Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ile wydaje państwo

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
07-02-2009 01:03Grzegorz (2117 punktów)Ile wydaje państwo
Ocena 6 na 6
Chciałbym w ramach rozwoju wiedzy ogólnej przedstawić kilka liczb które zaczerpnąłem ze świeżutkiej ustawy budżetowej na rok 2009.

Ogólna suma wydatków wynieść ma 321 mld zł.

KRUS 16,6 mld.
ZUS 37,7 mld.

Wielkości te nie obejmują kwot składek emerytalnych wpłacanych przez instytucje publiczne jako płatników składek wobec swoich pracowników bo to nie dofinansowanie systemu ale składnik ich wynagrodzeń którego nigdy na oczy nie zobaczą nawet w kwocie brutto.

Jak łatwo policzyć dopłata z budżetu do systemu emerytalnego to 17% wszystkich wydatków naszego państwa. Z tej niemałej kasy na bieżącą działalność jednostek ZUS przewidziano 1,5 mld zł.

Ogólnie fajnie sobie te tabelki poczytać bo nie ma lepszego zderzenia głoszonych haseł z rzeczywistością niż ostateczny podział kasy na rozliczne działania.
Gdyby wychodzić od kwot, a nie od haseł wiele rzeczy stałoby się bardziej zrozumiałych.

Na koniec ciekawostka. Otóż wysokość wydatków budżetowych wynosiła:

2004 200 mld.
2005 210 mld.
2006 226 mld
2007 259 mld.
2008 309 mld.

ot inflacja - 121 mld. w pięć lat
a budżet w roku 2000 to połowa obecnego

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Satyr (4285 punktów)

>a budżet w roku 2000 to połowa obecnego

Jak państwo zacznie wypłacać więcej, niż podatnicy w nie włożyli, to przejdę na socjalizm

P.S. Godne uznania jest to, że wskazujesz konkretne argumenty i liczby. Forumowi socjaliści chwalą się najwyżej górnolotnymi deklaracjami.

P.S. Może niezbyt pasuje do tematu, ale właśnie to wyszperałem - wywiad z R.Kluską: www.pb.pl/(*)469b-a282-a71c3e55ea3b&ref=rss
07-02-2009 20:58 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)

>Jak państwo zacznie wypłacać więcej, niż podatnicy w nie włożyli, to przejdę na socjalizm

Szykuj już czerwoną okładkę - państwo od dawna wydaje więcej niż ściągnie z podatków

>P.S. Godne uznania jest to, że wskazujesz konkretne argumenty i liczby. Forumowi socjaliści chwalą się najwyżej górnolotnymi deklaracjami.

dziękuję za dobre słowo

>P.S. Może niezbyt pasuje do tematu, ale właśnie to wyszperałem - wywiad z R.Kluską: www.pb.pl/(*)469b-a282-a71c3e55ea3b&ref=rss

Czytałem już wcześniej, nóż się w kieszeni otwiera ale to wszystko święta prawda.
Z resztą Kluska świetnie zna realia, sam w nich czynnie, uczestniczył, widać po wstrząsie mu się odechciało. Ciekawa sprawa że jedyna liberalna (w miarę) ustawa o działalności gospodarczej to ustawa rządu Rakowskiego potem była z setka albo więcej nowelizacji a teraz ... szkoda gadać.

Pozdrawiam
10-02-2009 18:50 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
> Ciekawa sprawa że jedyna liberalna (w miarę) ustawa o działalności gospodarczej to ustawa rządu Rakowskiego potem była z setka albo więcej nowelizacji a teraz ... szkoda gadać.
>
Doskonale pamiętam tamtą ustawę. Na tamte czasy i tamten kontekst polityczny była wręcz rewolucyjna. No ale Rakowski to komuch i po ją wydał, żeby się mogła uwłaszczyć partyjna nomenlktaura, esbecy, TW i całe to paskudztwo. Późniejsze patriotyczne prawodawstwo pozwalało uwłaszczać się wyłącznie Kościołowi. A to jest godne i sprawiedliwe. Amen.
11-02-2009 12:07 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>No ale Rakowski to komuch

Ano widać kto "komuch", a kto nie.
Początki kapitalizmu w Polsce były na prawdę doskonałe, potem to już różnie bywało ale raczej kiepsko. Dziś z liberalizmu i kapitalizmu w naszym kraju zostały tylko nazwy, które co jakiś czas ktoś w mediach powtarza jak trzeba szukać winnego.

>Późniejsze patriotyczne prawodawstwo pozwalało uwłaszczać się wyłącznie Kościołowi. A to jest godne i sprawiedliwe. Amen.

powiedziałbym prawe i sprawiedliwe

Pozdrawiam
02-03-2009 14:29 
 Ocena 3 na 3
Zawecki (4718 punktów)
>> Ciekawa sprawa że jedyna liberalna (w miarę) ustawa o działalności gospodarczej to ustawa rządu Rakowskiego potem była z setka albo więcej nowelizacji a teraz ...

Gwoli uściślenia, to ustawa była dziełem ministra Wilczka - sporego przedsiębiorcy rodem z PRLu.
To były wspaniałe czasy, kiedy nie wiedzieliśmy co oznacza biurokracja, a wszystkie papiery wymagane do prowadzenia działalności mieściły się w zeszycie na 12 karkach...
Z drugiej strony, ustawa umożliwiła przedsiębiorczym cwaniakom dokonywanie przekrętów na niespotykaną skalę.

Ustawa spełniła swoją rolę, bo po depresji stanu wojennego obudziła entuzjazm i przedsiębiorczość Polaków. Jednak młody stażem rząd nie zareagował na narastające wynaturzenia. Dziś trudno ocenić na ile było to politycznie celowe (nomenklatura komunistyczna + pierwszy milion), a na ile wynikało z braku fachowości i doświadczenia rządzących.
02-03-2009 19:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)

>Ustawa spełniła swoją rolę, bo po depresji stanu wojennego obudziła entuzjazm i przedsiębiorczość Polaków. Jednak młody stażem rząd nie zareagował na narastające wynaturzenia. Dziś trudno ocenić na ile było to politycznie celowe (nomenklatura komunistyczna + pierwszy milion), a na ile wynikało z braku fachowości i doświadczenia rządzących.
>
Jestem dzieckiem tamtej ustawy nie będąc ani nomenklaturą ani przekrętaczem. Zachęcony ustawami rządu Rakowskiego porzuciłem "posadę" i poszedłem "na swoje". Ostatecznie okazało się, że nie mam zbyt silnych nerwów do ryzykowania w biznesie wyłącznie własnymi pieniędzmi i znowu zostałem najmitą. Ale zebrane "na swoim" bezcenne doświadczenia pozwoliły mi wynająć się Niemcom jako prezes ich polskiej spółki.
Teraz chociaż podobno rządzą liberałowie nie zbliżyliśmy się nawet na odległość strzału do tamtej Wilczkowej wolności gospodarczej. Mamy w Polsce blisko pół tysiąca reglamentowanych (czyli wymagających koncesji/zezwolenia) zawodów, a w słynących z biurokracji Niemczech jest ich zaledwie kilkadziesiąt.
02-03-2009 20:01 
 Ocena 2 na 2
Zawecki (4718 punktów)
Moja "przygoda" zaczęła się w 1987r. i trwa do dziś. Aczkolwiek nie bawi mnie to już jak przed laty - po kryzysie poszukam sobie chyba czegoś najemnego, zostawiając trochę "zabawek" inwestycyjnych", aby nie wyjść z wprawy.
03-03-2009 11:41 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>Moja "przygoda" zaczęła się w 1987r. i trwa do dziś. Aczkolwiek nie bawi mnie to już jak przed laty - po kryzysie poszukam sobie chyba czegoś najemnego, zostawiając trochę "zabawek" inwestycyjnych", aby nie wyjść z wprawy.

ostatnie wiadomości o magdalence skłaniają raczej do tego że ustawa Wilcza była potrzebna do miękkiego lądowania - no bo kto wtedy miał lub mógł pożyczyć pieniądze? no przecież nie internowani działacze podziemni

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Grzegorz (2117 punktów)
PS.

