 |
Jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-10-2007 16:28 | AjotK | Jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym? | Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie? I jeśli ja chcę, to jak mogę to zmienić? To znaczy- jak nie czuć tej potrzeby? I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym? |
| Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jesteśmy efektem doboru naturalnego i rozmnażanie się jest główną dźwignią tego zjawiska. Stąd biorą się w dużej mierze (obok ewolucji memetycznej, ewolucji kultury) nasze relacje krewniacze. Stąd miłość matki, czy tendencja do życzliwszego stosunku do krewnych. Jednakże gatunek ludzki stoi przed widmem przeludnienia i racjonalną decyzją dla dobra ludzkości i wielu innych gatunków zwierząt, oraz dla roślin, jest powstrzymywanie się przed naturalną chęcią posiadania potomstwa, albo też ograniczanie jego liczby. Nie tylko ludzie zaczynają się wolniej rozmnażać w obliczu nadmiernego wzrostu populacji. Tak więc ów gatunkowy celibat też jest naturalny, nie powinien budzić złych odczuć.
|
|
 | | APawłowski (1150 punktów) | >Jednakże gatunek ludzki stoi przed widmem przeludnienia i racjonalną decyzją dla dobra ludzkości i wielu innych gatunków zwierząt, oraz dla roślin, jest powstrzymywanie się przed naturalną chęcią posiadania potomstwa, albo też ograniczanie jego liczby. Nie tylko ludzie zaczynają się wolniej rozmnażać w obliczu nadmiernego wzrostu populacji. Tak więc ów gatunkowy celibat też jest naturalny, nie powinien budzić złych odczuć. Ale jak do tego doprowadzić? Iść za przykładem Chin? Sami boję sie społeczeństwa starców za jakiś czas. Może Wystarczy wyedukować i wzbogacić społeczeństwa najbiedniejsze a sprawa sama się rozwiąże, wzorem społeczeństw lepiej rozwiniętych.
|
|
 | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >gatunek ludzki stoi przed widmem przeludnienia i racjonalną decyzją dla dobra ludzkości i wielu innych gatunków zwierząt, oraz dla roślin, jest powstrzymywanie się przed naturalną >chęcią posiadania potomstwa, albo też ograniczanie jego liczby
Jestem sceptyczny wobec takich argumentów. Można powiedzieć, jako kontrargument, że natura dobrze sobie radzi z przeludnieniem - głód, wysoka śmiertelność wśród dzieci, epidemie, a w ostateczności niszczące pandemie w naturalny sposób eliminują przeludnienie pozostawiając przy życiu populacje, które być może sporadzą sobie lepiej z kolejnym kryzysem. Nie zapominajmy, że tak jak wszystkie zwierzęta, jesteśmy organizmami symbiotycznymi, jesteśmy więc m.in. środowiskiem życia naszych bakterii, jesteśmy ich rozszerzonym fenotypem, jak to pięknie nazwał Dawkins i niestety nie rozumiemy jeszcze dobrze wszystkich funkcji, jakie nasze organizmy mają, żeby służyć sukcesowi reprodukcyjnemu genów naszych bakterii.
Funkcji rozmnażania płciowego jest z pewnością bardzo wiele, z pewnością większości z nich jeszcze nie rozumiemy. Jedno jest pewne - prawdziwym podmiotem ewolucji są bakterie i haploidy - są nieśmiertelne i tę nieśmiertelność zawdzięczają starannej ochronie stabilności swojego środowiska życia, w którym mogą się rozmnażać. Mało kto zdaje sobie sprawę po co i dla kogo żyjemy i umieramy. Nasz diploidalny organizm wraz z naszym mózgiem i wszystkimi jego funkcjami służy wielu panom, służy naszej linii zarodkowej i naszym bakteriom symbiotycznym, aby zapewnić im nieśmiertelność.
Musimy jeszcze bardzo wiele dowiedzieć się o ewolucji naszych organizmów, naszych symbiontów i naszych pasożytów, żyby móc podejmować racjonalne decyzje w sprawie rozmnażania
doku
|
|
| nieobecny | > Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie?Wcale nie chcą. Taki np. o.Kolbe jest wyjątkiem. > I jeśli ja chcę, to jak mogę to zmienić?Przestać chcieć. Bla, bla, bla... Myślę że to świetny temat dla tutejszych "racjonalistów". Zapowiada się dyskusja na co najmniej kilkadziesiąt postów. Chyba że się zorientują, że brnęliby w maliny... Sorry, żartowałem, dawanie się wpuszczać choćby w najbardziej zgniłe maliny to ulubione zajęcie tutejszych "racjonalistów" i "inteligentów".
|
|
 | | G.K. (1679 punktów) | To po co czytasz ? Po co komentujesz ?
|
|
|  | | nieobecny | >To po co czytasz ? Po co komentujesz ? To po co czytasz ? Po co komentujesz ?
|
|
| |  | | G.K. (1679 punktów) | >>To po co czytasz ? Po co komentujesz ? >To po co czytasz ? Po co komentujesz ?
Przepraszam bardzo, ale to nie ja narzekam tutaj na poziom dyskusji, idiotyczne tematy czy pseudo-inteligencje.
|
|
| | |  | | nieobecny | >Przepraszam bardzo, ale to nie ja narzekam tutaj na poziom dyskusji, idiotyczne tematy czy pseudo-inteligencje. Proszę bardzo, wcale nie twierdziłem, że narzekasz tutaj na poziom dyskusji, idiotyczne tematy czy pseudo-inteligencje.
|
|
| | | |  | | AjotK | Straciłem trochę życia na twoje przedrzeźnianie. To bardzo przykre.
|
|
| @ffe? | >Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie? I jeśli ja >chcę, to jak mogę to zmienić? To znaczy- jak nie czuć tej >potrzeby? I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym?
