 |
Co wiemy o Bogu - książka Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-01-2009 14:24 | Wojtek (3465 punktów) | Co wiemy o Bogu - książka
6 na 6 | Zachęcony tym, że na naszym portalu pojawiają się ogłoszenia o publikacjach użytkowników, postanowiłem zamieścić napisaną przeze mnie książkę. Książka ma tytuł "Wiedza o Bogu". Prezentuje ona między innymi takie zagadnienia jak: - czym jest Bóg? - co o nim wiemy? - w jaki sposób wpływa on na nasze życie? Jest to, chwilowo jeszcze niedopracowane, kompendium wiedzy na temat Boga. Mam nadzieję, że lektura nie będzie nudna. Czekam na opinie. Książkę można ściągnąć TUTAJ. Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Zyga (1539 punktów) | Dziękuję. Dawno nie widziałem nic tak konkretnego i zabawnego jednocześnie
|
|
nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Zachęcony tym, że na naszym portalu pojawiają się ogłoszenia o publikacjach użytkowników,> postanowiłem zamieścić napisaną przeze mnie książkę.> Książka ma tytuł "Wiedza o Bogu". Prezentuje ona między innymi takie zagadnienia jak:> - czym jest Bóg?> - co o nim wiemy?> - w jaki sposób wpływa on na nasze życie?> Jest to, chwilowo jeszcze niedopracowane, kompendium wiedzy na temat Boga.> Mam nadzieję, że lektura nie będzie nudna. Czekam na opinie.> Książkę można ściągnąć TUTAJ.Czy to nie powinno być w dziale z dowcipami ? Zakładam, że wszystko zrobiłem prawidłowo i puste strony tej niby książki maja obrazować - podkreślmy to - TWOJĄ jako autora, wiedzę w całości tematu wiążącego się z definicją słowa "Bóg". To tłumaczy doskonale, dlaczego jesteś ateistą,ale poza dowcipem niczym jednak bardziej wymownym być nie może. Pozdr.
|
|
 | 4 na 4 | Wojtek (3465 punktów) | > Zakładam, że wszystko zrobiłem prawidłowo i puste strony tej niby książki maja obrazować - podkreślmy to - TWOJĄ jako autora, wiedzę w całości tematu wiążącego się z definicją słowa "Bóg". To tłumaczy doskonale, dlaczego jesteś ateistą,ale poza dowcipem niczym jednak bardziej wymownym być nie może.
Ależ jest bardziej wymowne - to nie jest obraz mojej wiedzy w temacie definicji słowa "Bóg". To mój pogląd na OGÓLNĄ wiedzę o Bogu. Także Twoją. Co więcej, nie uważam by wątek ten mógł być traktowany jak dowcip. Jeśli tak, większość wątków w tym dziale trzeba by tak traktować. Nie ma czegoś takiego jak wiedza o Bogu. Można mieć wiedzę o religii, o wyobrażeniach Boga, ale nie o Bogu - to pojęcie bez definicji i treści. A książka ta jest tak samo pusta jak zasób wiedzy o wymienionym podmiocie. Jeśli Twoja wiedza jest obszerniejsza, przedstaw ją w weryfikowalnej logicznie i doświadczalnie formie. Wiedza i wiara nie mają wspólnych punktów stycznych. Niezależnie od podmiotu wiary. Z mojej obserwacji zaś wynika, że wielu forumowiczów próbuje przedstawiać swą wiarę, jako jakąś pewną i weryfikowalną wiedzę. Ten wątek to nie żart - to ironia.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
|  | | webmaster (moderator) | Oj Wojtek, nie wykazałeś się. A gdzie bibliografia? Gdzie przedmowa?  Poza tym wygląda mi to na plagiat
|
|
| |  | 2 na 2 | Wojtek (3465 punktów) | > Oj Wojtek, nie wykazałeś się. A gdzie bibliografia?Wspominałem już, że to wersja niedopracowana. W finalnej będzie bibliografia - wystarczy chyba jedna pozycja  . > Gdzie przedmowa?  Prosiłem podmiot tego dzieła o napisanie przedmowy, w końcu On najbardziej godzien jest by coś takiego skomentować. Niestety, od jakiś 2000 lat już nie publikuje (a jeśli już, to sporadycznie). Nie dał się niestety namówić. Będzie problem z zastępstwem...  > Poza tym wygląda mi to na plagiat Powiedzmy, zainspirowałem się  . Nie, żeby od razu plagiat  . Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | |  | -1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> >Gdzie przedmowa?  > Prosiłem podmiot tego dzieła o napisanie przedmowy, w końcu On najbardziej godzien jest by coś takiego skomentować. Niestety, od jakiś 2000 lat już nie publikuje (a jeśli już, to sporadycznie). Nie dał się niestety namówić. Będzie problem z zastępstwem. ..  Może nie przedmowę, ale recenzję już masz w moim poprzednim poście. Jak zechcesz spoważnieć, to i przedmowy mogę się podjąć  Pozdr.
