 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-03-2005 14:21 | myśliciel | po co religia? | Zauważyłem, że wielu użytkowników tego działu forum uważa, iż wiara w Boga jest wynikiem niewiedzy. Mało tego, wystarczy prześledzić posty, aby się przekonać, iż niektórzy użytkownicy uważają, że wszelka religia to czyste oszustwo, mydlenie oczu, wciskanie kitu itp. niedouczonym, szarym ludziom. Porównywanie wiary współczesnych chrześcijan czy wogóle wyznawców religii monoteistycznych do wierzeń, nazwijmy to, ludów prymitywnych jest nieporozumieniem. Współcześni wykształceni wierzący posiadają przecież odpowiednią wiedzę pozwalającą zrozumieć mechanizmy rządzące otaczającym ich światem i nie wierzą w boga, który włada np. błyskawicami... Uważam się za chrześcijanina ale jednocześnie sądzę, że nauka, jeżeli nadal będzie się rozwijać w takim tempie jak do tej pory raczej prędzej niż później wyjaśni zagadkę prapoczątków Wszechświata. Należy zatem zadać pytanie: po co współczesnemu człowiekowi religia? Piszę tu oczywiście wyłącznie w swoim imieniu i dla mnie wiara w Boga (ale nie wierzenie w bożki) daje odpowiedź na następujące pytania: Po co istnieje Wszechświat? Po co ja istnieję? Jaki jest sens mojej egzystencji? Uważam, że niezależnie od osiągnięć nauki człowiek zawsze będzie sobie zadawał tego typu pytania "Im bardziej Wszechświat wydaje się zrozumiały, tym bardziej sprawia wrażenie bezcelowego". (Steven Weinberg) Dla wierzącego odpowiedź jest prosta: to wszystko wpisane jest w boski plan, tak sobie to Bóg po prostu zaplanował, Bóg który już zna nasze myśli zanim je wypowiemy. Życzę ciekawych przemyśleń. |
1 2 3 4 5 Dalej..| Ożeł (251 punktów) | Odp: po co religia? | > >>Po co istnieje Wszechświat?> >>Po co ja istnieję?> >Na zle postawione pytania nie ma poprawnej odpowiedzi. Nie zyjesz po cos, tylko z jakiegos powodu. (analogicznie Wszechswiat)> No dobrze, może któreś z tych jest dobrze postawione?> Dlaczego istnieje Wszechświat? Z jakiego powodu kiedyś powstał?To dobre pytania. Niestety nie znam na nie odpowiedzi, co jednak nie implikuje, ze tylko wiara moze ludzia "dac" odpowiedz. [to dosc infantylne, ze z niewiedzy zaczynamy wierzyc w cos, byle tylko wypelnic ta luke w swiatopogladzie] > >>Jaki jest sens mojej egzystencji?> >Obiektywnei wszystko jest bezsensu.> >Odpowiedzialem bez pomocy wiary.> >Otóż to! Bez pomocy wiary trudno o inną odpowiedź.Inna odp. bylaby bledna. |
| kafir (363 punktów) | Odp: po co religia? | > Nie wiem jak Ci to wytłumaczyć, ale po prostu w głowie mi się nie mieści, żeby wszystko co istnieje, co robimy i czujemy było zupełnie sensu pozbawione.OK! Ja wolę być dobrze poinformowanym optymistą, jak napisał Ożeł, ty natomiast potrzebujesz widocznie dla swojej głowy zaworu bezpieczeństwa na usuwanie rzeczy, które ci się w niej nie mieszczą i używasz do tego wiary. Jeśli działa i nie potrafisz dać sobie rady w inny sposób, to trudno. Twój prywatny wybór. Najważniejsze by był świadomy i coś ci dawał! Tak stosowana wiara z pewnością nie jest szkodliwa, ale jeśli jej twierdzenia zaczynasz traktować jak jedynie słuszną prawdę, a bez tego, jak rozumiem, jest ona nieszczera, zaczyna robić się niebezpiecznie! > Za wszystkie odpowiedzi oczywiście dziękuję i cieszę się nieskromnie, że z mojej inicjatywy wywiązała się tu całkiem żywa dyskusja.Rozumiem, że w ten sposób kończysz niedokończoną dyskusję, do czego masz oczywiście prawo jako jej