 |
Tuwim i Broniewski - dwie wizje przyszłości Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-01-2009 15:38 | Ocykan (3528 punktów) | Tuwim i Broniewski - dwie wizje przyszłości | Nie tak dawno przeczytałem (któryż to już raz) wybór wierszy Tuwima i Broniewskiego. Jednak dopiero teraz zwróciłem uwagę na pewien aspekt. Określenia "wieszcz", używanego czasem w stosunku do poetów z pewnością nie można użyć w stosunku do Tuwima, za to do Broniewskiego - jak najbardziej. Prezentowana przez Tuwima wizja przyszłości okazała się całkowicie błędna. Na szczęście zresztą, chyba nikt nie chciałby, żeby nasze stosunki z zachodnim sąsiadem tak wyglądały:
Wtłoczonym między dzicz niemiecką I nowy naród stu narodów - Na wschód granicę daj sąsiedzką, A wieczną przepaść od zachodu. (Julian Tuwim, Modlitwa)
Natomiast wizja Broniewskiego okazała się wręcz prorocza (choć jeszcze nie do końca). W każdym razie należałoby sobie życzyć, aby tak się stało:
...Miną lata, zdeptany będzie przez Prawo łeb węża może we wrogu odnajdziemy brata, może sercami będziemy zwyciężać... (Władysław Broniewski, Słońce września)
Zastanawiające... Julian Tuwim jawi się nam (a przynajmniej większości z nas) jako człowiek delikatny, łagodny, pełen miłości i przebaczenia. A tu taka zapiekła nienawiść, sięgająca nawet poza grób (wieczna przepaść od zachodu). Natomiast Broniewski, ten twardy i pamiętliwy komuch (są na tej ziemi rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli) rozumie, że walka kiedyś się skończy i trzeba będzie budować, a na nienawiści budować się nie da. I że prawdziwe zwycięstwo odniesiemy dopiero wtedy, gdy wroga uczynimy naszym przyjacielem.
No więc jacy oni byli? Jakie były prawdziwe oblicza Tuwima i Broniewskiego? Nie jako poetów, ale jako ludzi...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Określenia "wieszcz", używanego czasem w stosunku do poetów z pewnością nie można użyć w stosunku do Tuwima, za to do Broniewskiego - jak najbardziej.
Jesteś tego pewien? A do Mickiewicza można? A do Słowackiego? A do Krasińskiego? Coś "wywieszczyli"?
>Julian Tuwim jawi się nam (a przynajmniej większości z nas) jako człowiek delikatny, łagodny, pełen miłości i przebaczenia.
To chyba jedynie w wierszach dla dzieci (genialnych zresztą). A "Bal w operze"?
>Natomiast wizja Broniewskiego okazała się wręcz prorocza [...].
Licentia poetica to jeszcze nie proroctwo; tym bardziej "wieszczenie".
>Natomiast Broniewski, ten twardy i pamiętliwy komuch (są na tej ziemi rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli) rozumie, że walka kiedyś się skończy i trzeba będzie budować, a na nienawiści budować się nie da.
Czyli nie rozumie niczego. Bo walka nigdy się nie skończy - to wynika z tak bliskiej komunistom marksowskiej dialektyki. Walka przeciwieństw jest istotą postępu.
>I że prawdziwe zwycięstwo odniesiemy dopiero wtedy, gdy wroga uczynimy naszym przyjacielem.
Pomijając całą otoczkę ideologiczną takiego stwierdzenia, prawdopodobieństwo psychologiczne proponowanej sytuacji jest bliskie zera.
>No więc jacy oni byli? Jakie były prawdziwe oblicza Tuwima i Broniewskiego? Nie jako poetów, ale jako ludzi...
