Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg jest w sercu...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
31-01-2003 01:59secretBóg jest w sercu...
Życie płata różne figle. Każdy z nas nosi inny bagaż doświadczeń, a jego ciężar nie zależy od tego ile mamy lat, choć wielu tak twierdzi. To w co wierzymy i czy w ogóle wierzymy zależy tylko od nas. Gdyby nie wiara w Boga i Jego opiekę, pewnie by mnie tu dziś nie było... To On wciąż wyciąga do mnie pomocną dłoń, to On ociera łzy rozpaczy i szczęścia, to On mi wciąż daje nową szansę i to On pokazuje jak mam żyć, by żyć. Jeśli masz Boga w sercu, nie na pokaz możesz śmiało iść w WIELKI ŚWIAT, bo wiesz, że to co masz w sercu jest zawsze z Tobą. Mogą Cię okraść z rzeczy materialnych, ale to co masz w sercu nikt nie jest w stanie Ci odebrać, bo szyfr znasz tylko Ty...

Henryk
>Życie płata różne figle. Każdy z nas nosi inny
>bagaż doświadczeń, a jego ciężar nie zależy od
>tego ile mamy lat, choć wielu tak twierdzi. To w
>co wierzymy i czy w ogóle wierzymy zależy tylko
>od nas.
Zgadzam sie i dlatego trudno komus to zrozumiec, poniewaz do wiary konieczna jest laska (Mt16,17,;J6,44; 1 Kor12,3 itd)
Gdyby nie wiara w Boga i Jego opiekę,
>pewnie by mnie tu dziś nie było... To On wciąż
>wyciąga do mnie pomocną dłoń, to On ociera łzy
>rozpaczy i szczęścia, to On mi wciąż daje nową
>szansę i to On pokazuje jak mam żyć, by żyć.
>Jeśli masz Boga w sercu, nie na pokaz możesz
>śmiało iść w WIELKI ŚWIAT, bo wiesz, że to co
>masz w sercu jest zawsze z Tobą. Mogą Cię okraść
>z rzeczy materialnych, ale to co masz w sercu
>nikt nie jest w stanie Ci odebrać, bo szyfr znasz
>tylko Ty...
"laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare.A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil." (L do Ef.2,8-9)
"Otoz zapewniam was, ze NIKT, pozostajac pod natchnieniem Ducha Bozego, nie moze mowic: Niech Jezus bedzie przeklety. Nikt tez nie moze powiedziec bez pomocy Ducha Swietegoanem jest Jezus" (1 List do Kor.2,3)
Roman (1901 punktów)
>>co wierzymy i czy w ogóle wierzymy zależy tylko
>>od nas.
>Zgadzam sie i dlatego trudno komus to zrozumiec, poniewaz do wiary konieczna jest laska (Mt16,17,;J6,44; 1 Kor12,3 itd)

Drewniana, platikowa czy metalowa? Czy może ją zastąpić w potrzebie np.
góralska ciupażka?

>>śmiało iść w WIELKI ŚWIAT, bo wiesz, że to co
>>masz w sercu jest zawsze z Tobą. Mogą Cię okraść
>>z rzeczy materialnych, ale to co masz w sercu
>>nikt nie jest w stanie Ci odebrać, bo szyfr znasz
>>tylko Ty...

Pewnie, zgadzam się. Twoich przekonań i wartości nikt ci nie może odebrać.
Ale nie musi to od razu wiązać się z jakimiś bogami.

>"laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare.A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil." (L do Ef.2,8-9)
>"Otoz zapewniam was, ze NIKT, pozostajac pod natchnieniem Ducha Bozego, nie moze mowic: Niech Jezus bedzie przeklety. Nikt tez nie moze powiedziec bez pomocy Ducha Swietegoanem jest Jezus" (1 List do Kor.2,3)

O tak, to papa decyduje komu da a komu poskąpi. Coś mi się zdaje, że kończą
mu się zapasy bo coraz więcej ludzi odwraca się od religii w wydaniu ziemskich
namiestników papy. Wiara jest ważna ale niekoniecznie w boga, lepiej już wierzyć
w osiągnięcie sukcesu zawodowego i rodzinnego . A ja bogu dziękuję że urodziłem się sceptykiem, że zamiast religijności dał mi rozum .

