>
www.joemon(*)vid_Thorne_i_lewitujacy_krolik>
Haha, polecam!
Przeczytajcie
Odpadłem po 3. wymianie e-maili. Zabawne, ale nieprzesadnie.
Szkolny katecheta może i służy absurdalnej idei, a nawet dopuścił się irytującej manipulacji przez zaznaczenie pola "Zezwalam dziecku" za rodzica, ale nie musi być złym człowiekiem ani mieć złych intencji.
Przyklasnąłbym Davidowi (autorowi maili do katechety), gdyby po prostu wyjaśnił w nich
na przykład:
- że uważa, że szkoła publiczna nie powinna mieć katechety,
- że jest oburzony zaznaczaniem za niego opcji "Zezwalam dziecku",
- że uważa, że na druku zgody nie powinno być żadnych wizerunków i symboli religijnych, bo jest to indoktrynacja dziecka już poprzez sam proces uzyskiwania zgody rodzica,
- że w druku jest stanowczo za mało informacji o tym, na co wyraża zgodę (nie ma np. o tym, kto w tym czasie za dzieci będzie odpowiadał i o nie dbał, czy zapewni powrót do domu, o której godzinie, czy odbędzie się to w ramach zajęć szkolnych czy dodatkowo etc. etc.).
Etc.
Tymczasem ów David wybrał kpiny i szyderstwa, które przecież katechety do niczego nie przekonają. Co więcej, teraz klecha wywiesi tę samą wymianę korespondencji na jakimś katolickim forum na dowód, jak źle mają dzieci ateistów (czy cokolwiek) - i będzie, że ateista to cham, napastliwy typ i pewnie niebezpieczny. Bez sensu.
Najlepsze było to o kokosowym bożku.