Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zawiadomienie do prokuratury

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
15-08-2009 02:34nie katolik (99 punktów)Zawiadomienie do prokuratury
Ocena -2 na 2
Ja:
"W poniższym linku znajduje się zawiadomienie do prokuratury o przestępstwach Kościoła Rzymskokatolickiego wraz z wyjaśnieniem przykładowych spraw. Na podstawie tego doniesienia może być wszczęte publiczne postępowanie przeciw Kościołowi Rzymskokatolickiemu, jeśli dość dużo ludzi je wydrukuje, podpisze i wyśle do Krakowa.

Sprawa dotyczy głównie manipulowania Biblią tak, by oszukać i wyzyskać wiernych,
a zatem znieważania uczyć religijnych, wyłudzeń, prania pieniędzy, nadużyć seksualnych
i zorganizowanej działalności przestępczej.

Polecam zatem lekturę, być może uzupełnienie o własną wiedzę,
lub redakcję własnego podobnego tekstu i wysłanie do prokuratury.

odsiebie.com/pokaz/4803519---be71.html

Rozsyłajcie znajomym link do pliku, albo i sam plik, rozgłaszajcie sprawę na innych forach,
przy dość dużym poparciu nawet w tak katolickim kraju jak Polska nie będzie można tego zignorować,
a wobec zainteresowania trudniej będzie manipulować sprawą.
Niech wreszcie Kościół zostanie uczciwie osądzony za swoje przestępstwa!"

Mareknufc:
"Przecież każdy prokurator te żale, będące produktem jakichś fobii bądz uprzedzeń, odrzuci od razu! Ale co ja będę się produkował, kiedy wystarczy cytować. "wznoszę także o zawieszenie zgody na publiczne sprawowanie obrzędów religijnych i inne formy działalności tej instytucji [Kościoła] aż do wyjaśnienia sprawy, a także o poddanie podobnej ocenietekstów źródłowych, nauczania i praktyk innych związków wyznaniowych" - i ten człowiek oskarża Kościół o propagowanie totalitarnego ustroju państwa?! Gdybym chciał się w to bawić, to wysłałbym własne zawiadomienie, bo przecież Pan propaguje najczystszy faszyzm."

A co w tym jest faszystowskiego?
Ten tekst nie narzuca nikomu żadnych poglądów ani obowiązków,
nie sprzeciwia się też jasnym i konkretnym poglądom i praktykom
natomiast sprzeciwia się temu, że Kościół głosi sprzeczności,
niech się zdecydują i głoszą jedno, żeby ludzie świadomie wybierali w co wierzą,
a nie z powodu wiary w jedno z propagandy, podporządkowywali się innemu w działaniu.
Mówienie jednego i robienie czegość innego jest zwyczajnym oszustwem.
Jak można jednocześnie głosić, że świątynie są bezcelowe i budować kolejne sanktuaria w wielu miastach?
Jak można głosić, że jest się "sługą", będąc na utrzymaniu wyzyskiwanych "panów"?
Jak stanowisko będzie pozytywnie wyjaśnione i sprecyzowane, mogą działać...

"Swoją drogą Konstytucja ustanawia przyjazną autonomię Kościoła i państwa, więc nie można tak sobie "zawiesić zgody" bez złamania Konstytucji! "Urząd Nauczycielski Kościoła daje sobie prawo do stanowienia "Tradycji" i choć twierdzi, że zachowuje Słowo Boże, manipuluje, wybiera (...) fragmenty""

Czy Konstytucja mówi dokładnie o Kościele Rzymskokatolickim?
Czy też przez to słowo rozumie się dowolny [legalny] związek wyznaniowy?
Czy Konstytucja jest zatem totalitarna, czy zapewnia wolność sumienia i wyznania?

Pozycja Kościoła [RK] w Polsce jest historycznie przyjmowana z definicji
i w przeciwieństwie do innych nie przechodził on weryfikacji przed legalizacją,
wiele ruchów (pseudo)religijnych nie uzyskuje akceptacji i traktuje się je
jako organizacje przestępcze oceniając ich nauczanie i skutki działania.
Dlaczego Kościoła nie można tak ocenić? Spreczne nauczanie na piśmie jest,
różne skutki działalności są, tak pozytywne dla pozyskania wiernych,
jak i wykorzystywanie bezkrytycznie posłusznych ofiar.

"sąd nie jest powołany do rozstrzygania sporów teologicnych. Zresztą skąd sąd miałby wziąć biegłych, którzy ocenią, jakie nauki Kościoła są "zmanipulowane"? Tylko spośród wybitnych teologów katolickich, a przecież oni nie będą zeznawać na swoją szkodę. A tak w ogóle, i od tego powinniśmy zacząć, badanie przez państwo doktryny religijnej pod kątem "prawdziwości" czy interpretacja przez sądy świętych Ksiąg to naruszenie neutralności światopoglądowej państwa, za którą się Pan opowiada, nieprawdaż?"

A dlaczego biegli w sprawie teologii (chrześcijańskiej) muszą być katolikami?
Gdyby biegłymi byli tylko reprezentanci jednej strony, jaki miałoby to sens?
Jest wiele innych wyznań, które opierają się na tych samych tekstach,
są też neutralni, ateistyczni religioznawcy...

Naruszeniem neutralności światopoglądowej państwa
byłoby wskazanie której księgi mają używać obywatele,
natomiast ocena czy dana księga i doktryna jest spójna czy sprzeczna
jest możliwe i nikogo do niczego nie zobowiązuje, ale obiektywna ocena w sądzie,
a przedewszystkim publiczny proces i konfrontacja opinii na ten temat
uświadomi wielu ludziom i pozowoli zrozumieć,
że racja i nieomylność papieża i innych duchownych nie jest pewna i oczywista,
a skoro mogą się mylić, a nadto (celowo) mijają się z prawdą na szkodę innych,
to warto samodzielnie poznać sprawę, a nie wierzyć na ślepo, jak w sekcie.

"Opisane przez Pana przestępne czyny kapłanów świadczą o winie kapłanów i tylko kapłanów. Odpowiedzialność w Kościele rozkłada się tak, że "Święty Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i nie pobłądzi", a zatem za wypaczenia odpowiedzialne są jednostki. Czyli na odwrót niż w Polsce po 89'. Tutaj za wypaczenia PRL-u winny był "system", zaś jednostki do dzisiaj są bezkarne. Może Pan zatem kierować skargi na konkretnych kapłanów, ale nie na cały Kościół."

Wiem, że jest taki dogmat... i to jest właśnie największy problem.

Wirtualny twór jakim jest formalnie zarejestrowany Kościół
posiada cały autorytet i władzę, której nie da się ruszyć,
a realne osoby prawne (duchowni) działają i odpowiadają za skutki.
Mogą zatem swobodnie korzystać z autorytetu całej instytucji,
a w razie przyłapania tylko oni sami zostaną kozłami ofiarnymi, przyjmą winę,
reszta wyciszy sprawę, pozostanie nieskazitelna i święta, skazanym też pomoże
i pomimo oczywistego zła dalej będą robić swoje przekręty bez konsekwencji.

Problemy pojmanych księży nie mają znacznia,
reszta kleru przejmuje ich autorytet, bo tego się nie podważa,
właśnie dlatego trzeba się wziąć za doktrynę i wykazać prawdziwe intencje,
inaczej to do niczego nie zmierza.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Mareknufc (-65 punktów)
(zablokowany)
Podstawą stosunków Państwo-Kościół w epoce porewolucyjnej jest próba dążenia do pewnego typu idealnego: libera chiesa in libero stato - wolny Kościół w wolnym Państwie. Moim zdaniem jest to niemożliwe, ale niektórzy próbują. W każdym razie prawo oceniania przez Państwo doktryny Kościoła jest naruszeniem tej zasady. Nawet wściekle antyklerykalna rewolucja francuska nie ingerowała w doktrynę Kościoła, a konfiskata majątków i konstytucja lipcowa kleru ograniczały się do organizacji i struktury Kościoła.

>A co w tym jest faszystowskiego?

Ano to jest faszystowskie, że poddaje Pan Kościół Państwu do tego stopnia, że chce Pan, aby sądy badały święte Księgi. Ostatnie takie praktyki w Kościele Zachodnim działy się za Konstantyna Wielkiego, ale już kilkadziesiąt lat pózniej biskup Ambroży udzielał wiążących wytycznych Teodozjuszowi I. Rozciągnięcie władzy Państwa na Kościół znamionuje wolę poddania całej przestrzeni społecznej omnipotencji Państwa. Faszyzm polega nie na podnoszeniu w górę prawej ręki, jak się powszechnie mniema, ale właśnie na absolutyzacji Państwa, na likwidowaniu niezależności i autonomii jednostek, związeków wyznaniowych, związków zawodowych, stowarzyszeń, opozycji.

>Ten tekst nie narzuca nikomu żadnych poglądów ani obowiązków,
nie sprzeciwia się też jasnym i konkretnym poglądom i praktykom
natomiast sprzeciwia się temu, że Kościół głosi sprzeczności

Kto ma oceniać, które praktyki są jasne? Usunięcie tych "niejasnych" sprawi, że wierni będą musieli je odrzucić. A zatem jest to narzucanie poglądów i obowiązków, narzucanie poprzez wyeliminowanie poglądów uznanych za "zmanipulowane", "niejasne". Sprawa sprzeczności w doktrynie jest sprawą wewnętrzną Kościoła, niektórzy jego przedstawiciele głosili nawet, że sprzeczności i absurdy w doktrynie są w ogóle konieczne, aby wierzyć (Tertulian), inni, że wszystkie sprzeczności znoszą się wobec Boga (Mikołaj z Kuzy) i zatem wobec Niego nie obowiązuje zasada niesprzeczności Arystotelesa. Stosowanie tej zasady do badania doktryny jest także narzucaniem poglądów, w tym przypadku poglądu, że doktryna musi być racjonalna i koherentna.

