 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-10-2007 17:02 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Racjonalizm religią
-1 na 1 | Jak łatwo zauważyć, jestem tutaj nowy. Do tej internetowej placówki zachęcił mnie ostatecznie link polecający zamieszczony w przypisach do "Boga Urojonego" Dawkinsa przez znakomitego polskiego tłumacza. Jednakże widziałem już racjonalistę wcześniej, postanowiłem jednakże powędrować gdzie indziej. Nazwa "racjonalista" nie wzbudziła mojego zufania. Znam wielu filozofów kartezjanistów, którzy są zadeklarowanymi teistami. Nie są rzecz jasna katolikami (choć i tak bywa), tym nie mniej wierzą w boskość wolnej woli i rozumu. Nie spodziewałem się zatem, że strona www.racjonalista.pl będzie miała coś wspólnego z ateizmem. Dla mnie wiara w ludzki rozum może być także bardzo silną religią. Często charakteryzuje ją też irracjonalny antropocentryzm. W moim rozumieniu bóg racjonalistów to rozum obserwujący z zewnątrz świat i naturę, w tym sensie boski, chociaż śmiertelny. Ogólnie, zapoznając się z pismami filozoficznymi z różnych kręgów cywilizacyjnych zauważyłem trzy główne fetysze, obekty niepodważalnej wiary: 1. Osoba - czyli Bóg Osobowy, lub stawianie ponad wszystkim jednostkowości i wolnej woli. 2. Byt - czyli metafizyka. 3. Rozum. Tymczasem uważam, że rozum jest efektem ewolucji naturalnej podobnie jak płetwa u ryby, czy liść drzewa. Gdy widzę hasło Kartezjusza - "wątpię więc myślę, myślę więc jestem", mam wrażenie kontaktu z religią. Nasuwają się bowiem pytania - jak i czym wątpisz? jak i czym myślisz? skąd tak silne przywiązanie do bytu? Mamy zatem byt i rozum. Później, w rozważaniach ojca racjonalizmu pojawia się bóg osobowy. Można pomyśleć, że musiał się pojawić z uwagi na inkwizycję. Ale czy rzeczywiście? Założenie niepodważalnej integralności osoby nie różni się jakościowo od założeń niepodważalności bytu, czy rozumu jako punktów odniesienia. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| nieobecny | Dobra, racjonalizm jest religią. Gratis dostajesz jeszcze jedno stwierdzenie: ateizm jest religią, ale to już pewnie dawno kupiłeś na którejś z witryn, które odwiedzałeś zanim wróciłeś tutaj (PS Po co?)
Usatysfakcjonowany?
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jako religię definiuję zjawisko dogmatycznej wiary w jakieś mniej lub bardziej wymyślone coś, czego to definicja nie podlega weryfikacji. Takie niekiedy odnoszę wrażenie, gdy stykam się ze słowem "rozum". Widzę wtedy świadomego obserwatora, który obudził się nagle na łonie nieświadomej i chaotycznej natury. Nie uważam natomiast, że ateizm jest religią. Nie zakładając dogmatów osoby, bytu, lub rozumu można być ateistą, lub panteistą. Ateizm jest bardziej epikurejski, panteizm bardziej celowy. Ktoś, kto zachwyca się naturą i odczuwa płynącą z tego zachwytu chęć jej badania jest dla mnie panteistą, gdyż ceni poznawanie natury ponad inne zajęcia. Epikurejczykiem jest dla mnie ktoś, kto nie ocenia. Nie mówi o żadnej celowości, co jednakże nie oznacza, że pogrąża się w bierności, gdyż wtedy ceniłby nad inne rzeczy bierność. Tak więc uważam, że ateizm nie jest religią i bardzo cenię tę postawę. Mi bliższy jest panteizm, choćby dlatego, że nie potrafię być tak obiektywny, żeby nie ulec ukierunkowanej chęci zachwycania się naturą.
|
|
1 na 1 | dzidziaaa (84 punktów) |
Wniosek jest jeden : religia Cię prześladuje. Biedaku. Albo - z drugiej strony - tak usilnie poszukujesz jakiejś religii, że we wszystkim ją dostrzegasz. To jest siła podświadomości drogi kolego.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mam nadzieję, że nie jestem tak okrutnie prześladowany. Natomiast moje pytanie jest poważne, choć może kontrowersyjne.
Nie wiem, czy przy lekturze Kartezjusza nie miała Pani wrażenia kultu rozumu wspartego obrazem Boga. Moja definicja religii jest być może szersza od tej najbardziej popularnej i może popełniam w tym błąd. Ale gdy wierzy się w coś bez uzasadnienia, uznaję to za religię.
Tak więc, jak wynika z mojego wyżej przedstawionego postu, staram się unikać wiary w dogmaty (rozumu, bytu i osoby). Po krótce przedstawiłem moje krótkie definicje panteizmu i ateizmu. Jeśli uważa Pani, że oznacza to, iż we wszystkim dopatruję się religii, proszę to uzasadnić. Przyjmowanie twierdzeń na wiarę ma bowiem też posmak religii.
|
|
|  | 1 na 1 | dzidziaaa (84 punktów) |
> Tak więc, jak wynika z mojego wyżej przedstawionego postu, staram się unikać wiary w dogmaty (rozumu, bytu i osoby). Po krótce przedstawiłem moje krótkie definicje panteizmu i ateizmu. Jeśli uważa Pani, że oznacza to, iż we wszystkim dopatruję się religii, proszę to uzasadnić. Przyjmowanie twierdzeń na wiarę ma bowiem też posmak religii.Zastanawiając się nad tym stwierdzam, że : aby móc cokolwiek powiedzieć na temat religii, móc ją przyjąć lub też odrzucić, należy o niej conieco wiedzieć. Z całym szacunkiem dla Pana (jeśli mówi Pan do mnie per Pani, powinnam zachować należyte normy w kulturze) - bo widzę, że w tej dziedzinie, tj religii, ma Pan pojęcie. Wspierając się myślą Kartezjusza chciał Pan nie wątpię coś zaznaczyć, coś wartego głębszego przemyślenia. Ale, jako ateista, może nie ma sensu się tak nad tym rozwodzić, bo to tylko utrudnia życie. A moje stwierdzenie, że we wszystkim dopatruje się Pan religii zostało napisane dlatego, że w całej swojej wypowiedzi niemalże wszystkiemu Pan przypisuje pewien "posmak religii". Polecam (na marginesie - czasem czuję się jak akwizytor bo w każdym poście coś komuś polecam  ) lektury, które nie będą się dla Pana wiązały z religią, może wtedy odzwyczai się Pan od tych myśli i przy następnym "spotkaniu" z Kartezjuszem może zmieni Pan zdanie i spostrzeżenia. Co do prześladowania - skojarzyło mi się to z prześladowaniem chrześcijan. być może przyszła kolej na prześladowanie ateistów?  Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja myślę, że prześladowanie ateistów cały czas trwa. Jeszcze pod koniec XVIII wieku kończyli oni na stosach. W XIX wieku w całej niemalże Europie nie można było być doktorem uniwersyteckim bez przyjęcia chrztu. Ten stan rzeczy trwał do ok. 1960 w wielu państwach, zwłaszcza anglosaskich.
|
|
5 na 5 | APawłowski (1150 punktów) | Racjonalistą bywam a to z powodu prostego, nie mam żadnych nakazów zachowań, poza tymi, które stawia przede mną mój własny rozum. Więc jeśli chcesz, to na swój sposób czczę swój umysł i jest on dla mnie bogiem. Jest mi zupełnie obojętne, jak sobie to nazwiesz. Tyle że o istnieniu tego mojego boga, jestem zupełnie przekonany i mam na to dowód w postaci choćby tego tekstu. Żadnej metafizyki w tym nie ma, więc co to za religia?
