Racjonalista - Strona głównaDo treści
Panny z Avignon

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
11-03-2009 19:07Piotr Patucha (2279 punktów)Panny z Avignon
Ocena -1 na 7
Wątek dla miłośników malarstwa.

Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym malowidłem stulecia. I cóż my tam mamy: panny, bo jakżeby inaczej, ale jakieś te panny niegramotne, brudne i rozdarte.

Fani komunisty Picassa krzykną to sztuka!

Lecz jakaż to sztuka. Prawda jest taka, że Panny z Avignion są brzydkie, nieforemne i do bani. Tylko kompletny idiota mógłby wydusić na ich widok westchnienie zachwytu. Jakby tego było mało w okresie(+/-) kubizmu rodzi się kilkanaście nowych nurtów malarskich, które podobnie jak kubizm zrywają z klasyką. Wszystkie brylują bezguściem, a szczytem degrengolady jest neoplastycyzm Mondriana, który łączy abstrakcję z mistyką.

czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś powie, że nie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

lukaszewicz (5674 punktów)

Mówię że nie.
marcus (876 punktów)
>Wszystkie brylują bezguściem, a szczytem degrengolady jest neoplastycyzm
>Mondriana, który łączy abstrakcję z mistyką.
>czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś
>powie, że nie.

Owszem, zgodzę się poniekąd ze stwierdzeniem, że współczesność nie jest złotą epoką malarstwa, choć nie użyłbym może słowa takiego jak "zdziecinnienie".
"Degrengolada" jest, faktycznie, na miejscu.
Wydaje mi się, że potrzeba prawdziwego geniuszu, by w dzisiejszych czasach wymyślić coś oryginalnego, więc trudno się dziwić, że większość prób stworzenia wielkich, czy rewolucyjnych dzieł kończy się fiaskiem. A dzieł Picassa nigdy jakoś nie udało mi się polubić (a pod "presją" znajomych z ASP, naprawdę próbowałem) i zwyczajnie nie rozumiem zachwytu jakimikolwiek jego pracami.

Pozdrawiam, marcus.
11-03-2009 23:09 
 Ocena 5 na 5
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>A dzieł Picassa nigdy jakoś nie udało mi się polubić (a pod "presją" znajomych z ASP, naprawdę próbowałem) i zwyczajnie nie rozumiem zachwytu jakimikolwiek jego pracami.

Ja z kolei od dziecka uwielbiałem dzieła Picassa - też nie rozumiem, dlaczego. Po prostu uważam, że jest cudowny.

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
11-03-2009 23:29 
 Ocena-1 na 1
marcus (876 punktów)
>Ja z kolei od dziecka uwielbiałem dzieła Picassa - też nie rozumiem, dlaczego. Po prostu uważam, że jest cudowny.

Nigdy nie byłem w stanie dostrzec "piękna w prostocie" sztuki Picassa, zwłaszcza, że prostoty żadnej tam nie ma, tym bardziej piękna...
Być może nie jestem wystarczająco inteligentny, brak mi poczucia estetyki oraz dostrzeganiu "przekazu poza formą", ale w większości najzwyczajniej dzieł tego pana nie rozumiem, zwłaszcza rzeźb.

Dla przykładu: www.picasso.xorg.pl/rzezba/Skrzypce_1915.jpg
Figura zatytułowana "Skrzypce", złożona z losowo wybranych elementów o zupełnie przypadkowej kolorystyce i kształcie, nawet zarysem nie przypominająca tytułowego instrumentu...

Jak dla mnie ten człowiek był po prostu ekscentrykiem i dziwakiem, który ze względu na czasy został dostrzeżony i stał się sławny dzięki swojej twórczości, a dawna opinia o nim z niewiadomych przyczyn dotrwała do dnia dzisiejszego.

Pozdrawiam, marcus.
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Jak dla mnie ten człowiek był po prostu ekscentrykiem i dziwakiem, który ze względu na czasy został dostrzeżony i stał się sławny dzięki swojej twórczości, a dawna opinia o nim z niewiadomych przyczyn dotrwała do dnia dzisiejszego.

To samo można powiedzieć o każdym innym wielkim artyście, nie uważasz?
(Ja widzę skrzypce )

"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
12-03-2009 11:14 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Wydaje mi się, że potrzeba prawdziwego geniuszu, by w dzisiejszych czasach wymyślić coś oryginalnego, więc trudno się dziwić, że większość prób stworzenia wielkich, czy rewolucyjnych dzieł kończy się fiaskiem.

Lecz niektórym się to udaje. Może warto próbować?


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
diogenes (42753 punktów)
>czym zatem jest współczesne malarstwo?

Tym, czym było zawsze: próbą zakrycia skały, tynku, pustej ściany.
12-03-2009 11:28 
 Ocena 3 na 3
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>czym zatem jest współczesne malarstwo?
>Tym, czym było zawsze: próbą zakrycia skały, tynku, pustej ściany.

To fakt: afrykańskie motywy przywodzą na myśl sztukę przodków.

Przypomniałeś mi jedną z historii, która wydarzyła się we Francji w 19' wieku. Na oficjalnym salonie wystawiono pracę Courbeta, francuskiego realisty, zatytułowaną "Początek świata." Obraz przedstawia odkryte łono kobiety. Jedna z wiekowych uczestniczek krzyknęła z oburzeniem:
- A co to?!
Na to młody student malarstwa, przesunął palcem po fakturze płótna i rzekł:
- Wydaje mi się madame, że to kawałek płótna pokryty wartswą farby.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Madman (7811 punktów)
>Na to młody student malarstwa, przesunął palcem po fakturze płótna i rzekł:
>- Wydaje mi się madame, że to kawałek płótna pokryty wartswą farby.
>
Bo insynuowanie nieznajomości własnej anatomii byłoby nie na miejscu.
11-03-2009 23:21
 Ocena 10 na 10
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
!!!TROLL DETECTED!!!

>Fani komunisty Picassa krzykną to sztuka!

Fani komunisty Picassa krzykną: co ma do jego sztuki fakt, że był komunistą? Czyżby artyści-demokraci z definicji tworzyli lepsze dzieła?

>Lecz jakaż to sztuka. Prawda jest taka, że Panny z Avignion są brzydkie, nieforemne i do bani.

Masz prawo uważać, że są brzydkie, lecz jest to jedynie twój subiektywny pogląd, a nie fakt. Zwróć na to uwagę.

>Tylko kompletny idiota mógłby wydusić na ich widok westchnienie zachwytu.

Tylko kompletny idiota napisze, że osoby o innym guście są kompletnymi idiotami.

>Wszystkie brylują bezguściem, a szczytem degrengolady jest neoplastycyzm Mondriana, który łączy abstrakcję z mistyką.

Twój subiektywny pogląd - masz do niego prawo.

>czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś powie, że nie.

Jasne, że nie.

Niepotrzebnie się rozpisywałeś - mogłeś to skrócić do takiej formy bez utracenia żadnych treści:
Sztuka nowoczesna jest tandetna i do bani, bo tak, a argumenty zjadł mi pies. Jak komuś się podoba to jest głupi! Bo ja sądzę inaczej.


"Nigdy się nie spełniamy. Jesteśmy dwiema otchłaniami - studnią wpatrzoną w niebo."
12-03-2009 11:14 
 Ocena 1 na 1
Kowalski (1042 punktów)
>!!!TROLL DETECTED!!!

Ano!

> [...] Czyżby artyści-demokraci z definicji tworzyli lepsze dzieła?

Myślę, że raczej chodzi o konserwatystów niż o demokratów. Swoją drogą akurat komunizm (i faszyzm) bardzo ostro zwalczały sztukę nowoczesną (nie tylko malarstwo). I w bardzo podobnych słowach. (Nie chcę przez to napisać, że Piotr Patucha jest ich spadkobiercą, chcę tylko zwrócić uwagę na paradoks, jaki w krytyce Picassa z podkreślaniem jego komunizmu się kryje.)

PS. Swoją drogą, jeśli ktoś szuka obrazu malarza-demokraty, to proszę -- obraz Winstona Churchilla:
www.ukauct(*)/winston-churchill-auction.jpg
23-03-2009 20:44 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Fani komunisty Picassa krzykną: co ma do jego sztuki fakt, że był komunistą?

To kwestia oceny jego biografii pod względem estetycznym. Wielu dobrych artystów miało życie do d*** i nikt, włącznie z nimi, nie dałby za nie złamanego szeląga. Jak jest z Picassem?

>jest to jedynie twój subiektywny pogląd, a nie fakt.

Każdy fakt jest jednak zawsze subiektywnym ujęciem. Czasem samotnego człowieka, czasem grupy ludzi, czasem tłumu.
23-03-2009 21:09 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Fani komunisty Picassa krzykną: co ma do jego sztuki fakt, że był komunistą?
>To kwestia oceny jego biografii pod względem estetycznym. Wielu dobrych artystów miało życie do d*** i nikt, włącznie z nimi, nie dałby za nie złamanego szeląga. Jak jest z Picassem?

    Myślę, że rozstrzygać te kwestie można by w nowym wątku, innym temacie. Wszak nie tylko Picasso został wykorzystany przez partię.

793471
sacrool (353 punktów)
> Myślę, że rozstrzygać te kwestie można by w nowym wątku, innym temacie. Wszak nie tylko Picasso został wykorzystany przez partię.

Weźmy takich Beatlesów...hahaha
lotrek (14275 punktów)

>Tylko kompletny idiota mógłby wydusić na ich widok westchnienie zachwytu. Jakby tego było mało w
>okresie(+/-) kubizmu rodzi się kilkanaście nowych nurtów malarskich, które podobnie jak kubizm
>zrywają z klasyką. Wszystkie brylują bezguściem , a szczytem degrengolady jest neoplastycyzmy
Byłbyś na tyle uprzejmy, by napisać: MOIM ZDANIEM!

>czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem.
A kim jesteś u diabła, by ferować tak radykalne oceny. W Krakowie na tandecie sprzedają "Jelenie na rykowisku" i "Kąpiące się nimfy", pewnie by Ci się spodobały....są jak żywe.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
julek (1527 punktów)

Sztuka - architektura,malarstwo nie musi być piękne obiektywnie - musi być natomiast "piękne" subiektywnie ,- piękne w znaczeniu że "skończone " , - twórca musi sobie powiedzieć
--> jestem z tego zadowolony ,nic więcej nie mogę z tym zrobić wszystko jest doskonałe - , w przeciwnym wypadku dzieło powinno iść do kosza.

, - natomiast już uznany twórca jest "nie w porządku" gdy świadomie pokazuje dzieła o których wie że są "niedorobione".

Ocena dzieła jest rzeczą absolutnie subiektywną .

Ostatnimi czasy ,-już zdecydowanie , piękno w potocznym znaczeniu zniknęło ze sztuki -
- sztuka ma być "nowa" , odkrywcza i ma szokować .

..- no i jeszcze ta przeklęta , niby obiektywna ocena "fachowców"/może lepiej było by napisać profesjonalistów/ ,ludzi "przygotowanych" - wykształconych , historyków sztuki .
na ile ta ocena jest obiektywna trudno powiedzieć - , nie można jednak zrezygnować z ocen "fachowców" tak jak nie można zrezygnować z kształcenia architektów , malarzy , - geniusze rodzą się rzadko i podobno nie są im potrzebne akademie .

Każdy ma prawo oceniać dzieło - ale zawsze będzie to tylko jego osobiste zdanie .

julek - przepraszam że to brzmi tak patetycznie - pewnie o tym wszystkim wiecie , ale tak dla przypomnienia..
13-03-2009 13:55 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
> Ostatnimi czasy ,-już zdecydowanie , piękno w potocznym znaczeniu zniknęło ze sztuki -
> - sztuka ma być "nowa" , odkrywcza i ma szokować .

"Sztuka ma być nowa, ma szokować" - coś w tym jest.

Przyznam szczerze, że rozumiem te dążenia, ba popieram je w imię wolności, w imię poszukiwań, w imię dążenia do wyrażenia siebie w nowatorski sposób. Problem jaki mnie frapuje to dylemat o następującej treści:

Czy współczesne malarstwo jest wyrazem degrengolady czy też wyrazem buntu, zerwania z tradycją, dążeniem do wolności?

Negatywna recenzja Panien z Avignion jest tylko pretekstem to odpowiedzi na to pytanie.

?


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
15-03-2009 20:59 
 Ocena-1 na 1
julek (1527 punktów)

>Czy współczesne malarstwo jest wyrazem degrengolady czy też wyrazem buntu, zerwania z tradycją, dążeniem do wolności?

Sądzę że jest z definicji :

1. - poszukiwaniem nowego.
2. - i jednak za wszelką cenę znalezieniem środków zwrócenia na siebie uwagi .

........a poszukiwaniem obiektywnego piękna chyba już nie .

Degrengolady , zerwania z tradycją, dążeniem do wolności?-- wtedy niekoniecznie jest sztuką .

julek

sacrool (353 punktów)
>Wątek dla miłośników malarstwa.
>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>malowidłem stulecia. I cóż my tam mamy: panny, bo jakżeby inaczej, ale jakieś te panny niegramotne,
>brudne i rozdarte.

Dziwna nominacja, dziwny tytuł, dziwne wyróżnienie- doprawdy wybrać z przeogromnej wielości jeden "naj-"- hmm... W dodatku- rozpiętość czasowa...hmm.
Co do panien - "gramotnych", "ładnych" i takich "cacy" polecam poszukać na okładkach wszelkiej maści gazet, gazetek, podgazetek , itp., itd.


>Fani komunisty Picassa krzykną to sztuka!

Owszem. Jest to sztuka. Ta natomiast z natury swej nie powinna być oceniana jako zła bądź dobra. Należałoby stworzyć inne kategorie oceny (zakładając, że ocenianie nie "zabija" sztuki). Powiedzmy, na przykład, odkrywczość (jako nowatorstwo)- nieodkrywczość .


>czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś
>powie, że nie.

Nie : )

www.revizo(*)/images/szmestewinterreise.jpg

...choć przykłady można by mnożyć.


Czesław (83 punktów)
www.3sutun.com/resim/guernica.jpg

Jeśli tylko kompletny idiota widzi w tym sztukę, to przyznaje: jestem idiotą.
14-03-2009 20:07 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Jeśli tylko kompletny idiota widzi w tym sztukę, to przyznaje: jestem idiotą.

I ja,i ja ,i ja...
placownik (17853 punktów)

>www.3sutun.com/resim/guernica.jpg
>Jeśli tylko kompletny idiota widzi w tym sztukę, to przyznaje: jestem idiotą.

   Poczytaj. Może zmienisz zdanie.

   Wynalazek fotografii utrupił dotychczasowe malarstwo. Ostatecznie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
14-03-2009 23:33 
 Ocena 1 na 1
sacrool (353 punktów)
>Wynalazek fotografii utrupił dotychczasowe malarstwo. Ostatecznie.

Tj. produkcja masowa zastąpiła wytwórczość indywidualną? W rzeczy samej: ekonomiczność i uniwersalizm niszczą dzieło.

14-03-2009 23:34 
 Ocena 1 na 1
sacrool (353 punktów)
"dzieło", w sensie pojęciowym, rzecz jasna.
15-03-2009 14:34 
 Ocena 2 na 2
sacrool (353 punktów)

>Wynalazek fotografii utrupił dotychczasowe malarstwo. Ostatecznie.

Co więcej: malarstwo ma się tak do fotografii, jak teatr do telewizji czy też kina. Słowem: zupełnie inna bajka, odmienne środki wyrazu...
julek (1527 punktów)

>   Wynalazek fotografii utrupił dotychczasowe malarstwo. Ostatecznie.

"......Utrupił "malarstwo realistyczne ,-- abstrakcja daje sobie radę ,---> natomiast fotografia i komputer otworzył olbrzymie pole dla twórców - tych wielkich -- i tych małych którzy się nigdy nie przebiją w gąszczu komercji ale są szczęśliwi gdy cos "do szuflady" im się uda .---->/..to jest mój ważny problem jak traktować radość z tworzenia tych średnich aczkolwiek przyzwoitych /

Sądzę że twórcy , graficy tak naprawdę nie objęli jeszcze możliwości fotografii i przekształceń komputerowych

Sztuka graficzna stoi na progu dużego odrodzenia.

- tak oczywiście sam skromnie sądzę i pozdrawiam julek .
19-03-2009 22:58 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
Wojtku, myślę, że nie masz racji. Spójrz na ewolucję Jana Saudka - ten facet maluje! www.saudek.com/

Dzięki za cenny dodatek.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
14-03-2009 22:25
 Ocena 10 na 10
Małgorzata (3242 punktów)
>Wątek dla miłośników malarstwa.

   Niezależnie od muzeum, żyjemy w obrazach.

>...jakieś te panny niegramotne, brudne i rozdarte.

   Malowidło i rzecz nigdy nie są tym samym.

>Fani komunisty Picassa krzykną to sztuka!

   Malarstwo odnajduje styl po śmierci malarza.

>Prawda jest taka, że Panny z Avignion są brzydkie, nieforemne i do bani.

   Nie ma co naśladować życia, trzeba działać jak ono. Działać przeciwko niemu.

>Tylko kompletny idiota mógłby wydusić na ich widok westchnienie zachwytu.

   Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2.

>czym zatem jest współczesne malarstwo?

   Wszyscy chcą rozumieć malarstwo; dlaczego nie próbują rozumieć śpiewu ptaków?

>Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś powie, że nie.

   Artysta, który przejmuje się sądem potomnych, nie może być wolny.

   Pozdrawiam

   P.S. Odpowiadając na Twój post posłużyłam się słowami Pabla Ruiza Picasso.

kol jom hu hizdamnut chadasza
14-03-2009 23:42 
 Ocena 3 na 3
sacrool (353 punktów)

>Malarstwo odnajduje styl po śmierci malarza.
Większość, lub: częstotliwość nie tworzy reguły.

>Nie ma co naśladować życia, trzeba działać jak ono. Działać przeciwko niemu.
Impresjoniści mieliby wiele do zarzucenia owej koncepcji...Renoir, Monet, Sisley, Cezanne... Sztuka jako oderwana od życia? Dla sztuki sztuka, hm?

>   Nie zrozumiecie sztuki, póki nie zrozumiecie, że w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem 2.>czym zatem jest współczesne malarstwo?
...zaś filozoficzne 2+2 nie równa się 4...

>Artysta, który przejmuje się sądem potomnych, nie może być wolny.
Wobec niezrozumienia teraźniejszości, zapewne wielu z nich liczyło (liczy) na docenienie przez przyszłość. Głównie Ci, którzy wyprzedzali epokę swoją wizją patrzenia na świat.

16-03-2009 18:55 
 Ocena 2 na 2
Piotr Patucha (2279 punktów)
Nie rozumiemy się. Doskonale zdaję sobie sprawę, iż Pablo Picasso był utalentowanym i znakomicie wykształconym malarzem. Przecież jego tato był profesorem Akademii Sztuk Pięknych. Syn odziedziczył nie tylko talent, ale posiadł tajniki malarskiego rzemiosła w stopniu wielce zadowalającym. Jego pierwsze dzieła wskazują na fascynację i znajomość malarstwa klasycznego, realistycznego - jednym slowem: akademickiego. Wiele lat malował w tym stylu, a kongenialnie do Braqua odkryty kubizm trwał zaledwie dwa lata(sic!). Ani roku więcej.

Całkiem nieźle rozumiem ideę kubizmu, jej początki dostrzegam w śmiałych eskperymentach z przestrzenią w malarstwie Cezanna. Moim zdaniem właśnie on wpłynął najmocniej na późniejsze kierunki w sztuce: każde jego dzieło zrywało z tradycją, nieważne czy szło o kolor, głebię czy kontur. Cezanne zbadał każdy zakamarek nieznanego.

Pablo podobnie jak Braque chcieli nowej formy ekspresji, chcieli uczynić z malarstwa spekulację. Zwróć uwagę, iż oni analizowali i rokładali każdy przedmiot na jakości proste, aby potem złożyć te elementy w nową kompozycję artystyczną. Efektem był nowy świat, świat nieznany dotąd oczom miłośników sztuki.

W tym czasie do opinii publicznej przebiły się takie nowinki jak impresjonizm(dominacja koloru, apoteoza chwili, cząstkowy realizm), ekspresjonizm(kolor i deformacja), fowizm(bezguście zwane dzikością) i wiele wiele innych kierunków, wśród których większość dzieł to niesmaczne wytryski poszukiwaczy nowości, ale przecież... zdarzały się tam i perełki.

Proszę zwrócić uwagę, iż każdy z prekursorów zdawał sobie sprawę iż rezygnacja z klasyki musi z konieczności prowadzić do deformacji artystycznej przestrzeni. Dla Picassa i Braqua taką ostateczną granicą była czysta abstrakcja, którą potem wprowadził na salony Piet Mondrian(nota bene, jego tatuś był również profesorem malarstwa).

Cały problem w tym, aby uświadomić sobie, iż otwarcie nieznanych wcześniej horyzontów odbywało się kosztem realizmu, smaku i wielkiego polotu, wraz z całą misterną mitologią obrazów, którą możemy odnaleźć na płótnach wielkich mistrzów. Nowatorzy poświęcali Piękno na ołtarzu Nowego.

Przy czym Nowe z konieczności(?) musi być brzydkie i takie właśnie są Panny z Avignon!


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
16-03-2009 19:49 
 Ocena 3 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Pana żona też może być brzydka, nie podobać się komuś np. mi. Ale co z tego wyniknąć może dla innych? Chyba niewiele.
W pana wypowiedzi jest kilka błędów, ale już nie będę się czepiał detali.

"Cały problem w tym, aby uświadomić sobie, iż otwarcie nieznanych wcześniej horyzontów odbywało się kosztem realizmu, smaku i wielkiego polotu, wraz z całą misterną mitologią obrazów, którą możemy odnaleźć na płótnach wielkich mistrzów. Nowatorzy poświęcali Piękno na ołtarzu Nowego."- pisze pan a ja myślę sobie, że to bzdura i że spodoba się panu malarz współczesny Vincent Desiderio.

Chwilowo nie podam żadnych argumentów bo zjadł mi je pies, przeżarł się i ma zatwardzenie. Tłumaczenie tej kwestii wymagałoby napisania co najmniej obszernego artykułu. Powiedzmy sobie- sztuka ma coś wspólnego z przygodą. Trzeba się w nią zaangażować by coś przeżyć... a nie tylko stać z boku i się przyglądać.
Na początek polecam wstęp do Sztuki cenniejszej niż złoto Białostockiego.


793471
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Chwilowo nie podam żadnych argumentów bo...

Proszę posłużyć się cytatem.


www.ogrodwolnosci.pl - Ogród dla liberałów.
23-03-2009 20:53 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Powiedzmy sobie- sztuka ma coś wspólnego z przygodą. Trzeba się w nią zaangażować by coś przeżyć... a nie tylko stać z boku i się przyglądać.

   Czy tak było zawsze? Mam wrażenie, że nie. Konieczność angażowania się, czy mówiąc wprost - posiadania sporego zasobu wiedzy, często dość obszernej i wysublimowanej, jako warunek przeżycia dzieła sztuki, to chyba stosunkowo nowe zjawisko.

   Piękno "Panien z Avignon" podobne jest do piękna partii szachów. Aby je poczuć trzeba znać zasady i mieć za sobą analizy partii wielu mistrzów. I kochać szachy...

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
23-03-2009 21:30 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Powiedzmy sobie- sztuka ma coś wspólnego z przygodą. Trzeba się w nią zaangażować by coś przeżyć... a nie tylko stać z boku i się przyglądać.
>   Czy tak było zawsze? Mam wrażenie, że nie. Konieczność angażowania się, czy mówiąc wprost - posiadania sporego zasobu wiedzy, często dość obszernej i wysublimowanej, jako warunek przeżycia dzieła sztuki, to chyba stosunkowo nowe zjawisko.

    Rzeczywiście, można by z tym poglądem polemizować. Pisząc o angażowaniu się, mam na myśli wszystko czym zaangażować się można czyli również (a może przede wszystkim) emocje. W tym kontekście (tzn. jednego z rozdziałów sztuki nowoczesnej) zaangażowanie intelektualne jest kluczowe jak mniemam. A dawniej bywało rożnie, w zależności od oceniających. Plebsowi albo się podobało albo nie. Ci co zdolni widzieć byli więcej, patrzeć głębiej i za horyzont, a nawet poza obraz, myśleli i czuli rożnie. Z całą pewnością powiedzieć mogę, że barbarzyńca nie zachwyci się pięknem ogrodu.
    Dzieła sztuki są znużone w historii dlatego też historyk sztuki Erwin Panofsky postulował by dzieła sztuki wiązać z myślą filozoficzną i naukową swego czasu. Bez tego można jeno gadać o gustach i guścikach, o obrazach dawnych mistrzów gadać jak o tapetach do przedpokoju. Yyy, chyba trochę przesadziłem, ale coś w tym jest...
No i jeszcze kilka słów od Heraklita "Złymi świadkami są oczy i uszy ludziom, którzy maja dusze barbarzyńców"

>   Piękno "Panien z Avignon" podobne jest do piękna partii szachów. Aby je poczuć trzeba znać zasady i mieć za sobą analizy partii wielu mistrzów. I kochać szachy...