>Czy Konstytucja mówi dokładnie o Kościele Rzymskokatolickim?
Czy też przez to słowo rozumie się dowolny [legalny] związek wyznaniowy?
Czy Konstytucja jest zatem totalitarna, czy zapewnia wolność sumienia i wyznania?

Konstytucja mówi ogólnie o związkach wyznaniowych, w odniesieniu do Kościoła katolickiego odsyła po szczegółowe uregulowanie (art. 25.4.) do Konkordatu. Oznacza to, że Kościół katolicki JEST legalnym związkiem wyznaniowym i odnosi się do niego art. 25.3. Konstytucji, który ustanawia zasadę wzajemnej autonomii w kontaktach z Państwem. Ustalanie przez Państwo obowiązującego Kościół nauczania jest najwyrazniejszym możliwym do wyobrażenia naruszeniem tej autonomii. Takie uprawnienie zapisane w Konstytucji owszem, czyniłoby ją totalitarną.

>[Kościół] nie przechodził weryfikacji przed legalizacją,
wiele ruchów (pseudo)religijnych nie uzyskuje akceptacji i traktuje się je
jako organizacje przestępcze oceniając ich nauczanie i skutki działania.
Dlaczego Kościoła nie można tak ocenić?

Bo nie jest organizacją przestępczą? Można żartem powiedzieć, że nauczanie Kościoła pozytywnie ocenił Mieszko I, a jego zgodny z celami Państwa charakter konfirmowali następnie wszyscy władcy Polski aż do Stanisława Augusta i Konstytucji 3 Maja, która proklamowała państwo wyznaniowe. Wprawdzie od II Soboru Watykańskiego doktryna Kościoła bardzo się zmieniła, ale właśnie w kierunku dostosowania się do wymogów liberalnej demokracji, więc tym bardziej powinien być wolny od badania. Można zresztą zasadnie domniemywać, że ustrojodawca zbadał doktrynę Kościoła i zgodził się na jej obowiązywanie, skoro zaakceptował w art. 25.4. umowę ze Stolicą Apostolską.

>A dlaczego biegli w sprawie teologii (chrześcijańskiej) muszą być katolikami?
Gdyby biegłymi byli tylko reprezentanci jednej strony, jaki miałoby to sens?
Jest wiele innych wyznań, które opierają się na tych samych tekstach,
są też neutralni, ateistyczni religioznawcy...

Rozumiem, że ci "neutralni, ateistyczni religioznawcy" to delegacja PSR, prawda? To ja dziękuję za taką neutralność. Wbrew pozorom nie można utożsamiać pojęć "teologia katolicka" i "teologia chrześcijańska". Na teologię chrześcijańską powołują się np. protestanci z organizacji God hates fags (Bóg nienawidzi pedałów), a przecież ich nauki zupełnie się różnią od nauki katolickiej, której zresztą także nienawidzą. Czy Pan wyobraża sobie taką sytuację, że niezawisły sąd wysłucha argumentów ateistów i liberalnych protestanów, a potem zdelegalizuje Kościół?! Niechże się Pan zlituje! Zresztą nauczanie tych "teologów chrześcijańskich" też jest sprzeczne. Opierają się bezwzględnie na Biblii, ale prymatu Piotra-Papieża i Rzymu nie uznają, a to przecież na Piotrze Jezus kazał zbudować swój Kościół. Może wpierw ich należy zdelegalizować, co?

>Naruszeniem neutralności światopoglądowej państwa
byłoby wskazanie której księgi mają używać obywatele,
natomiast ocena czy dana księga i doktryna jest spójna czy sprzeczna
jest możliwe

Ale dlaczego ma to sąd oceniać? Przecież każdy może poczytać i ocenić. Sąd zajmuje się stosowaniem prawa, a nie badaniem sprzeczności w księgach. Może Koran też powinni zbadać i Harry'ego Pottera? Poza tym wyelimowanie sprzeczności jest autorytatywnym usunięciem pewnej części nauki katolickiej i w tym zakresie JEST narzucaniem poglądów i naruszeniem neutralności światopoglądowej Państwa.

>Kościół posiada cały autorytet i władzę, której nie da się ruszyć,
a realne osoby prawne (duchowni) działają i odpowiadają za skutki.
Mogą zatem swobodnie korzystać z autorytetu całej instytucji,
a w razie przyłapania tylko oni sami zostaną kozłami ofiarnymi

Duchowni to nie osoby prawne, to raz. A jeśli popełnią jakieś przestępstwo, to odpowiadają za nie. Są przestępcami, a nie żadnym kozłami ofiarnymi. Odpowiedzialności zbiorowej w zasadzie w polskim prawie karnym nie ma i być nie powinno
15-08-2009 14:18 
 Ocena 2 na 2
nie katolik (99 punktów)
>Podstawą stosunków Państwo-Kościół w epoce porewolucyjnej jest próba dążenia do pewnego typu idealnego: libera chiesa in libero stato - wolny Kościół w wolnym Państwie. Moim zdaniem jest to niemożliwe, ale niektórzy próbują. W każdym razie prawo oceniania przez Państwo doktryny Kościoła jest naruszeniem tej zasady. Nawet wściekle antyklerykalna rewolucja francuska nie ingerowała w doktrynę Kościoła, a konfiskata majątków i konstytucja lipcowa kleru ograniczały się do organizacji i struktury Kościoła.

Czy to oznacza, że każda religia może robić co tylko chce?
Gdyby ktoś wymyślił sobie ofiary z ludzi i zgromadził dość wyznawców, to co?
Można zabijać bo to autonomiczny rytuał religijny?
A wyłudzać pieniądze można?

Jeśli ktoś robi coś niezgodnego z prawem państwowym, to nie powinno być na to zgody.
Kościół może działać, ale w granicach prawa, mówią o tym nawet stosowne kanony.
Jeśli doktryna Kościoła jest wewnętrznie sprzeczna i weług potrzeb wykorzystuje się różne fragmenty,
to jest to oszustwo, ale żeby to wiedzieć, trzeba to sprawdzić,
to nie jest kwestia ingerencji w doktrynę, ale jej publiczne poznanie i ocena.
Inaczej można sądzić tylko pojedynczych księży, a to do niczego nie prowadzi,
reszta przejmuje przecież ich obowiązki, majątek i wpływy.
jeśli wszyscy popełniają to samo przestępstwo, ale się to ignoruje.

>Ano to jest faszystowskie, że poddaje Pan Kościół Państwu do tego stopnia, że chce Pan, aby sądy badały święte Księgi. Ostatnie takie praktyki w Kościele Zachodnim działy się za Konstantyna Wielkiego, ale już kilkadziesiąt lat pózniej biskup Ambroży udzielał wiążących wytycznych Teodozjuszowi I. Rozciągnięcie władzy Państwa na Kościół znamionuje wolę poddania całej przestrzeni społecznej omnipotencji Państwa. Faszyzm polega nie na podnoszeniu w górę prawej ręki, jak się powszechnie mniema, ale właśnie na absolutyzacji Państwa, na likwidowaniu niezależności i autonomii jednostek, związeków wyznaniowych, związków zawodowych, stowarzyszeń, opozycji.

Nie chodzi o podporządkowanie Kościoła Państwu ani Państwa Kościołowi.
Jeśli doktryna Kościoła okaże się spójna i szczera, może nadal działać niezależnie,
jeśli jednak jest sprzeczna, trzeba będzie to uporządkować.

Narazie jest tak, że Kościół mówi:

Wierzymy w Jezusa z Ewangelii, który nakazał zachowywać Prawo Mojżeszowe na zawsze (Mt 5,17-20),
dlatego ignorujemy nawet pierwsze przykazanie Dekalogu (Wj 20), a tworzymy własne, przeciwne.
Wierzymy w Jezusa z Ewangelii, ktory zakazał czerpania korzyści z apostolstwa (Mt 10,8-10),
dlatego za ofiary mieszkamy w pałacach, mamy złote pierścienie, krzyże i kielichy na najlepsze wino.
Wierzymy w Jezusa z Ewangelii, który głosił że wszyscy ludzie są równi (Mt 5,43-48, Łk 11,27-28),
dlatego nakazujemy czcić wybranych świętych i sami wyróżniamy się i odbieramy dary.

Można tak długo porównywać i dlatego są zastrzeżenia do nauczania Kościoła,
jeśli jednak będą mówić uczciwie:

Wierzymy w Jezusa, którego sami sobie wymyśliliśmy dla naszego interesu,
dlatego mówimy wam, żebyście się kłaniali składali ofiary w świątyniach.

To niech to sobie robią, a ludzie mogą praktykować co świadomie wybrali,
teraz niestety jest tak, że wierzą w to co się mówi, mimo że robi się coś innego.

Ich doktryna jest ich sprawą, ale skoro powołują się na inne autorytety,
powinni przestrzegac tego, co sami głoszą, inaczej to znieważa uczucia religije.
Źle jest, że wymieniają proroków, Jezusa i apostołów, a robią co innego.
Kościół Rzymskokatolicki korzysta z popularności Chrześcijaństwa,
ale wcale go nie głosi, tylko neguje.