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Metafizyczne może być niepostrzeganie uwarunkowań kierujących umysłem. To znaczy dopatrywanie się wolności działania tam gdzie jej nie ma. Rozum może stawiać zatem zupełnie irracjonalne nakazy zachowań, traktowany jako niewzruszona podstawa może bardzo zniekształcać postrzeganie rzeczy. Oczywiście, pisząc te słowa również go używam, ale staram się nie ufać mu zbytnio. Aby móc mu nie ufać, staram się zrozumieć ewolucję na bazie której powstał. Mój umysł jest centralnym układem nerwowym zwierzęcia. Mój gatunek ok. 300000 lat zajmował się zbieractwem i łowiectwem, po czym przeszedł na rolnictwo ok. 30000 lat temu. Od 200 lat można mówić o rewolucji przemysłowej. Mogę zatem założyć, że mój umysł nadal jest narzędziem nomada i muszę brać na to poprawkę, gdy myślę. Wciąż jestem na łowach, posługuję się silnymi dualizmami, mam strefę bezpieczeństwa i łowów. Moje odczuwanie celowości, czasu i samego działania jest tym uwarunkowane. Dodatkowo, na kontynencie na którym mieszkam od 1600 lat dominująca jest religia silnie eskapistyczna z postacią bogoczłowieka w centrum. Nigdy nie byłem chrześcijaninem, ale wiem, że pojecia, symbole etc, zawarte w tej religii są silnie obecne we wszystkim. Przykładowy może być silny sceptycyzm wielu naukowców co do istnienia planet poza słonecznych, który ustąpił miejsca dowodom. Teraz znów wielu naukowców uważa, że możliwe są planety typu Jowiszowego (gdyż takie odkryto), nie zaś ziemskiego (są zbyt małe, aby je odkryć teraz). Tymczasem, gdy przemyśli się najbardziej prawdopodobny przebieg kształtowania się gwiazdy, brak planet musi się wydać czymś żadkim nawet bez dowodów płynących z obserwacji kosmosu. Skąd zatem ten sceptycyzm? Moim zdaniem odpowiedzialne za to są ogólne znaki kulturowe, które nie tak łatwo ulegają odrzuceniu. Można mieć chrześcijański umysł będąc od lat ateistą. Wtedy ten umysł musi być bogiem, choć oczywiście szacunek do naszych możliwości poznawczych sam w sobie nie ma nic nagannego.
|
|
|  | 1 na 1 | michiko (596 punktów) | > Skąd zatem ten sceptycyzm?Jest wiele wypowiedzi naukowców, dopuszczających nie tylko istnienie planet typu ziemskiego, także samego życia. Brak sceptycyzmu, przeciwnie, dużo ekscytacji i nadziei na odnalezienie najmniejszych jego śladów, w postaci chociażby jakichś bakterii albo ich skamielin. europa.astrowww.pl , projekt SETI itd.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No i na całe szczęście! Ale jeszcze przed okryciem planet przez Wolszczana wielu naukowców było bardzo, ale to bardzo sceptycznych. Gdy zaś opuścić astronomów i zobaczyć, co sądzili na ten temat humaniści, bądź co bądź ludzie wykształceni... szkoda słów. Wydaje mi się, że ambitny uczony humanista nie może nie znać odkryć chemii, biologii i fizyki, w drugą stronę to już działa - wielu matematyków i biologów jest wybitnymi znawcami sztuki, czy lingwistami, albo filozofami amatorami lepszymi niekiedy od profesjonalistów.
|
|
| | |  | | IQ955 (2355 punktów) | >Wydaje mi się, że ambitny uczony humanista nie może nie znać odkryć chemii, biologii i fizyki, w drugą stronę to już działa - wielu matematyków i biologów jest wybitnymi znawcami sztuki, czy lingwistami, albo filozofami amatorami lepszymi niekiedy od profesjonalistów. Napisałem kiedyś esej na ten temat pt. "Technologia". Na życzenie prześlę pocztą elektroniczną.
Pozdrowienia,
IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan go przesłał!  Ten temat jest dla mnie bardzo ciekawy.
|
|
| | | | |  | | IQ955 (2355 punktów) | > Byłbym bardzo wdzięczny, gdyby Pan go przesłał! Ten temat jest dla mnie bardzo ciekawy.Bardzo proszę - tylko nie wiem dokąd mam posłać (nie znam adresu poczty elektronicznej).
Pozdrowienia, IQ955. [Marek Czeszek]
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślałem, że jest jakoś atomatycznie zamieszczony  . Mój adres to lp.nelt@ramazm. Jeszcze raz dziękuję! Jak przeczytam dam znać.
|
|
| | |  | | michiko (596 punktów) | > No i na całe szczęście!Za bardzo się rozpędziłeś. Właśnie zaczynasz zaprzeczać samemu sobie.
|
|
1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Nazwa "racjonalista" nie wzbudziła mojego zufania. Znam> wielu filozofów kartezjanistów, którzy są zadeklarowanymi> teistami. [...]Filozofia Kartezjusza to przeżytek. Na swoje czasy Kartezjusz może i był racjonalistą, ale od XVII wieku nauka zaszła dużo dalej. Postępy kognitywistyki ( en.wikipedia.org/wiki/Cognitive_science ) czynią kartezjański podział na duszę i ciało, nie tylko podziałem niewygodnym i sztucznym, ale taki dualizm wydaje się być wręcz fałszywy. Założeniem programowym współczesnego racjonalizmu jest monizm materialistyczny.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobrze by było, ale ja mam pecha do spotkań ze starą szkołą. Oczywiście w monizmie materialistycznym dogmat rozumu jest niemożliwy do obronienia, choć każda rzecz może być użytecznym narzędziem dla siebie samej.
|
|
2 na 2 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | >Ale gdy wierzy się w coś bez uzasadnienia, uznaję to za religię. A uważa Pan, że wiara w rozum ludzki jest nieuzasadniona?
|
|
 | 1 na 1 | superkuku (191 punktów) | >>Ale gdy wierzy się w coś bez uzasadnienia, uznaję to za religię. >A uważa Pan, że wiara w rozum ludzki jest nieuzasadniona? A czy Pani uważa, że jest uzasadniona? Bo wielu filozofów łamało się nad tą sprawą i im się nie udało...
|
|
|  | 1 na 1 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | >A czy Pani uważa, że jest uzasadniona? Według mnie w ogóle nie ma czegoś takiego jak wiara w ludzki rozum. Wierzy się ( w sensie kultu czy religii) w rzeczy nadprzyrodzone, które najczęściej nie są potwierdzone namacalnymi dowodami i wynika to z potrzeby czucia, że istnieje istota wyższa. W ludzki rozum można wierzyć w sensie pewności jego istnienia.
|
|
| |  | 1 na 1 | dzidziaaa (84 punktów) | >Wedłóg mnie w ogóle nie ma czegoś takiego jak wiara w ludzki rozum.
po pierwsze : wedłUg (U otwarte). po drugie : kiedy ktoś mówi np. : "wierzę, że kiedyś to zROZUMiesz" to znaczy, że nie wierzy w jego rozum?
>Wierzy się ( w sensie kultu czy religii) w rzeczy nadprzyrodzone, które najczęściej nie są potwierdzone namacalnymi dowodami i wynika to z potrzeby czucia, że istnieje istota wyższa.
Ty masz potrzebę czucia "istoty wyższej"?
>W ludzki rozum można wierzyć w sensie pewności jego istnienia.
w sensie pewności jego istnienia?
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Istnienie jest przybliżeniem zjawiska, bardziej hipotezą, niż odpowiedzią ostateczną.
|
|
| |  | | superkuku (191 punktów) | > W ludzki rozum można wierzyć w sensie pewności jego istnienia.
A skąd ta pewność ?!
|
|
| | |  | 1 na 1 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | >A skąd ta pewność ?! Choćby w tym, że czymś musiałeś wyprodukować to pytanie i raczej nie były to płuca tylko rozum.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | superkuku (191 punktów) | >>A skąd ta pewność ?! >Choćby w tym, że czymś musiałeś wyprodukować to pytanie i raczej nie były to płuca tylko rozum. > Wcale nie musiałem sam wyprodukować. Może jestem tak zaprogramowany. Może jakaś siła nadprzyrodzona bawi się nami i podaje nam wypowiedzi. Może wcale nie istniejemy, tylko nam się wydaje, że istniejemy, a tak na prawdę, to jesteśmy tylko czyimś programem komputerowym.
Jaka jest różnica pomiędzy Twoją wiarą w rozum, a wiarą np. w Boga? Jakie masz namacalne dowody, że Twoja teoria jest prawdziwa?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | >Wcale nie musiałem sam wyprodukować. Może jestem tak zaprogramowany. Może jakaś siła nadprzyrodzona bawi się nami i podaje nam wypowiedzi. Może wcale nie istniejemy, tylko nam się wydaje, że istniejemy, a tak na prawdę, to jesteśmy tylko czyimś programem komputerowym.Jaka jest różnica pomiędzy Twoją wiarą w rozum, a wiarą np. w Boga? Jakie masz namacalne dowody, że Twoja teoria jest prawdziwa?
Na moją wiarę w rozum jest więcej dowodów niż na wiarę w Boga, choćby dlatego, że w Boga trzeba czymś wierzyć. A jakie Ty masz namacalne dowody na to, że Twoja teoria jest prawdziwa? PAN objawił Ci się i powiedział, że tak naprawdę jesteśmy tylko marionetkami w jego wirtualnym świecie? A może Ty sam w to nie wierzysz i wymyśliłeś to tylko po to, żeby wzbudzić moje wątpliwości?
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | superkuku (191 punktów) |
>Na moją wiarę w rozum jest więcej dowodów niż na wiarę w Boga, choćby dlatego, że w Boga trzeba czymś wierzyć. A jakie Ty masz namacalne dowody na to, że Twoja teoria jest prawdziwa? PAN objawił Ci się i powiedział, że tak naprawdę jesteśmy tylko marionetkami w jego wirtualnym świecie? A może Ty sam w to nie wierzysz i wymyśliłeś to tylko po to, żeby wzbudzić moje wątpliwości?
To nie ja twierdziłem, że:"W ludzki rozum można wierzyć w sensie pewności jego istnienia".
Czyżby różnica pomiędzy wiarą w rozum, a wiarą w Boga poległa tylko na różnicy w ilości dowodów?