A odczuwasz taka potrzebę? Jak ona się przejawia? Na ogół ludzie nie uświadamiają sobie takiej potrzeby, a jeśli, to raczej jako groźbę niż szczęście. Inaczej antykoncepcja nie święciłaby takich triumfów, jak święci.
|
|
 | | AjotK | Potrzeba emocjonalna, psychiczna. Odczuwam to jako spełnienie sensu, ukrytego. Jeśli mi powiesz, jaki może być inny sens życia, inny niż tylko jego trwanie i przekazywanie, to będę wdzięczny. Przepraszam z góry za dołujące sformułowania.
|
|
|  | 1 na 1 | estetka (708 punktów) | >Potrzeba emocjonalna, psychiczna. Odczuwam to jako spełnienie sensu, ukrytego. Jeśli mi powiesz, jaki może być inny sens życia, inny niż tylko jego trwanie i przekazywanie, to będę wdzięczny.
jestesmy pakietem genetycznie uwarunkowanym na wiele zachowan. przekazywanie zycia jest potrzeba specyficzna dla kazdego gatunku zyjacego. sami mamy "ochote" na reprodukcje, tak jestesmy skonstruowani. czy to ma sens i jaki? oczywiscie, ze chodzi o przetrwanie gatunku. czy jednak przetrwanie gatunku jest sensem zycia jednostki...? hmm... na takie spojrzenie nie zgodzilabym sie. nie jest sensem zycia odruch orzetrwania, nie jest sensem zycia reprodukcja, nie jest sensem zycia oddychanie. sa to wylacznie elementy, z ktorych skalada sie zycie. jak zawsze w kazdej badanej rzeczywistosci mamy wyjatki - kiedy to poszczegolne osoby (lub grupy osob) maja tendencje przerysowania zjawiska. z jednej strony istnieja osoby, ktore nie maja potrzeby reprodukcyjnej ( lub cwicza dzieki roznym technikom wyeliminowanie posiadania tej potrzeby) a z drugiej strony osoby, ktore dzieki wielozenstwu posiadaja dziesiatki potomstwa (zgoda na takie zachowanie tak kobiet jak i mezczyzn)... w jednym i drugim przypadku przyczyna jest religia.
natura pomyslala o tym, aby dziecko ludzkie ( najdluzszy okres ze wszystkich istot zyjacych braku umiejetnosci samodzielnego przezycia) bylo atrakcyjne dla rodzicow pomimo, ze okres opieki nad dzieckiem trwa jak sie okresla - trzy lata. natura zaprogramowala nas w roznych kwestiach i jezeli posiadanie dzieci jest wpisane w Twoje geny dlaczego chcesz dorabiac do tego teorie? raczej jako ludzie przekonalismy sie w wielu dziedznach, ze postepowanie niezgodne z natura powoduje rozne psychiczne niezrownowazenia...
dlatego Twoje pytanie uwazam za bezsensowne... sensem zycia nie jest przekazywanie zycia, przekazywanie zycia jest dla naszego gatunku potrzeba. pozdrawiam-)
"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
|
|
| |  | | estetka (708 punktów) | "Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie? I jeśli ja chcę, to jak mogę to zmienić? To znaczy- jak nie czuć tej potrzeby? I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym? "
potrzebe mozna wyeliminowac jezeli poprzez techniki nauczysz sie i bedziesz podtrzymywal stan przeciwny do tego, na ktory jestes zaprogramowany. mysle, ze dobry psycholog potrafilby Ci pomc. nei wydaje mi sie, ze jest to kwestia jednej porady ale raczej wypracowania calego pakietu zachowan, ktore przyczynia sie do wyeliminowania tej potrzeby. do zabawy ze zmiana psychiki zawsze polecam fachowca.
co do odcuwania szczescia to raczej posiadanie dzieci czy nie - nie ma zasadniczego znaczenia... radzilabym nie laczyc automatycznie stan szczescia ze spelneiniem sie jako rodzic.
"Przestancie zdobywac wiedze a skoncza sie wasze dylematy" Lao Tseu
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >co do odcuwania szczescia to raczej posiadanie dzieci czy nie - nie ma zasadniczego znaczenia... radzilabym nie laczyc automatycznie stan szczescia ze spelneiniem sie jako rodzic. Sądzisz, że da się "odczuwać szczęście" na życzenie "łącząc automatycznie stan szczęścia" z wybranym czymkolwiek?
|
|
| migdala (146 punktów) | > Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie? I jeśli ja> chcę, to jak mogę to zmienić? To znaczy- jak nie czuć tej> potrzeby? I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym?nie czuje tej potrzeby. jestem wyrodna Polka nie-matka, nastawiona na rozwoj duchowy, przyjemnosci cielesne i minimalizacje zawodow zyciowych. ciaza, dziecko, a nastepnie wiele dzieci... to horror w kraju, co sie Polska zowie. tu nie ma dostepnej antykoncepcji (zindoktrynowani lekarze, brak dostepu do pigulki 'po'.. gdy tykaja godzinki), dobrej i dostepnej finansowo opieki dla maluchow, gdzie pracujace matki ciezko musza godzic prace zawodowa, pieluchy, dogadzanie schorowanym rodzicom, dziadkom, mezom, nigdy sobie. gdzie lepiej byc zona pijaka, niz panna.... merci mieszkam w Szwecji. tu jest jeszcze gorzej. slonca brak, wszedzie pelno rozwrzeszczalych urwisow, kobiety brzydkie, mezczyzni malo mescy, ale zadbani, pomidory plastikowe, kotow nierasowych brak, dziki chodza po ulicy, a losie buszuja w ogrodzie. i wszedzie morze i kamienie
|
|
| AjotK | Ja myślę, że jednak świadomie ludzie chcą przekazywać życie, skoro marzeniem wielu jest założenie rodziny i posiadanie dzieci. Wolałbym się pozbyć takiego pragnienia, ale nie wiem jak. Zna ktoś alternatywę?
