 |
Bóg tak chciał - lekarstwo? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-02-2009 18:47 | pastefqa (127 punktów) | Bóg tak chciał - lekarstwo?
4 na 4 | Witam Właśnie sobie przypomniałem jak kilkanaście lat temu w akademiku, w rozmowie z wierzącym kolegą z roku, przy wódeczce, spieraliśmy się na temat wiary, boga itd. Bardzo lubiłem te rozmowy ponieważ gość był bardzo inteligenty i podawał argumenty, których nie można było tak po prostu wyśmiać czy z marszu odrzucić, ale się z nimi zmierzyć. Często powtarzaliśmy te spotkania (niestety na niekorzyść wątroby i zaliczania kursów na studiach  ). Nie mogłem pojąć, że biega do kościoła wierząc w każde słowo, które tam usłyszy - podkreślam, że kolo był naprawdę kumatym gościem. W którejś tam rozmowie jego podejście bardzo mnie zirytowało (biję się w piersi - choć alkohol może być jakimś tam wytłumaczeniem) i zacząłem na każdy jego argument odpowiadać: bóg tak chciał! I co się stało? Po kilkudziesięciu pytaniach i moich odpowiedziach "bóg tak chciał" (niezbyt grzecznych oczywiście - nie miałem ochoty kontynuować po prostu) kolega zakończył takim oto "argumentem": "yyyyyyy... ekhmmmmmm... eeeeeeee..." Dlaczego o tym piszę? Irytują mnie odpowiedzi wierzących, kiedy jest im to na rękę - nie potrafią nic już "logicznego" wymyślić więc jedno co im pozostaje to: bóg tak chciał, niezbadane są ścieżki... itd. Wydaje mi się, że jest to "lekarstwo" na dyskusję z niereformowalnym "bratem w wierze". Wystarczy przytoczyć nieprzyjemny przykład z jego życia, czy inną niekomfortową sytuację z punktu widzenia wierzącego i odpowiedzieć: bóg tak chciał! Zdaję sobie sprawę, że do niczego konstruktywnego to nie prowadzi, jednak jeśli trafi nam się "beton" z drugiej strony barykady cóż innego pozostaje? (Przemek się nie obrażaj - nie jesteś betonem  ) Nie wiem czy to odpowiedni dział na forum, ale chciałem (chyba) żeby to był jakiś tam "poradnik" dla początkujących...  pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | jezus _mahomet (324 punktów) | Może w przypadku katolików to zadziała ale fanatyków religijnych (świadkowie jehowy, adwentyści itp) już to nie nie ruszy. Tego betonu tak łatwo się nie skruszy.
|
|
 | 7 na 7 | Terebint (795 punktów) | >Może w przypadku katolików to zadziała ale fanatyków religijnych (świadkowie jehowy, adwentyści itp) już to nie nie ruszy. Tego betonu tak łatwo się nie skruszy. Dokładnie. Wbrew pozorom i ostrej krytyce, katolicy to chyba jedyni myślący "wierzący" spośród różnych wyzwań. Najgorsza rzecz dla racjonalisty to chyba spotkać nowonarodzonego protestanta...
A, co do wiary. To zastanawiam się ilu jest wśród wierzących nieświadomych ateistów... Pytanie wydaje się dziwne, ale jest chyba jednak na miejscu.
Sam z własnego doświadczenia wiem, że wiara jest czymś trudnym... Zastanawiałem się, dlaczego aby nie słabła trzeba codziennie czytać Biblię, modlić się, itp.
Tak przeprowadzając retrospekcję w społeczności, w której sam byłem wydaje mi się, że nawet 1/3 to nieuświadomieni ateiści, którzy w Boga wierzą tylko ze względu na tradycje, wychowanie, czy też po prostu z przyzwyczajenia... Brzmi dziwnie?
|
|
|  | 1 na 1 | rudyment (3233 punktów) | >Sam z własnego doświadczenia wiem, że wiara jest czymś trudnym... Zastanawiałem się, dlaczego aby nie słabła trzeba codziennie czytać Biblię, modlić się, itp.
No cóż, aby pozostawać w miejscu wewnątrz świata idącego dokądś tam, trzeba niejakiego trudu dołożyć. No, chyba że się udaje owej zmienności świata nie zauważać.