>Usunięcie tych "niejasnych" sprawi, że wierni będą musieli je odrzucić.
A zatem jest to narzucanie poglądów i obowiązków, narzucanie poprzez wyeliminowanie poglądów uznanych za "zmanipulowane", "niejasne".

Nie, wskazanie tych niejasnych sprawi, że Kościół będzie musiał je wyjaśnić,
a ludzie zdecydować, czy wyjaśnienie jest właściwe czy nie.
Jak ktoś lubi zmanipulowane, może przy tym pozostać,
ważne, żeby dowiedział się, że to jest zmanipulowane,
a nie wmawiano mu, że to szczera i jednie poprawa interpretacja.
Ważne żeby ludzie wybrali czego chcą, a nie przyjmowali bo trzeba,
Kościół wymaga chrzeczenia i katolickiego wychowania, indoktrynowania dzieci...

Państwo nie ma określić jak to należy interpretować,
ale zbadać i pokazać, jak to Kościół zinterpretował.
Wierni określą wtedy, czy to ma sens czy nie i czy tego chcą czy nie.

>Sprawa sprzeczności w doktrynie jest sprawą wewnętrzną Kościoła, niektórzy jego przedstawiciele głosili nawet, że sprzeczności i absurdy w doktrynie są w ogóle konieczne, aby wierzyć (Tertulian), inni, że wszystkie sprzeczności znoszą się wobec Boga (Mikołaj z Kuzy) i zatem wobec Niego nie obowiązuje zasada niesprzeczności Arystotelesa. Stosowanie tej zasady do badania doktryny jest także narzucaniem poglądów, w tym przypadku poglądu, że doktryna musi być racjonalna i koherentna.

Niektórzy przywódcy sekt twierdzą, że mają zawsze rację we wszystkim
i nie trzeba wcale myśleć ani rozumieć, ale robić co mówią i wystarczy.

To jest punkt wejścia do takiego rozumowania,
wmawia się ludziom, że nie ma sensu o tym myśleć, ale trzeba akceptować.
Ci panowie co ich tu wymieniłeś to oszuści, a autorytety z nadania innych oszustów.

W zawiadomieniu masz podane cytaty z Katechizmu,
które mówią, że każde Słowo Boże z Pisma Świętego jest słuszne i święte,
albo takie z Prawa Kanonicznego,
ktore mówią, że zwyczaj sprzeczny z Prawem Bożym nie może uzyskać mocy Prawa,
ale jednocześnie znajdziesz zapisy, które tych nie spełniają.

Jeśli ludzie mogą podważać sami siebie, a jednocześnie mieć zawsze rację,
to jak to może być nie w teologii, ale w praktyce, w rzeczywistości uczciwe?
nie katolik (99 punktów)
>Konstytucja mówi ogólnie o związkach wyznaniowych, w odniesieniu do Kościoła katolickiego odsyła po szczegółowe uregulowanie (art. 25.4.) do Konkordatu. Oznacza to, że Kościół katolicki JEST legalnym związkiem wyznaniowym i odnosi się do niego art. 25.3. Konstytucji, który ustanawia zasadę wzajemnej autonomii w kontaktach z Państwem. Ustalanie przez Państwo obowiązującego Kościół nauczania jest najwyrazniejszym możliwym do wyobrażenia naruszeniem tej autonomii. Takie uprawnienie zapisane w Konstytucji owszem, czyniłoby ją totalitarną.

Państwo nie ma ustanowić nauczania obowiązującego Kościół,
tylko sprawdzić to które jest i ocenić czy jest spójne czy nie.

>Bo nie jest organizacją przestępczą? Można żartem powiedzieć, że nauczanie Kościoła pozytywnie ocenił Mieszko I, a jego zgodny z celami Państwa charakter konfirmowali następnie wszyscy władcy Polski aż do Stanisława Augusta i Konstytucji 3 Maja, która proklamowała państwo wyznaniowe.

Mieszko I przyjął chrzest z powodów politycznych,
potrzebował dobrych relacji z katolickimi sąsiadami,
a nie dlatego, że Kościół mu sie bardzo podobał,
potem księża już mieli dość wpływów, żeby tak zostało.

>Wprawdzie od II Soboru Watykańskiego doktryna Kościoła bardzo się zmieniła, ale właśnie w kierunku dostosowania się do wymogów liberalnej demokracji, więc tym bardziej powinien być wolny od badania. Można zresztą zasadnie domniemywać, że ustrojodawca zbadał doktrynę Kościoła i zgodził się na jej obowiązywanie, skoro zaakceptował w art. 25.4. umowę ze Stolicą Apostolską.

Ustrojodawca zbadał, że 90% społeczeństwa jest katolikami,
przynajmniej tak wynika z danych Kościoła na temat ochrzczonych,
to wystarczająca presja, żeby jakiś układ zawrzeć,
co z tego, że z innych danych wynika, że tylko 40% praktykuje regularnie?

>Rozumiem, że ci "neutralni, ateistyczni religioznawcy" to delegacja PSR, prawda? To ja dziękuję za taką neutralność. Wbrew pozorom nie można utożsamiać pojęć "teologia katolicka" i "teologia chrześcijańska". Na teologię chrześcijańską powołują się np. protestanci z organizacji God hates fags (Bóg nienawidzi pedałów), a przecież ich nauki zupełnie się różnią od nauki katolickiej, której zresztą także nienawidzą. Czy Pan wyobraża sobie taką sytuację, że niezawisły sąd wysłucha argumentów ateistów i liberalnych protestanów, a potem zdelegalizuje Kościół?! Niechże się Pan zlituje! Zresztą nauczanie tych "teologów chrześcijańskich" też jest sprzeczne.

Duchowni katoliccy głoszą swoje kazania z wywyższonych ambon i z nagłośnieniem,
wierny siedzą zrównani z ziemią nie mogąc o nic zapytać, wyrazić wątpliwości,
w tej sytuacji wybrane cytaty z Pisma i przygotowane kazanie dominują nad tłumem,
a prywatne zastrzeżenia pozostają bez znaczenia.

Zwierzchnicy Kościoła uważają, że mają zawsze rację,
ale nigdy nie poddali swojego nauczania polemice,
nie brali udziału w publicznych debatach na ten temat,
tylko obwieszczali z całą pewnością to co chcieli.

Oczywiście inne związki wyznaniowe mają swoją doktrynę i swoje problemy,
ale stanowią raczej konkurencję niż opozycję wobec Kościoła, mają te same cele,
dlatego nie walczą ze sobą publicznie, ale przekonują pojedyncze osoby do zmian.

Podczas procesu trzeba by zestawić ze sobą zeznania przedstwicieli różnych wyznań
i porównać je ze sobą, ci którzy mają rację z łatwością by to udowodnili.

>Opierają się bezwzględnie na Biblii, ale prymatu Piotra-Papieża i Rzymu nie uznają, a to przecież na Piotrze Jezus kazał zbudować swój Kościół. Może wpierw ich należy zdelegalizować, co?

A Biblia określa prymat Piotra-Papieża?
Jest tam owszem fragment o tym, jak Jezus powierza Piotrowi zadanie budowy Kościoła,
ale są też takie, gdzie Piotr ulega innym, Pawłowi i otoczeniu Jakuba,
jest fragment o tym, jak Jezus potępia Piotra i to zaraz za "ty jesteś Skałą",
jest o tym mowa w zawiadomieniu, w części zestawiającej doktrynę, zignorowałeś to?

>Ale dlaczego ma to sąd oceniać? Przecież każdy może poczytać i ocenić. Sąd zajmuje się stosowaniem prawa, a nie badaniem sprzeczności w księgach. Może Koran też powinni zbadać i Harry'ego Pottera? Poza tym wyelimowanie sprzeczności jest autorytatywnym usunięciem pewnej części nauki katolickiej i w tym zakresie JEST narzucaniem poglądów i naruszeniem neutralności światopoglądowej Państwa.

Problem w tym, że katolicy boją się kościelnych sankcji,
nawet jak czytają Biblię, to traktują to zwykle tylko jako historię,
natomiast znaczenie i sens przyjmują od Urzędu Nauczycielskiego.
W ten sposób sekciarska nauka powstrzymuje przed poznaniem prawdy,
sąd może i powinien zadbać o to, żeby ludzie poznali prawdę
i żeby duchowni nie mogli wyłudzać korzystając z niewiedzy.

Nauka Katolicka mówi, że pewne sprawy są niepodważalne, a potem je podważa,
Kościół sam z siebie potępia sprzeczności, które jednak praktukuje
korzystając z tego, że ludzie nie znają Pisma ani Prawa.

Uwazasz, że Kościół ma prawo głosić co tylko chce, nawet ze szkodą dla innych?

Zbadanie spójności innych wyznań jest jednym z postulatów zawiadomienia.
Podobnie jak ma to miejsce z Kościołem, od tej oceny ma zależeć dalsza działalność.
Ja mam nadzieję na to, że Chrześcijaństwo wyjdzie z takiego procesu lepsze, a nie zniszczone,
bez sprzeczności, wypaczeń i wyzysku, ale kierujace świadomych wiernych tylko w dobrą stronę.
nie katolik (99 punktów)
>Duchowni to nie osoby prawne, to raz.

Rzeczywiście, w praktyce jest jeszcze gorzej,
osobą prawną jest tytuł probosza, a przestępcą człowiek o imieniu i nazwisku,
zatem odpowiedzialność leży jeszcze nizej, niż to wcześniej okresliłem.