.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G. (6809 punktów) |
>Czyżby różnica pomiędzy wiarą w rozum, a wiarą w Boga poległa tylko na różnicy w ilości dowodów?
W rozum nie potrzeba wierzyć. Kiedy coś (np.rozum, mózg) jest namacalne kończy się wiara, a jest wiedza. Być może Waszmość nie wiesz jeszcze, że masz rozum. Skoro nie wiesz, to dla Waszmości jest to dylemat: uwierzyć czy nie. W Bogów można tylko wierzyć, nie ma ani jednego dowodu na jego istnienie, jako byt osobowy istoty nadprzyrodzonej.
|
|
| | | | | | | |  | | superkuku (191 punktów) |
>W rozum nie potrzeba wierzyć. Kiedy coś (np.rozum, mózg) jest namacalne kończy się wiara, a jest wiedza.
A w którym miejscu namacałeś, Waść, swój rozum?!...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G. (6809 punktów) | >>W rozum nie potrzeba wierzyć. Kiedy coś (np.rozum, mózg) jest namacalne kończy się wiara, a jest wiedza. >A w którym miejscu namacałeś, Waść, swój rozum?!... > Po przeczytaniu dalszych wpisów wątku "Racjonalizm religią", zorientowałem się, że chodziło o to: "nie można całkowicie wierzyć w ustalenia rozumowe" autor użył skrótu myślowego pisząc: "nie można wierzyć w rozum". Prowokacyjny tytuł "racjonalizm religią" i skrót myślowy powyżej, wprowadziły mnie w błąd. Jakoby kwestionowane było to, że rozum jest obiektywnie przypisany do mózgu, analogicznie jak patrzenie do oczu, smakowanie do języka, chodzenie do nóg. Rozum nie jest namacalny, namacalnym jest mózg.
Popełniłem błąd włączając swój post, po przeczytaniu dwóch postów z pominięciem początkowych. To lekcja dla mnie, by być ostrożniejszym, uważniejszym. Ten wątek ma się do innych wątków, które wcześniej czytałem, jak praca doktorska do pracy maturalnej. Popełniłem gafę jak amator wchodząc do zawodowców, z myślą o partnerskiej dyskusji. Dziękuje za lekcje. Z szacunkiem. Stanisław
|
|
| | | | | |  | | dzidziaaa (84 punktów) |
>Na moją wiarę w rozum jest więcej dowodów niż na wiarę w Boga
teraz sama sobie przeczysz. przeczytaj sobie troszkę wyżej to, co napisałaś : "według mnie nie ma czegoś takiego jak wiara w ludzki rozum". Radzę Ci, żebyś zastanowiła się dwa razy zanim coś napiszesz. Albo jeśli po prostu brak Ci argumentów - nie pisz.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | >>Na moją wiarę w rozum jest więcej dowodów niż na wiarę w Boga >teraz sama sobie przeczysz. przeczytaj sobie troszkę wyżej to, co napisałaś : "według mnie nie ma czegoś takiego jak wiara w ludzki rozum". Gdybyś "dzidziaaa" przeczytała moje poprzednie wpisy dokładniej wiedziałabyś, o co chodzi w tym konkretnym rodzaju wiary w rozum. >Czyżby różnica pomiędzy wiarą w rozum, a wiarą w Boga poległa tylko na różnicy w ilości dowodów? Nie polega to na ilości dowodów a na konkretnych poglądach poszczególnych ludzi. Ktoś wierzy w boga, ktoś wierzy w rozum, moim zdaniem tylko na podstawie własnych przemyśleń i nie powinien być za to oceniany ani nakłaniany do zmiany poglądów. Każdy ma prawo przedstawić swoje poglądy, a jeśli kogoś to nie przekona do niczego to nie znaczy, że ta osoba zmieni swoje zdanie.
|
|
| | | | | | | |  | | dzidziaaa |
>Gdybyś "dzidziaaa" przeczytała moje poprzednie wpisy dokładniej wiedziałabyś, o co chodzi w tym konkretnym rodzaju wiary w rozum.
w przeciwieństwie do Ciebie czytam bardzo uważnie i wiem co mówię. usilnie starasz się być "inteligentna i na poziomie". Trochę Ci to jednak nie wychodzi, Pani Czternastoletnia.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | > w przeciwieństwie do Ciebie czytam bardzo uważnie i wiem co mówię. usilnie starasz się być "inteligentna i na poziomie". Trochę Ci to jednak nie wychodzi, Pani Czternastoletnia. Czyli uważasz, że osoby młode nie mają prawa mieć swoich pogladów i swoich racji, że jestem tylko smarkulą próbującą zwrócić na siebie uwagę? A może po prostu myślisz, że tkz. smarkacze nie mają wcale poglądów i tylko ślepo słuchają się reszty?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Zastanów się spokojnie, Olu, nad tym, co napisałaś. Każdy z nas jest niewolnikiem swojego wieku, doświadczeń i skłonności. Młodość jest skrajna i w gorącej wodzie kąpana, wiek średni zbyt wiele rozumów pojadł oprócz najważniejszego, starość jest kostyczna i często szydercza. Polecam praktykę żeglarską: każde wskazanie kompasu poprawić o wartość dewiacji...
Tak w ogóle, żadna z tych cech nie wyklucza słuszności.
|
|
| | | | | | | | | |  | | dzidziaaa (84 punktów) |
>Czyli uważasz, że osoby młode nie mają prawa mieć swoich pogladów i swoich racji,
Nie uważam.
>że jestem tylko smarkulą próbującą zwrócić na siebie uwagę?
To sobie sama dopowiedziałaś. zacytuj mi z mojej wypowiedzi zdanie, w którym nazywam Cię smarkulą.
>A może po prostu myślisz, że tkz. smarkacze nie mają wcale poglądów i tylko ślepo słuchają się reszty?
Za bardzo wszystko przeżywasz. Przede wszystkim chodzi o to, żebyś na siłę nie wymyślała mądrych zdań, trudnych słów. jak normalnie, bez wydziwiania wyrazisz swoje zdanie będzie całkiem w porządku i się nie będę doczepiać.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Aleksandra Dencław (135 punktów) | >Za bardzo wszystko przeżywasz. Przede wszystkim chodzi o to, żebyś na siłę nie wymyślała mądrych zdań, trudnych słów. jak normalnie, bez wydziwiania wyrazisz swoje zdanie będzie całkiem w porządku i się nie będę doczepiać. Już wyraziłam swoje zdanie i nie używam specjalnie wyszukanego słownictwa. Powiedziałam, co wiedziałam a ludzie ciągle się czepiali więc się wkurzyłam. Jeśli ktoś się za mną nie zgadza niech po prostu powie, że np. moje argumenty go nie przekonują i po prostu koniec dyskusji.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G. (6809 punktów) |
>Za bardzo wszystko przeżywasz.
Powinna przeżywać tyle, na ile jej pozwolisz? Jesteś tak pochłonięta filozofią, że na sprawy emocji nie starcza czasu.
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Są głupie i mądre poglądy i nie każdy ma prawo je przedstawiać. Na przykład nauczyciel biologii nie ma prawa być kreacjonistą, bo przeczy to samej instytucji "nauczyciela biologii". Stalin i Hiltler skorzystali z prawa do przedstawiania swoich poglądów i nie wszyscy byli z tego zadowoleni...
A gdy ktoś ma głupie poglądy, powinien ustąpić mądrzejszemu również dla własnego pożytku. Powinniśmy posługiwać się dowodami, by wiedzieć, co jest mądre, co zaś nie. Chrześcijanie ogłupiający swoje dzieci są doskonałym przykładem krzywdzących reperkusji takich "wolnościowych" idei.
To, co wymyśli sobie umysł, nie musi mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości. Rozum nie jest bogiem.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | dzidziaaa (84 punktów) | Po co się wtrącasz? nie interesuje mnie w tym momencie ani Stalin, ani Hitler ani Twoje reperkusje. Jeżeli będę miała do CIEBIE jakąś uwagę to wtedy poproszę o komentarz.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> nie interesuje mnie w tym momencie ani Stalin, ani Hitler ani Twoje reperkusje. Reperkusje?dzidziaaa:Przede wszystkim chodzi o to, żebyś na siłę nie wymyślała mądrych zdań, trudnych słów. Medice, cura te ipsum. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mamy stronę "Racjonalizm religią" i rozmawiamy na ten temat. Być może wtrąciłem się przez przypadek, ale zapewne przypadkowo pomyślałem, że uwagi, na które odpowiedziałem miały związek z dominującymi tu wątkami.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G. (6809 punktów) | >Po co się wtrącasz?
Bo to forum otwarte, ogólnie dostępne.
Rodzice posprzeczali się o czternastolatkę?
>Jeżeli będę miała do CIEBIE jakąś uwagę to wtedy poproszę o komentarz.
Nie zabierać głosu bez pozwolenia?
