Obowiązujący kanon to podstarzała kobieta i fastrygi w oknie, albo wspomnienia z Lwowa.
15-10-2007 20:06 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję, ale tacy rozmówcy są czasem bardzo wartościowi, gdy w końcu dojrzeją do rozmowy. Pewna doza rewolucjonizmu jest czymś bardzo naturalnym. I mnie to czasem dotyka. W moim wierszu walczę trochę z antropocentryzmem, który dla wielu ludzi jest czymś dogmatycznie oczywistym, z kolei w dziale "Kultura" bronię Sztuki Muz, co choć jest w pełni racjonalne, nabrało w naszym zdominowanym przez masową kulturę społeczeństwie odcieni iście jakobińskich
IQ955 (2355 punktów)
>Dziękuję, ale tacy rozmówcy są czasem bardzo wartościowi, gdy w końcu dojrzeją do rozmowy.
Ze względu na potrzebny do tego czas - zainteresowania kosmologiczne wydają się tu być jak najbardziej na miejscu.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
nieobecny
>Wydaje mi się
>Sądzę, że
>być może
>jeżeli dobrze zrozumiałam
Bez komentarza.
dzidziaaa (84 punktów)
>>Wydaje mi się
>>Sądzę, że
>>być może
>>jeżeli dobrze zrozumiałam
>Bez komentarza

Bardzo chętnie zobaczę jakiś Twój "nowatorski" i "inteligentny" wątek. Ale chyba się nie doczekam. a szkoda...
PS : skoro bez komentarza to po co odpowiadasz? i to jest Twoja "nowatorska" i "inteligentna" odpowiedź?
nieobecny
>Bardzo chętnie zobaczę jakiś Twój "nowatorski" i "inteligentny" wątek.
Skoro jeszcze takowych nie zauważyłaś, to być może nie jesteś w stanie ich dostrzec. Nie mój problem.

>skoro bez komentarza to po co odpowiadasz?
Nie odpowiadam, komentuję, starając ci zwrócić uwagę na fakt, iż pisząc wiele nie potrafisz sformułować własnego zdania.
dzidziaaa (84 punktów)

>Skoro jeszcze takowych nie zauważyłaś, to być może nie jesteś w stanie ich dostrzec. Nie mój problem.

być może mam jakąś wadę wzroku? albo nie wiem, co Ty rozumiesz przez określenie "nowatorski".

>Nie odpowiadam, komentuję, starając ci zwrócić uwagę na fakt, iż pisząc wiele nie potrafisz sformułować własnego zdania.

wiesz... różnica między nami jest taka - Ja obiektywnie oceniam, Ty krytykujesz i docinasz bez względu na cokolwiek. Niesamowitą radość sprawia Ci przegadywanie się z moderatorem. Dosłownie - jak dziecko w podstawówce pyskujące do nauczyciela. Tego można tylko współczuć.
Piszesz "bez komentarza", a później mówisz, że komentujesz. Zastanów się, bo być może niezdecydowanie to Twój główny życiowy problem. Obawiam się, że ktoś bardzo Cię skrzywdził i nie potrafisz wyładować się wśród osób z którymi przebywasz bo boisz się riposty, a tu wykorzystujesz fakt, że nie znasz nas i nikt nie zna Ciebie - możesz nam więc nawtykać co Ci się żywnie podoba bo raczej nigdy się nie spotkamy i nie porozmawiamy patrząc na siebie.
Nikt na tym forum nawet nie zaczyna z Tobą rozmowy bo wie, że to bez sensu - Ty i tak nigdy nie pójdziesz z nikim na kompromis. Może warto byłoby zmienić nastawienie do świata i innych ludzi, nie oglądać tylko czubka własnego nosa?
nieobecny
>>Skoro jeszcze takowych nie zauważyłaś, to być może nie jesteś w stanie ich dostrzec. Nie mój problem.
>być może mam jakąś wadę wzroku? albo nie wiem, co Ty rozumiesz przez określenie "nowatorski".
Używasz słów, których znaczenia nie rozumiesz? Po co?

>>Nie odpowiadam, komentuję, starając ci zwrócić uwagę na fakt, iż pisząc wiele nie potrafisz sformułować własnego zdania.
>wiesz... różnica między nami jest taka - Ja obiektywnie oceniam, Ty krytykujesz i docinasz bez względu na cokolwiek.
Obiektywna ocena... Fiu, fiu! Koleżanka ma na pierwsze Absolut?

>Niesamowitą radość sprawia Ci przegadywanie się z moderatorem. Dosłownie - jak dziecko w podstawówce pyskujące do nauczyciela. Tego można tylko współczuć.
Niesamowitą przykrość sprawia mi żenujący poziom intelektualno-moralny moderatorów i większości użytkowników serwisu "Racjonalista". Nigdy ludzie inteligentni, pozbawieni hipokryzji i nie dowartościowujący się bufonadą nie stanowili tu większości, ale od długiego czasu w ogóle tych niewielu tu nie ma.

>Piszesz "bez komentarza", a później mówisz, że komentujesz. Zastanów się, bo być może niezdecydowanie to Twój główny życiowy problem.
Ani w jednym zdaniu, ani nawet w tym samym poście. Najwyraźniej brak zdolności odróżniania postu "A" od postu "B" stanowi dla ciebie życiowy problem.

>Obawiam się, że ktoś bardzo Cię skrzywdził i nie potrafisz wyładować się wśród osób z którymi przebywasz bo boisz się riposty, a tu wykorzystujesz fakt, że nie znasz nas i nikt nie zna Ciebie - możesz nam więc nawtykać co Ci się żywnie podoba bo raczej nigdy się nie spotkamy i nie porozmawiamy patrząc na siebie.
Jesteś równie przenikliwa jak błyskotliwa.

>Nikt na tym forum nawet nie zaczyna z Tobą rozmowy bo wie, że to bez sensu - Ty i tak nigdy nie pójdziesz z nikim na kompromis.
Jesteś inna, wyjątkowa, rozmawiasz ze mną. Czym prędzej to zmień, bo ktoś może ci zarzucić kłamstwo lub niekonsekwencję.
Kompromis? No wybacz, ale jak widzę, że ktoś jest nadętym bufonem albo chamem, albo hipokrytą i to pokazuję, to na czym miałby niby polegać kompromis?

>Może warto byłoby zmienić nastawienie do świata i innych ludzi, nie oglądać tylko czubka własnego nosa?
Może warto to zaproponować innym? Od siebie zaczynając? (Ja obiektywnie oceniam)
dzidziaaa (84 punktów)

>Używasz słów, których znaczenia nie rozumiesz? Po co?