Ładnie pan to ujął. Chyba już gdzieś to czytałem



793471
16-03-2009 22:37 
 Ocena 4 na 6
Małgorzata (3242 punktów)
>Nie rozumiemy się.

   Dlaczego tak sądzisz?

>Doskonale zdaję sobie sprawę, iż Pablo Picasso był utalentowanym i znakomicie wykształconym malarzem. Przecież jego tato był profesorem Akademii Sztuk Pięknych.

   Tato Augusta Renoira był krawcem, ojciec Claude'a Moneta właścicielem sklepu korzennego, ojciec Camilla Pissarro przedsiębiorcą na maleńkiej wyspie w archipelagu Małych Antyli. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Talent i znakomite wykształcenie nie zawsze są zasługą ojców. Manet miał zostać, z woli ojca, prawnikiem. W efekcie ten niedoszły prawnik i niespełniony marynarz wybrał inną drogę. Z pożytkiem dla wielbicieli jego Śniadania na trawie.

>Syn odziedziczył nie tylko talent, ale posiadł tajniki malarskiego rzemiosła w stopniu wielce zadowalającym. Jego pierwsze dzieła wskazują na fascynację i znajomość malarstwa klasycznego, realistycznego - jednym slowem: akademickiego. Wiele lat malował w tym stylu, a kongenialnie do Braqua odkryty kubizm trwał zaledwie dwa lata(sic!). Ani roku więcej.

   Rysuj linie, młodzieńcze, dużo linii, z pamięci albo z natury, w ten sposób zostaniesz dobrym artystą (Ingres do Degasa). Dwa lata? Niemożliwe. Czy to nie są przypadkiem słowa Picassa z lat dwudziestych: Fakt, że kubizm, przez długi czas był niezrozumiany (...) nie ma żadnego znaczenia. Ja nie znam angielskiego i dla mnie książka napisana w tym języku jest książką pustą. Co bynajmniej nie oznacza, że język angielski nie istnieje.

>Całkiem nieźle rozumiem ideę kubizmu, jej początki dostrzegam w śmiałych eskperymentach z przestrzenią w malarstwie Cezanna. Moim zdaniem właśnie on wpłynął najmocniej na późniejsze kierunki w sztuce: każde dzieło jego dzieło zrywało z tradycją, nie ważne czy szło o kolor, głebię czy kontur. Cezanne zbadał każdy zakamarek nieznanego.

   Każde dzieło Cezanne'a zrywało z tradycją? Niezupełnie się z Tobą zgodzę. Co powiesz bowiem na jego słynne modelowanie kolorem (ślady Tintoretta)? Przecież to już było...Co do reszty - zgoda. Braque, Leger, Villon, Klee, Mondrian, Picasso - wszyscy oni są z Cezanne'a i pewno bez jego architektury tonów i formy nie byliby sobą.

>Pablo podobnie jak Braque chcieli nowej formy ekspresji, chcieli uczynić z malarstwa spekulację. Zwróć uwagę, iż oni analizowali i rokładali każdy przedmiot na jakości proste, aby potem złożyć te elementy w nową kompozycję artystyczną. Efektem był nowy świat, świat nieznany dotąd oczom miłośników sztuki.

   Piękno składa się z elementu wiecznego, niezmiennego i elementu zmiennego, zależnego od okoliczności, którym będzie moda, moralność, namiętność, wzięte oddzielnie lub wszystkie razem (Baudelaire). Dla mnie oznacza to po prostu tylko tyle, że rozmaitość (dwoistość) sztuki jest nieuniknioną konsekwencją rozmaitości (dwoistości) człowieka.

>W tym czasie do opinii publicznej przebiły się takie nowinki jak impresjonizm...

   Zanim się przebiły, musiały wisieć w Salonie Odrzuconych... Teraz wiszą w najlepszych muzeach świata. Nasi ojcowie śmieli się z Courbeta i oto stajemy przed jego płótnami w zachwycie; my śmiejemy się z Maneta, ale naszych synów olśnią jego dzieła... (Zola)

>Proszę zwrócić uwagę, iż każdy z prekursorów zdawał sobie sprawę iż rezygnacja z klasyki musi z konieczności prowadzić do deformacji artystycznej przestrzeni. Dla Picassa i Braqua taką ostateczną granicą była czysta abstrakcja, którą potem wprowadził na salony Piet Mondrian(nota bene, jego tatuś był również profesorem malarstwa).

   Przedmiot albo osoba, którą artysta maluje, to preteksty; geniusz polega na oddaniu tego przedmiotu czy osoby w nowym sensie, prawdziwszym lub zwielokrotnionym. Jeśli idzie o mnie, nie wzrusza mnie drzewo, twarz czy scena pokazana na płótnie, ale człowiek, którego odnajduję w dziele... (Zola). Nie, nie o deformację artystycznej przestrzeni tu chodzi; to raczej kwestia ustalenia nowej hierarchii. Tylko tyle i aż tyle. No i po raz kolejny ten "argument z tatusia". Daj spokój.

>Cały problem w tym, aby uświadomić sobie, iż otwarcie nieznanych wcześniej horyzontów odbywało się kosztem realizmu, smaku i wielkiego polotu, wraz z całą misterną mitologią obrazów, którą możemy odnaleźć na płótnach wielkich mistrzów. Nowatorzy poświęcali Piękno na ołtarzu Nowego.

   W sztuce, moim skromnym zdaniem, bardziej chodzi raczej o sygnalizowanie znaczeń. Świat nie będąc jednoznacznym nie może mieć jednoznacznej wykładni. Komunikuje bowiem artyście jednorazowo i w trybie całkowicie subiektywnym nie opis, a znaczenia właśnie.

>Przy czym Nowe z konieczności(?) musi być brzydkie i takie właśnie są Panny z Avignon!

   Nowe nie musi być brzydkie. I nie jest. Panny z Avignon podziwiałam osobiście. W Nowym Jorku.

   Pozdrawiam

kol jom hu hizdamnut chadasza
17-03-2009 13:49 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)

>   Tato Augusta Renoira był krawcem, ojciec Claude'a Moneta właścicielem sklepu korzennego, ojciec Camilla Pissarro przedsiębiorcą na maleńkiej wyspie w archipelagu Małych Antyli. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność. Talent i znakomite wykształcenie nie zawsze są zasługą ojców. Manet miał zostać, z woli ojca, prawnikiem. W efekcie ten niedoszły prawnik i niespełniony marynarz wybrał inną drogę. Z pożytkiem dla wielbicieli jego Śniadania na trawie.

"Śniadanie na trawie" to jedna z moich ulubonych pozycji. Zawsze chciałem coś takiego zorganizować.

Wracając do tematu. "Współcześni" na szali położyli dwie wartości: z jednej strony stare, dobre rzemiosło, z drugiej szeroko rozumianą wolność ekspresji. Moim zdaniem do najbardziej udanych dzieł sztuki należą twory, które łączą obie wartości, które stanowią syntezę dobrego warsztatu i nieskrępowanej wyobraźni. Dlatego wysoko cenię sobie surrealizm i realizm magiczny, rozwiajany u nas przez Yerkę.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
19-03-2009 21:24 
 Ocena 2 na 2
Małgorzata (3242 punktów)
>"Śniadanie na trawie" to jedna z moich ulubonych pozycji. Zawsze chciałem coś takiego zorganizować.

   Marzyciel. Poważnie jednak - cóż takiego frapuje Cię w Śniadaniu na trawie? Wszak to tylko płaszczyzna koloru skontrastowana z inną płaszczyzną koloru.

>Wracając do tematu. "Współcześni" na szali położyli dwie wartości: z jednej strony stare, dobre rzemiosło, z drugiej szeroko rozumianą wolność ekspresji. Moim zdaniem do najbardziej udanych dzieł sztuki należą twory, które łączą obie wartości, które stanowią syntezę dobrego warsztatu i nieskrępowanej wyobraźni. Dlatego wysoko cenię sobie surrealizm i realizm magiczny, rozwijany u nas przez Yerkę.

   Niech zgadnę: zapewne z tych samych powodów, dla których podoba Ci się Śniadanie na trawie, podoba Ci się również Filozofia w buduarze Magritte'a , Widmo libido Dali, collage Ernsta (jego Ubieranie poślubionej też jest dobre). Stawiam też na Paula Delvaux - sporo tu niepokojącej nagości... Brauner? Nie, chyba nie.

   Surrealizm, surrealiści... Ależ mieli chłopcy ułańską fantazję. Huśtanie się na żyrandolu i tłuczenie nogami zastawy stołowej, ich kpiny, bluźnierstwa, profanacja, Matka Boska karcąca dzieciątko Jezus w obecności Bretona, Eluarda i tego bezbożnika Ernsta (jasne, że o obraz Ernsta mi chodzi); wszystko to przyprawione antyklerykalizmem, buntem, walką z przejawami nietolerancji. Przekształcać świat, zmieniać życie - w końcu o to im chodziło. Długie, ogromne, wyrozumowane rozprężenie wszystkich zmysłów - tak, to mi się też podoba..

   Kończę słowami Francisa Picabii; Jedynym sposobem na to, aby przodować, jest biec szybciej od innych (z przyjemnością powiesiłabym jego Motyla na swojej ścianie).

   Pozdrawiam


kol jom hu hizdamnut chadasza
Piotr Patucha (2279 punktów)
>> Poważnie jednak - cóż takiego frapuje Cię w Śniadaniu na trawie?

Był buntowniczy, wykraczał poza zaściankową moralność.

>   Niech zgadnę: zapewne z tych samych powodów:

Cenię dobry warsztat. Nie lubię dzieł nieskończonych, napawają mnie obawą, iż artysta poszedł na łatwiznę. Przykład: Egon Schiele.

>Przekształcać świat, zmieniać życie - w końcu o to im chodziło.

Mi także. www.egodes(*)idou_francis_picabia_paris.jpg


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
19-03-2009 23:59 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Był buntowniczy, wykraczał poza zaściankową moralność.
Taki właśnie był Egon Schiele i taki jest obraz Panny z Avignon.

>Cenię dobry warsztat. Nie lubię dzieł nieskończonych, napawają mnie obawą, iż artysta poszedł na łatwiznę. Przykład: Egon Schiele.

Widzę, że nie odrobił pan zadanej lektury. W
Sztuce cenniejszej niż złoto Jan Białostocki pisze:

    Wartość estetyczna dzieła sztuki jest [...] w ogromnej mierze wynikiem wartości wewnętrznych twórcy, jego talentu, wyobraźni, umiejętności dostrzeżenia w rzeczywistości jej elementów czy aspektów niedostrzegalnych dla tych, którzy pozbawieni są tej "muzykalności" plastycznej. Dlatego dzieła technicznie proste mogą być więcej warte od dzieł najbardziej skomplikowanych i wypracowanych. Dlatego w skromnym rysunku wielkość talentu artysty przejawia się niekiedy z niebywała siłą przykuwając spojrzenie widza.
    Ujął to trafnie kilkaset lat temu jeden z najwybitniejszych twórców doby Odrodzenia Albrecht Durer:
    "Trzeba powiedzieć, że wykształcony, doświadczony artysta może bardziej pokazać swą moc i wiedzę w nieforemnej (chłopskiej) postaci i w pracy o drobnych rozmiarach, niż niejeden inny w swym wielkim dziele. Tylko dzielni artyści mogą pojąć, że mówię prawdę w tych dziwnych słowach. Dlatego niejeden może narysować coś piórem w jeden dzień na połowie arkusza papieru, albo wyciąć coś dłutkiem na małym klocku- i to może być pełniejsze dzieło sztuki i lepsze, niż wielkie dzieło innego [artysty], który pracuje nad nim cały rok z największym staraniem. Jest to cudowny dar".



793471
20-03-2009 13:11 
 Ocena 2 na 2
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>Był buntowniczy, wykraczał poza zaściankową moralność.
>Taki właśnie był Egon Schiele i taki jest obraz Panny z Avignon.

Tak, masz całkowitą rację. To właśnie kocham, ponieważ lubię odważnych ludzi.

Kontrowersje dotyczą kwestii estetycznych.

>Widzę, że nie odrobił pan zadanej lektury.

Bardziej cenię jedną własną, aniżeli tysiąc cudzych opinii.

>Jest to cudowny dar.

I pan go z pewnością posiada.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
19-03-2009 23:08 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
"Dlatego wysoko cenię sobie surrealizm i realizm magiczny, rozwiajany u nas przez Yerkę."

Surrealiści uważali Picassa za jednego se swych mistrzów!
Paradoksalnie więc to co pan tak wysoko ceni wyrosło z tego czego pan nie lubi.

Pańskim zdaniem do najbardziej udanych dzieł sztuki należą twory, które łączą obie wartości, które stanowią syntezę dobrego warsztatu i nieskrępowanej wyobraźni. Takim właśnie dziełem są Panny z Avignon.

"Współcześni" na szali położyli dwie wartości: z jednej strony stare, dobre rzemiosło, z drugiej szeroko rozumianą wolność ekspresji."- To uproszczenie jest zbyt duże i wręcz rażące. Poza tym zapomniał pan napisać która strona przeważyła.

793471
20-03-2009 15:08 
 Ocena 2 na 2
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Surrealiści uważali Picassa za jednego se swych mistrzów!
>Paradoksalnie więc to co pan tak wysoko ceni wyrosło z tego czego pan nie lubi.

Nie potepiam żadnego kierunku w sztuce nowoczesnej, są one bowiem formą wyzwolenia się z akademickich ograniczeń. Nie twierdzę również, iż cały kubizm jest do bani. W swojej internetowej galerii przechowuję kilka dzieł kubistycznych, które sa moim zdaniem genialne i piękne. Moje poglądy na sztukę w jakiś sposób korespondują z opcjami Davida Hume'a. Może dlatego, że nie snuł metaficznych nici pajęczych, w których kleci się wkoło o wiecznych ideach, wiecznym pięknie, pisanym oczywiście przez duże pe.

Zresztą gdyby pan miał czas: ogrodwolno(*)ent&task=view&id=231&Itemid=79

Moim zdaniem nic wiecznego na świecie nie ma. Wedle mej opinii, sztuka jest pewną postacią wewnątrzświatowego nieświata. Wbrew Feuerbachowi uważam, iż główną funkcją sztuki jest wyjście poza świat, doczesność i życie. Właściwie każdy artysta był i jest opiumistą, szprycuje się pięknem i czasem odnoszę wrażenie, że gdyby nie fizjologiczne konieczności, umarłby niechybnie w swoim niebie. Zwróć uwagę jak często artystyczny zapał parzy się emocjonalnymi dewiacjami. To swoistego rodzaju hazard, w której przegraną stanowi kompletny brak kontaktu z realnością.

Sztuka jest narkotykiem, kto wie czy może nie najlepszym, jakie dotąd odkryto.

Pozdrawiam.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

A cóż to jest ten wewnątrzświatowy nieświat?
    Mam coraz większe trudności ze zrozumieniem pana stanowiska. Język skomplikowany i opinie wydaja mi się sprzeczne ze sobą.
>Właściwie każdy artysta był i jest opiumistą, szprycuje się pięknem i czasem odnoszę wrażenie, że gdyby nie fizjologiczne konieczności, umarłby niechybnie w swoim niebie.

Nie wiedziałem, że jestem opiumistą. Hm, a może pomyliłem się i nie jestem nawet artystą...
Mętne to jakieś, poetyczne...
    Opcji Davida Hume'a nie znam, ale po lekturze pańskiego tekstu wnioskuję iż chodzi o jakąś pierwotną formę estetyki eksperymentalnej zapoczątkowanej przez Gustawa Teodora Fechnera.
Nigdy się tym tematem nie zajmowałem, ale już mam kilka zastrzeżeń. Chętnie podzielę się mymi spostrzeżeniami jeśli znajdę więcej czasu.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Wiosną 1907 roku Picasso przystąpił do tworzenia wielkiego dzieła.
Układ kompozycji ustalił w siedemnastu szkicach: węglem, ołówkiem i kredką, akwarelą, olejne na płótnie i drzewie. Robił nieskończoną ilość szkiców postaci, wciąż różniących się w szczegółach, począwszy od drobnych rysuneczków kreślonych w szkicowniku, skończywszy na wypracowanych obrazach. Powstanie obrazu związane jest z pewnym młodzieńczym wspomnieniem Picassa, jak gdyby jego ostatni pobyt w Barcelonie ożywił w pamięci malownicze szczegóły okresu młodości.
"Avignon - opowiadał Picasso Kahnweilerowi - to była zawsze nazwa wiążąca się z moim życiem. Mieszkałem o dwa kroki od carrer d'Avinyo, tam kupowałem papier i akwarelowe farby."
Kiedy nazwa ta pojawiła się po raz pierwszy, Max Jacob wspominał, że jego babka pochodziła z Avignonu, wobec czego jedna z przedstawionych kobiet nazywana była "babką Maxa".

Pierwszy pomysł tego obrazu miał przedstawiać studenta z czaszką w ręku w otoczeniu wesołej kompanii: to przypomnienie znikomości wszystkiego, będące dziedzictwem tradycji hiszpańskiej, to memento mori, tak znane w jej sztuce, musiało najnaturalniej w świecie powstać u Picassa jako przeciwstawienie pokazanych nagości.
Zapewne jako wspomnienie jakiejś widzianej sceny wprowadził wówczas Picasso marynarza, tradycyjnego klienta domów publicznych. W jednym z pierwszych szkiców do kompozycji w ołówku i pastelach (własność Picassa) przykucnięty marynarz był postacią centralną pośrodku nagich kobiet, kwiatów i owoców. "Kobiety wówczas właśnie jadły, stąd pochodzi koszyk, który pozostał" - objaśniał później Picasso.
W jednym ze Szkiców olejnych na drzewie (własność Picassa) któryś z aktów zajął miejsce przykucniętego marynarza. W innym Szkicu akwarelą (Muzeum Sztuki, Filadelfia) wchodzącego studenta zastąpiła kobieta odrzucająca zasłonę. Kompozycja stawała się coraz bardzie uproszczona.
W innym szkicu wnętrze zaczęło się ograniczać do sceny w głębi, gdzie tańczą dwie sylwetki. W jeszcze innym z tych szkiców w centrum tła pozostała już tylko jedna tancerka, podczas gdy na prawo umieszczona została naga kobieta, widziana od pleców.
Pomysł tancerki w głębi utrzymywał się przez jakiś czas. Picasso powtarzał go parokrotnie.
Cała seria rysunków poświęcona została rozłożeniu postaci w przestrzeni, ich ustawieniu i ustaleniu stosunku odległości pomiędzy nimi.
Początkowo w większości szkiców widocznych było sześć postaci, następnie kompozycja coraz bardziej się zacieśniała i jedna z postaci znikła.

W studiach szczegółów najdłużej przetrwał marynarz: Głowa marynarza (olej, zbiory Gertrudy Stein), Marynarz skręcający papierosa (rysunek i gwasz, zbiory Ivonne Zervos), Marynarz siedzący w berecie (rysunek, zbiory Picassa) czy Mężczyzna o wystających kościach policzkowych. W tych wszystkich szkicach Picasso poszukiwał fizycznego typu swoich postaci. Dzieło, o jakim myślał, było wciąż jeszcze tak dalece nieustalone, że nawet w chwili gdy rozpoczynał malowanie swojego wielkiego obrazu, typu tego jeszcze definitywnie nie sprecyzował.
Dwie kobiety zbliżone będą do tych, które pojawiły się po powrocie artysty z Gosol: z nierównym owalem twarzy, z wielkimi egipskimi oczyma, asymetrycznym nosem, o ustach wypadających zbyt nisko, uszach zbyt wysoko.

Ostateczna nazwa obrazu brzmiała Panny z Awinionu (Panny z Avignon). "Jakżeż drażni mnie ten tytuł - powiedział kiedyś Picasso - to Salmon go wymyślił." Istotnie trudno, by coś bardziej kłóciło się z obrazem niż ten romantyczny tytuł.

Picasso rzucił wyzwanie tradycji zachodniej przede wszystkim przez zaniechanie reliefu. Uwolnienie się od modelunku nie jest samo przez się nowością. Rozłożenie płaskich powierzchni, płaszczyzn obrzeżonych konturem zdeterminowało poszukiwania Gauguina i tych wszystkich, którzy ulegli wpływom drzeworytu japońskiego. To samo zagadnienie dotyczy ustawienia w przestrzeni zarówno postaci ludzkich, jak i przedmiotów. Tło podnosiło się bowiem aż do powierzchni, do poziomu postaci pierwszoplanowych. Głębia nie daje się jednak ominąć. Ten sposób transkrypcji nie wystarcza na to, by naznaczone płasko postacie lub przedmioty dawały wrażenie oderwanych od głębi, której zostały pozbawione.
W 1907 roku, pragnąc przeprowadzić zupełne zerwanie z tradycyjnym sposobem widzenia, Picasso wyeliminował wszystkie lub prawie wszystkie linie krzywe. W swoim wielkim obrazie, będącym przejawem okresu przejściowego, owe krzywe istniały jeszcze, na przykład w łydkach drugiej kobiety z lewej strony albo w udach kobiety na samym skraju z prawej - istnieją obok nowego rozbijania ciał na formy geometryczne.

Linia krzywa zanikała stopniowo w miarę zarzucania modelunku: przez odrywanie od tła jasnego ciała za pomocą coraz to bardziej łagodzonych cieni. Płaszczyzny, traktowane geometrycznie, przenikały się wzajemnie, oddzielone od siebie zaledwie białą lub ciemną obwódką, tworząc w ten sposób całość ludzkiej postaci. Stosunek tych płaszczyzn do przestrzeni zaznaczony został przez odmienność kolorów oraz przez frędzlę cienia, obrzeżającą ciała rozbite na elementy. Po prawej stronie obrazu wysunięcie form na pierwszy plan przeprowadzone zostało przez kreskowanie piersi kobiety stojącej po prawej stronie i przez jej wklęsłą, silnie ocienioną kość nosową.
Relief zatracił swoją funkcję, która uprzednio w najskrajniejszym swoim wyrazie prowadziła do złudzenia optycznego. Zaczęła współdziałać z nowym traktowaniem ciał ludzkich, doprowadzając do autonomii rozczłonkowanych elementów. Przedmioty poddane zostały tej samej regule konstrukcyjnej: zasłona układa się w szlifowane jakby płaszczyzny, których podobieństwo do pryzmatów kryształu podkreśla błękit cienia i białe błyski.

793471
15-03-2009 14:12 
 Ocena 1 na 1
sacrool (353 punktów)
>Wiosną 1907 roku Picasso przystąpił do tworzenia wielkiego dzieła.
>Układ kompozycji ustalił w siedemnastu szkicach: węglem, ołówkiem i kredką, akwarelą, olejne na płótnie i drzewie. Robił nieskończoną ilość szkiców postaci, wciąż różniących się w szczegółach (...)

Pierwszy rozsądny i znający się na rzeczy głos w dyskusji. Oby tak dalej, może nabierze ona wartościowych rumieńców.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Nowa geometria Picassa z prostokątami lub trójkątami piersi, torsów czy kolan nie jest planimetrią. Artysta, w pełni świadomy tego, co robił, powiedział w 1908 roku: "Wobec tego, że kolor tych malowideł stanowi właściwie jedynie wskazanie różnorodności perspektyw i nachylenia płaszczyzn w tym lub owym kierunku, wystarczyłoby wyciąć te malowidła i złożyć je następnie wedle wskazań podanych przez kolor, aby stały się one rzeźbą."

Dzięki tej nowej wizji plastycznej, którą chciał przemocą wtłoczyć w ramę obrazu, Panny z Awinionu stały się zapowiedzią przyszłej rewolucji - kubizmu. Kolor przechodził tam przez te same etapy przejściowe co rozdrabnianie ciał czy typ fizyczny. Róż, ten gasnący fioletowawy z epoki Arlekinów, przetrwał w ciałach kobiecych obok ugru z czasów Gosol, któremu stopniowo ustapił miejsca w postaci kobiety odrzucającej zasłonę, na prawo.
Zasłona na lewo ma brunatny odcień palonej ziemi, który w uprzednich pracach artysty towarzyszył odcieniowi beżowemu.
Picasso stopniowo coraz to wyraźniej uświadamia sobie rewolucyjność swego obrazu i uwydatniał ją przez wprowadzenie do obrazu błękitu, nie tego z zamglonych niebios dawnych jego prac, ale dochodzącego do natężenia czystej ultramaryny, której lodowatą tonację podkreślała jeszcze biel.