"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
|
|
|  | 2 na 2 | Madman (7811 punktów) | > Dokładnie. Wbrew pozorom i ostrej krytyce, katolicy to chyba jedyni myślący "wierzący" spośród różnych wyzwań.Mają po prostu trochę bardziej przesuniętą granicę między sacrum a profanum.  > Najgorsza rzecz dla racjonalisty to chyba spotkać nowonarodzonego protestanta...Masz na myśli neofitę? Brrr... Choć może "starzy wyjadacze" są jeszcze gorsi?  > A, co do wiary. To zastanawiam się ilu jest wśród wierzących nieświadomych ateistów... Pytanie wydaje się dziwne, ale jest chyba jednak na miejscu.Wśród wierzących nie ma ateistów, bo ateiści są niewierzący. Natomiast wśród osób należących do różnych wyznań jest wielu ateistów, świadomych bądź nie. > Sam z własnego doświadczenia wiem, że wiara jest czymś trudnym...Ślepa wiara raczej nie jest trudna. Gorzej, gdy zaczniesz sie zastanawiać. > Zastanawiałem się, dlaczego aby nie słabła trzeba codziennie czytać Biblię, modlić się, itp.Pewnie już teraz wiesz, dlaczego?  > Tak przeprowadzając retrospekcję w społeczności, w której sam byłem wydaje mi się, że nawet 1/3 to nieuświadomieni ateiści, którzy w Boga wierzą tylko ze względu na tradycje, wychowanie, czy też po prostu z przyzwyczajenia... Brzmi dziwnie?Właśnie kojarzę Twój nick z innego forum. Ale chyba nie masz na myśli społeczności Badaczy Pisma Św.? Ja bym ich raczej sklasyfikował jako radykalnych teistów...
|
|
| |  | 1 na 1 | Terebint (795 punktów) | > Masz na myśli neofitę? Brrr... Choć może "starzy wyjadacze" są jeszcze gorsi?  Chodziło mi bardziej o tzw. nowonarodzonych protestantów. Dawkins określa ich amerykańskimi talibami, ale i w naszym kraju się tacy pojawili. > >Tak przeprowadzając retrospekcję w społeczności, w której sam byłem wydaje mi się, że nawet 1/3 to nieuświadomieni ateiści, którzy w Boga wierzą tylko ze względu na tradycje, wychowanie, czy też po prostu z przyzwyczajenia... Brzmi dziwnie?> Właśnie kojarzę Twój nick z innego forum. Ale chyba nie masz na myśli społeczności Badaczy Pisma Św.? Ja bym ich raczej sklasyfikował jako radykalnych teistów...  Nie, choć należałem do grupy, jakby 'spokrewnionej' z Badaczami, tzn. do Świadków Jehowy. W pewnym sensie zdumiewające jest, jak wielu ta grupa 'wydała' agnostyków i ateistów.
|
|
|  | 3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | >>Może w przypadku katolików to zadziała ale fanatyków religijnych (świadkowie jehowy, adwentyści itp) już to nie nie ruszy. Tego betonu tak łatwo się nie skruszy. >Dokładnie. Wbrew pozorom i ostrej krytyce, katolicy to chyba jedyni myślący "wierzący" spośród różnych wyzwań. Najgorsza rzecz dla racjonalisty to chyba spotkać nowonarodzonego protestanta...
Nie segregujmy osób wierzących. Jedni i drudzy to fanatycy, lecz katolicy przy pomocy wcielenia swoich tradycji w większe obszary geograficzne tuszują to. Nie dajmy się złapać, że inny odłam jest perfidniejszy!!! Dla mnie wszyscy są jednolici.
>A, co do wiary. To zastanawiam się ilu jest wśród wierzących nieświadomych ateistów... Pytanie wydaje się dziwne, ale jest chyba jednak na miejscu.
Całe szeregi, jednak ukrywają to sami przed sobą, bo nie mają poparcia tej "większości". Z tego przyzwyczajenia, że kogoś tam niby mają, boją się zmienić swój tryb życia, ponieważ nie wiedzą jakby się żyło bez takiego obciążenia psychicznego z góry zakładając, że swobodne życie nie istnieje.
Che tempo fa? Ci sono temporali.. natalka_88gno
|
|
| |  | | Terebint (795 punktów) | > Nie segregujmy osób wierzących. Jedni i drudzy to fanatycy, lecz katolicy przy pomocy wcielenia swoich tradycji w większe obszary geograficzne tuszują to. Nie dajmy się złapać, że inny odłam jest perfidniejszy!!! Dla mnie wszyscy są jednolici.Złapać? Ale na co?  Chyba po prostu miałaś niewiele do czynienia z innymi denominacjami prócz katolickiej...
|
|
| | |  | 3 na 3 | natalka_88gno (817 punktów) | > >Nie segregujmy osób wierzących. Jedni i drudzy to fanatycy, lecz katolicy przy pomocy wcielenia swoich tradycji w większe obszary geograficzne tuszują to. Nie dajmy się złapać, że inny odłam jest perfidniejszy!!! Dla mnie wszyscy są jednolici.> Złapać? Ale na co? Chyba po prostu miałaś niewiele do czynienia z innymi denominacjami prócz katolickiej...> Złapać na miły ryjek katolickiej sekty. Wszystkie religie mają jednakowo podły.