Dlaczego tak myślisz??
aha, jeszcze jedno : prosiłam żebyś mi powiedział, gdzie znajdę Twój nowatorski wątek. więc?

>Obiektywna ocena... Fiu, fiu! Koleżanka ma na pierwsze Absolut?

Nie, kolego. na pierwsze mam Sandra. drugie też chcesz poznać?

>Niesamowitą przykrość sprawia mi żenujący poziom intelektualno-moralny moderatorów i większości użytkowników serwisu "Racjonalista". Nigdy ludzie inteligentni, pozbawieni hipokryzji i nie dowartościowujący się bufonadą nie stanowili tu większości, ale od długiego czasu w ogóle tych niewielu tu nie ma.

dobrze, że Ty zostałeś. Prawie jak "ostatni mohikanin". Może zgłoszę się do Ciebie na jakieś przeszkolenie? może po tym będę tak samo zgryźliwa jak Ty?

>Ani w jednym zdaniu, ani nawet w tym samym poście. Najwyraźniej brak zdolności odróżniania postu "A" od postu "B" stanowi dla ciebie życiowy problem.

Moim życiowym problemem jest to, że reaguję na takich jak Ty.

>Jesteś równie przenikliwa jak błyskotliwa.

wiem o Tobie niestety nie mogę powiedzieć tego samego (zauważyłam cynizm w Twojej wypowiedzi, jeśli o tym chciałbyś zaraz napisać).

>Jesteś inna, wyjątkowa, rozmawiasz ze mną. Czym prędzej to zmień, bo ktoś może ci zarzucić kłamstwo lub niekonsekwencję.

nie, po co mam to zmieniać? ja lubię takie rozmowy. o wiele więcej można się z nich dowiedzieć i są ciekawsze, niż rozmowy z bufonami (akurat w tym się z Tobą zgadzam - na tym forum jest cała zgraja bufonów).

>Kompromis? No wybacz, ale jak widzę, że ktoś jest nadętym bufonem albo chamem, albo hipokrytą i to pokazuję, to na czym miałby niby polegać kompromis?

czy mam wywnioskować z tej wypowiedzi, że nie pójdziemy na kompromis bo zaliczasz mnie do grupy chamów i nadętych bufonów? jeżeli tak - to zależałoby mi, żebyś zmienił zdanie. jeżeli nie - to wybacz, że nie rozumiem.

>Może warto to zaproponować innym? Od siebie zaczynając? (Ja obiektywnie oceniam)

Ja zaczęłam niestety od Ciebie. przykra kolej rzeczy, kolego.
nieobecny
>>być może mam jakąś wadę wzroku? albo nie wiem, co Ty rozumiesz przez określenie "nowatorski". Używasz słów, których znaczenia nie rozumiesz? Po co?
>Dlaczego tak myślisz??
Myślę tak dlatego, że tak po prostu jest.

>aha, jeszcze jedno : prosiłam żebyś mi powiedział, gdzie znajdę Twój nowatorski wątek. więc?
Ciężko wybrać jeden z wielu, może np. to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,68017#w68625

>>>wiesz... różnica między nami jest taka - Ja obiektywnie oceniam, Ty krytykujesz i docinasz bez względu na cokolwiek.
>>Obiektywna ocena... Fiu, fiu! Koleżanka ma na pierwsze Absolut?
>Nie, kolego. na pierwsze mam Sandra. drugie też chcesz poznać?
Ha, ha, ha - bardzo zabawne. A teraz, gdy już się pośmialiśmy, to powiedz z jakiego tytułu swoje oceny traktujesz jako obiektywne, a moje jako nieobiektywne?

>>>Niesamowitą radość sprawia Ci przegadywanie się z moderatorem. Dosłownie - jak dziecko w podstawówce pyskujące do nauczyciela. Tego można tylko współczuć.
>>Niesamowitą przykrość sprawia mi żenujący poziom intelektualno-moralny moderatorów i większości użytkowników serwisu "Racjonalista". Nigdy ludzie inteligentni, pozbawieni hipokryzji i nie dowartościowujący się bufonadą nie stanowili tu większości, ale od długiego czasu w ogóle tych niewielu tu nie ma.
>dobrze, że Ty zostałeś. Prawie jak "ostatni mohikanin". Może zgłoszę się do Ciebie na jakieś przeszkolenie? może po tym będę tak samo zgryźliwa jak Ty?
Zostałem tu, bo jestem naiwny, więc mam nadzieję, że może kiedyś "Racjonalista" odzyska niegdysiejszy poziom; że wrócą tu lub pojawią się nowe, inteligentne osoby i to forum przestanie być kopią forum onetowego.

>>>Piszesz "bez komentarza", a później mówisz, że komentujesz. Zastanów się, bo być może niezdecydowanie to Twój główny życiowy problem.
>>Ani w jednym zdaniu, ani nawet w tym samym poście. Najwyraźniej brak zdolności odróżniania postu "A" od postu "B" stanowi dla ciebie życiowy problem.
>Moim życiowym problemem jest to, że reaguję na takich jak Ty.
Takich jak ja, czyli jakich?

>>>Obawiam się, że ktoś bardzo Cię skrzywdził i nie potrafisz wyładować się wśród osób z którymi przebywasz bo boisz się riposty, a tu wykorzystujesz fakt, że nie znasz nas i nikt nie zna Ciebie - możesz nam więc nawtykać co Ci się żywnie podoba bo raczej nigdy się nie spotkamy i nie porozmawiamy patrząc na siebie.
>>Jesteś równie przenikliwa jak błyskotliwa.
>wiem o Tobie niestety nie mogę powiedzieć tego samego (zauważyłam cynizm w Twojej wypowiedzi, jeśli o tym chciałbyś zaraz napisać).
Cynizm? Cynizm kojarzy mi się z hipokryzją, a jestem złośliwy, ale szczery. Nadal masz szansę uzasadnić swoją tezę, która brzmi: Obawiam się, że ktoś bardzo Cię skrzywdził i nie potrafisz wyładować się wśród osób z którymi przebywasz bo boisz się riposty

>>>Nikt na tym forum nawet nie zaczyna z Tobą rozmowy bo wie, że to bez sensu - Ty i tak nigdy nie pójdziesz z nikim na kompromis.
>>Jesteś inna, wyjątkowa, rozmawiasz ze mną. Czym prędzej to zmień, bo ktoś może ci zarzucić kłamstwo lub niekonsekwencję.
>nie, po co mam to zmieniać? ja lubię takie rozmowy. o wiele więcej można się z nich dowiedzieć i są ciekawsze, niż rozmowy z bufonami (akurat w tym się z Tobą zgadzam - na tym forum jest cała zgraja bufonów).
Cieszę się, że rozmowa ze mną sprawia ci przyjemność, cieszę się, że też zauważasz obecność wielu bufonów na tym forum. Nie ma większej przyjemności niż dyskusja z osobą podzielajacą moje poglądy

