 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-12-2008 21:59 | Koraszewski (82900 punktów) | Kościół a in vitro
10 na 10 | Zdecydowane „nie” dla poczęcia z Ducha Świętego. Człowiek i tylko człowiek jest panem życia ludzkiego. Nie może być żadnego „Bóg dał, Bóg wziął”. Nie istnieje nic takiego jak prawo Kościoła do dziecka, a obcowanie płciowe (w szczególności nieletnich) z Duchem Świętym urąga ludzkiej godności. Zapładnianie dziewic metodami pozanaturalnymi jest moralnie niedopuszczalne, zwiastującym aniołom mówimy „nie”, a kapłanom zamiast medycznej pomocy oferujemy modlitwę. A na poważnie – jacyś faceci z rozdętym ego, wierzący w aniołki, w dzieworództwo, w zmartwychwstanie, w cudowne uzdrowienia, uzurpują sobie monopol na wiedzę o moralności, uzurpują sobie prawo do dyktatu o ludzkim życiu. Słyszeliśmy o instrukcji Dignitas personae, o jaką to personę chodzi, o zarodek? Na mocy jakiego prawa Kościół ma wiele do powiedzenia w kwestii zagadnień bioetycznych, zwłaszcza oceny etycznej – czyżby ius primae noctis? Kościół odrzuca technikę in-vitro z powodu jej niezgodności z powołaniem bożym. Czyli co? Nie do tego jesteśmy powołani, żeby w laboratoriach siedzieć? Instrukcja daje do zrozumienia, że istoty poczęte metodą in vitro są zaledwie ludzkopodobne.
Według Watykanu życie powinno być przekazane, a nie tworzone na czyjeś zamówienie. Wynika z tego, że wszystkie dzieci powinny być poczęte z gwałtu, bo do czego to podobne, żeby kobieta z mężczyzną decydowali się na dziecko. Takie chciane dzieci, dzieci na zamówienie, to jest niemoralne. "Pragnienie posiadania dzieci nie może usprawiedliwiać ich tworzenia" - napisano w Instrukcji, wyraźnie napisano. Oczywiście jest na to wszystko jedna odpowiedź. Jej zarys wydaje się wynikać z sondażu na temat tego, czy zgodnie z nauczaniem Kościoła Polska powinna zakazać metody in vitro. Jak dotychczas 88 procent biorących udział w sondażu odpowiedziało „nie”. Na zakaz stosowania środków antykoncepcyjnych społeczeństwo wiernych odpowiedziało gestem Kozakiewicza. Na „etyczne” rozważania o metodzie in vitro najwyraźniej ma zamiar odpowiedzieć podobnie.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
-3 na 5 | Tronicki (280 punktów) | >Według Watykanu życie powinno być przekazane, a nie tworzone na czyjeś zamówienie. Wynika z tego, że wszystkie dzieci powinny być poczęte z gwałtu, bo do czego to podobne, żeby kobieta z mężczyzną decydowali się na dziecko. Takie chciane dzieci, dzieci na zamówienie, to jest niemoralne. "Pragnienie posiadania dzieci nie może usprawiedliwiać ich tworzenia"
Podczas aktu miłosnego nie decyduje sie o kolorze oczu dziecka, jego wzroście, płci, zdolnościach umysłowych, podczas in-vitro lepimy sobie człowieczka takiego jakiego chcemy i chyba na tym polega ta Rożnica. Posiadanie dziecko w wyniku aktu miłosnego jest naturalnym stanem rzeczy, podczas gdy jego lepienie za pomocą narzędzi medycznych już nie, jest możliwy tylko dzięki nowoczesnym technologiom, które wcześniej nie były znane. Zestawianie sztucznego zapłodnienia z naturalną kolei rzeczy podchodzi pod paranoje. Autor tego typu tekstami nawet nie krytykuje Kościoła tylko sie błaźni i zniża do poziomu trzynastolatka któremu wydaje się że jest bardzo sprytny i łapiąc się określonych słówek ma wiedzę wystarczająca do jakiejkolwiek polemiki.
Nie każdy stosunek seksualny kończy się ciążą, dziecko w wyniku zapłodnienia jest towarem za który rodzice płacą u lekarz am zapłodnienie in-vitro bowiem w przeciwieństwie do normalnego rozmnażania się nie jest bezpłatne, jest określoną usługą za która się płaci. Dziecko staje się wtedy niczym innym jak towarem który sobie można wybrać z określonej półki.
