Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co mamy z literatury?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
02-03-2009 04:36Zbysław Śmigielski (8639 punktów)Co mamy z literatury?
Ocena 5 na 7

   To jest dokładnie takie samo pytanie, jak to: co mamy z gęsi?

   Z gęsi mamy pierze, trochę mięsa i trochę grubszego szmalu. Jedni mają to, drudzy owo - zależy, na czym komu zależy. A co mamy z literatury?

   Z literatury nic nie mamy. Ani pierza, ani mięsa, o szmalu nawet nie wspominając, bo zaraz cholera mnie bierze.

   Jak wygląda gęś, każdy widzi. Jak wygląda literatura, mało kto chce widzieć, co najjaśniej dowodzi, że nic z niej nie mamy.

   Spytam więc inaczej: o czym jest literatura? Obecnie - o niczym. Obecnie literatura stała się opisywactwem. Ktoś coś zrobił, albo nie zrobił - powiedział, albo nie powiedział - pomyślał sobie, albo nie pomyślał. Ten ktoś zwykle robi rzeczy głupie, mówi banalne, myśli zaś o tym, co nikomu normalnemu nie przychodzi do głowy. Obecnie tak zwany bohater literacki to albo psychol, albo agent w rodzaju Bonda czy Jacka Ryana. W normalnym życiu w ogóle takich typów nie ma.

   Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lotrek (14275 punktów)

>   Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.
Podobno nie samym chlebem się żyje. Z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa, mamy za to sporo frajdy, szczególnie jak książka nam się podoba. Do ulubionych książek wracamy całe życie, i co jest najdziwniejsze, zawsze odkrywamy coś nowego. Czytanie książek, oczywiście tych, które nam się podobają, to jak oglądanie dobrego filmu, czy też dobrego przedstawienia w teatrze. Sporo doznań estetycznych i nic więcej...i to wystarczy. Co do współczesnej literatury, to masz rację...tyle tego ponapisywali, że aż strach się za to zabrać, co książka, to rozczarowanie. Naprawdę trudno jest znaleźć coś wartościowego (według własnych kryteriów) a krytykom literackim nie można wierzyć, przynajmniej w większości przypadków, gdyż ten zawód się zdewaluował. Jest jak jest...i bardzo dobrze.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
27-03-2009 23:49 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>(...) a krytykom literackim nie można wierzyć, przynajmniej w większości przypadków, gdyż ten zawód się zdewaluował.

Nie uważam by ten zawód się nie zdewaluował. Obniżył się poziom krytyki w mas mediach to pewne. Po trzecie- mam wrażenie, że chodzi panu o recenzje a nie krytykę literacką.

?/!
28-03-2009 03:43 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Nie uważam, by ten zawód się nie zdewaluował.
   Znaczy, tak czy nie?

>... Obniżył się poziom krytyki w mas mediach, to pewne.
   Nie to, że się obniżył - po prostu nie istnieje poziom na jakimkolwiek poziomie...

>...Po trzecie - mam wrażenie, że chodzi panu o recenzje, a nie krytykę literacką.
   Recenzja - to jedna z form krytyki literackiej i nie tylko.
.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Nie uważam, by ten zawód się nie zdewaluował.
>   Znaczy, tak czy nie?
Nie sięgam zbyt często po współczesną krytykę literacką, ale gdy już mam z nią kontakt nie widzę by zawód ten się zdewaluował. Mam nawet wrażenie, że jest potrzebny coraz bardziej.

>>... Obniżył się poziom krytyki w mas mediach, to pewne.
>   Nie to, że się obniżył - po prostu nie istnieje poziom na jakimkolwiek poziomie...
??

>>...Po trzecie - mam wrażenie, że chodzi panu o recenzje, a nie krytykę literacką.
>   Recenzja - to jedna z form krytyki literackiej i nie tylko.

Pisze pan tak jakby oburzał się na niski poziom recenzji w prasie popularnej.