Z nudów jeszcze podam kilka fajnych liczb dot ZUS:

w roku 2007 wydatki ZUS wyniosły 129,7 mld. zł (w tym samym roku Budżet państwa jak pamiętamy wydać miał 259 mld.) z czego 40,3 mld. z budżetu państwa i ok. 89,4 mld. ze składek.
ZUS dysponował w 2007 r. kasą stanowiącą równowartość 50% budżetu naszego państwa.

To są dane do własnych rozważań, ja zasugeruje jedno pytanie -
jaki wpływ mają wyborcy czy parlamentarzyści na instytucję, która wydatkuje środki publiczne o wartości połowy budżetu. Pamiętajmy że budżet państwa podlega przynajmniej głosowaniu w parlamencie i normalnej drodze legislacyjnej.

Pozdrawiam

PS.

Ciekawostki ciąg dalszy:

- wiecie, że na ZUS i KRUS idzie więcej kasy niż wynoszą wpływy z PIT czyli z podatku dochodowego od osób fizycznych które na 2009 zaplanowane są na 40 mld. w zasadzie sam ZUS (dopłata do ZUS) zjada praktycznie cały dochód z podatku od osób fizycznych.

- Przychody z VAT to 119 mld. zł. płatnikami vat są oczywiście vat-owcy ale faktycznie podatek ten płacony jest przez tych którzy podatku tego nie mogą sobie odliczyć - czyli głównie przez konsumentów.

- Przychody z akcyzy to 58 mld. zł. podatek akcyzowy jest zaliczkowo płacony przez producenta/importera, a potem wprost przenoszony jest do ceny produktu. Płacą go zatem wyłącznie konsumenci. BTW zanim pognamy palaczy i pijaków do diabła bo ich leczenie kosztuje zwróćmy uwagę, iż przychód z akcyzy jest sporo wyższy niż z PIT (jakieś 18 mld.) dopłaty z budżetu do szpitali to 0,5 mld. Gdyby środki z akcyzy faktycznie poszły na szpitale musieliby chyba złote kible w nich zacząć montować

- wiecie, że z powyższych ciekawostek wynika, że jedynym podatkiem, którego nie ponoszą konsumenci byłby CIT (podatek od osób prawnych) gdyby nie to że wszelkie obciążenia podatkowe z reguły są przenoszone do cen produktów lub usług.

Konkluzja - dlatego właśnie każda nowa zachcianka elektoratu, ostatecznie spada w największym stopniu na barki średniaków i biednych.

Pozdrawiam
placownik (17853 punktów)

>a budżet w roku 2000 to połowa obecnego

   Liczą się nie tyle wartości nominalne ile porównanie kwot budżetowych z wartością PKB w danym roku. Poza tym trzeba pamiętać o dotacjach unijnych. Wykonanie w roku 2008 to kwota 15,1 mld (planowane 35 mld).

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
11-02-2009 21:54 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>>a budżet w roku 2000 to połowa obecnego
>   Liczą się nie tyle wartości nominalne ile porównanie kwot budżetowych z wartością PKB w danym roku. Poza tym trzeba pamiętać o dotacjach unijnych. Wykonanie w roku 2008 to kwota 15,1 mld (planowane 35 mld).
>   Pozdrawiam

Proponowałbym raczej porównać dynamikę wydatków (którą wcześniej pokazałem) z dynamiką PKB. Kwoty tylko zaciemnią sprawę.

źródło danych

Wzrosty PKB będę podawał w stosunku do poprzedniego roku w % (ceny stałe):

2000 - 4,3
2001 - 1,2
2002 - 1,4
2003 - 3,9
2004 - 5,3
2005 - 3,6
2006 - 6,2
2007 - 6,6
2008 - 4,8
2009 - a kto to wie przyjmijmy pesymistyczne - 1,7

Ogółem dynamika PKB w latach 2000 - 2009 wyniesie ok. 47 % (może więcej jeśli ten rok będzie jednak lepszy) Dynamika wydatków budżetowych to niemal równe 100% w tym samym okresie. Oczywiście nie ma problemu, mamy w zasadzie cały czas deficyt budżetowy finansowany przez emisję długu, mamy środki pomocowe z UE - to wszystko prawda.

Ja przecież tylko pokazuję, że państwo z roku na rok wydaje coraz więcej, to że ma źródła pokrycia to jest oczywiste.
Wnioski to już sprawa indywidualna każdego kto te dane przeczyta, można się cieszyć bo urzędnicy mają się dobrze (i ich rodziny też), a część kasy z pewnością idzie na autostrady

Pozdrawiam
02-03-2009 14:19 
 Ocena 1 na 1
Zawecki (4718 punktów)
>Wzrosty PKB będę podawał w stosunku do poprzedniego roku w % (ceny stałe):

Chciałbym zwrócić uwagę na drobny błąd metodologiczny.
Wydatki bieżącego budżetu podawane są z reguły w cenach bieżących.
Natomiast wzrost PKB podałeś w cenach stałych, czyli nie uwzględniających inflacji. Należy porównywać merytorycznie odpowiadające ceny.

Inflacja to taki ciekawy mechanizm, który pozwala co roku robić podwyżki, mimo wydawania realnie mniejszych kwot.
Inflacja to też taki wirus, który złośliwie zeżarł większość efektów teorii mnożnikowej Keynesa.
02-03-2009 15:27 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>>Wzrosty PKB będę podawał w stosunku do poprzedniego roku w % (ceny stałe):
>Chciałbym zwrócić uwagę na drobny błąd metodologiczny.
>Wydatki bieżącego budżetu podawane są z reguły w cenach bieżących.
>Natomiast wzrost PKB podałeś w cenach stałych, czyli nie uwzględniających inflacji.

Dziękuję za zwrócenie uwagi, aczkolwiek mam wrażenie, że mnie trochę nie doceniasz

Podałem źródło danych, a tam wyraźnie jest napisane : jako ceny stałe przyjmuje się ceny średnioroczne roku poprzedniego. Owe ceny zwierają rzecz jasna inflację tylko nie bieżącą.

Podane przeze mnie wartości dotyczą wzrostu rok do roku.

Pisząc że PKB w 2005 wzrosło o 3,5 % w stosunku do roku 2004 przyjmuję że:
wartość roku 2004 = 100
wartość roku 2005 = 103,5
cenami na jakich opieramy ten stosunek, są średnioroczne ceny roku 2004.

Wyłączamy tym samym wpływ na tą wielkość inflacji w układzie r/r , jednak inflacja jaka mieści się w średnich cenach roku 2004, oczywiście siedzi tam nadal spokojnie.

Moim błędem jest to, że w zasadzie pokazując okres 2000 - 2009 powinienem w przypadku budżetu zacząć od 1999 r. bo w tych cenach określono PKB dla 2000 lub wyjść tak jak GUS z założenia że 2000 = 100. Zwyciężyło lenistwo i fakt że różnica nie wypłynie zasadniczo na wniosek - wydatki budżetu rosną zdecydowanie szybciej niż dynamika PKB.
Wniosek jak sądzę jest mało odkrywczy ale zawsze warto popatrzeć na pewne proporcje.

>Należy porównywać merytorycznie odpowiadające ceny.

dlatego nie porównuję PKB 2005 i Budżetu 2005, tylko wzrost PKB w pewnym okresie ze wzrostem wydatków budżetowych w tym okresie.

>Inflacja to taki ciekawy mechanizm, który pozwala co roku robić podwyżki, mimo wydawania realnie mniejszych kwot.

Ano.

>Inflacja to też taki wirus, który złośliwie zeżarł większość efektów teorii mnożnikowej Keynesa.