Vranix
secret
>>>co wierzymy i czy w ogóle wierzymy zależy tylko
>>>od nas.
>>Zgadzam sie i dlatego trudno komus to zrozumiec, poniewaz do wiary konieczna jest laska (Mt16,17,;J6,44; 1 Kor12,3 itd)
>
>Drewniana, platikowa czy metalowa? Czy może ją zastąpić w potrzebie np.
>góralska ciupażka?
>
>>>śmiało iść w WIELKI ŚWIAT, bo wiesz, że to co
>>>masz w sercu jest zawsze z Tobą. Mogą Cię okraść
>>>z rzeczy materialnych, ale to co masz w sercu
>>>nikt nie jest w stanie Ci odebrać, bo szyfr znasz
>>>tylko Ty...
>
>Pewnie, zgadzam się. Twoich przekonań i wartości nikt ci nie może odebrać.
>Ale nie musi to od razu wiązać się z jakimiś bogami.
>
>>"laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare.A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil." (L do Ef.2,8-9)
>>"Otoz zapewniam was, ze NIKT, pozostajac pod natchnieniem Ducha Bozego, nie moze mowic: Niech Jezus bedzie przeklety. Nikt tez nie moze powiedziec bez pomocy Ducha Swietegoanem jest Jezus" (1 List
Roman (1901 punktów)
>>co wierzymy i czy w ogóle wierzymy zależy tylko
>>od nas.
>Zgadzam sie i dlatego trudno komus to zrozumiec, poniewaz do wiary konieczna jest laska (Mt16,17,;J6,44; 1 Kor12,3 itd)

Drewniana, platikowa czy metalowa? Czy może ją zastąpić w potrzebie np.
góralska ciupażka?

>>śmiało iść w WIELKI ŚWIAT, bo wiesz, że to co
>>masz w sercu jest zawsze z Tobą. Mogą Cię okraść
>>z rzeczy materialnych, ale to co masz w sercu
>>nikt nie jest w stanie Ci odebrać, bo szyfr znasz
>>tylko Ty...

Pewnie, zgadzam się. Twoich przekonań i wartości nikt ci nie może odebrać.
Ale nie musi to od razu wiązać się z jakimiś bogami.

>"laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare.A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil." (L do Ef.2,8-9)
>"Otoz zapewniam was, ze NIKT, pozostajac pod natchnieniem Ducha Bozego, nie moze mowic: Niech Jezus bedzie przeklety. Nikt tez nie moze powiedziec bez pomocy Ducha Swietegoanem jest Jezus" (1 List do Kor.2,3)

O tak, to papa decyduje komu da a komu poskąpi. Coś mi się zdaje, że kończą
mu się zapasy bo coraz więcej ludzi odwraca się od religii w wydaniu ziemskich
namiestników papy. Wiara jest ważna ale niekoniecznie w boga, lepiej już wierzyć
w osiągnięcie sukcesu zawodowego i rodzinnego . A ja bogu dziękuję że urodziłem się sceptykiem, że zamiast religijności dał mi rozum .

Vranix
secret
Dlaczego nie rodzina...?
Być może głupio to zabrzmi, ale straciłam wiarę w tę "instytucje". Co ona daje? Tylko ból i cierpienie. Małe dzieci mają koszmary senne, a kiedy się budzą nie ma kto je przytulić, bo Opiekunowie mają akurat masę innych spraw na głowie. A co jest w tych koszmarach? Śmierć, przemoc i zło... Czy w takie życie mam wierzyć? W taką rodzinę? Nie, oczywiście, że w taką gdzie wszyscy się kochają, pomagają sobie i w ogóle jest cudownie. Tylko jak mam wierzyć, kiedy ktoś zabrał mi ten obraz, schował, a ja nie umiem go znaleść, nawet już nie próbuję...

Dlaczego nie kariera...?
Mam stawiać na kariere? Dobrze, proszę bardzo. I jak ta kariera wygląda! Codziennie wstaje zniechęcona i nawet nie zaczęłam pracy, a już jestem zmęczona, znowu zobaczę głupie uśmiechy osób, które chcą się "podlizać", bo przydałaby się podwyżka, albo awans. Znowu w odpowiednim momencie wejdę... wszyscy milkną, bo wyglądam dziś tak wspaniale, że aż im mowę odjęło. Jasne, wiara w karierę, to jest to!