inicjator. Pozdrawiam. |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > Zycie moze miec sens subiektywny, ktory sami nadajemy np. "bede zyl dla zarabiania pieniedzy". Jednak sens obiektywny (ktory da sie stwierdzic obiektywnie, metodami naukowymi) NIE ISTNIEJE. Poniewaz wszystko co sie dzieje nie ma CELU (obiektywnie), nie ma wiec rowniez sensuChrześcijanie powinni żyć dla Boga. Nie chodzi tu o pójście do klasztoru bo klasztory to, moim zdaniem, nieporozumienie wynikające z nadinterpretacji tej zasady bowiem człowiek powinien żyć wśród ludzi a nie wśród murów klasztornych. Żyć dla Boga znaczy uważać żebyśmy wszystko co robimy wykonywali tak aby się to Bogu podobało. Jest to zatem, jak to określiłeś, sens subiektywny życia chrześcijanina. Ale istnieje też sens obiektywny gdyż celem życia człowieka wierzącego jest spotkanie się z Bogiem czyli życie wieczne w formie opisanej przeze mnie nieco wyżej. Wiem, że to co tu napisałem z naukowego punktu widzenia może wydawać się bez sensu. Pamiętajmy jednak , że człowiek ma w sobie nie tylko kości, mięśnie, żyły, hormony itp. ale także wiarę, nadzieję i miłość (w znaczeniu biblijnym). Pozdrawiam |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > ...potrzebujesz widocznie dla swojej głowy zaworu bezpieczeństwa na usuwanie rzeczy, które ci się w niej nie mieszczą i używasz do tego wiary.Skupiłeś się na słowach jakich użyłem a nie na opisanym problemie.I jak tu nie mówić o łapaniu za słówka? [zapewniam Cię, że pisząc to nie jestem zdenerwowany  ] > Tak stosowana wiara z pewnością nie jest szkodliwa, ale jeśli jej twierdzenia zaczynasz traktować jak jedynie słuszną prawdę, a bez tego, jak rozumiem, jest ona nieszczera, zaczyna robić się niebezpiecznie!A Ty swoje poglądy traktujesz jako "jedynie słuszne"? W którymś z moich poprzednich postów z innego wątku pisałem, że zarówno wierzący jak i niewierzący miewają wątpliwości co do swoich poglądów. Jeżeli ktoś nie ma nigdy żadnych wątpliwości to jest albo fanatykiem, albo człowiekiem umysłowo chorym. Może to miałeś na myśli mówiąc o niebezpieczeństwie? > >Za wszystkie odpowiedzi oczywiście dziękuję i cieszę się nieskromnie, że z mojej inicjatywy wywiązała się tu całkiem żywa dyskusja.> Rozumiem, że w ten sposób kończysz niedokończoną dyskusję, do czego masz oczywiście prawo jako jej inicjator.Nie napisałem, że kończę dyskusję. To była tylko reakcja na sugestie z Twojego poprzedniego postu. A właściwie to po czym poznać, że dyskusja jest dokończona? Pozdrawiam |
| Ożeł (251 punktów) | Odp: po co religia? | > >Zycie moze miec sens subiektywny, ktory sami nadajemy np. "bede zyl dla zarabiania pieniedzy". Jednak sens obiektywny (ktory da sie stwierdzic obiektywnie, metodami naukowymi) NIE ISTNIEJE. Poniewaz wszystko co sie dzieje nie ma CELU (obiektywnie), nie ma wiec rowniez sensu> Chrześcijanie powinni żyć dla Boga. Nie chodzi tu o pójście do klasztoru bo klasztory to, moim zdaniem, nieporozumienie wynikające z nadinterpretacji tej zasady bowiem człowiek powinien żyć wśród ludzi a nie wśród murów klasztornych. Żyć dla Boga znaczy uważać żebyśmy wszystko co robimy wykonywali tak aby się to Bogu podobało.> Jest to zatem, jak to określiłeś, sens subiektywny życia chrześcijanina.Tak. > Ale istnieje też sens obiektywny gdyż celem życia człowieka wierzącego jest spotkanie się z Bogiem czyli życie wieczne w formie opisanej przeze mnie nieco wyżej.Kto nadaje ten cel? W jaki sposob mozna go stwierdzic obiektywnie? > Wiem, że to co tu napisałem z naukowego punktu widzenia może wydawać się bez sensu.> Pamiętajmy jednak , że człowiek ma w sobie nie tylko kości, mięśnie, żyły, hormony itp. ale także wiarę, nadzieję i miłość (w znaczeniu biblijnym).Co znaczy w znaczeniu biblijnym? Czym sie rozni milosc, nadzieja i wiara ateisty (ateista moze np. wierzyc ze uda mu sie znalesc prace) od czlowieka wierzacego? |