Widać autor swoich koncepcji nie zaszczepił

Pozdrawiam
02-03-2009 16:38 
 Ocena 2 na 2
Zawecki (4718 punktów)
Sprowokowałeś mnie, więc trochę uporządkujmy

2009r. - wg ustawy budżetowej: www.mf.gov(*)st=6&dzial=334&wysw=4&sub=sub5
269 433 341zł dochody bez UE
30 958 283zł dopłata do FUS= 11,49% dochodów
143 375 843zł całość wydatków FUS (+8,49%), zatem dziura emerytalna wynosi 21,59%

2008r. - wg szacunku wykonania za 2008r.(+4,56%), za stroną MF BIP
238 858 800zł dochody bez UE
33 230 000zł dopłata do FUS= 13,91% dochodów
132 164 989zł całość wydatków FUS (+11,89%), zatem dziura emerytalna wynosi 25,14%

2007r. - jak wyżej
228 443 400zł dochody bez UE
23 893 000zł dopłata do FUS= 10,46% dochodów
118 124 160zł całość wydatków FUS, zatem dziura emerytalna wynosi 20,23%

2006r. - ...
może ktoś dopisze ciąg dalszy?

Wnioski:
1. Deficyt systemu emerytalnego zawiera się w przedziale 20-25%, czyli jest niezwykle wysoki.
2. Inaczej mówiąc, pracujący płacą na emerytów o 1/4 za mało lub emeryci dostają o 1/4 za dużo.
3. Biorąc pod uwagę, że dochody budżetu 2009r. są w oczywisty sposób zawyżone, a wydatki na FUS sztywne, to sytuacja budżetu nie jest ciekawa - rosnący deficyt + rosnący koszt jego finansowania.
4. Skoro z powodów polityczno-społecznych nie można obniżyć emerytur, a z powodów gospodarczych nie można podwyższyć kosztów pracy, to obciążenie budżetu deficytem emerytalnym wyraźnie rośnie.
5. Zwróćmy uwagę, że wypłaty z FUS rosną >2x szybciej niż dochody budżetu - niesiemy coraz większego garba. Pracy jest coraz mniej, a emerytów jest coraz więcej i są coraz... młodsi.
6. Mam nadzieję, że powyższe pokazuje racjonalistom jak krótkowzroczna jest walka o wcześniejsze emerytury. Jak się młodzi pracujący w końcu zbuntują, a budżet nie da rady, to kto będzie wypłacał te emerytury?
02-03-2009 17:07 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>Sprowokowałeś mnie,

To chyba dobrze.

>może ktoś dopisze ciąg dalszy?

Ja już się namęczyłem, a jak widzisz mało kto chce dyskutować, a już nikt zupełnie nie chce w rozmawiać o kwotach - przeważają idee

>Wnioski:

Co mam rzec - zgadzam się z Twoimi wnioskami. Myślę że nie tylko ja. Ciekawi mnie Twój pogląd na rozwiązanie przy czym zaznaczam, że to www.racjonalista.pl/forum.php/s,181677#w187446 już czytałem, prosiłbym więc o jakąś syntezę propozycji, jak mogłoby to Twoim zdaniem wyglądać.

Pozdrawiam
02-03-2009 17:42 
 Ocena 2 na 2
Zawecki (4718 punktów)
>prosiłbym więc o jakąś syntezę propozycji, jak mogłoby to Twoim zdaniem wyglądać
Propozycja? Mleko się wylało, więc trzeba ratować co się da. Analfabetyzm ekonomiczny polityków i społeczeństwa utrudnia rozwiązania racjonalne. Pokoleniowo odziedziczona postawa roszczeniowo-populistyczna nie daje wielkiego manewru. Ale konstruktywnie...

1. Zmniejszenie wydatków
a) Zmiana relacji pracujących do pobierających, czyli podniesienie realnego wieku emerytalnego (mundurowi, kobiety, "wcześniaki"). Próby są czynione, ale spotykają się z niezrozumieniem i oporem.
b) Zawieszenie lub zmniejszenie indeksacji emerytur, względnie wprowadzenie indeksacji regresywnej (więcej rosną małe, a mniej większe). To zadanie dla politycznego kamikadze, nie w tej kadencji.
c) Zmniejszenie kosztów obsługi emerytur kapitałowych, czyli zmniejszenie prowizji OFE (problemy prawne) i racjonalizacja kosztów ZUS. Zadanie dla dobrych fachowców.

2. Zwiększenie przychodów
Niestety, nie można zwiększać kosztów pracy, bo będzie jej jeszcze mniej i wpływy się zmniejszą. Zatem należy stosować metody pośrednie.
W związku z tym, że emerytów starego typu będzie z roku na rok coraz mniej, to warto byłoby zbudować model, w którym najmłodsi pracownicy płaciliby więcej na stary system emerytalny, a mniej na swoje konto. Natomiast starsi stopniowo płaciliby więcej na swoje konto.

Przykład: teraz z 500zł składki na moje konto wpływa 200zł, więc 40%.
A można zbudować np. taki model:
pierwsze 20 lat pracy - 10% na swoje konto a 90% na stare emerytury,
następne 20 lat pracy - 70% na swoje konto a 30% na stare emerytury.

Model jest oczywiście bardzo uproszczony, ale chodzi o ideę - teraz, kiedy starych emerytur jest dużo, więcej na nie przeznaczamy, a później sobie to rekompensujemy.

Główny problem sprowadza się do przepływów finansowych - teraz wymagana jest większa solidarność międzypokoleniowa, a później będzie można sobie pozwolić na większy indywidualizm, takie są realia.

Jeden punkt widzenia wskazuje na to, że dzisiejsi emeryci wieloma latami pracy dla kraju zasłużyli na godziwe emerytury.
Drugi punkt widzenia wskazuje na fakt, że młodzi pracujący są "okradani" z oszczędności emerytalnych przez aktualnych emerytów.

Może mało syntetycznie, ale materia jest delikatna i skomplikowana.
Grzegorz (2117 punktów)
Twoje propozycje są w mojej ocenie bardzo rozsądne. Dzięki za ich przedstawienie.
Patrząc od strony praktycznej trzeba odtworzyć w ogóle fundusz, tak aby ZUS nie był tylko kanałem dystrybucji środków (ba zadłużonym kanałem)

Pozdrawiam
Konowal (6291 punktów)

>1. Zmniejszenie wydatków
>a) Zmiana relacji pracujących do pobierających, czyli podniesienie realnego wieku emerytalnego (mundurowi, kobiety, "wcześniaki"). Próby są czynione, ale spotykają się z niezrozumieniem i oporem.

jakby nie rozumieli nie byłoby oporu - co nie znaczy że nie trzeba próbować, ale też jest jeszcze jedna sprawa ściągnąć do pracy te 2mln co siedzi za granicą - czyli rewolucja gospodarcza

>b) Zawieszenie lub zmniejszenie indeksacji emerytur, względnie wprowadzenie indeksacji regresywnej (więcej rosną małe, a mniej większe). To zadanie dla politycznego kamikadze, nie w tej kadencji.

masz rację, a po drugie myślę że to jednak byłoby niesprawiedliwe

>c) Zmniejszenie kosztów obsługi emerytur kapitałowych, czyli zmniejszenie prowizji OFE (problemy prawne) i racjonalizacja kosztów ZUS. Zadanie dla dobrych fachowców.

tu jest sporo miejsca do manewru - częściowo sprywatyzować, częściowo zmodernizować i trochę kasy by się uzbierało

>2. Zwiększenie przychodów
>Niestety, nie można zwiększać kosztów pracy, bo będzie jej jeszcze mniej i wpływy się zmniejszą. Zatem należy stosować metody pośrednie.

dokładnie - moim zdaniem w dłuższym okresie zmniejszenie by dało pozytywny impuls

>W związku z tym, że emerytów starego typu będzie z roku na rok coraz mniej, to warto byłoby zbudować model, w którym najmłodsi pracownicy płaciliby więcej na stary system emerytalny, a mniej na swoje konto. Natomiast starsi stopniowo płaciliby więcej na swoje konto.
>Przykład: teraz z 500zł składki na moje konto wpływa 200zł, więc 40%.
>A można zbudować np. taki model:
>pierwsze 20 lat pracy - 10% na swoje konto a 90% na stare emerytury,
>następne 20 lat pracy - 70% na swoje konto a 30% na stare emerytury.
>Model jest oczywiście bardzo uproszczony, ale chodzi o ideę - teraz, kiedy starych emerytur jest dużo, więcej na nie przeznaczamy, a później sobie to rekompensujemy.
>Główny problem sprowadza się do przepływów finansowych - teraz wymagana jest większa solidarność międzypokoleniowa, a później będzie można sobie pozwolić na większy indywidualizm, takie są realia.