>>Kompromis? No wybacz, ale jak widzę, że ktoś jest nadętym bufonem albo chamem, albo hipokrytą i to pokazuję, to na czym miałby niby polegać kompromis?
>czy mam wywnioskować z tej wypowiedzi, że nie pójdziemy na kompromis bo zaliczasz mnie do grupy chamów i nadętych bufonów? jeżeli tak - to zależałoby mi, żebyś zmienił zdanie. jeżeli nie - to wybacz, że nie rozumiem.
Proponuję, żebyś odczytała moją wypowiedź wprost, bez doszukiwania się ukrytych znaczeń. Z bufonami i chamami nie idzie się na kompromis, bo bufony i chamy karmią swoje ego ustępstwami innych. Nie, nie widzę powodu, dla którego miałbym zaliczyć cię do grona bufonów/chamów.

>>>Może warto byłoby zmienić nastawienie do świata i innych ludzi, nie oglądać tylko czubka własnego nosa?
>>Może warto to zaproponować innym? Od siebie zaczynając? (Ja obiektywnie oceniam)
>Ja zaczęłam niestety od Ciebie. przykra kolej rzeczy, kolego.
Jedynie skuteczną i najszybszą metodą zmiany całego świata jest zmienić coś w sobie. Nie ma bowiem czegoś takiego jak obiektywnie istniejący świat, są tylko subiektywne wyobrażenia świata, które każdy z nas nosi w sobie.
dzidziaaa

>Myślę tak dlatego, że tak po prostu jest.

ale nadal nie wiem, skąd wiesz że tak po prostu jest, mam Ci podać definicję słowa "nowatorski" żebyś się przekonał, że tak nie jest?. na kontroli u okulisty byłam, z moimi oczami wszystko w porządku.

>Ciężko wybrać jeden z wielu, może np. to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,68017#w68625

Dziękuję. Ty jesteś Teresa?

>Ha, ha, ha - bardzo zabawne. A teraz, gdy już się pośmialiśmy, to powiedz z jakiego tytułu swoje oceny traktujesz jako obiektywne, a moje jako nieobiektywne?

to nie miało być śmieszne - co jest śmiesznego w imieniu Sandra ? Nie znam Twojego więc nie mogę się pośmiać. Twoje oceny wydają mi się nieobiektywne (być może jak przeczytam każdą jeszcze raz to zmienię zdanie) bo cokolwiek się na tym forum pojawi - Ty to krytykujesz. Krytykujesz, choć może Ci się to podobać, z racji tego że możesz nie lubić danego użytkownika. Może mi się tylko wydaje, a może za bardzo staram się szukać ukrytych znaczeń...

>>dobrze, że Ty zostałeś. Prawie jak "ostatni mohikanin". Może zgłoszę się do Ciebie na jakieś przeszkolenie? może po tym będę tak samo zgryźliwa jak Ty?
>Zostałem tu, bo jestem naiwny, więc mam nadzieję, że może kiedyś "Racjonalista" odzyska niegdysiejszy poziom; że wrócą tu lub pojawią się nowe, inteligentne osoby i to forum przestanie być kopią forum onetowego.

Z tym też się z Tobą zgodzę. czytając niektóre wątki 14-latek które nie chcą nosić medalika a mama im każe naprawdę zaczyna mnie denerwować. Ale lubię czasem poczytać taką bufonadę jaką reprezentuje często kolega Tabisz - bardzo zabawna, jednak wydaje mi się że na dłuższą metę zacznie mnie denerwować.

>Takich jak ja, czyli jakich?

złośliwych, zaczepnych?

>Cieszę się, że rozmowa ze mną sprawia ci przyjemność, cieszę się, że też zauważasz obecność wielu bufonów na tym forum. Nie ma większej przyjemności niż dyskusja z osobą podzielajacą moje poglądy

obecności pseudointeligentów,chamów i bufonów nie da się nie zauważyć.

>Proponuję, żebyś odczytała moją wypowiedź wprost, bez doszukiwania się ukrytych znaczeń. Z bufonami i chamami nie idzie się na kompromis, bo bufony i chamy karmią swoje ego ustępstwami innych. Nie, nie widzę powodu, dla którego miałbym zaliczyć cię do grona bufonów/chamów.

no to bardzo się cieszę. w pewnym sensie wydaje mi się, że dochodzimy do porozumienia.

Bufony i chamy próbują "trudnymi" słowami wzbudzić podziw wśród innych.

>Jedynie skuteczną i najszybszą metodą zmiany całego świata jest zmienić coś w sobie. Nie ma bowiem czegoś takiego jak obiektywnie istniejący świat, są tylko subiektywne wyobrażenia świata, które każdy z nas nosi w sobie.

uważam, że ja już dosyć w sobie zmieniłam, nic mi więcej nie potrzeba. potrzeby zmieniania świata też nie mam - żebyś zmienił coś w sobie to była tylko i wyłącznie moja propozycja.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nazwałem muchę swoją siostrą. Czy kpina wynika z przekonania, że "muchy nie mają duszy"? Albo, że "coś takiego małego jak mucha nie jest istotne dla intelektualisty"? Tymczasem życie owadów jest fascynujące.
nieobecny
>Nazwałem muchę swoją siostrą.
Doprawdy? Poproszę o cytat.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Gdy Ziemia w wierszu jest matką, mucha jej córką, to ja jestem bratem muchy. Widzi Pan jakieś inne wyjście?
nieobecny
Prosiłem o cytat, a otrzymałem grubymi nićmi szytą interpretację.
Nie doczekałem się, bo doczekać się nie mogłem, to oczywiste.

PS Matką muchy nie jest ani ziemia ani Ziemia, matką muchy jest mucha.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To jest metafora. Lecz chyba nie zaprzeczy Pan, że jesteśmy w wielu sensach tego sformułowania dziećmi naszej planety? Prosty przykład - okres u kobiet jest nastrojony cyklem księżyca, zaś księżyc krąży wokół Ziemi. Druga rzecz to nasz skład chemiczny, temperatury, które są dla nas zdrowe, promieniowanie jakie jest dla nas znośne etc. Jakkolwiek by nie było, skoro już mówię o Ziemi, matce muchy, łatwo się domyśleć, że i inne gatunki zwierząt wsadzam do tej szuflady.
IQ955 (2355 punktów)
>Zamieściłem wiersz by zainicjować dyskusję filozoficzno światopoglądową.