Panny z Awinionu stoją na granicznej linii podziału czasów. Wszystko, co dotychczas zostało dokonane dla zerwania z wizją uprzednią wygląda, jakby dla uzyskania pozorów nowości przemalowywano ściany, których nikt nie ośmiela się zwalić.
Po 1907 roku malarstwo nie miało być już nigdy tym, czym było poprzednio. Historia sztuki nie zna innego przykładu tak kompletnego zerwania, równie radykalnej odnowy.
Powstająca zmiana jest również wzmożeniem gwałtowności i dynamicznej siły rzuconego wyzwania. Panny z Awinionu mogły osiągnąć tak znamienne miejsce w historii sztuki jedynie przez niezwykłą krańcowość obrazu, przez rodzaj zabójstwa piękna i uroku, jakie w nim zostało dokonane, i to nie przypadkowo, ale przez świadomą wolę Picassa. Panny z Awinionu są pierwszym i zapewne najwspanialszym dokonaniem odrzucenia ładnych rzeczy.

Tekst ze strony www.picasso.xorg.pl/panny.php

793471
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)Odp: Panny z Avignon. Pytanie podstawowe.
>Wątek dla miłośników malarstwa.
>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>malowidłem stulecia.
Mowa jest o tym.

Dorzucę jeszcze taki slajd. Nie obraz wprawdzie, jednako również "sztuki piękne":

I tu chciałbym zapytać szanownych Państwa:
Które z owych dzieł chciało by mieć w domu i oglądać codziennie?
Tak, tak... dzieła są nieporównywalne. No, chyba, że za miarę przyjąć poczucie estetyki zwane potocznie gustem. Gusta zaś nie podlegają dyskusji. Podlega natomiast dyskusji snobizm mas, które skłonne są okrzyknąć Mistrzem byle pacykarza. Wszak trzeba dorównać rozmaitym "celebrities" i być możliwie "trendy".
Duchamp, który konceptualistą był "stworzył" takowe dzieło:

James Joyce stworzył (pewnie na haju) Finnegans Wake. Wielkie dzieło, ukoronowanie jego pracy literackiej. Do dzisiaj nawet wielcy literaturoznawcy i językoznawcy nie bardzo wiedzą o co w nim chodzi. Ponoć parodia czegoś tam. Jakoś nie dałem rady. Widać intelektualnie nie dorosłem.
Pozdrowienia.
JATO
P.S. "Stawiam na Rodina i Bułhakowa (Mistrz i Małgorzata)".
JT


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
23-03-2009 13:39 
 Ocena 1 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>>malowidłem stulecia.
Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego. Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
Osobiście bardziej pasuje mi malarstwo Dalego...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Trochę to podobne do socrealizmu. "Kobiety pracujące przy maszynach". "Scena z szatni, po wzięciu prysznica".


Prawda jest jedna.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>dzieło sztuki

   Dla Ciebie, Zbyszku, Ofra Haza: skończone piękno i sztuka w jednym.Bogini
   
23-03-2009 20:00 
 Ocena 6 na 6
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Dla Ciebie, Zbyszku, Ofra Haza: skończone piękno i sztuka w jednym.Bogini
>   
Dziękuję Ci.
Piękne - jest coś magnetycznego w tych arabskich dźwiękach, jakaś egzotyka, dzikość natury, jasne zasady, prawda. Tego brakuje w "naszym świecie".

Poczułem to, kiedy w 2006 roku wybrałem się na całkowite zaćmienie Słońca do Turcji.
Pamiętam, jak siedziałem na zboczu wzgórza górującego nad Alanyą, chłonąłem piękno zatoki, zamku i portu. Nagle rozległy się śpiewy muezinów. Było to cudowne wrażenie - szczególnie, że wiał wiatr i śpiewy raz przybierały na sile a raz cichły niemal zupełnie. Magiczne chwile.
Innego dnia wybrałem się ichnim busem wraz z miejscowymi kawałek za miasto, by samotnie spędzić kilka godzin nad morzem. Faktycznie - byłem sam. Kamieniste dno, kraby w muszlach, słońce. Za plecami pole kukurydzy(czyjś ogród).Po jakimś czasie pojawił się wędkarz, młody człowiek(po trzydziestce). Złowił rybkę, odszedł w inne miejsce, wrócił znów.
Nie wiem, jak doszło do tego, że zaczęliśmy rozmawiać. Być może była to moja inicjatywa. Jestem człowiekiem otwartym, komunikatywnym, bardzo łatwo nawiązuję kontakty z innymi ludźmi. Nieraz jestem traktowany nieufnie z tego powodu. Ludziom zamkniętym w sobie, w swoim świecie, drugi człowiek jawi się jako istota obca, jakby z innej planety. Nieufność Polaków jest na bardzo wysokim poziomie.
W każdym razie zaczęliśmy rozmawiać. Pokazał mi ryby, które złowił, zaczął je oprawiać na miejscu, tłumaczył, które części należy wyciąć, bo są trujące. Okazało się, że jest nauczycielem w szkole podstawowej w niedalekim mieście. Mieszka w Alanyi.
Po jakimś czasie doszliśmy do wniosku, że wracamy. Wyszliśmy na jezdnię i po prostu zatrzymaliśmy busa, który jechał w kierunku Alanyi. W busie spotkał matkę jednego z uczniów. Zamienił z nią kilka zdań. Najlepsze było jednak coś innego - coś, co spowodowało moje ogromne zdziwienie. Zapytał mnie, czy znam tę piosenkę i zaczął śpiewać.
I co usłyszałem? Śpiewał "Długość dźwięku samotności" grupy Myslovitz.
Czujecie to? Jedziemy zatłoczonym busem, wypełnionym ludźmi zdążającymi na targowisko drogą wzdłuż Morza Śródziemnego, początek kwietnia, upał i Turek nuci mi do ucha ten utwór. A potem śpiewamy razem. Czyż to nie jest piękne?
Później zaprosił mnie na herbatę do kawiarni nauczycielskiej, pokazał mi zdjęcie swojej żony(piękna dziewczyna) i dał numer telefonu. Niestety, zapisałem za dużo cyfr i nie mogłem się z nim skontaktować.
Dla przypomnienia: www.youtube.com/watch?v=qCIyK3ec4kE

Dlaczego to piszę? Przekonałem się, ze ludzie wszędzie są przede wszystkim ludźmi. To nadrzędna sprawa, ponad wszelkimi podziałami. Podziały powstały później - są wtórne.
Liczy się to, co jest pierwotne.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
26-03-2009 13:14 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
Zbyszku!
Jestem w szoku ! pojawiły się nie napisane przeze mnie Odpowiedzi!

Pierwsza. którą wyłapałam -to wypowiedz -odpowiedź na twój post pt.Panny z Avignon!
Co ja mam teraz z tym zrobić? Najgorzej,ze jestem rzekoma autorka wypowiedzi -odpowiedzi na post nowo wybranej szefowej- Pani Małgorzaty! Napisze do moderatorów, tylko na razie nie wiem jak do nich trafić, Ale sobie poradzę!
Jao stary bywalec, poradź , wyjaśnij -jak to się mogło stać Poza tym obawiam się ,ze mój przyjaciel , przeczytał wszystko i głowi się jak to możliwe, skoro nic mu nie powiedziałam na ten temat. A tak nie jest, by on nie wiedział ode mnie wcześniej co napiszę!
Wypisałam się! Ważne byś wiedział,ze ja od >Etyki w szkole<. niczego nie napisałam!!
26-03-2009 13:34 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
> Zbyszku!
>Jestem w szoku ! pojawiły się nie napisane przeze mnie Odpowiedzi!
>Pierwsza. którą wyłapałam -to wypowiedz -odpowiedź na twój post pt.Panny z Avignon!
>Co ja mam teraz z tym zrobić? Najgorzej,ze jestem rzekoma autorka wypowiedzi -odpowiedzi na post nowo wybranej szefowej- Pani Małgorzaty! Napisze do moderatorów, tylko na razie nie wiem jak do nich trafić, Ale sobie poradzę!
> Jao stary bywalec, poradź , wyjaśnij -jak to się mogło stać Poza tym obawiam się ,ze mój przyjaciel , przeczytał wszystko i głowi się jak to możliwe, skoro nic mu nie powiedziałam na ten temat. A tak nie jest, by on nie wiedział ode mnie wcześniej co napiszę!
> Wypisałam się! Ważne byś wiedział,ze ja od >Etyki w szkole<. niczego nie napisałam!!
>

Niestety Tobie iodpowiedziałam! Tak,ze tutaj coś mi się pokręciło. Przyczyna tkwi w tym, że zrobiło mi sie ciemno przed oczami, kiedy zobaczyłam podpis:Zella pod postem do Pani Małgorzaty. Tak bzdura, czy jak określić tą pomyłkę, zaślepiła mnie nawet w tym ,że wątek : Panny z Avinion -zupełnie nie pamiętałam!! Nie pamiętałam (do rozgryzienie sprawy!),ze Tobie jednak odpowiedziałam. Niestety pamięc płata figle, bardzo nieprzyjemne ! ITP.

Zella
dominika (258 punktów)
>>dzieło sztuki
>   Dla Ciebie, Zbyszku, Ofra Haza: skończone piękno i sztuka w jednym.Bogini
>   

A to meska wersja Bostwa, Cheb Mami. Przejmujaco piekne. Pewnie o milosci.
www.youtube.com/watch?v=IZdAzLc0pbA
23-03-2009 17:49 
 Ocena 1 na 3
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego. Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?

Tak, to charakterystyczne dla nowych nurtów malarstwa. W okresie rozkwitu nowego malarstwa, stworzono dziesiątki teoretycznych uzasadnień, dlaczego maluje się w taki, a nie inny sposób. Tego wcześniej nie było. Szczytem degrengolady jest manifest unizmu, propagowanego w grupie a.r.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
23-03-2009 19:52 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego. Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
>Tak, to charakterystyczne dla nowych nurtów malarstwa. W okresie rozkwitu nowego malarstwa, stworzono dziesiątki teoretycznych uzasadnień, dlaczego maluje się w taki, a nie inny sposób. Tego wcześniej nie było. Szczytem degrengolady jest manifest unizmu, propagowanego w grupie a.r.

Surrealiści też mieli swoje manifesty bez lektury których odbiór ich dzieł uważam za uboższy.
Co w tym złego, że tworzyli "dziesiątki teoretycznych uzasadnień, dlaczego maluje się w taki, a nie inny sposób"? To chyba dobrze, że chcieli być rozumiani, prawda?
Tego wcześniej nie było? Było, tyle że nazywano to wtedy traktatami o malarstwie.
    Wielu dziś zachwyca się freskami Michała Anioła z kaplicy Sykstyńskiej, ale niewielu potrafi bez pomocy historyka sztuki odczytać ideały które przyświecały artyście podczas tworzenia i które starał się uwiecznić w tym arcydziele. Chodzi między innymi o neoplatonizm wiec polecam panu przestudiowanie tego zagadnienia, bo z tego co zauważyłem interesuje się pan recepcją dzieł Platona.
    Nie podoba się panu unizm, a ja pytam i co z tego? Dokonania Malewicza są bardzo ważne dla rozwoju sztuki. Jeśli twierdzi pan inaczej to zamiast słowa "degrengolada" poproszę o jakąś wypowiedz merytoryczną.
Artyści chadzają rożnymi ścieżkami i na pewno nie wszyscy, tak jak Dali, pragną zaspakajać gusta. Trywialnie rzecz ujmując -nie wszyscy ciągną lachę publiczności.

793471
Piotr Patucha (2279 punktów)
>     Wielu dziś zachwyca się freskami Michała Anioła z kaplicy Sykstyńskiej

Wszyscy, prócz El Greco. Rozbawiła mnie jego opinia: "on kompletnie nie potrafi malować". Pamiętam - a było z 10 lat temu - że dokładnie rozważałem kwestię: w czym był lepszy. Doszedłem do wniosku, że mimo wszytsko był lepszym rzeźbiarzem. Ba, rewelacyjnym. Henryk Elzenberg w swoich "Próbach kontaktu" napisał o nim, iż był niewątpliwym geniuszem, ale jednostronnym. Porównywał go do kamieniarza, który wycina swoją aleję w potężnym górskim masywie. Tworząc wewnątrz, potrafi dostrzec tylko to co udaje mu się wydobyć z kamienia, to z kolei powoduje, że nie widzi całej reszty.

>ale niewielu potrafi bez pomocy historyka sztuki odczytać ideały które przyświecały artyście podczas tworzenia i które starał się uwiecznić w tym arcydziele. Chodzi między innymi o neoplatonizm wiec polecam panu przestudiowanie tego zagadnienia, bo z tego co zauważyłem interesuje się pan recepcją dzieł Platona.

Może kiedyś spróbuję. Platonizmu i neoplatonizmu szczerze nie lubię.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
23-03-2009 19:05 
 Ocena 1 na 1
Zella (1321 punktów)
>>>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>>>malowidłem stulecia.
>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego. Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
>Osobiście bardziej pasuje mi malarstwo Dalego...
> Pozdrawiam - Zbyszek
>P.S: Trochę to podobne do socrealizmu. "Kobiety pracujące przy maszynach". "Scena z szatni, po wzięciu prysznica".
>
Prawda jest jedna.


Zbyszku! Wrażliwy na operową muzykę i śpiew na najwyższych ocenach i możliwściach, a tak oceniasz inny rodzaj ludzkich talentów-sztukę- malarstwo?! Trudno mi to zrozumiec! Obejrzyj albumy, poczytaj ocen znawców. Nahlepiej , gdybyś mógl pojechac do muzeów w Paryżu czy w Nowym Jorku! Sądzę,ze zmieniłbyś zdanie. Wyślę Ci prezentacje tego, czym się wyróżnił Salvador Dali! Zelle
23-03-2009 19:11 
 Ocena 2 na 2
Zella (1321 punktów)
>>>>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>>>>malowidłem stulecia.
>>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego. Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
>>Osobiście bardziej pasuje mi malarstwo Dalego...
>> Pozdrawiam - Zbyszek
>>P.S: Trochę to podobne do socrealizmu. "Kobiety pracujące przy maszynach". "Scena z szatni, po wzięciu prysznica".
>>
Prawda jest jedna.

>Zbyszku! Wrażliwy na operową muzykę i śpiew na najwyższych ocenach i możliwściach, a tak oceniasz inny rodzaj ludzkich talentów-sztukę- malarstwo?! Trudno mi to zrozumiec! Obejrzyj albumy, poczytaj ocen znawców. Nahlepiej , gdybyś mógl pojechac do muzeów w Paryżu czy w Nowym Jorku! Sądzę,ze zmieniłbyś zdanie. Wyślę Ci prezentacje tego, czym się wyróżnił Salvador Dali! Zelle

Z wrażenia ,że spowodowałeś,iż skrytykowałam twój stosunek do malarstwa, zapomniałam sprawdzić pisownię w poprzednim poście i teraz się wstydzę! Głupio mi!Z.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Z wrażenia ,że spowodowałeś,iż skrytykowałam twój stosunek do malarstwa,
Nie musimy wzajemnie poklepywać się po plecach. Budująca krytyka ma duże, pozytywne znaczenie.
I tak Cię lubię.

>...zapomniałam sprawdzić pisownię w poprzednim poście i teraz się wstydzę! Głupio mi!Z.
A było krytykować? Teraz masz za swoje...

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Zbyszku! Wrażliwy na operową muzykę i śpiew na najwyższych ocenach i możliwościach, a tak oceniasz inny rodzaj ludzkich talentów-sztukę- malarstwo?! Trudno mi to zrozumiec! Obejrzyj albumy, poczytaj ocen znawców.

Miła Zelle.
Na razie oceniłem tylko jedno dzieło. Właściwie nawet nie oceniłem, przekazałem jedynie swoje pierwsze wrażenie.
Odbiór sztuki jest rzeczą intymną, poruszający najgłębsze pokłady wrażliwości ludzkiej. Dlatego też zdarza mi się płakać.
Opinie znawców mnie nie interesują - zaburzają tylko świeżość spojrzenia, sugerują taką, a nie inną interpretację. Nie należę do osób, które bezkrytycznie przytakują. Mam swoje zdanie, lubię zadawać pytania. W konsekwencji powstaje całościowy ogląd i opinia.

>Najlepiej, gdybyś mógł pojechać do muzeów w Paryżu czy w Nowym Jorku! Sądzę,ze zmieniłbyś zdanie.
Nie ma takiej potrzeby, wystarczy wejść na internet. Piękno samo do mnie przemówi, nawet z pocztówki. Dlaczego mam zmieniać zdanie? Instynkt stadny? - ten jest mi obcy.

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Nie musimy się zgadzać - trzeba umieć się pięknie różnić.

Prawda jest jedna.
23-03-2009 19:29 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?

Nie, nie chodzi o to.

>Osobiście bardziej pasuje mi malarstwo Dalego...
To niech sobie pan oglada. Ładne to i przystępne. I tylko z pozoru nie wymaga wielkiego zaangażowania.

>P.S: Trochę to podobne do socrealizmu. "Kobiety pracujące przy maszynach". "Scena z szatni, po wzięciu prysznica".
Ma pan wybujałą wyobraźnie, ale żart dość zabawny choć prymitywny.

Krew mnie zalewa gdy czytam takie wypowiedzi. Darujcie sobie państwo.
Sztuka w większości przypadków jest elitarna. Rozumiem, że sobie pan lubi popatrzeć na coś ładnego ale tu nie zawsze o to chodzi. Dlaczego nikt dziś nie pastwi się nad naturalizmem? Wszak obraz "Pogrzeb w Ornans" Curbeta był swego rodzaju szczytem brzydoty i wywołał skandal nie mniejszy niż "Panny z Awignon"!

>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby nalować coś takiego.
Zaręczam panu głową swoją, że nie potrafi. Za to podobne opinie wygłaszają głównie dzieci z podstawówek.

Kiedy pojawił się wielbiony dziś impresjonizm krytycy i publiczność nie pozostawili na nim suchej nitki podobnie jak część z państwa oburza się na Malewicza i jemu podobnych.

Dlaczego nie macie w sobie choć tyle rozumu by nie wypowiadać się o sprawach, rzeczach i pojęciach o których macie blade pojęcie?
Co mnie obchodzi, że panu się Dali podoba?

793471
24-03-2009 11:51 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

> Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
>Nie, nie chodzi o to.
Skąd ta pewność?

>>Osobiście bardziej pasuje mi malarstwo Dalego...
>To niech sobie pan oglada. Ładne to i przystępne. I tylko z pozoru nie wymaga wielkiego zaangażowania.
Czyli nie jest ze mną tak źle. Lubię "Kuszenie św. Antoniego"...

>>P.S: Trochę to podobne do socrealizmu. "Kobiety pracujące przy maszynach". "Scena z szatni, po wzięciu prysznica".
>Ma pan wybujałą wyobraźnie, ale żart dość zabawny choć prymitywny.
Jestem prostym człowiekiem. Nie lubię prostackich odpowiedzi - proszę merytorycznie. Dlaczego uważa Pan, że nie mam racji?

>Sztuka w większości przypadków jest elitarna.
Nie zgadzam się. Sztuka jest dla ludzi, dla wszystkich ludzi. Są tacy, co chcieliby uchodzić za elity. To najniższy rodzaj człowieka - sfrustrowany i bezwartościowy. Tego, tylko tytuł dowartościowuje.

>Rozumiem, że sobie pan lubi popatrzeć na coś ładnego ale tu nie zawsze o to chodzi.
Zgoda.
Dlaczego jednak trzeba wszystko uzasadniać/szufladkować/tworzyć ideologie?
Moim zdaniem sztuka broni się sama. Reszta to tylko grupa ludzi, którzy żerują na niej.

>Wszak obraz "Pogrzeb w Ornans" Curbeta był swego rodzaju szczytem brzydoty i wywołał skandal nie mniejszy niż "Panny z Awignon"!
Sprawdziłem - podoba mi się.

>>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby nalować coś takiego.
>Zaręczam panu głową swoją, że nie potrafi. Za to podobne opinie wygłaszają głównie dzieci z podstawówek.
I znów to samo... .
Proszę o dostosowanie się poziomem do nazwy działu - Kultura.

>Kiedy pojawił się wielbiony dziś impresjonizm krytycy i publiczność nie pozostawili na nim suchej nitki podobnie jak część z państwa oburza się na Malewicza i jemu podobnych.
To interesujące. Właśnie impresjonizm najbardziej mnie porusza. "The pond at Montgeron" - C.Monet, "The Pool, Medfield" - Dennis Miller Bunker

>Dlaczego nie macie w sobie choć tyle rozumu by nie wypowiadać się o sprawach, rzeczach i pojęciach o których macie blade pojęcie?
Uważam, że każdy ma prawo powiedzieć, co sądzi o tym obrazie. To forum publiczne.
Dlaczego po raz kolejny obraża Pan i dyskredytuje innych?

>Co mnie obchodzi, że panu się Dali podoba?
A mnie obchodzą inni ludzie - ich zainteresowania, marzenia, charaktery, smutki i radości.
Nie jestem egoistą, ludzie są moimi braćmi.
Czy mógłby Pan zdradzić, co podoba się Panu?

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: Prosiłbym o zakładanie wątków w tym dziale, prezentujących malarstwo. Jest możliwość wklejania, bądź podawania linków. Fajnie byłoby prześledzić historię malarstwa, zadać pytania fachowcom, odnaleźć coś pięknego dla siebie wśród bezmiaru dzieł.
Może wspólnie z Panią sacrool będziecie naszymi przewodnikami? Zachęcam.


Prawda jest jedna.
24-03-2009 17:50 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>> Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
>>Nie, nie chodzi o to.
>Skąd ta pewność?

Z przekonania, że wszystko jest bardzo skomplikowane.

>>>P.S: Trochę to podobne do socrealizmu. "Kobiety pracujące przy maszynach". "Scena z szatni, po wzięciu prysznica".
>>Ma pan wybujałą wyobraźnie, ale żart dość zabawny choć prymitywny.
>Jestem prostym człowiekiem. Nie lubię prostackich odpowiedzi - proszę merytorycznie. Dlaczego uważa Pan, że nie mam racji?

Ależ ma pan rację. Pisasso ruhał rosjankę, została nawet jego żoną i najprawdopodobniej to właśnie ona podsunęła mu temat kobiet pracujących przy maszynach a picasso przekształcił go na scenę z szatni, po wzięciu prysznica bo jest znanym we wszechświecie zboczeńcem i perwersem.

>>Sztuka w większości przypadków jest elitarna.
>Nie zgadzam się. Sztuka jest dla ludzi, dla wszystkich ludzi. Są tacy, co chcieliby uchodzić za elity. To najniższy rodzaj człowieka - sfrustrowany i bezwartościowy. Tego, tylko tytuł dowartościowuje.

NIE DLA PSA KIEŁBASA!!!

>>Rozumiem, że sobie pan lubi popatrzeć na coś ładnego ale tu nie zawsze o to chodzi.
>Zgoda.
>Dlaczego jednak trzeba wszystko uzasadniać/szufladkować/tworzyć ideologie?
>Moim zdaniem sztuka broni się sama. Reszta to tylko grupa ludzi, którzy żerują na niej.

Święta racja. Matisse pisał: "Dzieło sztuki musi tłumaczyć się samo przez się i winno narzucać swój sens widzowi, zanim ten jeszcze zdoła uświadomić sobie temat. Patrząc na fresk Giotta w Padwie, nie korci mnie to, jaką scenę z życia Chrystusa oglądam; patrząc, odczuwam i rozumiem bijący zeń nastrój, który znajduję i w rysunku, i w kompozycji, i w kolorycie, a odczytanie tytułu obrazu tylko potwierdza słuszność mojego wrażenia."
>>Wszak obraz "Pogrzeb w Ornans" Curbeta był swego rodzaju szczytem brzydoty i wywołał skandal nie mniejszy niż "Panny z Awignon"!
>Sprawdziłem - podoba mi się.
>>>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby nalować coś takiego.
>>Zaręczam panu głową swoją, że nie potrafi. Za to podobne opinie wygłaszają głównie dzieci z podstawówek.
>I znów to samo... .

>>Dlaczego nie macie w sobie choć tyle rozumu by nie wypowiadać się o sprawach, rzeczach i pojęciach o których macie blade pojęcie?
>Uważam, że każdy ma prawo powiedzieć, co sądzi o tym obrazie. To forum publiczne.
>Dlaczego po raz kolejny obraża Pan i dyskredytuje innych?