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pokazał Pan inne argumenty przeciwko wierze w rozum. Dziękuję  Są one bardziej wymowne, ale dla mnie te, które płyną z "Samolubnego genu", choć trudniejsze do szybkiego przedstawienia, mają charakter rzeczy trudnych do obalenia. To tak jak mechanika Newtona. Nikt jej nie obalił, tylko poszerzył. Również Teoria Względności czeka na poszerzenie (i ślub z fizyką kwantową). Neodarwinizm Dawkinsa jest dla mnie taką teorią względności i nie jestem w tym odczuciu z pewnością osamotniony. Po przeanalizowaniu koncepcji samolubnego genu nie można wierzyć w rozum, tak jak nie można być metafizykiem, czy wyznawcą osobowego boga. Piszę zawsze osobowy, bo gdy ktoś nazywa Naturę swoją boginią (ale Naturę taką jaką jest w świetle naukowych badań i przypuszczeń), nie ma w tym nic złego. To joński panteizm, także mi bliski.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Patty Matheson (2087 punktów) | Problem w tym, że można założyć sobie jakąś definicję słowa rozum (a także np. bóg i wielu innych), a potem roztrząsać, czy istnieje takowy naprawdę, a może tylko nam się wydaje. Ale czy to jest praktyczne? Może załóżmy, że Twoje procesy myślowe istnieją (ja nie zwątpię), i nazwijmy je właśnie rozumem. A jaka jest ich natura, czy jakiś bóg czy inszy Latający Potwór Spaghetti Cię programuje, czy nie - co za różnica? Tak samo mogę zapytać: a skąd wiesz, czy Twój bóg nie jest programowany przez mrówki faraona w innym wymiarze tak, że nam się tylko wydaje, że istnieje? Studnia bez dna. Boga jak nie było, tak nie ma, a Ty myślisz, i ja myślę, i wszyscy (myślę) myślimy  Pozdrawiam.
And at the end of the sixth day god heard: "Not enough mana".
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mnie chodzi o wiarę w rozum, jako w podstawę do ocen rzeczywistości. To, że z pomocą mózgu formułuje się jakieś zdania, lub podejmuje działania, nie znaczy nic ponadto, że z pomocą mózgu formułuje się jakieś zdania, lub podejmuje działania. Gdy chcemy użyć mózgu do czegoś, co wykracza poza sawannę na której powstał i poza potrzeby związanie z tą sawanną, jakikolwiek element wiary w rozum staje się bardzo dogmatyczną religią.
Warto mieć też ciągle na uwadze, że umysł to nie tylko sawannowa pamięć, ale też sawannowa metoda myślenia i sawannowa motywacja do myślenia. Oczywiście okna umysłu, czyli zmysły też są sawannowe. Najważniejszym jednak ograniczającym uwarunkowaniem jest metoda myślenia. Łatwo to sprawdzić zagłębiając się w fizykę kwantową, lub teorię strun.
Bliska jest mi też teoria ewolucji kultury, ewolucji memetycznej. Nasz umysł wyrosły z ewolucji genetycznej nie jest podmiotem dla ewolucji memetycznej, jest tylko jej nośnikiem. Stąd mamy coraz dokładniejsze obrazy wszechświata, które mają coraz mniej wspólnego z naszą intuicją i możliwością wyobrażenia sobie tych obrazów.
Czasem używam takiej metafory: "Nie każdy pasażer pociągu umie skonstruować lokomotywę". Nasze mózgi są pasażerami takiego pociągu, lecz nie ma już za bardzo konstruktora lokomotywy, lub też "jest nim" ewolucja memetyczna. Nawet najwybitniejsi naukowcy mają już ogromny problem z ogarnięciem obowiązującego modelu wszechświata. Lecz ten model rośnie, gdyż istnieje kooperacja ludzkich mózgów, oraz płynące przez nie, ewoluujące memy. Jednakże powoli te mózgi stają się komórkami większej całości, której żaden z nich nie jest w stanie objąć. Być może końcowym efektem będzie Sztuczna Inteligencja, być może to naturalne przejście z ewolucji genetycznej w ewolucję memetyczno - genetyczną. Dlatego żaden z naszych umysłów nie powinien być traktowany przez żadnego z nas jako punkt odniesienia.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G. (6809 punktów) | >Mnie chodzi o wiarę w rozum, jako w podstawę do ocen rzeczywistości. To, że z pomocą mózgu formułuje się jakieś zdania, lub podejmuje działania, nie znaczy nic ponadto, że z pomocą mózgu formułuje się jakieś zdania, lub podejmuje działania. Gdy chcemy użyć mózgu do czegoś, co wykracza poza sawannę na której powstał i poza potrzeby związanie z tą sawanną, jakikolwiek element wiary w rozum staje się bardzo dogmatyczną religią.
Gdy polujesz na sawannie, lub budujesz dom, zagrodę, to wierzysz, że rozum poprawnie ocenia rzeczywistość. (Może ocenić niepoprawnie, bo jest złudzenie optyczne i biała plamka na źrenicy). Ale gdy jesteś w Centrum Kierowania Lotów Kosmicznych, to już nie wierzysz swojemu rozumowi? Skąd wiesz gdzie granica wiarygodności rozumu? Podejmujesz działanie, więc podejmujesz ryzyko nieskuteczności działania. Religie bez ceremonii, obrzędów to wybrakowany twór. Wymyśl nowe słowo, nazwę dla tej zmyślonej przez Ciebie definicji. Religia łatwiej obywa się bez Boga, niż bez obrzędów. Przykład buddyzm. Może usiłujesz ocalić odrzucaną wiarę Boga, choćby w szczątkowej, nowej formie.
>Dlatego żaden z naszych umysłów nie powinien być traktowany >przez żadnego z nas jako punkt odniesienia.
Zapomniałeś dodać do Twojego "żaden z naszych umysłów nie powinien być traktowany przez żadnego z nas jako punkt odniesienia" słów "poza sawanną". To umniejsza wiarygodność umysłu, na korzyść zwolenników Boga. O tendencyjnych, nieświadomych błędach wiadomo już od Zygmunta Freuda. To co przemawia za Twoją teorią eksponujesz, a co przeciw niej umniejszasz.
Nie traktuję swojego umysłu jako narzędzia bezbłędnej oceny rzeczywistości, korzystam ze świadomości zbiorowej, ale nie włączam do tego Boga (chyba że ten Bóg też podlega ewolucji, zmienia się, wtedy mogę go przyjąć). Jest też nieświadomość zbiorowa, która zmniejsza wiarygodność rozumu, ale z tego nie wynika, że racjonalizm jest religią (w słownikowym znaczeniu tego słowa). Podałeś nową definicję, to podaj nowe słowo, a wtedy nie będzie 14 latka i ja (przypuszczam że jeszcze inni) włączać się i robić zamieszania.
Z szacunkiem, szczerze,
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wiara nie jest uzasadniona. Przypuszczenie, model teoretyczny jest natomiast uzasadniony jako narzędzie. Wiara na krótką chwilę, nie zaś niewzruszony dogmat.
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Dla mnie wiara w ludzki rozum może być także bardzo silną >religią.
rozum nie jest niczym, w co trzeba by wierzyć...jeśli np. porównujesz x z y, przypominasz sobie coś itd. (tu wszystkie funkcje intelektualne) - wcale nie musisz zakładać, że jest jakaś substancja (rozum), która spełnia te akty, i w którą -jako że nie jest dana bezpośrednio - trzeba wierzyć. to kwestia koncepcji bytu, jaką przyjmiesz: jeśli jest to substancjalizm - to możesz doszukiwać się czegoś poza tym, czego doświadczasz. myślę, że to anachronizm. bytem jest tylko to, co się ujawnia i nic ponad to. żadna transcendentna rzeczywistość nie jest potrzebna do tego, by wyjaśni(a)ć to, co jest dane. wiara w rozum jest w takiej koncepcji nonsensem. rozumem się posługujesz i nic więcej. dany on jest wyłącznie w działaniu i jest tylko tym dzianiem się.
>W moim rozumieniu bóg racjonalistów to >rozum obserwujący z zewnątrz świat i naturę,
redukowanie rozumu do obserwacji (grecka theoria) to nieporozumienie...
>Tymczasem uważam, że rozum jest efektem ewolucji naturalnej >podobnie jak płetwa u ryby, czy liść drzewa.
rozróżnijmy problem genezy (zawsze obarczony błędem, a byc może, jesli weźmiemy pod uwagę długie okresy czasu, w ogóle nonsensowny) od opisu tu i teraz tego, co działa, co się dzieje, jak funkcjonuje, a więc problemy genetyczne od funkcjonalnych. moja ontologia ogranicza się do funkcjonowania tego, co jest dane. resztę goli brzytwa ockhama...
>Założenie niepodważalnej integralności osoby >nie różni się jakościowo od założeń niepodważalności bytu, >czy rozumu jako punktów odniesienia.
założenie to ma moim zdaniem wyłącznie praktyczny charakter. w każdej chwili jestem kimś innym. iluzja trwałości ego jest kulą u nogi naszego myślenia o człowieku, i nie tylko.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dziękuję za rzeczowy wpis, z którym się nie zgadzam. Słabość argumentacji tkwi tu oto, moim zdaniem:
rozróżnijmy problem genezy (zawsze obarczony błędem, a byc może, jesli weźmiemy pod uwagę długie okresy czasu, w ogóle nonsensowny) od opisu tu i teraz tego, co działa, co się dzieje, jak funkcjonuje, a więc problemy genetyczne od funkcjonalnych. moja ontologia ogranicza się do funkcjonowania tego, co jest dane. resztę goli brzytwa ockhama...