>A jeśli popełnią jakieś przestępstwo, to odpowiadają za nie. Są przestępcami, a nie żadnym kozłami ofiarnymi. Odpowiedzialności zbiorowej w zasadzie w polskim prawie karnym nie ma i być nie powinno.

"Przestępca" i "kozioł ofiarny" się nie wykluczają.
Przyłapany wciąż może wziąć na siebie winę za innych,
tak że pomimo tego, że wielu księży dopuszcza się tego samego,
ten przyłapany odwraca od nich uwagę, przecież się za to odwdzięczą...
niekatolik (99 punktów)
Postanowiłem uzupełnić odpowiedź o jeszcze jeden element.

Mareknufc:
>Przecież każdy prokurator te żale, będące produktem jakichś fobii bądz uprzedzeń, odrzuci od razu! Ale co ja będę się produkował, kiedy wystarczy cytować. "wznoszę także o zawieszenie zgody na publiczne sprawowanie obrzędów religijnych i inne formy działalności tej instytucji [Kościoła] aż do wyjaśnienia sprawy, a także o poddanie podobnej ocenietekstów źródłowych, nauczania i praktyk innych związków wyznaniowych" - i ten człowiek oskarża Kościół o propagowanie totalitarnego ustroju państwa?! Gdybym chciał się w to bawić, to wysłałbym własne zawiadomienie, bo przecież Pan propaguje najczystszy faszyzm.

Zupełnie pomijając sprawę ograniczenia działalności Kościoła do wyjaśnienia,
która może być problemem z punktu widzenia interesu duchownych,
jest znacznie ważniejsza sprawa prywatnych, indywidualnych praktyk religijnych,
które nie są przedmiotem wniosku, a zatem pozostają dozwolone mimo wszystko,
tylko bez przewodnictwa duchownych, a zatem różnica sprowadza się do władzy jaka im towazyszy,
ograniczenie dotyczy propagandy i wyzysku, a nie przekonań, modlitwy ani jałmużny.
W trakcie procesu nie religia ma być zakazana, a tylko instytucje religijne zawieszone.
Potem zależnie od tego, jakie będą wnioski z procesu.

Co więcej Ewangelia Mateusza (Mt 6,1-6) mówi:

"Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."

A zatem jeśli Kościół Rzymskokatolicki głosi Słowo Boże szczerze,
to właśnie te praktyki, które pozostają dozwolone, są preferowane.
Tyle, że wiemy, że nie głosi szczerze, więc taka religijność ich nie interesuje...
0 korzyści dla kleru przecież.

Pięknie zmanipulowałeś cytat z zawiadomienia, żeby oskarżyć o faszyzm,
pomijając dalszą część wskazanego zdania, która mówi:

"tak aby każdy niezależnie od wyznania lub jego braku mógł swobodnie i szczerze praktykować swoje przekonania dla dobra siebie, współwyznawców i ogółu bez obawy, że zostanie obrażony, oszukany, wykorzystany czy poszkodowany w jakikolwiek inny sposób przez rzekomych przewodników religijnych swojej własnej, a nawet zupełnie innej religii."

PS. Jakieś komentarze dotyczące sprawy?
17-08-2009 10:52 
 Ocena 2 na 4
Mareknufc (-65 punktów)
(zablokowany)
Pan dużo pisze, ale ja odpowiadam tylko na merytoryczne argumenty, więc nie mogę Panu za wiele odpisać. Pan wybaczy, ale to jest niedorzeczne, co Pan postuluje. Napisałem już Panu dlaczego, więc może tylko najważniejsze kwestie jeszcze raz dla przypomnienia.

1)Nie wiem, po co Pan w swoim "zawiadomieniu" i tutaj wypisuje masę cytatów z Pisma Św. i konfrontuje z nauczaniem Kościoła. Z formalnego punktu widzenia Państwo nie jest uprawnione do badania doktryny związków wyznaniowych, sąd zna prawo, a nie Pismo Św. Taka kompetencja byłaby sprzeczna z normą konstytucyjną zakładającą autonomię Kościoła katolickiego względem Państwa. Jeśli ta autonomia ma być rzeczywista, a nie tylko deklaratywna, to w pierwszym rzędzie powinna dotyczyć nieingerencji w doktrynę! Od strony materialnej zaś, Kościół naucza, że Biblia nie jest jedyną inspiracją jego doktryny. Biblia to tekst dość sędziwy, dopasowany do innych stosunków społeczno-gospodarczych, choć prawda, że zawierający uniwersalne pryncypia aktualne zawsze i wszędzie. Ale już sama objętość Biblii nie uwzględnia ogromu dzisiejszych stosunków, wobec czego pojawiają się luki, które musi wypełnić twórcza, rozszerzająca interpretacja, konkretyzująca ogólne postanowienia Pisma Św. W Biblii np. nigdzie, z wiadomych względów, nie pisze o in vitro, ale Kościół in vitro zakazuje opierając się właśnie na biblijnej aksjologii. A więc Tradycja Kościoła wypełnia luki w Biblii, a ponadto dokonuje wykładni poszczególnych ustępów biblijnych, uwzględniającej zmieniające się warunki społeczno-gospodarcze. I tak choć z Biblii wynika pogarda bogactwa i zapowiedz potępienia bogaczy, już pierwsi Ojcowie Kościoła dowodzili, że fragmenty takie jak ten, że "łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego" należy rozumieć raczej elastycznie niż literalnie. Wynika z nich norma nakazująca odpowiedni stosunek do bogactwa, wyrażający się w uczciwym nań zapracowaniu, dzieleniu się z potrzebującymi, nieprzeznaczaniu go na cele konsumpcyjne i bezbożne. Św. Tomasz z Akwinu uznał zaś prawo własności za prawo naturalne, choć zaznaczył, że jest ono nierozerwalnie sprzężone z obowiązkami wobec potrzebujących.

Tymczasem Pan wykazuje sprzeczność w doktrynie Kościoła porównując Biblię z obecnym nauczaniem Kościoła. Ta sprzeczność by istniała, gdy w Kościele obowiązywała zasada sola scriptura, jedna z podstawowych zasad Reformacji. Kościół jednak nie opiera się na samym Piśmie, ale także na Tradycji, która jest równorzędna Pismu. Może się zatem zdarzyć, że doktryna Kościoła odbiega od literalnego brzmienia poszczególnych fraz Pisma, jeśli przemawiają za tym nauki papieży, Ojców czy Doktorów Kościoła, świętych. I nie ma tutaj żadnej sprzeczności. Z powoływaniem się na zasadę sola scriptura może Pan zdelegalizować protestantów.

2)Państwo jest neutralne światopoglądowo (formalnie) i nie ocenia prawdziwości doktryn religijnych. Jak już napisałem, przekonanie, że doktryna religijna powinna być racjonalna i pozbawiona sprzeczności jest narzucaniem swoich standardów tym, którzy tych standardów nie podzielają. Jest rażącym złamaniem neutralności światopoglądowej Państwa.

3)Zauważyłem, że Pan jest chory z nienawiści do katolicyzmu i bardzo sfrustrowany, o czym świadczą choćby następujące słowa: "Duchowni katoliccy głoszą swoje kazania z wywyższonych ambon i z nagłośnieniem,
wierny siedzą zrównani z ziemią nie mogąc o nic zapytać, wyrazić wątpliwości,
w tej sytuacji wybrane cytaty z Pisma i przygotowane kazanie dominują nad tłumem,
a prywatne zastrzeżenia pozostają bez znaczenia.", "wmawia się ludziom, że nie ma sensu o tym myśleć, ale trzeba akceptować.
Ci panowie co ich tu wymieniłeś to oszuści, a autorytety z nadania innych oszustów.", "Podczas procesu trzeba by zestawić ze sobą zeznania przedstwicieli różnych wyznań
i porównać je ze sobą, ci którzy mają rację z łatwością by to udowodnili."

Z całym szacunkiem, ale ludzie mają dość tych, którzy chcą ich na siłę uszczęśliwić, wykazać, że wiążą ich - jak to określił Norwid - kajdany niewidzialne, że są upokarzani. Jest Pan następnym wyzwolicielem ludzkości, który chce naprawić świat? Już trochę ich było.

4)Jeśli ma Pan informacje o tak licznych księżach-przestępcach, to niech Pan po prostu wyśle doniesienia na konkretnych, z imienia i nazwiska, księży. A jak Pan wie o ich mocodawcach, to niech i na nich, z imienia i nazwiska, Pan doniesie. Gdzie tu jest problem?

5)Pana posty są przepełnione faszyzmem i nienawiścią do ludzi inaczej myślących. Nie może Pan wręcz znieść, że gdzieś w Polsce działa prężnie organizacja, której Pan nienawidzi i chciałby Pan zaangażować państwowy przymus do jej usunięcia.

6)Dziwi się Pan, że nie ma komentarzy do całej sprawy? Zapewne dlatego, że nikt nie traktuje Pana poważnie. Nawet w tak zideologizowanym miejscu, jak ten portal...
niekatolik (99 punktów)
>Pan dużo pisze, ale ja odpowiadam tylko na merytoryczne argumenty, więc nie mogę Panu za wiele odpisać. Pan wybaczy, ale to jest niedorzeczne, co Pan postuluje. Napisałem już Panu dlaczego, więc może tylko najważniejsze kwestie jeszcze raz dla przypomnienia.