"Ferdydurke!" - jak Boga kocham! (antyklerykały - cicho!).
Poczułem się jak w liceum, kiedy to moja polonistka, pani Hanna Zaborowska, zadawała mi pytanie "Co poeta chciał przez to powiedzieć?", a ja (przyznaję) czasem plątałem się nerwowo w zeznaniach.

Poważniej zaś:
Taka chyba jest natura poezji, że zawsze zostawia jakiś (by tak "technologicznie " rzec) "luz" interpretacyjny. Tu pewnie też można dywagować do woli. Nie odchodząc jednak zbyt daleko od zdrowego rozsądku - myślę, że przesłaniem wiersza jest szacunek dla natury, przez pokazanie zarówno jej piękna, jak i naszej, w zestawieniu z nią, znikomości. Jeśli dobrze to zrozumiałem - to efektem wiersza powinna być jakaś, minimalna choćby, przemiana w umyśle czytającego - taka, która spowoduje poprawę jego myślenia o naturze.

Cel - szczytny, sposób realizacji - najlepszy z możliwych.

Ja sobie jednak niestety myślę o tym troszkę ponurawo. Z tego rodzaju "moralizatorskim" (minimalnie, ale jednak) słowem pisanym jest chyba podobnie, jak z broszurkami antyalkoholowymi. Abstynenci ich nie potrzebują - pijacy nie czytają. Wydaje mi się po prostu, że w obecnych czasach obłąkańczej pogoni za zyskiem - natura otrzymała status wyłącznie towaru. Wstrętne to, ale tak się coraz bardziej dzieje. Proces zaszedł już chyba tak daleko, że poezja jest tu środkiem zbyt słabym. Małym chłopcem nad brzegiem, który chce kubełkiem przelać ocean, a łopatką przekopać ziemię na wylot. Tym, co mogłoby jeszcze efektywnie zadziałać byłaby, moim zdaniem wyłącznie czysto pragmatyczna rachuba (że pomrzemy z braku tlenu, żywności, czystej wody etc.). Czy zostanie wykonana i zastosowana praktycznie - nie wiem; nie jestem wróżką.

Jedynej skuteczności takiego wiersza upatrywałbym w zasygnalizowaniu ludziom podobnie myślącym, że nie są całkiem osamotnionymi dziwakami. Niewiele to, ale ile więcej możemy...?

>Nie zależy mi na ocenie powyższego sonetu[...]
Nię będę oceniał. Za to powybrzydzam.
Otóż chciałbym grzecznie zapytać dlaczego wiersz ten nie zawiera dużych liter i znaków przestankowych? Zaznaczam od razu, że wszystkie wykręty współczesnych poetów typu: "przedłużenie czasu percecji", "aktywacja intelektualna percepującego odbiorcy", "nowatorski stosunek do problematyki lingwistycznej", "rozchwianie spektrum sematycznego", "wpływy poezji .... (tu wstawić dowolną egzotykę)" - znam na pamięć. Sama (by tak rzec) "narracja" wiersza jest dość klasyczna i (moim zdaniem) lepiej byłoby ją zapisać z użyciem standardowej formy. Taki "klasyczny" spokój prowokowałby do spokojnieszej i może nawet głębszej refleksji. Zaś redukcję do małych liter (dobrze, że choć polskie się ostały!) mam osobiście za niepotrzebne uleganie jakiejś modnej, a chyba nienajlepszej manierze. Jeśli się mylę - proszę mnie skorygować.

No, miła dzidziaaa to ja raczej nie jestem, ale sam chciałeś Waść dyskusji - to ją i masz!


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
15-10-2007 20:32 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dziękuję za mądry komentarz, z którym się zgadzam. Odpowiem najpierw na pytanie formalne. Jestem miłośnikiem Antyku i w moim nieużywaniu znaków interpunkcyjnych jestem (wbrew pozorom) konserwatystą. Daje to pewne możliwości, również te, których bronią moi koledzy po piórze. Wprowadzenie interpunkcji to dość niedawny wynalazek, wynikający z rozwoju prozy. Gdy z poety przemieniam się w pisarza, co mi się nieraz zdarza, używam interpunkcji. Obecnie piszę epos (bez interpunkcji) i skończyłem dramat (z interpunckją, ale bez didaskaliów).

Patrząc w niebo zastanawiam się, któż po drugiej stronie czyni podobne zabiegi. Zakładam z dużą dozą prawdopodobieństwa, że nie jesteśmy jedymi miłośnikami gwiazd w tym wszechświecie (życzliwie przychylam się do myśli, że nie jedynym). Replikatory i dobór naturalny są jedynym znanym nam naocznie sposobem, który proste związki chemiczne doprowadza w końcu do budowy obserwatoriów astronomicznych. Być może istnieją też inne sposoby. Patrząc na muchę, która wczoraj zajęta była zwiedzaniem mojego pokoju zastanawiałem się nad tym najlepszym skrzydlatym lotnikiem. Oczywiście, kocham naturę, jestem w tym znaczeniu w pełni panteistą. Myśląc o owadach zastanawiam się nad tym, czym jest świadomość, czy wogóle nie należy odrzucić tego mylącego słowa. Mrówki, których centralny ośrodek nerwowy nie może w świetle współczesnej nauki służyć do wielkich rzeczy czynią rzeczy wielkie. Oczywiście, znakomita teoria samolubnego genu w sposób moim zdaniem prawdziwy ukazuje drogę od atomów do mrowiska. Ale w tym momencie, gdy widzę naszych rolników, pasterzy, przewroty pałacowe, zastanawiam się, czy to, co najbardziej czcimy w naszych ludzkich głębiach nie jest tylko przeżywaniem i tak już istniejących dróg i uwarunkowań.

W każdym bądź razie, patrząc w niebo i zachwycając się odkryciami tych, którzy patrzą w niebo przez całe życie, zamyśleni w swoich obserwatoriach, wiem, że to nie tylko ludzkość patrzy w to niebo, ale w jakimś sensie cała ewolucja ziemska. Mamy wiele genów wspólnych z muchą, wiele rodzin bakterii różni się między sobą znaczniej niż człowiek i mucha. Jeśli dotrzemy dokądś w kosmosie, nie weźmiemy tam tylko siebie. Jesteśmy wszak symbiontami, w każdej naszej komórce żyją mitochondria, będące w istocie przodkami bakterii które decydując się na symbiozę stworzyły eukariota. Całe nasze ciało jest przykładem wielu, mniej ścisłych symbioz. Dlatego mucha zdaje mi się siostrą, bo będzie nią w istocie, gdy napotkamy twory innej ewolucji, nieziemskiej już.