PS: Jestem ateista i bardzo sceptycznie podchodzę do zapłodnienia in-vitro, uważam że promowanie tego typu rozwiązań to brnięcie w ślepy zaułek, pisze to na wypadek gdyby ktoś mi zaczą tu wyjeżdżać z tym że jestem katolikiem i nie rozumiem czym jest "postep"
|
|
 | 7 na 7 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | wpisz "In vitro" do wyszukiwarki. Znajdziesz tam wyjaśnienie co to jest i czym to się je. Twoje wyobrażenia dalekie są od rzeczywistości.
|
|
 | 2 na 2 | Totus (1201 punktów) | >PS: Jestem ateista i bardzo sceptycznie podchodzę do zapłodnienia in-vitro, uważam że promowanie tego typu rozwiązań to brnięcie w ślepy zaułek, pisze to na wypadek gdyby ktoś mi zaczą tu wyjeżdżać z tym że jestem katolikiem i nie rozumiem czym jest "postep"
Postęp to praca nad sobą, która skutkować będzie przeproszeniem autora wątku za tego typu nieuzasadnione uwagi:
>Autor tego typu tekstami nawet nie krytykuje Kościoła tylko sie błaźni i zniża do poziomu trzynastolatka któremu wydaje się że jest bardzo sprytny i łapiąc się określonych słówek ma wiedzę wystarczająca do jakiejkolwiek polemiki.
.
|
|
 | 8 na 8 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) |
>Podczas aktu miłosnego nie decyduje sie o kolorze oczu dziecka, jego wzroście, płci, zdolnościach umysłowych, podczas in-vitro lepimy sobie człowieczka takiego jakiego chcemy i chyba na tym polega ta Rożnica. >Posiadanie dziecko w wyniku aktu miłosnego jest naturalnym stanem rzeczy, podczas gdy jego lepienie za pomocą narzędzi medycznych już nie, jest możliwy tylko dzięki nowoczesnym technologiom, które wcześniej nie były znane.
Uprzejmie donoszę, że podczas in vitro również nie decyduje się o kolorze oczu dziecka, jego wzroście, płci, zdolnościach umysłowych itd. Aż przykro, że trzeba tłumaczyć takie "oczywiste oczywistości". Może warto najpierw sie czegoś dowiedzieć, poczytać o in vitro, zanim napisze się coś rodem z powieści science fiction?
|
|
|  | 1 na 1 | jarcio (1198 punktów) | >Aż przykro, że trzeba tłumaczyć takie "oczywiste oczywistości".
Tak się Pani skupiła na tłumaczeniu "oczywistych oczywistości" i wyjaśniania na czym literatura "science fiction" polega, że zapomniała o tym iż metoda in vitro również może być rodzajem eugeniki. A książki Burgessa, Huxleya, Wellsa i innych pisarzy utopijnych z biegiem czasu stają się coraz mniej fiction, a coraz bardziej bardziej reality. Zachęcam do lektury.
|
|
| |  | 4 na 4 | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | >>Aż przykro, że trzeba tłumaczyć takie "oczywiste oczywistości". >Tak się Pani skupiła na tłumaczeniu "oczywistych oczywistości" i wyjaśniania na czym literatura "science fiction" polega, że zapomniała o tym iż metoda in vitro również może być rodzajem eugeniki. A książki Burgessa, Huxleya, Wellsa i innych pisarzy utopijnych z biegiem czasu stają się coraz mniej fiction, a coraz bardziej bardziej reality. Zachęcam do lektury.
