Jestem studentem prawa, drugiego roku. Plan zajęć mam bardzo dobry, duzo wolnego czasu. Chciałbym zdobyć doświadczenie, mieć pracę , robić coś konstruktywnego no i rzecz jasna zarabiać. Nie licze na kokosy, chciałbym mieć swoje pare groszy. Ale odczuwam totalną beznadzije w naszej ojczyźnie. Nawet nie szukam jako pomoc w kancelarii czy coś takiego, odpowiadam na niemal każde ogłoszenie. Chodze na rozmowy w spr.pracy - szystko jakies przekręty, ubezpieczenia/akwizycyja, gdzie nie jest nawet pewne czy pod koniec miesiaca dostaniesz jakiekolwiek wynagrodzenie. Odczuwam totalną bezsilnosc... chciałbym dalej sie kształcic, zajac hobby, ale potrzebna jest kasa. Zazdroszcze ,ze na zachodzie mozn sobie w prosty sposob dorobic. Ot, taka refleksja na temat pracy i startu w dorosłe życie młodego człowieka, a jakby ktoś miał jakąś prace, to nie wzgardze (poznań)  |