|
|
| | | |  | | Wojtek (3465 punktów) | > Może nie przedmowę, ale recenzję już masz w moim poprzednim poście.Mało obiektywna, na mój gust. > Jak zechcesz spoważnieć, to i przedmowy mogę się podjąć Hmmm... Nie wiem czyś godzien... Przemyślę sprawę. Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
|  | nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > > Zakładam, że wszystko zrobiłem prawidłowo i puste strony tej niby książki maja obrazować - podkreślmy to - TWOJĄ jako autora, wiedzę w całości tematu wiążącego się z definicją słowa "Bóg". To tłumaczy doskonale, dlaczego jesteś ateistą,ale poza dowcipem niczym jednak bardziej wymownym być nie może.> Ależ jest bardziej wymowne - to nie jest obraz mojej wiedzy w temacie definicji słowa "Bóg". To mój pogląd na OGÓLNĄ wiedzę o Bogu. Także Twoją.Czyżby ??? Słowa "Bóg" używa się w bardzo wielu znaczeniach. Rozważmy jeden z nich. Zapewne wiesz skąd pochodzą słowa : "Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła , tak że nie mogą wymówić się od winy" (BT-II) Jeżeli miałeś na myśli więc taką definicję słowa "Bóg", gdzie jest on inteligencją odpowiedzialną za powstanie naszego materialnego świata, to "Twoja książka" jest jedynie wyrazem Twojego poglądu, że za stworzeniem świata nie stoi "Bóg", niczym więcej. Wszelkie osoby nie podzielające Twojego poglądu mają na temat tak rozumianego "Boga" do powiedzenia i napisania niesamowicie długie elaboraty, ponieważ praktycznie wszystko czym zajmuje się człowiek ma związek z tak rozumianymi "dziełami Boga", mówi więc i pogłębia wiedzę właśnie o nim. Nie jest to więc jak widzisz takie proste. Z przyjętego założenia, że "Boga" nie ma wysnułeś błędną hipotezę, że nikt o nim nic nie wie. Także twierdzisz, że jesteś wyrazicielem mojej wiedzy w tym temacie. Wielki błąd, mogę Ci dowieść, że moje przekonanie na temat tego, że jakiś "Bóg", jest oparte na dużo mocniejszych dowodach niż Twoje przekonanie, że "Boga" nie ma, bo jest ono oparte na liczbowej matematyce, a nie na filozofii, tak jak ateizm i ewolucjonizm. > Co więcej, nie uważam by wątek ten mógł być traktowany jak dowcip. Jeśli tak, większość wątków w tym dziale trzeba by tak traktować. Nie ma czegoś takiego jak wiedza o Bogu. Można mieć wiedzę o religii, o wyobrażeniach Boga, ale nie o Bogu - to pojęcie bez definicji i treści.Uważam, że się mylisz! Tak jak nauka opiera większość swoich awangardowych teorii na prawdopodobieństwie, tak samo można zbierać argumenty, budować teorie, tworzyć hipotezy właśnie o "Bogu", bez ostatecznego precyzowania jego definicji, bez szufladkowania go do jakiejś religii, mało tego, bez używania w ogóle pojęcia "wiara". Tylko czysta matematyka i fakty, zero religijnych mitów. Ty o takim "Bogu" nic nie wiesz, to pewnie fakt, ale zarzucanie tego mi, i wszystkim innym ludziom na świecie, to grube nadużycie. Wcale nie dowcip, tylko wyraz Twoich poglądów w tym temacie. > (...) Jeśli Twoja wiedza jest obszerniejsza, przedstaw ją w weryfikowalnej logicznie i doświadczalnie formie.A masz możliwość "oddawnienia starych wątków", gdzie zacząłem to robić, czy muszę wszystko od nowa. > Wiedza i wiara nie mają wspólnych punktów stycznych. Niezależnie od podmiotu wiary. (...)Bardzo rozsądne słowa, tylko czy masz odwagę zmierzyć się z moją tezą, że ateizm i ewolucjonizm właśnie na wierze, nie zaś na faktach i wiedzy się opiera. Bardzo bym chciał by racjonalizm nie był tylko kojarzony z ewolucją, ateizmem i agnostycyzmem. Uważam, że można być na wskroś racjonalistą i nie odrzucać koncepcji "Inteligentnego Planisty", w odniesieniu do zarówno wszechświata, jak i życia biologicznego na naszej planecie. A słowo racjonalizm, powinno kojarzyć się ludziom z wzajemnego poszanowania zarówno poglądów jednej jak i drugiej strony tego sporu. > Z mojej obserwacji zaś wynika, że wielu forumowiczów próbuje przedstawiać swą wiarę, jako jakąś pewną i weryfikowalną wiedzę.Zwłaszcza ateiści  > Ten wątek to nie żart - to ironia.Jak zwał, tak zwał, moim zdaniem "strzeliłeś babola"  Pozdr, M.B.
|
|
| |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | > Czyżby ??? Słowa "Bóg" używa się w bardzo wielu znaczeniach. Rozważmy jeden z nich. Zapewne wiesz skąd pochodzą słowa :> "Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła , tak że nie mogą wymówić się od winy" (BT-II)> Jeżeli miałeś na myśli więc taką definicję słowa "Bóg", gdzie jest on inteligencją odpowiedzialną za powstanie naszego materialnego świata, to "Twoja książka" jest jedynie wyrazem Twojego poglądu, że za stworzeniem świata nie stoi "Bóg", niczym więcej. Wszelkie osoby nie podzielające Twojego poglądu mają na temat tak rozumianego "Boga" do powiedzenia i napisania niesamowicie długie elaboraty, ponieważ praktycznie wszystko czym zajmuje się człowiek ma związek z tak rozumianymi "dziełami Boga", mówi więc i pogłębia wiedzę właśnie o nim.Problem w tym, że "Bóg" nie ma żadnej definicji. Nadto Bogu przypisać można wszystko. I nic też. Nie ma na jego temat wiedzy - jest jedynie wiara, że ma takie a nie inne cechy, że miłuje wszelkie stworzenie. Nie można tego zweryfikować, ponieważ nie ma materiału porównawczego. Wiedza to wynik doświadczenia, mogę zdefiniować miłość, ponieważ jej doświadczam. Mogę zdefiniować wiele innych uczuć, nie wnikając w ich istotę, po prostu przez obserwację, jeśli będę chciał je zbadać, mam możliwość to uczynić. Nie mogę jednak zdefiniować miłości Boga, ponieważ nie wiem jak powinna wyglądać i do czego ją odnieść. Co więcej, z przypisywanych cech Boga mogę wysnuć wniosek (patrz swój