Dziękuję za odpowiedzi
|
|
 | | Bonzo9997 (313 punktów) | > Ja myślę, że jednak świadomie ludzie chcą przekazywać życie, skoro marzeniem wielu jest założenie rodziny i posiadanie dzieci. Wolałbym się pozbyć takiego pragnienia, ale nie wiem jak. Zna ktoś alternatywę?> Dziękuję za odpowiedziZajmij się czymś innym. Rozwojem duchowym, poznawaniem świata i siebie. Zrzuć z siebie ograniczenia i lęki które cię męczą, to nielekka ale możliwa do wykoniania praca. Dająca do tego niesamowite efekty. Założenie rodziny wcale nie jest obowiązkiem człowieka, można dawać światu dużo i otrzymywać od niego jeszcze więcej bez konieczności przedłużania gatunku. Możesz też żyć w luźnych związkach, o ile nie jesteś zbyt religijnym człowiekiem. Ale po pierwsze - wywal chwilowo z głowy ten problem i zacznij normalnie żyć, celowo znajdź sobie inne zajęcie, bo na moje oko masz doła psychicznego jak wąwóz Kolorado i stąd się biorą takie "wielkie problemy". Do tego pytania wrócisz za jakiś czas, kiedy odzyskasz spokój wewnętrzny i jasność umysłu, podejrzewam że wtedy poradzisz sobie z nim dużo łatwiej. Ale to wszystko tylko sugestie z mojej strony, sam tak robię kiedy mnie jakiś problem przerasta w danym momencie.  Życzę powodzenia. Pozdrawiam serdecznie.
Gdzieś tam za firewallem musi być inny, lepszy świat...
|
|
|  | | Ciekawski | >Zajmij się czymś innym. Rozwojem duchowym, poznawaniem świata i siebie. Zrzuć z siebie ograniczenia i lęki które cię męczą, to nielekka ale możliwa do wykoniania praca. Dająca do tego niesamowite efekty. Popieram.
>Założenie rodziny wcale nie jest obowiązkiem człowieka, można dawać światu dużo i otrzymywać od niego jeszcze więcej bez konieczności przedłużania gatunku. Może wręcz dojść do sytuacji w której autor samookreślając się świadomie odrzuci wolę posiadania potomstwa czy też wyrazi wolę jego NIE-posiadania. Jest wiele sytuacji w których świadomy, dorosły człowiek winien odrzucić rolę rodzica. Można wykazać iż uzasadnienie takiego wyboru jest na tyle silne, że podjęcie ryzyka uczynienia siebie ojcem/ matką staje się działaniem nieetycznym/niemoralnym w obiektywnej ocenie czynu. Czyli:
>Możesz też żyć w luźnych związkach, o ile nie jesteś zbyt religijnym człowiekiem. stanowczo odradzam jeśli byłby to związek dopuszczający seks heteroseksualny a autor jest mężczyzną z niestwierdzoną bezpłodnością. Choćby jak zapewniała, że nie zajdzie w ciążę albo, że nie może zajść nie udokumentowawszy wiarygodną dokumentacją medyczną nie wolno podejmować takiego ryzyka celem ochrony podstawowego dobra osobistego, które w rozwoju duchowym wrośnie być może w kręgosłup samoświadomości autora.
Pzdr
|
|
| |  | 1 na 1 | Bonzo9997 (313 punktów) |
> >Możesz też żyć w luźnych związkach, o ile nie jesteś zbyt religijnym człowiekiem.> stanowczo odradzam jeśli byłby to związek dopuszczający seks heteroseksualny a autor jest mężczyzną z niestwierdzoną bezpłodnością. Choćby jak zapewniała, że nie zajdzie w ciążę albo, że nie może zajść nie udokumentowawszy wiarygodną dokumentacją medyczną nie wolno podejmować takiego ryzyka celem ochrony podstawowego dobra osobistego, które w rozwoju duchowym wrośnie być może w kręgosłup samoświadomości autora.Buhahahha!  Praktyk skubany! No, ale nie mogę się z argumentami pana Ciekawskiego nie zgodzić. Ma tu naprawdę dużo racji.  Pozdrawiam serdecznie.
Gdzieś tam za firewallem musi być inny, lepszy świat...
|
|
| Ciekawski | >Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie? Bo są zmanipulowani przez otoczenie. >I jeśli ja chcę, to jak mogę to zmienić? Przekonaj się, że nie jest Ci to potrzebne. Znam wielu ludzi, których nie trzeba przekonywać, a na próbę tegoż parsknęli by gromkim śmiechem. >To znaczy- jak nie czuć tej potrzeby? Bądź tylko ze sobą szczery. > I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym? Ci sami ludzie, niektórzy bez inni już dzieciaci robią wszystko by utrzymać status quo a dalej - pozostać szczęśliwymi.
