Największy błąd popełniają Ci, którzy widzą wolność w życiu codziennym, w przypadkowości śniadania i kawy etc. Duża liczba uwarunkowanych elementów daje pozór chaotyczności. Jestem monistycznym materialistą i uważam, że istnieje niewyobrażalna złożoność uwarunkowań, w których dochodzi czasem do przemian jakościowych, to znaczy do zmian metody uwarunkowywania.
I teraz, w tym stanie, w jakim piszę ten post, nie mogę wysuwać żądań wolnej woli, bo jedynie łudzę się tym, co nazywam wolną wolą. Dla mnie ogromnym sukcesem byłoby ujrzeć drzewo takim jakim jest, a nie takim, jakim z uwagi na moje uwarunkowania mi się wydaje.
Tak więc wybór tak naprawdę nie istnieje, ale można być bardziej, lub mniej świadomym szyn po których jedzie pociąg naszego przemijającego trwania. Ta świadomość jest skromna w słowach, lecz niewyobrażalnie piękna w realizacji. W końcu wszelkie nasze lęki i chęci są również zaprogramowane. Świadome spojrzenie na nie oddala ich wpływ. Ale w tym spojrzeniu nie ma wolnej woli. To raczej ciągłe harmonizowanie siebie z otoczeniem, ewolucyjne pogłębianie raz dostrojonej harmonii. Owe otoczenie to wszystko, nie tylko relacje z ludźmi. Wydaje mi się, że w dzisiejszych, skrajnie antropocentrycznych czasach relacje z ludźmi można wręcz pominąć.
Tym nie mniej nie ma wolnej woli! Przyjęcie jej za dogmat prowadzi do teizmu, nawet jeśli jest to boskość śmiertelnej jednostki ludzkiej. |