Merytoryczne argumenty?
Pisze Pan wciąż to samo nie odnosząc się do moich wyjaśnień,
czemu wciąż mowa o ingerencji państwa w doktrynę Kościoła,
kiedy o niczym takim nie ma mowy, a tylko o sprawdzeniu, ocenie czy jest spójna czy nie.
A może pisze Pan tylko to, na co umie odpowiedzieć?

>1)Nie wiem, po co Pan w swoim "zawiadomieniu" i tutaj wypisuje masę cytatów z Pisma Św. i konfrontuje z nauczaniem Kościoła. Z formalnego punktu widzenia Państwo nie jest uprawnione do badania doktryny związków wyznaniowych, sąd zna prawo, a nie Pismo Św. Taka kompetencja byłaby sprzeczna z normą konstytucyjną zakładającą autonomię Kościoła katolickiego względem Państwa. Jeśli ta autonomia ma być rzeczywista, a nie tylko deklaratywna, to w pierwszym rzędzie powinna dotyczyć nieingerencji w doktrynę!

Sąd zna prawo, a dowody należy znaleźć i mu przedstawić,
to jest zadaniem prokuratury, cytaty stanowią przykładowe dowody,
sąd zajmuje się badaniem dowodów i na ich podstawie
określa zbrodnię i konsekwencje zgodnie z prawem.
Uważasz, że w sprawie oszustw Koscioła nie może być dowodów, nawet jak są?

Sąd nie ma ingerować w doktrynę Kościoła,
ale sprawdzić czy nie jest one przedmiotem manipulacji
i wykorzystywania wiernych korzystając z ich niewiedzy,
nieznajomości (części) treści tej doktrny.

"Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu (...)! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył (...)"
"Należy zachować praktykę umieszczania w kościołach świętych obrazów, by doznawały czci ze strony wiernych;"

Jak widzę takie oto postulaty w nauczaniu Kościoła, jeden z Biblii, drugi z Prawa Kanonicznego,
to nijak nie da się uznać, że to jest to samo, szczególnie, że Pismo Święte mówi wyraźnie,
że zasady w nim określone są niezmienne, a potępienie kultu rzeźb jest też w Nowym Testamencie.

Państwo nie jest uprawnione do stanowienia ani zmieniania doktryny Kościoła,
ale może ocenić czy jest pożyteczna czy szkodliwa, a zatem czy legalna czy nie.
Jak widzę zestawienie takie jak powyżej, to dziwi mnie,
że nie znalazłem jeszcze zapisanego wprost:

"Nie będziesz kradł!" (Księga Wyjścia)
"...abyśmy my mogli okradać." (jakieś zasady dla duchownych)

Ale w sumie Kościół nawet postulat o ograniczonej ilość rzęźb w kościołach łamie,
wystarczy obejrzeć zdjęcie co ważniejszej świątyni, najlepiej barokowej;
więc nie ma się co dziwić, że w praktyce działają sobie ponad i poza prawem.

>Od strony materialnej zaś, Kościół naucza, że Biblia nie jest jedyną inspiracją jego doktryny. Biblia to tekst dość sędziwy, dopasowany do innych stosunków społeczno-gospodarczych, choć prawda, że zawierający uniwersalne pryncypia aktualne zawsze i wszędzie. Ale już sama objętość Biblii nie uwzględnia ogromu dzisiejszych stosunków, wobec czego pojawiają się luki, które musi wypełnić twórcza, rozszerzająca interpretacja, konkretyzująca ogólne postanowienia Pisma Św.

Konktetyzująca czy zmieniająca i zaprzeczająca?
Patrz powyżej...

"Tych wszystkich rzeczy, przeze mnie nakazanych, pilnie będziesz przestrzegał,
by je wykonać: niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz."
(Pwt 13,1)

"Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi:
jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze.
A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział
w drzewie życia i w Mieście Świętym - które są opisane w tej księdze."
(Ap 22,18-19)

Prawdziwy Kościół powinien stanowić wzór przestrzegania Biblijnego Prawa,
trzymać się zasad z Pisma, (twórczo) interpretować je w pełnej zgodności z oryginałem,
nawet jeśli oznaczałoby to niewielką popularność, ale za to wierność ideałom i jakość,
tymczasem oni wybrali ilość i dla popularyzacji ustanowili powierzchowną doktrynę,
w której najważniejszym obowiązekiem jest udział w kulcie i składanie darów,
które są sprzeczne z tym, czego uczy Biblia.

>W Biblii np. nigdzie, z wiadomych względów, nie pisze o in vitro, ale Kościół in vitro zakazuje opierając się właśnie na biblijnej aksjologii.

Proponuję więc przeczytać sobie jeszcze raz Biblię od początku...

W Księdze Rodzaju jest historia o Abraamie i Izaaku.
Możesz uznać, że Izaak począł się z Ducha Świętego, tak jak to zapewne sądzisz o Jezusie,
albo może przyjąć, że Bóg pomógł tylko w poczęciu (jakimś naturalnym sposobem).
Nie jest to oczywiście wprost in vitro, ale jakieś zewnętrzne wspomaganie zapłodnienia,
co można zinterpretować jako przykład popierający in vitro ówczesnymi słowami.

Jeszcze wcześniej jest tam też mowa o Izmaelu,
którego jedna kobieta urodziła, aby był synem innej kobiety,
podobnie żony Jakuba dały mu swoje niewolnice za żony,
w Biblii są więc wyraźnie przykłady za "wynajmowaniem brzucha",
które określają, że nie rodząca, a zlecająca ma prawo do dziecka,
a co głosi Kościół i w zgodzie z nim państwo na ten temat?

>A więc Tradycja Kościoła wypełnia luki w Biblii, a ponadto dokonuje wykładni poszczególnych ustępów biblijnych, uwzględniającej zmieniające się warunki społeczno-gospodarcze.

Tak więc Tradycja Kościoła ignoruje nauki z Biblii,
a stanowi na ten sam temat co tylko chce,
to twierdząc, że nic na ten temat tam nie ma,
to negując to co już tam jest.
niekatolik (99 punktów)
>I tak choć z Biblii wynika pogarda bogactwa i zapowiedz potępienia bogaczy, już pierwsi Ojcowie Kościoła dowodzili, że fragmenty takie jak ten, że "łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego" należy rozumieć raczej elastycznie niż literalnie.

Jak bardzo elastycznie?

Oczywiście Biblia pokazuje również przykłady tego,
jak ludzie uczciwie się wzbogacają i zasługują na dobrobyt,
np. o Hiobie jest coś takiego napisane.

Tyle, że ci, których bogactwa Biblia nie potępia,
zarobili na nie uczciwie własną pracą i nie skąpili potrzebujacym,
tymczasem księża nie pracują, a wyłudzają nawet od biedaków,
nie dają nic od siebie, bo przecież nie zarabiają,
a jedynie w swoim imieniu przekazują część z cudzego...

>Wynika z nich norma nakazująca odpowiedni stosunek do bogactwa, wyrażający się w uczciwym nań zapracowaniu, dzieleniu się z potrzebującymi, nieprzeznaczaniu go na cele konsumpcyjne i bezbożne. Św. Tomasz z Akwinu uznał zaś prawo własności za prawo naturalne, choć zaznaczył, że jest ono nierozerwalnie sprzężone z obowiązkami wobec potrzebujących.

Skoro to wiesz, to jak możesz godzić się na to, co księża robią?
Wygląda na to, że bronisz sam siebie...

>Tymczasem Pan wykazuje sprzeczność w doktrynie Kościoła porównując Biblię z obecnym nauczaniem Kościoła. Ta sprzeczność by istniała, gdy w Kościele obowiązywała zasada sola scriptura, jedna z podstawowych zasad Reformacji.

"Urząd ten Nauczycielski nie jest ponad słowem Bożym, lecz jemu służy, nauczając tylko tego, co zostało przekazane. Z rozkazu Bożego i przy pomocy Ducha Świętego słucha on pobożnie słowa Bożego, święcie go strzeże i wiernie wyjaśnia. I wszystko, co podaje do wierzenia jako objawione przez Boga, czerpie z tego jednego depozytu wiary"." "Bóg jest Autorem Pisma świętego. "Prawdy przez Boga objawione, które są zawarte i
wyrażone w Piśmie świętym, spisane zostały pod natchnieniem Ducha Świętego. Święta Matka Kościół uważa, na podstawie wiary apostolskiej, księgi tak Starego, jak Nowego Testamentu w całości, ze wszystkimi ich częściami za święte i kanoniczne, dlatego że, spisane pod natchnieniem Ducha Świętego, Boga mają za Autora i jako takie zostały Kościołowi przekazane"."

To jest z Katechizmu Kościoła Katolickiego, cytowane również w zawiadomieniu.

>Kościół jednak nie opiera się na samym Piśmie, ale także na Tradycji, która jest równorzędna Pismu.

A zatem ludzie stanowiący tradycję są równorzędni Bogu?

Kościół Rzymskokatolicki nakazuje wierzyć w Boga,
który jest wszechwiedzący, nieomylny i stworzył cały wszechświat,
dlatego ludziom, którzy są w porównaniu z nim mali, ograniczeni i omylni
nie wolno ani powątpiewać, ani kwestionować, ani zmieniać, ani negować zasad,
które mają trwać na zawsze, aż do skończenia świata.

Jednak w praktyce ci omylni ludzie, którzy sami nadali sobie takie prawo
stanowią, zmieniają i negują wcześniejsze zasady,
na podstawie władzy, którą ustanowili, nadali sobie i umocnili przez zasiedzenie.
Tak właśnie działa sekta, ludzie mają być posłuszni, a władza wyjęta z pod prawa.
Biblijna religia jest zupełnie inna, tam apostołowie mili być wzorami praworządności.