Przepraszam, myślałem, że będziemy tu rozmawiać o sztuce, a nie o upodobaniach.

>>Co mnie obchodzi, że panu się Dali podoba?
>A mnie obchodzą inni ludzie - ich zainteresowania, marzenia, charaktery, smutki i radości.
>Nie jestem egoistą, ludzie są moimi braćmi.
>Czy mógłby Pan zdradzić, co podoba się Panu?

Mnie się podoba najbardziej pralka AEG Lavamat 86850 WS
1600 obr./min., 7kg, klasy A+AA, graficzny wyświetlacz LCD, czujnik wagowy, silnik indukcyjny, opóźniony start, programy specjalne w tym super szybki 20'. Po prostu cudeńko.

>P.S: Prosiłbym o zakładanie wątków w tym dziale, prezentujących malarstwo. Jest możliwość wklejania, bądź podawania linków. Fajnie byłoby prześledzić historię malarstwa, zadać pytania fachowcom, odnaleźć coś pięknego dla siebie wśród bezmiaru dzieł.
>Może wspólnie z Panią sacrool będziecie naszymi przewodnikami? Zachęcam.
Bardzo chętnie.


793471
24-03-2009 13:35 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Dlaczego nie macie w sobie choć tyle rozumu by nie wypowiadać się o sprawach, rzeczach i pojęciach o których macie blade pojęcie?

   Kiedyś wieczorkiem, przed snem, dłuższą chwilę oglądałem (kolejny raz) w necie reprodukcję obrazu "Parasolki" Renoira. Rano pojechałem do pracy (remontowałem dach) i po powrocie napisałem coś, co "biegły" od literatury tylko w przypływie dobrego, angielskiego humoru nazwałby wierszem.

   Temu "wierszyku" nadałem równie bezpretensjonalny jak niewymuszenie elegancki tytuł: "indyferentyzm morza za kominem".

   Utworek jest równie smutny jak smutny jest- dla mnie- obraz Renoira.

   Reasumując: mnie bardziej od obrazów podobają się myśli nimi inspirowane.

   Pytam zupełnie niezłośliwie: jaki błąd dostrzegasz w moim dyletanckim odbiorze sztuki?
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>   Pytam zupełnie niezłośliwie: jaki błąd dostrzegasz w moim dyletanckim odbiorze sztuki?
Żaden, są porostu dyletanckie. Jak pan chce, to niech opisuje wrażenia możne wyjdzie z tego jakiś ciekawy esej.
    Jeśli pan ma chęć to niech się pan zachwyca nawet przypadkowym spotkaniem parasola i maszyny do szycia na stole operacyjnym. Jeśli powstanie na bazie tegoż zachwytu coś ciekawego, wiersz albo trąbka, to niech pan wyśle na konkurs i wygra sto milionów starych złotych.
Powodzenia.

793471
Adamiak (36436 punktów)
>>   Pytam zupełnie niezłośliwie: jaki błąd dostrzegasz w moim dyletanckim odbiorze sztuki?
> Żaden, są porostu dyletanckie. Jak pan chce, to niech opisuje wrażenia możne wyjdzie z tego jakiś ciekawy esej .
   Możesz sprecyzować: w jakim sensie ciekawy miałby być ten esej?

>    ... niech pan wyśle na konkurs i wygra sto milionów starych złotych.
   Wolałbym nowe sto baniek, ale i tak nie cierpię konkursów - zbyt wiele w nich zależy od tego, którą nogą "juro-neser" z łóżka wstał.

>Powodzenia.

   Dziękuję.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>>   Pytam zupełnie niezłośliwie: jaki błąd dostrzegasz w moim dyletanckim odbiorze sztuki?
>> Żaden, są porostu dyletanckie. Jak pan chce, to niech opisuje wrażenia możne wyjdzie z tego jakiś ciekawy esej .
>   Możesz sprecyzować: w jakim sensie ciekawy miałby być ten esej?

Lato sensu i stricto sensu zwłaszcza.

>>    ... niech pan wyśle na konkurs i wygra sto milionów starych złotych.
>   Wolałbym nowe sto baniek, ale i tak nie cierpię konkursów - zbyt wiele w nich zależy od tego, którą nogą "juro-neser" z łóżka wstał.

Może i racja, ale dzięki niektórym z nich powstały wspaniałe dzieła.
www.italia-italia.info/010_concorsi.htm

793471
25-03-2009 11:46 
 Ocena 2 na 2
sacrool (353 punktów)
>Pytam zupełnie niezłośliwie: jaki błąd dostrzegasz w moim dyletanckim odbiorze sztuki?

Zacznę od tego, że rozmowa (a w zasadzie dysputa, lub spór intelektualny), w której trzeba podkreślać brak złych intencji (tak, by nikt nie poczuł się urażony; "pytam niezłośliwie"), wydaje mi się być co najmniej dziwna. Poprawność polityczna, eh...To tak na marginesie.

Panie Adamiak,
Pozwolę sobie odpowiedzieć na Pańskie pytanie, mimo, iż najprawdopodobniej nie skierowane do mnie. Otóż: jak na mój maleńki rozumek, nie ma w tym żadnego błędu. Pan doznaje pewnych wrażeń estetycznych w obcowaniu ze sztuką, są one inspirujące, motywują do działania twórczego- znakomicie! Natomiast sedno, o które, być może rozchodzi się również Panu Cabbage, tkwi w pytaniu: Czy tak powstały wiersz nazwie Pan Sztuką? Oczywiście- może nią być. Ale nie musi. Prawda?
Oraz: czy nie byłoby nie na miejscu, gdyby Pański wiersz skrytykował ktoś, kto nie ma pojęcia nawet o budowie wierszy, rodzajach wierszy, rymach, fleksji, składni, etc.? Oczywiście, uwagi krytyczne zapewne pojawiłyby się, ale raczej w obrębie "upodobań", które to słowo (nawiasem: świetnie pasujące do dysputy), przytoczył Pan Cabbage. W stylu : nie podoba mi się, bo nie.
Ps. Tytuł wydaje się interesujący. Czy istnieje możliwość zapoznania się z treścią owego "wierszyka"?
25-03-2009 19:07 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
> Zacznę od tego, że rozmowa (a w zasadzie dysputa, lub spór intelektualny), w której trzeba podkreślać brak złych intencji (tak, by nikt nie poczuł się urażony; "pytam niezłośliwie"), wydaje mi się być co najmniej dziwna. Poprawność polityczna, eh...To tak na marginesie.

   Więc też na marginesie odpowiem, że jestem w tym pytaniu tak niezłośliwy, jak Cabbage w zdaniu: "Dlaczego nie macie w sobie choć tyle rozumu by nie wypowiadać się o sprawach, rzeczach i pojęciach o których macie blade pojęcie ?"...
... nie jest pewien swego, ponadczasowo-uniwersalnego pojęcia.

> Natomiast sedno, o które, być może rozchodzi się również Panu Cabbage, tkwi w pytaniu: Czy tak powstały wiersz nazwie Pan Sztuką? Oczywiście- może nią być. Ale nie musi. Prawda?
   "Prawda pozorna", bo "inną prawdą" jest, że ja nie mam potrzeby nazywać czegoś Sztuką, li tylko w celu "nobilitacji" swego sposobu postrzegania świata. Mnie pisanie ("wierszy" również) jest potrzebne do życia tak samo, jak wbijanie gwoździ w deski dachu- produkt finalny jest identyczny i jest elementem czegoś, co nazywam równowagą emocjonalną (koherencją, po zagranicznemu) - mało istotna różnica tkwi tylko w użytych do jej osiągnięcia narzędziach: słowo, młotek.

>Oraz: czy nie byłoby nie na miejscu, gdyby Pański wiersz skrytykował ktoś, kto nie ma pojęcia nawet o budowie wierszy, rodzajach wierszy, rymach, fleksji, składni, etc.?
   Używając Twojej nomenklatury - nie byłoby na miejscu, lecz ja w tym zdaniu zamieniłbym :krytykę" na "analizę", "interpretację" lub "komentarz"... prawda, że inaczej brzmi? No i wówczas taka rozmowa nabiera sensu.

>Oczywiście, uwagi krytyczne zapewne pojawiłyby się, ale raczej w obrębie "upodobań", które to słowo (nawiasem: świetnie pasujące do dysputy), przytoczył Pan Cabbage.
   Znowu "krytyka" mi tu zgrzyta... mając przesłanki co do Twej biegłości we władaniu językiem Polskim, nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli roboczo nazwę to "manipulacją w celu wytworzenia zamierzonego klimatu podtekstu wypowiedzi", zamiast ekwiwokacją? Zupełnie mi "krytyka" z "upodobaniami" nawet w nawiasie, nie pasuje.

>W stylu : nie podoba mi się, bo nie.
   Jasne... I cóż tu dodać? Uczone dysputy na temat: "co autor miał na myśli" (w domyśle: którą nogą wstał, nim pacnął) mają rację bytu w "saloniku ekspertów" czerpiących korzyści intelektualne lub inne z takich analiz - na forum stricte publicznym jakim jest to forum mam prawo uznać je za szpanerstwo.

>Ps. Tytuł wydaje się interesujący. Czy istnieje możliwość zapoznania się z treścią owego "wierszyka"?
   "Wszystko jest na sprzedaż", ale niektóre rzeczy niekoniecznie teraz, więc niech tak, na razie, zostanie.
25-03-2009 21:49 
 Ocena 1 na 1
sacrool (353 punktów)
Zacznę od faktu podstawowego: jestem kobietą.

>Więc też na marginesie odpowiem, że jestem w tym pytaniu tak niezłośliwy, jak ...

Eh, wszak nie o złośliwość tu idzie, nie o "dopiekanie" bliźniemu. Skąd takie emocjonalne i bardzo osobiste traktowanie tematu? Skończmy już z tym (wszyscy), nim z rozmowy powstanie słowna przepychanka. NIKT TU NIKOGO NIE OBRAŻA, a wszelkie uwagi skierowane są na wypowiedź, nie na "ja" piszące. "Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę...", zaśpiewałby Pan Kazio.


>"Prawda pozorna", bo "inną prawdą" jest, że ja nie mam potrzeby nazywać czegoś Sztuką, li tylko w celu "nobilitacji" swego sposobu postrzegania świata. (...)

Rozumiem jednak, że nie pretenduje Pan do rangi Wisławy Szymborskiej, Białoszewskiego, Miłosza, etc.? Otóż to. Ja również mogę pisywać "wiersze", jako środek wyrazu mojego wewnętrznego ja, mają one dla mnie wartość nieocenioną, są mi potrzebne, jak niektórym pisanie pamiętników. Jednakże nie nazwę siebie poetką, zdając sobie sprawę, że na to trzeba czegoś więcej niż tylko coś napisać.


>Używając Twojej nomenklatury - nie byłoby na miejscu, lecz ja w tym zdaniu zamieniłbym :krytykę" na "analizę", "interpretację" lub "komentarz"...

Nie, nie zgodzę się. Moim zdaniem jest to czcze rozdziobywanie sensu słów, czepianie się mało istotnych szczegółów. Drobiazgowość. Zbędna. W dodatku: słowo "krytyka" nabiera cech pejoratywnych jedynie w potocznym rozumieniu:
www.slowni(*)B09B9554CFC12565ED00458E4F.php
Tak np., gdyby interpretować "krytykę" jako "uwłaczanie", "ocenę naganną, ujemną", itp. kim byłby krytyk literacki? Kimś kto bluzga na piszących wiersze?


>Uczone dysputy na temat: "co autor miał na myśli" (w domyśle: którą nogą wstał, nim pacnął) mają rację bytu w "saloniku ekspertów" czerpiących korzyści intelektualne lub inne z takich analiz - na forum stricte publicznym jakim jest to forum mam prawo uznać je za szpanerstwo.

Proszę wspomnieć czasy szkolne i analizę utworów literackich. Niepotrzebne? Wręcz przeciwnie. Pozwala wielowymiarowo przyjrzeć się dziełu, uczy interpretacji i myślenia.


>"Wszystko jest na sprzedaż", ale niektóre rzeczy niekoniecznie teraz, więc niech tak, na razie, zostanie.

Wedle życzenia. Choć to przecież Pan poruszył tę kwestię. Dał Pan palec, ja jedynie pytam o rękę (bez podtekstów).

25-03-2009 23:00 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
> Zacznę od faktu podstawowego: jestem kobietą.
   Przepraszam, moja nieuwaga.

>>Więc też na marginesie odpowiem, że jestem w tym pytaniu tak niezłośliwy, jak ...
> Eh, wszak nie o złośliwość tu idzie [...]NIKT TU NIKOGO NIE OBRAŻA, a wszelkie uwagi skierowane są na wypowiedź, nie na "ja" piszące.
>

   Stąd moja pomyłka jw.

> "Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę...", zaśpiewałby Pan Kazio.
>

   Jestem za.

>>"Prawda pozorna", bo "inną prawdą" jest, że ja nie mam potrzeby nazywać czegoś Sztuką, li tylko w celu "nobilitacji" swego sposobu postrzegania świata. (...)
> Rozumiem jednak, że nie pretenduje Pan do rangi Wisławy Szymborskiej, Białoszewskiego, Miłosza, etc.? >
   Sugerujesz, że Szymborska, Białoszewski czy Miłosz pretendowali? Jeśli tak, to do czyjej rangi i w jaki sposób? Czy znowu czepiam się słów?

> Otóż to. Ja również mogę pisywać "wiersze", jako środek wyrazu mojego wewnętrznego ja, mają one dla mnie wartość nieocenioną, są mi potrzebne, jak niektórym pisanie pamiętników. Jednakże nie nazwę siebie poetką, zdając sobie sprawę, że na to trzeba czegoś więcej niż tylko coś napisać.
>

   Zgadzam się.

>>Używając Twojej nomenklatury - nie byłoby na miejscu, lecz ja w tym zdaniu zamieniłbym :krytykę" na "analizę", "interpretację" lub "komentarz"...
> Nie, nie zgodzę się. Moim zdaniem jest to czcze rozdziobywanie sensu słów, czepianie się mało istotnych szczegółów. Drobiazgowość. Zbędna. W dodatku: słowo "krytyka" nabiera cech pejoratywnych jedynie w potocznym rozumieniu...
   Więc, jeśli nie w potocznym znaczeniu użyłaś "krytyki", to w jakim? Ja się nie czepiam słów (tak uważam), lecz zwracam uwagę nie tylko na to, że w kontekście są, ale i po co są. Staram się zrozumieć co autor chce mi przekazać przez użycie tych, a nie innych znaków. Ja jestem adresatem tego tekstu(?) i tak go zrozumiałem, ktoś inny mógł go inaczej odczytać... jak ze "sztuką".

> Tak np., gdyby interpretować "krytykę" jako "uwłaczanie", "ocenę naganną, ujemną", itp. kim byłby krytyk literacki? Kimś kto bluzga na piszących wiersze?
>

   "Krytyk", np. literacki jest rodzajem działalności intelektualnej, zawodem. "Eksploatator portu" też nie wydobywa w porcie węgla, czy ropy naftowej, że o zajęciach "hafciarki" lub "ciągacza rur" nie wspomnę. Dlatego w języku Polskim jest sporo synonimów na podobne "okazje".

>>Uczone dysputy na temat: "co autor miał na myśli" (w domyśle: którą nogą wstał, nim pacnął) mają rację bytu w "saloniku ekspertów" czerpiących korzyści intelektualne lub inne z takich analiz - na forum stricte publicznym jakim jest to forum mam prawo uznać je za szpanerstwo.
> Proszę wspomnieć czasy szkolne i analizę utworów literackich. Niepotrzebne? Wręcz przeciwnie. Pozwala wielowymiarowo przyjrzeć się dziełu, uczy interpretacji i myślenia.
>

   Jestem na tym forum między innymi dlatego, że podstawówka jest już wspomnieniem. Niezbyt miłym, dodam.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Tak np., gdyby interpretować "krytykę" jako "uwłaczanie", "ocenę naganną, ujemną", itp. kim byłby krytyk literacki? Kimś kto bluzga na piszących wiersze?
>[/color] [/font]

A czym była by praca p.t. Krytyka władzy sądzenia gdyby rozumieć słowo "krytyka" w potocznym jego znaczeniu?

793471
20-05-2009 22:03 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A czym była by praca p.t. Krytyka władzy sądzenia gdyby rozumieć słowo "krytyka" w potocznym jego znaczeniu?

hmm, dokładnie tym czym jest.

Uzasadniał bym dalej ale w filozofii jest pan co najmniej takim ignorantem jak ja więc byłaby to dyskusja głuchego ze ślepym. Pozdrawiam.
20-05-2009 23:00 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>A czym była by praca p.t. Krytyka władzy sądzenia gdyby rozumieć słowo "krytyka" w potocznym jego znaczeniu?
>hmm, dokładnie tym czym jest.
>Uzasadniał bym dalej ale w filozofii jest pan co najmniej takim ignorantem jak ja więc byłaby to dyskusja głuchego ze ślepym. Pozdrawiam.

O wypraszam sobie! Dyletantem w dziedzinie filozofii jestem na pewno, ale nie ignorantem.

?/!
18-05-2009 02:11 
 Ocena 1 na 3
Sylwek (15472 punktów)
> Może chodzi wyłącznie o sposób uzasadnienia, wywierający na słuchaczach i oglądających wrażenie, że jest to dzieło sztuki?
>Nie, nie chodzi o to.

Mimo wszystko interesuje mnie, o co według pana chodzi?
Sztuka, przynajmniej pierwotnie nierozerwalnie związana była z ewokacja specyficznego stanu emocjonalnego i być może też pewnej refleksji intelektualnej, która jednak zawsze była drugorzędna. Sztuka ludowa, ze względu na nietrwałość swoich dzieł zamknięta była w swego rodzaju repetywności - nowe pokolenia artystów nie musiały wymyślać nic nowego, jako że stare było ciągle nowe. Dopiero wykształcenie się trwałych dzieł sztuki dodało element rozwoju bazujący na krytycznym poszukiwaniu nowych środków wyrazu. Niemniej zawsze było to balansowanie pomiędzy poszukiwaniem nowości a zrozumiałością - nie intelektualna ale intuicyjna zrozumiałością przeżycia estetycznego. Dziś tej zrozumiałości brakuje i dlatego zasadnie jest poddawać w wątpliwość związek między sztuką w klasycznym rozumieniu a zrodzoną ze sztuki kulturową działalnością jaka uprawia się od jakiegoś czasu. Pogląd taki wg. pana niewątpliwie wynika z mojego nieobeznania. Być może ma pan rację. Dla mnie jednak często wydaje się oczywiste, że sztuka nowoczesna - przez swój silnie zintelektualizowany charakter - jest tylko śmieszną i zupełnie nieudana parodią matematyki i nauki.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Piszesz pan bzdury, a ja się zastanawiam czy odpowiadać bo po co?

> Dla mnie jednak często wydaje się oczywiste, że sztuka nowoczesna - przez swój silnie zintelektualizowany charakter - jest tylko śmieszną i zupełnie nieudana parodią matematyki i nauki.

A mnie się wydaje, że się panu zwyczajnie nie podoba. Nawet nie zadał sobie pan trudu by odróżnić pojęcia "sztuka nowoczesna" od pewnych zjawisk bedących jeno pewnymi w niej nurtami. Pars pro toto.
Zupełna ignorancja.
Niech się nadal panu wydaje.


?/!
Sylwek (15472 punktów)

>A mnie się wydaje, że się panu zwyczajnie nie podoba. Nawet nie zadał sobie pan trudu by odróżnić pojęcia "sztuka nowoczesna" od pewnych zjawisk bedących jeno pewnymi w niej nurtami. Pars pro toto.

Kiedy mi się często podoba i porusza mnie. Ale ma pan racje jestem ignorantem i nie mnie mierzyć się w dyskusjach o, jak ostatecznie sam pan przyznał w innym miejscu wątku, kwestiach ezoterycznych wymagających iluminacji. Co prawda na mój ignorancki rozum, iluminacja to wyrafinowana nazwa dla "podoba mi się" ale co tam.

PS. Rzeczywiście wszystko mi się wydaje i myślałem, że tylko dzieci "wiedzą" to i owo o świecie.
23-03-2009 20:17 
 Ocena 2 na 2
sacrool (353 punktów)
>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego.

Szczerze mówiąc Pan, zdaje się, dzieci nie posiada.
Jeśli jednakże się mylę, podejmuję rękawicę: proszę poprosić swą latorośl o namalowanie czegoś podobnego. Zapłacę. Hojnie.


25-03-2009 19:53 
 Ocena 1 na 1
Marcinlet (1935 punktów)
>>>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>>>malowidłem stulecia.
>Szczerze mówiąc, dziecko również potrafiłoby namalować coś takiego.

No to pokaż mi takie dziecko. Kolejny, który uważa, że obraz to musi być realistyczny, jak żywy, a najlepiej to niech się rusza.
23-03-2009 19:32 
 0 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Widać intelektualnie nie dorosłem.

Też mi się tak wydaje.
Dodatkowo, pana wypowiedz niewiele do dyskusji wnosi.
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Dodatkowo, pana wypowiedz nie wiele do dyskusji wnosi.
>
Za to Pana wnosi bardzo dużo, ja przynajmniej określiłem swoje gusta, Pan jakby nic. A szkoda, tym bardziej, że Szydłowiec jest obdarowany prze historię przepięknym zamkiem Szydłowieckich i wspaniałymi zabytkami w ościennych Chlewiskach (zamek Chlewickich i unikatowa huta żelaza). Ale nie wykluczam, że inspiruje Pana bardziej le Corbusier niż zatęchłe mroki budownictwa. Z przyjemnością się rewanżuje.
JATO


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
23-03-2009 20:25 
 Ocena 1 na 1
sacrool (353 punktów)
>Z przyjemnością się rewanżuje.

Mój drogi Panie, rewanż z zastosowaniem odniesień prywatno-osobistych jest co najmniej podrzędnej kategorii, miernym naśladownictwem celności Gołoty, jeśli wie Pan o co chodzi.
Z uszanowaniem.

P.s. Bądźcie przynajmniej konstruktywni, pisząc cokolwiek, bo aż żal serce, ba! nawet dupę, ściska.

24-03-2009 11:08 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Przepraszam, że wklejam odpowiedź pod ten post, ale coś szwankuje i nie mogłem odpowiedzieć tam, gdzie powinienem.

>Szczerze mówiąc Pan, zdaje się, dzieci nie posiada.
Zapraszam na www.nasza-klasa.pl. Nie mam niczego do ukrycia.

>Jeśli jednakże się mylę, podejmuję rękawicę: proszę poprosić swą latorośl o namalowanie czegoś podobnego. Zapłacę. Hojnie.
Nie pisałem o swoich dzieciach. Nie posiadają uzdolnień w tej dziedzinie.

Po prostu chciałem wskazać, że dzieci również tworzą, że można wypromować malarstwo dziecięce. Oczywiście znajdą się, jak na zawołanie, specjaliści od tłumaczenia detali technicznych, intencji autora z uwzględnieniem trudnego dzieciństwa dla przykładu, kolorystyki i innych, nieznanych mi zagadnień. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wcześniejsze bazgroły okażą się dziełami sztuki, za które wszelkiego rodzaju "koneserzy" zapłacą grube pieniądze.
W galeriach zwiedzający będą z zadumą potakiwali, bądź kręcili głowami. Wywiążą się zażarte dyskusje krytyków na ten temat. Media będą prześcigały się w relacjonowaniu transmisji z aukcji.
Ze wszystkiego można uczynić dzieło sztuki.
Jakiś czas temu czytałem, że sprzedaje się zapuszkowane ludzkie odchody(sławnych osób). Oczywiście z odpowiednimi certyfikatami, podpisami etc...
Ceny idą nieustannie w górę. Może to być dobra lokata kapitału...

Nie odmawiam talentu P.Picasso. Z pewnością stworzył coś nowego. Nie wszystko jednak, co namalował musi mi się podobać.
Uwielbiam impresjonistów(Monet, Pissarro, Sisley). Oni są najbardziej odpowiedni dla mojej wrażliwej i romantycznej duszy.
Chętnie dowiem się czegoś od osób wykształconych, chętnie poszerzę swoje horyzonty. Nie oznacza to jednak bezmyślnego przytakiwania.

Pozdrawiam - Zbyszek

>P.s. Bądźcie przynajmniej konstruktywni, pisząc cokolwiek, bo aż żal serce, ba! nawet dupę, ściska.
P.S: To jest dział Kultura. Proszę dostosować się poziomem do tej nazwy.


