Racjonalista - Strona głównaDo treści
Śmiech historii.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
27-12-2008 22:48Antyreligion (101 punktów)Śmiech historii.
Ocena 10 na 10
Historia, którą chcę się z Wami podzielić dotyczy coraz bardziej powszechnego dziś zjawiska, jakim jest pchanie się do władzy pospolitego draństwa. Niestety, świat ludzi miernych, biernych, ale wiernych jest najbardziej hołubiony przez politycznych hochsztaplerów i religijnych cwaniaków. To oni pod hasłem stawania w obronie słabego, bronią jego głupoty, by zachować swoją dominację. Mistrzów tej kategorii na co dzień oglądamy w telewizji. Jednak gdy rozejrzymy się wokół siebie z łatwością dostrzec możemy naśladowców owych mistrzów, a właściwie ich karykatury. Wyjątkowo paskudne typy mieniące się jak bazarowe złoto z tombaku, które dla własnej kariery są w stanie poświęcić ojca i matkę – swoją. Wyrzec się samych siebie, żeby uniknąć gilotyny prawdy. Podam przykład Krystiana, dziś 53 letniego faceta, który nie potrafiąc nic znalazł sobie pracę w tzw. kulturze. Były to lata 80-te minionego wieku. Kilkunastotysięczne miasto z dość prężnie - jak na owe czasy - działającym ośrodkiem kultury, a w nim pan Krystian. Taki oto, z którym nikt na poważne tematy gadać nie chciał, ale na każdym kroku podkreślający swoje oddanie i lojalność przełożonym. Wówczas nie bardzo było wiadomo czemu to jego zachowanie ma służyć, ale już wkrótce wszystko było jasne. Przyszedł czas stanu wojennego. Pan Krystian postanowił wykorzystać swoją szansę i po złożeniu wieczystych ślubów tzn. odpowiednich deklaracji w odpowiednim urzędzie został mianowany na komisarza ośrodka kultury. Z dnia na dzień stał się najważniejszą osobą niczym I sekretarz POP, dyktującą co inni mogą, albo nie mogą robić. A w tamtym czasie nie wolno było robić nic. Zakaz masowych imprez, zakaz prób zespołów korzystających z nagłośnienia czy oświetlenia. W wyjątkowych przypadkach decyzję o wydaniu sprzętu podejmował nie kto inny tylko komisarz – pan Krystian. Rzeczywiście był wyjątkowo oddany panującej władzy, a swoją lojalność okazywał w skrupulatnie pisanych przez siebie notatkach – kto, kiedy, gdzie, komu i co. Nie miał wątpliwości, że w niedługim czasie zawód komisarza zamieni na zawód dyrektora. Celowo używam słowa - zawód, bo w tamtych czasach tylko takie móżdżki miały przed sobą perspektywy i tak wyglądał twórczy intelekt mianowanych przez partyjne władze, szefów ośrodków kultury. Przez cały okres stanu wojennego komisarz nabierał pewności siebie do tego stopnia, że nie przeszkadzało mu jak ktoś nazbyt gorliwie tytułował go dyrektorem. Byli też i tacy, którzy widząc w nim swojego (przyszłego) przełożonego układali plany na przyszłość. Przecież nikt rozsądny w powodzenie „Solidarności” nie wierzył. A do takich rozsądnych komisarz należał. Czar prysł gdy stolarze zabrali się do montowania okrągłego stołu. Zbyt świeże plamy w życiorysie nie pozwoliły Krystianowi zaistnieć w środowisku kultury, ani polityki, więc ograniczył swoją aktywność do zmiany miejsca zamieszkania. Na długo słuch o nim zaginął. Teraz czynię skok do czasów współczesnych. Minęło ponad dwadzieścia lat i – o zgrozo – ziściły się marzenia Krystiana. Już w innym mieście – też nie małym – objął stanowisko dyrektora ośrodka kultury. Pod miłościwie panującą nam wówczas władzą premiera Jarosława, z rąk – nieświadomego spraw – burmistrza miasta, otrzymuje akt powołania na stanowisko dowodzenia w miejskiej kulturze. I czymże to teraz imponuje pan Krystian swoim miernym, biernym, ale wiernym współpracownikom? Sztuką sakralną we własnym wydaniu. Tu nie muszę zanadto rozwijać się w opisywaniu przykładów jak wyglądają kościelne koncerty, wernisaże, obowiązkowe wyjazdy do kina na filmy o papieżu, czy okolicznościowe msze. Codzienna praca pana Krystiana. Ale w tej codzienności jest jeden szczegół wart podkreślenia i użyję tu typowej dla katolików retoryki. Pan Krystian się nawrócił. Sumiennie, dzień w dzień o stałej porze odmawia różaniec, w szufladzie dyrektorskiego biurka przechowuje obrazek – mówi o nim święty obrazek. W samochodzie następny święty obrazek, w kościołach przed ołtarzami co i rusz dyga jak baletnica, proboszczów całuje po rękach, a samego prezydenta i jego brata uważa za wyjątkowo świętych, bo to za ich sprawą najwyższy uczynił cud jego nawrócenia. I on to, nawrócony odpłacił swym Panom przerabiając świecką instytucję w parafialny kurnik. Włączył się również do polityki i agituje gdzie się tylko da do wspierania opozycyjnego PiSu. Z podwładnymi już mu się udało.Tych, którzy stawiali opory zwolnił za łamanie przepisu palenia papierosów w niedozwolonym miejscu.
Wiatr dziejów nadymał żagle arki pana Krystiana. Płynie ulicami miasta w jedynie słusznym kierunku z siostrami i braćmi, z których ulatnia się ten sam smrodek jak ongiś czuć było od oddanego komisarza.



Krystianie, pamiętasz mnie? Wydawałeś mi kiedyś z zaplombowanej szafy gitarę. Dzięki tobie mogłem pograć na niej przez kilka godzin w tygodniu. Już wtedy dostrzegłem nad twoją głową aureolę. A może to była zwykła pętla?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Władek Lichacz (2050 punktów)
Pewnie "każdy" kto wówczas się urodził i wychował jest w stanie takich wymienić.
W młodości na "mojej całej ulicy" była tylko jedna rodzina, która należała do partii. Kiedyś będą u nich, okazało się, że będzie zebranie partyjne - zdziwiony: Jak to w domu? Za zaproszenie podziękowałem i wyszedłem. Zaledwie kilka miesięcy temu, gdy ja przechodziłem obok kruchty oni do niej wchodzili. Też zapraszali i też podziękowałem.
Ale nie rozpaczam z tego powodu, wręcz przeciwnie powinienem chyba się cieszyć. Jeśli z "komuną" dali sobie radę, to i z katolicyzmem też powinni sobie poradzić.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365