Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dorosłe Dzieci Wierzących

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
17-01-2009 20:33Władek Lichacz (2050 punktów)Dorosłe Dzieci Wierzących
Opracowuję program Dorosłe Dzieci Wierzących.
Nie wiem, czy ktoś już czegoś podobnego próbował. Być może to ja jestem pierwszym stwórcą. Mam nadzieję, że nie przygniecie mnie ten głaz do ziemi lub odwrotnie tak mnie nadyma, że dopiero na orbicie Plutona się zatrzymam.
Bazuje on na programie DDA - Dorosłe Dzieci Alkoholików.

Cytat z książki 12 kroków dla dorosłych dzieci z uzależnieniowych i innych rodzin dysfunkcyjnych

Dorastaliśmy w rodzinach dysfunkcyjnych. Ich środowisko wypaczyło nasze myślenie o nas samych i o otaczającym nas świecie. Widząc siebie w krzywym zwierciadle informacji i sygnałów dawanych nam przez naszych rodziców, uwierzyliśmy, że jesteśmy "nie w porządku". Zostaliśmy pozbawieni naszej autentycznej tożsamości i zaczęliśmy szukać sposobów na dobre samopoczucie. Chociaż wyglądamy jak dorośli, nadal zachowujemy się jak dzieci i pozwalamy, aby inni mieli wpływ na nasze myślenie o sobie, nasze poczucie własnej wartości i nasze szczęście. Nasze nieprawidłowe myślenie było przyczyną tego, że podejmowaliśmy decyzje, które nas niszczyły. Dlatego też chcemy przestać poprawiać własne samopoczucie nieskutecznymi zachowaniami...

DDW tak samo jak DDA opiera się na założeniu, że ludziom z takimi samymi problemami najlepiej mogą pomóc w zdrowieniu spotkania z osobami o podobnych trudnościach. Tworzę go z myślą o osobach, które miały nieszczęście dorastać w domu, gdzie przynajmniej jedno z rodziców było osobą wierzącą w boga i w związku z tym tacy ludzie wykształcili cechy ułatwiające egzystowanie w takiej rodzinie, lecz bardzo utrudniające życie poza nią.

DDW tak samo jak DDA będzie korzystał z 12 kroków i 12 tradycji. Oni mieli łatwiej, ponieważ je przejęli z AA, natomiast tu trzeba będzie wszystko tworzyć od początku, ale za to będzie też nawiązywał do problematyki współuzależnienia.

Głównym celem uczestnictwa w mityngach DDW (lub innej formy pracy) jest wyzdrowienie ze skutków dorastania w rodzinie, gdzie taki problem występował, lub rodzinie dotkniętej inną dysfunkcją. Staliśmy się osobami uzależnionymi, lub poślubiliśmy osoby uzależnione, stąd wiele osób może identyfikować się zarówno z DDW, jak i z uzależnieniem od alkoholu lub innymi problemami.

Określenie "syndromu DDW" jest jedno, różne mogą być metody pracy nad usuwaniem skutków dorastania w "wierzącym lub inny sposób dysfunkcyjnym domu":
1. Terapia indywidualna - w formie indywidualnych konsultacji z terapeutą (w warunkach polskich zwykle psychologiem), rozmowy o problemach, przeżywanych emocjach, z możliwością otrzymywania informacji zwrotnych oraz porad.
2. Terapia grupowa DDW pod kierunkiem terapeuty - grupę prowadzi zwykle odpowiednio wykwalifikowany psycholog, możliwe jest dzielenie się przez uczestników swoimi przeżyciami i problemami, zasięganie rad od terapeuty i otrzymywanie informacji zwrotnych od innych uczestników; w bardziej zaawansowanych formach możliwe jest także zadawanie prac pisemnych, praca w parach lub małych grupach, czy bardziej zaawansowane formy psychoterapii (np. psychodrama czy ustawienia).
W naszym kraju w przypadku DDA istnieje możliwość korzystania z obu form terapii w wersji płatnej albo całkowicie lub częściowo refundowanej przez ośrodki rządowe lub samorządowe (NFZ, PARPA, budżety gmin). Dlatego trzeba będzie i tutaj wystarać się także o refundowanie. W związku z tym, że mamy deficyt budżetowy, to proponuję, aby największe koszty poniósł główny stwórca tych problemów w naszym kraju, czyli krk.
3. Uczestnictwo w mityngach DDW - "dzielenie się doświadczeniem, siłą i nadzieją". Mityng jest grupą samopomocową: podczas spotkań możliwe jest korzystanie z doświadczeń innych uczestników, jednak bez możliwości udzielania rad, komentowania, czy przerywania wypowiedzi innych uczestników; prowadzącymi mityngi powinny być osoby dysponujące największym doświadczeniem, zaangażowaniem lub "stażem zdrowienia"; jednym z warunków bezwzględnie obowiązującym na mityngach jest zachowanie anonimowości spotkanych tam osób oraz zasłyszanych spraw i zdarzeń.
W Polsce jak na razie nie istnieje możliwość uczestnictwa w mityngach, bo nie ma żadnych jeszcze struktur w przeciwieństwie do wielu różnych grup DDA (działa m.in. kilka grup na Mazowszu, grupy w Wielkopolsce oraz na terenie Dolnego i Górnego Śląska). Uczestnictwo w mityngach DDW będzie zawsze bezpłatne. Grupy mogą się utrzymywać jedynie z własnych, dobrowolnych składek na cele organizacji spotkań (wynajęcie sali, materiały informacyjne itd.)
Doświadczenie wielu DDA wskazuje, że możliwe i skuteczne jest łączenie w pracy nad sobą korzyści uzyskanych ze stosowania 2-3 z wymienionych metod. Powinniśmy z ich doświadczeń też skorzystać.