Ale ten pan, którego wypowiedź skomentowałam nie pisał o tym, co być może zdarzy się w przyszłości, również posłowie nie nad tym debatują, tylko nad sprawą, która dotyczyc ma nas TERAZ. Nie za 50 lat, nie za 10 lat ani za 2000 lat. Obecnie możliwości wspomnianych przez niego chyba nie ma? Nieprawdaż? A może są? Hm? Dlatego na razie się z kategorii science fiction. Ludziom, którzy zmuszeni sa skorzystac z in vitro nie chodzi o wybór JAKIE to dziecko ma być, z jakim kolorem włosów czy oczu, tylko żeby móc je w ogóle mieć. Nie tłumaczyłam na czym polega literatuta science fiction. W którym miejscu pana zdaniem to robiłam? Tylko sprostowałam błędne wyobrażenia tegoż pana, który twierdzi, że na tym ta metoda polega.
|
|
 | 4 na 4 | Madman (7811 punktów) | >Posiadanie dziecko w wyniku aktu miłosnego jest naturalnym stanem rzeczy, podczas gdy jego lepienie za pomocą narzędzi medycznych już nie, jest możliwy tylko dzięki nowoczesnym technologiom, które wcześniej nie były znane. Rodzenie dziecka w jaskini na posłaniu z liści jest naturalnym stanem rzeczy, podczas gdy narodziny w szpitalu przy pomocy narzędzi medycznych już nie, jest to możliwe dzięki nowoczesnym technologiom, które wcześniej nie były znane. >Autor tego typu tekstami nawet nie krytykuje Kościoła tylko sie błaźni i zniża do poziomu trzynastolatka któremu wydaje się że jest bardzo sprytny i łapiąc się określonych słówek ma wiedzę wystarczająca do jakiejkolwiek polemiki. Przyganiał kocioł garnkowi... >Nie każdy stosunek seksualny kończy się ciążą, dziecko w wyniku zapłodnienia jest towarem za który rodzice płacą u lekarz am zapłodnienie in-vitro bowiem w przeciwieństwie do normalnego rozmnażania się nie jest bezpłatne, jest określoną usługą za która się płaci. Dziecko staje się wtedy niczym innym jak towarem który sobie można wybrać z określonej półki. Twój tok myślenia jest jeszcze dziwniejszy od twojej ortografii... Narodziny w szpitalu też kosztują, nawet te "naturalne". >PS: Jestem ateista i bardzo sceptycznie podchodzę do zapłodnienia in-vitro, uważam że promowanie tego typu rozwiązań to brnięcie w ślepy zaułek, pisze to na wypadek gdyby ktoś mi zaczą tu wyjeżdżać z tym że jestem katolikiem i nie rozumiem czym jest "postep" Być ateistą nie znaczy popierać wszystko, czemu sprzeciwia się Kościół Katolicki. Trzeba mieć swoje zdanie, ale trzeba też jakoś sensownie je uzasadnić.
|
|
1 na 1 |
 | | Ela Grabarczyk-Ponimasz (5614 punktów) | |
|
-3 na 3 | Tronicki (280 punktów) | >Uprzejmie donoszę, że podczas in vitro również nie decyduje się o kolorze oczu dziecka, jego wzroście, płci, zdolnościach umysłowych itd. Aż przykro, że trzeba tłumaczyć takie "oczywiste oczywistości". Może warto najpierw sie czegoś dowiedzieć, poczytać o in vitro, zanim napisze się coś rodem z powieści science fiction?
To ciekawe bo w USA można sobie wybrać rodzaj dziecka i tak np karłowate małżeństwo woli użyć metody in-vitro po to aby tez powstało dziecko karzeł, to samo dotyczy ludzi głuchych np, takie rzeczy są już możliwe. Pomijam już kwestie selekcji gdzie wybieramy którzy ludzie mogą sie narodzić w których możemy zamrozić i odstawić do lodówki na eksperymenty.
|
|
 | 3 na 3 | Koraszewski (82900 punktów) | Tronicki jest jak szpinak, dyskutować z nim nie można, można go tylko delikatnie odsunać. Jeśli idzie o meritum, to przypominam, że po pierwszym przeszczepie serca Kościół katolicki podniósł wrzask analogiczny do obecnego w sprawie in vitro. Jak będzie pierwszy papież z probówki to pogadamy o niezmiennej nauce Kościoła.
|
|
|  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | >Jeśli idzie o meritum, to przypominam, że po pierwszym przeszczepie serca Kościół katolicki podniósł wrzask analogiczny do obecnego w sprawie in vitro. Jak będzie pierwszy papież z probówki to pogadamy o niezmiennej nauce Kościoła.
