Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy wierzący rozumieją w co wierzą ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
14-03-2009 12:37wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Czy wierzący rozumieją w co wierzą ?
Ocena 5 na 7
hej,
Na początek coś takiego :
I spytał ich Jezus:
- Kim ja dla Was jestem?
I odpowiedzieli Mu:
- Jesteś dla nas habitualną eschatologiczną manifestacją epistemologicznej osnowy wraz z chrystologiczną opoką naszego bytu, jawiącą nam ontologicznie metafizyczną prawdę w kontekście całej naszej ewangelicznej istoty.
I odparł im Jezus:
- Coooo???

Teraz tak :
... przed wieloma milionami lat zły książe kosmiczny Xena przeniósł z innej planety na Ziemię wielkie masy Thetanów , po czym ich wymordował . wszyscy , którzy próbowali wykryć tę zbrodnię zostali zabici . unicestwienia uniknął tylko Ron Hubbard , dzięki temu Xenu został ukarany to jest wsadzony do naładowanej elektrycznością skrzyni i umieszczony w nieznanej górze na zachodzie kontynentu północnoamerykańskiego ...
church of scientology
proszę was abyście spróbowali uwierzyć , że to jest jedyna prawda ...
a zapewniam was ... że nagle poczujecie boski przypływ kosmicznej energii ... i osiągniecie wyższy stopień świadomości ... !
czym te fantazje różnią się od biblijnych przekazów ... ???

I jeszcze tak :
jakiś czas temu usłyszałem w dyskusji telewizyjnej wypowiedź pana Karłowicza którą tu przytoczę z pamięci : zrozumienie wiary nie jest dla wierzącego koniecznym warunkiem albowiem to uczestnictwo jest podstawową wartością ...
to zaiste gigantyczna myśl ... jaka głęboka ... nawet zbyt głęboka jak na filozofa , który uważa samo uczestnictwo za podstawową wartość ...
dziś natomiast wziąłem do ręki Polityke nr.21 i przeczytałem tam artykuł : z bogiem lepiej po łacinie ... a w tym artykule taką oto wypowiedź ks.Stehlina : ludzie nigdy nie byli bardziej obojętni wobec tego co się dzieje w czasie mszy , niż teraz , kiedy rozumieją słowa . ta znajomość znaczenia blokuje dostęp do istoty tajemnicy .
taaak ... znajomość znaczenia blokuje dostęp do tajemnicy ... - jakie to prawdziwe ...
kiedy człowiek uruchamia swój umysł rzeczywiście okazuje się , że tajemnica jest właściwie brakiem wiedzy ... a nie świętym sekretem którego nie trzeba rozumieć lecz należy w niego bezrefleksyjnie wierzyć ...
znajomość znaczenia rzeczywiście unieszkodliwia myślenie magiczne , tabu , rytuały i ceremonie ... ale czy to coś złego ... ?
dla wierzących ... oczywiście tak ... i ja to rozumiem ... a rozumiem ponieważ nie wierzę ...
i jeszcze dwie rzeczy :
jeżeli znajomość znaczenia blokuje dostęp do tajemnicy ... to o czym mówią wszyscy księża na całym świecie ... oni rozumieją znaczenie a więc są zablokowani , albo nie rozumieją a więc mówią o czymś czego nie rozumieją ... (ks.Stehlin) katolikowi , który wierzy w słowa Jezusa że to on jest jedyną drogą do ojca nie mieści się w głowie ekumenizm . jeżeli Żydzi nie uznają Pana Jezusa za Mesjasza a protestanci odrzucają niepokalane poczęcie Matki Boskiej , nie można z nimi dialogować , tylko trzeba ich nawracać by dać im szanse zbawienia . ( jak wam się podoba ? )

a teraz jeszcze na zakończenie :
Biblia zawiera wiele przeróżnych treści - lecz nie są to treści do wierzenia , do wiary ... ale do analizy ; historycznej , psychologicznej , antropologicznej , etycznej ... jak każdy inny mit czy legenda ...