moim zdaniem to za dużo kombinowania tym bardziej że i tak trzeba dopłacać - moim zdaniem nowych ludzi co zaczynają pracować już wogóle przerzucić na indywidualne składki, zas dla reszty płakać i płacić - trochę jest jeszcze do sprzedania więc troche można było budżetowi ulżyć - projekt na 20-30 lat - raczej niedozrealizowania

>Jeden punkt widzenia wskazuje na to, że dzisiejsi emeryci wieloma latami pracy dla kraju zasłużyli na godziwe emerytury.
>Drugi punkt widzenia wskazuje na fakt, że młodzi pracujący są "okradani" z oszczędności emerytalnych przez aktualnych emerytów.

jedni i drudzy zostali okradzeni przez PRL

>Może mało syntetycznie, ale materia jest delikatna i skomplikowana.

niestety komplikuje się coraz bardziej wraz z upływem czasu


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-03-2009 12:15 
 Ocena 2 na 2
Zawecki (4718 punktów)
>>c) Zmniejszenie kosztów obsługi emerytur kapitałowych, czyli zmniejszenie prowizji OFE (problemy prawne) i racjonalizacja kosztów ZUS. Zadanie dla dobrych fachowców.
>tu jest sporo miejsca do manewru - częściowo sprywatyzować, częściowo zmodernizować i trochę kasy by się uzbierało
OFE są jak najbardziej prywatne, ale ustawa regulująca ich działanie jest - wg mnie - mocno wadliwa.
Dane za: gospodarka(*)brali_rekordowa_kwote_1_8.html
1. "W ciągu minionych 10 lat do otwartych funduszy emerytalnych (OFE) trafiło niemal 120 mld zł. W tym czasie zarządzające nimi powszechne towarzystwa emerytalne (PTE) pobrały jako swoje wynagrodzenie 10,6 mld zł, czyli bez mała 9 proc. przekazanych im składek przyszłych emerytów."
2. "Sprawa kosztów ponoszonych przez członków OFE jest tym bardziej kontrowersyjna, że np. w 2008 r. aktywa emerytów stopniały o 22,3 mld zł. W tym czasie zarządzający OFE pobrali tytułem opłat rekordową kwotę 1,8 mld zł."
3. Wadliwość ustawy polega na tym, że emeryci ponoszą pełne ryzyko inwestowania swoich pieniędzy. Natomiast firma inwestująca nie ponosi żadnego ryzyka i ma zagwarantowane stałe wynagrodzenie, niezależne od efektów, w wysokości do 7% rocznie.
4. Do Beatus: jak widzisz profesjonalne pośrednictwo emerytalne prowadzi to tego, że emerytura... zanika! Lepiej inwestować samodzielnie w rządowe obligacje po 5,75% netto, niż płacić lichym pośrednikom 7% rocznie.
5. Moim zdaniem ustawa musi być zmieniona, co rząd czyni, ale OFE zapowiadają spór w Strasburgu. Wynagrodzenie PTE powinno być uzależnione od dochodu generowanego dla emerytów, np. 80% dochodu dla emeryta, a 20% dochodu dla zarządzającego.
6. Jako liberał (z czego jestem dumny!) uważam, że OFE nie powinny być obowiązkowe, a każdy powinien indywidualnie oszczędzać na starość, w tym zlecać to do PTE. Jednak jako realista, biorąc pod uwagę powszechny analfabetyzm ekonomiczny, popieram obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne.

W uzupełnieniu...
1. Zmniejszyć koszty emerytalne można też przyjmując nieco zaniżony kurs EUR, np. o 10%. Konkurencyjność gospodarki się zwiększy, a obciążenia emerytalne ulegną lekkiej dewaluacji.
2. Zwiększenie dochodów można też uzyskać rozwiązując problem KRUS. Niestety, PSL jest składnikiem kolejnych koalicji rządowych (lub antywetowych), więc jest to utrudnione.
03-03-2009 14:29 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>1. Deficyt systemu emerytalnego zawiera się w przedziale 20-25%, czyli jest niezwykle wysoki.

   Warto pamiętać, że na ten deficyt składają się głównie koszty reformy systemu emerytalnego. Przykładowo w 2007 wpłaty na OFE wyniosły 16,727 mld zł. Gdyby nie reforma, kwota ta wylądowałaby na koncie ZUS i dziura emerytalna, wyliczona przez Ciebie dla tego roku, zmalałaby z 22,23% do 6,07%.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-03-2009 01:25 
 Ocena 3 na 3
Zawecki (4718 punktów)
Co racja to racja, ale deficyt >6% to i tak całkiem spory deficyt, nieprawdaż?

Jednak rzecz właśnie w tym, że zmiana systemu emerytalnego z solidarnościowego na kapitałowy wymaga dokapitalizowania. Ale żaden z naszych specjalistów od robienia show w mediach oczywiście na to nie wpadł, bo po co? Oni mają przypochlebiać się gawiedzi i wygrywać wybory. Prawdziwe problemy najlepiej zamieść pod dywan.
Brakuje nam mężów stanu, dla których władza nie byłaby celem, a środkiem do działania.
05-03-2009 13:42 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>1. Deficyt systemu emerytalnego zawiera się w przedziale 20-25%, czyli jest niezwykle wysoki.
>   Warto pamiętać, że na ten deficyt składają się głównie koszty reformy systemu emerytalnego. Przykładowo w 2007 wpłaty na OFE wyniosły 16,727 mld zł. Gdyby nie reforma, kwota ta wylądowałaby na koncie ZUS i dziura emerytalna, wyliczona przez Ciebie dla tego roku, zmalałaby z 22,23% do 6,07%.

tyle że później byłaby pewnie 30-parę procent - Przecież o to chodzi żeby teraz częściowo ludzie sami odkładali na siebie żeby później państwo nie miało takich wydatków. Po to była ta reforma żeby system się całkiem nie zawalił, bo był on niewydolny. Więc Twoje porównanie %-ów nie za bardzo ma sens.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
05-03-2009 14:17 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Przecież o to chodzi żeby teraz częściowo ludzie sami odkładali na siebie żeby później państwo nie miało takich wydatków

   Wcale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby przynajmniej część pieniędzy ze składki emerytalnej nie była od razu wydawana na wypłaty bieżących emerytur, lecz inwestowana celem ich "pomnożenia". Jak na razie to mnożą się głównie zyski Towarzystw Emerytalnych (prywatnych, gdybyś nie wiedział). Towarzystwa golą równo, niezależnie od uzyskiwanych wyników. Gdyby ZUS tak golił jak one, to przed każdą ze swych marmurowych siedzib mógłby wywalić podświetlaną fontannę.

   A o tym, że "częściowo" trzeba samemu odkładać na przyszłą emeryturę, to się ludzie dopiero dowiedzą...

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
08-03-2009 14:32 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Przecież o to chodzi żeby teraz częściowo ludzie sami odkładali na siebie żeby później państwo nie miało takich wydatków
>   Wcale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby przynajmniej część pieniędzy ze składki emerytalnej nie była od razu wydawana na wypłaty bieżących emerytur, lecz inwestowana celem ich "pomnożenia".

Bzdury. To właśnie miał być krok w kierunku odejścia od systemu solidarnościowego , do systemy indywidualnego.

>Jak na razie to mnożą się głównie zyski Towarzystw Emerytalnych (prywatnych, gdybyś nie wiedział). Towarzystwa golą równo, niezależnie od uzyskiwanych wyników.

taka ustawa - ni pies ni wydra

>Gdyby ZUS tak golił jak one, to przed każdą ze swych marmurowych siedzib mógłby wywalić podświetlaną fontannę.

no bez przesady - tam zabierają tylko 7%, zus zabiera 100%

>   A o tym, że "częściowo" trzeba samemu odkładać na przyszłą emeryturę, to się ludzie dopiero dowiedzą...

Ano niestety tak.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
09-03-2009 14:48 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>no bez przesady - tam zabierają tylko 7%,

   A comiesięczne opłaty za zarządzanie aktywami to rydz?