Protestował też: przeciwko noszeniu przez kobiety majtek oraz biustonoszy, protestował ( i dalej nie popiera) szczepień, zaakceptował metody leczenia przy pomocy transfuzji i transplantacji. Wszystko co nowe budzi sprzeciw ograniczonych umysłowo ojców kościoła. Wszystko co nieprzydatne mężczyznom w późnym wieku. Na temat Viagry nie było słychać protestów.
|
|
| |  | 4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Protestował też: przeciwko noszeniu przez kobiety majtek oraz biustonoszy, I bardzo słusznie!!!!!!> Na temat Viagry nie było słychać protestów.Rozumiem to stanowisko. Łatwiej jest włożyć... A co ja będę tłumaczył! Lepiej od razu pozdrowię. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | Ha, chciałabym się podzielić swoją pseudo-socjologiczną obserwacją z "mojej kropli wody". Otóż 100% znajomych mi mężczyzn - młodych, w wieku "produkcyjnym"- nagabniętych przez swoje małżonki w kwestii ewentualnej adopcji (w sytuacji niepewnych jeszcze, lecz już zrysowanych trudności w kwestii dopracowania się potomka, pierwszego, bądź kolejnego) reagowało serdeczną niechęcią, skrzywieniem i oświadczeniem, że to ostateczność. Jeden taki, po nieudanych in vitro nie zdecydował się w ogóle na adopcję i pozostają z żoną bezdzietni. W gronie zainteresowanych żon doszłyśmy do wniosku, ze się od naszych panów różnimy - różnimy tym, że dla nas "każde dziecko jest nasze" - bierzemy na ręce, popatrzymy w oczy takiego szkrabka i jeżeli jest samotny - możemy brać go od ręki za swoje. Panom (nie twierdzę, że wszystkim - tym, których spotkałam w tej specyficznej sytuacji) nie idzie to tak prędko, swobodnie i bezboleśnie. Dla nich chyba ważne są jednak własne geny... Może nie w tym stopniu, co dla lwów, które zabijają lwiątka przegranego konkurenta do roli nababa w lwim stadzie, ale jednak. Atak na in vitro jest więc tym razem atakiem bardziej na mężczyzn, niż na kobiety (sytuacja nietypowa dla kk, nieprawdaż). A więc strzał w stopę ? Pozdrawiam noworocznie
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | |  | 4 na 4 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Sprawa adopcji jest bardziej skomplikowana. Jeżeli do białej gorączki doprowadzają cię własne dzieci to jednak wiesz po kim odziedziczyły taki wredny charakter.  Natomiast na adoptowane dziecko w tym samym okresie rozwoju reagujesz inaczej. Nie każdy, kto byłby dobrym rodzicem dla własnych dzieci jest w stanie być dobrym rodzicem dla adoptowanych. Jestem przekonana, że osób takich jest większość. By wychowywać obce dzieci trzeba specjalnych cech charakteru i umiejętności. Znam kilka rodzin z adoptowanymi dziećmi. Nie wiem czy to przypadek czy jakaś reguła ale tam gdzie adoptowane były dziewczynki adopcja przebiegała prawie idealnie, natomiast przy chłopcach rodzice mają poczucie porażki. W każdym razie mówić, że zamiast in vitro należy adoptować dziecko może tylko człowiek całkowicie pozbawiony zrozumienia dla ludzkich uczuć i dla którego dziecko jest rzeczą którą można nabyć a jak się nie sprawdzi to oddać. Mając własne dziecko kocha się go "mimo wszystko". Czy takie samo poświęcenie jest zawsze możliwe przy adoptowanych - wątpię. Dlatego uważam, że rodziców dzieci adoptowanych należy wybierać bardzo ostrożnie by zminimalizować możliwość krzywdy jaką zrobi się dziecku w momencie odrzucenia spowodowanego "różnicami charakterów". Natomiast własne dziecko nie powoduje takiego konfliktu. Przy in vitro też będą problemy. Odrębną sprawą jest, gdy jajeczko lub plemnik nie pochodzi od pary rodziców. Tu także jak przy adopcji należałoby uświadomić rodzicom ogrom trudności jaki ich czeka. Jednak łagodzi tę sytuację fakt, że jedno z rodziców jest naturalnym rodzicem. Natomiast wszczepianie obcego jajeczka zapłodnionego obcym plemnikiem uważam za niepotrzebne bo w takiej sytuacji adopcja urodzonego już dziecka jest jak najbardziej wskazana. Fakt noszenia dziecka w brzuchu nie ma najmniejszego znaczenia dla jego kochania lub nie i dla ewentualnych sukcesów lub porażek wychowawczych.