Inną rzeczą jest czas, który jednych wynosi, a drugich obala. Być może jesteśmy tylko formą przejściową na drodze do sztucznej inteligencji. Owa inteligencja nie będzie tak zupełnie sztuczna. Jeśli może powstać, stworzy ją zapewne echo tej samej zasady replikacji, z której powstaliśmy my i muchy.
diogenes (42753 punktów)
>Sonet dla muchy

>jestem tylko mgłą przy rzece twych pokoleń

mam zdjęcie zrobione przez oko muchy (wykorzystane jako obiektyw)...świat muchy jest rzeczywiście rozbity na punkty, ale raczej ciemne. po naszym zgonie zjawia się na długo (w jej metryce czasu) przed rodziną. cenię sobie jej wierność...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
W wersie "jestem tylko mgłą przy rzece twych pokoleń" nie chodziło mi o odwiedziny much na cmentarzu. Obok człowieka są inne zwierzęta celebrujące śmierć swoich krewniaków (wiele gatunków ptaków, słonie), lecz muchy nie należą do tej grupy. Miałem na myśli to, że gatunek muchy jest starszy od naszego. Muchy latały po świecie na długo przed powstaniem ssaków. Zasada doboru naturalnego skłania mnie do refleksji nad tym, co się dzieje przez tak długi okres czasu z gatunkiem, który wciąż pozostaje. Z pewnością ciągle zmieniające się warunki klimatyczne stanowią kolejne wyznania. Ale czy taki gatunek nie doskonali się też w tym, co mimo dramatycznych zmian (meteoryty, epoki cieplarnianie i lodowcowe) pozostaje stałe? Pańska odpowiedź jest ogromnie antropocentryczna. Nie sądzę, żeby nasze doraźne obyczaje pogrzebowe były rzeczywiście aż tak ważne, by zacierać spojrzenie na świat i przyrodę. Co z tego, że mucha przylatuje jako pierwsza? Żywi się padliną, my też nie ścigamy krów po polach, żeby rozerwać ich jędrne boki kłami. Ja przynajmniej nie mam takich doświadczeń. Wchodząc do sklepu mięsnego jest Pan tam w podobnym celu co mucha. Owszem - mucha może składać jajeczka w mięsie, ale nasza żyworodność nie jest jakimś powodem do chwały. Tak akurat poprowadził geny dobór naturalny. Jeśli chodzi o korzystanie z cmentarzy zaś, to jeśli posiada Pan samochód, albo kuchenkę gazową, jest Pan w jakimś sensię hieną cmentarzysk sprzed 60 milionów lat. Oczywiście dla muchy pożywianie się naszymi zmarłymi nie jest aktem profanacji, czy kanibalizmu. Zatem Pański komentarz zabrzmiał dla mnie nieco "abstrakcyjnie".
15-10-2007 21:54 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Pański komentarz zabrzmiał dla mnie nieco "abstrakcyjnie".

w zamierzeniu nie miał to być komentarz, ale całkiem luźna, krótka refleksja po przeczytaniu wiersza...w tej chwili nasuwa mi się pewna uwaga co do twojego patrzenia na świat, a raczej zasłaniania go przez przeszłość. dotyczy to i formy (sonet, którego idea została już wyczerpana, a jego użycie może być co najwyżej traktowane jako literacki pastisz) jak i treści. mnie bardziej fascynuje kierunek identyfikacji z tematem, ze zmysłowym aspektem świata, a nie zasłanianie go teoriami, np. ewolucjonizmem czy metryką sonetu.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Opinia o formach, które zostały w sztuce wyczerpane jest wysoce subiektywna. Nadal dziwi mnie Pańska cmentarna refleksja. Nie uważam, że żyję przeszłością. Staram się wiedzieć czym i na co patrzę.
16-10-2007 18:09 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Opinia o formach, które zostały w sztuce wyczerpane jest wysoce subiektywna.

akurat w tej materii subiektywność nie jest wadą, a zaletą. staram się być maksymalnie subiektywny. nie przeczę, że mozna formie z przeszłości poświęcić życie, ale po co? podrzucam podzwonne dla sonetu, którego krystaliczna forma wzrusza mnie do łez. jest wprawdzie napisany po niemiecku, ale akurat w tym przypadku nie ma to znaczenia, co tylko podkreśla jego uniwersalność i definitywność...

sonett

das a das e das i das o das u
das u das a das e das i das o
das u das a das e das i das o
das a das e das i das o das u

das a das e das i das o das u
das u das a das e das i das o
das u das a das e das i das o
das a das e das i das o das u

das o das u das a das e das i
das i das o das u das e das e
das e das i das o das u das a

das o das u das a das e das i
das i das o das u das e das e
das e das i das o das u das a

(Ernst Jandl, 1969)

>Nie uważam, że żyję przeszłością. Staram się wiedzieć czym i na co patrzę.

ja też nie. życie nigdy nie żyje przeszłością, ale ludzie na ogół pętają je w kaganiec przeszłości: teorii, schematów, form, symboli, obrzedów myśląc, że docierają do jego sedna....to, czym patrzymy zasłania nam to, na co patrzymy
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Panie Diogenesie. Nasz świat ukazuje nam swoje nowe, nieznane oblicza. Jest o czym pisać. Aby Panu to udowodnić, przepisuję kolejny wiersz, będący rozwinięciem jednego z aspektów poprzedniego:

Ogień gwiazd

nie spłonę patrząc w wielkie gwiazdy nieba
nie dotknie mnie ich mocny twórczy ogień
to już się stało jestem ich popiołem
energia nie powróci tu i teraz

dlatego noc jest dla mnie czarnym morzem
tak mało widzę barw które wciąż niesie
jestem ślepcem pośród ogrodów tęczy
a moja myśl jest tylko dogasaniem

może ujmie się za mną matka ziemia
może mnie natchnie swą pieśnią żywą
i w mych oczach rozkwitną liście jej drzew

ona czekając życzliwie wciąż woła
przyjdź do moich rzek gdzie tylu już czeka
a wśród srebrnych ławic odnajdziesz słońce

A teraz niech Pan pójdzie do MPiKu u sięgnie po Odrę, albo Twórczość. Tam zobaczy Pan wiersze o bardzo nowoczesnym układzie słupków. Zarozumiale i nieco bezczelnie czuję, że nowoczesność jest po mojej stronie. (nawiązuję jednocześnie do patrona strony - Encyklopedyści nie słynęli ze skromności),
17-10-2007 20:55 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Nasz świat ukazuje nam swoje nowe, nieznane oblicza.