Dane jest to, co widzimy oczami natury. Lecz wpierw musimy wiedzieć, skąd ona patrzy. A patrzy choćby z sawanny, gdzie de facto ukształtował nam się mózg i nie zdążył się zmienić. Patrzy też oczami kręgowca, na skalistej planecie krążącej wokół średniej gwiazdy pierwszego pokolenia. Rządzące nami pragnienia wynikają z wielu czynników. Rozmnażamy się płciowo, jesteśmy kroplami morza na lądzie, nasz słuch pochodzi ze skrzeli, węch to smak w powietrzu bez wody etc. Tak naprawdę, aby być pewnym wniosku tu i teraz, trzeba zrekonstruować sawannę, wiedzieć, że nasze 5 zmysłów to w istocie 3 zmysły, że jesteśmy bardzo mocno uwarunkowani.
Lecz to nie wszystko. Sama potrzeba myślenia i metoda myślenia są uwarunkowane podobnie. Powyżej opisałem myślenie, co jeszcze nie podwarza rozumowania tu i teraz. Lecz to nie wszystko. Sposób w jaki myślimy, funkcja naszego umysłu pochodzi z sawanny (etc.). Aby myśleć, tak naprawdę trzeba posługiwać się modelowymi funkcjami. Trzeba dokonywać ciągłych symulacji. Trzeba w dużej mierze obrucić umysł przeciwko sobie i nie szukać w nim oparcia. Nie wiem, czy to jasno wyjaśniłem, proszę o uwagi - będę się nadal starał.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Podsumuję jeszcze raz, bo to co powyżej może być zagmatwane.
Patrzymy oczami natury, nie zaś umysłu, który jest tu i teraz. (Jako monistyczny materialista uważam wręcz, że to natura patrzy sama na siebie.) Posługiwanie się umysłem tu i teraz nie zawiedzie nas daleko.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Posługiwanie się umysłem tu i teraz nie zawiedzie nas daleko.
gdziekolwiek pójdziesz, zawsze będziesz miał jakieś tu i teraz. albo lepiej, słowami jednego ze wschodnich mędrców:
wszystko, co jest tutaj, jest gdzie indziej, a tego, czego nie ma tutaj, nie ma nigdzie. (saraha)
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Być może zawsze jest jakieś tu i teraz, ale niekoniecznie dla naszego umysłu. Nasz umysł najczęściej jest na sawannie sprzed 300 tysięcy lat. Bardzo szanuję wschodnich medrców. Filozofia niektórych z nich nie odbiega od współczesnego modelu wszechświata, choćby dlatego, że nie zakładali tytułowych dogmatów - bytu, osoby i umysłu. Są jednak mędrcy zatrzymani w pół drogi, to znaczy przyjmujący któryś z owych trzech dogmatów.
Ci, którzy odnosili się do tu i teraz byli zapewne wyznawcami boskiego Umysłu i hołdowali wierze, że człowiek jest odbiciem całego wszechświata. To tymczasem nieprawda. Człowiek jest przypadkowym fragmencikiem całego wszechświata. Tu i teraz człowieka nie jest pełne. Jest tylko tym, co bywa potrzebne do życia na stepie. Inne rzeczy możemy zauważyć niejako wbrew naszej sawannowej naturze, z pewnością nie tu i teraz.
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Dane jest to, co widzimy oczami natury.
to tylko połowa, a może i mniej prawdy...człowiek patrzy też oczami kultury, która może znacznie deformować całe pole spostrzezeniowe. czym inny jest krajobraz z drzewem, a czym inny krajobraz, w którym pojawi się np. wieża kościoła czy wieża przekaźnika telefonii komórkowej. weźmy też pod uwagę, że dzięki mysleniu możemy zrekonstruować czy zdekonstruować sam obraz natury. porównaj np. ilość receptorów w oku z ilością nerwów w nerwie wzrokowym: jest ich znacznie mniej, a więc organizm aby funkcjonować (żyć) nie potrzebuje wiernego odzwierciedlenia rzeczywistości. to dlatego na ogół posługujemy się abstrakcjami, czyli uproszczonymi obrazami rzeczywistości, mylnie utożsamiając je z samą realnością. oko natury jest okiem upraszczającym. nawet nauka rozpatruje na ogół idealizacje. zbytnia wrażliwość na szczegół staje się jednostką chorobową.
>Lecz wpierw musimy wiedzieć, skąd ona patrzy. A patrzy choćby z sawanny, gdzie de facto ukształtował nam się mózg i nie zdążył się zmienić.
podejrzewam, że miejsce jest tu raczej nieistotne. gdziekolwiek spotkasz formy żywe (na każdym ich szczeblu) zawsze chodzi o jedno: o trwanie. stąd można jak podejrzewam abstrahować od genezy w badaniu myślenia, a skupić się na jego funkcji: a jest nią podtrzymywanie wszelkich systemów w ich istnieniu. każdy indywidualny byt robi wszystko, aby trwać. myślenie jest formą przeciwstawiania się rozpadowi, nicości. to sformułowanie dotyczy również form organicznych: choćby to brzmiało dziwnie przypisuję funkcje myślenia nawet formom nieorganicznym. kryształ czy kamień polny też "myśli", chociaż wcale nie musimy przypisywać mu żadnej "duchowości". człowiek nie jest tu wyjątkiem. mówiąc językiem biblijnym: bóg tchnął ducha nie tylko w człowieka (jak chce antopocentryzm a w gruncie rzeczy egoizm judeo-chrześcijański), ale we wszystko. te ostatnie słowa to tylko metafora, abyśmy się lepiej rozumieli. nie jestem w żadnym sensie teistą
>Rozmnażamy się płciowo, jesteśmy kroplami morza na lądzie, nasz słuch pochodzi ze skrzeli, ...
ale zwróć uwagę, że człowiek nie rozmnaża swych technik myślenia w takim samym stopniu, jak rozmnaża się indywidualnie. umysł, jeśli w ogóle ewoluuje, to raczej jak żółw. większość ludzi na naszej planecie posługuje się logiką, którą możesz wyabstrahować z dialogów platona, biblii czy z indyjskich wed. co więcej: zachowanie wirusów też jest racjonalne. opisz je dokładnie, a wtedy okaże się, że między jednym a drugim jego etapem jest to, co nasza logika formułuje w tezy.
>Tak naprawdę, aby być pewnym wniosku tu i teraz, trzeba zrekonstruować sawannę, wiedzieć, że nasze 5 zmysłów to w istocie 3 zmysły, ...
każdy zmysł robi w gruncie rzeczy to samo: odsłania bycie czegoś. powiedziałbym tak: zmysłowość jest źródłem bycia. racjonalność zaś ustala relacje.
> Sposób w jaki myślimy, funkcja naszego umysłu pochodzi z sawanny (etc.).
to nieważne skąd pochodzi n a s z e myślenie czy też odczuwanie (rzecz równie istotna). a skąd pochodzi myślenie kryształu? myślenie człowieka uważam za jedną z wielu form myślenia: jesteśmy jednym z wielu przypadków natury. sednem myślenia jest walka z nicością. walka daremna. zrozumienie tego jest np. w buddyzmie oświeceniem.
>Aby myśleć, ... Trzeba dokonywać ciągłych symulacji. Trzeba w dużej mierze obrucić umysł przeciwko sobie i nie szukać w nim oparcia.
to interesujące. również uważam, że racjonalność najbardziej wyraża się w samoograniczaniu umysłu, w badaniu jego fałszywych ambicji. a szukanie oparcia w czymkolwiek to tak jak szukanie nóg węża. wszystko płynie. nawet, chociaż nieco wolniej, idee platona...
pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo ładna wypowiedź i miło mi się ją czytało panie Diogenesie. Swoją drogą Diogenes znaczy "stworzony dla Zeusa", co dla mnie z kolei znaczy "stworzony dla mocy strzegącej wyroków Mojr", co można przetłumaczyć na dzisiejsze - "strażnik wiedzy o harmonii Natury".
Wzruszony pięknem Pańskiej wypowiedzi, nadal się nie zgadzam. Mówi Pan, że kamienie i ludzie "się myślą", oraz mówi Pan o "walce z nicością". Tymczasem ja uważam, że myślenie jest subiektywną oceną naszego gatunku. Wróbel może być mędrcem, który nie myśli, lecz robi coś zupełnie innego. Zresztą, być może wróbel jest do nas zbyt podobny. Spójrzy więc na drzewo, albo przypuszczalnych mieszkańców innych planet. Sądzę, że gdybyśmy szukali tak cierpliwie, odnaleźlibyśmy stany nie mające nic wspólnego z myśleniem, a nie będące bynajmniej bezmyślnością.