12 kroków (ang. twelve steps) - zbiór zaleceń dla osoby uzależnionej, członka grupy samopomocowej 12 kroków, które systematycznie stosowane i wymieniane z innymi uczestnikami mają pomóc uczestnikowi wspólnoty wyzwolić się z uzależnienia.

Pierwsi członkowie AA byli uczestnikami Grup Oksfordzkich, zatem program ich był chrześcijański i podparty bogiem. Nie będą go tu przytaczał, aby nie utrudniać wyjścia z nałogu.

cdn
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Władek Lichacz (2050 punktów)
cd.

Natomiast mój program bazuje na humanistycznej wersji sformułowanej przez amerykańskiego psychologa B.F. Skinnera dla DDA:
1.Przyznajemy, ze wszystkie nasze wysiłki, aby przestać wierzyć, okazały się skuteczne.
2.Doszliśmy do przekonania, że musimy się zwrócić do kogoś o pomoc.
3.Poprosiliśmy o pomoc inne osoby, zarówno kobiety, jak i mężczyzn, szczególnie te, które borykają się z tym samym problemem.
4.Sporządziliśmy listę sytuacji, w których modlitwa jest najbardziej prawdopodobna i będziemy ich unikać.
5.Poprosiliśmy naszych przyjaciół, aby pomogli nam unikać takich sytuacji.
6.Jesteśmy gotowi przyjąć pomoc, którą nam ofiarują.
7.Szczerze wierzymy, że oni nam pomogą.
8.Sporządziliśmy listę wszystkich osób, którzy wobec nas zawinili.
9.Zrobimy wszystko, aby aby te osoby nie raniły nas więcej.
10.Nadal będziemy sporządzać listy tych co nas krzywdzą i uaktualniać je w miarę potrzeby.
11.Jesteśmy głęboko wdzięczni za to, co nasi przyjaciele zrobili i nadal dla nas robią.
12.My sami, z kolei, jesteśmy gotowi pomóc innym, którzy zwrócą się do nas, w taki sam sposób.
Jest o tyle dobrze, że DDW tak samo jak DDA mają już swoje fora internetowe i portale z których mogą korzystać. To jest bardzo duże ułatwienie, aby wyzwolić się z nałogu.
Naszym zadaniem nie jest znalezienie usprawiedliwienia dla niepowodzeń. Odpowiedzialność za swoje życie - a w szczególności nauczenie się przeżywania go z pozycji osoby dorosłej zamiast z pozycji zranionego dziecka. Niezależnie od tego jak wielkie trudności się pojawią, warto uczynić wiele, aby wyleczyć wewnętrzne zranienia, odnaleźć prawdziwego siebie i nareszcie zacząć żyć własnym.
Zapamiętajmy: trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia - trudne dzieciństwo zobowiązuje.

Ostrzeżenie:
W żadnym wypadku ten program nie nadaje się do zastosowania. Jest to tylko wersja robocza do dalszych przemyśleń i dopracowań.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>o osobach, które miały nieszczęście dorastać w domu, gdzie przynajmniej jedno z rodziców było osobą wierzącą w boga i w związku z tym tacy ludzie wykształcili cechy ułatwiające egzystowanie w takiej rodzinie, lecz bardzo utrudniające życie poza nią.
Akurat w wypadku religijności poza rodziną przydają się te same cechy co w rodzinie. Religijny jest tu ogół społeczeństwa, a ta patologia chodzi u nas za normę.
.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>Akurat w wypadku religijności poza rodziną przydają się te same cechy co w rodzinie.