Prawda jest jedna.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Po prostu chciałem wskazać, że dzieci również tworzą, że można wypromować malarstwo dziecięce. Oczywiście znajdą się, jak na zawołanie, specjaliści od tłumaczenia detali technicznych, intencji autora z uwzględnieniem trudnego dzieciństwa dla przykładu, kolorystyki i innych, nieznanych mi zagadnień. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wcześniejsze bazgroły okażą się dziełami sztuki, za które wszelkiego rodzaju "koneserzy" zapłacą grube pieniądze.
>W galeriach zwiedzający będą z zadumą potakiwali, bądź kręcili głowami. Wywiążą się zażarte dyskusje krytyków na ten temat. Media będą prześcigały się w relacjonowaniu transmisji z aukcji.

W powyższym wykazał się pan brakiem wyobraźni, niewiedzą.
pl.wikipedia.org/wiki/Prymitywizm_(malarstwo)

>Ze wszystkiego można uczynić dzieło sztuki.

Oczywiście, jak pan na to wpadł?!!! Doprawdy zdumiewające jakim cudem uczynił pan takie spostrzeżenie.

>Jakiś czas temu czytałem, że sprzedaje się zapuszkowane ludzkie odchody(sławnych osób). Oczywiście z odpowiednimi certyfikatami, podpisami etc...
>Ceny idą nieustannie w górę. Może to być dobra lokata kapitału...

Co to ma do rzeczy?

>Nie odmawiam talentu P.Picasso. Z pewnością stworzył coś nowego. Nie wszystko jednak, co namalował musi mi się podobać.

A ktoś pana zmusza? Proszę powiedzieć kto, dam mu w ryj!

>Uwielbiam impresjonistów(Monet, Pissarro, Sisley). Oni są najbardziej odpowiedni dla mojej wrażliwej i romantycznej duszy.

Ach, to wiele wyjaśnia. Proszę nie płakać...

>Chętnie dowiem się czegoś od osób wykształconych, chętnie poszerzę swoje horyzonty. Nie oznacza to jednak bezmyślnego przytakiwania.

Z tego co wiem bibliotek jeszcze nie pozamykali.


>>P.s. Bądźcie przynajmniej konstruktywni, pisząc cokolwiek, bo aż żal serce, ba! nawet dupę, ściska.
>P.S: To jest dział Kultura. Proszę dostosować się poziomem do tej nazwy.

A mógłby pan jaśniej? Nie wiem o które znaczenie tego słowa się rozchodzi.
Kulturę polityczną, fizyczną, społeczną, duchową, materialną, osobistą?

793471
24-03-2009 11:16 
 Ocena 2 na 2
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>P.s. Bądźcie przynajmniej konstruktywni, pisząc cokolwiek, bo aż żal serce, ba! nawet dupę, ściska. [/color] [/font]
>
Powyżej jest właśnie przykład elokwencji. Takiej ad personam. Nie ja zacząłem. Ja tylko wyraziłem swoja opinie na temat percepcji sztuki. Wolno mi i nie widzę powodu do obdarowywania mnie inwektywami. Nb. Mój rozmówca miał inny nick, czyżby inne wcielenie?
Serdeczne pozdrowienia i wyrazy szacunku (sic!).
JATO

P.S. Wielbicielem "talentu" Gołoty nie jestem. Proszę zatem o przybliżenie tematu. Nie każdy jest tak intelektualnie bystry jak Pan.
JT.



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
24-03-2009 17:32 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>P.s. Bądźcie przynajmniej konstruktywni, pisząc cokolwiek, bo aż żal serce, ba! nawet dupę, ściska. [/color] [/font]
>>
>Powyżej jest właśnie przykład elokwencji. Takiej ad personam. Nie ja zacząłem. Ja tylko wyraziłem swoja opinie na temat percepcji sztuki. Wolno mi i nie widzę powodu do obdarowywania mnie inwektywami.

    Szczerze mówiąc powinien się pan poczuć obrażony przez Duchampa. On zadrwił z pana bardziej niż my wszyscy razem wzięci.
Pana poprzednik stwierdził, że wszystko może być sztuką. W takim razie pisuar i gówno także.

Według sondażu z 2004 roku, w którym wzięło udział 500 osób ze świata sztuki, za dzieła, które wywarły największy wpływ na rozwój sztuki, "Fontanna" Duchampa zajęła pierwsze miejsce - przed "Pannami z Awinionu" Pabla Picassa i "Dyptykiem Marilyn" Andy'ego Warhola. Dorzućmy więc te dwa dzieła do naszej dyskusji.


793471
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)Odp: Panny z Avignon. Drwina...
>     Szczerze mówiąc powinien się pan poczuć obrażony przez Duchampa. On zadrwił z pana bardziej niż my wszyscy razem wzięci.
>Pana poprzednik stwierdził, że wszystko może być sztuką. W takim razie pisuar i gówno także.
Xawery Dunikowski onegdaj był powiedział do swoich studentów:
Cytat:
"Rzeźbić można nawet w gównie, ale przyznacie państwo, że nie jest to zbyt wdzięczny materiał" .

Owszem można. Zachodzi jednak pytanie. Czy warto? Zaznaczam ponadto, że wspomniany Dunikowski mówił o rzeźbieniu a nie o wystawianiu ekskrementów jako dzieł sztuki. Oddanie stolca nie jest wszak czynnością kreatywną a fizjologiczną. Oczywista nie jestem miarodajny w swoich ocenach. Jam jeno prosty żołnierz i niedouczony cham. To Pan porusza się w obszarze sztuk pięknych z gracją primabaleriny, ja zaś jak słoń w składzie porcelany (ciasnym na dodatek). Tym samym nie jest wykluczone iż oddawanie stolca (lub moczu) może być nad wyraz kreatywne (szczególnie wtedy, gdy podmiot procesu tworzenia cierpi na zatwardzenie lub przerost prostaty)i skutkuje powstaniem dzieła przez duże "D".
Duchamp mnie nie obraził. Miałem wszak wybór. Zaakceptować lub odrzucić. Zaś co do drwiny. Uznałem ten wątek za pytanie odnośnie tego, czym tak na prawdę jest sztuka. Gdzie tu drwina? Widocznie jestem kretynem. Zaszczytne miano idioty przysługuje na tym forum jedynie Zbysławowi. (Panie Zbysławie - wyrazy szacunku).
Mam wielka nadzieję, że Pan, jako Sztuki Koryfeusz, naprowadzi mnie na właściwy trop i wskaże właściwy punkt widzenia.
Serdecznie pozdrawiam.
JATO
PS. "Zapomniałem o wymiocinach i jeszcze paru produktach ludzkiego organizmu. Przepraszam.
JT



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Duchamp mnie nie obraził. Miałem wszak wybór. Zaakceptować lub odrzucić.
Duchamp obraził wszystkich,nawet papieża i mnie także uczucia zranił. Tylko pan tego nie rozumiesz dlatego nie czujesz... A poważniej- czy pan zadał sobie trud zbadania zjawiska jakim był dadaizm?

> Uznałem ten wątek za pytanie odnośnie tego, czym tak na prawdę jest sztuka.
Chyba błędnie. Szanowny założyciel tematu miał chyba inne intencje.
Poza tym, wątpię w możliwość uzyskania jednoznacznej odpowiedzi na tak postawione pytanie.

>Mam wielka nadzieję, że Pan, jako Sztuki Koryfeusz, naprowadzi mnie na właściwy trop i wskaże właściwy punkt widzenia.
Z przyjemnością naprowadzę pana na trop lecz punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W związku z tym mogę zaproponować kilka punktów widzenia a wybór punktu siedzenia zostawiam panu.

>PS. "Zapomniałem o wymiocinach i jeszcze paru produktach ludzkiego organizmu. Przepraszam.
Nic nie szkodzi. Nie gniewam się.


793471
Adamiak (36436 punktów)
>>Duchamp mnie nie obraził. Miałem wszak wybór. Zaakceptować lub odrzucić.
>Duchamp obraził wszystkich...

   Mnie nie, więc ten argument jest nietrafny - mów za siebie.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>>Duchamp mnie nie obraził. Miałem wszak wybór. Zaakceptować lub odrzucić.
>>Duchamp obraził wszystkich...
>   Mnie nie, więc ten argument jest nietrafny - mów za siebie.
No dobrze, pana nie.


793471
23-03-2009 21:35 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Odp: Panny z Avignon. Pytanie podstawowe.

>(...) ja przynajmniej określiłem swoje gusta, Pan jakby nic.

Miałem nadzieję na polemikę a nie rozmowę o gustach (o nich podobno się nie dyskutuje).

793471
sacrool (353 punktów)Odp: Panny z Avignon

A teraz, moi kochani, chwila prawdy:

Rączki w górę, kto miał/ma w jakikolwiek sposób do czynienia z zagadnieniami sztuki, teorią, historią, itp., itd.


23-03-2009 22:02 
 Ocena 2 na 2
julek (1527 punktów)

Absolutnie szanuję wiedzę historyków sztuki,

,- ale zawsze stojąc np. przed obrazem H.Bosch'a słucham /z uwagą / półgodzinnej interpretacji jego dzieła ,- zastanawiam się na ile jest ona spójna z tym co chciał "pokazać" twórca . -

Może należy zgodzić się że często spotykamy się z "nadinterpretacją" .

Z całym szacunkiem julek
24-03-2009 11:13 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>,- ale zawsze stojąc np. przed obrazem H.Bosch'a słucham /z uwagą / półgodzinnej interpretacji jego dzieła ,- zastanawiam się na ile jest ona spójna z tym co chciał "pokazać" twórca . -
> Może należy zgodzić się że często spotykamy się z "nadinterpretacją" .

   Sporo było kiedyś dywagacji, rozmyślań, analiz, wykładni, nadawania patriotycznych znaczeń i przeróżnych innych interpretacji białej maści konia w filmie "Popiół i diament" Wajdy.

   "Jak do tego doszło? Olbrychski tak to tłumaczy: - "Na początku »Popiołu i diamentu« potrzebna była symboliczna scena - jak z »Orki« Chełmońskiego. Tam jest, zdaje się, gniady koń. Ekspozycja szybko siadła, czułość taśmy była wtedy wiele mniejsza niż obecnie. Operator Jerzy Wójcik powiedział: - »W żaden sposób tego nie doświetlę. Muszę mieć coś jaśniejszego«. - » No to dam białego konia « - odpowiedział Wajda". "

   Pozdrawiam.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>,- ale zawsze stojąc np. przed obrazem H.Bosch'a słucham /z uwagą / półgodzinnej interpretacji jego dzieła ,- zastanawiam się na ile jest ona spójna z tym co chciał "pokazać" twórca . -
>> Może należy zgodzić się że często spotykamy się z "nadinterpretacją" .
>   Sporo było kiedyś dywagacji, rozmyślań, analiz, wykładni, nadawania patriotycznych znaczeń i przeróżnych innych interpretacji białej maści konia w filmie "Popiół i diament" Wajdy.
>   "Jak do tego doszło? Olbrychski tak to tłumaczy: - "Na początku »Popiołu i diamentu« potrzebna była symboliczna scena - jak z »Orki« Chełmońskiego. Tam jest, zdaje się, gniady koń. Ekspozycja szybko siadła, czułość taśmy była wtedy wiele mniejsza niż obecnie. Operator Jerzy Wójcik powiedział: - »W żaden sposób tego nie doświetlę. Muszę mieć coś jaśniejszego«. - » No to dam białego konia « - odpowiedział Wajda". "

Co z tego wynika?


793471
24-03-2009 18:52 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Co z tego wynika?

   To zależy dla kogo.
   Mnie przyszło na myśl przysłowie ormiańskie, które mówi, że są ludzie dla których tanie mięso nie ma smaku .
24-03-2009 19:46 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Co z tego wynika?
>   To zależy dla kogo.
>   Mnie przyszło na myśl przysłowie ormiańskie, które mówi, że są ludzie dla których tanie mięso nie ma smaku .

Przysłowie to trafia w sedno. Zostało to udowodnione eksperymentalnie. Fakt ten od dawna wykorzystuje się w reklamie.


793471
27-03-2009 13:36 
 Ocena-1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Co z tego wynika?
>>   To zależy dla kogo.
>>   Mnie przyszło na myśl przysłowie ormiańskie, które mówi, że są ludzie dla których tanie mięso nie ma smaku .
>Przysłowie to trafia w sedno...

   ... snobizmu. 14.pl/Snobizm
placownik (17853 punktów)

>   Sporo było kiedyś dywagacji, rozmyślań, analiz, wykładni, nadawania patriotycznych znaczeń i przeróżnych innych interpretacji białej maści konia w filmie "Popiół i diament" Wajdy.

   Później było już prościej (dla niektórych).


Kadr z filmu "Wszystko na sprzedaż"


   Skąd wziął się na Beacie ten barani kożuch?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Adamiak (36436 punktów)
>>   Sporo było kiedyś dywagacji, rozmyślań, analiz, wykładni, nadawania patriotycznych znaczeń i przeróżnych innych interpretacji białej maści konia w filmie "Popiół i diament" Wajdy.
>   Później było już prościej (dla niektórych).
>

>
Kadr z filmu "Wszystko na sprzedaż"

>   Skąd wziął się na Beacie ten barani kożuch?

   Ten kadr to " Europa w okowach CO2 "*.

   Przecież to wyraźna przestroga w metaforycznej przepowiedni Globalnego Ocieplenia.
   Reżyser przewidując skutki niszczenia środowiska naturalnego (Zarzynany Baran) odział Beatę Tyszkiewicz (Europę-Matkę Ziemię) w symbol uprzemysłowienia jakim jest CO2 pod postacią Kożucha... mięsko zjedzone - pozostało ciepło złudzeń.
   Gorycz rezygnacji w oczach pani Beaty wskazuje na nieuchronność zjawiska.

   Tytuł filmu "Wszystko na sprzedaż" również sugeruje jego krypto przesłanie ekologiczne, a nie film o ludziach kina, jak się do tej pory sądziło...

   Pozdrawiam.

P.S. Ten gostek po prawej to Al Gore...?
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>   Skąd wziął się na Beacie ten barani kożuch?

Nie wiem. Chętnie się dowiem.


793471
25-03-2009 19:58 
 Ocena-1 na 1
Marcinlet (1935 punktów)
> Absolutnie szanuję wiedzę historyków sztuki,
>,- ale zawsze stojąc np. przed obrazem H.Bosch'a słucham /z uwagą / półgodzinnej interpretacji jego dzieła ,- zastanawiam się na ile jest ona spójna z tym co chciał "pokazać" twórca . -

Nie ma żadnego znaczenia co chciał "pokazać" twórca. On tylko namalował obraz, ale już nie będzie go interpretował.
26-03-2009 22:20 
 Ocena 2 na 2
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Nie ma żadnego znaczenia co chciał "pokazać" twórca. On tylko namalował obraz, ale już nie będzie go interpretował.
To po co to interpretowanie - dlaczego w ogóle zakładać, że chciał cokolwiek "pokazać"?
Po co pośrednicy - nie można zostawić tego odbiorcy?
No tak, można opowiedzieć życiorys, umieścić artystę w realiach epoki, przedstawić innych twórców tejże epoki. Byłoby to przygotowanie odbiorcy do odbioru dzieła. Resztę należałoby zostawić jemu samemu. Jeżeli jest dociekliwy, jeżeli dzieło(bądź twórca) go zainteresuje/zauroczy/oczaruje/olśni, sam będzie drążył temat. Jeśli nie - odwróci się i popatrzy na następny obraz.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Nie ma żadnego znaczenia co chciał "pokazać" twórca. On tylko namalował obraz, ale już nie będzie go interpretował.
>To po co to interpretowanie - dlaczego w ogóle zakładać, że chciał cokolwiek "pokazać"?
>Po co pośrednicy - nie można zostawić tego odbiorcy?
>No tak, można opowiedzieć życiorys, umieścić artystę w realiach epoki, przedstawić innych twórców tejże epoki. Byłoby to przygotowanie odbiorcy do odbioru dzieła. Resztę należałoby zostawić jemu samemu. Jeżeli jest dociekliwy, jeżeli dzieło(bądź twórca) go zainteresuje/zauroczy/oczaruje/olśni, sam będzie drążył temat. Jeśli nie - odwróci się i popatrzy na następny obraz.

Powiem krótko. Są różne koncepcje artystyczne, jedne są bardzo wymagające inne prawie wcale. Tak więc sposób interpretacji zależy nie tylko od podmiotu interpretującego ale też od interpretowanego przedmiotu.

793471
24-03-2009 10:53 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

> A teraz, moi kochani, chwila prawdy:
>Rączki w górę, kto miał/ma w jakikolwiek sposób do czynienia z zagadnieniami sztuki, teorią, historią, itp., itd.

>

A jakie to ma znaczenie?
To jest forum publiczne, a nie dla profesjonalistów. Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię na temat poruszany w tym wątku.
Coś mi się podoba, coś innego - nie. To moja sprawa. Często ci maluczcy widzą więcej i szerzej niż niejeden autorytet. Nie podchodzę bezkrytycznie do tego, co mi się podsunie pod nos. Chętnie przyznam rację, jeżeli zostanę przekonany rzeczowymi argumentami.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
24-03-2009 11:48 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Chętnie przyznam rację, jeżeli zostanę przekonany rzeczowymi argumentami.

   ... argumentów Ci się zachciewa - "Koń jaki jest, każdy widzi".

   A, że każdy inaczej...

   Pozdrówka.
25-03-2009 14:19 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Coś mi się podoba, coś innego - nie.

   Można na tym poprzestać, ale można też zadać sobie pytanie: dlaczego.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>>Coś mi się podoba, coś innego - nie.
>   Można na tym poprzestać, ale można też zadać sobie pytanie: dlaczego.
Trafiłeś w dziesiątkę.
A wiesz, że myślałem o tym dzisiaj? - dlaczego różnym ludziom podobają się różne rzeczy. Skąd się to bierze? Czy nie można ustalić/znaleźć/odkryć jakichś zasad, podstaw, wspólnego mianownika dla ludzkich gustów?
To dobry temat na inny wątek.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> dlaczego różnym ludziom podobają się różne rzeczy. Skąd się to bierze? Czy nie można ustalić/znaleźć/odkryć jakichś zasad, podstaw, wspólnego mianownika dla ludzkich gustów?

Można. Badania w trakcie.

>To dobry temat na inny wątek.

Dobry.


793471
05-05-2009 01:03 
 Ocena 1 na 3
dominika (258 punktów)
>> dlaczego różnym ludziom podobają się różne rzeczy. Skąd się to bierze? Czy nie można ustalić/znaleźć/odkryć jakichś zasad, podstaw, wspólnego mianownika dla ludzkich gustów?
>Można. Badania w trakcie.
>>To dobry temat na inny wątek.
>Dobry.
>
793471

Niejeden probowal, pamietamy co poniektorych co to nam chcieli pokazac co NAPRAWDE piekne i na szczescie sie nie udaje przez ostatnie ile, no moze 10 a i wiecej tysiecy lat.
Okazuje sie, ze nie to co ladne tylko to co sie podoba i kazdy powinien wiedziec dla siebie najlepiej.
Od wielu lat pracuje jak to sie mowi przy sztuce i zauwazylam, ze jezeli tzw laik wchodzi do galerii i ma moznosc wyboru np obrazu to wybiera instynktownie najlepszy (nie zaczynajmy znowu dyskusji). Potem zaczyna rodzic sie w oku watpliwosc: 'nie znam sie, to pewnie zaraz mnie wysmieja" i wybiera cos co uwaza, ze komu innemu bedzie sie podobac, np tesciowej, zonie, albo innemu autorytetowi.
Sztuka nie jest prawdziwa, ale jest poza klamstwem i wydaje mi sie, ze kazdy czlowiek posiada w sobie wrazliwosc na rozpoznanie klamstwa. I tu jest pies pogrzebany co do Panien. Jest to w kazdym razie moja opinia po zobaczeniu ich w oryginale. Moze gdyby byly one tylko pewnym etapem, przeszly dalej przez ten most to kto wie, ten patos zrobil z nimi... ach.. z kasa krucho bylo cos czuje, Pablo.

Dopisek nastepnego dnia po obudzeniu sie.

Postanowilam sama isc pod topor i: Panny w porzadku, Panny ok. Malo, Panny jak powiew swiezosci, mydelka, laczki i odrobiny pierwszej krwi w zaduchu mieszczanskich niewietrzonych sypialni. Boze co sie musialo dziac! Jeszcze na dodatek biorac pod uwage, ze byl to rok 1907 tak niedlugo po wieloletnin panowaniu estetyki romantyzmu i monachijskich sosow. Bylo ladnie. Ledwo troszke zaakceptowano impreslonistow, no bo w koncu * tez ladnie. A tu DaDa!
No i nagle cos takiego. Przyznajcie czlowiekowi geniusz i odwage. Henri Bergson zauwazyl, ze u podstaw kazdej tworczej mysli lezy intuicja. Jednakowoz bedzie ona ugruntowana i potwierdzona jezeli pozostaje zbiezna z intuicja tworcza danej epoki. I dlatego Panny sa tak wazne.
Moje plucia i irytacje to Nieszczesna Guernica, nie wiedziec czemu zawsze mi sie myla. Przepraszam Panny, Przepraszam Pabla, Przepraszam wszystkich bogow sztuki. Debil po prostu i to z altzheimerem. Coz.
A tak naprawde to i tej Nieszczesnej Guernice moze warto jeszcze raz sie przyjzec. Dobrze zmieniac tapety i raz na iles tam lat trzeba zrewidowac co sie kiedys myslalo, wywietrzyc sypialnie a moze salon tym bardziej? ))

*) Tu odpowiedz, moze, dla pana "dlaczego różnym ludziom podobają się różne rzeczy.": smak jest tzw acquired taste, czyli rzecz nabyta. Rodzimy sie z mozliwoscia rozpoznania 2 smakow, slodkiego i gorzkiego. Gorzkie czesto trucizna, reszta wiadomo o co chodzi. Tu nie roznimy sie zbytnio. Cala reszta od setek lat daje tematy do niekonczacych sie sporow bo co tu duzo ukrywac nasze preferencje w sztuce nie sa konieczne do przezycia. Moga czasem pomoc, jak kazda zdobyta umiejetnosc, ale nic poza tym. Sa zlepkiem przejetych lub ze wstretem odrzuconych gustow i smaczkow rodzinnych, wyuczonych, przyjetych lub odrzuconych w zaleznosci od skojarzen czesto irracjonalnych. Jak wiadomo smak, dzwiek, kolor laczy nas z ta czescia mozgu gdzie skladowane sa wspomnienia (Proust). Na poczatku i na koncu wiemy co NAM sie podoba. Wiec moze jednak potrzebne do przezycia? Jako pokazanie koloru w grupie, przynaleznosc. Lubie Picassa, nie lubie Rembrandta, lubie Impresjonistow, nie znosze Techno, lubie muzyke latino. (nie ja, to przyklady, Rembrandt to geniusz, najwiekszy!) A jednak. Oswiecilo mnie.

Piotr Patucha (2279 punktów)
>Rembrandt to geniusz, najwiekszy! A jednak. Oswiecilo mnie.

Coś nas łączy. Rembrandta podziwiałem w Luwrze, miał swój zakątek: "Medytujący filozof", "Batszeba" i "Ćwierć wołu". Ten ostatni przypomina mi twórczość znajomego poety, który zresztą w "Ogrodzie Wolności" sprzedaje się najlepiej.

Tak czy owak największe wrażenie wywarł na mnie obraz zatytułowany "Żydowska narzeczona". Planuję nawet wyjazd do Rijksmuseum. Ktoś jedzie ze mną?