| kafir (363 punktów) | Odp: po co religia? | > Skupiłeś się na słowach jakich użyłem a nie na opisanym problemie.I jak tu nie mówić o łapaniu za słówka? [zapewniam Cię, że pisząc to nie jestem zdenerwowany ]To po co ja się tak wysilam  ! > A Ty swoje poglądy traktujesz jako "jedynie słuszne"?Nie! Jedynie słuszna jest tylko prawda, do której staram się docierać. Ludzie zmieniają swoje poglądy na jej temat w miarę jej odkrywania (no, może nie wszyscy). A tak poza tym od poglądu wolę ogląd (szczególnie jak ma ładny wygląd). > W którymś z moich poprzednich postów z innego wątku pisałem, że zarówno wierzący jak i niewierzący miewają wątpliwości co do swoich poglądów. Jeżeli ktoś nie ma nigdy żadnych wątpliwości to jest albo fanatykiem, albo człowiekiem umysłowo chorym.A ty miewasz czasem wątpliwości co do istnienia Boga czy jednak jesteś fanatykiem albo ... ... (chyba znowu zaczynam się czepiać słówek) ? > Może to miałeś na myśli mówiąc o niebezpieczeństwie?Tak Holmesie! Wystarczy do fanatyzmu dorzucić socjotechnikę i tragedia gotowa. Jak sam widzisz religia niczym nitrogliceryna wielu ludziom może i potrzebna, ale wybuchowo niebezpieczna! |
| Przebiśnieg (137 punktów) | Odp: JAJA kokos mi ta | Przeczytałem  |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > >Ale istnieje też sens obiektywny gdyż celem życia człowieka wierzącego jest spotkanie się z Bogiem czyli życie wieczne w formie opisanej przeze mnie nieco wyżej.> Kto nadaje ten cel? W jaki sposob mozna go stwierdzic obiektywnie? Bóg, bo któż inny? "Można to stwierdzić" oczywiście przy pomocy wiary, ale wiary w znaczeniu chrześcijańskim o czym trochę dalej. > >Pamiętajmy jednak , że człowiek ma w sobie nie tylko kości, mięśnie, żyły, hormony itp. ale także wiarę, nadzieję i miłość (w znaczeniu biblijnym).> Co znaczy w znaczeniu biblijnym? Czym sie rozni milosc, nadzieja i wiara ateisty (ateista moze np. wierzyc ze uda mu sie znalesc prace) od czlowieka wierzacego?Zauważ, że pisałem ogólnie o człowieku nie wyszczególniając o jakiego człowieka chodzi. Zatem wiara, nadzieja i miłość dotyczy każdego człowieka bez względu na jego zapatrywania bowiem każdy człowiek posiada ku temu zdolności. Dlatego w "znaczeniu biblijnym" gdyż wymienił je św. Paweł w jednym ze swoich listów jako tzw. trzy cnoty, które powinny cechować każdego chrześcijanina. Wiara ateisty jest wiarą w potocznym znaczeniu dotyczy ona również wierzącego, który tak samo może wierzyć jak ateista, że znajdzie pracę. Natomiast wiara w sensie religijnym to co innego. Skorzystam tu z cytatu z Wikipedii: Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. W religoznawstwie natomiast polega na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. Istotny jest tu właśnie brak jakiegolowiek dowodu, który odróżnia wiarę od zwykłego, popartego jakimiś dowodami przekonania.Podobnie miłość, mamy przecież miłość platoniczną, erotyczną,braterską i parę innych - więcej tu: pl.wikiped(*)iłość_erotycznaMiłość w znaczeniu religijnym nazywa się Agape (z greckiego dosłownie miłość). Agape jest miłością ofiarną opartą na altruizmie i duchowej więzi pełną poświęcenia i troski o drugą osobę.Więcej tu: pl.wikipedia.org/wiki/AgapeNadzieja natomiast to w chrześcijaństwie oczekiwanie z zaufaniem na spełnienie się obietnic Bożych teraz i w czasach ostatecznych. Pozdrawiam |
