Racjonalista - Strona głównaDo treści
Poker

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
01-03-2010 23:28,bachir (114 punktów)
(zablokowany)
Poker
0 na 2
W PRL-u hazard karano pozbawieniem wolności lub obozem pracy W leśniczówce jednak,oddalonej od głównych szlaków komunikacyjnych grano w pokera jak jasna cholera! Prokuratorzy z cinkciarzami,ksiądz ze spekulantami. Grali również klasyfikatorzy bydła, kierownicy skupu ziemniaków i buraków cukrowych. Byli to wówczas bogaci ludzie. Nabijali kabzę w porozumieniu z plantatorami zawyżając wagę i klasę skupowanych płodów. Za stolikiem usiadłem z nimi po wtajemniczeniu sposobu wygrywania i odbierania sygnałów wzrokowo oddechowych ..W lustrze widziałem twarze grających oraz lubieżne ruchy kursujących z kieliszkami sióstr Gertrudy i Margaret. Stawiały wódeczki opierając się o ramię grających i dotykając ich obnażonymi persami .Zalotnie zaglądały w oczy,a przede wszystkim w karty. I jeśli potem mnie całowała któraś z nich w policzek, lub otarła się piersiami o ramie wiedziałem,ze przeciwnik ma karetę,asa kier,alb parę. Gra toczyła się tylko na pieniądze lub pod zastaw drogocennych rzeczy .Dzisiaj puszczamy z torbami księdza -powiedział mój wspólnik leśniczy. Wiewiórki doniosły ,że z poprzedniej parafii wyleciał za hazard,.Spłukał doszczętnie jej zasoby,nawet obrazy dal do komisu..Po trzech rozdaniach ksiądz zbankrutował. Pod zastaw położył złoty krzyż,a sam pogalopował na bryczce do plebanii po forsę. Na jego miejscu siadł ginekolog i gra toczyła się dalej Hazard ze śmietanką powiatu-jak się później przekonałem- pomagał załatwiać sprawy ,których normalnym tokiem nie można było ruszyć nawet przy pomocy czerwonej legitymacji..Kiedy pleban wrócił z kasą,gra dobiegała końca. Pokerzyści mieli niezłe już w czubach i woleli poklepywać ponętne pośladki siostrzyczek ,a były bez majtek,wręcz zapraszały do zabawy..Ksiądz uregulował dług,golnął szklanicę miejscowej jałowcówki i ruszył do plebanii umawiając się za dwa tygodnie w tym samym miejscu Jechałem z nim tez ,było po drodze. A gdzie jest poprzednik Jan-zagadnąłem. Uczy się w Padwie teologii odburknął, wściekły z przegranej karty nie chciał rozmawiać. Pocieszyłem,ze następnym razem mu lepiej pójdzie. Oby Bóg dal-odpowiedział. Na pewno da pocieszałem,a Jan zostanie papieżem jeśli parafia zacznie modlić się gorliwie. Ależ tu więcej grzeszników niż pobożnych sarknął w odpowiedzi -wio,wio targając lejcami konia pomknął do plebanii. Szedłem do szkoły, w kieszeniach szeleściły wygrane banknoty. Reszta towarzystwa dopiero o świcie czmychnęło do powiatu -powiedział na drugi dzień Jurek,po czym zaanonsował,ze w na sobotę opłuka pensję inspektor kontraktacji lnu. A na debecie zagra pod warunkiem ,ze zakontraktuje na szkolnej ziemi sześć hektarów lnu. I tak się stało..Umowę zakropiono obficie leśnej produkcji bimbrem,a inspektor w ramionach siostrzyczek bawił się do rana. Socjalizm trzeba umieć budować mówił spólnik pokerowy klepiąc mnie po ramieniu. Kandydat na teścia zaorze ci hektary i zabronuje,a zamiast lnu posiejemy ozimy rzepak ,a zbiory sprzedamy po najwyższej cenie jako towar super klasa. A len -zapytałem. Spisze komisja protokół na okoliczność zniszczenia go przez zwierzynę leśną Nadleśnictwo ma fundusz na odszkodowania. Leśniczy pod szyldem czerwonej legitymacji rozwijał interesy na zasadzie ręka rękę myje. Umiał wznosić zręby socjalizmu i tylko utyskiwał,ze nie wstąpiłem jeszcze do PZPR,Ale zrobił ze mnie przodującego drwala .W moim imieniu podpisywał listę płacy i inkasował wynagrodzenia drwala. O fakcie tym dowiedziałem się ,kiedy czekając na niego zajrzałem przypadkowo do dokumentacji. Siedząca na moich kolanach Gertruda wyjaśniła,ze ta lista tworzy fundusz na prezenty dla tych co nad nami. Na układy jak widać i wtedy nie było rady. Dzięki nim w czynach społecznych z okazji rożnych rocznic i świąt wojsko,młodzież, a nawet więźniowie wykonywali i przekraczali plan wyrębu i sadzenia lasu. Udział mojej szkoły w tych czynach był obficie wynagradzany i podkreślany w okolicznościowych przemówieniach szczebla gminno-powiatowego. A leśniczy mówił wtedy mówił: wstąp do partii to pojedziemy pociągiem przyjaźni do Moskwy wódkę pic. Gertruda fikała nogami ,a leśniczego jeszcze nie było . Teraz zrobimy