Racjonalista - Strona głównaDo treści
Obowiązkowy przedmiot w szkole - religia!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
05-02-2009 23:30mercury18 (42 punktów)Obowiązkowy przedmiot w szkole - religia!
Ocena 7 na 7
Kiedyś na forum gazety odbyła się debata na temat obowiązkowej religii w szkole.. otóż i ja dołożyłem swoją rację i co z tego wyszło.. a mianowicie zostałem stłamszony, opluty i zmieszany z błotem jak ostatnie ścierwo a wszystko dlatego, że byłem szczery i powiedziałem co myślę. A oto co mnie tak bardzo zaintrygowało w tym temacie: kiedy ministerstwo wprowadziło przedmiot religia jako przedmiot z którego ocena zalicza się do średniej począłem zastanawiać się dlaczego osoby, które nie są katolikami (załóżmy sytuację że jest takich osób w szkole 6, więc dyrekcja nie ma obowiązku zapewniania uczniom etyki, gdyż wymagane jest minimum 7 osób) nie mają możliwości podniesienia sobie średniej ocen poprzez religię gdyż na nią nie uczęszczają.. co za tym idzie są w gorszej sytuacji, niż dzieci które na tę religię katolicka uczęszczają.. a co w konsekwencji jest pogwałceniem konstytucji, dyskryminacją jednostki i wolności obywatelskich! Napisałem również (abstrakcyjnie oczywiście tak aby w pełni zobrazować problem), że ja i moich 10 znajomych chcielibyśmy praktykować kult boga Re tak więc dlaczego katolicy mogą swoją religię mieć w szkole i ocena ich włącza się do średniej a my jako niekatolicy nie mamy takiej możliwości?! I wtedy się zaczęło.. wyzwiska że jestem niewychowany, niedobry.. itd. Nigdy nie bałem się wypowiadać swoich poglądów dlatego podpisywałem się nazwiskiem.. co przyczyniło się do obniżenia mojego zachowania w szkole.. dziś mam to już w głębokim poważaniu.. jednakże uważam iż jest to dalej problem który powinno się rozwiązać. proszę o konstruktywne i przemyślane wypowiedzi. z góry dziękuję!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Satyr (4285 punktów)
Dopóki będzie istniał taki badziew jak publiczne szkoły, to problem nie zniknie.
Na pozycji pognębionego będą się tylko zmieniać religijni z ateistami.

Dla mnie osobiście religia w szkole jest bez sensu, ale z drugiej strony to, co nazywasz pogwałceniem wolności obywatelskich raczej występuje powszechnie, bo np. na studiach część przedmiotów jest fakultatywna, więc można je sobie wybrać lub nie. Ktoś, kto ich nie lubi mógłby oponować, że studenci, którzy na nie uczęszczają podnoszą sobie średnią, a on nie, bo ich nie wybrał.

Pozdrawiam.
06-02-2009 00:13 
 Ocena 1 na 1
mercury18 (42 punktów)
Ktoś, kto ich nie lubi mógłby oponować, że studenci, którzy na nie uczęszczają podnoszą sobie średnią, a on nie, bo ich nie wybrał.

Nie do końca się zgodzę z tą kwestią, ponieważ bynajmniej u mnie.. (WPiA UW) przedmioty fakultatywne nie wchodzą do średniej ocen.. są jak sama nazwa wskazuje dodatkowe, służące indywidualnemu rozwojowi osoby.
06-02-2009 00:31 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Dopóki będzie istniał taki badziew jak publiczne szkoły, to problem nie zniknie.
>Na pozycji pognębionego będą się tylko zmieniać religijni z ateistami.

Byłoby tak gdyby alternatywą dla nauczania religii było nauczanie ateizmu.

Tymczasem chodzi tylko o to by zapewnić nauczaniu religii należyte miejsce - w szkółce niedzielnej.
06-02-2009 00:36 
 Ocena 4 na 4
mercury18 (42 punktów)
Moim zdaniem rozwiązaniem jest zupełna likwidacja tego przedmiotu ze szkół publicznych. Religia powinna być tak jak dawniej.. w kościołach! Ale w naszym państwie klerykalnym jest niestety prawie nie do zrealizowania.
06-02-2009 00:42 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
E tam nie do zrealizowania.

Od niedawna w kinach wyświetlany jest film Milk. Ten piękny obraz pokazuje, że wystarczy odrobina determinacji a można zrealizować zdawałoby się niemożliwe.
06-02-2009 10:26 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Dopóki będzie istniał taki badziew jak publiczne szkoły, to problem nie zniknie.