Jak prawdziwi artyści. Obaj kochali "Wino, kobiety i śpiew". A co, wedle Ciebie, oznacza "prawdziwe oblicze"? Czy Ty masz tylko jedno? Na użytek wszystkich? Śmiem wątpić. A jeśli jestem w błędzie - wyprowadź mnie z niego.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | 1 na 1 | Ocykan (3528 punktów) | > A do Mickiewicza można? A do Słowackiego? A do Krasińskiego? Coś "wywieszczyli"?Moim zdaniem - nie, ale nikt mnie nie pytał o zdanie, kiedy im ten "tytuł" przyznawano. > >Natomiast wizja Broniewskiego okazała się wręcz prorocza [...].> Licentia poetica to jeszcze nie proroctwo; tym bardziej "wieszczenie".Ale z tego wynika, że dopuszczał myśl o pojednaniu Polski i Niemiec w czasie, kiedy to nawet polskim biskupom nie przyszło jeszcze do głowy > >Natomiast Broniewski, ten twardy i pamiętliwy komuch (są na tej ziemi rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli) rozumie, że walka kiedyś się skończy i trzeba będzie budować, a na nienawiści budować się nie da.> Czyli nie rozumie niczego. Bo walka nigdy się nie skończy - to wynika z tak bliskiej komunistom marksowskiej dialektyki. Walka przeciwieństw jest istotą postępu.Wynika z tego, że Broniewski nie był prawdziwym komunistą. Chyba, że zakładał, iż "we wrogu odnajdziemy brata" już w czasach powszechnego komunizmu, w którym już nie będzie żadnych przeciwieństw a więc i ich walki. > >No więc jacy oni byli? Jakie były prawdziwe oblicza Tuwima i Broniewskiego? Nie jako poetów, ale jako ludzi...> Jak prawdziwi artyści. Obaj kochali "Wino, kobiety i śpiew".Jeżeli chodzi o Tuwima, to nie wszyscy są tego tacy pewni Julian Tuwim przez znaczną część swego życia cierpiał na zaburzenia nerwicowe (agorafobia, nerwica wegetatywna) i depresję, które ograniczały jego normalne funkcjonowanie i pracępl.wikipedia.org/wiki/Julian_Tuwim> A co, wedle Ciebie, oznacza "prawdziwe oblicze"? Czy Ty masz tylko jedno? Na użytek wszystkich?Wszystkich obcych - tak. Dla obcych ludzi mam twarz jednakową, ciszę błękitu...> A jeśli jestem w błędzie - wyprowadź mnie z niego.Śmieszne żądanie. Jak mam to zrobić? Musi Ci wystarczyć moje słowo.
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | > >Julian Tuwim jawi się nam (a przynajmniej większości z nas) jako człowiek delikatny, łagodny, pełen miłości i przebaczenia.> To chyba jedynie w wierszach dla dzieci (genialnych zresztą). A "Bal w operze"?Ja natomiast przywołałbym "Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali" istna apoteoza łagodności  Pozdrawiam
|
|
|  | | Ocykan (3528 punktów) | > >>Julian Tuwim jawi się nam (a przynajmniej większości z nas) jako człowiek delikatny, łagodny, pełen miłości i przebaczenia.> >To chyba jedynie w wierszach dla dzieci (genialnych zresztą). A "Bal w operze"?> Ja natomiast przywołałbym "Wiersz, w którym autor grzecznie, ale stanowczo uprasza liczne zastępy bliźnich, aby go w dupę pocałowali" istna apoteoza łagodności  Masz 100% racji. Ja nie pisałem, że był łagodny tylko że jawi się takowym (tzn. jest za takiego uważany). A naprawdę to taki łagodny nie by, zwłaszcza w latach młodzieńczych, bo potem mocno "złagodniał". Chyba stalinizm go przytłamsił. Raczej nie było wtedy klimatu dla takich wierszy jakie pisał przed wojną.
|
|
| Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >No więc jacy oni byli? Jakie były prawdziwe oblicza Tuwima i Broniewskiego? Nie jako poetów, ale >jako ludzi... > Może Tuwim, jako Żyd miał prawo nienawidzić?