cytat), że nie mogę posiąść na jego temat żadnej wiedzy. Zatem "Wiedza o Bogu" musi zawierać wyłącznie puste karty. I mój brak wiary w istnienie bóstw niczego tu nie zmienia. > Nie jest to więc jak widzisz takie proste. Z przyjętego założenia, że "Boga" nie ma wysnułeś błędną hipotezę, że nikt o nim nic nie wie. Także twierdzisz, że jesteś wyrazicielem mojej wiedzy w tym temacie. Wielki błąd, mogę Ci dowieść, że moje przekonanie na temat tego, że jakiś "Bóg", jest oparte na dużo mocniejszych dowodach niż Twoje przekonanie, że "Boga" nie ma, bo jest ono oparte na liczbowej matematyce, a nie na filozofii, tak jak ateizm i ewolucjonizm.Proszę, przedstaw mi te dowody. Oczywiście rozmawiać będziemy na gruncie logiki, ponieważ coś nas musi łączyć, nieprawdaż? > > Co więcej, nie uważam by wątek ten mógł być traktowany jak dowcip. Jeśli tak, większość wątków w tym dziale trzeba by tak traktować. Nie ma czegoś takiego jak wiedza o Bogu. Można mieć wiedzę o religii, o wyobrażeniach Boga, ale nie o Bogu - to pojęcie bez definicji i treści.> Uważam, że się mylisz! Tak jak nauka opiera większość swoich awangardowych teorii na prawdopodobieństwie, tak samo można zbierać argumenty, budować teorie, tworzyć hipotezy właśnie o "Bogu", bez ostatecznego precyzowania jego definicji, bez szufladkowania go do jakiejś religii, mało tego, bez używania w ogóle pojęcia "wiara". Tylko czysta matematyka i fakty, zero religijnych mitów. Ty o takim "Bogu" nic nie wiesz, to pewnie fakt, ale zarzucanie tego mi, i wszystkim innym ludziom na świecie, to grube nadużycie. Wcale nie dowcip, tylko wyraz Twoich poglądów w tym temacie.Jeśli przedstawisz mi dowód na istnienie Boga, to nie dość, że Cię ozłocę to jeszcze będę najwierniejszym z wiernych. > > (...) Jeśli Twoja wiedza jest obszerniejsza, przedstaw ją w weryfikowalnej logicznie i doświadczalnie formie.> A masz możliwość "oddawnienia starych wątków", gdzie zacząłem to robić, czy muszę wszystko od nowa.Obawiam się, że "od nowa" będzie najlepiej. > >Wiedza i wiara nie mają wspólnych punktów stycznych. Niezależnie od podmiotu wiary. (...)> Bardzo rozsądne słowa, tylko czy masz odwagę zmierzyć się z moją tezą, że ateizm i ewolucjonizm właśnie na wierze, nie zaś na faktach i wiedzy się opiera. Bardzo bym chciał by racjonalizm nie był tylko kojarzony z ewolucją, ateizmem i agnostycyzmem. Uważam, że można być na wskroś racjonalistą i nie odrzucać koncepcji "Inteligentnego Planisty", w odniesieniu do zarówno wszechświata, jak i życia biologicznego na naszej planecie. A słowo racjonalizm, powinno kojarzyć się ludziom z wzajemnego poszanowania zarówno poglądów jednej jak i drugiej strony tego sporu.Akurat co do poszanowania się z Tobą zgodzę. > >Z mojej obserwacji zaś wynika, że wielu forumowiczów próbuje przedstawiać swą wiarę, jako jakąś pewną i weryfikowalną wiedzę.> Zwłaszcza ateiści Owszem, często. Niestety. Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | |  | 1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) |
> Problem w tym, że "Bóg" nie ma żadnej definicji. Nadto Bogu przypisać można wszystko. I nic też. (...)Nie zgadzam się, Ty przygotowując swój "żart", także używałeś słowa "Bóg" według pewnej definicji, nie według żadnej definicji. Pisząc "Bóg", zwykle ateista, ma na myśli jakiegoś nieistniejącego bohatera starożytnych mitów, który tym się różni od postaci literackich, że jacyś naiwni ludzie (od których ateista uważa się za mądrzejszego), mniemają, jakoby ów "Bóg" rzeczywiście istniał, miał jakieś konkretne możliwości i plany w stosunku do ludzi, przez co warto, w pewien specyficzny dla danej formy religii sposób prowadzić swoje życie. Kwestia na ile dana postać religii czy przekonania o istnieniu "Boga", jest sformalizowana, czy rozbudowana, to dla ateisty rzecz raczej drugorzędna, bo za równie naiwne uważa ateista wierzenie w "małego bożka jakiegoś plemienia z afrykańskiego buszu", jak i wysoce sformalizowaną postać ogólnoświatowych systemów religijnych. Jest to definicja, czy nie? Moim zdaniem, jak najbardziej jest, i Ty się nią posługiwałeś. Jest tych definicji dużo i tak samo jak dla ateisty słowo "Bóg" ma konkretny wydźwięk znaczeniowy, tak samo dla różnych innych nacji światopoglądowych słowo "Bóg" ma konkretne znaczenie, a więc i posiada swoją definicję. Nie jest więc prawdą, że "Bogu" można przypisać wszystko i nic, definicje są najróżniejsze, ale prawda o tym, czy ktoś taki jak "Bóg" istnieje jest tylko jedna. > Nie ma na jego temat wiedzy - jest jedynie wiara, że ma takie a nie inne cechy, (...) Zarówno "wiedza", jak i "wiara", to pojęcia bardzo szerokie i wzajemnie się przenikające znaczeniowo. Zapewne nie zgodzisz się z zaklasyfikowaniem Twojego przekonania, że "Boga" nie ma do kategorii wiary. Ale jak się zastanowisz, to Twoje dowody, a z nich wiedza, jakoby "Boga" nie było, w niczym nie przewyższają argumentów osób, które twierdzą, że o tym iż "Bóg" jest wiedzą, a nie wierzą. Kto zatem wie, a kto wierzy? Czy np. fizycy atomowi wiedzą, czy wierzą, że elektron ma postać rozciągłej fali, przez co współoddziałuje z obiema szczelinami w doświadczeniu Younga ? Czy o tym, że Wielki Wybuch miał miejsce wiemy? Czy może tylko wierzymy? Czy o tym, że życie powstało z materii nieożywionej ateista wie, czy tylko w to wierzy? Itd.; itd; rozważanie kwestii czy "Bóg" istnieje, jaka powinna być jego definicja, jakie cechy można mu przypisać, w rzeczywistości nie ustępuje w sensowności i logice, obecnie powszechnie rozważanych przez naukę, podobnych problemów teoretycznych. > (...) Co więcej, z