Dokładnie. Trzeba sobie jasno odpowiedzieć na pytanko, czemu służy kształcenie i czym jest ono w wersji państwowo-kościelnej, bo tylko o czymś takim jest sens mówić w wypadku Polski. Państwo ma (z definicji) instrumenty, aby zmusić obywatela do kształcenia się w ramach proponowanego modelu. Ale jest wystarczająco niemrawe, aby nie ogarnąć wszystkich możliwości kształcenia się poza jego ramami. Ale zwróćmy uwagę na inny problem: państwo to najczęściej ideologia, a prywatne szkoły, to kasa. Tak więc jak nie urok, to sraczka. Jedyne wyjście widzę w samokształceniu. Dotyczy to nielicznych, którzy zawsze wiedzieli i wiedzą, o co chodzi: nie być składnikiem kaszanki .
Adamiak (36436 punktów)
>Jedyne wyjście widzę w samokształceniu. Dotyczy to nielicznych, którzy zawsze wiedzieli i wiedzą, o co chodzi: nie być składnikiem kaszanki .>

Nareszcie coś o mnie... (skromny )
Kelly (2051 punktów)
>Dotyczy to nielicznych, którzy zawsze wiedzieli i wiedzą, o co chodzi: nie być składnikiem kaszanki .
Dotyczy to bardzo nielicznych, indywidualistów i introwertyków, którzy mają odpowiednią osobowość, warunki i dużą siłę woli.
Ja chodzę do szkoły nawet w ferie. Przygotowuję się do olimpiady, a w domu mam za dużo "rozpraszaczy", nie potrafię się skupić i zabrać do roboty; poza tym zwyczajnie lubię swoją szkołę, bardzo dobrze się tam czuję.
06-02-2009 17:00 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Ja chodzę do szkoły nawet w ferie.

Ministranci chodzą do kościoła nawet w niedzielę. Cóż znaczy olimpijskie trofeum wobec życia wiecznego?
06-02-2009 11:26 
 Ocena 2 na 2
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>Dopóki będzie istniał taki badziew jak publiczne szkoły, to problem nie zniknie.
>Na pozycji pognębionego będą się tylko zmieniać religijni z ateistami.

Mógłbyś podać jakiś przykład z historii Polski (wystarczy powojennej) kiedy to w publicznych szkołach na pozycji gnębionego znajdowali się religijni? Nawet za tzw. komuny (a sam wtedy pobierałem nauki) nie miało to miejsca - z jednego podstawowego powodu - religia otóż była "nauczana" w salkach katechetycznych. I to jest właśnie problem - obecność tzw. "religii" jako przedmiotu w szkołach, a nie sama instytucja szkoły publicznej.
06-02-2009 16:16 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Mógłbyś podać jakiś przykład z historii Polski (wystarczy powojennej) kiedy to w publicznych szkołach na pozycji gnębionego znajdowali się religijni?

Mógłbym.
Nie-katolicy.
W polskich szkołach niemal "od zawsze" prześladowano innowierców (przede wszystkim żydów, ale i protestantom, a nawet prawosławnym też się nieźle dostawało od "braci w wierze").
Szczególnie dobrze jest to widoczne akurat w Polsce przedwojennej, ale nie stawiałeś takiej cezury czasowej ograniczając się (zapewne "dla ułatwienia") do sugestii o okresie powojennym.

fides ex necessitate esse non debet
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>Mógłbym.
>Nie-katolicy.
>W polskich szkołach niemal "od zawsze" prześladowano innowierców (przede wszystkim żydów, ale i protestantom, >a nawet prawosławnym też się nieźle dostawało od "braci w wierze").

Rozumiem, że przez ateistów byli prześladowani?

>Szczególnie dobrze jest to widoczne akurat w Polsce przedwojennej, ale nie stawiałeś takiej cezury czasowej >ograniczając się (zapewne "dla ułatwienia") do sugestii o okresie powojennym.

No właśnie podałem taką cezurę. Nie dla ułatwienia. Chcesz wiedzieć dlaczego, czy będziesz dalej zgadywać?
06-02-2009 18:15 
 Ocena 1 na 1
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Rozumiem, że przez ateistów byli prześladowani?

To źle rozumiesz. Napisałem wszak wyraźnie - przez współbraci w wierze. A więc równie religijnych katolików. Czy to takie trudne?

>No właśnie podałem taką cezurę. Nie dla ułatwienia. Chcesz wiedzieć dlaczego, czy będziesz dalej zgadywać?

Będę zgadywał.
W Twoim poście jest o historii Polski, a więc o jakiejś tam całości. Jedynie w nawiasie znalazła się wzmianka o okresie powojennym. Czy nawias to już cezura? Ciekawe.

Ale jeśli chcesz, to proszę.
Po wojnie z represjami na tle religijnym spotykali się:
1. żydzi (pogrom kielecki chociażby);
2. prawosławni na tzw. "ścianie wschodniej" (od białostockiego po rzeszowszczyznę);
3. protestanci (głównie na "ziemiach odzyskanych") kojarzeni z faszyzmem;
4. muzułmanie (na Mazurach i w dawnej Galicji).

I nie mówię tu o represjach komunistycznej władzy. Te były mniej więcej równe w stosunku do wszystkich wyznań (choć i tu katolicyzm był w jakimś stopniu uprzywilejowany, choćby z racji siły nienawiści).
Mówię o represjach katolików wobec mniejszości religijnych.