>Może się zatem zdarzyć, że doktryna Kościoła odbiega od literalnego brzmienia poszczególnych fraz Pisma, jeśli przemawiają za tym nauki papieży, Ojców czy Doktorów Kościoła, świętych.

A może wprost i dokładnie zaprzeczać frazom Pisma?

>I nie ma tutaj żadnej sprzeczności.

Nie ma, ponieważ Ty tak mówisz?
Czy potrafisz wykazac i udowodnić, że nie ma?
Zawiadomienie zawiera w uzasadnieniu wiele przykładów sprzeczności,
jeśli przedstawiciel Kościoła wyjaśni jak doszli do swojej doktryny
i okaże się to spójnym rozumowaniem, niech tak zostanie,
ale nie mają prawa oczekiwać wiary na słowo.

Nawet Jezus udzielał wyjanień, podawał cytaty ze Starego Testamentu,
pokazywał, że to co głosi i robi wynika z tamtych zasad.
Papież jest lepszy od Jezusa, że nie musi?

"Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli"
nie znaczy, że należy wierzyć we wszystko, co zawiera słowo "Jezus",
ta wiara powinna dotyczyć tylko wiarygodnych i sprawdzonych źródeł.
Na świecie są ruchy pseudo-chrześcijańskie,
które głoszą, że Jezus był gejem, bo całował się z Judaszem (Mt 26,47-50)
i był zazdrosny, że gospodarz nie pocałował go na powitanie (Łk 7,45),
tylko co z tego, kiedy pocałunek, nawet w usta
nie jest tam postrzegany jako czynność seksualna,
a zgodnie z Pismem zakazane jest dość precyzyjnie współżycie (analne).

>Z powoływaniem się na zasadę sola scriptura może Pan zdelegalizować protestantów.

Jeśli podobnie jak Kościół Rzymskokatolicki głoszą sprzeczności, to owszem.
Natomiast celem tego zawiadomienia nie jest walka z religią jako taką
(ja nic przeciwko religii nie mam, szczere chrześcijaństwo popieram,
bo propaguje dobre wzorce i zachowania wśród ludzi),
ale publiczne wykazanie i zwalczenie oszustwa.

>2)Państwo jest neutralne światopoglądowo (formalnie) i nie ocenia prawdziwości doktryn religijnych. Jak już napisałem, przekonanie, że doktryna religijna powinna być racjonalna i pozbawiona sprzeczności jest narzucaniem swoich standardów tym, którzy tych standardów nie podzielają. Jest rażącym złamaniem neutralności światopoglądowej Państwa.

Doktryna religijna nie jest istotą oskarżenia,
ale uzasadnieniem dla innych zarzutów.

Pierwyszm jest wyłudzanie korzystając z niewiedzy poszkodowanych.

Może najpierw inny przykład:
Do starszej pani przychodzi młody człowiek, przedstawia się jako kolega jej wnuczka
i mówi, że tamten potrzebuje pilnie 500 zł, ale nie może przyjść osobiście z powodu obowiązków,
wrażliwa i opiekuńcza kobieta świadomie i dobrowolnie, bez gróźb i nacisku daje mu pieniądze,
tak to wygląda w praktyce, nie ma nic do zarzucenia, chyba, że udowodnisz,
że oszust nie zna wnuczka, nie jest jego kolegą lub nie oddał mu pieniędzy,
w tym celu trzeba np. wezwać wnuczka na świadka, żeby powiedział jak jest.
>
niekatolik (99 punktów)
Podobnie jest z Kościołem, ludzie mają naturalne potrzeby religijne,
nawet ateiści pisząc na tym forum pokazują, że ich to jakoś interesuje,
wśród wiernych Kościoła kształtuje się pewien rodzaj religijności,
który pozwala nad nimi zapanować, wykorzystać finansowo i nie tylko
w Imię Boga, którego kochają podbnie jak babcia wnuczka.
Problem polega na tym, że Bóg nie jest człowiekiem, osobą,
którą można by wezwać przed sąd żeby wyjaśniła swój punkt widzenia,
jednak podobnie jak w przypadku zmarłych są poświadczone dokumenty,
które zawierają zapis Jego Woli, Testamenty.

Pismo Święte jest uznawane przez praktycznie wszystkie ruchy chrześcijańskie,
co do formy różne wersje nieco się różnią, jednak treść pozostaje ta sama,
tyle, że różne jej części są wykorzystywane w różnych wyznaniach.
Kościół Rzymskokatolicki również uznaje i używa Pismo Święte,
więc traktując je jako powszechnie uznany zapis Woli Chrześcijańskiego Boga
można zestawić je ze specyficznymi dla danego wyzwania tekstami, w tym wypadku
Katechizmem, Prawem Kanonicznym, Konstytucjami Soborowymi, Encyklikami Papieskimi
i określić czy Kościół Rzmskokatolicki ma prawo określać się chrześcijańskim
wobec dowodów, które sam uznał rozpropagował i dostarczył.

Jeśli zatem wykazałem, że Bóg nie chce świątń, ołtarzy i ofiar,
a mimo to księża w jego imieniu je pobierają,
to pokazałem, że są oszustami i wyłudzają pieniądze,
mam wymienić z nazwiska wszystkich, czy wystarczy słowo "duchowieństwo"?

Drugim znieważanie uczuć religijnych.
Bóg jest przedmiotem czci religijnej, której wyrazem jest wypełnianie Jego Prawa,
jeśli duchowni je łamią i publicznie nawołują do jego łamania,
to jest to przestępstwo ścigane z urzędu przez państwo,
czy państwo nie ma prawa rozpoznać sprawy, w której ma rozsądzić?
Ten przepis służy do ochrony Kościoła przed innymi,
czy ma zapewnić ogólne poszanowanie uczuć religijnych?
Kościół Rzymskokatolicki znieważa swoje własne uczucia,
jest zatem winny nie tylko wobec innych, ale nawet wobec siebie,
przy czym większość wiernych nieświadomie, bo zostali oszukani.

>3)Zauważyłem, że Pan jest chory z nienawiści do katolicyzmu i bardzo sfrustrowany, o czym świadczą choćby następujące słowa: "Duchowni katoliccy głoszą swoje kazania z wywyższonych ambon i z nagłośnieniem, wierny siedzą zrównani z ziemią nie mogąc o nic zapytać, wyrazić wątpliwości, w tej sytuacji wybrane cytaty z Pisma i przygotowane kazanie dominują nad tłumem, a prywatne zastrzeżenia pozostają bez znaczenia.", "wmawia się ludziom, że nie ma sensu o tym myśleć, ale trzeba akceptować. Ci panowie co ich tu wymieniłeś to oszuści, a autorytety z nadania innych oszustów.", "Podczas procesu trzeba by zestawić ze sobą zeznania przedstwicieli różnych wyznań i porównać je ze sobą, ci którzy mają rację z łatwością by to udowodnili." Z całym szacunkiem, ale ludzie mają dość tych, którzy chcą ich na siłę uszczęśliwić, wykazać, że wiążą ich - jak to określił Norwid - kajdany niewidzialne, że są upokarzani. Jest Pan następnym wyzwolicielem ludzkości, który chce naprawić świat? Już trochę ich było.

Jak nie masz lepszych argumentów możesz mnie poniżać do woli,
nie boli mnie pusta krytyka, gorzej że odwraca uwagę od problemu,
jak komuś nie chce się zapoznać ze sprawą,
to idąc na łatwiznę uzna atak na osobę zamiast argumentów.

>4)Jeśli ma Pan informacje o tak licznych księżach-przestępcach, to niech Pan po prostu wyśle doniesienia na konkretnych, z imienia i nazwiska, księży. A jak Pan wie o ich mocodawcach, to niech i na nich, z imienia i nazwiska, Pan doniesie. Gdzie tu jest problem?

"przez Kościół Rzymskokatolicki reprezentowany przez biskupów zrzeszonych w Konferencji Episkopatu Polski i innych duchownych mających aktywny udział w kierowaniu instytucją, a także czerpiących korzyści z jej działalności."

To z zawiadomienia.
Trzeba dopisać kilka przykładowych nazwisk,
czy urzędnicy państwowi mają takie dane?

Urząd Skarbowy ma chyba dane na temat symbolicznego podatku,
jaki księża płacą w związku z tym wyzyskiem...

>5)Pana posty są przepełnione faszyzmem i nienawiścią do ludzi inaczej myślących. Nie może Pan wręcz znieść, że gdzieś w Polsce działa prężnie organizacja, której Pan nienawidzi i chciałby Pan zaangażować państwowy przymus do jej usunięcia.

Powiedziałem już, nie mam przeciwko religii chrześcijańskiej,
natomiast nie akcpetuję tego, jak się ją wypacza u wykorzystuje w złych celach,
szkodzi ludziom budząc w nich jednocześnie przekonanie, że to dla ich dobra,
jeśli Kościół przestanie głosić sprzeczności i określi spójną doktrynę,
czy to w pełni zgodną z Biblią, czy nie nazywającą się Chrześcijaństwem,
to niech sobie działa, tylko kto to wtedy wybierze?

>6)Dziwi się Pan, że nie ma komentarzy do całej sprawy? Zapewne dlatego, że nikt nie traktuje Pana poważnie. Nawet w tak zideologizowanym miejscu, jak ten portal...