| Ożeł (251 punktów) | Odp: po co religia? | > >>Ale istnieje też sens obiektywny gdyż celem życia człowieka wierzącego jest spotkanie się z Bogiem czyli życie wieczne w formie opisanej przeze mnie nieco wyżej.> >Kto nadaje ten cel? W jaki sposob mozna go stwierdzic obiektywnie?> Bóg, bo któż inny? "Można to stwierdzić" oczywiście przy pomocy wiary, ale wiary w znaczeniu chrześcijańskim o czym trochę dalej.Skoro nadaje Bog to jest subiektywny. Przy pomocy wiary nic nie mozna stwierdzic. > Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. W religoznawstwie natomiast polega na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. Istotny jest tu właśnie brak jakiegolowiek dowodu, który odróżnia wiarę od zwykłego, popartego jakimiś> dowodami przekonania.Nawet jezeli istnieje wiara bez jakichkolwiek przeslanek (naprawde maly odsetek ludzi) to i tak NIE istnieje wiara bez jakichkolwiek powodow. > Miłość w znaczeniu religijnym nazywa się Agape (z greckiego dosłownie miłość).> Agape jest miłością ofiarną opartą na altruizmie i duchowej więzi pełną poświęcenia i troski o drugą osobę.Altruizm to nazwa pusta, bo kazdy czlowiek jest egoista - a wiec milosc-agape nie istnieje. > Nadzieja natomiast to w chrześcijaństwie oczekiwanie z zaufaniem na spełnienie się obietnic Bożych teraz i w czasach ostatecznych."Nadzieja matka glupcow." |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > >Skupiłeś się na słowach jakich użyłem a nie na opisanym problemie.I jak tu nie mówić o łapaniu za słówka? [zapewniam Cię, że pisząc to nie jestem zdenerwowany ]> To po co ja się tak wysilam !No to co jest w końcu grane? Raz piszesz abym się nie denerwował a teraz jesteś rozczarowany, że ci się to nie udało. [żart] > A tak poza tym od poglądu wolę ogląd (szczególnie jak ma ładny wygląd)Nooo... widzę, że dość "powierzchownie" traktujesz życie. Proponuję Ci zgłębić parę dziedzin, naprawdę warto! > A ty miewasz czasem wątpliwości co do istnienia Boga czy jednak jesteś fanatykiem albo ...> ... (chyba znowu zaczynam się czepiać słówek) ?Zawsze więcej wątpliwości ma człowiek, który wierzy niż ten, który wie. Np. każdy wie , że 2x2 jest 4 więc w co tu wątpić? Natomiast jerzeli wierzy to zakłada bez żadnych dowodów, że coś (a raczej ktoś bo mówimy teraz o Bogu) istnieje. W takim wypadku wątpliwości są nieuniknione! Oczywiście chodzi tu o ludzi zdrowo myślących, bo fanatycy do nich nie należą. > Wystarczy do fanatyzmu dorzucić socjotechnikę i tragedia gotowa.> Jak sam widzisz religia niczym nitrogliceryna wielu ludziom może i potrzebna, ale wybuchowo niebezpieczna!Fanatyzm religijny bywa skrajnie niebezpieczny, ale bywają równie niebezpieczni fanatycy, którzy z religią mają niewiele wspólnego. Widzę, że jesteś coś bardzo przewrażliwiony na punkcie religii. Co do fanatyzmu podam Ci taki przykład: Wyobraź sobie, że naukowcy zbadali i udowodnili niezbicie, iż człowiek białej rasy w dodatku o jasnej karnacji i jasno blond włosach jest anatomicznie najbardziej oddalony od małp człekokształtnych w porównaniu z innymi rasami ludzkimi. Natychmiast pojawia się ideologia mówiąca o "czystości" owej rasy i tak jak pisałeś wystarczy, że ktoś dorzuci socjotechnikę i krematoria gotowe! A co z tym wspólnego miała religia? Nie mogę Ci udowodnić, że nie jestem fanatykiem, mogę Cię tylko o tym zapewnić. Mam pomysł! Zrób eksperyment. Poproś kogoś, kto byłby obiektywny w stosunku do Twoich i moich postów, niech je przeczyta i oceni, które z nich wyglądają na bardziej "fanatyczne". A może sam się wysilisz i obiektywnie je ocenisz? Pozdrawiam |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > >>Kto nadaje ten cel? W jaki sposob mozna go stwierdzic obiektywnie?