Masz inne zdanie na ten temat? Chętnie wysłucham argumentów.


fides ex necessitate esse non debet
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>>Rozumiem, że przez ateistów byli prześladowani?
>To źle rozumiesz. Napisałem wszak wyraźnie - przez współbraci w wierze. A więc równie religijnych katolików. Czy to takie trudne?
>>No właśnie podałem taką cezurę. Nie dla ułatwienia. Chcesz wiedzieć dlaczego, czy będziesz dalej zgadywać?
>Będę zgadywał.
>W Twoim poście jest o historii Polski, a więc o jakiejś tam całości. Jedynie w nawiasie znalazła się wzmianka o okresie powojennym. Czy nawias to już cezura? Ciekawe.
>Ale jeśli chcesz, to proszę.
>Po wojnie z represjami na tle religijnym spotykali się:
>1. żydzi (pogrom kielecki chociażby);
>2. prawosławni na tzw. "ścianie wschodniej" (od białostockiego po rzeszowszczyznę);
>3. protestanci (głównie na "ziemiach odzyskanych") kojarzeni z faszyzmem;
>4. muzułmanie (na Mazurach i w dawnej Galicji).
>I nie mówię tu o represjach komunistycznej władzy. Te były mniej więcej równe w stosunku do wszystkich wyznań (choć i tu katolicyzm był w jakimś stopniu uprzywilejowany, choćby z racji siły nienawiści).
>Mówię o represjach katolików wobec mniejszości religijnych.
>Masz inne zdanie na ten temat? Chętnie wysłucham argumentów.

To nie były represje dotyczące udziału lub nie w katechezie. Jak słusznie zauważyłeś za tymi działaniami (jak też i za tymi sprzed II w.ś.) stał KK. Ja pytałem o przykład prześladowania w środowisku szkolnym osób wierzących przez ateistów. I z góry mówię, daruj sobie rok 1968, bo on tak naprawdę nie miał podłoża religijnego, ale raczej narodowościowy.
Tak, czasami w nawiasie występuje cezura, rzadko, ale się zdarza (w drodze radiacji adaptacyjnej cezura przystosowała się do życia w środowisku nawiasów).

PS. Tytuł wątku (dla przypomnienia) obowiązkowy przedmiot w szkole - religia!
mercury18 (42 punktów)
Sądzę że problem tkwi w wyborze odpowiednich władz.. tylko rodzi się pytanie kogo zakreślić na liście wyborczej jeżeli wszyscy są nie kompetentni.. a jak już z jednej ekipy znajdzie się kilka mądry osób to wtedy reszta jest kompletnymi kretynami.. i kołooo się toczy
Tomasz@niewierny (568 punktów)
(zablokowany)
>[...]kiedy ministerstwo wprowadziło przedmiot religia jako
>przedmiot z którego ocena zalicza się do średniej począłem zastanawiać się dlaczego osoby, które nie
>są katolikami (załóżmy sytuację że jest takich osób w szkole 6, więc dyrekcja nie ma obowiązku
>zapewniania uczniom etyki, gdyż wymagane jest minimum 7 osób) nie mają możliwości podniesienia sobie
>średniej ocen poprzez religię gdyż na nią nie uczęszczają.. co za tym idzie są w gorszej sytuacji,
>niż dzieci które na tę religię katolicka uczęszczają[...]

Ale czy ta średnia czemuś służy? I w gimnazjum i w liceum (przy przyjęciu) większe znaczenie ma wynik testu, a tam (na razie) na szczęście jeszcze pytań z angelologii nie ma Ewentualnie tylko kłopot z czerwonym paskiem, ale ja swoim dzieciom już dawno powiedziałem, że ich świadectwo (z paskiem lub ew. wysoką średnią) ma dla mnie większą wagę, niż te uzyskane przez matołków, które "trójkę" z matmy "pokryły" "szóstką" z indoktrynacji religijnej.
Pieczonka (2 punktów)
Problem religii w szkole jest jeszcze poważniejszy niż piszesz. Owszem średnia z religii jest problemem dla tych, którzy nie nie uczęszczają na te lekcje, ponieważ zwyczajnie są poszkodowani, ale w szkołach są uczniowie zmuszani do chodzenia na lekcje religii, ponieważ nie ma się nimi np. kto zająć w czasie religii. Nie mogą zrezygnować w czasie roku szkolnego z chodzenia na religię, nawet po skończeniu semestru. To nieprawda, że jak jest 7 osób w szkole nie uczęszczających na religię to musi być etyka. Dyrektorzy mówią, że nie ma nauczyciela, pieniędzy i aby nie stwarzać problemów. Ale najgorsze jest to, że w każdym roku gimnazjum i liceum są 2 godziny religii, a po 1 biologii, geografii, fizyki, chemii itp. Religii jest najwięcej!!!!! Mało tego, w nowej podstawie programowej, przygotowywanej przez MEN wszystkie przedmioty są jeszcze "obcięte" z godzin, nie ruszona jest tylko religia.
Komu i czemu ma to służyć???

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365