Che tempo fa? Ci sono temporali.. natalka_88gno
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Terebint (795 punktów) | > Złapać na miły ryjek katolickiej sekty.
Natalka nie rozumiem za bardzo Twojej wypowiedzi? Uważasz, że aby być fanatykiem wystarczy należeć do katolickiej religii? Nurt katolicyzmu liberalnego na czele z Hansem Kungiem również uważasz za fanatyczny?
> Wszystkie religie mają jednakowo podły.
Na czym ta podłość polega? Czy sama wiara w Boga to już dla Ciebie podłość?
|
|
2 na 2 | MichaQ (1056 punktów) | W religii katolickiej, w której doktryna etyczna została zbudowana z pomocą etyki arystotelesowskiej, bierność wobec cierpiącego lub chorego jest niedopuszczalna. W arystotleizmie wszelkie cnoty realizują się przede wszystkim w działaniu. Pana zastrzeżenia dotyczące postępowania lekarza-teisty wobec chorego są trafne tylko w odniesieniu do niektórych denominacji chrześcijańskich, np. scjentologów. Żaden katolicki ksiądz, prawosławny pop, żydowski rabin, czy muzułmański imam nie zgodziliby się, że na gruncie ich religii dopuszczalna jest opisywana przez Pana bierność lekarza w stosunku do chorego.
|
|
| |  | 1 na 1 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Dokładnie. Ktoś nawet sformułował pewną zasadę zwaną jako Prawo Grokali...
|
|
| milak (26 punktów) | > Witam> Właśnie sobie przypomniałem jak kilkanaście lat temu w akademiku, w rozmowie z wierzącym kolegą z> roku, przy wódeczce, spieraliśmy się na temat wiary, boga itd. Bardzo lubiłem te rozmowy ponieważ> gość był bardzo inteligenty i podawał argumenty, których nie można było tak po prostu wyśmiać czy z> marszu odrzucić, ale się z nimi zmierzyć. Często powtarzaliśmy te spotkania (niestety na niekorzyść> wątroby i zaliczania kursów na studiach ). Nie mogłem pojąć, że biega do kościoła wierząc w> każde słowo, które tam usłyszy - podkreślam, że kolo był naprawdę kumatym gościem.> W którejś tam rozmowie jego podejście bardzo mnie zirytowało (biję się w piersi - choć alkohol może> być jakimś tam wytłumaczeniem) i zacząłem na każdy jego argument odpowiadać: bóg tak chciał!> I co się stało? Po kilkudziesięciu pytaniach i moich odpowiedziach "bóg tak chciał" (niezbyt> grzecznych oczywiście - nie miałem ochoty kontynuować po prostu) kolega zakończył takim oto> "argumentem": "yyyyyyy... ekhmmmmmm... eeeeeeee..."> Dlaczego o tym piszę?> Irytują mnie odpowiedzi wierzących, kiedy jest im to na rękę - nie potrafią nic już "logicznego"> wymyślić więc jedno co im pozostaje to: bóg tak chciał, niezbadane są ścieżki... itd.> Wydaje mi się, że jest to "lekarstwo" na dyskusję z niereformowalnym "bratem w wierze". Wystarczy> przytoczyć nieprzyjemny przykład z jego życia, czy inną niekomfortową sytuację z punktu> widzenia wierzącego i odpowiedzieć: bóg tak chciał!> Zdaję sobie sprawę, że do niczego konstruktywnego to nie prowadzi, jednak jeśli trafi nam się> "beton" z drugiej strony barykady cóż innego pozostaje? (Przemek się nie obrażaj - nie jesteś> betonem )> Nie wiem czy to odpowiedni dział na forum, ale chciałem (chyba) żeby to był jakiś tam "poradnik"> dla początkujących...  > pozdrawiam dzien dobry znam podobna sytuacje tyklo ze "gorliwej "kaloliczki.Pracowalam przez pewien czas z kobieta ktora po pracy i przed chadzala do kosciola a w pracy niestety istny byl z niej diabel,,,pytam wiec po co chodzi a ona zeby sasiedzi widzieli,,,Niestety w polsce co drugi katolik tak postepuje.pozdrawiam
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|