> > Bóg, bo któż inny? "Można to stwierdzić" oczywiście przy pomocy wiary, ale wiary w znaczeniu chrześcijańskim o czym trochę dalej.> Skoro nadaje Bog to jest subiektywny. Przy pomocy wiary nic nie mozna stwierdzicDlatego napisałem w cudzysłowie "można stwierdzić" bo przecież przy pomocy wiary można tylko przyjąć, że coś istnieje o czym była mowa nieco dalej > Nawet jezeli istnieje wiara bez jakichkolwiek przeslanek (naprawde maly odsetek ludzi) to i tak NIE istnieje wiara bez jakichkolwiek powodow.Bez powodów? Chyba się przejęzyczyłeś. Wiara to przyjęcie, że coś istnieje bez żadnych dowodów na istnienie tegoż. > >Agape jest miłością ofiarną opartą na altruizmie i duchowej więzi pełną poświęcenia i troski o drugą osobę.> Altruizm to nazwa pusta, bo kazdy czlowiek jest egoista - a wiec milosc-agape nie istnieje.Jeżeli twiom zdaniem nie istnieje miłość agape to co powiesz o miłości rodzicielskiej, która często bywa wybitnie altruistyczna? A gdzie dowody, że każdy człowiek to egoista? > >Nadzieja natomiast to w chrześcijaństwie oczekiwanie z zaufaniem na spełnienie się obietnic Bożych teraz i w czasach ostatecznych.> "Nadzieja matka glupcow."Pytałeś mnie czym się różni wiara, nadzieja i miłość ateisty od takichże człowieka wierzącego, więc ci wyczerpująco odpowiedziałem. "Nadzieja matką głupców" to frazes w dodatku niezbyt mądry. Czyżby nadzieja ateistów była matką mądrzejszych? Pozdrawiam |
| Ożeł (251 punktów) | Odp: po co religia? | > >>>Kto nadaje ten cel? W jaki sposob mozna go stwierdzic obiektywnie?> >> Bóg, bo któż inny? "Można to stwierdzić" oczywiście przy pomocy wiary, ale wiary w znaczeniu chrześcijańskim o czym trochę dalej.> >Skoro nadaje Bog to jest subiektywny. Przy pomocy wiary nic nie mozna stwierdzic> Dlatego napisałem w cudzysłowie "można stwierdzić" bo przecież przy pomocy wiary można tylko przyjąć, że coś istnieje o czym była mowa nieco dalejOczywiscie, nie zabraniam wierzyc, nawet jesli to bezsensu. > >Nawet jezeli istnieje wiara bez jakichkolwiek przeslanek (naprawde maly odsetek ludzi) to i tak NIE istnieje wiara bez jakichkolwiek powodow.> Bez powodów? Chyba się przejęzyczyłeś. Wiara to przyjęcie, że coś istnieje bez żadnych dowodów na istnienie tegoż.Zgodzilem sie, ze istnieje wiara bez dowodow, jednak taka posiadaja jedynie nieliczni. Uwazam to jednak za beznadziejna forme wiary, tzw. "slepa wiare", bo z kims kto swoja wiare opiera na jakis przeslankach da sie jeszcze dyskutowac, a w tym wypadku nie. I nie przejezyczylem sie, napisalem to co chcialem napisac: nie ma wiary bez POWODOW. > >>Agape jest miłością ofiarną opartą na altruizmie i duchowej więzi pełną poświęcenia i troski o drugą osobę.> >Altruizm to nazwa pusta, bo kazdy czlowiek jest egoista - a wiec milosc-agape nie istnieje.> Jeżeli twiom zdaniem nie istnieje miłość agape to co powiesz o miłości rodzicielskiej, która często bywa wybitnie altruistyczna?