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >>>No więc jacy oni byli? Jakie były prawdziwe oblicza Tuwima i Broniewskiego? Nie jako poetów, ale jako ludzi... >Może Tuwim, jako Żyd miał prawo nienawidzić?
Czyżbyś uważał, że Żydzi mają jakieś szczególne predyspozycje do ulegania temu uczuciu? Fakt: Oko za oko, ząb za ząb... Ale to było dawno, myślę że obecnie Żydzi bardzo złagodnieli. W każdym razie ci, których znam.
|
|
|  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > >Czyżbyś uważał, że Żydzi mają jakieś szczególne predyspozycje do ulegania temu uczuciu? Fakt: Oko za oko, ząb za ząb... Ale to było dawno, myślę że obecnie Żydzi bardzo złagodnieli. W każdym razie ci, których znam. Nie, nie mają szczególnych predyspozycji do nienawidzenia innych. Wtedy było świeżo po wojnie i nie sposób było tak szybko zapomnieć i wybaczyć.
|
|
| |  | | Ocykan (3528 punktów) | >>>Czyżbyś uważał, że Żydzi mają jakieś szczególne predyspozycje do ulegania temu uczuciu? Fakt: Oko za oko, ząb za ząb... Ale to było dawno, myślę że obecnie Żydzi bardzo złagodnieli. W każdym razie ci, których znam. >Nie, nie mają szczególnych predyspozycji do nienawidzenia innych. Wtedy było świeżo po wojnie i nie sposób było tak szybko zapomnieć i wybaczyć.
No to Cię źle zrozumiałem, przepraszam. Ale gwoli ścisłości: wtedy (tj. kiedy ten wiersz był napisany) nie było "świeżo po wojnie". Wojna wtedy z pewnością jeszcze trwała. Świadczą o tym te strofy:
Dłonie Twe, z których krew się toczy, Razem z gwoździami wyrwij z krzyża I zakryj, zakryj nimi oczy, Gdy się czas zemsty będzie zbliżał. Przyzwól nam złamać Zakon Pański, Gdy brnąć będziemy do Warszawy Przez Tatry martwych ciał germańskich, Przez Bałtyk wrażej krwi szubrawej.
Mimo wszystko trochę za dużo tu okrucieństwa. Broniewski był bardziej humanitarny. Jemu wystarczyło, że za tę dłoń podniesioną nad Polską - kula w łeb!
|
|
| | |  | | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > Ale gwoli ścisłości: wtedy (tj. kiedy ten wiersz był napisany) nie było "świeżo po wojnie". Wojna wtedy z pewnością jeszcze trwała. > Ty bardziej miał prawo do silnych emocji
|
|
2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | Na TAKI temat aż się zalogowałem!!!! Aż taki z Ciebie Ocykan!!! Gratuluję!
Warsztat obu Poetów jest wielki! (Poglądy zapewne różne.) We 'współczesnej' literaturze polskiej może tylko Leśmian, Jasnorzewska i Przyboś mieli lepszy warsztat (co mogło wynikać z lepszego (moim zdaniem jeno) zaplecza mentalnego (również bardzo różnego).
Nie sądzę, by oni 'wieszczyli'. Zresztą 'wieszcz' - niby 'prorok', to niekoniecznie 'przepowiadacz'. Nie szukałbym żadnych przepowiedni. Poezja - to 'tylko ta chwila' (w każdym znaczeniu tego wyrażenia).
Zwróć uwagę na ich warsztatową umiejętność budowania klimatu, na łatwość posługiwania się słowem i pojęciem (widzisz TO przecież bardzo dobrze, i CZUJESZ, skoro Ich łączysz niejako, przeciwstawiając).
Broniewski - KOMUNISTA - trudno! Ale jaki poeta! Jaki 'rymarz' niezrównany (choć żal, że ideologiczny). Tuwim - swawolniak - bawiący się słowem, językiem, sytuacją - kabareciarz. A mimo to "Kwiaty Polskie"!