W czym problem ?
|
|
| AjotK | Odmawiam sobie prawa do posiadania dzieci. Jednocześnie czuję potrzebę, czy chęć, przekazania życia. Czuję frustrację z tego powodu, że mój system wartości nie daje mi szczęścia. Dziękuję wam za odpowiedzi, coś mi dają.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Odmawiam sobie prawa do posiadania dzieci. Jednocześnie czuję potrzebę, czy chęć, przekazania życia. Czuję frustrację z tego powodu, że mój system wartości nie daje mi szczęścia. Nie traktuj tego jako niesmacznego żartu: bank spermy. Przemyśl.
Agorafobia — nieuzasadniona niechęć do Gazety wyborczej.
|
|
|  | | AjotK | Odmawiam sobie posiadania dzieci- to znaczy tyle, że nie chcę wydać na świat dziecka, w jakikolwiek sposób.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym?
Odpowiedź jest prosta. Dostarcza jej tzw. dobór krewniaczy. Z punktu widzenia genetyki i psychologii ewolucyjnej, statystycznie tyle samo szczęścia daje nam opieka na dzieckiem, ile opieka nad dwojgiem dzieci naszego rodzestwa, nad czwórką dzieci naszych bliskich kuzynów, nad ósemką dzieci dalszych kuzynów itd. Klasycznym przykładem spełnionej i szczęśliwej osoby jest stara panna - ciotka wyżywająca się w pomaganiu swojemu dzieciatemu rodzeństwu. Jeżeli jej pomoc jest użyteczna i gorliwa, jeżeli kocha ona swoich siostrzeńców, wtedy osiąga ona taki sam sukces reprodukcyjny jak jej dzieciate rodzeństwo. Nie trzeba mieć własnych dzieci, żeby wspierać rozmnażanie się kopii swoich genów.
doku
|
|
 | |
 | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >...ciotka wyżywająca się w pomaganiu swojemu dzieciatemu rodzeństwu. Jeżeli jej pomoc jest użyteczna i gorliwa, jeżeli kocha ona swoich siostrzeńców, wtedy osiąga ona taki sam sukces reprodukcyjny jak jej dzieciate rodzeństwo.
Ten sukces reprodukcyjny wynika z samego tylko faktu przyjścia na świat krewnego potomstwa i wiedza o jego istnieniu, a nawet o istnieniu samych krewnych, nie jest tu konieczna. A że każdy może nie wiedzieć o istnieniu niektórych swych krewnych, potencjalnie każde dziecko jest jest krewnym każdego.
Ogólniej - wszystkie dzieci są nasze.
(Potencjalnie.)
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Ten sukces reprodukcyjny wynika z samego tylko faktu przyjścia na świat krewnego
Biologia współczesna za miarę sukcesu ewolucyjnego uznaje dopiero liczbę wnuków. Ciotka, która nie opiekuje się sostrzeńcami i nie zwiększa ich szans na zdobycie atrakcyjnego partnera, marnuje swoje życie i nie może czuć się szczęśliwa
doku
|
|
| |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >sukcesu ewolucyjnego... EWOLUcyjny?
>Ciotka, która nie opiekuje się sostrzeńcami i nie zwiększa ich szans na zdobycie atrakcyjnego partnera, marnuje swoje życie i nie może czuć się szczęśliwa. Wychodzi tu, że sukcesem reprodukcyjnym jest nie samo posiadanie krewnych, a pielęgnowanie potomstwa uważanego za krewniacze, a porażką zaniechanie opieki nad takim potomstwem.
Oraz że wartość życia i poczucie spełnienia bezdzietnej ciotki zależy od sprawowania opieki nad potomstwem krewnych.
A co z wujem/stryjem, ja się pytam?
|
|
| | |  | | Satanisław |
>Wychodzi tu, że sukcesem reprodukcyjnym jest nie samo posiadanie krewnych, a pielęgnowanie potomstwa uważanego za krewniacze, a porażką zaniechanie opieki nad takim potomstwem.<
Tak. Posiadanie krewnych, którzy nie mogą lub nie chcą się rozmnozyć jest nieistotne. Istotne jest wprowadzenie następnego pokolenia krewnych do rozrodu (własne dzieci to też następne pokolenie krewnych, nie tylko dzieci ciotek, stryjków, braci, sióstr itp.)
>Oraz że wartość życia i poczucie spełnienia bezdzietnej ciotki zależy od sprawowania opieki nad potomstwem krewnych.<
Tak.
>A co z wujem/stryjem, ja się pytam?<
To samo.
P.S. Proszę o szybką odpowiedź, bo wszechogarniająca głupota i ten wpis wytnie, jak wszyskie moje pozostałe w tym wątku.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >Istotne jest wprowadzenie następnego pokolenia krewnych do rozrodu... Napisał mi pan dokowski, że ciotka życie marnuje gdy się krewniaczą hałastrą nie opiekuje. Więc zgoda, ma sukces reprodukcyjny z tego tytułu, o ile są to faktyczni krewni.
>>Oraz że wartość życia i poczucie spełnienia bezdzietnej ciotki zależy od sprawowania opieki nad potomstwem krewnych.< >Tak. A co tam ciotce dokowski z Satanisławem będziecie dyktować jak się ma ona czuć.
>>A co z wujem/stryjem, ja się pytam?< >To samo. No to niech dokowski nie będzie taka męska szowinista, niech ich obdzieli tym nieszczęściem reprodukcyjnym.