na kogucika, zapiejesz od razu -powiedziała i uklękła na podłodze pochylając się nad moim rozporkiem .Ale delikatnie utraciłem ją .Myślałem już tylko o niebieskookiej po drugiej stronie lasu. Ciągnęła mnie ku sobie jak magnes opiłki. I nie wiem co mnie wtedy opętało,ze prócz nie nie chciałem żadnej,a było tam wtedy tyle barwnych dziewcząt. I niby kwiaty na polnych łąkach w podmuchach lipcowych wiatrów wirowały w strażackich remizach odsłaniając w przezroczystych sukienczynach zakazane owoce,jeszcze w poleni niedojrzane,a wręcz kusiły i niektóre prosiły weź mnie,weź mnie na zawsze. Otumaniony urodą absolwentki czteroklasowej szkoły wiejskiej czekałem niecierpliwie na leśniczego by z nim do niej pojechać Doświadczeń z kobietami prócz Tamary z kresowego dzieciństwa i Magdy ognistej,która więzienne marzenia erotyczne zamieniała w oszałamiającą rzeczywistość tak naprawdę nie miałem. A epizody szkolne i krótkie zwarcia na przepustkach z zegarkiem w ręku,by zdążyć do koszar nie ma co liczyć. Były na zasadzie wsadził wyjął. Pyr,pyr jak pszczółka i po krzyku. Leśniczy zaś to wytrawny ,starszy ode mnie myśliwy Wiele lań i sarenek klękało przed jego dubeltową. Czy na polenienie lasu , nad stawem byłaś z nią-zapytał .Chodzi tam sama zbierać kwiatki. Nigdzie jeszcze z nią nie bylem-odpowiedziałem. Szkoda czasu. Zrób to teraz, w stodole,albo w stogach na łące,Siostrę jej wezmę na tej bryczce. Przed nami ,w zasięgu wzroku była ich chałupa,a one jakby czekały na nasz przyjazd. Leżały na słomianej macie w negliżu ,opalały się chociaż słońce chowało się za chmury. Pierwszy raz ujrzałem ją w takim stroju , krew zawrzała mnie w żyłach,w majtkach pękała gumka. Teraz ,albo nigdy-usłyszałem szept leśniczego. Z rozchylonymi jak drzwi na oścież udami leżała lubieżnie i pochłaniała mnie niebieskim niebem swoich najpiękniejszych oczu świata. Ale ja w tedy nie wierzyłem,ze w ich głębinach nurza się wielu,a ja w ich otchłaniach popełnię harakiri..W domu nie było tym razem rodziców. Hulaj dusza,piekła nie ma -powiedział Jurek stawiając na stół półlitrówkę i rozlał wódkę do dużych szklanic. Czas to pieniądz.,pijemy do dna za naszą milą chwilę -zachęcał. Szumiało mi w głowie,a zawrót jej miałem podwójny, Po raz pierwszy całowała sama,obejmowała i do rąk brała mojego żołnierzyka , bawiła się nim jak niemowlak ślimaczkiem,a za ścianą jej siostra jęcząc błagała ,głębiej , mocniej i łózko tam trzeszczało. A moja niebieskooka tylko pozwalała dotykać siebie i caplować piersi,a zakazany owoc obiecała dać tylko po ślubie I kiedy mój mały był tuz tuz u bram rozkoszy ściskała go dłonią,a soki z niego spływały jej po palcach I mówiła oblizując je lubieżnie, że najpierw skub ,a potem dopiero siup. I tak dręczyła i kusiła przez wiele jeszcze dni i nocy,aż w końcu uległem i powiedziałem tak. I wtedy przyszła na zabawę do Czarnego Krzu,którą zorganizowałem na zakup pomocy naukowych do swojej szkoły. I chociaż na niej ślicznotki parafialne zaglądały mnie w oczy radośnie i niechcący niby ocierały się o mnie w zatłoczonej sali brylowałem tylko z ni ą na parkiecie,a potem na łóżku w szkole aż do rana. Nim jednak do tego doszło musiałem wielokrotnie przyrzec ,ze ją nie zostawię z brzuchem. Jurek odjeżdżając do leśniczówki błogosławił mi tę noc uśmiechem i życzył wiele razy raz po raz. Tylko się nie ozen-rzucił odchodząc. Nie widziałem wówczas,ze bzykał ją również tak samo jak jej siostrę Zanurzony w ramionach niebieskookiej zapomniałem o bożym świecie. Przez okno dolatywały chichoty rozbawionych podchmielonych biesiadników ,a orkiestra wojskowa grał im do białego rana. A niebieski oka zakładała uda na plecie i mówiła : spuszczaj si e we mnie ile chcesz. A kiedy na zapowiedz,kiedy do urzędu stany cywilnego? Mamrotałem ,oszalowany,dopuszczony do koryta,wyposzczony,głodny zgadzam si e na wszystko,byle by tam być. I nie zastanowiłem potem przy obrzutu ,ze jej brzuch tak szybko wyrośl i sterczał jak balon,a ksiądz uśmiechając karcił,że za parę miesięcy będą chrzciny. Rozpiętości czasowe dopiero uzmysłowiłem po latach,kiedy małżeństwo rozsypało w gruzy Zakochany to ślepy,głuchy i pozbawiony rozsądku człowiek. Wtedy córkę ze szpitala niosłem na rękach jak drogocenny klejnot. Pisać dalej?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365