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | sukulent (2309 punktów) | Po pierwsze, miło z Tobą rozmawiać. Teraz będzie po kolejne > Jeżeli do białej gorączki doprowadzają cię własne dzieci to jednak wiesz po kim odziedziczyły taki wredny charakter.  Oczywiście, jest to jeden z punktów widzenia tej sytuacji. Drugi jest taki, że własne geny nie zapewniają sukcesu wychowawczego (dowodów w koło aż nadto), ani Twojej większej wyrozumiałości. Nie raz rodzice obarczają się wzajemnie w złości odpowiedzialnością za takie, czy inne cechy potomka, zapominając, że od groszku Grzegorza Mendla dzieli nas jednak stopień skomplikowania i nic do końca nie jest "po mamusi" czy "po tatusiu", może poza dziedziczonymi autosomalnie dominująco chorobami. > Natomiast na adoptowane dziecko w tym samym okresie rozwoju reagujesz inaczej.Ja na każde własne dziecko reaguję inaczej ! I kocham je inaczej ! Nie znaczy, że któreś mocniej, czy słabiej - inaczej. > Nie każdy, kto byłby dobrym rodzicem dla własnych dzieci jest w stanie być dobrym rodzicem dla adoptowanych.Słuszna słuszność. > Jestem przekonana, że osób takich jest większość.Tu nie mam takiego przekonania. To zapewne kwestia naszych innych doświadczeń życiowych. > Znam kilka rodzin z adoptowanymi dziećmi.> Nie wiem czy to przypadek czy jakaś reguła ale tam gdzie adoptowane były dziewczynki adopcja przebiegała prawie idealnie, natomiast przy chłopcach rodzice mają poczucie porażki.Nie wiem. Spotykam takie rodziny i to w wyjątkowo trudnej sytuacji życiowej - bardzo ciężkiej choroby takiego dziecka. Widzę, że ich walka o dziecko nie różni się nic od walki rodziców "naturalnych". Co więcej - w tych rodzinach nie widziałam nigdy zaniedbań, porzuceń rodziny przez ojca, gdy pod stopami pożar, co zdarza się częściej, niżbym była skłonna to zaakceptować w rodzinach "genetycznych". Jaki jest tego powód ? Może wstyd za te własne geny, że "zawiodły" ? Może większa "wejściowa" świadomość rodzian adopcyjnych, których wszak "wpadki" nie dotyczą ? Chłopcy są "zaopiekowani" równie czule jak dziewczynki. Ale to "moja kropla wody" ... > Mając własne dziecko kocha się go "mimo wszystko".> Czy takie samo poświęcenie jest zawsze możliwe przy adoptowanych - wątpię.Zapewniam, że tak. > Dlatego uważam, że rodziców dzieci adoptowanych należy wybierać bardzo ostrożnie by zminimalizować możliwość krzywdy jaką zrobi się dziecku w momencie odrzucenia spowodowanego "różnicami charakterów".Tu się w 100% zgadzam. > Natomiast własne dziecko nie powoduje takiego konfliktu.Tu się nie zgadzam. I na poparcie swojej niezgody mam rozliczne skonfliktowane do absurdu "genetyczne" rodziny, ojców nie gadających z synami "itepe, itede". > Fakt noszenia dziecka w brzuchu nie ma najmniejszego znaczenia dla jego kochania lub nie i dla ewentualnych sukcesów lub porażek wychowawczych.A pewnie, pewnie. Serdecznie pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Po pierwsze, miło z Tobą rozmawiać. Teraz będzie po kolejneDziękuję, miło mi. > >Jeżeli do białej gorączki doprowadzają cię własne dzieci to jednak wiesz po kim odziedziczyły taki wredny charakter.  > Oczywiście, jest to jeden z punktów widzenia tej sytuacji. Drugi jest taki, że własne geny nie zapewniają sukcesu wychowawczego (dowodów w koło aż nadto), ani Twojej większej wyrozumiałości. Nie raz rodzice obarczają się wzajemnie w złości odpowiedzialnością za takie, czy inne cechy potomka, zapominając, że od groszku Grzegorza Mendla dzieli nas jednak stopień skomplikowania i nic do końca nie jest "po mamusi" czy "po tatusiu", może poza dziedziczonymi autosomalnie dominująco chorobami.