>zus zabiera 100%

   To skąd się biorą te emerytury?

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
09-03-2009 18:57 
 Ocena 1 na 1
Zawecki (4718 punktów)
>>zus zabiera 100%
Mnie ZUS zabiera 60%, a 40% niby idzie na moje konto składkowe, które też jest w ZUS.
Konowal (6291 punktów)
>>no bez przesady - tam zabierają tylko 7%,
>   A comiesięczne opłaty za zarządzanie aktywami to rydz?

no co miesiąc 7% zabierają za zarządzanie aktywami - resztą pieniąchó niby obracają

>>zus zabiera 100%
>   To skąd się biorą te emerytury?

z podatków ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Zawecki (4718 punktów)
>no co miesiąc 7% zabierają za zarządzanie aktywami - resztą pieniąchó niby obracają
Nie, nie, nie - jakby tak było, to po roku zabraliby całą kasę i czym mieliby obracać?

>z podatków ?
Z podatków płacone jest 25% emerytur, reszta ze składek.
Beatus (2528 punktów)
Pomyślałam, że się znasz, to może mi wyjaśnisz i miną mnie mozolne poszukiwania.
Jak wiadomo zachód ma problem ze starzejącym się społeczeństwem. U nas sprawa jest nagłaśniana w sposób dość powierzchowny - nie będziecie robić dzieci, nie będzie kto miał pracować na wasze emerytury.
Tym czasem słyszałam w TV interesującą dla mnie wypowiedz pewnej Holenderki. Spytana jak to jest u nich z tym starzejącym się społeczeństwem i emeryturami odpowiedziała, że...
Organy państwowe w Holandii donoszą coby się Holendrzy byle czym nie przejmowali. Państwo pieniądze, które uzyskuje z podatków i innej działalności, generalnie inwestuje od lat iluś tam. Ponoć Holendrzy mają zapewnione tak emerytury jak i całą opiekę socjalną na kilkadziesiąt lat, nawet jeśli nie urodzi się im ani jedno dziecię, a dochody staną w miejscu.
Z tej wypowiedzi wywnioskowałam, że Holandia jako kraj zachowuje się jak przedsiębiorstwo. Nie tylko zbiera pieniądze, a potem radzi i dzieli, ale jeszcze kombinuje jakby tu rozmnożyć tę zbiórkę. Czy w historii Polski miał miejsce taki precedens? Czy to w ogóle prawda, że Holandia robi coś takiego?
Ja wiem, że w każdym państwie są jakieś państwowe przedsiębiorstwa. U nas np. kolej, przywykłam jednak, że co państwowe to deficytowe.
Pozdrawiam
28-02-2009 20:55 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (2117 punktów)
Chyba mnie trochę przeceniasz, ale ponieważ bardzo mi pochlebia Twoja opinia, a moje ego właśnie przestało się mieścić w pokoju oczywiście postaram się znaleźć odpowiedź.

Tak na gorąco to należy pamiętać, że ten mały kraik pod względem ekonomicznym jest nielichą potęgą. Jest to jeden z czołowych krajów - inwestorów zagranicznych, szacunek budzi również dynamika jego PKB, która jak na kraje staro-unijne była niczego sobie i wynosiła w ostatnich latach 2-3 % (co jest teraz nie wiem, mamy wszak sławetny kryzys). Samo PKB to gdzieś ok. 600 mld. Euro (czyli ok. 2,5 raza tyle co Polska).
Holandia to jeden z liberalniejszych krajów unijnych i nie chodzi mi tu bynajmniej o "coffee shop'y" czy "red light district" tylko o gospodarkę. Dzięki temu, po okresie problemów z deficytem budżetowym, jakiś czas temu tak się spięli, że obecnie mają nadwyżki budżetowe o ile wiem to na pewno w 2006, 2007 no i 2008.

Jest bardzo prawdopodobne, że poszli oni tą sama drogą co Norwegia gdzie nadwyżki kierowane są na fundusz mający zapewnić powszechną emeryturę i opiekę społeczną. Środki takiego funduszu oczywiście na ogół są jakoś inwestowane choć raczej nieryzykownie. To tylko takie moje przypuszczenie, postaram się je jakoś potwierdzić i dopisze się do tego wpisu.

Pozdrawiam

Uzupełnienie - rozmawiałem z moim kolegą, który do niedawna pracował dla Philipsa więc sporo czasu spędzał w Holandii, jeśli takie "telefoniczne" źródło Cię zadowoli to potwierdził mi, że nadwyżki budżetowe są przeznaczane na socjal (szeroko pojęty) i zabezpieczenie społeczne, głównie właśnie z uwagi na starzenie się społeczeństwa oraz na wypadek jakichś sytuacji kryzysowych.

Uzupełnienie 2 - trochę szczegółów do poczytania o systemie holenderskim:
www.svb.nl(*)nsurance_schemes/aow/index.jsp
02-03-2009 13:40 
 Ocena 6 na 6
Zawecki (4718 punktów)
>Emerytury w Holandii i w Polsce

Różnica jest ekonomicznie fundamentalna i wynika z naszej historii.
1. W Holandii, i w wielu innych państwach, emerytury gromadzone i wypłacane są głównie w systemie ubezpieczeniowym.
Przez cały okres pracy odkładamy część zarobków na osobistym koncie emerytalnym, gromadzony kapitał jest reinwestowany i przez to zwykle pomnażany, a po przejściu na emeryturę środki są do naszej dyspozycji. Czyli emeryturę dostajemy z własnych pieniędzy i problemy demograficzne nic do tego nie mają!

2. W Polsce komunistycznej wszystkie środki były na bieżąco zawłaszczane przez państwo, zatem emerytury były i w większości są wypłacane w systemie solidarnościowym.
Na bieżąco część zarobków zabierana jest pracującym i wypłacana emerytom. Czym więcej jest pracujących, a mniej emerytów, tym łatwiej wypłacać emerytury (duży przyrost naturalny mile widziany, krótki czas życia również). Natomiast kiedy społeczeństwo się starzeje, to coraz więcej trzeba zabierać pracującym na pokrycie emerytur - tym samym rodzi się sytuacja kryzysowa. W następstwie rosną tzw. koszty pracy, a za nimi rośnie bezrobocie, bo praca przenoszona jest do innych krajów (tych ubezpieczeniowych), więc znów brakuje na emerytury. Zatem sytuacja demograficzna ma fundamentalne znaczenie!

3. W otwartej gospodarce konkurencyjnej system solidarnościowy przegrywa z systemem ubezpieczeniowo-kapitałowym! Jednak, aby przejść z jednego systemu emerytalnego do drugiego wymagane jest zgromadzenie olbrzymiego kapitału.
I tu doszliśmy do największego błędu nowej Polski - gigantyczne środki pochodzące ze sprzedaży państwowych przedsiębiorstw (prywatyzacja) mogłyby utworzyć kapitał nowego systemu emerytalnego. Niestety, zostało to zaprzepaszczone przez wszystkie bez wyjątku siły polityczne i środki z prywatyzacji zwyczajnie przehulaliśmy na bieżące wydatki (socjalne potrzeby).

4. Dalsze trwanie w solidarnościowym systemie emerytalnym prowadzi prostą drogą do katastrofy finansowej państwa, czyli nas wszystkich. Dlatego od kilku lat mamy w Polsce do czynienia z systemem mieszanym. Część składki emerytalnej idzie na indywidualne konto pracownika, a część na emerytury do systemu solidarnościowego. Stale powiększające się braki finansowe pokrywa lub obiecuje pokrywać państwo z budżetu. Państwo też dopłaca do najnowszych emerytur "mieszanych" - reasumując, czekają nas trudne czasy braku pieniędzy w systemie emerytalnym. Ale skoro się przejadło pieniądze z prywatyzacji, to teraz trzeba klepać emerytalną biedę.