?/!
28-03-2009 22:01 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Szanowny Cabbage.
   Przykro mi, ale uważam, że na powyższe nie ma sensu odpowiadać.
.
07-04-2009 11:33 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie uważam, by ten zawód się nie zdewaluował.
>>   Znaczy, tak czy nie?
>Nie sięgam zbyt często po współczesną krytykę literacką, ale gdy już mam z nią kontakt nie widzę by zawód ten się zdewaluował. Mam nawet wrażenie, że jest potrzebny coraz bardziej.
>>>... Obniżył się poziom krytyki w mas mediach, to pewne.
>>   Nie to, że się obniżył - po prostu nie istnieje poziom na jakimkolwiek poziomie...
>??
>>>...Po trzecie - mam wrażenie, że chodzi panu o recenzje, a nie krytykę literacką.
>>   Recenzja - to jedna z form krytyki literackiej i nie tylko.
>Pisze pan tak jakby oburzał się na niski poziom recenzji w prasie popularnej.
>
?/!


   Można powiedzieć że z polskiego życia literackiego (i chyba nie tylko z polskiego)powoli znika typ krytyka literackiego-specjalisty kształconego pod kątem postępowania z tekstem i zajęcie jego miejsca przez dziennikarza od spraw literackich którym niestety brak pogłębionej refleksji nad tekstami.
Myślę, ze jest to spowodowane komercjalizacją literatury, wzrostem roli rynku wydawniczego, ale też pojawieniem się nowych, łatwiejszych w odbiorze form promowania literatury. Tak więc w popularnej prasie mnożą się porady czytelnicze, krótkie przeglądy (zamiast pełnych recenzji), rekomendacje celebrytów, itp., i tu pojawia sie zjawisko rozpatrywania aspektów estetycznych nowych utworów które sprowadzają się do operowania coraz bardziej ogólnikowymi określeniami-kluczami,
    Być może dochodzi też fakt, że krytyka literacka jest słabo opłacana.
    Współczesna krytyka literacka coraz rzadziej wypełnia jedna ze swych podstawowych funkcji tj. podtrzymywania dyskusji o literaturze przez co obniża się również poziom literatury.
Drodzy państwo, sami jesteście sobie winni, że z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa!

?/!
Adamiak (36436 punktów)
>   To jest dokładnie takie samo pytanie, jak to: co mamy z gęsi?

Pomijając tęskno-gorzką kokieterię zawartą w poście, mogę- bez podtekstów- napisać, że mój sentyment do literatury wywodzi się z lat pacholęcych i wczesnej młodości, czyli- precyzując w tamtejszej nomenklaturze- od latek sześciu do ok. czterdziestki.

Tak jak czterdziestoparoletni pisarz był wówczas młodym, dobrze zapowiadającym się literatem, tak ja byłem nie gorzej rokującym konsumentem jego zwierzeń.
Książki przeróżnego autoramentu były dla mnie po prostu sposobem na inne, intymne życie, nie przywalone groteskową siermiężnością codziennej komuny.

Działo się tak z jednej, głównej przyczyny: poza kinem, literaturą i wódą wachlarz rozrywek był tak barwny, jak program ówczesnej Siły Przewodniej
Więc konsumowałem te dobra najpierw z akcentem na literaturę, by później delektować się miksem "tematycznym" z dość trudnym (by nie powiedzieć: wstydliwym ) do wskazania akcentem.

Teraz pisarzy więcej niż gęsi, że nie wspomnę o dywersyfikacji (modne!) środków, które mają do swych wypocin, a i konsumenci mają wyraźnie większą paletę dopalaczy w ofercie.

>   Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.

Bo dobra gęś (i wóda) jest wiekuista, co w odniesieniu do współczesnej literatury jest stwierdzeniem ryzykownym.
Kowalski (762 punktów)
Literatura, to jest taka rzecz, którą się wpisuje do bibliografii własnego opracowania

Ale już zupełnie poważnie -- muszę zapytać: jaka literatura? Bo z dalszego ciągu wnoszę, że chodzi o popularne powieści dla mężczyzn. Bo już romansideł (głównie dla pań) spostrzeżenia na temat literatury nie obejmują. Podobnie jak dzieł ambitnych artystycznie, czy poezji -- o literaturze popularnonaukowej, czy fachowej, nie wspominając.