Teraz kolej na nicość. Otóż replikanty, jakimi są na Ziemi geny, stały się bazą dla nas i innych zwierząt, roślin, grzybów i (zapomniałem nazwy), oraz bakterii i (zapomniałem nazwy). Ciągłe powielanie genów w sytuacji doboru naturalnego sprawiło, że teraz rozmawiamy. Cóż jednakże się replikuje? Otóż nie nasze ciała, ani też nie aminokwasowe "ciała" samych genów. Replikują się wzory, relacje. To one są w ten sposób "nieśmiertelne" (we Wszechświecie słowo "nieśmiertelny" brzmi śmiesznie). Te replikujace się relacje nie stanowią moim zdaniem antytezy nicości. Tak samo nią są, jak i nie są.
I nicość po raz drugi. Najbardzie początkową przyczyną samego zaistnienia życia na Ziemi była zapewne dwoistość atomu węgla, który może mieć budowę krystaliczną i chaotyczną. Owa dwoistość sprawiło, że mógł się replikować wraz z innymi pierwiatkami. Gen jest w jakimś sensie kryształem niezdecydowanego węgla. Replikuje się zaś owo coraz doskonalsze niezdecydowanie. Nie wiem, czy jest w tym miejsce na nicość. To raczej powiew prawdopodobieństwa o ogromnych otchłaniach wszechświata, który trwa, niszczy i tworzy.
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >... uważam, że myślenie jest subiektywną oceną naszego gatunku.
dość odważnie utożsamiasz wartości (oceny) z myśleniem. sądzę, że poprzedzaja one w zagadkowy sposób myślenie, które skłonny byłbym raczej widzieć jako sposób realizacji wartości. najpierw dostrzeżesz, że np. bycie jest pewnym dobrem, pewną wartością, a nastepnie robisz wszystko, aby to realizować, nawet na poziomie nieświadomego instynktu (np. samozachowawczego). ludowe porzekadło, które mówi, że potrzeba jest matką wynalazku też odzwierciedla taki punkt widzenia. zdaje się, że coś podobnego miał na myśli heidegger pisząc o trosce jako fundamentalnej charakterystyce ludzkiego bytu. co dziwnego, jesli ktoś postanawia popełnić samobójstwo, to też musi pomysleć na tyle, aby tego dokonać. myślenie więc jest jak nóż: możesz nim kroić chleb, albo wbić go sobie lub innym w serce. to narzędzie fundamentalnych wartości, do których bez wątpienia należy bycie (nie utożsamiam go z biologicznym). jakkolwiek więc nie odpowiemy sobie na szekspirowskie pytanie: być albo nie być - musimy myśleć. i to jest jeden z wielu paradoksów myslenia. przyznam się, że nie bardzo wiem, co począć z próbą deifikacji tak rozumianego myślenia. pachnie to nonsensem.
>Wróbel może być mędrcem, który nie myśli, lecz robi coś zupełnie innego.
to istotnie zabawne. to właśnie nasz judeo-chrześcijański antropocentryzm ulokował człowieka na topie drabiny bytów. to nonsens i nieustające źródło cierpienia.
>gdybyśmy szukali tak cierpliwie, odnaleźlibyśmy stany nie mające nic wspólnego z myśleniem, a nie będące bynajmniej bezmyślnością.
pełna zgoda. dodam, że nie trzeba tego koniecznie długo szukać. wystarczy popatrzeć na cokolwiek. pyłek kurzu streszcza mądrość świata.
>Teraz kolej na nicość.
myślę o nicości na poziomie, na którym jest ona dla nas istotna,a więc na poziomie języka i doświadczenia potocznego. jest ona czymś elementarnie prostym: spójrz obok siebie. tyle rzeczy wypełni pustkę po tobie. bezszelestnie, bezboleśnie. nicość to dla mnie brak. to po prostu "nie-ty". jej fundamentem jest pamięć i możliwość porównywania różnych stanów
>we Wszechświecie słowo "nieśmiertelny" brzmi śmiesznie...
przyparty do muru zgodziłbym sie być może na antyczny pogląd w tej kwestii: wszechświat jako całość jest wieczny, jego formy zaś są ulotne. z drugiej zaś strony nie wiem, czy zdania dotyczące całości świata mają w ogóle sens...pozostaje więc gra możliwości, czyli pusta logika: jeśli powiem ci logiczną prawdę, że jutro bedzie padał deszcz lub jutro nie będzie padał deszcz, to jeszcze nie powiem ci nic o pogodzie na jutro.
>I nicość po raz drugi. Najbardzie początkową przyczyną samego zaistnienia życia na Ziemi...
powiedz mi, dlaczego pęd ziemniaków w piwnicy skręca w stronę światła? myślę, że ta początkowa przyczyna jest wciąż obecna.
>...Replikuje się zaś owo coraz doskonalsze niezdecydowanie.
czyli wolność?
>Nie wiem, czy jest w tym miejsce na nicość. To raczej powiew prawdopodobieństwa o ogromnych otchłaniach wszechświata, który trwa, niszczy i tworzy.
mam potoczne (a nie teoretyczne) wyobrażenie nicości jako braku, nieobecności. nicość nie jest czymś, lecz jedynie stosunkiem do owego braku, jest odpowiedzią myśli na ów brak. to w przestrzeni tego stosunku powstają i nikną nasze cywilizacje. i my również.
pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Szanowny Panie Diogenesie. Wpierw chciałbym się zapytać, czy za myśleniem gwiazd, kamieni i ludzi nie stawia pan jakiegoś wielkiego myśliciela? To zupełnie szczere pytanie - czy sugeruje Pan republikę myślenia, teokrację myślenia, czy symbiozę myśli? Zawsze gdy widzę jakiś model filozoficzny, staram sie dowiedziec skąd on wynika i czemu służy.
dość odważnie utożsamiasz wartości (oceny) z myśleniem. sądzę, że poprzedzaja one w zagadkowy sposób myślenie, które skłonny byłbym raczej widzieć jako sposób realizacji wartości. najpierw dostrzeżesz, że np. bycie jest pewnym dobrem, pewną wartością, a nastepnie robisz wszystko, aby to realizować, nawet na poziomie nieświadomego instynktu (np. samozachowawczego).
Ja nie uważam, że ja coś dostrzegam. Płyną przezemnie różne nurty natury, jestem ich przypadkowym złożeniem. Wartości, które chciałbym osiągnąć uniemożliwiają mi spojrzenie na rzekę. Tymczasem "dzieeje się" tylko ona.
ludowe porzekadło, które mówi, że potrzeba jest matką wynalazku też odzwierciedla taki punkt widzenia. zdaje się, że coś podobnego miał na myśli heidegger pisząc o trosce jako fundamentalnej charakterystyce ludzkiego bytu. co dziwnego, jesli ktoś postanawia popełnić samobójstwo, to też musi pomysleć na tyle, aby tego dokonać. myślenie więc jest jak nóż: możesz nim kroić chleb, albo wbić go sobie lub innym w serce. to narzędzie fundamentalnych wartości, do których bez wątpienia należy bycie (nie utożsamiam go z biologicznym). jakkolwiek więc nie odpowiemy sobie na szekspirowskie pytanie: być albo nie być - musimy myśleć. i to jest jeden z wielu paradoksów myslenia. przyznam się, że nie bardzo wiem, co począć z próbą deifikacji tak rozumianego myślenia. pachnie to nonsensem.
Moim zdaniem tak ujęta troska myli nasze możliwości poznawcze, gdyż dotyczy ona genów. To one są specjalistami od bytu. My jesteśmy jak wiatr nad ich gałęźmi, nad ich lasem. Naszym zadaniem jest służyć pięknu tych drzew.
>>Wróbel może być mędrcem, który nie myśli, lecz robi coś zupełnie innego. >to istotnie zabawne. to właśnie nasz judeo-chrześcijański antropocentryzm ulokował człowieka na topie drabiny bytów. to nonsens i nieustające źródło cierpienia. >>gdybyśmy szukali tak cierpliwie, odnaleźlibyśmy stany nie mające nic wspólnego z myśleniem, a nie będące bynajmniej bezmyślnością. >pełna zgoda. dodam, że nie trzeba tego koniecznie długo szukać. wystarczy popatrzeć na cokolwiek. pyłek kurzu streszcza mądrość świata.
Bardzo mnie cieszy Pański brak antropocentryzmu!
Moim zdaniem geny zajmuja się nicością. My nie znamy ani nicpści ani bytu, tak jak ksiazka nie zna czytelnika
|
|
 | | superkuku (191 punktów) |
>rozum nie jest niczym, w co trzeba by wierzyć...jeśli np. porównujesz x z y, przypominasz sobie coś itd. (tu wszystkie funkcje intelektualne) - wcale nie musisz zakładać, że jest jakaś substancja (rozum), która spełnia te akty, i w którą -jako że nie jest dana bezpośrednio - trzeba wierzyć. to kwestia koncepcji bytu, jaką przyjmiesz: jeśli jest to substancjalizm - to możesz doszukiwać się czegoś poza tym, czego doświadczasz. myślę, że to anachronizm. bytem jest tylko to, co się ujawnia i nic ponad to. żadna transcendentna rzeczywistość nie jest potrzebna do tego, by wyjaśni(a)ć to, co jest dane. wiara w rozum jest w takiej koncepcji nonsensem. rozumem się posługujesz i nic więcej. dany on jest wyłącznie w działaniu i jest tylko tym dzianiem się.