W takim miejscu jak to, gdzie większość ludzi to ateiści,
początek tekstu jest raczej zniechęcający, nawet jeśli cieszy krytyką Kościoła,
to treść jest zbyt religijna i przez to zniechęcająca,
wymaga skupienia zbyt wielkiej uwagi na Boga...
Swoją drogą to ciekawe, że ludzie nie czytają Biblii, bo nie lubią Kościoła,
chociaż Kościół z Biblią w praktyce ma niewiele wspólnego.

Niestety wiekszość ludzi idzie na łatwiznę,
kierują swoje hasła do ludzi o podobnych przekonaniach,
duchowni do głęboko wierzących,
ateiści do zniechęconych Kościołem (prawie) apostatów,
każdy dba o swoje pewne, bezpieczne grono odbiorców,
pomijając część prawdziwego obrazu, która jest zbyt trudna.

Dziwi mnie natomiast, że pojawiła się katolicka krytyka...
Po co pan tutaj walczy za Kościół?
Myśle, że większość ludzi na tym portalu, to byli katolicy,
którzy wiedzą co Kościół oferuje i świadomie to odrzucili,
zatem nawracanie jest już raczej bezcelowe.

Myśle, że to odpowiada też na posty Psyka.

PS. Błedy w zawiadomieniu można poprawić,
istotne jest to, żeby w publicznym interesie doprowadzić do sprawy...
Psyk (14071 punktów)

>Jeśli zatem wykazałem, że Bóg nie chce świątń, ołtarzy i ofiar,

Gapciu, najpierw musisz wykazać, że Bóg istnieje a to jeszcze nikomu się nie udało. Ale, oczywiście, czekamy na proces Kościoła na którym to udowodnisz.

>Bóg jest przedmiotem czci religijnej, której wyrazem jest wypełnianie Jego Prawa,
>jeśli duchowni je łamią i publicznie nawołują do jego łamania,
>to jest to przestępstwo ścigane z urzędu przez państwo,

Zrobiło się groźnie. To ja już wolę Ojca Dyrektora - kradnie, bo takie jego zbójeckie prawo, ale nie miesza do tego Pana Boga nawet kiedy robi to w niedzielę (przykazania 3 i 7 w wersji z książeczki do nabożeństwa). Ojciec Dyrektor jest tym samym większym sekularystą niż poseł Wenderlich i co najmniej takim jak Ojciec Święty, który odpoczywał we wtorki.
www.wtorki.pl/

>Swoją drogą to ciekawe, że ludzie nie czytają Biblii, bo nie lubią Kościoła,
>chociaż Kościół z Biblią w praktyce ma niewiele wspólnego.

To proste - myślą, że ma i tym samym jest równie durna jak jego doktryna. Dużo się zresztą nie mylą, bo jedno warte drugiego (różnica taka, że Kościół nie propaguje niewolnictwa, zabijania krnąbrnych dzieci, wróżek, ofiar z ludzi i nie mówi co robić przy miesiączce tylko przy... braku miesiączki). Aha, i nie trzeba kroić siusiaczków, co jest najlepszym ustępstwem Ojca Świętego dla katolików.

>Myśle, że to odpowiada też na posty Psyka.

Nie sądzę.

>PS. Błedy w zawiadomieniu można poprawić, istotne jest to, żeby w publicznym interesie doprowadzić do sprawy...

Icek, jeśli trzech Żydów ci mówi, że śmierdzisz - to ty się Icek idź umyj...
niekatolik (99 punktów)
> Gapciu, najpierw musisz wykazać, że Bóg istnieje a to jeszcze nikomu się nie udało.

A po co?
Druga strona - Kościół Rzymskokatolicki - przyjmuje istnienie Boga,
skoro nie stanowi to przedmiotu sporu z przeciwnikiem, to szkoda zachodu.

Opierając się na dokumentach uznawanych przez obie strony i zewnętrznych świadków,
mogę wykazać, że Kościół nie realizuje głoszonych postulatów
i znieważa przedmiot czci religijnej, Boga, którego sam głosi.

Istnienie Boga wypadałoby udowadniać w sporze wierzącego z ateistą,
kiedy istotą sprawy było by określenie czy wręcz narzucenie przekonań
koniecznych do określenia i wyjaśnienia przedmiotu sporu,
tymczasem tutaj chodzi o werifikację nauk które są, a nie żadne wmawianie co ma być.

> Ale, oczywiście, czekamy na proces Kościoła na którym to udowodnisz.

Nie zamierzam, uznanie istnienia Boga jest prywatną sprawa każdego człowieka,
religia powinna być świadomym i dobrowolnym wyborem, a nie narzuconym prawem,
choć oczywiście z przyjęciem religii wiąże się przyjęcie jej zasad.

Uznanie istnienia Boga jest subiektywne, bo "dowody" są tylko pośrednie,
tak samo udowodnić nie można miłości, sprawiedliwości czy demokracji,
a jedynie pokazać, że działają pewne związane z nimi mechanizmy,
których celowość i skuteczność raczej nie daje się określić zwykłemu człowiekowi.
Uznajesz, że istnieje miłość, spawiedliwość i demokracja?

Celem sprawy jest publiczna ocena czy Kosciół jest sektą czy nie,
czy manipuluje doktryną i wykorzystuje ludzi podając sprzeczne cele i działania.

> Zrobiło się groźnie. To ja już wolę Ojca Dyrektora - kradnie, bo takie jego zbójeckie prawo, ale nie miesza do tego Pana Boga nawet kiedy robi to w niedzielę (przykazania 3 i 7 w wersji z książeczki do nabożeństwa). Ojciec Dyrektor jest tym samym większym sekularystą niż poseł Wenderlich i co najmniej takim jak Ojciec Święty, który odpoczywał we wtorki.
> www.wtorki.pl/

Owszem miesza do tego Boga, choć nie musi tego powtarzać w każdym zdaniu.
Wystarczy, że opiera się na kojarzącej się z Nim symbolice
i czasami coś poopowiada o swojej wybiórczej interpretacji Biblii.

> To proste - myślą, że ma i tym samym jest równie durna jak jego doktryna.
> Dużo się zresztą nie mylą, bo jedno warte drugiego

Bardzo racjonalne podejście.
Myślą, że tak jest nie wiedząc, to taka forma wiary chyba jest...
Racjonalnie powinno się najpierw zbadać i dopiero ocenić.

> (różnica taka, że Kościół nie propaguje niewolnictwa,

Tu jeszcze wypada wyjaśnić o jakie niewolnictwo chodzi.

Domyślnie w Europie mowa o niewolnictwie takim jak w Rzymie,
gdzie pan jest właścicielem niewolnika, ktory jest jakby przedmiotem,
z którym można zrobić wszystko, bić, gwałcić, zabijać, co tylko się chce.

Natomiast w Biblii niewolnictwo jest formą spłaty długu, karą jak współczesne więzenie,
ale to nie życie w izolacji i na koszt poszkodowanych, ale naprawa szkody, praca.
Prawo Mojżeszowe mówi, że za okaleczenie niewolnika nalezy zwrócić mu wolność,
jest też rok szabatowy, kiedy niewolników trzeba zwolnić i wynagrodzić za służbę.

A Kościół niewolnictwa nie potrzebuje, bo tak indoktrynuje ludzi,
że dobrowolnie mu służą za darmo, a nawet dopłacając...

>zabijania krnąbrnych dzieci,

Małe dzieci nie są w stanie o siebie zadbać ani się utrzymać, żyją na koszt rodziców,
są wychowywane i kształcone tak, by im się potem powodziło, to pokaźna inwestycja,
więc w starości rodzice, gdy będą nieporadni, mają prawo domagać się wdzięczności,
4 przykazanie realizuje coś, co dziś robią fundusze emerytalne,
tyle tylko, że zachowuje równowagę ekonomiczną społeczeństwa,
zamiast przez prowizje umacniać kilka najbogatszych podmiotów kosztem innych.

Prawo Mojżeszowe nie daje możliwości zabicia dziecka za wulgarne określenie rodzica,
ale za zerwanie więzi z rodzicami i odmowę ich wsparcia, kiedy będą go potrzebować,
lepiej jest, kiedy możesz napluć ojcu w twarz i wciąż domagać się alimentów,
na co pozwalają wspólczesne przpisy?

A kary dotyczą tylko winnych, nie robisz źle, nie masz się czym przejmować.

>wróżek,

Czyli oszustwa księży ci przeszkadzają, a wróżka już może być?
Pozatym wróżce trzeba najpierw udowodnić winę,
i to uczciwie, nie jak Inkwizycja.

>ofiar z ludzi

Że co?
Kościół Katolicki owszem wymaga spożywania ludzkiego mięsa i krwi,
w praktyce tylko symbolicznie, ale z przekonaniem, że w rzeczywistości,
natomiast jest to wybitnie niebiblijne.

>i nie mówi co robić przy miesiączce tylko przy... braku miesiączki).

Podczas miesiączki przez pochwę można łatwiej przenosić choroby,
bo istnieje otwarty dostęp do krwioobiegu, uważasz zakaz współżycia za bezsensowny?
To istotna, naturalna zasada higieny, lepszej wtedy nie było w tej sprawie.

>Aha, i nie trzeba kroić siusiaczków, co jest najlepszym ustępstwem Ojca Świętego dla katolików.

Podczas obrzezania nie kroi się siusiaczka tylko luźny kawałek skóry.
I wcale nie trzeba tego robić rytualnie, równie dobrze u lekarza, np. urologa.