>Proszę o szybką odpowiedź... Zdążyłam?
|
|
| | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >No to niech dokowski nie będzie taka męska szowinista
Nie jestem szowinista, ale nie mogę udawać, że kobiety nie różnią się od mężczyzn. Najważniejszą różnicą jest rodzenie dzieci. Kobieta zwykle wie o tym, że urodziła dziecko i została matką. Partner kobiety zwykle nie wie, czy jest ojcem dziecka, matka też często nie wie, kto jest ojcem.
Przekładając to na język genów i matematyki możemy stwierdzić, że prawdopodobieństwo trafienia z inwestowaniem w dzieci jest tym mniejsze, im więcej mężczyzn w łańcuchu pokrewieństwa, ponieważ krewni mężczyzny nie mogą mieć większej pewności pokrewieństwa niż jego własna pewność ojcostwa. Tak więc kobiety chętniej opiekują się dziećmi. Mężczyźni wybierają inną strategię, jeśli sami nie mogą mieć dzieci.
Strategią zastępczą dla mężczyzn pozbawionych możliwości zapładniania kobiet jest strategia wspierania braci i kuzynów w ich podbojach miłosnych, zresztą nawet tacy mężczyźni nigdy do końca nie zadowalają się tą strategią, gdy jest okazja, np. w czasie wojny, przyłączają się do gwałtów. Psychologia ewolucyjna dowodzi, że pierwotną przyczyną naszego popędu do wojen jest instynkt pchający nas na wyprawy po jasyr. Takie były pierwsze wojny w starożytności i taki jest nadal najsilniejszy popęd u współczesnych wojowników - zapładniać kobiety podbitych ludów. Tak funkcjonowali starożytni Grecy i Trojanie, Turcy i Tatarzy, Indianie z Amazonii, tak nadal funkcjonują np. Serbowie ... antropologia i historia zebrały na to dość dowodów z całego świata.
Bezdzietna kobieta może być szczęśliwa opiekując się dziećmi krewnych, bezdzietny mężczyzna może być szczęśliwy wyruszając na wojnę.
doku
|
|
| | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | > nie mogę udawać, że kobiety nie różnią się od mężczyzn...Mowa była o sukcesie reprodukcyjnym, a ten przecież nie zależy od wiedzy o istnieniu krewniaczego potomstwa, przy czym niewiedza ta może być udziałem każdej z płci, więc zarówno ciotki, jak i wuja. Stąd nieuzasadnione przejście od "klasycznego przykładu" (bo tu zgoda), do ponadczasowej zasady:Ciotka, która nie opiekuje się sostrzeńcami i nie zwiększa ich szans na zdobycie atrakcyjnego partnera, marnuje swoje życie i nie może czuć się szczęśliwa. Powtarzam: męski szowinista.
|
|
| | | | | | |  | | Satanisław |
>Mowa była o sukcesie reprodukcyjnym, a ten przecież nie zależy od wiedzy o istnieniu krewniaczego potomstwa, przy czym niewiedza ta może być udziałem każdej z płci, więc zarówno ciotki, jak i wuja.<
I dlatego sukces reprodukcyjny osiagają społeczeństwa purytańskie. Gdzie kobieta w wieku rozrodczym jest pilnowana, by nie "skoczyła w bok", tam rodzina w większym stopniu poczuwa się do opieki nad dalszymi krewnymi, mając większą pewność, że dziecko kobiety i mężczyzny z ich rodziny rzeczywiście należy do ich rodziny, a nie jest "kukułczym jajem".
Gdzie jest rozluźnienie obyczajów seksualnych, tam też zanikają dalsze więzi krewniacze. Powszechność opisanego wyżej zjawiska na całym świecie sugeruje, że może to wynikać z instynktu.
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >Gdzie kobieta w wieku rozrodczym jest pilnowana... >Powszechność opisanego wyżej zjawiska na całym świecie sugeruje, że może to wynikać z instynktu. Co wynika z podłoża biologicznego zwykle jest powtórzeniem mechanizmu obserwowanego u zwierząt. Z powszechności można raczej wnioskować o skuteczności metody.
|
|
| | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Powtarzam: męski szowinista.
Ale skąd to skojarzenie? Jak moje wywody o doborze krewniaczym mogą kojarzyć się z szowinizmem? Ciotka woli opiekować się siostrzeńcami, stryjek woli iść na wojnę - to jest szowinizm?
doku
|
|
| | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | > Jak moje wywody o doborze krewniaczym mogą kojarzyć się z szowinizmem?Przez odgórne przesądzanie co dla kobiet dobre Cytat:Ciotka, która nie opiekuje się sostrzeńcami i nie zwiększa ich szans na zdobycie atrakcyjnego partnera, marnuje swoje życie i nie może czuć się szczęśliwa. Dla lepszej kumacji analogiczna dyrektywa ukuta wg Twoich koncepcji: bezdzietny mężczyzna nie będzie szczęśliwy bez wzniecania wojen, na których wraz z kompanami nagwałci ile się da kobiet, co zwiększy jego szanse na spłodzenie własnego lub krewniaczego potomka.
|
|
| | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Dla lepszej kumacji analogiczna dyrektywa ukuta wg Twoich koncepcji: bezdzietny >mężczyzna nie będzie szczęśliwy bez wzniecania wojen
To też nazywasz szowizmem? Jeśli tak, to już kumam, co wg Ciebie naczy "szowinizm". Martwiłem się, czy mnie nie obrażasz, ale już wiem, że nie.
doku
|
|
| | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>To też nazywasz szowizmem? Jeśli tak, to już kumam...
