No i mamy kryzys. Ludzie tracą pracę. Nerwowość rośnie. Nawet prezydent RP opublikował (podobno przez pomyłkę) jakiś artykuł w Washington Times, gazecie, której właścicielem jest Moon Sun-myung, założyciel sekty Moon. Wyobrażam sobie konsternację w kościele polskim, ale jak znam życie - spowiedź prezydenta i jakaś drobna pokuta załatwi sprawę. A swoja drogą...może to jakiś dobry omen? Skoro modły rodzimych kapłanów RP nie zapobiegły kolejnej narodowej pladze, może należałoby wreszcie zmienić sponsora? Myślę, że mieściłoby się to w dobrze rozumianej pragmatyce. Moon Sun-myung ma główne udziały w światowym handlu żeń-szeniem, który podobno zapewnia długowieczność. Może ten korzeń postawiłby panią Kopacz, jej resort i nas wszystkich na nogi? W każdym razie nie rozumiem, dlaczego minister Sikorski grozi służbowymi konsekwencjami za tę wpadkę. Ja spostrzegałbym ją jako dziejową szansę, którą najprawdopodobniej znowu zmarnujemy.
Omen. |