I to również ma znaczenie higieniczne,
szczególnie w warunkach pustynnych na Bliskim Wschodzie,
gdzie nie zawsze można porządnie się umyć.

Między napletkiem a żołędziem może gromadzić się wilgoć,
np. resztki śluzu, moczu czy wody po kąpieli,
ciepła i izolowana przestrzeń sprzyja rozwojowi bakterii,
bez tego kawałka skóry łatwiej utrzymać czystość.

Kolejna sprawa to to, że żołądź zwykle jest organem wewnętrznym, okrytym skórą,
a uzewnętrznianym tylko na krótko np. podczas stosunków płciowych,
z tego powodu w jego okolicy nabłonek jest cienki, delikatny i podatny na infekcje,
stałe uzewnętrznienie stymuluje tkankę do zgrubnięcia i stwardnienia,
co również zabezpiecza przed chorobami wenerycznymi.

I pozostaje jeszcze leczenie stulejki,
ktore od obrzezania różni się conajwyżej ilością wyciętej skóry,
uważasz, że zabieg medyczny jest szkodliwym okaleczeniem?

To teraz powiedz, czy masz racjonalne argumenty przeciw obrzezaniu,
czy to tylko bezpodstawna, dogmatyczna, antyreligijna niechęć do tematu?
niekatolik (99 punktów)
Na jakąkolwiek zasadę (religijną) można powiedzieć:
"Nie wiem po co to jest, więc założę, że to bezsensowna fanaberia.",
ale czy to racjonalne? Racjonalnie wypada zbadać sprawę i dopiero ocenić.

W sposób oczywisty wnioskowanie trędów w ekonomii z układu fusów,
proszenie martwego kawałka kamienia czy drewna o cud,
ani tym bardziej zabijanie dla tego przemiotu człowieka czy zwierzęcia
jest czynnością, która nic pozytywnego nie daje, a szkodzi,
natomiast konsekwencje pewnych zasad religijnych można naukowo wyjaśnić.
Psyk (14071 punktów)
Większość tekstu ("zawiadomienia") - strony od 1 do 25 - to polemika teologiczna z katolicyzmem z pozycji protestanckich. Coś, co nawet ateistów nie interesuje. Ciekawiej jest dopiero pod koniec, na stronach 25-30 gdzie jest abc racjonalistycznej i antyklerykalnej krytyki Kościoła, znane milionom (prawdopodobnie większości) Polaków. Tylko co to ma wspólnego z prawem? Pisanie do prokuratury dysput teologicznych przeciwko katolicyzmowi należy ocenić bardzo krytycznie - to takie zamęczanie artykułem 196 kk a rebours. Ale to coś - nie chcę tego nazywać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa - jest znacznie gorsze. Ośmiesza krytykę Kościoła i daje mu do ręki argument, że jego wrogowie chcą go zniszczyć (czego autor wcale nie kryje). Mam nadzieję, że "nie katolik" nie jest i nie będzie członkiem PSR. A właściwym adresatem tego "dzieła" jest redakcja Strażnicy.
Psyk (14071 punktów)
Całe to "zawiadomienie" jest nieporozumieniem z tej prostej przyczyny, że obiera za cel Stolicę Apostolską podczas, gdy polski Kodeks karny sądzi tylko ludzi, nawet nie organizacje. Trybunał Konstytucyjny może zdelegalizować antydemokratyczną partię polityczną - to chyba wyjątek od zasady, że każe się ludzi. We Francji jest jeszcze ustawa About-Picard o działalności sekt i końcówka "zawiadomienia" zdaje się iść tym tropem (choć niezwykle chaotycznie i ogólnikowo). Jest tylko jeden problem - w Polsce nie ma ustawy About-Picard więc nie ma podstawy prawnej na której taki wniosek mógłby się oprzeć. Ale i tam nie było próby użycia jej przeciwko Kościołowi Katolickiemu więc wątpliwe czy na tym gwoździu w ogóle dałoby się coś ugotować.
Jest natomiast inny patent na zaszkodzenie nie tyle biskupom co artykułowi 196 kk - trzeba "zawiadomić o popełnieniu przestępstwa" dziesięciu biskupów, którzy powiedzieli ostatnio "Ojciec Święty Jan Paweł II" lub "Ojciec Święty Benedykt XVI". Jest to zakazane przez Pismo Święte (Mt 23,9 - Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie) w związku z Dziejami Apostolskimi 10,25-26 (A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. 26 Piotr podniósł go ze słowami: «Wstań, ja też jestem człowiekiem». Jest to więc znieważenie samego Boga (Deus Pater), co artykuł 196 oczywiście obejmuje. Cały protestantyzm jest (a przynajmniej został) oparty na przekonaniu, że papież jest antychrystem a nazywanie go "Ojcem Świętym" to bluźnierstwo.
pl.wikiped(*)znych_Ko.C5.9Bcio.C5.82.C3.B3w

Problem a raczej lukę w prawie pozwalającą wsadzić do więzienia... kardynała Dziwisza dostrzegł niezależnie ode mnie Jerzy Prokopiuk:

Tak oto odsłania się nam ewidentnie względny charakter bluźnienia czy bluźnierstwa. Albowiem, żeby jakiś akt odczuwać jako bluźnierczy, trzeba mieć poczucie sakralności czy symbolowości przedmiotu, do którego ono się odnosi. To znaczy, że akt taki jest bluźnierczy tylko dla ludzi, którzy żywią takie poczucie i je podzielają z innymi. (Pierwszy z przytoczonych już przykładów jest niewątpliwie bluźnierczy dla <w> wszystkim chrześcijan, drugi zaś chyba tylko dla katolików, ale już np. nie dla protestantów, dla których papież nie jest ani "Ojcem Świętym", ani "Namiestnikiem Chrystusa".) Jest to zatem problem nie tylko religijny, lecz także psychologiczny i społeczny.
www.gnosis(*)piuk_pochwala_bluznierstwa.htm

Zob. także:
To, że ktoś z ludzi może rościć sobie pretensje do urzędu Zastępcy Chrystusa zakrawa na absurd i bluźnierstwo. (...) Oficjalna witryna internetowa Watykanu informuje: "Ojciec Święty  Biskup Rzymski, jako następca Piotra jest wieczną i widzialną zasadą i fundamentem jedności zarówno biskupów jak i wiernych". I tak katolicy zniewoleni są w systemie zapewnieniem, że mają oni Ojca Świętego i Zastępcę Chrystusa  w osobie papieża. Obydwa zapewnienia są niewypowiedzianym bluźnierstwem przeciw jedynemu Świętemu Ojcu w niebie i jedynemu zastępcy Chrystusa - Duchowi Świętemu.
matthew.terramail.pl/Odejscie_papieza.html#16

Jeśli prokuratura odmówi śledztwa (co jest oczywiste) będzie to najlepszy argument przeciwko artykułowi 196 - jako, że nie może on chronić uczuć religijnych protestantów! Szczerze powiedziawszy pomysł tak mi się podoba, że zastanawiam się czy biskupi nie obrażają przypadkiem "Ojcem Świętym" moich uczuć religijnych...
niekatolik (99 punktów)
www.darmow(*)czytelnia/raport-o-sektach.pdf

Może to rozwieje pewne wątpliwości na temat kompetencji państwa dotyczących ruchów religijnych.

" 2)znaczna rozbieżność między celami realizowanymi a deklarowanymi
Cele deklarowane to te cele, które grupa prezentuje w oficjalnych dokumentach,
wypowiedziach publicznych, broszurach propagandowych czy też podczas rekrutacji nowych członków.
Informacje o właściwych celach, które realizują sekty, zazwyczaj są trudno osiągalne.
Można jednak je uzyskać na podstawie relacji byłych członków tych grup
(niektórzy z nich dysponują dokumentami "do użytku wewnętrznego"),
zasobów informacyjnych ośrodków zajmujących się problemem sekt w kraju
i za granicą, jak też ze źródeł policyjnych, sądowych i medycznych."
24-08-2009 17:21 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)
>www.darmow(*)czytelnia/raport-o-sektach.pdf
>Może to rozwieje pewne wątpliwości na temat kompetencji państwa dotyczących ruchów religijnych.
>" 2)znaczna rozbieżność między celami realizowanymi a deklarowanymiCele deklarowane to te cele, które grupa prezentuje w oficjalnych dokumentach,
>wypowiedziach publicznych, broszurach propagandowych czy też podczas rekrutacji nowych członków.
>Informacje o właściwych celach, które realizują sekty, zazwyczaj są trudno osiągalne.
>Można jednak je uzyskać na podstawie relacji byłych członków tych grup
>(niektórzy z nich dysponują dokumentami "do użytku wewnętrznego"),
>zasobów informacyjnych ośrodków zajmujących się problemem sekt w kraju
>i za granicą, jak też ze źródeł policyjnych, sądowych i medycznych."

Tak jak pisałem, jest to podążanie śladami ustawy About-Picard. Najpierw musi być analogiczna ustawa w Polsce, potem możesz się na nią powołać. Choć - jak również pisałem - nie ręczę za sukces, skoro nawet we Francji (!) nikt jej nie używał przeciwko Kościołowi Katolickiemu. Wręcz przeciwnie, przeciwnicy NRR, silnie powiązani z Kościołem są nią bardzo zainteresowani i wręcz jej pragną, by mieć legalne podstawy do prowadzenia swojej działalności. Jeśli uchwalona, ustawa może pogorszyć sytuację NRR w Polsce, nie zaszkodziłaby zaś Kościołowi Katolickiemu.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365