Czyli wszystko jest kwestią koncepcji bytu, jaką się przyjmie. Zatem nie ma żadnego pewnego fundamentu dla teorii. Nie ma żadnej pewności, że porównywanie x z y jest naszym porównywaniem, czy porównywaniem, które nam narzuca jakaś inna istota.
.
|
|
1 na 1 | waligóra (961 punktów) | Wydaje mi się, że u sedna problemu tkwi wieloaspektowość i trudności skonceptualizowania pojęcia racjonalizmu, który generalnie nie powinien być - zwłaszcza teraz w okresie bardzo burzliwego rozwoju nauk przyrodniczych - traktowany jako racjonalizm "tradycyjny" tj. właśnie kartezjański. Powinno sie go raczej rozumieć jako zespół metod płodnych heurystycznie uprawianych w celu utylitarnym. Nie można oczywiście niezauważać w pewnym stopniu arbitralnych lub nawet konwencjonwencjonalistycznych założeń tak pojmowanego racjonalizmu jednak nie powinno nas to skłaniać do asocjacji religijnych - w skrajnym wypadku powodowałoby to deifikacje czy też ureligijnienie każdej celowej działalności człowieka. Jak wiadomo każdy dostatecznie bogaty system wiedzy czy to przyrodniczej czy filozoficznej opiera się o zespół konstytuujących go postulatów, system taki suma sumarum zawsze musi być -ponieważ taka jest natura rzeczy- przyjmowany na "wiarę". Kwestią subiektywnego wyboru jest dopatrywanie się w takim stanie rzeczy teistycznych, panteistycznych lub tez innych religijnych konotacji. pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Problem w tym, że łatwo tworzymy asocjacje religijne. Z pewnością nasze spojrzenie w naukach przyrodniczych nacechowane jest jeszcze ogromnym ładunkiem subiektywizmu, co trochę martwi, ale też napawa nadzieją. Nauki przyrodnicze, choć mają tak wiele wspaniałych osiągnięć, dopiero wystartowały. Teraz, moim zdaniem, musimy sobie w pełni uświadomić, że jesteśmy fragmentem przyrody spoglądającym w większą całość. Tak jak obaliliśmy granitowe pomniki przestrzeni i czasu, tak teraz trzeba by runął kolejny posąg - odrębności obserwatora.
|
|
|  | | waligóra (961 punktów) | >Problem w tym, że łatwo tworzymy asocjacje religijne. Z pewnością nasze spojrzenie w >naukach przyrodniczych nacechowane jest jeszcze ogromnym ładunkiem subiektywizmu, >co trochę martwi, ale też napawa nadzieją. Nauki przyrodnicze, choć mają tak wiele >wspaniałych osiągnięć, dopiero wystartowały. Teraz, moim zdaniem, musimy sobie w >pełni uświadomić, że jesteśmy fragmentem przyrody spoglądającym w większą całość. >Tak jak obaliliśmy granitowe pomniki przestrzeni i czasu, tak teraz trzeba by runął kolejny >posąg - odrębności obserwatora.
Mała uwaga do mojej poprzedniej wypowiedzi : oczywiście zamiast "konwencjonwencjonalistycznych " powinno być "konwencjonalistycznych" od slówka "konwencja" (umowa). Nie traktowałbym jako poważnego problemu religii czy też religijności, w gruncie rzeczy bowiem te przejawy działalności umysłowej człowieka można wiązać z ogólnie rozumianą "sztuką" (kulturą) tj. ze zdobyczami cywilizacyjnymi. W ostateczności można nawet potraktować je jako sposób życia - pewnego rodzaju filozofię życiową. Problemem religia staje się dopiero w "rękach" fanatyków lub też u ludzi którzy nie potrafią lub też nie odczuwają takiej potrzeby (czasmi wręcz odrzucaja taką możliwość) głębszej reflekcji nad swą wiarą. To że jesteśmy fragmentem przyrody było właściwie jasne od zawsze - nie jasne było tylko to, jakie miejsce człowiek zajmuje w tej właśnie wiekszej całości. Jednak jak widzimy z dzisiejszej perspektywy nie było i nie będzie prostą rzeczą "obalenie" - jak to ujmujesz- pewnych wyobrażeń czy wręcz antropomorfizmów. Nie można od tak sobie dokonać rewolucji w światopoglądzie, porzucając dotychczasowe mniemania - w ten sposób moglibyśmy przysłowiowo "wylać dziecko z kąpielą". Takie zmiany dokonują sie na drodze ewolucji a nie rewolucji. Piszesz o pojęciu "odrębności obserwatora" lub wlaściwie jego braku - jak to rozumiesz ? (czy wiążesz tę koncepcje ze zdobyczami mechaniki kwantowej ? )
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chodzi mi o bardzo silny obektywizm obserwatora, obecny nie tylko w danych, lecz i w przetwarzaniu danych. Jest to bardzo trudne, jak Pan słusznie zauważył i zmiany nie mogą być gwałtowne (choć nie wiem, czy będzie czas na stopniowe zmiany). Badacz powinien zupełnie na serio zapomnieć o tym, że jest człowiekiem. Porzucić swoje nawyki i przyzwyczajenia.
Z pewnością zrozumienie fizyki kwantowej na tyle mocne, by używać jej do myślenia byłoby wskazane. Przypuszczam jednak, że wymagałoby to silnych technologicznych interwencji w ludzki mózg. Z tego co wiem, odkrywcy fizyki kwantowej zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że zadali ostateczny cios "zdrowemu rozsądkowi" i usiłowali myśleć "kwantowo".
|
|
| | |  | | Remigiusz Fajfer | >zdawali sobie doskonale sprawę z tego, że zadali ostateczny cios "zdrowemu rozsądkowi" i usiłowali myśleć "kwantowo". Szanowny Panie, a ja jestem na tyle eklektyczny, że czuję się ateistą, satanistą, chrześcijaninem, buddystą i racjonalistą. Każdym istą, a Lucyfer to mój kumpel. To co jednak powie panu człowiek, którego stać na więcej, niż natrętne klepanie w klawiaturę, na zasadzie "mowa trawa", albo jak to mówią za oceanem: "talk is cheap", czyli gen. Mirosław Hermaszewski, to stwierdzenie: "myśl szybsza od światła". Jakby Pan tego nie chciał rozumnie wytłumaczyć i jakich by pan faktów nie użył, to nie będą absolutnie prawdziwe i nie będą absolutnie prawdziwie oddawać istoty istnienia (a nawet myślenia). To będą tylko tyle prawdziwe, co naiwne i cyniczne, ignoranckie aksjomaty. Po prostu fest rozbudowane. Moim zdaniem swą dziką determinacją próbuje pan znaleźć prawdę absolutną i jak to słusznie zauważono, nawet ateizm urósł u Pana do formy religii bez Boga. Co więcej, wykazuje się pan takim obyciem w temacie, że posądzę pana o medytacje i modlitwy celem podtrzymania swych racji. Więc może buddyzm, który nie rozdrabnia się na podstawowe trzy wartości uniwersalne propagowane przez chrześcijaństwo, czyli wiara, nadzieja i miłość?
|
|
| | | |  | | Remigiusz Fajfer | p.s. Kiedyś napisałem scenariusz (trafił do szuflady) o Venie. Była to postać skazana oczywiście na zagładę, gdyż była początkowo człowiekiem, a akcja filmu zaczynała się w chwili rozkwitu jego imperium, który to rozkwit zapowiadał rychły koniec imperium. W chwili gdy akcja ruszała Ven był już po setkach lat bycia tworem wirtualnym i jedno, co sprawiało mu frajdę, to znęcanie się nad ludźmi, którzy nie popierali jego rządów i obecności. To tak w skrócie. Wygrał z nim człowiek, który tak jak Mr. Anderson, Neo z Matrixa w coś wierzył, a uwierzył mianowicie, że jak się postara to nie ma rzeczy niemożliwych. Scenariusza nie dokończyłem ze względu na to, że dzisiejsze czasy wymagają tego, abym przerósł rozważania teoretyczne zawarte w filmie Matrix.