Ale odpowiadam za siebie: literatura piękna daje mi satysfakcję z lektury, bawi, ukazuje odmienne perspektywy, wzbogaca o wzorce-kody, które są przydatne by rozumieć innych 'czytających', a poza tym uczy pewnych pojęć estetycznych.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

   Jeśli się nie mylę, była tu już (na forum) cała wojna i pół bijatyki o to, by czytać ze zrozumieniem. Nie z jakimś tam zrozumieniem, ale dokładnie takim, jakie ma na myśli autor. A wam dalej tak, jak dzieciom...

   Pytałem: "co mamy z literatury", nie: "co powinniśmy mieć". Pisałem o literaturze obecnej, nie tej ze wspomnień. I nie tej z obowiązku.

   Chodzi mi o literaturę, która choć trochę grzeje i choć trochę wzmacnia, pomijając szmal dla hodowców, bo o to cholera mnie bierze.

   Jest jeszcze taka literatura?
.
02-03-2009 17:12 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>...pomijając szmal dla hodowców...

Co jeszcze pominąć...?
Bo strach pisać...
29-03-2009 00:25 
 Ocena 3 na 3
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)

>Bo strach pisać...
>

Ty to jesteś strachliwy, a najbardziej przerażony jesteś wizją myślenia.
29-03-2009 00:45 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Bo strach pisać...
>>
>Ty to jesteś strachliwy, a najbardziej przerażony jesteś wizją myślenia.

   Oj, kaniku... to wątek dla inteligencji... ledwie mnie tu tolerują.
   Masz jeszcze jednego plusika i już się nie włócz za mną.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>>Bo strach pisać...
>>>
>>Ty to jesteś strachliwy, a najbardziej przerażony jesteś wizją myślenia.
>   Oj, kaniku... to wątek dla inteligencji... ledwie mnie tu tolerują.
>   Masz jeszcze jednego plusika i już się nie włócz za mną.

Wzruszyła mnie Twoja historia. Plusik oczywiście duchowy . Nie przejmuj się brakiem tolerancji, wszystko będzie dobrze .
29-03-2009 09:36 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Plusik oczywiście duchowy . Nie przejmuj się brakiem tolerancji, wszystko będzie dobrze .

   Z Adamiaka ni pierza, ni mięsa, ale tolerują go, bo ktoś musi orężadę inteligięcji donaszać.

   O tej porze jeszcze nie spałeś? Aaa, pewnie chciałeś obejrzeć "na żywo" zmianę czasu o 2:00. Mogłeś pospać,dziś pewnie będzie retransmisja w teleranku.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>Plusik oczywiście duchowy . Nie przejmuj się brakiem tolerancji, wszystko będzie dobrze .
>   Z Adamiaka ni pierza, ni mięsa, ale tolerują go, bo ktoś musi orężadę inteligencji donaszać.
>   O tej porze jeszcze nie spałeś? Aaa, pewnie chciałeś obejrzeć "na żywo" zmianę czasu o 2:00. Mogłeś pospać,dziś pewnie będzie retransmisja w teleranku.

Widzę, że się orientujesz w porze zmiany czasu i transmisji teleranka. Także nie powinieneś być zdziwiony brakiem tolerancji na topicu. Mi tam Twoja ulubiona niedzielna audycja tv nie przeszkadza ale żebyś narzucał mi od razu co mam oglądać ?
Sorki przez chwilę zapomniałem, że sobie ze swoimi myszkami w piwnicy komunisto-faszyzujesz .
29-03-2009 10:08 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   O tej porze jeszcze nie spałeś? Aaa, pewnie chciałeś obejrzeć "na żywo" zmianę czasu o 2:00. Mogłeś pospać,dziś pewnie będzie retransmisja w teleranku.
>Widzę, że się orientujesz w porze zmiany czasu i transmisji teleranka. Także nie powinieneś być zdziwiony brakiem tolerancji na topicu.

   Oooo, to miłe, że budzik na mojego pierwszego posta nastawiłeś.
   Przepraszam, zaspałem dziś.
kanik (3636 punktów)
(zablokowany)
>>>   O tej porze jeszcze nie spałeś? Aaa, pewnie chciałeś obejrzeć "na żywo" zmianę czasu o 2:00. Mogłeś pospać,dziś pewnie będzie retransmisja w teleranku.
>>Widzę, że się orientujesz w porze zmiany czasu i transmisji teleranka. Także nie powinieneś być zdziwiony brakiem tolerancji na topicu.
>   Oooo, to miłe, że budzik na mojego pierwszego posta nastawiłeś.
>   Przepraszam, zaspałem dziś.
>
Nie dodawaj sobie
02-03-2009 19:35 
 Ocena 6 na 6
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>A co mamy z literatury?