jakie nowe? byłem dzisiaj w lesie i doprawdy nie widziałem nic nowego...no, może ubyło trochę liści, ale to nic nowego. a tak serio: nowe to rzecz względna, w porównaniu do czegoś, co minęło i co pamiętamy. bez tej pamięci nie byłoby niczego nowego. za każdym razem patrzylibyśmy na świat oczami noworodka. mnie taki sposób widzenia fascynuje. oczywiście, możesz zachwycać się nowymi światami odkrywanymi przez naukę. możesz zachwycać się np. geniuszem einsteina, jego teorią i jej konsekwencjami. pisałem już: mnie fascynuje świat potocznego, bezpośredniego doświadczenia i potocznego umysłu, w którym upływa nam egzystencja. ten świat jest punktem wyjścia i dojścia nauki, każdej teorii czy spekulacji. w moim świecie geniusze teorii pozostawiają niewielki ślad, właściwie żaden. bo czym jest w świecie krater po wybuchu bomby atomowej, jak nie dziurą na pustynnym poligonie lub nieszczęściem gdzie indziej...to tak niewiele, że nie bardzo rozumiem, na czym polega geniusz techniki...

>Ogień gwiazd
>nie spłonę patrząc w wielkie gwiazdy nieba
>nie dotknie mnie ich mocny twórczy ogień
>to już się stało jestem ich popiołem
>energia nie powróci tu i teraz

nadal podtrzymuję, że patrzysz nie tyle na świat, co na jego teorię, i to teorię przeszłości, a to dwie różne sprawy. wiem, poezja czy - szerzej - sztuka może szukać inspiracji wszędzie, ale akurat tego rodzaju inspiracja mnie jakoś nie dotyczy. w laboratorium fizyka patrzę na świat podobnie, jak na gminnym wysypisku śmieci...być może zainspirowałby mnie wydeptany but profesora, a nie jego teoria...być może dlatego nie bardzo porusza mnie ujęcie człowieka, które zakładasz w swym wierszu: być może jesteśmy wystygłym prochem gwiazd...ale to teoria, równie odległa jak gwiazdy...

>A teraz niech Pan pójdzie do MPiKu u sięgnie po Odrę, albo Twórczość. Tam zobaczy Pan wiersze o bardzo nowoczesnym układzie słupków.

staram się nie chodzić w cudzych butach, ani przeżywać świat w cudzych pojęciach...omijam te miejsca szerokim łukiem. forma jest pustką...nie chodzi mi o słupki, rymy, finezję...

>Zarozumiale i nieco bezczelnie czuję, że nowoczesność jest po mojej stronie.

po co ci ten balast? kiedy po mojej stronie nie znalazłem już nic, odczułem niewyobrażalną ulgę...

pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Diogenesie, czy zdarzyło się Panu przecytać wiersz, z którym się Pan nie zgodził, a mimo to wydał się Panu ładny? To, że ciężkie pierwiastki powstały w sercach gwiazd nie jest tylko teorią, jest to równie pewne, jak nasza egzystencja. Ja nie lubię życia życiem. Nie ma w tym ani przestrzeni, ani żadnej prawdy. Tylko monotonne złudzenia które niektórzy chcą uczynić wiecznymi.
19-10-2007 10:43 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Diogenesie, czy zdarzyło się Panu przecytać wiersz, z którym się Pan nie zgodził, a mimo to wydał się Panu ładny?

na płaszczyźnie, na której jesteśmy, widzę to tak: znaczenie ma dla mnie wyłącznie to, co mnie inspiruje. dlatego staram się być czujny jak żerująca czapla lub zimorodek. ten ostatni potrafi zanurkować i wydziobać dużej rybie oko... jeśli w pole widzenia czatującej czapli wpływa trzcina, po prostu jej nie rejestruje. tak więc wszystko jest inspirujące lub nie ma tego wcale. nawet jeśli kiedyś twój wiersz lub jego okruch poruszy mnie - to bardzo wątpię, że akurat w tym sensie, o jaki ci chodziło. poetyckość (jako stan egzystencji) nie ma nic wspólnego z życiem potocznym, z nauką, z regułami, prawami...to intuicyjne rozumienie tego wszystkiego. to tak jak w buddyzmie: nie zdziw się, jeśli na pytanie kim jest budda usłyszysz, że to gówno na patyku...

>To, że ciężkie pierwiastki powstały w sercach gwiazd nie jest tylko teorią, jest to równie pewne, jak nasza egzystencja.

właśnie...a jak pewna jest ona? przecież to taniec na linie albo (jak ostatnio) na bagnie...rzuć okiem na perypetie ojca racjonalizmu kartezjusza: w jego odkryciu akcentuje się przesadnie jedynie wątek racjonalny...poczytaj jego pisma, to była chodząca depresja i ekstaza zarazem.

> Ja nie lubię życia życiem. Nie ma w tym ani przestrzeni, ani żadnej prawdy.

tu nie chodzi o życie, lecz o egzystencję, lub, ostrożniej mówiąc, o egzystencje, którymi jesteśmy z chwili na chwilę, o przytomność bycia. i nic więcej. jeśli zawiedzie cię smak kaszanki lub teoria kosmologiczna - znaczy to tylko, że tworzysz fikcję, której na imię nadzieja...

pozdrawiam
Jacek Tabisz (30006 punktów)
tu nie chodzi o życie, lecz o egzystencję, lub, ostrożniej mówiąc, o egzystencje, którymi jesteśmy z chwili na chwilę, o przytomność bycia. i nic więcej. jeśli zawiedzie cię smak kaszanki lub teoria kosmologiczna - znaczy to tylko, że tworzysz fikcję, której na imię nadzieja...
Więc jednak zależy Panu na przytomności życia. W rozumieniu buddyjskim ma Pan cel, który jest założony z góry. Czyli spotkał Pan swojego Buddę i nie zabił go - znam buddyzm, więc sądzę, że to niezbyt dobrze spotkać swojego Buddę i nie zabić go. Nie jest to złe, ani dobre - służy to właśnie temu, co Pan robi, a to, co Pan robi służy mnie, jak każda rzecz, z którą wchodzę w interakcję jako fragment Natury. Moim zdaniem, już nie tak buddyjskim (skąd Pan wie, że buddyzm, albo Ramakrishnan mają rację?) bez znajomości ewolucji umysłu nie ma przytomności chwili. Istotą buddyzmu jest być czujnym i niczego nie pomijać. PAn pomija ewolucję, moje argumenty służą czemuś innemu od tego co Pan chce z nimi zrobić.
20-10-2007 08:22 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Więc jednak zależy Panu na przytomności życia. W rozumieniu buddyjskim ma Pan cel, który jest założony z góry.