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
05-05-2009 21:57 
 Ocena 1 na 3
dominika (258 punktów)
>>Rembrandt to geniusz, najwiekszy! A jednak. Oswiecilo mnie.
>Coś nas łączy. Rembrandta podziwiałem w Luwrze, miał swój zakątek: "Medytujący filozof", "Batszeba" i "Ćwierć wołu". Ten ostatni przypomina mi twórczość znajomego poety, który zresztą w "Ogrodzie Wolności" sprzedaje się najlepiej.
>Tak czy owak największe wrażenie wywarł na mnie obraz zatytułowany "Żydowska narzeczona". Planuję nawet wyjazd do Rijksmuseum. Ktoś jedzie ze mną?
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

Miszkam w Amsterdamie. Moge pokazac Rijks. Ale... Zydowska Narzeczona to ja nie jestem taka pewna czy jego 100% wlasnej genialnej absolutnie reki. Byl wtedy slawny, wziety, mial duzo zamowien, uczniow i wielbicieli. Jego koncept, jego kompozycja na pewno, jego wszystko co wazne, ale wykonczeniowka? hmmm...
W rezultacie warsztat malarski w 17 wieku byl po prostu warsztatem, duzo tam bylo rzemiosla. Jak mistrz podpisal to znaczy bylo jego. Andy Warhol pozniej zlosliwie przeniosl ten koncept do zakompleksialej Ameryki. Ameryka odwdzieczyla mu sie tym co miala najlepszego: pieniedzmi. No ale zarty na bok.
W Mauritshuis jest najpiekniejszy portret Rembrandta, autoportret jak juz byl starym, zmeczonym czlowiekiem. Lzy same leca. Nawet jak patrzy sie z odleglosci 3 centymetrow to warstwa malarska jeszcze zyje. Jeszcze ma wyraz mam na mysl, w 3 wymiarach. Nikt tego nie potrafil. Vermeer to naukowiec. Z 3, no nawet z 10 cm u niego warstwa robi sie po prostu tym czym jest, umiera, magia zanika. Troche trudno tak pokrotce wytlumaczyc No nic, moge kiedys pokazac.
to on.
Piotr Patucha (2279 punktów)
Dobrze, a teraz obiecany wykład na temat Mondriana.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
08-05-2009 18:27 
 Ocena 1 na 1
dominika (258 punktów)
>Dobrze, a teraz obiecany wykład na temat Mondriana.
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

>

napisze, ale dopiero po chorobie i jak bedzie troche czasu. Ale kto tam wie co mi nagle do glowy strzeli. Nudze sie toche chora w domu, stad taka aktywnosc na forum. Moze i czas Mondriana przyjdzie. W poniedzialek juz koniec tego dobrego.
Piotr Patucha (2279 punktów)
Śmielej. Przecież nie chodzi o długi na cztery strony elaborat. Ciekawy jestem, w jaki sposób percypujesz jego twórczość.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
11-05-2009 02:02 
 Ocena 2 na 2
dominika (258 punktów)
>Śmielej. Przecież nie chodzi o długi na cztery strony elaborat. Ciekawy jestem, w jaki sposób percypujesz jego twórczość.
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

Wiesz, z tym Mondrianem to nie jest taka prosta sprawa. Stad wahanie.

Mondrian, primo Mondriaan byl Holendrem. Należy o tym pamiętać. Byl z bardzo religijnego, kalwinistycznego gniazda, co oznacza BARDZO WAŻNE!!! ze miał Misje. Co niezwykle istotne, odszedł w którymś momencie od Wiary Ojców. Mozę wtedy zmienił nazwisko na Mondrian. Ale jako człowiek widocznie potrzebujący kierunku, szukał, kręcił sie w rożnych środowiskach az trafił jakoś do modnych w tym czasie teozofów i to zastąpiło Wiarę Ojców i dało upust typowej dla kalwinisty i Holendra potrzebie głoszenia Nauki. Byl bardzo zdolnym malarzem i bardzo zdolnym portrecista. Niestety tu miał pecha, bo w zawierusze kariery, zresztą od początku udanej, oblał parę razy egzamin z anatomii i tak został pejzażysta. Znakomitym zresztą. Szybkie szkice, genialne w kolorze. Jeżeli w tych swoich późniejszych płaszczyznach geometrycznych i koloro-nie kolorach nie byl pierwszy, byl na pewno najbardziej wierzący. Jak przestudiuje sie jego technikę, to jest tam tyle przemyślenia, koncentracji, uwagi, Boże, jak on nie chciał zgrzeszyć!
Ja osobiście dużo bardziej lubie jego przejściowy okres, z Uden, z Winterswijk kolorystyczny, czerwone młyny, pejzaże z niesamowitym niebem, ten okres, gdzie nie byl jeszcze taki sztywny w przez siebie wymyślonych regułach. Myśle, ze trudno jest go "lubic" Jest rozpoznawalny, byl odważny, ale tez właściwie dlatego, ze uważał, ze stoi za nim jedyna słuszna prawda. Nie wiem, moze jednak jakoś przedostał sie mimo zdrady WO do tego jego nieba obiecanego predestynacja.
Czasem przemycał cos z siebie. W portretach. W 30 latach, kiedy miał juz wypracowany ten swój styl (miałam taka sukienkę, podróbka prl z YSL) to malował zupełnie klasyczne, figuratywne portrety, naprawdę dobre. (mogę wstawić zdjęcia, dzisiaj juz późno) Kompletna schizofrenia. Jakby trąbił z ambony a cichcem czytał Owidiusza.
Myśle, ze byl niezłym nudziarzem i nie wyszłabym za niego za maz nawet gdyby mi za to płacili. Te oblane egzaminy z anatomii jakoś sugerują raczej zainteresowania ezo- niz erotyczne. Moge sie mylic.

Holendrzy kupili za wielkie pieniądze, za wielkie kombinacje i przy pomocy paru łapówek Victory Boogie Woogie (ostatnie) Ciekawe, czy pójdą wszyscy kolektywnie do nieba mimo oszustw i łapówek za to, ze Piet nie, ale za to cenny obraz wrócił do WO?( Wiary Ojców)

Ah. Tym razem ja mam pytanie. Na Protestantów, a Kalwinistów szczególna Laska Boska spływa jak maja pieniądze. Kiedy spływa na Katolików, tzn za co? Inaczej: Bog kocha Protestantów jak maja pieniądze, za co kocha Katolików? A Muzułmanów?

______________________________
Korekta polskich znakow auto firefox czyli jest jak jest
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

Bravo, Bravissimo!
Jak ja żałuję, że to nie Ty uczyłaś mnie historii sztuki!

Teraz proszę o fontannie, o Co właściwie sprawia, że nasze mieszkania są tak odmienne, tak pociągającei błękitnych monochromach!

Na zadane pytanie nie odpowiadam, psze pani, bo nie jest to lekcja religii.

?/!
12-05-2009 11:57 
 Ocena 2 na 2
dominika (258 punktów)
>Bravo, Bravissimo!
>Jak ja żałuję, że to nie Ty uczyłaś mnie historii sztuki!
> o Co właściwie sprawia, że nasze mieszkania są tak odmienne, tak pociągającei błękitnych monochromach!
>Na zadane pytanie nie odpowiadam, psze pani, bo nie jest to lekcja religii.
>
?/!


No, no, prosze nie pokazywac pani jezyka bo wstawie do kata.
Nie mialam zamiaru dawac wykladu, odpowiadalam na pytanie p.Piotra. Jaki Monrian jest kazdy widzi
Niejeden juz wypowiadal sie bardzo madrze i uczenie, a czytal pan gdzies jakim moglby byc kochankiem? No?

"Teraz proszę o fontannie", Huh???? Jakiej fontannie? Bo juz sama nie wiem.....

Blekitne monochromy sa zimne jak lutowy poranek ale moze to panu pomoze w rozszyfrowaniu tajemnicy. Kiedy kobieta, po uplywie odpowiedniego czasu, pyta mezczyzne co miala na sobie podczas pierwszej randki, odpowiedz czesto brzmi: niebieska sukienke, nawet jezeli byla naga.

Wg. roznych teorii blekit daje poczucie przestrzeni, oddechu, nasze male mieszkania wydaja sie po prostu wieksze. Ale moge wglebic sie w temat.

Kobiety czuje sie bezpiecznie w lososiowych wnetrzach, zauwazylam.
No, lece do roboty, bo ucieknie.
14-05-2009 22:33 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>Bravo, Bravissimo!
>>Jak ja żałuję, że to nie Ty uczyłaś mnie historii sztuki!

Flirt się rozwija, tworzy się nowa, pełna kokieteryjnego nepotyzmu klika znawców Sztuki...

Przy okazji, wiatraki Mondriana to guano, masakra, rzeź niewiątek i totalna katastrofa. Nie zapominajmy o tym.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
15-05-2009 01:42 
 Ocena 3 na 3
dominika (258 punktów)
>>>Bravo, Bravissimo!
>>>Jak ja żałuję, że to nie Ty uczyłaś mnie historii sztuki!
>Flirt się rozwija, tworzy się nowa, pełna kokieteryjnego nepotyzmu klika znawców Sztuki...
>Przy okazji, wiatraki Mondriana to . Nie zapominajmy o tym.
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

>
Guano? a ten?

Jest dość duży i robi wrazenie w oryginale. Rozpościera sie jak sep, no w kazdym razie straszy.
Fakt, ze z innymi to rożnie. On, Piet, w ogole byl nierówny. Nudy na pudy, monachijskie sosy "guano, masakra, rzeź niewiątek i totalna katastrofa" a nagle cos takiego:


jak gdyby czemuś, jakiejs tęsknocie od czasu do czasu udało sie wydostać spod pancerza
One sobie tańczą jak młode czarownice, te drzewa. w oryginale jest bardziej czerwonyNo i dalej nudy i powaga sytuacji. A moze czasem byl w stanie wskazującym na....? Czy to wiadomo z teozofami.

Swoja droga, to trochę zal Mondriana jak widać jego próby wyrwania sie z twardych reguł, z wiecznej zielonosci szarości i brązowosci krajobrazu, ze ścisle narzuconych zasad i jak widać ile go kosztowało, zeby w rezultacie wrócić do tego samego.
Dlatego wzrusza mnie chyba najbardziej ten jego obrazek, ktory daje wam w podarunku na dobranoc



Chmurka jest rozowa, bo na podgladzie zobaczylam, ze tu wyglada jakos bardzo pomaranczowo i fallicznie (ale to moze takie moje skojarzenia).
Prosze do wyroczni google: "mondriaan rode wolk" i szukac w obrazkach

namalowal w 1909.
Pozdrowienia.
Koncze z Mondrianem, bo jak juz nadmieniłam, to nudziarz.

Jak zwykle dopisek pozniej.
Zastanowilam sie. Nie do tego samego. Do swojego WLASNEGO swiata zasad i regul, moze opartych na WO (wierze itd) ale jego wlasnego postrzegania swiata, estetyki, filozofii. To duzo. Moze wlasnie dlatego mimo nudziarstwa zostawil "kregi na wodzie". byl autentyczny.
If you can't fight them, join them, ale na wlasnych zasadach
15-05-2009 14:56 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Koncze z Mondrianem, bo jak juz nadmieniłam, to nudziarz.

Może był nazbyt staroświecki. Współcześni artyści, najwięksi, są nietuzinkowi, walczą z nudą i uznanym wzorcem. Kiedy Ja i Moja Skło napiłemy się winka, uwielbiamy czytać na głos życiorysy wielkich muzyków. Najbardziej lubimy tych kontrowersyjnych. Dzięki naszym lekturom, dowiedziałem się m.in., że Marilyn Manson maluje, bodajże akwarele i pastele(sic!) - a jego sztuka cieszy się dużą popularnością. Nigdy go o to nie podejrzewałem, a jednak!

Wiedziałem, że wstawisz się w obronie Mondriana, bowiem "Mondrian wielkim malarzem był". Historia sztuki, podobnie jak historia filozofii, pełna jest takich przypadków. Człowiek zindoktrynowanymi opiniami biegłych, długo błądzi w tej alei sfinksów, myśląc, że hołubiąc twórcę, którego cenił salon, odkrył istotę wszechrzeczy bądź trafił na ślad piękna.

A przecież pierwsza intuicja podpowiada takie proste rozwiązania.

No cóż - w związku z Twoją teodyceą Mondriana dedykuję Ci utwór Mercurego, który z pewnością do nudziarzy nie należał.

www.youtube.com/watch?v=9f3HcT9toww - użyj słuchawek, bądź sprzętu nagłaśniającego. Tuby trzeba słuchać będąc odpowiednio wyposażonym.

Pozdrawiam.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
15-05-2009 22:39 
 Ocena 1 na 1
dominika (258 punktów)

Freddy Forever!!!moj mac jest wyposażony jak trza. Nie kieruje sie autorytetami, nigdy za bardzo tego nie robiłam, salony mnie nudzą i nie powiem co tam robię za zasłona. Niemniej widzę co jest uniwersalnie dobre, co zostaje. Ale niekoniecznie musze lubić. Mondrian w moich oczach wielkim malarzem nie byl. Ja sie zawsze wstawię w obronie autentyczności, uczciwości w tworzeniu, śladu glutinum mundi.
A co robi twój Marilyn Manson jak nie trąbi z ambony a cichcem czyta Owidiusza? (niezly pomysl czytanie zyciorysow po winku) Tylko nie wiem czy cos po sobie zostawi po 100 latach. Kto zostawi to moze Tupac Shakur.
Gdzies przypomina mi Roberta Burnsa? całkiem inaczej ale...tez outsider.
A znasz takiego Rosjanina, nie żyje niedawno, samobójstwo, Boris Ryzhy (tak u nas pisza). To poezja jak rap, ale rytmiczna i jednocześnie melodyjna, poszukaj sobie i słuchaj, nie czytaj w tłumaczeniu, bez sensu.
I jeszcze Mały prezencik dla ciebie i Sklo (huh?)

www.youtube.com/watch?v=IZdAzLc0pbA
gdzies to juz wkleiłam ale to tak piękne, ze można częściej. Posłuchaj tak ze 3 razy pod rząd, wciąga jak narkotyk.

jestes filozofem, prawda? Czy możesz mi odpowiedziec na to wczesniejsze pytanie? Ale tak jednym zdaniem jak "Bog kocha Protestantow za to, ze maja pieniadze" A zo co Katolikow i Muzulmanow? A Zydow? A cala reszte? No poprzestane na tych trzech


Pozdrowienia
16-05-2009 10:25 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
dominika (258 punktów)
16-05-2009 21:03 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
>gdzies to juz wkleiłam ale to tak piękne, ze można częściej. Posłuchaj tak ze 3 razy pod rząd, wciąga jak narkotyk.

Bardzo lubię Cheba. Dzięki.

>Czy możesz mi odpowiedziec na to wczesniejsze pytanie? Ale tak jednym zdaniem jak "Bog kocha Protestantow za to, ze maja pieniadze" A zo co Katolikow i Muzulmanow? A Zydow? A cala reszte? No poprzestane na tych trzech

Bóg kocha Żydów, pamiętasz holocaust?
Bóg kocha muzułamanów, zwłaszcza kobiety, którym wycięto łechtaczki, które zostały zamordowane przez członków swoich rodzin.
Katolików też kocha, szczególnie wtedy, gdy oddają mu cześć na kolanach.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
17-05-2009 00:25 
 Ocena 1 na 1
dominika (258 punktów)
>>gdzies to juz wkleiłam ale to tak piękne, ze można częściej. Posłuchaj tak ze 3 razy pod rząd, wciąga jak narkotyk.
>Bardzo lubię Cheba. Dzięki.
>>Czy możesz mi odpowiedziec na to wczesniejsze pytanie? Ale tak jednym zdaniem jak "Bog kocha Protestantow za to, ze maja pieniadze" A zo co Katolikow i Muzulmanow? A Zydow? A cala reszte? No poprzestane na tych trzech
>Bóg kocha Żydów, pamiętasz holocaust?
>Bóg kocha muzułamanów, zwłaszcza kobiety, którym wycięto łechtaczki, które zostały zamordowane przez członków swoich rodzin.
>Katolików też kocha, szczególnie wtedy, gdy oddają mu cześć na kolanach.
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

Ok, dziekuje tzn:
Zydow kocha, kiedy cierpia w milczeniu, muzulmanow, kiedy trzymaja w karnosci swoje kobiety (za to pewnie po smierci kazdemu nalezy sie te 70 dziewic z lechtaczkami), a Katolikow kiedy kornie przyznaja sie do winy? To juz chyba najlepiej byc Protestantem, chcociaz jako facet Muzulmanin tez najgorzej nie ma. Jako kobieta chyba wszedzie mam przesrane. I tak nie pozostaje mi nic innego jak byc czarownica.
16-05-2009 11:17 
 Ocena 2 na 2
dominika (258 punktów)
>Może był nazbyt staroświecki. Współcześni artyści, najwięksi, są nietuzinkowi, walczą z nudą i uznanym wzorcem.

Czy ty sobie wyobrazasz jaki on musial byc nietuzinkowy w swoim czasie? Postaraj sie tez spojrzec na niego oczami jego wspolczesnych.
16-05-2009 21:05 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Czy ty sobie wyobrazasz jaki on musial byc nietuzinkowy w swoim czasie? Postaraj sie tez spojrzec na niego oczami jego wspolczesnych.

Zupełnie jak Bóg.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
17-05-2009 00:26 
 Ocena 2 na 2
dominika (258 punktów)
>>Czy ty sobie wyobrazasz jaki on musial byc nietuzinkowy w swoim czasie? Postaraj sie tez spojrzec na niego oczami jego wspolczesnych.
>Zupełnie jak Bóg.
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

Pokazuje jezyk bardzo figlarnie
17-05-2009 23:29 
 Ocena 3 na 3
metsys (1088 punktów)
>>>Czy ty sobie wyobrazasz jaki on musial byc nietuzinkowy w swoim czasie? Postaraj sie tez spojrzec na niego oczami jego wspolczesnych.
>>Zupełnie jak Bóg.
>>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

> Pokazuje jezyk bardzo figlarnie

Wiecie co? Przeczytałem Wasze wypowiedzi kilkakrotnie. Dawno nie odbierałem aż tak silnie fal, na których nadają dwie osoby. Kobieta i mężczyzna. Rozmawiajcie dalej, gdyż miłą jest dla mej duszy Wasza rozmowa...
Pozdrawiam.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
dominika (258 punktów)
>>>>Czy ty sobie wyobrazasz jaki on musial byc nietuzinkowy w swoim czasie? Postaraj sie tez spojrzec na niego oczami jego wspolczesnych.
>>>Zupełnie jak Bóg.
>>>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

>> Pokazuje jezyk bardzo figlarnie
>Wiecie co? Przeczytałem Wasze wypowiedzi kilkakrotnie. Dawno nie odbierałem aż tak silnie fal, na których nadają dwie osoby. Kobieta i mężczyzna. Rozmawiajcie dalej, gdyż miłą jest dla mej duszy Wasza rozmowa...
>Pozdrawiam.
>
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...

No to mysle, ze zakonczyl Pan nasza mila pogawedke, teraz to juz slowo mi przez Maca nie przejdzie...
Ale dziekuje, mily komentarz.
Pozdrawiam.
20-05-2009 22:48 
 Ocena 2 na 2
metsys (1088 punktów)

>No to mysle, ze zakonczyl Pan nasza mila pogawedke, teraz to juz slowo mi przez Maca nie przejdzie...

Proponuję upychać je pojedynczo przez szparki. Może tak jak kropla skałę...

>Ale dziekuje, mily komentarz.
>Pozdrawiam.

Proszę. Dyć widno w szkodę wlazłem, alem takowej robić nie miał zamiaru. Wybaczcie prostactwo i plebejstwo moje. Już w kąt umykam.

jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...
dominika (258 punktów)
>>No to mysle, ze zakonczyl Pan nasza mila pogawedke, teraz to juz slowo mi przez Maca nie przejdzie...
>Proponuję upychać je pojedynczo przez szparki. Może tak jak kropla skałę...
>>Ale dziekuje, mily komentarz.
>>Pozdrawiam.
>Proszę. Dyć widno w szkodę wlazłem, alem takowej robić nie miał zamiaru. Wybaczcie prostactwo i plebejstwo moje. Już w kąt umykam.
>
jestem jednym z miliardów szczęściarzy pośród bilionów pechowców, któremu udało się zobaczyć świat...

Nie szkodzi. Bedziemy sie spotykac tu i tam
Arpia (109 punktów)

>> Zupełnie jak Bóg <<

Czy wszystkie wątki prowadzą do B(boga)?

A może tak mnogosc interpretacji, ich historycznosc, otwiera na dzieło, a ono otwiera widza na kolejną interpretację?
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Czy wszystkie wątki prowadzą do B(boga)?

Czasem, kiedy przeglądam Racjonalistę, dochodzę do takiego właśnie wniosku. Gdyby nie moderatorzy - w większości erudyci pozbawieni złudzeń - każdy wątek sprowadzałby się do kwestii: czy bozia się o nas troszczy?



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
dominika (258 punktów)
>>Czy wszystkie wątki prowadzą do B(boga)?
>Czasem, kiedy przeglądam Racjonalistę, dochodzę do takiego właśnie wniosku. Gdyby nie moderatorzy - w większości erudyci pozbawieni złudzeń - każdy wątek sprowadzałby się do kwestii: czy bozia się o nas troszczy?
>
"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl

A tu sprawa jest calkiem oczywista, ze troszczy sie tylko o tych co i bez bozi dobrze sobie radza
dominika (258 punktów)
Ok, przepraszam za angielski, myslalam, ze robisz sobie ze mnie zarty, a jestem bardzo sroga pani.
Jezeli chcesz to moge ci cos w stylu Mondriana napisac o Hamiltonie i pop-arcie (albo tylko o tym jednym kolazu), nie skojarzylam, bo tytul byl po polsku i o Duchampie, no w kazdym razie o urynale i o objet truvee (readymades), Postaram sie jakos napisac to ladnym polskim. Tylko bez wysmiewania sie. Chyba, ze wiesz wiecej ode mnie. To napisz ty. Ale prawda, ze pokoj wydaje sie wiekszy w blekitnym monochromie?

Pozdrawiam.
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Byl bardzo zdolnym malarzem i bardzo zdolnym portrecista.

Tak, masz rację, był zdolnym portrecistą. Przyznam, że parę lat temu, kiedy za pomocą pewnych znanych publikacji zapoznałem się z jego twórczością, głównie abstrakcjami, przyszło mi do głowy, że byłby znacznie bardziej przekonujący w roli portrecisty. Teraz kiedy przeglądam jest prace, dostrzegam w nim dużą rożnorodność. Dzięki tobie odkryłem go na nowo. "Portret dziewczyny z kwiatami" przypomina mi prace Olgi Boznańskiej, dobrze pamiętam jej magiczną dziewczynę z chryzantemami. Te oczy, ten błysk - zawsze kiedy odwiedzam stała ekspozycję Muzeum Śląskiego, wlepiam wzrok w te boskie ślepia dziewczyn Olgi Boznańskiej.

Teraz zmykam - ruszam w teren, więc może póxniej dopiszę coś więcej.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
11-05-2009 17:37 
 Ocena-1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

Nie podrywaj pani Piotrusiu.

?/!
27-03-2009 13:06 
 Ocena 2 na 4
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)Odp: Panny z Avignon, kolejne pytanie.
>Rączki w górę, kto miał/ma w jakikolwiek sposób do czynienia z zagadnieniami sztuki, teorią, historią, itp., itd.[/color]
> [/font]
Czy percepcja sztuki wymaga posiadania wiedzy akademickiej, no choćby salonowej na poziomie "maturalnym"? Jeżeli tak to Panu wara od komputera. To moja zawodowa działka. (Chyba, że ma Pan/Pani magisterium a przynajmniej średnie wykształcenie w dziedzinie zwanej Informatyka). Nawet nie powinien Pan/Pani dotykać klawiatury. Od aptek równie z dala - to domena farmaceutów. Etc... Opieka nad dziećmi? Tylko dla wykwalifikowanych pedagogów, płodzenie dzieci - tylko ginekolodzy położnicy z drugą specjalizacją - seksuologia. Bzdurę można mnożyć.
A tak przy okazji. Historia sztuki to taki mój konik (drobny, malutki, kucyk rzec można). Aliści jedynie amatorski. Taki tyci i nie profesjonalny (jakie skromne 60 woluminów w mojej domowej bibliotece). Jako trep i technokrata po prostu nie umiem czytać. Post przeczytałem jakie naście razy, aby dobrze zrozumieć. Tu doznałem oświecenia. Sztuka (rzecz jasna prawdziwa )dostępną jest jedynie wtajemniczonym. Tym, którzy doznali iluminacji. Ezoteryka czy co?
JATO

P.S. Jako entuzjasta sztuki klasycznej (niedouczony oczywiście) uważam, że w słynnej Galerii Porczyńskich im. Jana Pawła II (sic!) około 90 % eksponatów to kicze. Najlepsze są dzieła Impresjonistów. Jednako pewnie się mylę.
JT



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
27-03-2009 19:47 
 Ocena 2 na 2
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Rączki w górę, kto miał/ma w jakikolwiek sposób do czynienia z zagadnieniami sztuki, teorią, historią, itp., itd.[/color]
>> [/font]
>Czy percepcja sztuki wymaga posiadania wiedzy akademickiej, no choćby salonowej na poziomie "maturalnym"?
Nie nie wymaga. Gdybym stwierdził inaczej zdyskredytowałbym sam siebie(edukacje w polskim systemie szkolnictwa zakończyłem na kilka miesięcy przed egzaminem maturalnym- zaraz po lekturze Ferdydurke).
>Jeżeli tak to Panu wara od komputera. To moja zawodowa działka. (Chyba, że ma Pan/Pani magisterium a przynajmniej średnie wykształcenie w dziedzinie zwanej Informatyka). Nawet nie powinien Pan/Pani dotykać klawiatury. Od aptek równie z dala - to domena farmaceutów. Etc... Opieka nad dziećmi? Tylko dla wykwalifikowanych pedagogów, płodzenie dzieci - tylko ginekolodzy położnicy z drugą specjalizacją - seksuologia. Bzdurę można mnożyć.
    Przykład ten jest chyba nieprzemyślany przez pana, a na pewno niecelny. Niemniej jednak chyba wiem o co panu chodzi i odpowiadam.
    Nikt panu nie zabrania kontaktu ze sztuką, a ja nawet szczerze zachęcam (nie tylko pana). Podobnie z filozofią. Każdy może czytać "Mini- wykładach o maxi- sprawach", ale czy fakt ich przeczytania czyni z kogoś kompetentnym na tyle by ferować wyroki o maxi-sprawach? Moim zdaniem nie. Podobnie znajomość tabliczki mnożenia nie czyni z księdza kogoś kto może zanegować teorię względności. A czy umiejętność korzystania z komputera pozwala mi na coś więcej niż na korzystanie z niego? Itd.
>A tak przy okazji. Historia sztuki to taki mój konik (drobny, malutki, kucyk rzec można). Aliści jedynie amatorski. Taki tyci i nie profesjonalny (jakie skromne 60 woluminów w mojej domowej bibliotece). Jako trep i technokrata po prostu nie umiem czytać. Post przeczytałem jakie naście razy, aby dobrze zrozumieć.
To może teraz obaj dołożymy na swe półki Historię piękna i Historię brzydoty (pod redakcją Umberto Eco)?
Nie wiem, o czym te pańskie woluminy są, ale chyba nie ma tam zbyt wiele o sztuce współczesnej. A na pewno niewiele na temat dadaizmu a ze wspomnianej wyżej pozycji może się pan dowiedzieć jak postrzegać poetykę przedmiotu znalezionego (ready-made) która na początku wieku zaproponował Duchamp.