   Ja mam to, czego szukam, czyli świat, w którym idealizm ma wciąż rację bytu.
Literatura obecna ma dla mnie o tyle większą wartość niż literatura nieco lub bardziej starsza, że jej treść jest wzięta z realiów mnie otaczających. W niej i tylko w niej mogę zobaczyć, że w warunkach podobnych do tych, w których ja żyję, nadal liczy się człowiek jako taki i wciąż jest miejsce na uczucia, na wątpliwości, na słabość. Tylko dzięki niej mogę znieść otaczający mnie marketing.

>Jest jeszcze taka literatura?

   Ja znalazłam coś dla siebie. Mam Kuczoka. Czekałam, aż wśród pisarzy najbardziej mi współczesnych pojawi się piszący opowiadania, przy lekturze których, będę mieć podobne wrażenia, jakie miałam czytając opowiadania Żukrowskiego. Mam Myśliwskiego, który zastąpił mi Putramenta, Newerlego. Ich książek nie mogłam odłożyć na półkę przed przeczytaniem ostatniej strony. Znalazłam książki, których lektura mnie pochłania, wyłącza ze świata zewnętrznego.

   Dziś każdy może napisać książkę. Talent nie jest konieczny. Ważny jest pomysł, znalezienie jakiejś niszy, pewnego odbiorcy - czysty marketing. Taką literaturę tak szybko się zapomni, jak szybko się ją przeczyta. Jednak są (i wierzę, że będą) pisarze, którzy dają mi gwarancję, że za kilkanaście, może kilkadziesiąt lat, będę sięgać po nich z taką samą przyjemnością, z jaką sięgam obecnie po autorów sprzed lat.
   
03-03-2009 15:24 
 Ocena 3 na 3
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Oczywiscie, że jest.
Problem tylko, że kryterium oceny literatury jest próba czasu.
Wyobrażasz sobie ile w starożytnych Atenach napisano kiepskich dramatów? Dziś ich autorzy nie są znani nawet specjalistom. Z perspektywy np. XXV wieku też będzie się mówić o kilku wybitnych twórcach/dziełach naszych czasów. Niestety dziś aby je odnaleźć należy przekopać się przez stosy śmiecia. Ale ktoś to musi zrobić dla przyszłych pokoleń. Tak jak starożytni Grecy umierali z nudów oglądając setki kiepskich dramatów w oczekiwaniu na kolejne dzieło Sofoklesa.
27-03-2009 23:58 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> Niestety dziś aby je odnaleźć należy przekopać się przez stosy śmiecia. Ale ktoś to musi zrobić dla przyszłych pokoleń.

Czyż przekopywanie się przez stosy śmiecia i wyszukiwanie w nich pereł nie jest jednym z zadań krytyki literackiej?


?/!
19-03-2009 21:54 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Pytałem: "co mamy z literatury", nie: "co powinniśmy mieć". Pisałem o literaturze obecnej, nie tej ze wspomnień.

Z obecnej literatury mamy tylko chęć do tej ze wspomnień, a powinniśmy nie mieć...

... teraz dobrze...?
liliac (147340 punktów)
>   Jeśli się nie mylę, była tu już (na forum) cała wojna i pół bijatyki o to, by czytać ze zrozumieniem. Nie z jakimś tam zrozumieniem, ale dokładnie takim, jakie ma na myśli autor. A wam dalej tak, jak dzieciom...
>   Pytałem: "co mamy z literatury", nie: "co powinniśmy mieć". Pisałem o literaturze obecnej, nie tej ze wspomnień. I nie tej z obowiązku.
>   Chodzi mi o literaturę, która choć trochę grzeje i choć trochę wzmacnia, pomijając szmal dla hodowców, bo o to cholera mnie bierze.
>   Jest jeszcze taka literatura?
>.