> Ja na każde własne dziecko reaguję inaczej ! I kocham je inaczej ! Nie znaczy, że któreś mocniej, czy słabiej - inaczej.Masz zupełną rację. Wszystko zależy od stopnia uogólnienia. Tez moje dzieci kocham tak jak Ty zupełnie inaczej bo są zupełnie różnymi ludźmi. Z ludźmi to już tak jest, że każdy jest jedyny i niepowtarzalny i nieprzewidywalny. Sam siebie zaskakiwałam swoimi reakcjami więc tym bardziej wszelkie uogólnienia dotyczące innych są właściwie nieuprawnione. Wynikają w gruncie rzeczy z bardzo pobieżnych obserwacji na dodatek przetrawione przez subiektywne odczucia. > >Mając własne dziecko kocha się go "mimo wszystko".> >Czy takie samo poświęcenie jest zawsze możliwe przy adoptowanych - wątpię.> Zapewniam, że tak.> >Natomiast własne dziecko nie powoduje takiego konfliktu.> Tu się nie zgadzam. I na poparcie swojej niezgody mam rozliczne skonfliktowane do absurdu "genetyczne" rodziny, ojców nie gadających z synami "itepe, itede".Oczywiście masz rację. Na każdą tezę w tej materii można znaleźć dużo przykładów. Tyle, że żeby zobrazować o co mi chodzi można to porównać z własnym stosunkiem do matki i teściowej. Z teściową nawet najlepszą trzeba uważać gdy człowiek się kłóci bo można powiedzieć o jedno słowo za dużo i zniszczyć dobry układ, a z własną ( tez najlepszą) matką postępuje się dużo gorzej mimo to pogodzenie jest przeważnie zawsze możliwe i czasem wystarczy buziak i wszystko złe idzie w zapomnienie. (Wiem coś na ten temat bo oprócz matki, macochy miałam dwie teściowe wszystkie wspaniałe ale każda inna, a teraz jestem matką i teściową  ) Porażka rodziców adoptowanego dziecka jest chyba większą klęską dla tego dziecka niż porażka naturalnych rodziców. Serdecznie pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Tronicki jest jak szpinak, [...].
Tylko nie szpinak. Ja uwielbiam szpinak i takie porównanie jest ewidentną obrazą moich uczuć do szpinaku. Wypraszam sobie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | | Koraszewski (82900 punktów) | De gustibus non est disputandum.
|
|
|  | 3 na 3 | czes (4083 punktów) | >Tronicki jest jak szpinak, dyskutować z nim nie można, można go tylko delikatnie odsunać.
Oto tekst, który napisałem do Tronicki kilka dni temu w wątku "Skandaliczny hymn szkoły publicznej !" :
">Jestem ateista, ... Dziwne, bardzo dziwne, trudno w to uwierzyć. Twoje wypowiedzi są wypowiedziami zagubionego w bzdurze i bredni katolika.
> ... gdyby nie 95% katolików pewnie nawet nie mogłaby dziecka do szkoły posłać. Mężczyzna nigdy nie powiedziałby "mogłaby(m)!!! Odnoszę wrażenie, że nie jesteś ani ateistą ani mężczyzną."
Jak wyraźnie widać w tym wątku, "Zosia" Tronicki niezmiennie prezentuje poglądy typowego moherowego katolika. Dla mnie, niemożliwym jest uwierzenie w jej powtarzane zapewnienia "Jestem ateista".
|
|
2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Jak in vitro traktuje się w normalnych krajach a czego Gowin nie jest w stanie pojąć w/g Onet. W Londynie przyszło na świat pierwsze w Wielkiej Brytanii dziecko, które jeszcze w fazie embrionalnej było badane pod kątem obecności genu mającego związek z rakiem piersi i jajników, powiedział CNN rzecznik londyńskiego University College. Pięć dni po zapłodnieniu embrion dziewczynki, która dziś przyszła na świat, został poddany w laboratorium badaniom pod kątem obecności genu BRCA-1. U osób posiadających taki gen ryzyko zachorowania na raka piersi lub raka jajników wynosi od pięćdziesięciu do aż osiemdziesięciu procent.