> A gdzie dowody, że każdy człowiek to egoista?Mowiac o altruizmie mialem na mysli bezinteresownosc, kazdy czlowiek to egoista poniewaz, robi wszystko dla wlasnej przyjemnosci lub unikania bolu. Podaj przyklad, jezeli twierdzisz inaczej. Milosc rodzicielska nie jest bezinteresowna, celem robienia, a pozniej wychowywania dziecka jest rozniez wlasna przyjemnosc wynikajaca np. z poczucia spelnienia obowiazku. (jakim jest wychowanie nowego nosiciela naszego genotypu) > >>Nadzieja natomiast to w chrześcijaństwie oczekiwanie z zaufaniem na spełnienie się obietnic Bożych teraz i w czasach ostatecznych.> >"Nadzieja matka glupcow."> Pytałeś mnie czym się różni wiara, nadzieja i miłość ateisty od takichże człowieka wierzącego, więc ci wyczerpująco odpowiedziałem. "Nadzieja matką głupców" to frazes w dodatku niezbyt mądry. Czyżby nadzieja ateistów była matką mądrzejszych?W tym wypadku ten frazes pasuje, masz nadzieje na Boza laske, dzieki czemu czujesz spokuj. To takie opium, jak mowil Marks. |
| myśliciel | Odp: po co religia? | > Mowiac o altruizmie mialem na mysli bezinteresownosc, kazdy czlowiek to egoista poniewaz, robi wszystko dla wlasnej przyjemnosci lub unikania bolu. Podaj przyklad, jezeli twierdzisz inaczej.> Milosc rodzicielska nie jest bezinteresowna, celem robienia, a pozniej wychowywania dziecka jest rozniez wlasna przyjemnosc wynikajaca np. z poczucia spelnienia obowiazku. (jakim jest wychowanie nowego nosiciela naszego genotypu)Z pewnością nie ma takiego człowieka, który by zawsze działał bezinteresownie. Niemniej jednak zdarzają się okoliczności, w których niektórzy ludzie tak właśnie działają. Ratujący tonącego, działając pod wpływem chwili nie zawsze musi myśleć, że oto niebawem będzie bohaterem. Jeżeli taka myśl mu się zrodzi dopiero po całym zajściu oznacza to, że w momencie gdy był jeszcze w wodzie działał bezinteresownie. Rzeczywiście rodzice czerpią przyjemność w sposób jaki opisałeś. Jednak gdy czasem poświęcają własne zdrowie lub nawet życie dla ratowania własnych dzieci nie może być mowy o żadnej przyjemności i z pewnością nie robią tego z wyrachowania. > W tym wypadku ten frazes pasuje, masz nadzieje na Boza laske, dzieki czemu czujesz spokuj. To takie opium, jak mowil MarksW takim razie każda nadzieja, także ta ateistów to też "opium". Z kolei parę postów niżej przeczytałem, że wiara wywołuje poczucie winy u wierzącego czyli pewien niepokój. Zatem bilans odczuć wychodzi na zero. Chyba odbiegliśmy nieco od tematu wątku. Myślę, że czas na podsumowanie bo nie ma co dłużej "bić piany". Zatem z punktu widzenia człowieka wierzącego nic nie powstało i nie dzieje się przypadkowo. Skoro zakładamy, że był początek to musimy przyjąć, że będzie i koniec. Wszystko łącznie z nami zmierza zatem do pewnego celu. Celem tej swoistej podróży jest oczywiście Bóg. Na końcu Biblii znajdujemy znamienne słowa, które wypowiada Jezus Chrystus: "Ja jestem alfa i mega, pierwszy i ostatni, początek i koniec." Jeżeli przyjmuje się je z wiarą to wiele można zrozumieć. Pozdrawiam |