łapiąc mnie za słówka, łapiesz tylko powietrze przed sobą. owszem, zakładam doraźne cele, jak np. ukończenie tego posta.

>...skąd Pan wie, że buddyzm, albo Ramakrishnan mają rację?...

a czy ja coś mówiłem o racji buddyzmu? w sensie egzystencjalnym buddyzm nie interesuje mnie w ogóle, podobnie jak marksizm czy katolicyzm, a nawet snucie przez umysł koncepcji, które mógłbym przypisać sobie...

>..bez znajomości ewolucji umysłu nie ma przytomności chwili.

powtarzam raz jeszcze: staram się nie brać wyjaśnień rzeczywistości za rzeczywistość. nie musisz znać biochemii żeby strawić śniadanie, ani mieć teorii świadomości żeby być świadomym...przekładając to na koncepcje poetyki: preferuję doznanie, a nie jego wyjaśnienia (co jest domeną np. nauki).

>Istotą buddyzmu jest być czujnym i niczego nie pomijać. PAn pomija ewolucję,...

znowu wyciągasz zbyt proste wnioski logiczne. czy nie pomijanie niczego znaczyłoby np. bycie buddystą i katolikiem zarazem? albo bycie buddystą i niebuddystą...to taka werbalna gra w słówka...

>moje argumenty służą czemuś innemu od tego co Pan chce z nimi zrobić.

słowem: inspirują mnie. a co, mam je tylko powtórzyć jak papuga? nawet jesli im zaprzeczam, to przecież je cenię.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Hmm... Powiada Pan, że inspirują... Ale przed chwilą odrzucił Pan myśl o tym, że to co inne od Pańskich potrzeb, może Pana dotknąć. Bliższe od buddyzmu są mi kryteria sankhji indyjskiej, którą łaczę z advaitą i w ten sposób nie ma w tym niezgodności między moim jońskich panteizmem, a zagrożeniami płynącymi ze zbytniej "deifikacji" ja (lub osoby, bytu, rozumu). Bardzo ładnym filmem nawiązujacym do buddyzmu jest "Asioka Wielki" film Indyjski z Shakh Rukh Khanem w roli głównej. Piszę o nim dlatego, żeby ewentualnie zobaczył Pan to, co chcę Panu przekazać, a co jest trudne.

Dla mnie buddysta, czy przedstawiciel sankhyi winien być uważny. Nie powinien wartościować, ale powinien wiedzieć, do czego służy to, co go otacza. Jeśli pominie jakiś szczegół obojętnie - przepadł... Gdyż wtedy, pomijając, zwraca nieświadomie (tamasowo) uwagę na siebie. A obserwator nie powinien być ciekawszy od tego co obserwowane. Trzeba przyjąć i odrzucić zarazem triadę "obserwator - obserwacja - obserwowane". Jest to bardzo uczona postawa, ale też taką winna być w buddyźmie, czy sankhyi.

Co zatem idzie - mam Pan umysł (tym razem swój, ale nie ma znaczenia, czyj tak naprawdę). Ma Pan neodarwinistę Dawkinsa który znakomicie ukazuje to, czemu i w jaki sposób służy umysł. W świetle sankhyi, czy też buddyzmu, które ja znam, nie ma miejsca na wykluczenie takiej wiedzy!

Niektórzy rozumiejący buddyzm jako swoisty relatywistyczny luz mogą powiedzieć, że moja powyższa wypowiedź przeczy wszystkiemu, co mogłoby się wiązać z buddyzmem. Niech tak mówią. Stojąc nieruchomo nie jesteśmy wcale nieruchomi, rezygnując z działania również działamy, tyle, że niekiedy bezmyślnie (o tym świetnie mówi Bhagawatgita).

Znów - może Pan spytać, czemu to robię. Czemu łudzę się mówieniem do Pana i być może satysfakcją jaką może dać poczucie racji (czy słusznej, to już inna sprawa). Moja odpowiedź jest być może zaskakująca. Zadałem pewne pytanie, zanim wogóle zaczęliśmy rozmawiać. Dlatego tu jestem. To co się dzieje, jest odpowiedzią. Tak naprawdę nie cieszy mnie ona, ani nie martwi. Idę dalej, a raczej płynę unoszony przez rzekę Natury.
21-10-2007 09:51 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>przed chwilą odrzucił Pan myśl o tym, że to co inne od Pańskich potrzeb, może Pana dotknąć.

uważam system przekonań każdego człowieka za sprzeczny. i wbrew klasycznej logice sprzeczność ta nie jest wadą, lecz szansą. oczywiście można z morza własnego bełkotu wyłowić niesprzeczne kryształy, ale świat, a zwłaszcza mowa nie jest diamentem...

>Bliższe od buddyzmu są mi kryteria sankhji ...

w tej sprawie pozwolę sobie zacytować buddyjską mądrość: budda nigdy nie nauczał żadnej prawdy, bowiem znajdujemy ja tylko w sobie (lamkara-sutra)...ostatecznym uzasadnieniem poznania (nawet uzasadnieniem jego niemożliwości) jest wyłącznie przeżywająca świadomość; nawet jeśli rezultat medytacji uchyli jej egotyczny charakter, to zacząć trzeba od siebie...dlatego erudycję, którą emanują twoje posty, traktuję co najwyżej jako wypełnienie materaca...przywołujesz ułamek cudzej wiedzy...dlaczego ten, a nie inny?

>Trzeba przyjąć i odrzucić zarazem triadę "obserwator - obserwacja - obserwowane".

to jasne...to tylko ujęcie w pojęcia (tzn. poszatkowanie) pewnej jedności doświadczenia, pojawiania się bytu

>Ma Pan neodarwinistę Dawkinsa który znakomicie ukazuje to, czemu i w jaki sposób służy umysł. W świetle sankhyi, czy też buddyzmu, które ja znam, nie ma miejsca na wykluczenie takiej wiedzy!

oczywiście...to tak jak w jogasutrach patańdżalego...są różne ścieżki, ale jest i taka: praktykuj zgodnie ze swoim upodobaniem. bywa to okropne, np. w przypadku sadyzmu...

>Niektórzy rozumiejący buddyzm ...

patrz wyżej...nie ma żadnego buddyzmu. po przepłynięciu rzeki tratwą - nie wleczesz jej na grzbiecie...i tej tratwy, i tej rzeki...