5. Kilka faktów z systemu emerytalnego:
a) Polska jest europejskim krajem, w którym jest procentowo najmniej osób pracujących, a najwięcej rencistów - czytaj: biedni polscy pracownicy ponoszą największe ciężary utrzymania osób nie pracujących, dlatego polska praca jest droga => mało konkurencyjna => będzie jej relatywnie ubywać.
b) System ubezpieczeniowy jest systemem wydajnym w długim okresie, czyli wtedy, kiedy długo się oszczędza (długo pracuje). W krótkim okresie prowadzi to do absurdów, typu najnowsza emerytura w wysokości... 35zł. Resztę musi dopłacać państwo, więc poprawa w systemie emerytalnym nastąpi za jakieś... 20 lat.
c) Płacę składkę emerytalną z działalności w wysokości około 500zł, z czego około 200zł idzie na moje konto, a reszta znika w "czarnej dziurze" systemu emerytalnego. Każdy może taką informację uzyskać w swoim dziale płac.
d) Wobec powyższego należy przyjąć do wiadomości, że chcąc mieć godziwą emeryturę trzeba sobie na nią odłożyć indywidualnie, pamiętając o dywersyfikacji inwestycyjnej.

Tyle w skrócie i w popularnej formie - jeśli coś trzeba rozwinąć, to proszę o info. Ekonomia jest moim zawodem.
02-03-2009 18:49 
 Ocena 2 na 2
Beatus (2528 punktów)
Dziękuję bardzo, poukładało mi się.
Wynika z tego wszystkiego, że mam dwie opcje aby nie klepać biedy: umrzeć w miarę młodo lub cieszyć się dobrym zdrowiem i pracować do końca. Chwilowo skupię się na drugim rozwiązaniu.
Trzeba by się udać do doradcy zawodowego i wykombinować jaki zawód będzie za lat 20-30 nadal opłacalny, bo może obrana w tej chwili ścieżka nie jest optymalna

Pozdrawiam
02-03-2009 19:17 
 Ocena 2 na 2
Zawecki (4718 punktów)
>Dziękuję bardzo, poukładało mi się.
Miło mi

>Trzeba by się udać do doradcy zawodowego i wykombinować jaki zawód będzie za lat 20-30 nadal opłacalny, bo może obrana w tej chwili ścieżka nie jest optymalna
Inwestycje finansowe dywersyfikujemy dzieląc je na 2-3 tematy.
Podobnie trzeba czynić z przygotowaniem zawodowym i liczyć się z koniecznością uzyskiwania nowego zawodu 2-3x w ciągu kariery zawodowej - osobiście postawiłem na informatykę, ekonomię i budownictwo/nieruchomości, czyli rzeczy dla mnie interesujące.

Niezależnie od wszystkiego, trzeba na emeryturkę zgromadzić trochę kapitału - metod jest wiele, dam przykład dwóch:
1. Posiadamy dwa mieszkania. Pierwsze wynajmujemy - comiesięczny dochód na poziomie 1000-2000zł. A dodatkowo podpisujemy z bankiem "odwróconą hipotekę" i bank wypłaca nam kilkaset zł emeryturki (na zachodzie już jest, u nas ma być).
W drugim mieszkaniu mieszkamy i dopuszczamy kogoś "za opiekę" albo umawiamy z bankiem "odwróconą hipotekę" albo zawieramy umowę quasi alimentacyjną ze spadkobiercami.

2. Rezygnujemy z wszelkich systemów i pośrednictw finansowych, i przez całą karierę zawodową odkładamy osobiście ekstra 100zł, co da nam dodatkową emeryturkę w wysokości ok. 1000zł.
Beatus (2528 punktów)
Hmm.. 2-3 powiadasz.
Ponieważ z wykształcenia jestem filozofem, mam tę ujemną stronę dzielenia na zbyt wiele, tj. interesuje mnie wszystko. Od jakiegoś czasu skupiam się więc na tym aby ograniczać a nie rozszerzać moje pola zainteresowań, aby znajomość tematów nie była zbyt pobieżna.
>Podobnie trzeba czynić z przygotowaniem zawodowym i liczyć się z koniecznością uzyskiwania nowego zawodu 2-3x w ciągu kariery zawodowej - osobiście postawiłem na informatykę, ekonomię i budownictwo/nieruchomości, czyli rzeczy dla mnie interesujące.
Badania społeczne, ewaluacja, grafika komputerowa, statystyka z analityką (obecnie kombinuję aby stać się porządnym analitykiem, bo jestem średnim) - coś powinnam wyciąć, jeszcze nie wiem co, a na dodatek kusi mnie powrót do filozofii.
>Niezależnie od wszystkiego, trzeba na emeryturkę zgromadzić trochę kapitału - metod jest wiele, dam przykład dwóch:
>1. Posiadamy dwa mieszkania. Pierwsze wynajmujemy - comiesięczny dochód na poziomie 1000-2000zł.
To chyba w Warszawie, ja swoje wynajmuję za 300zł odstępnego.
>A dodatkowo podpisujemy z bankiem "odwróconą hipotekę" i bank wypłaca nam kilkaset zł emeryturki (na zachodzie już jest, u nas ma być).
Pierwsze słyszę, a cóż to?
>W drugim mieszkaniu mieszkamy i dopuszczamy kogoś "za opiekę" albo umawiamy z bankiem "odwróconą hipotekę" albo zawieramy umowę quasi alimentacyjną ze spadkobiercami.
Niestety mam tylko jedno, drugie sama muszę podnajmować Znaczy muszę, uważam że to rozsądniejsza decyzja niż kredyt mieszkaniowy.
>2. Rezygnujemy z wszelkich systemów i pośrednictw finansowych, i przez całą karierę zawodową odkładamy osobiście ekstra 100zł, co da nam dodatkową emeryturkę w wysokości ok. 1000zł.
A czy nie jest tak, że sami lokujemy gotówkę mniej pewnie niż zajmujące się tym profesjonalnie pośrednictwa finansowe? Jedyne co mogę zrobić z tymi 100zł to zostawiać je na koncie, zakładać lokaty i tyle.
Mam też taką filozoficzną refleksję, trudno jest podzielić takie zgromadzone fundusze. Mam dajmy na to 60 lat i kończy się moja kariera zawodowa. Odłożyłam sobie 100tyś po te 100zł. I co dalej. Ile będę żyć? 10 lat, 2, a może jak moja babcia jeszcze 28? Brać teraz, czy nadal oszczędzać?

Po przemyśleniu mam też jeszcze pytania do systemu emerytalnego w holenderskim stylu.
1. Co się dzieje, jeśli ktoś osiąga 60-70lat ale w swoim całym życiu przepracował tylko 5 lat. Do dalszej pracy się nie nadaje, ale jego odłożona emerytura nie wystarcza na życie. Co z takimi ludźmi?
2. Co dzieje się z funduszami osób, które zmarły i nie zdążyły wykorzystać swoich pieniędzy?
3. Jeżeli ilość lat pracy + zarobki przekładają się bezpośrednio i realnie na wysokość emerytury, czy w takim systemie warto kończyć studia? 5 lat mniej zdobywania środków trwałych.
4. Co się stanie ze zgromadzonym funduszem, gdy Holandię dopadnie kryzys i szalejąca inflacja?

Pozdrawiam
Grzegorz (2117 punktów)
>Po przemyśleniu mam też jeszcze pytania do systemu emerytalnego w holenderskim stylu.

Wyżej wkleiłem linka w uzupełnieniu do mojej wypowiedzi poczytaj.

Pozdrawiam
Beatus (2528 punktów)
Dzięki za pamięć. Proszę cię, po angielsku o ekonomii
PS. Mam ustawione powiadomienia o edycji wypowiedzi kierowanych do mnie.
02-03-2009 21:42 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>Dzięki za pamięć. Proszę cię, po angielsku o ekonomii

Może spróbuj tak:

translate.(*)/aow/index.jsp&sl=en&tl=pl

jeśli nawet nie zrozumiesz o chodzi to przynajmniej się pośmiejesz ale nie jest aż tak źle niektóre zwroty nawet są przyzwoicie przetłumaczone innych można się domyślić. Zawsze jakieś uproszczenie.