Dlaczego Bóg...?
Bo tylko On jest Prawdą, tylko On zna mnie, moje rozterki i pragnienia. Nic nie muszę mówić, bo On widzi co robię. Nigdy nie zmusza mnie do niczego.
Tak walczymy o wolność, a czy Bóg nam jej nie daje? Tylko, dlaczego nikt tego nie widzi? wszyscy szukają szczęścia... a szczęściem nie jest to czego nie mamy, ale to czego nie umiemy dojrzeć, a jest tak blisko... Dlatego wielu obiera złą drogę. Co dadzą pieniądze, rodzina, kariera, jeśli jest brak uczucia, jeśli jest brak zrozumienia, jeśli rządzi nami egoizm. Nie dotrzemy do RAJU, jeśli nie będziemy dostrzegać innych ludzi... My wszyscy jesteśmy tacy sami: mamy te same problemy, tylko ubieramy je w inne słowa; to samo czujemy, tylko inaczej to okazujemy na zewnątrz; o to samo walczymy, tylko każdy inny styl walki prezentuje... Stąd ta wieża Babel, stąd to pomieszanie języków. Jak ją zburzyć? Gdzie kupić odpowiedni słownik? Sami sobie odpowiedzcie, a zrozumiecie dlaczego Bóg.
Mariusz Agnosiewicz
Szanowna Pani Dyrektor,
Jest Pani fenomenalnym wzorcem spirytualistycznego dekadenta i swoistego nihilisty. Reprezentuje Pani chrześcijańskiego ducha w czystej postaci: zanik woli życia, z jakąś niesłychaną tęsknotą spirytualistyczną i negacją wartości ziemskich. Tam, w NT rodzina jest również zanegowana, ukazała nam Pani to bez zniekształceń, na jakie muszą się silić inni chrześcijanie. Pani nie potrzebuje żadnych argumentów za swoją nihilistyczno-hedonistyczną tęsknotą niebieską. Rzekome negacje przedstawionych przez Romana wartości oczywiście są czystą fikcją - Pani nie musi ich obalać, ale i tak nie zakłóci to pragnienia.
Negacja rodziny: jest zła i już; - ale dlaczego? - bo dzieci mają koszmary... I tutaj jakiś karykaturalny obraz patologicznej rodziny. Dyrektorskiej, jak rozumiem
Negacja pracy zawodowej (kariery): Jest zła, bo ...ludzie się uśmiechają, przymilają do mnie, komplementują i stają przede mną na baczność, bo jestem na to za piękna, itd. A ja jestem po prostu ZMĘCZONA TOTALNIE, jak wstaję od razu jestem zmęczona. Tylko sobie pomyślę jak ludzie będą bić przede mną ukłony, od razu chce mi się spać, chcę do Ojca Niebieskiego...
Zastanawiam się właśnie dlaczego tak nieudolnie staracie się ukryć swoją kondycję? Jest teraz na forum dwójka katolików, typowych przedstawicieli dekadentyzmu, z których jeden to magister inżynier Katolik z Kanady, który odniósł życiowy sukces, ma dom, nowy samochód, zna cztery języki, ma żonę fizjologa, ale - wszystkim tym gardzi i przed oczyma ma tylko obrazki biblijne; a zarazem jego sposób wypowiedzi sugeruje, że nie może on mieć podawanego wykształcenia, gdyż jego zdolności analityczne rozpoznania znaczenia prostych tekstów są bardzo mizerne www.racjonalista.pl/forum.php/s,1106 ; Druga - to szałowo piękna pani dyrektor, na co dzień sprawiająca wrażenie wymagającej businesswoman, która jednak nie wiedzieć czemu wywnętrzania się na stronie która krytykuje jej system wierzeń (to niebezpieczne tracić tyle czasu na coś takiego - w dzisiejszych realiach jakie stawia rynek i konkurencja, nim spełni Pani swe pragnienia na naszym forum, przedsiębiorstwo upadnie a Pani straci pracę...; ktoś z tak słabą strukturą psychiczną nie jest w stanie zresztą utrzymać się w warunkach stresu związanego z bezwzględną rywalizacją i walką o wszystko); i ta pani dyrektor jawi się jako bardzo sfrustrowana osoba, o jakichś niezbyt zrównoważonych pragnieniach i tendencji wyraźnie nihilistycznej; ktoś kto nie cierpi uśmiechów i oczu ludzkich, ale z utęsknieniem wyraża pragnienie odczuwania Big Fathera, który wszędzie ją widzi i "rozumie"...