Nie. Czyli nie kumasz.
|
|
| | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >To też nazywasz szowizmem? Jeśli tak, to już kumam... >Nie. Czyli nie kumasz.
Tym razem dałaś się złapać, gdyż ja tylko zacytowałem Ciebie, a Twoja reakcja na ten cytat pokazuje, że sama się zaplątałaś w sprzeczności. Przyznaj uczciwie, że użyłaś słowa szowinizm błędnie, a wyjdziesz jeszcze z twarzą.
Albo pomóż mi zakumać, jeśli naprawdę sądzisz, że w moim wywodzie o ewolucji był jakiś element szowinizmu. Bez tego jesteś niewiarygodna jako dyskutantka.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | > >To też nazywasz szowizmem? Jeśli tak, to już kumam...> >Nie. Czyli nie kumasz.> Tym razem dałaś się złapać...No przecież nie możesz wiedzieć do czego odnosi się moja negacja, skoro wcześniej sam nie doprecyzowałeś co stoi za zanegowanym "tym". Bylejakość za bylejakość. Ale jeden zero dla Ciebie, bo jest też mój błąd logiczny  . > pomóż mi zakumać...Sie robi. Twój szowinizm przejawił się w twierdzeniu o bezsensowności życia kobiety, jeśli nie opiekuje się ona potomstwem. Żeński przypisywałby mężczyznom zbrodniczość - zabójstwa i gwałty. > Bez tego jesteś niewiarygodna jako dyskutantka.Pomogłam?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Twój szowinizm przejawił się w twierdzeniu o bezsensowności życia kobiety, jeśli nie opiekuje się ona potomstwem. Żeński przypisywałby mężczyznom zbrodniczość - zabójstwa >i gwałty.
Wciąż ten błędnie użyty epitet! Wygłosiłem tutaj tezy, które najczęściej krytykowane są za zbytnie upraszczanie, za zbyt jednostronny opis zachowań jakiegoś gatunku zwierząt, nieuwzględniający złożoności i różnorodności zachowań poszczególnych osobników. Taka sama krytyka byłaby słuszna także wtedym gdybym równie jednostronnie opisał inny gatunek zwierząt, np. lwy: że samice zajmują się polowaniem i opieką nad dziećmi, podczas gdy samce nie polują tylko zajmują się zabijaniem hien i obroną rodziny przed innymi lwami.
Pojęcie "szowinizm" nie obejmuje tego rodzaju uproszczeń w opisie.
Wg PWN szowinizm to: 1. postawa, którą charakteryzuje brak tolerancji i przyznawanie uprzywilejowanej pozycji grupie, do której się należy 2. skrajny nacjonalizm
Gdy wczujesz się w sens tej definicji, zrozumiesz ducha tego pojęcia, spróbuj wczuć się w intencje osób, które ukuwały i wprowadzały w życie to pojęcie - przeciwko komu i czemu protestowały...
Zarzucając komuś szowinizm powinnaś być przekonana o jego identyfikacji. Wyobraź sobie zoologa, niezwiązanego z żadną partią polityczną ani z żadnym męskim klubem czy stowarzyszeniem, ale jawnie związanego z jakimś instytutem naukowych lub uznanym wydawnictwem popularyzującym naukę. Czy taki zoolog, publikując wyniki badań, z których wynika, że samice i samce mają odmienną psychikę, może być krytykowany jako szowinista? Aby nazwać go szowinistą musiałabyś mieć przesłanki, na podstawie których podejrzewasz go o to, że przestał identyfikować się z nauką, a zaczął identyfikować się z intreresem walki o męską dominację. Zarzucając mu szowinizm, w rzeczywistości poważyłabyś jego uczciwość jako naukowca.
Ja zaś jestem tylko prostym czytelnikiem książek popularnonaukowych, skromnym prenumeratorem Świata Nauki i Uranii - Postępów Astronomii, z rzadka tylko sięgam po opracowania naukowe i podręczniki akademickie spoza swojej dziedziny. Staram się jednak unikać niepewnych źródeł - nieznanych wydawnictw i autorów spoza ścisłego kręgu noblistów i naukowców przez nich szanowanych. Nie czytuję żadnych casopism w rodzaju "Żyj zdrowo", "Poznaj świat i siebie", "Znane i nieznane" (tytuły zmyśliłem, bo ich nie znam).
Chcę powiedzieć, że największym szacunkiem darzę naukowców, o wiele większym niż np. polityków (nawet liberałów i feministki) czy filozofów. Mam niewzruszoną pewność, że przynajmniej 90% naukowców z "czołówki" nauk przyrodniczych, to ludzie uczciwi o czystych intencjach - i za to właśnie ich cenię najbardziej, że czytając ich książki mam pewność, że uczestniczę w procesie niezmąconego i niezachwinego dążenia do prawdy, nieskalanego żadną stronniczością - żadnym szowinizmem, "badaniami" na zamówienie firm komercyjnych czy innymi celami zewnętnymi.
Gdybyś teraz, po przeczytaniu tego, nadal chciała zarzucać mi szowinizm, to powinnać wskazać przesłanki, które zadałyby kłam mojej identyfikacji - powinnać uzasadnić twierdzenie, że nie jestem bezkrytycznym wielbicielem nauki, tylko zakamulowanym zwolennikiem walki o męską dominację.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak ciotka Osnowa Dokosia przysposobiła | >Gdybyś teraz, po przeczytaniu tego, nadal chciała zarzucać mi szowinizm, to powinnać wskazać przesłanki, które zadałyby kłam mojej identyfikacji - powinnać uzasadnić twierdzenie, że nie jestem bezkrytycznym wielbicielem nauki, tylko zakamulowanym zwolennikiem walki o męską dominację.