No, skoro tak stawiamy pytanie, to ja mam z literatury wiele przyjemności, a poza tym od czasu do czasu trochę wiedzy.
Kelu (303 punktów)
>Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.
Hurra, palimy książki?
Oczywiście, rynek księgarski zalewany jest falami rzadkiego stolca w formie tworów typu "Jak Wałęsa donosił", czy "Jan Paweł II vs. In Vitro - 40.000 wybranych myśli", ale są jeszcze pisarze piszący 'inteligentne' książki, które jednocześnie dają radość i satysfakcję z lektury. Żeby nie być gołosłownym, na przykład Terry Pratchett.

A small mind is easily filled with faith.
jarcio (1198 punktów)
Nową literaturą się nie interesuje bo żaden autor nie jest w stanie mnie zaskoczyć, a i są do tego strasznie monotematyczni. Bodajże najnowszą książką jaką przeczytałem (kilka lat temu) była autorstwa Paula Austera "City of Glass", z 1985 roku, i rzeczywiście, jest to opowieść o psychopacie, najwyraźniej schizofreniku, który bawi się w detektywa (zresztą ta książka jest tak napisana, że sam już nie wiem czy to bohater zwariował czy otaczający go świat, jest pełen wariatów czy w ogóle opowiadanie ma miejsce w rzeczywistości). Zresztą autorzy dzieł postmodernistycznych (czyli właściwie nie wiadomo jakich) sami nie potrafią określić o czym jest ich literatura więc i ja dałem sobie spokój z poszukiwaniem odpowiedzi. Postmoderniści tłumaczą tu i ówdzie, że chodzi o łamanie tabu, barier kulturowych, itp. Ale ja już im nie wierze bowiem czy można jeszcze dzisiaj człowieka publicznego czymś zgorszyć niszcząc jego świętość ? Bo niby o jaką świętość może się tutaj rozchodzić ?

Dochodzą do tego jeszcze opowieści fantastyczno - naukowe, które o tyle się różnią od przykładowo książek H.G. Wellsa, że autorzy opisują w nich świat, używając kolokwializmu, na totalnym odlocie. W książkach Wellsa oprócz wizji świata przyszłości zawsze była obecna tematyka człowieka i bez względu na literackie twory maszyn przyszłości czy nowych, zaskakujących zobrazowaniem, form życia czytelnik doskonale rozpoznawał świat w którym żył. Opowieści Wellsa bez względu na czas w którym się dzieją to zawsze opowieści o XIX i XX wieku. O tyle jest to istotne, że obecnie panuje zupełnie inny trend. Dzisiejszy człowiek na wszelkie możliwe sposoby stara się uciec od rzeczywistości w świat bajek, bohaterów, narkotyków i innych uciech zmysłowych w efekcie czego bohater takich powieści to dzisiaj bardziej superbohater, albo jakiś inny odczłowieczony obraz postaci, aniżeli żywy człowiek w otoczeniu machiny politycznej, określonych nurtów myślowych czy realnych problemów społecznych. Dawniej niektórzy pisarze używali narkotyków by inaczej spojrzeć na świat w nadziei, że dostrzegą lepiej istotę problemów, które ich dotykają. Natomiast obecnie pisarstwo na haju to wyraz tego, że autor w ogóle nie chce patrzeć na świat, a o nim zapomnieć bo jest, najwyraźniej, zbyt zmęczony rzeczywistością.

Nowa literatura mnie strasznie nudzi - wole starocie. Mam zaległości z Dostojewskiego, Chestertona, Oscara Wilde'a, a i prace historyczne (też dawniej inaczej pisane) czekają w kolejce. Moim zdaniem to szkoda czasu na kolejnych świrów i supermenów.
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>   Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.
Z literatury mamy kinematografię, a w niej najprzedniejsze mięso tonami się przewala.
.
28-03-2009 23:49 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.
>Z literatury mamy kinematografię, a w niej najprzedniejsze mięso tonami się przewala.

   Parędziesiąt kilogramów z piórkami widziałem, też w niezłym tonie. [zawstydzony]
Piotr Patucha (2279 punktów)
>   To jest dokładnie takie samo pytanie, jak to: co mamy z gęsi?
>   Z gęsi mamy pierze, trochę mięsa i trochę grubszego szmalu. Jedni mają to, drudzy owo -
>zależy, na czym komu zależy. A co mamy z literatury?
>   Z literatury nic nie mamy. Ani pierza, ani mięsa, o szmalu nawet nie wspominając, bo zaraz
>cholera mnie bierze.