przypisywanych cech Boga mogę wysnuć wniosek (patrz swój cytat), że nie mogę posiąść na jego temat żadnej wiedzy.To powyżej, to jednak musisz wyjaśnić szerzej. Przecież mój cytat, a szczególnie jego część wytłuszczona na niebiesko, mówił, że: "stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła", czyli poznawalne dla naszego umysłu i naszych zmysłów, jak więc ten zwrot możesz odbierać w znaczeniu "nie mogę posiąść". Jak najbardziej możesz, każdy może, tylko najpierw musi być przekonany, że to "Jego dzieła". A to wymaga sporo wysiłku intelektualnego i uczciwej oceny logicznej, dostępnych nam dzisiaj faktów empirycznych. > Zatem "Wiedza o Bogu" musi zawierać wyłącznie puste karty. I mój brak wiary w istnienie bóstw niczego tu nie zmienia.Dalej twierdzę, że nie musi, a jedynie Ty i osoby o podobnym światopoglądzie tak uważacie. Twój pogląd o nieistnieniu "Boga", wpływa na treść (puste kartki) książki, bo jesteś jej autorem. Inna osoba może napisać książkę z tym samym tytułem, bogatą w treść, a Ty nie dasz rady udowodnić jej, że tam nie będzie wiedzy. > > (...) mogę Ci dowieść, że moje przekonanie na temat tego, że jakiś "Bóg", jest oparte na dużo mocniejszych dowodach niż Twoje przekonanie, że "Boga" nie ma, bo jest ono oparte na liczbowej matematyce, a nie na filozofii, tak jak ateizm i ewolucjonizm.> Proszę, przedstaw mi te dowody. Oczywiście rozmawiać będziemy na gruncie logiki, ponieważ coś nas musi łączyć, nieprawdaż?No cóż, logika to bardzo dobra podstawa. Tylko z doświadczenia wiem, że logikę ludzie często miewają bardzo odmienną. Przydałoby się więc trochę doprecyzować ten fundament logiczny, o takie zwroty, jak: uczciwość intelektualna i racjonalizm. Jak się zdecyduję, to czeka mnie "kawał ciężkiej roboty", a mój wrodzony leń szepce mi do ucha, że taka harówa intelektualna jest mi zupełnie niepotrzebna. Muszę więc jeszcze przemyśleć, czy "jesteś godzien"  Zakładając jednak, że podejmę się tego, i to jeszcze od zera, to potrzebuję trochę czasu na ułożenie planu jak ten dowód poprowadzić. Poobserwuję Cię jeszcze trochę i przedstawię Ci plan jak taki dowód będzie wyglądał. > Jeśli przedstawisz mi dowód na istnienie Boga, to nie dość, że Cię ozłocę to jeszcze będę najwierniejszym z wiernych.Osobiście dla Ciebie, też nie będzie to miłe, będę musiał wytykać Ci błędy logiczne i je poprawiać. A robisz ich dużo. Np. w tym zdaniu powyżej zupełnie nielogicznie i bezpodstawnie napisałeś, że będziesz "najwierniejszy z wiernych". Po co? Dlaczego? Komu? Skąd Ci przyszło do głowy, że jeśli istnieje "Bóg", to oczekuje od ludzi "wierności", lub "wiary" ? Chcę Ci przedstawić "naukową teorię Boga", nie jakąś religię. Wiara i wierność nie ma tu nic do rzeczy. Potrzebny jest rozum, logika, uczciwość i mądrość, nie wiara. > >.. A słowo racjonalizm, powinno kojarzyć się ludziom z wzajemnego poszanowania zarówno poglądów jednej jak i drugiej strony tego sporu.> Akurat co do poszanowania się z Tobą zgodzę.> >>Z mojej obserwacji zaś wynika, że wielu forumowiczów próbuje przedstawiać swą wiarę, jako jakąś pewną i weryfikowalną wiedzę.> >Zwłaszcza ateiści > Owszem, często. Niestety.A więc zgadzamy się już nie tylko co do tego, że to logika, analizująca weryfikowalne dane, jest w stanie rozstrzygnąć kwestię "wiedzy o Bogu"  Pozdr.M.B.
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) | >Ależ jest bardziej wymowne - to nie jest obraz mojej wiedzy w temacie definicji słowa "Bóg". To mój pogląd na OGÓLNĄ wiedzę o Bogu. Także Twoją.
Ale nie na moją, Wojtku, bo o mnie niewiele wiesz, więc co do mnie się nie wymądrzaj.
>Co więcej, nie uważam by wątek ten mógł być traktowany jak dowcip. Jeśli tak, większość wątków w tym dziale trzeba by tak traktować. Nie ma czegoś takiego jak wiedza o Bogu.
W ogóle ten pomysł mi się to podoba, bo sugeruje, że nie istnieje i nie jest możliwa żadna wiedza o Bogu. To już nieporozumienie.
> Można mieć wiedzę o religii, o wyobrażeniach Boga, ale nie o Bogu - to pojęcie bez definicji i treści.
Ateizm semantyczny? Jedna z tych jałowych form ateizmu opartego na zasadzie: nie rozumiem, to i nie wierzę.
> A książka ta jest tak samo pusta jak zasób wiedzy o wymienionym podmiocie. Jeśli Twoja wiedza jest obszerniejsza, przedstaw ją w weryfikowalnej logicznie i doświadczalnie formie.
Jest wielu ludzi, którzy z przekonaniem wymienią Ci kilka cech Boga, jak np. dobroć. Przekonanie o dobroci Boga jest masowe. Dobroć, ludzka i boska, to kwestia oceny i nie jest cechą, którą można potwierdzić doświadczalnie (jakim aparatem?), natomiast przekonanie o dobroci Boga jest potwierdzane interpersonalnie. Logika i aparatura to, jak dotychczas zbyt prymitywne narzędzia na problem Boga. Podkreśliłem 'jak dotychczas'.
Oczywiście fakt powszechnego przekonania o istnieniu Boga można ignorować, tak samo jak znajomość jego cech, którą wielu ludzi uważa za wiedzę, ale to nie jest chyba zbyt racjonalne?
>Wiedza i wiara nie mają wspólnych punktów stycznych.
Ups! Odrębne magisteria, czyli można być wierzącym i uprawiać naukę? Nauka stara sie stworzyć wiedzę o każdej wierze i wierzeniu (i wiele już dokonała), nic nie wymyka się nauce. Wiara stara się wcisnąć w naukę i jak dotychczas, trzyma się mocno i nie ustępuje. Punktów stycznych jest multum.
>Niezależnie od podmiotu wiary. Z mojej obserwacji zaś wynika, że wielu forumowiczów próbuje przedstawiać swą wiarę, jako jakąś pewną i weryfikowalną wiedzę.
Że niektórym miesza się w umyśle przekonanie, wiara i wiedza, nie powinno powodować nieracjonalnych konkluzji.
>Ten wątek to nie żart - to ironia.