To zależy jakie masz na myśli. Jedną z takich podstawowych cech religii jest obłuda i zakłamanie. Przynajmniej w przypadku tej największej w naszym kraju. Czy to jest pozytywna cecha?

>Religijny jest tu ogół społeczeństwa, a ta patologia chodzi u nas za normę.

Zgadzam się z tym i dlatego uważam, że ten problem jest tym większy.
Dużą patologią jest alkoholizm, który w pewnych grupach też uchodzi za normę. Ale z tą próbuje się przynajmniej coś zrobić.
W przypadku religii jest jeszcze odwrotnie, ale to tylko kwestia czasu jak te proporcje się odmienią.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Jedną z takich podstawowych cech religii jest obłuda i zakłamanie. Przynajmniej w przypadku tej największej w naszym kraju. Czy to jest pozytywna cecha?
Jeśli pomaga przetrwać - tak. Przynajmniej z punktu widzenia jednostki, bo jednostce opłaca się własne jej przetrwanie. To podstawa konformizmu.
.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>Jedną z takich podstawowych cech religii jest obłuda i zakłamanie. Przynajmniej w przypadku tej największej w naszym kraju. Czy to jest pozytywna cecha?
>Jeśli pomaga przetrwać - tak. Przynajmniej z punktu widzenia jednostki, bo jednostce opłaca się własne jej przetrwanie. To podstawa konformizmu.

To pomaga także trwać krk. Przy okazji inne jednostki zuboża.
W niektórych religiach przynajmniej próbują żyć zgodnie z tym co głoszą.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W niektórych religiach przynajmniej próbują żyć zgodnie z tym co głoszą.
Zasady tych religii są takie, że "niestety próbują". A nie "przynajmniej".
.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>W niektórych religiach przynajmniej próbują żyć zgodnie z tym co głoszą.
>Zasady tych religii są takie, że "niestety próbują". A nie "przynajmniej".

Bez względu na to, czy będzie użyte przynajmniej czy niestety próbują i tak nie mają szans żyć zgodnie z naukami przypisywanymi Jezusowi z Nazaretu.

Przypomniał mi się opis takiej próby. Grupa emigrantów z Europy do Ameryki, która to zrobiła z powodów religijnych po przybyciu do Nowego Świata chciała wprowadzić je w życie. Było ich czterdzieści kilka osób. W początkowym okresie, gdy była żywność z kraju było nawet dość dobrze. Gdy zaczęła się kończyć po kilku miesiącach, było już gorzej, a po upływie ok. dwóch lat śmierć głodowa zajrzała im w oczy. Postanowili sprywatyzować i o dziwo już następnego dnia piekarz wstał o czwartej, a do rana był nie tylko chleb, ale nawet bułki.
Ludzie już tacy są, przynajmniej większość i to chyba zdecydowana. Pieką chleb nie dla tego, że ktoś na niego czeka głodny, tylko dla pieniędzy, które mają zamiar zarobić.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Ludzie już tacy są, przynajmniej większość i to chyba zdecydowana. Pieką chleb nie dla tego, że ktoś na niego czeka głodny, tylko dla pieniędzy, które mają zamiar zarobić.
Więc nie są religie tak bardzo destrukcyjne, skoro nikt nie bierze ich serio.
.
Władek Lichacz (2050 punktów)
>>Ludzie już tacy są, przynajmniej większość i to chyba zdecydowana. Pieką chleb nie dla tego, że ktoś na niego czeka głodny, tylko dla pieniędzy, które mają zamiar zarobić.

To było w tym sensie, że nawet w tak małej grupie, czterdziestu kilku osób, byli tacy co się lenili, pracowali wolniej i mniej niż pozostali. Tamci też doszli do wniosku, że za leni nie będą pracowali i też się zaczęli lenić. W końcu doszło do tego, że nie było nawet co jeść.
Czyli, prawie to samo co u nas w poprzednim systemie. Gdyby to jeszcze trwało, pewnie też byśmy tak skończyli.

>Więc nie są religie tak bardzo destrukcyjne, skoro nikt nie bierze ich serio.

Są i to bardzo, ale na ten temat już pisano. Także i na tym forum.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365