- Ta mała dziewczynka nie będzie musiała w swym dorosłym życiu obawiać się zachorowania na genetyczną formę raka piersi czy raka jajników - podkreślał Paul Serhal, konsultant szpitala uniwersyteckiego i szef wydziału zapłodnień. - Rodzicom dziecka oszczędzono ryzyka przekazania choroby ich córce. Tym samym wyeliminowano przekazywanie tego genu z pokolenia na pokolenie, problem, który od dawna występował w ich rodzinach - mówi.
Jednak nie wszystkim podoba się przedimplantacyjna diagnostyka genetyczna, czyli badanie embrionów pod kątem obecności genów, które w późniejszym życiu mogą wywołać rozmaite problemy zdrowotne. - To nie jest lekarstwo na raka piersi - uważa Josephine Quintavalle, współzałożycielka organizacji Comment on Reproductive Ethics działającej na rzecz etyki w nauce, i skupiającej się zwłaszcza na kwestiach etycznych związanych z reprodukcją. - To jest jedynie mechanizm eliminowania urodzin osób, u których istnieje podwyższone ryzyko zachorowania. To właściwie mechanizm wyszukiwania i zabijania - mówi w ostrych słowach Josephine Quintavalle. Sprzeciwia się procedurze, gdyż embriony w których wykryto obecność genów niosących ze sobą chorobę są niszczone, a według niej to nic innego jak morderstwo. - Zostaną zniszczone. Nigdy nie pozwoli się im rozwijać i żyć - dodaje.
Lekarze w Wielkiej Brytanii, a także wielu innych państwach świata coraz częściej przeprowadzają badania zarodków pod kątem obecności genów, które wywołują takie choroby jak między innymi mukowiscydoza czy też choroba Huntingtona. Jednak dziewczynka, która przyszła dziś na świat na Wyspach jest pierwszym dzieckiem w Wielkiej Brytanii, które jeszcze w fazie embrionalnej zostało poddane badaniom na obecność genu, który może - ale nie musi - wywołać chorobę w późniejszym życiu. W Stanach Zjednoczonych genetycy mają wolną rękę jeśli chodzi o przeprowadzanie testów na obecność genów powodujących pewne choroby, a także genów, które mogą stwarzać problemy zdrowotne w późniejszym życiu.
Quintavalle sprzeciwia się wszelkim formom zapłodnienia in vitro, w wyniku których embriony są niszczone, czyli jak mówi - "zabijane". Szczególnie niepokoją ją jednak badania na obecność genu BRCA-1, gdyż jak podkreśla, osoby, które posiadają ten gen, niekoniecznie muszą zachorować na raka, i nie zawsze choroba kończy się śmiercią. - Takie badania są równoznaczne ze stwierdzeniem: lepiej być martwym, niż posiadać gen mający związek z rakiem piersi - dodaje.
Peter Braude, jeden z czołowych brytyjskich ekspertów do spraw genetycznego badania zarodków, mówi, że rozumie etyczne wątpliwości związane z procedurą, podkreśla jednak, że potencjalne korzyści takich badań są ogromne.
- Zawsze będzie jakaś organizacja, która będzie głośno protestować. Jednak są ludzie, którzy mogą skorzystać na takich badaniach, i moim zdaniem, powinni mieć prawo do ich przeprowadzenia - mówi. Braude przekonuje, że przedimplantacyjna diagnostyka genetyczna w rzeczywistości zapobiega także aborcji, gdyż badania przeprowadzane są w laboratorium, na trzydniowym zarodku. Tylko zarodki, które nie posiadają wadliwego genu są implantowane. Dla wielu par, alternatywą do przeimplantacyjnej diagnostyki genetycznej jest poczęcie dziecka w naturalny sposób, i przebadanie płodu po kilku tygodniach ciąży.