Tu doznałem oświecenia. Sztuka (rzecz jasna prawdziwa )dostępną jest jedynie wtajemniczonym. Tym, którzy doznali iluminacji. Ezoteryka czy co?
W wielu przypadkach najogólniej mówiąc TAK właśnie jest.

>Najlepsze są dzieła Impresjonistów.
Powinno być- Moim zdaniem najlepsze są dzieła impresjonistów.


793471
28-03-2009 20:55 
 Ocena 1 na 1
JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów)
>Powinno być- Moim zdaniem najlepsze są dzieła impresjonistów.
>
793471

Jest to dopuszczalny skrót myślowy. Znaczenie wynika z kontekstu.
Cdn... Dzisiaj nie mam siły i czasu.
JATO

PS. "+"



Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
30-03-2009 00:01 
 Ocena 1 na 1
sacrool (353 punktów)
>Czy percepcja sztuki wymaga posiadania wiedzy akademickiej, no choćby salonowej na poziomie "maturalnym"? Jeżeli tak to Panu wara od komputera. To moja zawodowa działka. (Chyba, że ma Pan/Pani magisterium a przynajmniej średnie wykształcenie w dziedzinie zwanej Informatyka). Nawet nie powinien Pan/Pani dotykać klawiatury. Od aptek równie z dala - to domena farmaceutów. Etc... Opieka nad dziećmi? Tylko dla wykwalifikowanych pedagogów, płodzenie dzieci - tylko ginekolodzy położnicy z drugą specjalizacją - seksuologia.

Drogi Panie, dostrzegam w Pańskim rozumowaniu dwa podstawowe błędy: 1) błąd polegający na braku spójności wewnętrznej rozumowania; 2) błąd odnoszący się na całkowitej nietrafności rozumowania.
Ad.1) Skoro, wedle przykładu, ginekologom- płodzenie dzieci, pedagogom zaś- ich wychowywanie, w jaki sposób Ci drudzy mają te dzieci "zdobyć"?
Ad.2) Drugi błąd wynika z całokształtu kierunku, w jakim przypuścił Pan atak. Znaczy: jak na mój gust nietrafnie celuje Pan argumentami w moją wypowiedź, gdyż argumenty same sobie przeczą. Oto bowiem, na nieszczęsnym przykładzie farmaceutów i aptek, napiszę tak: skoro nie jestem farmaceutą, nie widzę powodu trzymania się "z dala" od aptek. Natomiast widzę powód, dla którego nie będę, nie posiadając wykształcenia w tym kierunku, próbować mieszać lekarstwa i specyfiki celem wytworzenia np. maści, czy też: nie mi doradzać w kwestii najlepszych leków i medykamentów.
Ergo- proszę przemyśleć drogę swego argumentowania. I nie zbaczać na nonsensowne manowce.

Co do sztuki zaś...Gratuluję konika (Pony?).
Ale, ale...nie oddalajmy się naszymi swarami od tematu.
Wracając
W zainspirowaniu pewnym artykułem* dodam jednak, że sztuka jest pewnym stanem świadomości, rodzajem myślenia i bycia. Jest awangardą rzeczywistości. Tym samym, z takową rzeczywistością nie musi mieć cokolwiek wspólnego. Lecz to dot. wątku głównego...


____________
* M. Górska, Poezja- sztuka totalna . [W: ] Puzdro, Grudzień 2007, nr 4.
sacrool (353 punktów)Odp: Panny z Avignon
Skoro jest to "forum publiczne", nie zakładające w domyśle znawstwa, choćby w niewielkim stopniu, przedmiotu rozmowy, byłoby nader wskazane, aby pisać o swych gustach i własnym zdaniu. Krytyka, czy też omawianie sztuki (jak i każdej innej dziedziny), wymaga chociażby jakiegoś poziomu wiedzy na jej temat. Skoro rozmowa ma przybierać formę laickości, proszę bardzo. Ale niech w takiej formie zostanie, miast predysponować do konwersacji znamionującej poważne zagłębienie się w omawiane zagadnienie.
Wyobraża sobie Pan, bym zaczęła rozprawiać o wyższości pewnej marki samochodów, nie mając w ogóle pojęcia o tym, jak i z jakich części samochód się składa?- czysty nonsens. Tak oto przedstawią się niektóre wypowiedzi. Wydają się nieprzemyślane. Stąd krytyka.
Poza tym: skoro uzurpuje sobie Pan prawo do wyrażania opinii (co w istocie jest prawem każdego obywatela i człowieka, przynajmniej w ramach ustroju demokratycznego), w podobny sposób i ja, i każdy Czytelnik, ma prawo wyrazić opinię opinii. Czyż nie?
Oraz: nie mylmy i nie mieszajmy znaczeń pojęciowych słowa "kultura". To niepotrzebne, wprowadzi jedynie chaos.
Jak również: proszę nie traktować krytyki jako coś bardzo osobistego.
Nadęte farmazony, za fasadą których kryje się niewiedza nadają się tylko na skrytykowanie. Wiek niewiedzy jest dobry u Kundery, ale, co nawet sam pisarz zaznacza, z tego się wyrasta.
Pozdrawiam.
Bez urazy.

24-03-2009 17:34 
 Ocena 2 na 2
Piotr Patucha (2279 punktów)
Zastanawiam się, czy te słowa są kierowane bezpośrednio do mnie. Jeśli tak, chętnie na nie odpowiem.

Przyznaję, że jestem miłośnikiem sztuki. Staram się nie marnować okazji, aby zobaczyć co się nowego dzieje na rynku. Jestem stałym bywalcem muzeów polskich i zagranicznych. Picassa po raz pierwszy widziałem 12 lat temu w National Gallery w Londynie. Było to pierwsze miejsce jakie odwiedziłem, po wyjściu z autokaru.

Przyznaję: nie przypadł mi do gustu. Był nazbyt młodzieńczy. Kubizm Picassa odstawiłem do lamusa. Ponownie odkryłem go całkiem niedawno. To dziwne, ale wydał mi się podobny do Reksia, który lekką ręką multiplikuje geometryczne formy. Mocniej oddziałał na mnie w postaci teorematu. W mojej wyobraźni figuruje jako wyrafinowana spekulacja.

Jednak cały problem nie tkwi we wspomnianych Pannach z Awinionu. Tu idzie o coś więcej. Moim zdaniem eksperymenty nowatorów, które krytycy z premedytacją odznaczyli metkami wielkiej sztuki, mają destrukcyjny wpływ na początkujących artystów, którzy zamiast sztuki wytwarzają tandetę. Zbyt często brak warsztatu zakrywa się epifanią nowatorstwa. Ponadto zamazaniu uległa linia demarkacyjna oddzielająca dobrą sztukę od złej sztuki. Można rzec, iż moja krytyka wymierzona jest nie tyle w miernych artystów, co w krytyków, którzy kreują gusta publiczności.

Publiczność w większości wypadków reaguje na opinie znawców, jak wierzący na wyroki nieomylnego papieża. Matisse wielkim malarzem był i basta. Jeśli nie rozumiesz abstrakcji japońskiej małpy tudzież genialnego konceptu zrobienia kupy do puszki konserwowej, jesteś tylko niewtajemniczonym w tajniki Sztuki profanem.

Na kolana niewierni. Kapłani Sztuki idą! To bardziej skomplikowane zjawisko. Współczesny artysta nie chce być średniowiecznym mnichem, który swej pracy nie sygnuje własnym nazwiskiem, bowiem predysponowany jest do wyższych celów. Jest Ubermenschem, który decyduje o tym, co się ma podobać i sprzedawać. Wystarczy zrobić flaszkę z cenionym krytykiem, a kupa w puszce znajdzie bogatego nabywcę. Nota bene jedno z amerykańskich muzeów wyłożyło grubą gotówkę za ekskrementa jednego z cenionych artystów. Bardzo zabiegał, aby jego koncept dotarł do szerokiej publiczności przed zbliżającym się zgonem. Dopiero po jego zejściu, kiedy odczytano ostatnią wolę
zmarłego, okazało się, iż była to prowokacja obliczona na ośmieszenie artystycznego światka.

Pisuar w Luwrze był również drwiną ze współczesnej sztuki. Dosadną autokrytyką świadomego upadku standardów Duchampa.

Myślę, że warto o tym pomyśleć. Wstać w końcu z kolanek i osądzić współczesną sztukę samodzielnie, bez pomocy salonu, krytyków i szarlatanów, ktorzy czeszą gotówkę na naiwności wiernych.

Sikam na współczesną sztukę, bo na to zasługuje. To ostatnia moja wypowiedź w tym wątku.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
24-03-2009 18:24 
 Ocena 4 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Jednak cały problem nie tkwi we wspomnianych Pannach z Awinionu. Tu idzie o coś więcej. Moim zdaniem eksperymenty nowatorów, które krytycy z premedytacją odznaczyli metkami wielkiej sztuki, mają destrukcyjny wpływ na początkujących artystów, którzy zamiast sztuki wytwarzają tandetę.
Pan myśli, że tandeta i kicz to wynalazek współczesnych?
Goethe pisał: "Nie dopuść do tego, aby stanęło między nami błędne zrozumienie, nie pozwól, aby zniewieściała doktryna nowoczesnego handlarza pięknością zbytnio cię wydelikaciła, tak że nie potrafisz zachwycać się pełnym znaczenia grubym ciosaniem, bo w końcu twoje osłabione odczuwanie nie będzie w stanie znieść nic innego, tylko błahą, pozbawioną wymowy gładkość. Ludzie ci usiłują doprowadzić cię do tego, żebyś uwierzył, że sztuki piękne powstały z naszej rzekomej skłonności do upiększania otaczającego nas świata. To nie jest prawdą..."

>Zbyt często brak warsztatu zakrywa się epifanią nowatorstwa.
Powiem więcej, są i tacy którzy w ogóle rezygnują z warsztatu! I to świadomie!!! (podpowiem- są to konceptualiści)

>Ponadto zamazaniu uległa linia demarkacyjna oddzielająca dobrą sztukę od złej sztuki.

Pan chciałby tę linie przywrócić? A jak? Jak będzie pan odróżniać dobra sztukę od zlej? Bedze pan polegał na własnym guście?
A czy zachodzi konieczność spalenia na stosie dzieł zaklasyfikowanych do tej złej sztuki?

>Można rzec, iż moja krytyka wymierzona jest nie tyle w miernych artystów, co w krytyków, którzy kreują gusta publiczności.

Gdyby nie ci krytycy ludzkość zachwycałaby się dziś głównie tym co Goethe nazywa błahą, pozbawioną wymowy gładkością.

>Publiczność w większości wypadków reaguje na opinie znawców, jak wierzący na wyroki nieomylnego papieża. Matisse wielkim malarzem był i basta. Jeśli nie rozumiesz abstrakcji japońskiej małpy tudzież genialnego konceptu zrobienia kupy do puszki konserwowej, jesteś tylko niewtajemniczonym w tajniki Sztuki profanem.
>Na kolana niewierni. Kapłani Sztuki idą! To bardziej skomplikowane zjawisko. Współczesny artysta nie chce być średniowiecznym mnichem, który swej pracy nie sygnuje własnym nazwiskiem, bowiem predysponowany jest do wyższych celów. Jest Ubermenschem, który decyduje o tym, co się ma podobać i sprzedawać. Wystarczy zrobić flaszkę z cenionym krytykiem, a kupa w puszce znajdzie bogatego nabywcę. Nota bene jedno z amerykańskich muzeów wyłożyło grubą gotówkę za ekskrementa jednego z cenionych artystów. Bardzo zabiegał, aby jego koncept dotarł do szerokiej publiczności przed zbliżającym się zgonem. Dopiero po jego zejściu, kiedy odczytano ostatnią wolę
>zmarłego, okazało się, iż była to prowokacja obliczona na ośmieszenie artystycznego światka.

Pan chyba przeżywa spóźniony bunt młodzieńczy. To bardzo romantyczne słowa, pełne oburzenia i niewiele ponad to. Sam też myślałem podobnie.

>Pisuar w Luwrze był również drwiną ze współczesnej sztuki. Dosadną autokrytyką świadomego upadku standardów Duchampa.

Duchamp zakpił tym krokiem ze wszystkich i ze wszystkiego, łącznie z sobą samym. Genialny pomysł. Też mam na to ochotę.

>Myślę, że warto o tym pomyśleć. Wstać w końcu z kolanek i osądzić współczesną sztukę samodzielnie, bez pomocy salonu, krytyków i szarlatanów, którzy czeszą gotówkę na naiwności wiernych.

A może wystarczy pomyśleć, że nie wszyscy to szarlatani? Mogę z przyjemnością wymienić kilku którzy nie są.

>Sikam na współczesną sztukę, bo na to zasługuje. To ostatnia moja wypowiedź w tym wątku.

A może zechce pan nasikać do fontanny? Byłby to znakomity gest który z pewnością spodobałby się dadaistom.


793471
25-03-2009 16:01 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Całkowicie się z Tobą zgadzam, więcej - sądzę, że nastąpił zmierzch malarstwa, że już nic nowego nie zostanie wymyślone. Po prostu wszystko zostało już namalowane. Wszystko, co powstaje, jest wtórne.
Niestety, ludzkość osiągnęła kres swoich możliwości - również w sztuce filmowej i muzyce.
Cóż nowego w muzyce? Pamiętam, kiedy miałem dwadzieścia kilka lat zachwycał mnie rock symfoniczny. To były lata siedemdziesiąte. I praktycznie już wtedy skończyła się muzyka.
Pamiętam, że zastanawiałem się wówczas, czy możliwe jest wymyślenie czegoś nowego. Okazało się, że nie (chyba, że techno i hiphop...)

Co z operą i muzyką poważną. Czy są jakieś nowe, znaczące prądy?
Odtwarza się tylko dawne dzieła. To fakt.

Co z filmem? Można wyłącznie poprawiać efekty specjalne i jakość obrazu.
Zamiast aktorów z krwi i kości, którym trzeba płacić olbrzymie gaże, wykreuje się nowe gwiazdy o różnych fizjonomiach - wirtualni aktorzy, nie do odróżnienia od prawdziwych.
Ci, stracą rację bytu. Techniki komputerowe pozwalają już na to.
Obraz trójwymiarowy, rozdzielczość taka, że ludzkie oko nie podoła, kolory jak z bajki. No i co z tego? - fabuły nadal będą kręciły się wokół utartych schematów.

Pewnie, że kształci się nowych kompozytorów, malarzy, reżyserów. Tylko, że oni nie są w stanie wyjść poza możliwości ludzkiego umysłu - są tylko ludźmi. Tworzą w realiach codzienności, są spadkobiercami jakichś wcześniejszych nurtów, wpasowują się tylko w koleiny wydeptane przez innych. Nawet stymulujące działanie alkoholu i narkotyków zostało już dokładnie przetestowane przez poprzedników.
Wszystko już było.

Rozpaczliwe poszukiwanie prowadzi jedynie do coraz bardziej skandalicznych i bulwersujących działań. Eksponaty z ludzkich zwłok i ekskrementy - oto współczesna sztuka.

Co do krytyków, to podobnie jest w innych dziedzinach sztuki - filmie i muzyce. Krytycy tworzą gusta odbiorców sztuki. Krytycy biorą pieniądze za ogłupianie ludzi. Powiązani z twórcami tak, jak lekarze i aptekarze z producentami leków - kto da więcej, ten będzie lepszym artystą...

Podobnie współczesne media, manipulujące słuchaczem i widzem. Większość biernie i nieświadomie poddaje się tym zabiegom. Należy tak zamącić i zdezorientować odbiorcę, by nie mógł oderwać się od odbiornika. Rzetelne, obiektywne przedstawienie stanu rzeczy nie jest żadnym rozwiązaniem. To zbyt proste. To byłoby za nudne dla masowego odbiorcy.

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Wszystko już było.
Nie zgadzam się absolutnie z tym. Chce pan wiedzieć dlaczego ?

>Rozpaczliwe poszukiwanie prowadzi jedynie do coraz bardziej skandalicznych i bulwersujących działań. Eksponaty z ludzkich zwłok i ekskrementy - oto współczesna sztuka.
Powiedział bym raczej, że jej mały fragment lecz najbardziej widoczny.

>Co do krytyków, to podobnie jest w innych dziedzinach sztuki - filmie i muzyce. Krytycy tworzą gusta odbiorców sztuki. Krytycy biorą pieniądze za ogłupianie ludzi. Powiązani z twórcami tak, jak lekarze i aptekarze z producentami leków - kto da więcej, ten będzie lepszym artystą...
Częściowo ma pan racje. Mogę polemizować jeśli pan zechce.

>Podobnie współczesne media, manipulujące słuchaczem i widzem. Większość biernie i nieświadomie poddaje się tym zabiegom. Należy tak zamącić i zdezorientować odbiorcę, by nie mógł oderwać się od odbiornika. Rzetelne, obiektywne przedstawienie stanu rzeczy nie jest żadnym rozwiązaniem. To zbyt proste. To byłoby za nudne dla masowego odbiorcy.
Przede wszystkim- dla masowego odbiorcy wnikanie w niuanse sztuki współczesnej jest zbyt nudne i trudne. Dlatego też mnożą się oburzone głosy. Nie ukrywam, że są i hochsztaplerzy ale czy i środowisku filozofów, naukowców czy historyków ich nie ma?
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Całkowicie się z Tobą zgadzam, więcej - sądzę, że nastąpił zmierzch malarstwa, że już nic nowego nie zostanie wymyślone. Po prostu wszystko zostało już namalowane. Wszystko, co powstaje, jest wtórne.

Odnośnie technik malarskich masz dużo racji. Pozostaje jeszcze coś takiego, jak osobista wizja świata. Interpretacja. Myślę, że ewolucyjny mechanizm szukania nowych rozwiązań, dostarczy miłośnikom sztuki wielu ciekawych doznań.

>Wszystko już było.Rozpaczliwe poszukiwanie prowadzi jedynie do coraz bardziej skandalicznych i bulwersujących działań. Eksponaty z ludzkich zwłok i ekskrementy - oto współczesna sztuka.

Już w dwudziestoleci międzywojennym niejaki Wicia z Zakopanego, był świadomy, że sztuka brnie w obłęd, absolutną deformację, degrengoladę i zdziecinnienie. Jego bajkowe obrazy były tego dowodem. Tyle, że on miał to coś, co sprawiało, że nadal był piękny, naturalny i magnetyczny. Tym czymś była jego osobiste przekształcenie postaci piękna w formie wyzwolonej. Tylko liberalni twórcy mogą coś zdziałać w szeroko pojętej sztuce.

>Co do krytyków, to podobnie jest w innych dziedzinach sztuki - filmie i muzyce. Krytycy tworzą gusta odbiorców sztuki. Krytycy biorą pieniądze za ogłupianie ludzi. Powiązani z twórcami tak, jak lekarze i aptekarze z producentami leków - kto da więcej, ten będzie lepszym artystą...

Czytałem parę tygodni temu powieść Melanie La'Brooy zatytułowaną "Serce nie sługa". Jest to zwarcie opowiedziana historia ok. 30-letniej Isabelle Beckett, znawczyni sztuki, pracującej dla położonej w centrum Sydney galerii malarstwa współczesnego. Isabelle ma kilka fobii - boi się pająków i taksówkarzy. Tych drugich z jednej przyczyny: nie rozumieją współczesnych prądów w sztuce, zwłaszcza abstrakcji, kubizmu i konceptualizmu. Wiedzieni zdrowym rozsądkiem, oczami zwykłych gapiów, zauważają degrengoladę i nie wahają się o tym wspomnieć. Isabelle każdego dnia musi wysłuchiwać kazań sydneyskich taksówkarzy na temat sztuki, która jest dla nich brzydka, niezrozumiała i do bani. Prawdę powiedziawszy wstydzi się, nie ma argumentów, jest kompletnie bezradna.

Z drugiej strony, nieznajomieni ze technikami sztuki klienci, kompletnie nie rozumieją zachwytu jakim Isabelle obdarza twory malarzy, których tamci skazują na nieistnienie. Są ślepi, nieprzygotowani, pozbawieni intuicyjnego steru, który mógłby ich ciemną łódź wprowadzić na blaski morza artyzmu. Dla Isabelle są po prostu kompletnymi durniami.

Dzieli ich wielka przepaść, bezpański Rów Mariański, kanion rzeki Colorado.

To daje do myślenia.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>To daje do myślenia.
Mnie sztuka daje do myślenia i to bez wyjątków. Daleki jestem od postawy reprezentowanej przez owych taksówkarzy oraz rzeczonej panny Isabelle Beckett.

   Staram się każde zjawisko w sztuce obejrzeć tak jak ogląda się rzeźby wolno stojące, czyli z każdej strony, zajrzeć w każdy zakamarek a nawet dotknąć i posmakować. Dopiero po tym swoistym "tańcu" wokoło staję w odpowiedniej odległości i z tego punktu widzenia pozwalam sobie na refleksje. Gdy zajdzie potrzeba powtarzam taniec i przyjmuję inny punkt widzenia. Mogę tak w nieskończoność...

> Tylko liberalni twórcy mogą coś zdziałać w szeroko pojętej sztuce.
    Może pan rozwinąć ten watek? (najlepiej zakładając nowy temat by w tym nie wprowadzać zbytniego chaosu)


?/!
07-05-2009 03:31 
 Ocena 4 na 4
dominika (258 punktów)
>Całkowicie się z Tobą zgadzam, więcej - sądzę, że nastąpił zmierzch malarstwa, że już nic nowego nie zostanie wymyślone. Po prostu wszystko zostało już namalowane. Wszystko, co powstaje, jest wtórne.
>Niestety, ludzkość osiągnęła kres swoich możliwości - również w sztuce filmowej i muzyce.
>Cóż nowego w muzyce? Pamiętam, kiedy miałem dwadzieścia kilka lat zachwycał mnie rock symfoniczny. To były lata siedemdziesiąte. I praktycznie już wtedy skończyła się muzyka.
>Pamiętam, że zastanawiałem się wówczas, czy możliwe jest wymyślenie czegoś nowego. Okazało się, że nie (chyba, że techno i hiphop...)
>Co z operą i muzyką poważną. Czy są jakieś nowe, znaczące prądy?
>Odtwarza się tylko dawne dzieła. To fakt.
>Co z filmem? Można wyłącznie poprawiać efekty specjalne i jakość obrazu.
>Zamiast aktorów z krwi i kości, którym trzeba płacić olbrzymie gaże, wykreuje się nowe gwiazdy o różnych fizjonomiach - wirtualni aktorzy, nie do odróżnienia od prawdziwych.
>Ci, stracą rację bytu. Techniki komputerowe pozwalają już na to.
>Obraz trójwymiarowy, rozdzielczość taka, że ludzkie oko nie podoła, kolory jak z bajki. No i co z tego? - fabuły nadal będą kręciły się wokół utartych schematów.
>Pewnie, że kształci się nowych kompozytorów, malarzy, reżyserów. Tylko, że oni nie są w stanie wyjść poza możliwości ludzkiego umysłu - są tylko ludźmi. Tworzą w realiach codzienności, są spadkobiercami jakichś wcześniejszych nurtów, wpasowują się tylko w koleiny wydeptane przez innych. Nawet stymulujące działanie alkoholu i narkotyków zostało już dokładnie przetestowane przez poprzedników.
>Wszystko już było.Rozpaczliwe poszukiwanie prowadzi jedynie do coraz bardziej skandalicznych i bulwersujących działań. Eksponaty z ludzkich zwłok i ekskrementy - oto współczesna sztuka.