|
|
| | | | |  | | Remigiusz Fajfer | Chcę stworzyć coś nie tyle fajniejszego, coś na tyle genialnego i z powiewem świeżości, że nie będzie kolejną radosną twórczością, a wytyczającym nowe trendy dziełem doskonałym, jakim jest zresztą Matrix, Piąty Element, czy wspomniany w innym wątku film "Kontakt". Doskonałość to idea, a każda krzywizna podkreśla wyrazistość ideału. Choć moje rozważania są tam także natury technologicznej i to nie na tym poziomie, by uważać, że nawet Ven skupia się jedynie na jakiejś skromnej tezie o "myśleniu kwantowym". Często okazuje się, że elaboraty takich rozważań, zajmujące dziesiątki stron, na przykład o strukturze procesów jego myślenia i budowie mechanizmu zapewniającemu mu wirtualne funkcjonowanie, to dwie sekundy efektów specjalnych i grafiki komputerowej w filmie. Najchętniej oddałbym jednak to dzieło w dzisiejszym stanie braciom Wachowskim, bo swoje już zrobiłem.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo dobrze jest tworzyć. Cieszę się, że zajmuje Pan twórczo swój czas. Pańska koncepcja nieskrępowanej ludzkiej woli (o ile dobrze Pana zrozumiałem) nie znajduje według mnie potwierdzenia w otaczającej nas Naturze. Ona jest dużo bardziej tajemnicza i fascynujaca on naszych utopii na temat wolności i siły jednostki. Ja czuję się garścią atomów i jest to bardzo inspirujące.
|
|
| | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > [...] nie znajduje według mnie potwierdzenia [...] Poeci...  "Świat wedł ug kiepskich". PomSTA
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No cóż, jestem z Wrocławia. Dwa kilometry, po nich część bagienna nad rzeką Oławą i ulica gdzie kręcili ów serial.  Swoją drogą jakieś 4 lata temu wyrzuciłem telewizor przez okno, zupełnie jak w "Goście, goście...".
|
|
| | | |  | | Remigiusz Fajfer | Zbytnia wrażliwość na szczegóły staje się jednostką chorobową? To jak wytłumaczyć Twoje elaboraty? Myślące kryształy... hmmmm... czy one coś do Ciebie mówią, bo nie wątpię, że czasem potrafią Cię wysłuchać. Zgodzę się jednak, gdy wyrazicie ideę panpsychiczną jako obecną w każdej formie bytu. Nie geny, nie związki, wzory i relacje są we wszechświecie nieśmiertelne. Nie jest nim ani wszechświat, ani nawet wiara, która w teorii chrześcijańskiej "przemija". Jest coś takiego i podejrzewam, że nie jest Ci to obce... Nicość to nie coś, to byt, jakość, która zresztą w kilku naiwnych teoriach pokrywa się ze "wszystkim". "Tak jak książka nie zna czytelnika". To ona w końcu myśli, czy nie myśli? "Znajdziemy się w pół drogi." "Badacz powinien zupełnie na serio zapomnieć o tym, że jest człowiekiem. Porzucić swoje nawyki i przyzwyczajenia" - a to już czysty buddyzm i jedna z jego głównych doktryn. "Wszystko, co jest tutaj, jest gdzie indziej, a tego, czego nie ma tutaj, nie ma nigdzie"... to jak mi wytłumaczysz to, że w tej chwili Bill Gates ma więcej kasy w portfelu niż ja, przy założeniu, że ja nawet nie mam portfela? Ale nie będę się czepiał przyjmę to między innymi jako tezę potwierdzającą sens panpsychiki uzasadniającej uniwersalne źródło jestestwa każdego bytu. Drogi Panie. Ewolucja memetyczna jest dziełem pasażerów pociągu, jakbyśmy ich nie definiowali, nawet jako bytów jakości i abstrakcji. W sumie to piękno zgody między relatywizmem i innymi odłamami naukowymi, jaki pan chciałby dostrzec (a zwłaszcza zawiera się to w relatywizmie) można zawrzeć w stwierdzeniu, że maszynista jest i pociągiem i pasażerem i w chaosie trudności zrozumienia własnej tożsamości, zapomniał nawet, czy wyłączył żelazko. Bez autorstwa pasażerów, bytów, nie byłoby ani tej rewolucji, ani nawet nie byłoby samego pojęcia, albo też sensu jego rozważania. Poza tym "bytem jest tylko to, co się ujawnia". Powołam się na oczywistą oczywistość Kaczora (którego jestem przeciwnikiem) i nieudaną kontrę Kwacha. Wiele wody przed Chrystusem greccy filozofowie "uwierzyli".... okay, okay! wydumali sobie atomy. Dopiero niedawno się "ujawniły", bo je udowodniono. Po prostu dostrzegliśmy coś, co jest starsze niż ludzkość, a tym bardziej niż deliberacja. Poza tym brzytwa Ockhama nie goli indywidualizmu, szukania odpowiedzi i nowych rozwiązań, czy też nie goli innowacji, lub postępu. Jak ktoś zdaje sobie sprawę tylko z tego, co się wcześniej ujawniło, to sam jest jedynie odtwórcą i ginie w społeczności naukowej, przecząc samej idei nauki, która zakłada też jej rozwój. Poza tym ego powinno być tak absolutne, że zacznie sobie samo przeczyć.
|
|
| | | | |  | | Remigiusz Fajfer | >Poza tym "bytem jest tylko to, co się ujawnia". No przecież nie powie pan, że nie ma pan dziecka, dlatego, że się jeszcze nie "ujawniło", podczas gdy rozwiedziona z panem matka skrzętnie wiedzę o nim przed panem utaiła. Wbrew pozorom nie jest pan chyba na tyle naiwny, czy cyniczny, by uważać, że ktoś dożyje chwili, że będzie wiedzieć wszystko. Albowiem "wiedza o wszystkim" zapewnia sukces i uniknięcie porażki, że się coś pominęło, jako coś, co się komuś po prostu wcześniej niestety nie ujawniło... To powinien być fragment Biblii...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Greccy filozofowie ani nie uwierzyli w atomy, ani ich sobie nie wymyślili. Starali się być obiektywni, nie szukać dla siebie, ale szukać. Od wielu buddystów różnię się przekonaniem o pięknie wiedzy i dynamicznym ruchu Natury. Zupełnie się niezgadzam z buddystami widzącymi siebie jako wszechświat, albo niewszechświat. Człowiek jest maleńkim fragmentem fragmentu fragmentu... etc. Nie przeglądają się w nim wszystkie gwiazdy, ani przestrzenie. Tylko niewielka ich częśc i to ledwo, ledwo. Bardzo ważne dla mnie w tym topiku jest zwrócenie uwagi na ewolucyjna genezę naszego umysłu i co za tym idzie, na spuszczenie z tonu, jeśli chodzi o wolę, rozum, czy osobę jako rzeczy mogące stanowić jakikolwiek punkt odniesienia. Moje uwagi dotyczące uwarunkowań umysłu w większości nie są swobodnymi impresjami. To rzeczy równie pewne, jak to, że siedzi Pan przed komputerem i to czyta.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mam wrażenie, że lubi Pan mówić o sobie. Jest Pan eklektyczny. Świetnie. Ale czemu mam to wiedzieć? Ja zakładam, że warto myśleć i szukać udanych modeli rzeczywistości. Zastanawiałem się nad racjonalizmem i jego ścieżkami, o to też zapytałem na tej stronie. Otrzymałem trochę ciekawych odpowiedzi. Nie wiem o co chodzi Panu z prawdą, nadzieją i miłością. Wydaje mi się, że z tą pierwszą już się Pan urodził, ja tymczasem próbuję zmierzać w jej stronę, choć wiem, że za mały ze mnie pyłek, by dojść do końca tak niezwykłej drogi. Ale sama wędrówka jest zaszczytem.
|
|
| | |  | 1 na 1 | waligóra (961 punktów) | >Badacz powinien zupełnie na serio zapomnieć o tym, że jest człowiekiem. Porzucić swoje >nawyki i przyzwyczajenia. No, człowiekiem to on powinien być (i jest) zawsze. Generalnie rozumiem intencje, tego stwierdzenia jednak byłbym tutaj ostrożny - trudno aby "badacz" wyzbywał się swojej osobowości.
>Z pewnością zrozumienie fizyki kwantowej na tyle mocne, by używać jej do myślenia >byłoby wskazane. Przypuszczam jednak, że wymagałoby to silnych technologicznych >interwencji w ludzki mózg. Z tego co wiem, odkrywcy fizyki kwantowej zdawali sobie >doskonale sprawę z tego, że zadali ostateczny cios "zdrowemu rozsądkowi" i usiłowali >myśleć "kwantowo". Tak, twórcy mechaniki kwantowej podkreślali nieadekwatność pojęć makroskopowych w stosunku do pojęć jakimi operuje mechanika kwantowa. Zgodzono się jednak że radykalna zmina w pojmowaniu nie jest możliwa. Należy się więc pogodzić z faktem że mechanikę kwantową należy tłumaczyć - w pewnym stopniu, na tyle na ile jest to możliwe - poprzez pojęcia klasyczne.
|
|
| | | |  | | Remigiusz Fajfer | >Zgodzono się jednak że radykalna zmina w pojmowaniu nie jest możliwa. Też się z tym zgodzę. Myślenia nie należy zmieniać, a wypełniać jego luki. Może byś tak i mnie skrytykował?
|
|
| | | | |  | | waligóra (961 punktów) | > Też się z tym zgodzę. Myślenia nie należy zmieniać, a wypełniać jego luki. Może byś tak i >mnie skrytykował?Mówisz i masz : Remigiuszu Fajfer krytykuje cie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|