Coś Ci naoiszę, Ocykanie. Pojmiesz na pewno.....
>> Czy pamiętasz jak ze mną tańczyłaś walca, panno, madonno,,legendo tych lat... >> To za mało, za mało, za mało....
TO DOPIERO BYŁABY POEZJA, nie sądzisz? Co Ty na to - Ocykanie?
Drobner, wielce rozczulony Twoim wątkiem. Dzięki
|
|
 | | Drobner (19539 punktów) | >>> Czy pamiętasz jak ze mną tańczyłaś walca, panno, madonno,,legendo tych lat... >>> To za mało, za mało, za mało.... Twoje słowa tumanią i kłamią............
Drobner, rozpoetyzowany i rozromantyczniony........... Dzięki Ci, Ocykan.....
|
|
 | 6 na 6 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >>> Czy pamiętasz jak ze mną tańczyłaś walca, panno, madonno,,legendo tych lat... >>> To za mało, za mało, za mało....
Z dedykacją dla wszystkich Pań:
"List do kobiety"
Gdybym ja nie był poetą, A pani nie była kobietą, To znaczy: gdybym ja umiał Bez obłąkania i szału Dań składać pięknemu ciału I takbym się wyżył, wyszumiał; Gdybym mógł kochać bez mitu, Bez natchnionego zachwytu, Bez legendarnych przydatków, Bez wahań, wzlotów, upadków, Bez mistycznego pomostu, Który prowadzi po prostu Do pani (pardon!) pośladków; Gdybym opuścić mógł z tonu I nie zaznając katuszy Dupie nie wmawiałbym duszy; Gdybym z czułego szaleńca Stał się buhajem bez ducha; Miał znacznie mniej z oblubieńca, A znacznie więcej z świntucha; Pani zaś - ach! gdyby pani Zostając przy swoich cudach (Mówię o biodrach, o udach, Piersiach i erotomanii, O pani wprawie miłosnej, O pani chuci radosnej, O oczach - błękitnych kwiatkach - O ustach - świeżych czereśniach - O włosach - złocistych pieśniach - I wzmiankowanych pośladkach), Gdyby się pani zdobyła Na jeszcze jedną zaletę: Gdyby tak pani zabiła Przewrotną w sobie kobietę, Tę niebezpieczną panterkę, Tę chytrą, wieczną heterkę, To głupie, fałszywe zwierzę, Co z każdym będzie się tarzać, Rozkładac, tulić, obnażać, Za wiersz czy pustą zabawę, Za parę pończoch czy sławę, Nawet - z miłości - powiedzmy, Lecz w jakiś sposób bezecny, Bo obliczony bezwiednie W tak zwanej podświadomości Na efekt cudzej zazdrości Oraz korzyści powszednie; O, gdyby pani umiała Kochając najidealniej Nie sądzić, że bez jej ciała I "ekskluzywnej" sypialni Byłbym stracony, zgubiony, Chodziłbym błędny, strapiony, I, że prócz pani na świecie Na żadnej innej kobiecie Nie znalazłbym tyle szczęścia I takiej pełni posięścia, I takiej upojnie - skwarnej Rozkoszy (dość popularnej), I że bez pani spojrzenia Nie ma już dla mnie natchnienia, I że bez pani rozkraczeń W szał wpadnę chorych majaczeń! Że bez przychylnych jej gestów Zapadnę w nicość i próżnię, I odtąd juz nie odróżnię Chorejów od anapestów; Gdyby się pani, powtarzam, Zmieniła nieco w tym względzie, A ja bym się nie rozmarzał Przy seksualnym popędzie, To stałaby się z nas para Ach, najszczęśliwsza w Warszawie! Może się pani postara? Ja także trochę się wprawię.
Lecz list się dłuży. A przeto Kończę. Nadziei mam mało. Bo cóż by z nas pozostało, Gdybym ja nie był poetą, Nie dążył ku "ideałom", A pani nie była kobietą tak jednolitą i całą?