Pozdrawiam
02-03-2009 21:56 
 Ocena 1 na 1
Zawecki (4718 punktów)
Strasznie Was nakręciło na tę emeryturę holenderską
Tutaj jest prościej: holandia.zachlebem.info/emerytura.html

Holendrzy przewidują, że w 2020r. 92% ich emerytur będzie emeryturami kapitałowymi.
02-03-2009 20:50 
 Ocena 3 na 3
Zawecki (4718 punktów)
>>1. Posiadamy dwa mieszkania. Pierwsze wynajmujemy - comiesięczny dochód na poziomie 1000-2000zł.
>To chyba w Warszawie, ja swoje wynajmuję za 300zł odstępnego.
Wynajmuję mieszkanie dwupokojowe w Szczecinie za 1000zł netto.

>>A dodatkowo podpisujemy z bankiem "odwróconą hipotekę" i bank wypłaca nam kilkaset zł emeryturki (na zachodzie już jest, u nas ma być).
>Pierwsze słyszę, a cóż to?
Tzw. odwrócona hipoteka - podpisujesz umowę z bankiem, że po śmierci mieszkanie będzie własnością banku, a do tego czasu bank będzie wypłacał miesięczną daninę.

>A czy nie jest tak, że sami lokujemy gotówkę mniej pewnie niż zajmujące się tym profesjonalnie pośrednictwa finansowe? Jedyne co mogę zrobić z tymi 100zł to
zostawiać je na koncie, zakładać lokaty i tyle.
Wszystkie profesjonalne pośrednictwa kosztują, a w razie kryzysu przynoszą straty. Jak ktoś się nie zna, to wystarczy, że będzie kupował obligacje państwowe, które są w pełni bezpieczne, a dają oprocentowanie na poziomie 5,75%.

>Mam też taką filozoficzną refleksję, trudno jest podzielić takie zgromadzone fundusze. Mam dajmy na to 60 lat i kończy się moja kariera zawodowa. Odłożyłam sobie 100tyś po te 100zł. I co dalej. Ile będę żyć? 10 lat, 2, a może jak moja babcia jeszcze 28? Brać teraz, czy nadal oszczędzać?
Systemy emerytalne o charakterze społecznym (licznym) kalkulują emeryturę dzieląc zgromadzony kapitał przez liczbę miesięcy dalszych trwania życia.
Oszczędzając indywidualnie faktycznie mamy ten problem, dlatego zaproponowałem wynajem mieszkania, który "nie zużywa" kapitału i może trwać do końca życia,

>Po przemyśleniu mam też jeszcze pytania do systemu emerytalnego w holenderskim stylu.
>1. Co się dzieje, jeśli ktoś osiąga 60-70lat ale w swoim całym życiu przepracował tylko 5 lat. Do dalszej pracy się nie nadaje, ale jego odłożona emerytura nie wystarcza na życie. Co z takimi ludźmi?
Każdy kraj buduje swój system indywidualnie. Dla przykładu, w UK po 5 latach pracy masz gwarantowaną emeryturę na poziomie 350funtów, która może być wypłacana w Polsce.

>2. Co dzieje się z funduszami osób, które zmarły i nie zdążyły wykorzystać swoich pieniędzy?
Tu jest spór. Państwo chciało to zawłaszczyć, bo kasa jest pusta, a trzeba utrzymać tych, którzy żyją "ponadnormatywnie" długo. Natomiast niektórzy uważają, że część z tego kapitału powinni otrzymać spadkobiercy. Racje są podzielone.

>3. Jeżeli ilość lat pracy + zarobki przekładają się bezpośrednio i realnie na wysokość emerytury, czy w takim systemie warto kończyć studia? 5 lat mniej zdobywania środków trwałych.
To kwestia indywidualnych kalkulacji, ale przecież najczęściej studia godzi się z pracą. Natomiast, jeśli ktoś chce poświęcić 5 lat tylko na studia, to musi w następstwie uzyskiwać odpowiednio wyższe wynagrodzenia, aby zrekompensować krótszy okres składkowy - taką kalkulację można sobie zrobić np. w Excelu.

>4. Co się stanie ze zgromadzonym funduszem, gdy Holandię dopadnie kryzys i szalejąca inflacja?
Holandia i inflacja nic do tego nie mają. Liczy się wyłącznie kondycja finansowa Twojego funduszu. Niektóre kraje gwarantują swoje fundusze emerytalne. Ale np. USA pozostawiają pełną swobodę, która prowadzi do tego: www.youtube.com/watch?v=sA7lURtsNnU
Uff!
03-03-2009 12:22 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Wszystkie profesjonalne pośrednictwa kosztują, a w razie kryzysu przynoszą straty. Jak ktoś się nie zna, to wystarczy, że będzie kupował obligacje państwowe, które są w pełni bezpieczne, a dają oprocentowanie na poziomie 5,75%.

no nie są tak wpełni bezpieczne, choć Polskie to jak kiedyś słyszałem ok 97% i niech pan zwróci uwagę na posiadaczy obligacji polskich z okresu międzywojennego


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Zawecki (4718 punktów)
Obligacje państwowe są w pełni bezpieczne tak długo, jak długo istnieje państwo, które je wyemitowało.

W wypadku wojny nic nie jest bezpieczne. Ale wojna zwykle nie wybucha niespodziewanie. Można zawczasu wyjechać do innego kraju, jak uczynili to masowo Żydzi przed Hitlerem.

W sytuacji krytycznej można obligacje sprzedać na rynku wtórnym.
03-03-2009 12:51 
 Ocena 1 na 1
Zawecki (4718 punktów)
>no nie są tak wpełni bezpieczne, choć Polskie to jak kiedyś słyszałem ok 97%
Nawiązujesz do tzw. indeksu ryzyka krajów.
Dane za: bespokeinv(*)sk-rises-across-the-board.html

Ryzyko/koszt dla Polski 244,5 (równe najgorszemu krajowi EUR, Grecji).
Słowacja z EUR = 168,3
USA 60, a Niemcy 42,1.

Jednak ryzyko dla USA rośnie miesięcznie 2x szybciej niż ryzyko dla Polski i tego się trzymajmy!

I poglądowa mapka: www.up2map(*)dated_to_12_january_2009-.html
Terebint (795 punktów)

>Ogólna suma wydatków wynieść ma 321 mld zł.

Można gdzieś się zapoznać z całą listą wydatków? Ile się przeznacza na policję, na służbę zdrowia, opiekę społeczną itd?

I jeszcze jedno mnie zastanawia. Czy jest możliwa likwidacja, ewentualnie reforma tej kuli u nogi państwa, jaką jest ZUS? Mnie to się wydaje niemożliwe... po prostu ręce mi opadły, gdy zapoznałem się z przedstawionymi przez Pana faktami. Osobiście jestem zwolennikiem tego, aby to ludzie sami dbali o swoją przyszłość, ale przecież nie można ot tak nagle zlikwidować tych ZUS-owskich opłat - albo nasze państwo ległoby na kolana, albo emeryci i renciści odesłani by zostali wprost pod szuflę łopaty z piachem...

Chyba, że się mylę i jest na to jakaś recepta?
01-03-2009 13:07 
 Ocena 5 na 5
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Czy jest możliwa likwidacja, ewentualnie reforma tej kuli u nogi państwa, jaką jest ZUS?
Dopłaty do ZUS są długiem Skarbu Państwa w stosunku do tej instytucji. W pewnym okresie najpierw państwo zadłużyło się w ZUS a potem przejęło całą kasę wraz z ZUS-em. Obecnie państwo dopłaca ZUSowi na emerytury do których prawo nabyli pracownicy w czasie gdy budżet dysponował całą składką ZUSu. Pozbawienie ZUS-u dopłat byłoby pozbawieniem świadczeń obecnych emerytów lub pozbawieniem obecnych pracowników ich kapitału. Dług państwa w stosunku do ZUS-u powinien się zmniejszać wraz z naturalnym ubytkiem emerytów.
Błędem rządów ostatniego dwudziestolecia było przejedzenie pieniędzy z prywatyzacji powinny były zasilić budżet ZUSu a nie państwa.
01-03-2009 13:52 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (2117 punktów)
>Można gdzieś się zapoznać z całą listą wydatków? Ile się przeznacza na policję, na służbę zdrowia, opiekę społeczną itd?

Oczywiście znajduje się ona w ustawie budżetowej .