Bolączka każdego offowego artysty.

>   Spytam więc inaczej: o czym jest literatura? Obecnie - o niczym. Obecnie literatura stała się
>opisywactwem. Ktoś coś zrobił, albo nie zrobił - powiedział, albo nie powiedział - pomyślał sobie,
>albo nie pomyślał. Ten ktoś zwykle robi rzeczy głupie, mówi banalne, myśli zaś o tym, co nikomu
>normalnemu nie przychodzi do głowy.

Tę samą myśl wyraził Andre Breton w "Pierwszym manifeście surrealizmu". Dzięki tej konstatacji udało się potem stworzyć nowatorskie dzieła. Co prawda, mam szczególne predylekcje w kierunku realizmu a la Dostojewski, Steinbeck, Hugo, Hłasko, jednak od czasu do czasu sięgam po literatuę absurdu, z której czerpię dużo satysfakcji(dla przykładu po "Jesień w Pekinie" Borisa Viana, tudzież po eksperymantalne książki Julio Cortazara). Rozmiłowany jestem również w twórczości polskich pisarzy okresu dwudziestolecia: Gombrowicza i Witkacego, twórców niezależnych, odważnych, liberalnych, dorównujących artyzmem i przenikliwością największym mistrzom zachodniej literatury.
Z najnowszą literaturą mam kontakt za pośrednictwem mojej koleżanki, która uwielbia groteskowe historie niuchających kokę transwestytów, zagubionych w wielkim świecie kolorowych ptaków, lub nadzianych panienek gustujących w lesbiańskim lispticku. Dużo, dużo kolorowego pierza.




"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Rozmiłowany jestem również w twórczości polskich pisarzy okresu dwudziestolecia: Gombrowicza i Witkacego, twórców niezależnych, odważnych, liberalnych, dorównujących artyzmem i przenikliwością największym mistrzom zachodniej literatury.

Z tego co wiem, Witkacy był twórcą niezależnym, odważnym, dorównujących artyzmem i przenikliwością największym mistrzom zachodniej literatury, ale na pewno nie był liberalny. Wręcz przeciwnie, zaliczany jest do grona zajadłych krytyków liberalizmu.

?/!
lukaszewicz (5674 punktów)
> A co mamy z literatury?

Sprawy zaszły tak daleko, że cali jesteśmy z literatury.
28-03-2009 22:28 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>> A co mamy z literatury?
>Sprawy zaszły tak daleko, że cali jesteśmy z literatury.

   Taka "Calineczka", na przykład, to najbardziej.
28-03-2009 23:15 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>   Taka "Calineczka", na przykład, to najbardziej.

Z całej "Calineczki" najlepiej kojarzy mi się "lin"
28-03-2009 23:46 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Taka "Calineczka", na przykład, to najbardziej.
>Z całej "Calineczki" najlepiej kojarzy mi się "lin"

   Mnie trochę też, ale jeśli mogę wybierać, to Ineczkę milej wspominam.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Temat ten (malkontenctwo zwyczajne) i wypowiedzi pod nim (łącznie z moimi)wydaja mi się mało konstruktywnym i wątpię, że cokolwiek sensownego może z tej dyskusji wyniknąć.

?/!
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Dlatego z literatury nie mamy ani pierza, ani mięsa.