wiara zawsze jest wyłącznie subiektywna , dowolnie uznaniowa , nie poddająca się żadnym uogólniającym analizom czy weryfikacjom .
spojrzenie autokrytyczne , analityczne , zdystansowane wobec samej siebiem jest wierze z gruntu obce a nawet wrogie .
wierzący nie mają ze sobą nic wspólnego ponieważ każdy z nich wierzy w coś innego i inaczej swoją wiarę dekoduje , inne uwypukla aspekty i inaczej stawia akcenty .
wspólne są im tylko hasła wypłukane z treści , nic nie oznaczające , puste jak dzwon bez serca ...
rytuały , ceremonie , święta ... wokół nich się gromadzą i im hołdy składają , gloryfikują te swoje tradycje pilnie bacząc aby nikt nie śmiał i czelności nie miał podważać tabuistycznej oczywistości świętości obrządku i świętości ich w owym obrządku błogosławionego uczestnictwa ...

człowiek wykształcony , inteligentny , doświadczony czyli dojrzały ... może wierzyć w ... bezinteresowne dobro , szlachetność , współczucie , życzliwość , szacunek ...
ale przecież nie może wierzyć że bóg zsyła na ludzkość kataklizmy ... !
że bóg przygotował dla tych co nie kochali go tak jak on chciał armagedon ...
że historie ludzkości zakończy walka Chrystusa z Antychrystem ... co przecież oznacza , że owo bóstwo samo ze sobą będzie walczyć ... samo ze sobą będzie się zmagać i samo siebie jednocześnie zbawi i potępi ...

św. Augustyn pisze tak : dobrzy powinni tym życiem gardzić ...

pozdrawiam serdecznie
makuś
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Odp: czy wierzący rozumieją w co wierzą ?
hej,
Bernard z Clairvaux twierdził , że swoje powołanie zawdzięcza trzem kroplom mleka , które jako dziecko otrzymał w cudowny sposób z piersi czarnej madonny .

To bardzo typowe , charakterystyczne dla osób wierzących .
Takimi właśnie wypowiedziami obfituje ten gmach nazywany religią czy wiarą .
Jak można ufać komuś kto opowiada nam takie historie ?

Oglądam czasem religie.tv , rozmównice , ostatnio poruszono temat aniołów .
Jakaś kobieta opowiadała , że widuje anioły a na to ksiądz prowadzący : tak , tak , oczywiście , naturalnie , to normalne . A kobieta na to : to jeszcze nic , mój siostrzeniec , mały chłopczyk też widuje anioły - na co ksiądz prowadzący ; tak , tak , to oczywiste , dzieci mają taki naturalny kontakt z aniołami .

Podejrzewam , że ten naturalny kontakt z aniołami polega na tym , że ta kobieta od rana do wieczora opowiada temu chłopcu o aniołach !

pozdrawiam
makuś
blacksoul (1 punktów)
Witam,
Komentując to wiesz co myślę,że ten "jakże doświadczony" i wielce przekonany o bliskim kontakcie tej kobiety oraz dziecka z aniołami tak naprawdę uznał ją za zwykłą furiatkę.I jej zwierzenia także... a tak osobiście- powiedziała to dla pieniędzy i posłuchu.Udając człowieka głębokiej wiary, którego wyróżnił Bóg, bo widzi to czego inni nie mogą, ma kontakt z boskimi istotami...i takie tam brednie.... Po prostu stek kłamstw.
pozdrawiam i miło poznać
bs:P
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Witam,
> Komentując to wiesz co myślę,że ten "jakże doświadczony" i wielce przekonany o bliskim kontakcie tej kobiety oraz dziecka z aniołami tak naprawdę uznał ją za zwykłą furiatkę.I jej zwierzenia także... a tak osobiście- powiedziała to dla pieniędzy i posłuchu.Udając człowieka głębokiej wiary, którego wyróżnił Bóg, bo widzi to czego inni nie mogą, ma kontakt z boskimi istotami...i takie tam brednie.... Po prostu stek kłamstw.
> pozdrawiam i miło poznać
> bs:P