I naukowo dowiedziono, że mężczyznę w najgorszym razie uszczęśliwi pomoc w gwałceniu kobiet, kobieta zaś nie zazna szczęścia bez choćby podcierania tyłków siostrzeńcom? Ale póki nie wykażę fałszu w Twoim zamiłowaniu do tych nauk o szczęściu, nie mogę zarzucać Ci męskiego szowinizmu?
To ja mam inny pomysł. Jako wirtualnie bezdzietna ciotka zrealizuję "żeńskie minimum" opiekując się Tobą - moim domniemanym wirtualnym siostrzeńcem, zwiększając Twoje szanse na znalezienie atrakcyjnej partnerki. A jak mi się słabo powiedzie, zrealizujesz swoje "minimum męskie", pomagając swoim kompanom w zgwałceniu mnie.
I oboje, jak dowodzi nauka, będziemy bardzo szczęśliwi.
(A pamiętaj Dokosiu nosić tam na tej swojej wojnie ciepłe kalesony, bo zimny front idzie. Twoja ciotka - Osnowa.)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >mężczyznę w najgorszym razie uszczęśliwi pomoc w gwałceniu kobiet, kobieta zaś nie zazna szczęścia bez choćby podcierania tyłków siostrzeńcom? Ale póki nie wykażę fałszu w >Twoim zamiłowaniu do tych nauk o szczęściu, nie mogę zarzucać Ci męskiego szowinizmu?
Dokładnie! Bardzo się cieszę, gdy dyskusja kończy się pełnym wzajemnym zrozumieniem, nawet jeśli w szczegółach są pewne różnice
>zwiększając Twoje szanse na znalezienie atrakcyjnej partnerki. A jak mi się słabo powiedzie, zrealizujesz swoje "minimum męskie", pomagając swoim kompanom w >zgwałceniu mnie.
Ludzka natura jest taka, że celem takiego "męskiego minimum" jest gwałcenie sąsiadów w rozumieniu obcych a nie swoich. Kiedy facet idzie na wojnę, to przyłącza się do walki wspólnie ze swoim klanem, ludem czy narodem - patolgią jest działanie odwrotne, czyli jak sugerujesz, przyłączanie się do agresorów w celu gwałcenia swoich.
>I oboje, jak dowodzi nauka, będziemy bardzo szczęśliwi.
Akurat w tym przypadku nauka dowodzi czegoś przeciwnego
>(A pamiętaj Dokosiu nosić tam na tej swojej wojnie
To nasza wojna, dlatego nie Ciebie zgwałcę, ale kobiety naszych wrogów.
> ciepłe kalesony, bo zimny front idzie. Twoja ciotka - Osnowa.)
Dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam.
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Odp:O Dosiu kłamczuszku i jego cioci | - Wrzuciłeś Dosiu post do główki, jak prosiłam? - Czy wrzuciłem - nieważne. Już odpowiedź była! - Lepiej pomyśl dwa razy, bo myślenie cnotą. - Jestem chłopcem, stąd wniosek - dbać nie muszę o to. - W poście była wątpliwość, znaki zapytania... - Grunt to pewnym być swego i nie zmieniać zdania, pytaj zdrowo, ja zmilczę, unikając klęski, taki ze mnie Dokosio - szowinista męski.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | Mało merytorycznie, ale z jakimż wdziękiem! | > Jestem chłopcem, stąd wniosek - dbać nie muszę o to.
nie wszyscy chłopcy są tacy, nie uogólniaj
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Odp: Zaplątany? | > nie uogólniaj Ależ wyszczególniłam, i to wyobraź sobie - Ciebie. Czyżbyś poległ na złożoności ironii?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Czyżbyś poległ na złożoności ironii?
Leżę u Twych stóp
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >Leżę u Twych stóp
Lecz czy merytorycznie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Lecz czy merytorycznie?
Merytorycznie odpowiedziałem Satanisławowi, gdy z jego tezami dyskutuję. Jeżeli jesteś zainteresowana merytorycznie, to zapraszam do gałązki poniżej
doku
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Czyżbyś poległ na złożoności ironii?
A mówiąc poważnie, poległem dlatego, gdyż zamiast dyskutować merytorycznie, skupiłem się na obronie przed insynuacjami, a to jest bardzo trudne, szczególnie jeśli insynuacje są dowcipne. Nie potrafiłem udowodnić, że nie jestem szowinistą, chociaż oczywiście wiem, że nie jestem i wiem, że Ty widzisz, że nie jestem.
Ale nie potrafiłem Cię zmusić do tego, żebyś przyznała, że to widzisz - poległem, gdyż przypisałem Ci dobre intencje, takie jakimi sam się kieruję. Teraz widzę, że to było nieracjonalne.
Racjonalne jest dyskutować merytorycznie i nie reagować na wycieczki osobiste, szczególnie na tym Racjonalnym forum. Tego mnie nauczyłaś i za to Ci dziękuję.
doku
|
|
| | | |  | 2 na 2 Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) | Odp: Jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym? | >>Gorgiasz nie miał dzieci z miłości do dzieci. Rozmnażanie się ostatecznie tylko mnoży problemy. Antykoncepcja nie rozmnaża się. >Czyli - jak kogoś kochasz, to starasz się, by taki ktoś nie istniał? To sprzeczność każdej praktycznej decyzji. Każda praktyczna decyzja poważnie bierze pod uwagę możliwości, które nie zajdą.