Moim zdaniem, żart nie udał Ci się.
Powodzenia! -
|
|
| |  | 4 na 4 | Wojtek (3465 punktów) | >>Ależ jest bardziej wymowne - to nie jest obraz mojej wiedzy w temacie definicji słowa "Bóg". To mój pogląd na OGÓLNĄ wiedzę o Bogu. Także Twoją. >Ale nie na moją, Wojtku, bo o mnie niewiele wiesz, więc co do mnie się nie wymądrzaj. Pozwól, że sam będę decydował o zakresie swoich poglądów i będę wydawał sądy o ludzkiej naturze. Nie musisz się z nimi zgadzać, musisz jedynie uszanować me prawo do prawienia nawet największych głupot.
>>Co więcej, nie uważam by wątek ten mógł być traktowany jak dowcip. Jeśli tak, większość wątków w tym dziale trzeba by tak traktować. Nie ma czegoś takiego jak wiedza o Bogu. >W ogóle ten pomysł mi się to podoba, bo sugeruje, że nie istnieje i nie jest możliwa żadna wiedza o Bogu. To już nieporozumienie. To ciekawe. Właśnie tak twierdzę. Skoro mamy do czynienia z Absolutem to w jaki sposób mamy go rozumem objąć i posiąść na jego temat jakąkolwiek wiedzę? Jesteśmy ograniczeni zmysłami i konstrukcją naszych niedoskonałych mózgów.
>> Można mieć wiedzę o religii, o wyobrażeniach Boga, ale nie o Bogu - to pojęcie bez definicji i treści. >Ateizm semantyczny? Jedna z tych jałowych form ateizmu opartego na zasadzie: nie rozumiem, to i nie wierzę. Nie wiem czy jałowych... Dla mnie dostatecznie żyzna forma. Nadto, nie uważam się za ateistę. Nie mając możliwości stwierdzenia istnienia, czy też nieistnienia bóstw, po prostu przestaję się tym zajmować. Właśnie dyskusje o bóstwach i transcendencji są dla mnie jałowe.
>> A książka ta jest tak samo pusta jak zasób wiedzy o wymienionym podmiocie. Jeśli Twoja wiedza jest obszerniejsza, przedstaw ją w weryfikowalnej logicznie i doświadczalnie formie. >Jest wielu ludzi, którzy z przekonaniem wymienią Ci kilka cech Boga, jak np. dobroć. Przekonanie o dobroci Boga jest masowe. Dobroć, ludzka i boska, to kwestia oceny i nie jest cechą, którą można potwierdzić doświadczalnie (jakim aparatem?), natomiast przekonanie o dobroci Boga jest potwierdzane interpersonalnie. Logika i aparatura to, jak dotychczas zbyt prymitywne narzędzia na problem Boga. Podkreśliłem 'jak dotychczas'. Owszem. Narzędzia zbyt prymitywne. Jak więc można mówić o jakiejkolwiek wiedzy, skoro nie ma narzędzi do jej pozyskania. Niektórzy twierdzą, że są, niemniej ich twierdzenia są tak samo ułomne. Znam ponadto wielu ludzi mogących przekonująco wymieniać mi cechy np. obcych. Mam kilku znajomych z większymi lub mniejszymi dysfunkcjami umysłowymi. Mogą mi przekazać multum wiedzy, szczególnie gdy nie wezmą leków. Nie oznacza to jednak, że wiedza ta jest wiedzą weryfikowalną - to są ich własne wyobrażenia.
>Oczywiście fakt powszechnego przekonania o istnieniu Boga można ignorować, tak samo jak znajomość jego cech, którą wielu ludzi uważa za wiedzę, ale to nie jest chyba zbyt racjonalne? Jak najbardziej racjonalne. Jeśli parę miliardów ludzi zacznie mówić, że Słońce zgasło, ponieważ w to uwierzą, nie zmieni to faktu, że dalej będzie świecić.
>>Wiedza i wiara nie mają wspólnych punktów stycznych. >Ups! Odrębne magisteria, czyli można być wierzącym i uprawiać naukę? >Nauka stara sie stworzyć wiedzę o każdej wierze i wierzeniu (i wiele już dokonała), nic nie wymyka się nauce. Wiedza o wierze to nie to samo co wiedza w obrębie wiary.
>Wiara stara się wcisnąć w naukę i jak dotychczas, trzyma się mocno i nie ustępuje. Punktów stycznych jest multum. Niestety. Wiara chce by powstało wrażenie, że są punkty styczne. Produkcja iluzji to w końcu jej specjalność. Niestety, doktorat z teologii jest podobnie wartościowy co doktorat z czarnej magii.
>>Niezależnie od podmiotu wiary. Z mojej obserwacji zaś wynika, że wielu forumowiczów próbuje przedstawiać swą wiarę, jako jakąś pewną i weryfikowalną wiedzę. >Że niektórym miesza się w umyśle przekonanie, wiara i wiedza, nie powinno powodować nieracjonalnych konkluzji. Wskaż owe nieracjonalne konkluzje.
>>Ten wątek to nie żart - to ironia. >Moim zdaniem, żart nie udał Ci się. Każdy ma prawo do dowolnego zdania. Mnie się wydaje, że jednak się udał.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) |
>>Ale nie na moją, Wojtku, bo o mnie niewiele wiesz, więc co do mnie się nie wymądrzaj. >Pozwól, że sam będę decydował o zakresie swoich poglądów i będę wydawał sądy o ludzkiej naturze. Nie musisz się z nimi zgadzać, musisz jedynie uszanować me prawo do prawienia nawet największych głupot.
Pozwalam, pozwalam... Prawo do prawienia głupot przysługuje Ci tak samo jak wyznawcom ojca R, szanuję je identycznie. Zadowala Cię to?
>>W ogóle ten pomysł mi się to podoba, bo sugeruje, że nie istnieje i nie jest możliwa żadna wiedza o Bogu. To już nieporozumienie. >To ciekawe. Właśnie tak twierdzę. Skoro mamy do czynienia z Absolutem to w jaki sposób mamy go rozumem objąć i posiąść na jego temat jakąkolwiek wiedzę?
Skoro Ty mówisz, że mamy do czynienia z Absolutem, to jednak już coś wiesz, prawda? Zaprzeczyłeś sam sobie, zauważasz? W Twojej książce mamy już pierwsze zdanie: Bóg jest absolutem. Pierwsza strona już nie jest pusta.