Ale mamy wiedzę; Poszerzamy zakres słów, pojęć, dowiadujemy się nowych rzeczy. Książka to niewyczerpalne źródło mądrości.
Oczywiście, zgodzę się, że być może dzisiejsza literatura powtarza się co do tematów, bohaterów etc., ale jeśli o mnie chodzi, to wciąż jednak mam swoich ulubionych pisarzy, którzy nie zawodzą mnie nigdy. Boję się dzisiaj chwytać za nowości nieznanego pisarza-debiutanta (co z pewnością również wynika z Twojej opinii, jakoby literatura dzisiejsza wyewoluowała do opisywactwa), dlatego wracam do swoich ulubionych, albo czekam na "swieżynkę" pupila
20-04-2009 09:36 
 Ocena 2 na 2
Sławo (263 punktów)
>Oczywiście, zgodzę się, że być może dzisiejsza literatura powtarza się co do tematów, bohaterów etc.
Dzieło literackie zawsze posiada określony temat, np. miłość, bohaterstwo, ignorancja, wojna itp. Repertuar tematów literackich jest ograniczony! Jak wiele książek traktujących o miłości mieliśmy możność przeczytać! Jednakże według znawców literatury, dzieło literackie jest zawsze unikatowe; to nie temat, lecz jego ujęcie jest odpowiedzialne za unikatowość samego dzieła! I to właśnie czyni ja niepowtarzalną, oryginalną i wyjątkową.
Beatus (2528 punktów)
Witaj Zbyszku,
mam niewielki przegląd współczesnej literatury ale jakiś tam mam. Zdarza mi się czytać książki wydane przed chwilą z tzw. egzemplarzy autorskich. Uściślając mój "stary" i kilkoro dobrych znajomych są tłumaczami. Czuję się więc w obowiązku zapoznać z ich pracą. Nie ma co oszukiwać, tłumaczą czytadła nie zaś wzniosłe dzieła. Te lektury dają mi obraz literatury współczesnej bardzo zbieżny ze współczesnym kinem. Ma być dużo szybkiej akcji, jakaś miłość, trochę przemocy i moda na pseudo psychologiczne dialogi wewnętrzne w których dominuje podstawowa zasada - każdy ma swoje racje, widzi inaczej i stąd rozmaite nieporozumienia.

Z wyboru nieuwarunkowanego koligacjami, czytam klasykę i fantastykę. Co do klasyki wiadomo. Jeśli chodzi o fantastykę za najlepszego współczesnego pisarza Polaka w tym gatunku (zaraz po Lemie, ale on to już był klasyką za życia) uważam Huberatha. Jego zbiór "Balsam długiego pożegnania" ma w sobie mroczność Kaczmarskiego i kreatywność Lema.

A co mam z literatury? Np. wizję: fotel, lampka, herbata, kot na kolanach i książka w ręku. Ten układ nieodmiennie kojarzy mi się z czymś szalenie przyjemnym

Pozdrawiam
Sławo (263 punktów)
>   Z literatury nic nie mamy.
>   Spytam więc inaczej: o czym jest literatura? Obecnie - o niczym.
Bardzo posępna wizja,literatura operuje na wielu obszarach. Literaturą nie jest tylko książka z górnej półki, ta drugo- czy trzecio- rzędna ma wartości, które odkrywa sam czytelnik. Literatura pozwala czytelnikowi na identyfikację z bohaterami, pozwala na doświadczenie wielu sytuacji życiowych, bo nie podobna przeżyć wszystkiego samemu, daje możliwość stawiania sobie pytań i uczy wielu zachowań. Ta współczesna nie jest tegoż pozbawiona. Książki bawią czytelnika, wystawiają go na wiele niespodziewanych zwrotów sytuacji, które znamy z naszego życia. To dzięki nim chcemy odkrywać tajemnicę, chcemy by ukazała się prawda. Literatura daje nam złudzenie przenikliwości i potęgi nad losem bohaterów. Pozwala niejednokrotnie na ukazanie bardziej zrozumiałego świata, w którym nie zawsze cnota zwycięża. To narzędzie krytyki społecznej, ukazujące niegodziwości tego świata, dając tym samym możliwość naprawy czy wręcz skuteczniejszego działania w realnym świecie.
Lubię czytać i często to czynię, nie tylko z racji zawodowych, sięgam po różne książki, z każdej półki, z klasyki również. Współcześnie na uwagę zasługują(kolejność przypadkowa): W.Kuczok,E.R.Zafon, R.N.Patterson, E.E.Schmitt, Z.Smith, J.Diaz, P.Theroux, A.Proux i zapewne wielu, wielu innych. To wszystko o czym napisałem powyżej można w nich odnaleźć, gdy tylko sie chce, gdy tylko się czyta. To złudne, twierdzić, że dzisiaj autorom trudno o oryginalność. Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365