Niektóre pary decydują się wówczas na aborcję, jeśli badania wykażą uszkodzenia lub defekty genetyczne płodu. Badanie genetyczne zarodków polega zwykle na zapłodnieniu jajeczka spermą w warunkach laboratoryjnych, przeprowadzenie testów, a następnie, jeśli wypadną one pozytywnie, umieszczenie zarodka w macicy kobiety. Braude przyznaje, że przeprowadzanie testów na potencjalne choroby, które mogą nie być śmiertelne, i mogą się nie ujawnić przez wiele lat, wywołuje pewne wątpliwości etyczne.
- Jak poważny musi być defekt by embrion został odrzucony? Czy jesteśmy gotowi zniszczyć szesnastotygodniowy zarodek z powodu choroby Huntingtona, która nie objawi się przed ukończeniem czterdziestego roku życia? - pyta. W Wielkiej Brytanii decyzje określające warunki genetycznego testowania embrionów podejmuje Komisja do Spraw Zapłodnienia i Embriologii Człowieka (Human Fertilisation and Embryology Authority). Od kiedy została powołana w 1990 roku wydała zgodę na badania embrionów na ponad sześćdziesiąt różnych chorób. Badania na obecność genu BRCA-1 zatwierdziła w ubiegłym roku. Doktor Mark Hughes, założyciel kliniki genetycznej w Stanach Zjednoczonych, popiera system obowiązujący w Wielkiej Brytanii - czyli istnienie komisji, która orzeka jakie testy mogą być przeprowadzane. Jednocześnie jednak uważa, że rodzice, którzy chcą wykonać badania w celu ustalenia, czy istnieją jakieś genetyczne nieprawidłowości, powinni mieć do tego prawo. W swym instytucie genetycznym Genesis w Detroit w stanie Michigan, Hughes przeprowadza co najmniej dwa testy miesięcznie na obecność genu BRCA-1 i pokrewnego genu BRCA-2.
|
|
 | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Ciąg dalszy
"To para, która stara się o dziecko powinna decydować o tym czy chce przeprowadzić takie badania czy nie. To w końcu oni żyją z tymi chorobami. Gdy pewne choroby pojawiają się w każdym pokoleniu, wiele par mówi, że chce położyć temu kres, że chce na zawsze wyplenić wadliwy gen z drzewa genealogicznego". Hughes nie zgadza się z twierdzeniem, że niektórzy rodzice będą wykorzystywali badania genetyczne by wykluczyć wszelkie niedoskonałości u swego przyszłego potomstwa. "Oczywiście, że można trąbić, że ludzie chcą mieć idealne dzieci. Ale oddajmy sprawiedliwość tym parom, które poprosiły o przeprowadzenie badań. Chcą mieć dziecko, które będzie miało w życiu szansę, a nie borykało się z ciężką chorobą".
Hughes wątpi by kiedykolwiek badaniami genetycznymi objęto wszystkie dzieci. Głównie dlatego, że koszt takich badań w fazie embrionalnej to niemal dwanaście tysięcy dolarów. Ponadto są one wyjątkowo skomplikowane. "Oczywiście, że łatwiej jest je przeprowadzić niż, powiedzmy, dziewiętnaście lat temu, kiedy przeprowadzałem pierwszy test na mukowiscydozę. Ale w tej dziedzinie nie doszło do gigantycznego technologicznego postępu. Nikt nie będzie wykorzystywał obecnych technologii z błahych powodów. Badania te wymagają bowiem ogromnego wysiłku, i pokonania wielu trudności", zaznacza Hughes.
Tłumaczenie: Onet.pl
|
|
|  | | MarcinK (9189 punktów) | Ale w tej dziedzinie nie doszło do gigantycznego technologicznego postępu. Nikt nie będzie wykorzystywał obecnych technologii z błahych powodów. Badania te wymagają bowiem ogromnego wysiłku, i pokonania wielu trudności", zaznacza Hughes.
Jaki jest aktualnie stan prawny w sprawie in vitro w Polsce? Z tego co wiem w zasadzie nie mamy tej sprawy uregulowanej więc być może dzięki temu jest szansa na stworzenie nowoczesnej gałęzi badań? Czy jest w ogóle sens wspierać tworzenie jakiejkolwiek ustawy w tej materii skoro skład sejmu + stanowisko kościoła w zasadzie uniemożliwiają wprowadzenie jakiegokolwiek sensownego rozwiązania? Czy paradoksalnie lepiej popierać sprzeciw kościoła względem tej ustawy?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|