Ludomir Tulko
|
|
| | | | |  | | Satanisław |
>To sprzeczność każdej praktycznej decyzji.<
To sprzeczność każdej nielogicznej decyzji. Gdy sie kogoś kocha - to w pierwszej kolejności dąży się do tego, by ten ktoś istniał. Gdyby obowiązywała Twoja logika - to matkę cierpiącą na zwyrodnienie stawów powinieneś dobić, by się nie męczyła.
|
|
| | | | | |  | Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) | >To sprzeczność każdej nielogicznej decyzji. >Gdy sie kogoś kocha - to w pierwszej kolejności dąży się do tego, by ten ktoś istniał. >Gdyby obowiązywała Twoja logika - to matkę cierpiącą na zwyrodnienie stawów powinieneś dobić, by się nie męczyła.
Jolancie Telewizornej nie krzywda, że jej nigdy nie było. Taki sam wymysł, jak ja, gdyby mnie nigdy nie było.
Ludomir Tulko
|
|
| | | | | | |  | | satanisław | Nie pogadasz - cenzorstwo wycina moje wpisy jak oszalałe
|
|
| | | | | | | |  | Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) | Cytat:>Jolancie Telewizornej nie krzywda, że jej nigdy nie było. Taki sam wymysł, jak ja, gdyby mnie nigdy nie było.<
Jak Jolantę Telewizorną, która jednak zaistnieje wrzucisz do kadzi w kwasem siarkowym, to też potem nie dzieje się jej krzywda. Nie można przeciez skrzywdzić kogoś, kto nie istnieje - - nie mów, że stosuję sofistykę, bo to twój tok myślenia. Czy chodzi o to, że Jolanta Telewizorna czuje kwas siarkowy, jak pegaz lata? Mój negatyw cierpi, gdy ja nie i odwrotnie. Na to nic się nie poradzi.
Ludomir Tulko
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) | Cytat:>Czy chodzi o to, że Jolanta Telewizorna czuje kwas siarkowy<
Nie - chodzi o to, że Telewizorna juz kilka minut po wrzuceniu do kadzi z kwasem siarkowym nie tylko nic nie czuje, ale jej nie ma. Jak może zatem stać się krzywda komuś, kogo nie ma - że użyję Twojego toku myślenia?? Przed moim przyjściem na świat nie działa mi się żadna krzywda.
Ludomir Tulko
|
|
| | | |  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Oraz że wartość życia i poczucie spełnienia bezdzietnej ciotki zależy od sprawowania opieki nad potomstwem krewnych.< >Tak. >>A co z wujem/stryjem, ja się pytam?< >To samo.
To jest błąd, niestety, moja z tym polemika zeszła na manowce w rozmowie z Osnową, a przecież to Ty napisałeś i to z Tobą polemizuję. (Przy okazji, Osnowa ma szansę przeczytać bez uprzedzeń coś, co nie jest odpowiedzią na jej osobiste wycieczki, a jest czystą polemiką merytoryczną).
Otóż sukces reprodukcyjny kobieta mierzy liczbą wnuków, prawnuków itd. w zależności od tego, jak długo żyje. Zamiast tego może wesprzeć dzieci i wnuki swoich krewnych.
Sukces reprodukcyjny męczyzny jest o wiele trudniejszy do policzenia, bo mężczyna często nie jest w stanie wiarygodnie policzyć swoich dzieci. Nie wie, czy dzieci sąsiadów są jego czy sąsiada, jeśli udało mu się uwieść sąsiadkę. Sam często wątpi w to, czy jego dzieci są jego. Nie ma też pewności, czy dawno zapomniane kobiety z jego przeszłości przypadkiem nie wychowują teraz jego dzieci przy pomocy swoich nieświadomych niczego mężów.
W takich warunkach mężczyzny poczucie spełnienia ukształtowało się inaczej. Mężczyzna niepewny swoich dzieci szuka spełnienia w liczbie kopulacji z różnymi kobietami. Opieka nad cudzymi dziećmi w rodzinie oznacałaby rezygnację z szansy na spłodzenbia wielu potomków, a ta szansa dla każdego mężczyzny zawsze istnieje, a gra się o wysoką stawkę (potenjalnie dużą liczbę zieci). Bezdzietny mężczyzna nie może zrezygnować z uwodzenia kobiet i czuć się spełniony.
doku
|
|
Ludomir Tulko (317 punktów) (zablokowany) | Gorgiasz nie miał dzieci z miłości do dzieci. Rozmnażanie się ostatecznie tylko mnoży problemy. Antykoncepcja nie rozmnaża się.
Ludomir Tulko
|
|
| Jarek (418 punktów) | >Dlaczego ludzie chcą przekazywać innym życie? I jeśli ja >chcę, to jak mogę to zmienić? To znaczy- jak nie czuć tej >potrzeby? I jak nie przekazywać życia i być szczęśliwym?
Witaj! Czy chcesz rezygnować z czegoś na siłę? Zrezygnuj z jedzenia picia! Ale jaki to ma sens? Można też zrezygnować z samochodu, mieszkania itd. i być szczęśliwy. Sensem życia nie jest trwanie i przekazywanie genów ( utrzymanie gatunku - tak ), można zrobić coś więcej i nie koniecznie tylko dla siebie. Jesteś człowiekiem, otwórz oczy, zapomnij o JA, obróć się parę razy wokół siebie i zobaczysz inny ciekawszy i potrzebujący Ciebie świat. Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|