| Ożeł (251 punktów) | Odp: po co religia? | > >Mowiac o altruizmie mialem na mysli bezinteresownosc, kazdy czlowiek to egoista poniewaz, robi wszystko dla wlasnej przyjemnosci lub unikania bolu. Podaj przyklad, jezeli twierdzisz inaczej.> >Milosc rodzicielska nie jest bezinteresowna, celem robienia, a pozniej wychowywania dziecka jest rozniez wlasna przyjemnosc wynikajaca np. z poczucia spelnienia obowiazku. (jakim jest wychowanie nowego nosiciela naszego genotypu)> Z pewnością nie ma takiego człowieka, który by zawsze działał bezinteresownie. Niemniej jednak zdarzają się okoliczności, w których niektórzy ludzie tak właśnie działają.> Ratujący tonącego, działając pod wpływem chwili nie zawsze musi myśleć, że oto niebawem będzie bohaterem. Jeżeli taka myśl mu się zrodzi dopiero po całym zajściu oznacza to, że w momencie gdy był jeszcze w wodzie działał bezinteresownie.Nie dzialal bezinteresownie, tylko intuicyjnie i gdyby nie mial interesu w ratowaniu dziecka (swiadomego lub podswiadomego) to by go nie ratowal. > Rzeczywiście rodzice czerpią przyjemność w sposób jaki opisałeś. Jednak gdy czasem poświęcają własne zdrowie lub nawet życie dla ratowania własnych dzieci nie może być mowy o żadnej przyjemności i z pewnością nie robią tego z wyrachowania.Robia to dla np. motywu aprobaty spolecznej. Uwazaz, ze gdyby nie mieli w tym jakiegos interesu to by to robili? Uwazasz, ze ktos umieralby za nic? > >W tym wypadku ten frazes pasuje, masz nadzieje na Boza laske, dzieki czemu czujesz spokuj. To takie opium, jak mowil Marks> W takim razie każda nadzieja, także ta ateistów to też "opium".> Z kolei parę postów niżej przeczytałem, że wiara wywołuje poczucie winy u wierzącego czyli pewien niepokój.> Zatem bilans odczuć wychodzi na zero.To b.skomplikowane ale: Gdybys nie widzial czegos pozytywnego w wierzeniu z Boga to bys w niego nie wierzyl. Swiadomie czy podswiadomie, Bog jest poprostu potrzebny tym co w niego wierza, tymbardziej, ze jak twierdzisz robia to bez zadnych przeslanek. Skoro jest inaczej to czemu nikt nie wierzy w XXX - zielonego ludzika z 5 galaktyki na lewo, ktory nie da im zycia wiecznego? > Chyba odbiegliśmy nieco od tematu wątku. Myślę, że czas na podsumowanie bo nie ma co dłużej "bić piany".> Zatem z punktu widzenia człowieka wierzącego nic nie powstało i nie dzieje się przypadkowo. Skoro zakładamy, że był początek to musimy przyjąć, że będzie i koniec. Wszystko łącznie z nami zmierza zatem do pewnego celu.> Celem tej swoistej podróży jest oczywiście Bóg. Na końcu Biblii znajdujemy znamienne słowa, które wypowiada Jezus Chrystus:> "Ja jestem alfa i mega, pierwszy i ostatni, początek i koniec."> Jeżeli przyjmuje się je z wiarą to wiele można zrozumieć.Ja rozumiem, ze to daje wiara. Ja chcialem poprostu udowodnic, ze wszystko jest bezsensu obiektywnie, a to, ze ludzie wierza, ze tak nie jest nie ma znaczenia. Bo ludzie wierza wlasnie po to, zeby znalesc sens. Kiedy dolaczalem do rozmowy, zacytowalem Ciebie i Twoj post w ktorym poprostu nie mogles zaakceptowac tego, ze wszystko mogloby nie miec sensu. |
| kafir (363 punktów) | Odp: po co religia? | > A co z tym wspólnego miała religia?Nigdy nie twierdziłem, że religie są jedynym zagrożeniem dla ludzi! > Nie mogę Ci udowodnić, że nie jestem fanatykiem, mogę Cię tylko o tym zapewnić.Nie musisz mi tego udowadniać! Na pierwszy rzut klawiatury nie wyglądasz na fanatyka. Nie każdy muzułmanin to terrorysta, ale to nie dowód na brak zagrożeń tkwiących w religiach. > Mam pomysł! Zrób eksperyment. Poproś kogoś, kto byłby obiektywny w stosunku do Twoich i moich postów,Nie znam! > niech je przeczyta i oceni, które z nich wyglądają na bardziej "fanatyczne".Czegóż się tak próbujesz oczyścić z tego fanatyzmu? Zarzuciłem ci to czy co? > A może sam się wysilisz i obiektywnie je ocenisz?A ty uwierzysz w mój obiektywizm? |
1 2 3 4 5 Dalej..
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|