>I jeszcze jedno mnie zastanawia. Czy jest możliwa likwidacja, ewentualnie reforma tej kuli u nogi państwa, jaką jest ZUS?

Możliwe - należałoby odtworzyć fundusz jakim jest ZUS i ewentualnie przymierzyć się do prywatyzacji. Problem w tym, że nie ma głupich do sfinansowania dziury, o której wyżej napisała Alicja. ZUS przez znaczną część powojennej historii był po prostu pozycją w budżecie, a trafił tam, bo nasze państwo zwyczajnie zagarnęło jego środki dla budowy "nowego lepszego świata". Temat przekształceń i zmian w tym systemie to temat rzeka. Obecnie próbuję wraz z "Sukulent" zreformować część odpowiedzialną za ubezpieczenie zdrowotne

Pozdrawiam
04-03-2009 16:44 
 Ocena 2 na 2
Terebint (795 punktów)

>>I jeszcze jedno mnie zastanawia. Czy jest możliwa likwidacja, ewentualnie reforma tej kuli u nogi państwa, jaką jest ZUS?
>Możliwe - należałoby odtworzyć fundusz jakim jest ZUS i ewentualnie przymierzyć się do prywatyzacji.

Czyżby coś ruszyło w tym kierunku?:

W miejsce ZUS - Urząd Emerytalny

Centrum imienia Adama Smitha proponuje wprowadzenie radykalnej reformy emerytalnej. Miałaby polegać na likwidacji ZUS i wprowadzenie na to miejsce Urzędu Emerytalnego, który wypłacałby emerytury wszystkim osobom mającym określony wiek emerytalny i polskie obywatelstwo.

Szef Centrum Robert Gwiazdowski zaznaczył jednak, że wiek emerytalny powinien być zdecydowanie wyższy niż obecny, czyli około 70. roku życia. Natomiast świadczenia miałyby być równe dla wszystkich, kształtujące się w granicach minimum niezbędnego do przeżycia. Proponowany przez centrum Adama Smitha "Program Zabezpieczenia Osób Starszych" miałby umożliwiać także dodatkowe gromadzenie funduszy na indywidualnych, dobrowolnych kontach emerytalnych, w tak zwanym "drugim filarze", który obecnie jest obowiązkowy. Przyszli emeryci mogliby również we własnym zakresie gromadzić środki na starsze lata.

Ekonomiści z Centrum Adama Smitha przekonują, że obecny system emerytalny wkrótce będzie całkowicie niewydolny, ponieważ ludzi korzystających z emerytur jest więcej niż osób pracujących, których składki ZUS idą na ten cel.

Ponadto w Polsce istnieje tendencja do jak najwcześniejszego odchodzenia na emeryturę. Według danych CAS w Polsce odsetek osób pracujących w wieku 55-64 lata jest najniższy w całej Unii Europejskiej i wynosi 28%, podczas gdy średnia unijna to około 43 procent. Zdaniem ekspertów Centrum Adama Smitha, system emerytalny nie ma szans utrzymania się, bo emerytów przybywa szybciej niż osób w wieku emerytalnym. Ponadto, Polacy obecnie żyją dłużej, co wydłuża okres wypłacania emerytur.

Ekonomiści Centrum Adama Smitha uważają, że czas kryzysu gospodarczego jest dobrym momentem do przygotowania radykalnych zmian systemu emerytalnego i jednocześnie ograniczenia kosztów pracy, co mogłoby zmniejszyć bezrobocie.


emerytury.(*),0,wid,10907936,wiadomosc.html

Aczkolwiek nie podoba mi się to, że na emeryturę dopiero by się przechodziło w wieku 70 lat. Średnia długość życia mężczyzny wynosi chyba coś około 68 lat.
04-03-2009 16:51 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Aczkolwiek nie podoba mi się to, że na emeryturę dopiero by się przechodziło w wieku 70 lat. Średnia długość życia mężczyzny wynosi chyba coś około 68 lat.

Znam jeszcze inne przykłady, gdy facet dokłada do kobiecych przyjemności, ale ciiiicho... Moja nie śpi
04-03-2009 16:57 
 Ocena 1 na 1
Zawecki (4718 punktów)
Robert Gwiazdowski raczył nie zauważyć, że mamy już w Polsce dualny system emerytalny, ale co tam.

Artykuł jest nieco chaotyczny, ale pomysł sprowadza się do tego, że będzie tylko jeden obowiązkowy filar, z którego każdy dostanie taką samą minimalną emeryturę w wysokości np. 1000zł. O całą resztę mamy zatroszczyć się sami.

Pomysł uważam za trafny, ale może być zastosowany tylko począwszy od najmłodszych pracujących. Gwiazdowski niestety całkowicie pomija kwestię okresu przejściowego (najbliższe 20 lat), a z nim mamy właśnie największy problem kapitałowy!

Jeśli chodzi o wiek emerytalny, to przy emeryturach kapitałowych każdy żyje ze swoich pieniędzy, więc nie ma problemu, aby wiek emerytalny był płynny i wynosił 50-70 lat.
Krócej pracujesz - masz niższą, ale dłuższą emeryturę.
Dłużej pracujesz - masz wyższą, ale krótszą emeryturę.
Sprawa dotyczy tylko uczestników nowego systemu, a kto zapłaci za emerytury wszystkich starszych? Zmiany emerytalne to przedsięwzięcia trwające dziesięciolecia.
Zawecki (4718 punktów)
Wątek emerytalny spotkał się ze sporym zainteresowaniem, ale okazało się, że popularna w świecie konstrukcja "odwrotnej hipoteki" jest słabo znana, zatem podaję kilka linków z informacjami:
dom.money.(*)eka;nadchodzi,21,0,271125.html
www.bankie(*)wroconej-hipoteki-1578964.html
www.wiadom(*)iekszenie_emerytury_36176.html
03-03-2009 13:46 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>Wątek emerytalny spotkał się ze sporym zainteresowaniem, ale okazało się, że popularna w świecie konstrukcja "odwrotnej hipoteki" jest słabo znana, zatem podaję kilka linków z informacjami.

Dopisuję się do powyższej ciekawostki z informacją, że konstrukcja w pewnym sensie podobna jest znana w Polsce od "niepamiętnych czasów" pod nazwą Dożywocie (nie mylić z sankcją prawa karnego) Uregulowana jest w Kodeksie Cywilnym art. 908 i następne.

Cytat:
Art. 908. § 1. Jeżeli w zamian za przeniesienie własności nieruchomości nabywca zobowiązał się zapewnić zbywcy dożywotnie utrzymanie (umowa o dożywocie), powinien on, w braku odmiennej umowy, przyjąć zbywcę jako domownika, dostarczać mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnić mu odpowiednią pomoc i pielęgnowanie w chorobie oraz sprawić mu własnym kosztem pogrzeb odpowiadający zwyczajom miejscowym.


W pewnych warunkach zamiast opisanych świadczeń ustala się dożywotnią rentę

Przy okazji to był właśnie jeden ze sposobów na zabezpieczenie emerytalne i zdrowotne w dawnych czasach. Można to w uproszczeniu określić tak, że następne pokolenia nie otrzymywały wszystkiego za darmochę od rodziców, lecz musiały w pewnym sensie "odkupić" od poprzednich domy, czy ziemię, gwarantując tym samym starym rodzicom rzeczone dożywocie.

Oczywiście instytucja ta w dzisiejszych czasach stosowana jest głównie w stosunkach wiejskich.

Pozdrawiam
Zawecki (4718 punktów)
W miastach coraz częściej mieszkania przekazywane są obcym osobom w zamian "za opiekę".
Zawecki (4718 punktów)
Cytat:
Pierwsza pełna emerytura kapitałowa, która zostanie dziś wypłacona przez ZUS wyniesie 917,80 zł, z czego tylko 23,65 zł będzie pochodzić z OFE - informuje "Gazeta Prawna".

Znów pismak popisał się znajomością rzeczy - tylko te 23,65zł jest emeryturą kapitałową. Reszta tradycyjnie pochodzi od aktualnie pracujących i częściowo z budżetu, czyli z naszych podatków.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365