>>Ateizm semantyczny? Jedna z tych jałowych form ateizmu opartego na zasadzie: nie rozumiem, to i nie wierzę. >Nie wiem czy jałowych... Dla mnie dostatecznie żyzna forma. Nadto, nie uważam się za ateistę. Nie mając możliwości stwierdzenia istnienia, czy też nieistnienia bóstw, po prostu przestaję się tym zajmować. Właśnie dyskusje o bóstwach i transcendencji są dla mnie jałowe.
Tak mówisz? Mimo tego włączyłeś się do tej dyskusji swoją książką i to w sposób dość niemądry.
>Owszem. Narzędzia zbyt prymitywne. Jak więc można mówić o jakiejkolwiek wiedzy, skoro nie ma narzędzi do jej pozyskania. Niektórzy twierdzą, że są, niemniej ich twierdzenia są tak samo ułomne. Znam ponadto wielu ludzi mogących przekonująco wymieniać mi cechy np. obcych. Mam kilku znajomych z większymi lub mniejszymi dysfunkcjami umysłowymi. Mogą mi przekazać multum wiedzy, szczególnie gdy nie wezmą leków. Nie oznacza to jednak, że wiedza ta jest wiedzą weryfikowalną - to są ich własne wyobrażenia.
Czy zgodzisz się, że wiedza to stan ludzkiego umysłu? Jeden ma wiedzę dobrą, inny złą, bo go oszukano. Według mojej wiedzy, mówi jakiś polityk, i to całkiem uczciwie. Ma wiedzę, jaką ma. Podobnie jest z wiedzą o Bogu. Ludzie mają ją, niezależnie od możliwości jej weryfikacji. I niezależnie od tego, czy Ty, według Twojej wiedzy, uważasz, że nie mają.
>>Oczywiście fakt powszechnego przekonania o istnieniu Boga można ignorować, tak samo jak znajomość jego cech, którą wielu ludzi uważa za wiedzę, ale to nie jest chyba zbyt racjonalne? >Jak najbardziej racjonalne. Jeśli parę miliardów ludzi zacznie mówić, że Słońce zgasło, ponieważ w to uwierzą, nie zmieni to faktu, że dalej będzie świecić.
A jeżeli parę miliardów powie, że świeci normalnie, a Ty będziesz go widzieć coraz ciemniej, to powiesz, że gaśnie? Nie powiesz tak, oczywiście, uznasz, że Ty nie wiesz tego, co inni wiedzą, czyli Twoja wiedza jest niedokładna. Dysfunkcję przypiszesz raczej sobie. Odwróciłem tę sytuację, żeby pokazać, iż nie ma wiedzy a priori złej albo pustej.
>>Że niektórym miesza się w umyśle przekonanie, wiara i wiedza, nie powinno powodować nieracjonalnych konkluzji. >Wskaż owe nieracjonalne konkluzje.
Pierwszą jest ta Twoja, że nie istnieje wiedza o Bogu. Chociaz deklarujesz się tu jako agnostyk, Twoja postawa w tej kwestii zbliża się do ateistycznego obskurantyzmu, czyli 'co wy tam wiecie, nic nie wiecie'. Dobre to byłoby na 'forum młodego ateisty', na Racjonaliście nie.
>>Moim zdaniem, żart nie udał Ci się. >Każdy ma prawo do dowolnego zdania. Mnie się wydaje, że jednak się udał.
No to niech Ci się wydaje.
Pozdrowienia! -
|
|
 | 2 na 4 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Sugerujesz, że wiesz o bogu więcej niż Wojtek? Och, uracz nas swą mądrością! (Wtedy dopiero będziemy mieć coś, co nadaje się do działu z dowcipami  )
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
|  | -1 na 1 nabuko (673 punktów) (zablokowany) | > Sugerujesz, że wiesz o bogu więcej niż Wojtek? Och, uracz nas swą mądrością!To, że wiem więcej, moim zdaniem nie ulega wątpliwości, przecież Wojtek nie wie nic, co raczył był wszystkim właśnie ogłosić  > Och, uracz nas swą mądrością!A potrafisz chociaż zadać inteligentne pytanie? Osobiście wątpię, ale chętnie się pośmieję, więc zadawaj pytania, które Cię nurtują. > (Wtedy dopiero będziemy mieć coś, co nadaje się do działu z dowcipami )No to nie żałujmy innym zabawy, podobno śmiech to zdrowie. Zaczynaj swoje "śmieszne pytania", a ja Ci będę udzielał "śmiesznych odpowiedzi", niech się ludziska pośmieją. Pozdr.
|
|
| |  | 1 na 3 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > >Sugerujesz, że wiesz o bogu więcej niż Wojtek? Och, uracz nas swą mądrością!> To, że wiem więcej, moim zdaniem nie ulega wątpliwości, przecież Wojtek nie wie nic, co raczył był wszystkim właśnie ogłosić  Co takiego wiesz o bogu, czego nie wie Wojtek? No dalej, nie bądź nieśmiały  Objaw nam Prawdę, będzie kolejną w mojej kolekcji Jedynych-Słusznych-Poglądów-A-Jeśli-Się-Z-Tym-Nie-Zgadzasz-To-Spłoniesz-W-Piekle. > > Och, uracz nas swą mądrością!> A potrafisz chociaż zadać inteligentne pytanie? Osobiście wątpię, ale chętnie się pośmieję, więc zadawaj pytania, które Cię nurtują.Potrafię zadawać inteligentne pytania, ale nie lubię tracić czasu na zadawanie ich nieinteligentnym osobom.
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| | |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | >Potrafię zadawać inteligentne pytania, ale nie lubię tracić czasu na zadawanie ich nieinteligentnym osobom. Bawmy się, Panie Siarkofrut, byle ładnie. Nie imputujmy innym wad wszelakich, ponieważ tym samym dyskusję kończymy, a zaczynamy pyskówkę. Proszę się zapoznać z pojęciem argumentum ad personam i nie stosować więcej takich chwytów. W przeciwnym razie zastosuję bardziej dotkliwe środki motywujące.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | |  | 1 na 3 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Przepraszam, ale w którym miejscu kogokolwiek obraziłem? Stwierdziłem tylko, że nie lubię tracić czasu na zadawanie inteligentnych pytań nieinteligentnym osobom. Nie kierowałem tego do nikogo konkretnego. Jeśli uważasz, że jest to obraźliwe dla nabuko, to w takim samym stopniu obraźliwa dla mnie była jego wypowiedź: "A potrafisz chociaż zadać inteligentne pytanie? Osobiście wątpię". Twoja wybiórczość w ocenianiu co jest obraźliwe, a co nie, podważa zasadność ostrzeżenia, które dostałem. Proszę o jego zdjęcie, bądź traktowanie wszystkich użytkowników jednakowo.