A zresztą... małoż to bywa Na świecie różnych wypadków? Może się jednak zmienimy? Adieu, Madame. Bądź szczęśliwa, Kiedy się znów zobaczymy? P.S. Ukłony dla pięknych pośladków
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | sukulent (2309 punktów) |
> We 'współczesnej' literaturze polskiej może tylko Leśmian, Jasnorzewska i Przyboś mieli lepszy warsztat (co mogło wynikać z lepszego (moim zdaniem jeno) zaplecza mentalnego (również bardzo różnego).Och, no co TY ! Jakby się zacząć rozglądać po warsztatach, to popatrz na takiego Staffa (facet się bawił frazą, każdą praktycznie formą poetycką, ale bywał nudnawy lub prze "achowany i ochowany"), lub Iwaszkiewicza (ten z kolei idealny, gładziutki, ale polubić go nigdy nie mogłam). A popatrz na Poświatowską - co by napisała, gdyby trochę dłużej mogła poćwiczyć ? To co po niej zostało odbiera dech. No i Grochowiak (teraz jakby mało kto pamięta smutnego czorta) "lubię z blachy twego kubka pić herbatę gorzką , pani...' - jak to płynie ... Zresztą, co ja tu będę ! De gustibus są indywidualnie skrojone. Pozdrawiam, też rozczulona
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"  )
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >We 'współczesnej' literaturze polskiej może tylko Leśmian, Jasnorzewska i Przyboś mieli lepszy warsztat
A propos Leśmian... Czyż to nie piękne?
***
Po co tyle świec nade mną, tyle twarzy? Ciału memu nic już złego się nie zdarzy.
Wszyscy stoją, a ja jeden tylko leżę - Żal nieszczery, a umierać trzeba szczerze.
Leżę właśnie zapatrzony w wieńców liście, Uroczyście - wiekuiście - osobiście.
Śmierć, co ścichła, znów zaczyna w głowie szumieć, Lecz rozumiem, że nie trzeba nic rozumieć...
Tak mi ciężko zaznajamiać się z mogiłą, Tak się nie chce być czymś innym niż się było.
|
|
| Kwiecień (92 punktów) | Tuwim.. hm, w moim skromnym odczuciu najwybitniejszy polski poeta, Broniewski? Cóż, nie znam zbyt wielu Jego utworów, nie będę się więc wypowiadał. Tuwim jednak to "gość jakich mało". Pomijając cały jego świetny warsztat oraz przewybitną wręcz zabawę słowem, rytmem i rymem, ale sam Julian jako człowiek był jedna wielką sprzecznością. Żyd, a jednak antysemita, dziwnie brzmi? Był o to nie bezpodstawnie oskarżany, cóż, wiersze np. "Żydzi" "Żydek" mówią same za siebie i nawet jeśli nie był antysemitą (dość mocne słowo, jak na Żyda na pewno) to Jego stosunek do "braci w wierze" nie był zbyt przychylny (tak bez rozwodzenia się nad tematem). Jego poezja to też świetna sprawa, zarówno okres przed, jak i po wojenny. Myślę że odnośnie Tuwima dobra byłaby oddzielna dyskusja, przecież nie na co dzień pisze się tak świetne wiersze jak np. "Kobiece"
" Z rzeki szła wczesna. Kochała. Chyliła szczęśliwą głowę. Pachniała porankiem ciała, Mydłem migdałowem.
Ciału był wieczór w rzece, Zielony i nimfowy, Tylko głowie w białej spiece Nad wodą był żar miodowy.
Teraz niosła kobiece Znużenie zakochane, Żeńskie pełne owoce, W toni wodnie widziane.
Niosła wiecznie kobiece Ścieżką brzózek i cienia. W zaroślach waliło serce Tajnego zapatrzenia.
Pod surowym jedwabiem Mdlały biodra brzozowe, Ślizgało się po niej serce Mydłem migdałowem. "
Pozdrawiam.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|