>Idę dalej, a raczej płynę unoszony przez rzekę Natury.

rzeka natury? to taki model świata, świadomości (potok...), wszystkiego, który pozwala prawie za jednym zamachem, no, może dwoma... załatwić wszystko...prosta metafora: źródełko, nurt, ujście...czy przypadkiem nie unosi cię lenistwo? a może lęk przed wyjściem z tego ogranego schematu początku i końca (a może i wielu innych)? w warstwie wizualnej dobrze pokazuje mój pogląd na sprawę pollock: rzuć okiem na jego number one i powiedz, gdzie to ma początek...możesz też posłuchać trochę free jazzu...albo popatrzeć na stół lub krzesło, jakbyś dopiero przyszedł na świat, a nawet na długo przed tym...
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
Nie przynosi to ujmy temu miłemu wierszykowi, że nie należy go komentować. Tak, jak nie komentuje się dobrego witza.


Ludomir Tulko
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>... nie komentuje się dobrego witza.

   Lejbo-witza?
Ludomir Tulko (317 punktów)
(zablokowany)
>   Lejbo-witza?
Nie rozumiem. Co ma jedno do drugiego?


Ludomir Tulko
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
>>   Lejbo-witza?
>Nie rozumiem. Co ma jedno do drugiego?

   Kiedy Lejbo komentuje witza - to go banują.
   Kiedy witz komentuje Lejbo - to wszyscy się śmieją.
O'Connor (233 punktów)
>Ps.: Nie zależy mi na ocenie powyższego sonetu, jestem dość
>dowartościowanym poetą. Zamieściłem wiersz by zainicjować
>dyskusję filozoficzno światopoglądową. Jej temat jest
>zarazem treścią wiersz.

Nie zgadzam się z Twoją opinią. Poezję należy oceniać i dyskutować na jej temat.
"Racjonalista" jest miejscem, które do tego szczególnie się nadaje.
Pozwól więc, że podzielę się swoimi refleksjami:

>Sonet dla muchy
>mała przyjaciółko o srebrzystych skrzydłach
>wierna córko ziemi wyrosła z eonów

Wzruszające.
W dwóch linijkach potrafiłeś oddać, zarówno piękno naszej skrzydlatej przyjaciółki, jak i jej ponadczasowe jestestwo.
"...wyrosła z eonów".

>jestem tylko mgłą przy rzece twych pokoleń
>mimo to się cieszę pięknem twego lotu

Uznajesz swoją małość, pustkę zaistniałą w związku z mrokiem tajemnicy okrywającym Twoich przodków.
Mimo to potrafisz docenić sposób w jaki mucha przemierza bezkres tego świata.

>jesteś zgrabniejsza od wiosennego wiatru
>twoje miękkie stopy błądzą w ziarnach piasku
>baldachimy traw rosną nad twą głową
>pomimo ich przemian pozostałaś sobą

Cudownie erotyczny fragment pełen zaskakujących metafor.
Na przykład: "... miękkie stopy błądzące w ziarnach piasku" mają zapewne symbolizować Twoją niepewność i nieśmiałość w stosunku do innych ludzi.
Ludzi, którymi jesteś zafascynowany seksualnie.
Podziwiam Cię za delikatność.

Dodatkowo onomatopeiczne "ziarna piasku"...

>czasem siądziesz na ścianach mojego domostwa
>choć to ja jestem gościem wśród twoich krain
>gdyż znasz lepiej słońce barwiące przestworza

I jeszcze raz uznanie wyższości tej cudownej istoty.
Wręcz narzuca się obraz Twojej agresji, brutalnie ingerującej w świat należący do muchy.

>gdy ciebie nie widzę zatopiony w myślach
>przypominasz mi jak płytkie są ich tonie
>zbudzony z nich pragnę abyś mnie dostrzegła

Żal, żal niekończony, że dla muchy jesteś niczym. Nie zauważa Cię.
Twoje płytkie, jak piszesz, myśli nie mają dla muchy żadnej wartości -przepływają obok.

Stanowczo powinieneś więcej pisać i publikować.

Głównie na Racjonaliście.
Należy usunąć te idiotyczne artykuły z pierwszej strony i miejsce po nich przeznaczyć na Twoją twórczość.

Pozdrawiam,

Wielbiciel,

Piotr
nieobecny
Autor wiersza najwyraźniej ciągle zastanawia się co miałeś na myśli... A wyznawcy "Mniszcza" bezskutecznie kombinują jak cię zgnoić za brak szacunku dla muchogeniusza...
17-10-2007 02:34 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie zastanawiam się. Nie zależało mi na ocenie literackiej moich utworów i nadal nie odczuwam takiej potrzeby. Twórczość literacka na Wolterowskiej stronie jest jak najbardziej na miejscu. Jeśli sprawia Panu przyjemność, Panie Nieobecny, myślenie o mnie jako o osobie ograniczonej intelektualnie, proszę się dobrze bawić. Mnie to nie przeszkadza. Jeśli na widok moich sonetów ma Pan ochotę na obnażanie swojej osobowości, proszę się obnażać (ja osobiście jestem hetero, ale kobiet też tu dostatek). Jak już gdzieś powiedziałem, każdy z nas ma swoje 5 minut nad rzeką Natury i dobrze je spędzić jak najlepiej. Proszę zatem czerpać z jej wód całymi garściami i nie oszczędzać się. Warto żyć, warto tworzyć, warto gnać do przodu!

Dodam, że przykro mi z powodu pańskiej polonistki. Jeśli zechce Pan zamieścić adres swojego liceum, będę bardzo zobowiązany. Kto wie, gdzie będą się uczyć moje dzieci?
Piotrek Karwala (451 punktów)
No, no, no, no, no,
muchy czasem spijają pot

z naszego ciała,
wydalają gdzie popa-

dnie, lubią też siadać na jedzeniu...
Niektórzy na ich widok wpadają w fu-

rię i uśmiercają je natychmiast.
Ja preferuję otwieranie okna natomiast,

by wyleciały wolne na świat przepiękny
i w ogóle, to co pragną, robiły!


Precz z poezją podczas merytorycznej dyskusji!
21-10-2007 09:14 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Precz z poezją podczas merytorycznej dyskusji!

na obrzydzenie dobrze robi logika hegla, zwłaszcza tom ii...a potem jakoś to leci...to przed jedzeniem...po jedzeniu można zerknąć do bytu i nicości sartra...wieczorem człowiek staje się wyrozumiały: nawet w gaworzeniu dziecka dostrzega rzeczoną merytoryczność...
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
video.goog(*)play?docid=6078832106043857910

Agorafobia — nieuzasadniona niechęć do Gazety wyborczej.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365