W tym momencie przypomniałem sobie Stachniuka i jego panhumanizm; opisywany przez niego wzorzec religijnego dekadenta chrześcijańskiego, wspakulturowca, nasza pani dyrektor realizuje niemal doskonale. Pozwolę sobie więc z tej okazji przytoczyć kilka jego ciekawszych myśli:
"Rozdarcie panhumanizmu oznacza zamknięcie dróg ku odczuciu ewolucji tworzycielskiej świata, rozstrój woli tworzycielskiej. Bezprzedmiotowość jej naporu na rozdartą psychikę dekadenta wyrazi się w powstaniu specyficznego nastroju, który nazwać można by pantęsknotą. Chcąc pojąć, czym jest pantęsknota, najlepiej przeprowadzić proste doświadczenie wewnętrzne: wyobraźmy sobie, że wszelkie nasze pozytywne dążenia w świecie są pozbawione wszelkiego znaczenia i sensu. Znaczy to, że już jesteśmy poza potokiem ewolucji kulturowej, nic nas nie wiąże ze światem. Wówczas to w psychice naszej musi zakiełkować uczucie tęsknoty za "czymś". Towarzyszyć mu będzie uczucie lęku i niepokoju z powodu upływających bezpowrotnie chwil istnienia, a jednocześnie pragnienie wyjścia z tej sytuacji. Pod naciskiem tych uczuć rozpocznie się kształtować przypuszczenie, że "gdzieś" powinno być jednak wyjście. W zależności od naporu lęku i niepokoju przypuszczenie przerodzi się w pewność. A więc "gdzieś" jest wyjście. Ale gdzie? Zgodnie z założeniem tego wyjścia nie ma tu. A więc może być tylko tam. Kierunek tego "tam" sugeruje nam pantęsknota. Nie może ono być w "marnym", "przemijającym", "materialnym" świecie. Mieścić się więc będzie poza tym wszystkim, a więc poza tym światem. Skinienie ewolucji tworzycielskiej w naszej psychice, będąc oddarte od zestroju panhumanizmu, ma tylko jedną ucieczkę - zaświaty, tam, gdzie podążamy po indywidualnej śmierci....
W ten sposób powstaje podhalucynacyjne wrażenie świata "innego", w którym wspakulturowiec czuje się jak w azylu. Świat ten musi być odwrotnością zmysłowego bytu, a tym samym nabiera atrybutów świata "prawdziwego"...
Niebo nie jest czymś nam nie znanym, gdyż mamy w nim zawarte wszystkie pragnienia dekadenta, wyprane z niewygód i braków doczesności i przerzutowane "gdzieś". Ktoś to nazwał liryką trawienia bez ograniczeń. (...) Na tym tle dopiero można pojąć demoniczną rolę unicestwienia posłannictwa człowieczego w ekstatycznym okrzyku św. Bernarda: "Biada mi, że mój pobyt na ziemi tak się przedłużył..."
Spirytualista czuje się otoczony przez istny ocean zła, jakim jest otaczająca go doczesność. Od niego chce się wybawić. Zbliżając się ku bramom śmierci, ma tylko jeden sposób: uduchowia się...
Domaga się omówienia jeszcze jeden pierwiastek wspakultury, który nazwiemy hedonizmem. Wyłania się on zazwyczaj jednocześnie z nihilizmem i jest jakby jego braciszkiem... W chrześcijaństwie hedonizm został wessany przez spirytualizm. Wszystkie aspiracje hedonizmu zostały przerzutowane "tam". Spowodowało to pozorny zanik hedonizmu. Występowanie go w chrześcijaństwie jest mocno zatuszowane. Wszyscy pragną użycia, ale z konieczności pragnienia swoje lokują "tam". Na tym polega wiedza i mądrość chrześcijańska, która obiecuje sobie stokrotne powetowanie umartwień doczesnych"
więcej: www.racjonalista.pl/kk.php/d,123

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365