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | >Przepraszam, ale w którym miejscu kogokolwiek obraziłem? Stwierdziłem tylko, że nie lubię tracić czasu na zadawanie inteligentnych pytań nieinteligentnym osobom. Niestety, sugestia jakoby nabuko był nieinteligentny jest dosyć klarowna. Piszesz do nabuko, ale myślisz o Kowalskim?
>Nie kierowałem tego do nikogo konkretnego. Mało przekonujące.
>Jeśli uważasz, że jest to obraźliwe dla nabuko, to w takim samym stopniu obraźliwa dla mnie była jego wypowiedź: "A potrafisz chociaż zadać inteligentne pytanie? Osobiście wątpię". Istnieje niewielka różnica. Otóż, sugestia braku inteligencji w Twoim wydaniu jest czym innym niż sugestia nabuko, że nie potrafisz zadać inteligentnego pytania. Nie znaczy to bowiem, żeś nieinteligentny, ale oznacza, że nabuko wątpi w możliwość zadania przez Ciebie inteligentnego pytania.
>Twoja wybiórczość w ocenianiu co jest obraźliwe, a co nie, podważa zasadność ostrzeżenia, które dostałem. Proszę o jego zdjęcie, bądź traktowanie wszystkich użytkowników jednakowo. Staram się nie dopuszczać do sytuacji, gdy użytkownicy zaczynają w siebie rzucać błotem. Interweniuję zatem szybko. Być może jestem wybiórczy o tyle, że ludzi o poglądach zbliżonych do racjonalizmu (a za takiego Cię uważam) traktuję z mniejszą pobłażliwością. Racjonaliście nie powinno braknąć argumentów, nie powinien grać nieuczciwie. W stosunku do osób mniej racjonalnych, głębiej tkwiących w świecie (moim zdaniem) mitów i przesądów, stosuję mniej rygorystyczne reguły, ponieważ wiem, że w obliczu logiki stają przed nie lada wyzwaniem. Tracąc argumenty łapią za argumenty dotyczące osobistej konstytucji interlokutorów. To ich nie usprawiedliwia, choć daje się zrozumieć. Człek pod ścianą postawiony chwyta się wszystkiego. Różnica pomiędzy racjonalistą, a wyznawcą jest taka, że za nami nie ma ściany. Ostrzeżenia nie zdejmę. Jeśli nadal się z nim nie zgadzasz - napisz do kolegium moderatorów.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | |  | 1 na 1 Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | >>Potrafię zadawać inteligentne pytania, ale nie lubię tracić czasu na zadawanie ich nieinteligentnym osobom. >Bawmy się, Panie Siarkofrut, byle ładnie. Nie imputujmy innym wad wszelakich, ponieważ tym samym dyskusję kończymy, a zaczynamy pyskówkę. Proszę się zapoznać z pojęciem argumentum ad personam i nie stosować więcej takich chwytów. W przeciwnym razie zastosuję bardziej dotkliwe środki motywujące. > Właśnie wróciłem z urlopu i znalazłem taką odpowiedż na mój post, cytuję w całości: "Uuu! Wygląda to na dość ciężki przypadek. Dawno takiego tu nie było. Pozdrawiam. Niech strój słów podkreśla urodę myśli"
Proszę więc nie dokuczać Panu Siarkofrutowi za bardzo, moderatorzy nie są lepsi...
dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów. łączcie się!
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> moderatorzy nie są lepsi... Zmilczę.Przez grzeczność. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | Jacek Cieslicki (1555 punktów) (zablokowany) | > >moderatorzy nie są lepsi...> Zmilczę.Przez grzeczność.> Pozdrawiam> Niech strój słów podkreśla urodę myśliSzanowny Moderatorze, Kliknąłem w ten kwadracik ze strzałką i przerzuciło mnie do "Czy można udowodnić istnienie Jezusa??", odszukałem więc we wydrukach "Powiadomień..." odpowiednie, wpisałem ..../s,161807#w171872 (o, to samo mam teraz powyżej, w miejsce tego kwadracika!) i znowu znalazłem się w "Czy można..." - i mnie olśniło: Szanowny Moderatorze, dziękuję za grzeczność i wyrozumiałość, jesteś wielkiego serca, zaprawdę, bo zasłużyłem tamtym błędem na jakiegoś "bana"! Cholera, błąd poprawiłem (dostałem za niego "minusa" od pana Adama Michalika, dlatego ten błąd znalazłem), ale na końcu tego "poprawiającego" posta znowu dokuczałem Moderatorom - co więc teraz ze mną będzie? Może jeszcze ociupinkę wyrozumiałości, a ja za to mój dziób trochę przymknę (do czasu, aż zupełnie przestanę robić jakiekolwiek błędy, he, he). Padam do nóżek Moderatorom! dziadek Jacek ******* Goje wszystkich krajów, łączmy się!
|
|
4 na 4 | jad11 (18783 punktów) | Szybko się czyta.
|
|
2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) | Fabuła dość wielowątkowa. Chyba obowiązkowa pozycja w bibliotece każdego racjonalisty.
|
|
 | 7 na 7 | Wojtek (3465 punktów) | >Fabuła dość wielowątkowa. Chyba obowiązkowa pozycja w bibliotece każdego racjonalisty. Myślę, że do biblioteczki racjonalisty warto będzie dodać także następne pozycje, które w tej chwili piszę, mianowicie: "Kompletna lista Bożych ingerencji zweryfikowanych pozytywnie przez naukę" "Znane fakty z życia Jezusa z Nazaretu" "Dowody na istnienie Boga. Lista dowodów nie zawierających błędów logicznych" "Objawienia nie będące wynikiem dysfunkcji psychicznych"
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
|  | 4 na 4 | MarcinK (9189 punktów) | >>Fabuła dość wielowątkowa. Chyba obowiązkowa pozycja w bibliotece każdego racjonalisty. >Myślę, że do biblioteczki racjonalisty warto będzie dodać także następne pozycje, które w tej chwili piszę, mianowicie: >"Kompletna lista Bożych ingerencji zweryfikowanych pozytywnie przez naukę" >"Znane fakty z życia Jezusa z Nazaretu" >"Dowody na istnienie Boga. Lista dowodów nie zawierających błędów logicznych" >"Objawienia nie będące wynikiem dysfunkcji psychicznych" >Pozdrawiam > ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
Jakbym mógł prosić to napisz jeszcze:
Trójca święta - jeden czy trzy. Dlaczego matematyka się myli. Ile Jezus miał napletków - prawo rozmnażania relikwii. Dlaczego nauka się myli. Jak interpretować Biblię? Dlaczego dowolnie? Po co?
Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | Wojtek (3465 punktów) | >Jakbym mógł prosić to napisz jeszcze: >Trójca święta - jeden czy trzy. Dlaczego matematyka się myli. >Ile Jezus miał napletków - prawo rozmnażania relikwii. Dlaczego nauka się myli. >Jak interpretować biblię? Dlaczego dowolnie? Po co? Oczywiście. Mam jeszcze w planach kilka dzieł hagiograficznych opisujących, między innymi, cuda, których źródłem była bezsprzecznie ingerencja boska. Należy generalnie dążyć do tego, by nauki ścisłe dostosowały się do rzeczywistości, akceptując w końcu wielokrotnie dowiedzione istnienie bytów transcendentnych. Dziwi mnie natomiast stanowisko atre w innym wątku, zaciekle atakującego pogląd o elektronie przechodzącym przez dwie dziury jednocześnie, skoro Jezus mógłby przejść i przez pięć. Biblia także znajdzie się w zakresie mojego zainteresowania. Na pierwszy ogień rzucę "Biblia jako wzór zachowań prospołecznych. Miłość Boga na podstawie cudownego wyprowadzenia prostytutki Rahab z Jerycha". Wspomnę tam o bezgranicznej miłości Boga do pozostałych mieszkańców tego miasta, którzy wyprowadzeni nie zostali i niedługo potem mieli okazję spotkać się ze Stwórcą osobiście.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) | Dziwi mnie natomiast stanowisko atre w innym wątku, zaciekle atakującego pogląd o elektronie przechodzącym przez dwie dziury jednocześnie, skoro Jezus mógłby przejść i przez pięć.
Jeszcze było o wodzie co to nie powstaje. Trzeba by to skonfrontować z tymi napletkami, cierniami, łzami etc.
>Biblia także znajdzie się w zakresie mojego zainteresowania. Na pierwszy ogień rzucę "Biblia, jako wzór zachowań prospołecznych. Miłość Boga na podstawie cudownego wyprowadzenia prostytutki Rahab z Jerycha". Wspomnę tam bezgranicznej miłości Boga do pozostałych mieszkańców tego miasta, którzy wyprowadzeni nie zostali i niedługo potem mieli okazję spotkać się ze Stwórcą osobiście.
Dodaj jeszcze coś w rodzaju - "Stary a Nowy Testament. Studium schizofrenii."
Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Wojtek (3465 punktów) | >Jeszcze było o wodzie co to nie powstaje. Trzeba by to skonfrontować z tymi napletkami, cierniami, łzami etc. "Substancja święta. Jedyny sposób kreacji na podstawie wielonapletkowego Jezusa"
>Dodaj jeszcze coś w rodzaju - "Stary a Nowy Testament. Studium schizofrenii." Mnie wystarczy się oprzeć na Nowym. Zawsze miast osiemdziesięciu tomów przykładów będzie jedynie dwadzieścia.
Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) | >"Substancja święta. Jedyny sposób kreacji na podstawie wielonapletkowego Jezusa"
Kto wie. Jak on z in vitro to coś tam mogli popierniczyć. W końcu technologia niemoralna.
>>Dodaj jeszcze coś w rodzaju - "Stary a Nowy Testament. Studium schizofrenii." >Mnie wystarczy się oprzeć na Nowym. Zawsze miast osiemdziesięciu tomów przykładów będzie jedynie dwadzieścia.
No tak ale ponoć jeden i ten sam pisał Stary i Nowy. Dodając do tego jeszcze jego transcendentalizm to on musi coś mieć we łbie nasrane.
Pozdrawiam
|
|
| TyDraniu (6569 punktów) | > Czekam na opinie.Ładna strona tytułowa  .
|
|
2 na 2 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Zachęcony tym, że na naszym portalu pojawiają się ogłoszenia o publikacjach użytkowników,est to>postanowiłem zamieścić napisaną przeze mnie książkę. Prosto, jasno i logicznie. Tylko gdzie spis treści?  Pozdrawiam. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | 2 na 2 | matragon (2557 punktów) | Ta książka jest jak zwierciadło, gdy zajrzy do niej małpa - nie wyjrzy z niej apostoł. A poza tym to jedna z nielicznych pozycji, w której nie ma fnordów. 
Michał 'matragon' Worgacz NON SERViAM
|
|
|  | | Wojtek (3465 punktów) | > A poza tym to jedna z nielicznych pozycji, w której nie ma fnordów.  Ależ są... Zaznacz część strony w PDF Readerze, skopiuj, wklej do Worda i zmień kolor na inny niż biały...  . Pozdrawiam
ejze kesem lehakic kol boker lecidcha, Jona
|
|
| jaxi (30 punktów) | Gratuluję pomysłu, ale chyba nie byłeś pierwszy  . Już gdzieś spotkałem się z podobną "książką" Natomiast jeśli chodzi o tekst, to faktycznie wiemy tyle ile napisałeś. Znamy tylko puste strony, które każdy z nas zapisuje na swój sposób..........
|
|
 | siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | > Gratuluję pomysłu, ale chyba nie byłeś pierwszy . Już gdzieś spotkałem się z podobną "książką"Chyba nawet wiem, co to była za książka. Otóż, pewnego słonecznego dnia natknąłem się w Empiku na ciekawy tytuł: "Wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach". Nieźle się uśmiałem, gdy zobaczyłem, co jest w środku (albo raczej czego tam nie ma  ).
"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|