Czy wyscie oszaleli!
Przepraszam za takie paniczne wykrzykniki ale to sprowadza na mnie incuba czyli zmore NATYCHMIAST! Czy byl pan ostatnio na prawdziwej wystawie, nie w czasie niedzielnego spaceru popatrzec po oknach galerii,ale w jakims powaznym muzeum sztuki wspolczesnej, no bo ja wiem, w kazdym razie cos innego niz muzeum narodowe. Czy zainteresowaly pana mozliwosci nowych mediow? procz internetu etc, bez zartow, wiadomo o co chodzi.
Troche jestem nieskoordynowana w myslach, wybaczcie, jest pozno i jakos sie zdenerwowalam.
Czy mysli pan, ze juz wszystko zostalo napisane o np milosci? Wszystko namalowane? Przeciez kombinacja koloru, materialow, form bedzie zawsze nami poruszac. Zawsze od nowa tak samo, milosc, strata, bol, radosc, szczescie. Przeciez o tym wszystkim jest i bylo od zawsze. Kazde nowe medium daje nowe mozliwosci. Poczatkowo idzie to dosc opornie, bez wdzieku i wprawy ale po jakims czasie medium znajduje swoj "jezyk". I nie nastapil zaden zmierzch malarstwa, nic takiego. czy zna ktos genialngeo Lucien Freud? Za pozno dzisiaj, zeby wyciagac nawet rodzynki z ciagle rosnacego ciasta nowych, tak samo wrazliwych i tak samo zdolnych a czasem i genialnych artystow. Znowu ktorys trafi swoja wrazliwoscia w intuicje swojej epoki i zostawi slad na sto a moze tysiaclecia. Dlaczego tak arogancko myslicie, ze po nas juz naprawde potop?

Pod spodem jeden z moich ulubionych mlodych malarzy, Szwed, Sven Kroner. Takie niby niewinne pejzazyki, dzieci bawia sie nad strumykiem, a jak sie lepiej przyjzec to widac ze strumyk plynie pod autostrada i dzieci bawia sie wyrzucona lodowka. Smieci 20go wieku. Ostatnio troche inacze maluje, ale niemniej zaskakujaco i znakomicie. Zmierzch malarstwa? Bullshit! Jak jest o czym pisac to bedzie sie pisac, jak jest cos do pokazania to bedzie sie malowac. Czy to bedzie pedzel czy co innego, a co to ma za znaczenie? Przy muzyce bedziemy sie smiac plakac i milczec. Kicz byl i zawsze bedzie. Sztuka stosowana tez. Jakos przezyly obok siebie zgodnie tyle czasu to o co sie tu martwic i krakac? Kto z nas jest poza tym autorytetem?



Proponuje, zeby kazdy wybral i pokazal raczej swojego ulubionego wspolczesnego artyste, contemporary. Ma zyc jeszcze. Andy Warhol sie nie liczy. Nie pisarz, chyba, ze poezja, bo inaczej trudno bedzie sie polapac. To tak po nocach mi do glowy przychodzi.
Ide spac, odgonilam incuba.
18-05-2009 23:15 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Cóż nowego w muzyce? Pamiętam, kiedy miałem dwadzieścia kilka lat zachwycał mnie rock symfoniczny. To były lata siedemdziesiąte. I praktycznie już wtedy skończyła się muzyka.
>Pamiętam, że zastanawiałem się wówczas, czy możliwe jest wymyślenie czegoś nowego. Okazało się, że nie (chyba, że techno i hiphop...)
>Co z operą i muzyką poważną. Czy są jakieś nowe, znaczące prądy?

Nie zgodzę się. Wydaje mi się, że zarówno w obrębie muzyki poważnej jaki i muzyki popularnej wciąż tworzą utalentowani, oryginalni i kreatywni twórcy warci uwagi.

Pozdrawiam.
19-05-2009 08:29 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Piękne przykłady wybrałeś - ciarki po mnie przeszły(wiolonczela) przy słuchaniu pierwszego.
W drugim rozpoznałem głos Bjork, popieram.
No cóż, Peter Gabriel też opierał się w swoim czasie na elementach muzyki etnicznej. We wszystkich tych utworach daje się wyczuć ten właśnie kierunek - powrót do źródeł, do matki Afryki.
Tyle, że jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ogląd całości nie jest już tak optymistyczny. Generalnie wszystko się komercjalizuje, idzie się na łatwiznę. Ale cóż - skoro takie jest zapotrzebowanie...
Kiedy włączam radio, nie mogę znieść już tych powtarzających się piosenek, muszę bez końca przełączać stacje i ciągle słyszę tę samą sieczkę, te same kombinacje dźwięków, te same jęczące i wzdychające panienki, te same bzdurne teksty. Brzmi to mniej więcej tak, jakby w piosence przestawiano między sobą tylko kilka nut. I już jest nowy "utwór". Na nerwy działają mi także histeryczne, falujące głosy prezenterów, przeciąganie ostatnich sylab, charczący głos w przypadku mężczyzn, infantylny w przypadku kobiet(Marzena Chełminiak). To jakiś dom wariatów jest!!!
Może chociaż stara dobra "trójka", na której się wychowywałem, pozostaje na jakimś poziomie?
Ale to już inny temat...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: A techno nie jest takie złe - też opiera się na muzyce etnicznej, kojarzy mi się z afrykańskimi wojownikami, tańczącymi wokół ogniska w hipnotycznym transie. Kilka lat temu widziałem coś takiego na plaży w Kołobrzegu - nawet trochę mnie ruszyło . Ten rytm i te tysiące ludzi zrobiły swoje.


Prawda jest jedna.
19-05-2009 12:12 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Przykład pierwszy to rzeczywiście wstrząsający utwór śpiewany przez Guillaume Depardieu zatytułowany "Quis non posset contristari". Jest to element kompozycji "Stabat Mater" skomponowanej na potrzeby i wykonanej na festiwalu de Saint-Denis oraz wydanej nakładem wytwórni Naive. Jej autor (Bruno Coulais - słynny ze stworzenia ścieżek do takich filmów jak Microcosmos, Genesis, Makrokosmos czy Himalaya) nie kryje że czynnikiem który wpłyną a taki a nie inny kształt kompozycji było doświadczenie z tworzeniem muzyki filmowej. Chciałbym się zatrzymać przy kwestii muzyki filmowej gdyż jest ona, skłonny jestem twierdzić, interesującym punktem odniesienia do prowadzanej tu dyskusji.

Muzyka filmowa, w przeciwieństwie do muzyki popularnej nie jest obliczona na sprzedaż (jakkolwiek ostatnio zwykle już soundtracki są wydawane i sprzedawane niezależnie od filmów). Teoretycznie stwarza to kompozytorowi pole do popisu w tworzeniu eksperymentu i nowych wcześniej niestosowanych środków czy form. W niektórych przypadkach kompozytorzy muzyki filmowej faktycznie tworzyli co wcześniej zupełnie niespotykanego (tak jak to jest w przypadku ilustracji do Psychozy Hitchcocka). Jednak muzyka filmowa istotnie różni się od muzyki na przykład poważnej - film tworzy zawsze obiektywną ramę do której kompozytor, jakkolwiek by nie chciał eksperymentować musi się dostosować - wydaje mi się, że w ten sposób niejako w sposób naturalny przywrócona zostaje równowaga pomiędzy wolnością i eksperymentem, a wspomniana przeze mnie zrozumiałością. Lub też, ujmując inaczej kompozytor staje przed sytuacja problemową. W przypadku Coulais jak sam on twierdzi jest to próba nie dosłownego zilustrowana zdarzeń na ekranie ale uchwycenia światła i kolorystyki filmu. Każdy kto widział Microcosmos czy Makrokosmos przyzna chyba, że mu to się udaje. Tymczasem, często mam wrażenie, że wiele (oczywiście nie wszystkie!!) nowoczesnych kompozycji pozbawionych jest kontekstu rzeczywistej sytuacji problemowej, a ich eksperymentalność czy poszukiwanie to po prostu błądzenie we mgle bez celu i pomysłu.

Co do Bjork - największym dowodem talentu tej wokalistki, producentki i kompozytorki (która nigdy nie miała pretensji do tworzenia muzyki nie-popowej) jest jej zdolność do sprzedawania setek tysięcy a nawet miliona czy więcej egzemplarzy płyt takich jak zaprezentowana Medulla na których wszak znajdują się rzeczy znacznie bardziej oryginalne niż pokazana piosenka "Mouth Craddle' - na przykład niesamowite, nagrane wraz z inuicką pieśniarką Tagaq Ancestors dające nam posmak niezwykłych technik wokalnych ludu przez nas błędnie zwanego eskimosami.
20-05-2009 20:41 
 Ocena 1 na 1
dominika (258 punktów)
>>Cóż nowego w muzyce? Pamiętam, kiedy miałem dwadzieścia kilka lat zachwycał mnie rock symfoniczny. To były lata siedemdziesiąte. I praktycznie już wtedy skończyła się muzyka.
>>Pamiętam, że zastanawiałem się wówczas, czy możliwe jest wymyślenie czegoś nowego. Okazało się, że nie (chyba, że techno i hiphop...)
>>Co z operą i muzyką poważną. Czy są jakieś nowe, znaczące prądy?
>Nie zgodzę się. Wydaje mi się, że zarówno w obrębie muzyki poważnej jaki i muzyki popularnej wciąż tworzą utalentowani, oryginalni i kreatywni twórcy warci uwagi.
>Pozdrawiam.
>
Czy to Bruno Coulais? Przepiekna muzyka. A czy zna pan Bjork, Prayer of the Heart, napisal specjalnie dla jej glosu John Tavener. Bjork spiewa po grecku, chyba jakos starogrecku i brzmi jak... no nie wiem, ale w kazdym razie nie chrzescijansko. Nic lepszego mi do glowy nie przychodzi jak heretycko.
Sylwek (15472 punktów)
>Czy to Bruno Coulais? Przepiekna muzyka. A czy zna pan Bjork, Prayer of the Heart, napisal specjalnie dla jej glosu John Tavener. Bjork spiewa po grecku, chyba jakos starogrecku i brzmi jak... no nie wiem, ale w kazdym razie nie chrzescijansko. Nic lepszego mi do glowy nie przychodzi jak heretycko.

Owszem to Coulais (post wyżej daje dokładne dane utworu).
Co do Prayer Of The Heart to śpiewa tam po grecku i angielsku. I trudno się dziwić, że brzmi heretycko skoro śpiewa ateistka niechętna wszelkim religiom i "uduchowionym' głupotom. Sam kompozytor uargumentował pracę z nią "I want to write something for her. I don't see why not. She's far more intelligent than most classical singers"

PS mam dwadzieścia kilka lat i żaden ze mnie pan.
sacrool (353 punktów)
Adresatem powyższego "Pan" jest Zbyszek B., gwoli ścisłości.
: )

Marcinlet (1935 punktów)
>Wątek dla miłośników malarstwa.
>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>malowidłem stulecia. I cóż my tam mamy: panny, bo jakżeby inaczej, ale jakieś te panny niegramotne,
>brudne i rozdarte.
>Fani komunisty Picassa krzykną to sztuka!
>Lecz jakaż to sztuka. Prawda jest taka, że Panny z Avignion są brzydkie, nieforemne i do bani.
Zawsze można namalować remake Panien z lachonami jak się patrzy.

>Tylko kompletny idiota mógłby wydusić na ich widok westchnienie zachwytu. Jakby tego było mało w
>okresie(+/-) kubizmu rodzi się kilkanaście nowych nurtów malarskich, które podobnie jak kubizm
>zrywają z klasyką. Wszystkie brylują bezguściem, a szczytem degrengolady jest neoplastycyzm
>Mondriana, który łączy abstrakcję z mistyką.
>czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś
>powie, że nie.
>
A kto powiedział, że sztuka ma zachwycać? Inna sprawa, że współczesne malarstwo jest tak zróżnicowane (i abstrakcja i malarstwo figuratywne , które wcale nie zostało zarzucone - przykładem choćby Lucian Freud), że trudno mówić o nim jako o jakiejś całości.
26-03-2009 00:13 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>A kto powiedział, że sztuka ma zachwycać? Inna sprawa, że współczesne malarstwo jest tak zróżnicowane (i abstrakcja i malarstwo figuratywne , które wcale nie zostało zarzucone - przykładem choćby Lucian Freud), że trudno mówić o nim jako o jakiejś całości.
Dodam jeszcze, że Freud, który w pewnym sensie kontynuuje malarstwo w dawnym stylu, w gruncie rzeczy tworzy inaczej. Towarzyszy mu świadomość głębokich przemian w sztuce i we współczesnym mu świecie. Nie jest w stanie używając środków wyrazu stosowanych przez np. Rembrandta przedstawić tego co widzi bo one nie nadają się do opisu XX wieku.
dominika (258 punktów)
>>A kto powiedział, że sztuka ma zachwycać? Inna sprawa, że współczesne malarstwo jest tak zróżnicowane (i abstrakcja i malarstwo figuratywne , które wcale nie zostało zarzucone - przykładem choćby Lucian Freud), że trudno mówić o nim jako o jakiejś całości.
>Dodam jeszcze, że Freud, który w pewnym sensie kontynuuje malarstwo w dawnym stylu, w gruncie rzeczy tworzy inaczej. Towarzyszy mu świadomość głębokich przemian w sztuce i we współczesnym mu świecie. Nie jest w stanie używając środków wyrazu stosowanych przez np. Rembrandta przedstawić tego co widzi bo one nie nadają się do opisu XX wieku.
>
To prawda. Tak jak ktos kiedys powiedizal, ze muzyka to organized noise, to obrazy sa moze zorganizowanymi otaczajacymi nas impulsami wizualnymi.
21-05-2009 21:47 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>To prawda. Tak jak ktoś kiedyś powiedział, że muzyka to organized noise, to obrazy są możne zorganizowanymi otaczającymi nas impulsami wizualnymi.
A po co tak gmatwać? Nie wystarczy użyć słów "kompozycja" i "forma"?

?/!
dominika (258 punktów)
>>To prawda. Tak jak ktoś kiedyś powiedział, że muzyka to organized noise, to obrazy są możne zorganizowanymi otaczającymi nas impulsami wizualnymi.
>A po co tak gmatwać? Nie wystarczy użyć słów "kompozycja" i "forma"?
>
?/!

chodzi mi o to, ze otaczajacy nas swiat zmienia sie wizualnie, tak jak i zmienia sie otaczajacy nas "halas" i tymi samymi farbami inaczej sie maluje. Ok, Kompozycja muzyczna to zorganizowany halas a forma malarska to zorganizowany....?

Po jakims czasie moj polski sie poprawi.
Sylwek (15472 punktów)

> chodzi mi o to, ze otaczajacy nas swiat zmienia sie wizualnie, tak jak i zmienia sie otaczajacy nas "halas" i tymi samymi farbami inaczej sie maluje. Ok, Kompozycja muzyczna to zorganizowany halas a forma malarska to zorganizowany....?

...zbiór plam farby.
Adamiak (36436 punktów)
>Ok, Kompozycja muzyczna to zorganizowany halas a forma malarska to zorganizowany....?

   Piknik w pracowni.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> Ok, Kompozycja muzyczna to zorganizowany halas a forma malarska to zorganizowany....?

Zorganizowane formy wizualne.

?/!
sacrool (353 punktów)
>Wątek dla miłośników malarstwa.

Panie Piotrze, wywołał Pan burzę ; )
25-03-2009 23:05 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>>Wątek dla miłośników malarstwa.
> Panie Piotrze, wywołał Pan burzę ; )
>
Przypomina się dawny spór klasyków z romantykami...

793471
26-03-2009 11:11 
 Ocena 1 na 1
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>>Wątek dla miłośników malarstwa.
>> Panie Piotrze, wywołał Pan burzę ; )
>>
>Przypomina się dawny spór klasyków z romantykami...
>
793471


Wsadziłem kij w mrowisko, i sądzę, że było warto. Okazało się, że mój bunt spotkał się ze zrozumieniem.



"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
27-03-2009 21:02 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Wsadziłem kij w mrowisko, i sądzę, że było warto. Okazało się, że mój bunt spotkał się ze zrozumieniem.

    Ma pan szczęście. Bunt wielu z artystów przeciw którym pan się buntuje nie spotkał się ze zrozumieniem.
    Wielu artystów (głownie tych tworzących w XX w.) to kontestatorzy buntujący się przeciw wszelkiemu przyporządkowaniu twórczości czemukolwiek, przeciw gustom pospolitych mas, przeciw krytykom, konformizmowi itd. Nierzadka są to bunty totalne przeciw dosłownie wszystkiemu. Cześć z tych artystów to anarchiści zmierzający do destrukcji wszelkich wartości, inni zaś dostrzegli możliwość nowego urządzenia świata.
    Zdaje się, że apogeum tej twórczej rebelii wypadło w 1968 roku na Biennale sztuki w Wenecji. A jak ten bunt wygląda dziś?

Polecam;
www.banksy.co.uk/outdoors/horizontal_1.htm

793471
sacrool (353 punktów)
Jeśli idzie o stosunek amatorów i zatwardziale skostniałych klasycystów wobec dzieł wielkich artystów (rym częstochowski niezamierzony), tworów przełomowych i nowatorskich, zapraszam do zapoznania się z poniższym fragmentem.

" Ulica Le Peletier ma pecha. Po pożarze Opery w dzielnicy tej zdarzyła się nowa klęska. U Durand-Ruela otwarto niedawno wystawę, która ma być rzekomo wystawą malarską. Bogu ducha winny przechodzień, którego uwagę przyciągają sztandary na fasadzie budynku, wstępuje tam i jego przerażonym oczom ukazuje się straszny widok. pięciu czy sześciu pomyleńców, w tym jedna kobieta, paru nieszczęśników dotkniętych szałem ambicji, spotkało się tam, aby wystawić swe dzieła.
Niektórzy ludzie wybuchają na ten widok śmiechem. Mnie osobiście ściskało się serce. Ci rzekomi artyści przybrali miano Nieprzejednanych; biorą płótno, farby i pędzle, rzucają na chybił trafił parę plam i podpisują się pod całością. Tak właśnie w szpitalu Vielle-Evrard pomyleńcy zbierają na drodze kamienie, wyobrażając sobie, że to diamenty. Przerażający jest ten widok ludzkiej próżności wiodącej na manowce, wtrącającej w obłęd. Spróbujcie tylko wytłumaczyć panu Pissarro, że drzewa nie są liliowe, niebo nie ma koloru świeżego masła, że w żadnym kraju nie istnieją rzeczy, które maluje, i żaden umysł nie potrafi się dostosować do tego rodzaju zboczonych koncepcji! (...) Spróbujcie tylko przemówić do rozsądku panu Degas; powiedzcie mu, że w sztuce istnieje parę ustalonych wartości: rysunek, kolor, wykonanie, intencja; rozśmieje się wam w twarz i nazwie was reakcjonistami. Spróbujcie wytłumaczyć panu Renoir, że biust kobiecy to nie bezładne zwały rozkładającego się ciała z zielono- liliowymi plamami, które u trupa oznaczają stadium zupełnego gnicia! W grupie tej, jak zresztą we wszystkich osławionych bandach, jest także kobieta: nazywa się Berta Morisot i stanowi ciekawy okaz. Zachowała kobiecy wdzięk pomimo rozprężenia umysłu w delirium.
Taki oto stek ohydy wystawia się na widok publiczny, nie myśląc o fatalnych skutkach, jakie to może za sobą pociągnąć. Wczoraj przy ulicy Le Peletier zatrzymano jakiegoś biedaka, który po wyjściu z tej wystawy gryzł przechodniów
"

(sic!)

Powyższy tekst jest fragmentem artykułu zamieszczonego we francuskim "Le Figaro", a zaczerpniętym z tej oto pozycji: J. Renoir, Renoir . PIW, Warszawa 1966, s.163.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Jest jakiś morał z tej dyskusji?

?/!
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Proponuje taki o to morał; Tylko sztuka współczesna może autentycznie angażować- wzbudzać spory, niechęci, entuzjazm, stać sie przedmiotem powszechnej, bezkompromisowej dyskusji.

?/!
07-04-2009 17:53 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Jest jakiś morał z tej dyskusji?

Renoir z Monetem ważny bywa czasem
jak damskie trójkąty pospołu z Picassem
lecz gdy sześcian nad chwilką zasiada okrakiem
tam dążność do pełni bywa pełni Braque'm...
dominika (258 punktów)
>Wątek dla miłośników malarstwa.
>Panny z Awinionu zostały namalowane w 1907 roku. Newsweek okrzyknął je najbardziej wpływowym
>malowidłem stulecia. I cóż my tam mamy: panny, bo jakżeby inaczej, ale jakieś te panny niegramotne,
>brudne i rozdarte.
>Fani komunisty Picassa krzykną to sztuka!
>Lecz jakaż to sztuka. Prawda jest taka, że Panny z Avignion są brzydkie, nieforemne i do bani.
>Tylko kompletny idiota mógłby wydusić na ich widok westchnienie zachwytu. Jakby tego było mało w
>okresie(+/-) kubizmu rodzi się kilkanaście nowych nurtów malarskich, które podobnie jak kubizm
>zrywają z klasyką. Wszystkie brylują bezguściem, a szczytem degrengolady jest neoplastycyzm
>Mondriana, który łączy abstrakcję z mistyką.
>czym zatem jest współczesne malarstwo? Zepsuciem, degrengoladą i zdziecinnieniem. I niech ktoś
>powie, że nie.
>
No poleciales troszke, mam nadzieje, ze to prowokacja do zdrowej dyskusji. Co do Picassa, zgadzam sie. Zawsze, zwlaszcza jak juz dojrzal jako artysta, byl lepszym rzezbiarzem niz malarzem i tylko chyba politic correctness nie pozwala ocenic tych calych panien tak jak na to zasluguja. A nasz Penderecki to co? Widzialam Panny w oryginale i nic mi nie ruszyly w duszy, cos to mowi. Natomiast Mondrian to juz zupelnie inna historia i moge dac prywatny wyklad na ten temat, ale sa od tego pewnie i lepsi. D.
PS. A tak naprawde to sztuka sztuka a obrazy sprzedaja sie latwiej niz rzezby.
Piotr Patucha (2279 punktów)
>Natomiast Mondrian to juz zupelnie inna historia i moge dac prywatny wyklad na ten temat...

Proszę, bardzo.


"Ogród Wolności" - miejsce dla prawdziwych liberałów: www.ogrodwolnosci.pl
06-05-2009 14:26 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
... politic correctness ...

political (nie ma slowa politic w znaczeniu, ktore masz na mysli)
06-05-2009 18:37 
 Ocena 1 na 1
dominika (258 punktów)
>... politic correctness ...
>political (nie ma slowa politic w znaczeniu, ktore masz na mysli)
>
masz racje, dziekuje. to zlepek kilku jezykow na raz rodzi takie paskudztwa. a tak zeby wiedziec:
politic
Adjective
1. wise or possibly advantageous: I didn't feel it was politic to mention it
2. artful or shrewd: a politic manager
3. crafty; cunning: a politic old scoundrel
4. Archaic political See also body politic [Old French politique, from Greek polis city]

czyli niby jest, ale niezupelnie. co baba to baba, racje musi miec, chociaz ciut ciut )
D.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

Piotrze, wydaje mi się, ze powinny być osobne wątki dotyczące muzyki tzw. poważnej, opery, teatru, literatury, malarstwa, stylu, emocji. Tu zaczyna robić się galimatias a ja mam zamiar jeszcze dużo napisać o tytułowych pannach. Jestem winny odpowiedź kilkorgu z dyskutantów. Mam wiele pytań do profesjonalistów.

Pozdrawiam - Zbyszek


Prawda jest jedna.

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365