hej,
Bez przesady !
Ani ta kobieta nie była furiatką ani nie chodziło o pieniądze .
To raczej efekt udanej indoktrynacji jak i jej kontynuacja !
pozdrawiam
makuś
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)Odp: Czy wierzący rozumieją w co wierzą ?
Słucham bardzo często Radia Józef i wielokrotnie słyszałam tam, że wiara jest sprzeczna z wiedzą. Kilku księży głosi pogląd, że jeśli coś wiemy to nie możemy w to wierzyć, a jeśli w coś wierzymy to nie powinniśmy dążyć do rozumowego tej rzeczy poznania, bo to zabija wiarę. Świetna argumentacja! Równie dobrze moża ująć ją jeszcze krócej: "Człowieku, nie myśl!" Samodzielne, logiczne i racjonalne myślenie jest największym wrogiem religii, dlatego kapłani już na wstępie zniechęcają wiernych do zbytniego zagłębiania się w jej istotę. Dogłębna analiza zarezerwowana jest dla wąskiego kręgu wtajemniczonych a cała reszta powinna zadowolić się jedynie rytuałami i podawanymi im gotowymi interpretacjami "prawd objawionych". Człowiek, który zrozumie w co wierzy, przestaje wierzyć.
15-03-2009 01:25 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
Cytat:
Równie dobrze moża ująć ją jeszcze krócej: "Człowieku, nie myśl!"


Z drzewa wiedzy zerwała Ewa zakazany owoc.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
15-03-2009 09:53 
 Ocena 2 na 2
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Dogłębna analiza zarezerwowana jest dla wąskiego kręgu wtajemniczonych

hej,
Analiza ?
Jaka analiza , cóż oni analizują ?
Ile diabłów czy aniołów zmieści się na czubku łyżki ?
Czy bogu podoba się bardziej jak uprawiamy miłość oralnie , analnie czy wirtualnie ?
Którą ręką należy się drapać w środy a którą w piątki ?
Czy noworodki idą do piekła , czyśćca czy nieba ?

Właśnie ci "wtajemniczeni" ( a wtajemniczenie każdego z nich jest dowolnie uznaniowe i radykalnie nieweryfikowalne a zarazem definitywnie jedynie prawdziwe i słuszne ) doszli do jakże etycznego wniosku , że nawet gdyby bóg nie zbawił nikogo to i tak jego miłosierdzie , łaska i miłość byłyby najbardziej święte , sprawiedliwe i mądre !
Znany publicysta Vittorio Messori stwierdza , że budowanie szpitali chwały panu bogu nie przysparza , za to dzieła sztuki jak najbardziej wielbią i wychwalają boga tak jak trzeba !

Dogłębna analiza to tylko złudzenie , a w rzeczywistości jest to myślenie magiczne , pełne przesądów i absurdalnych założeń opartych na przywidzeniach i marzeniach , które traktowane są jak weryfikowalne fakty .

pozdrawiam
makuś
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
> Dogłębna analiza zarezerwowana jest dla wąskiego kręgu wtajemniczonych
>hej,
>Analiza ?
>Jaka analiza , cóż oni analizują ?

Rzeczywiście, żle sie wyraziłam. Nie chodziło mi o analizę pod względem prawdziwości (np. dogmatów), albo tym bardziej o próbę naukowego dowiedzenia wartości głoszonych poglądów. Myślałam raczej o analizie pod względem korzyści lub strat jakie mogą płynąć z przyjęcia danego systemu ideologiczno-etycznego dla kościoła jako organizacji.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Gdybyś tak jeszcze zechciał dać się przekonać do używania wielkich liter... choćby tylko na początku zdania (tak na początek)... Byłoby super.

fides ex necessitate esse non debet
15-03-2009 14:16 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
>Gdybyś tak jeszcze zechciał dać się przekonać do używania wielkich liter... choćby tylko na początku zdania (tak na początek)... Byłoby super.

hej,
Robię co w mojej mocy aby być strawnym dla jak największej , ale nie absurdalnie wielkiej ilości mych sióstr i braci moich .
pozdrawiam
makuś
Beatus (2528 punktów)
Plus za ciekawe ujęcie oklepanego tematu konfliktu wiary i wiedzy.
>Jesteś dla nas habitualną eschatologiczną manifestacją epistemologicznej osnowy wraz z
>chrystologiczną opoką naszego bytu, jawiącą nam ontologicznie metafizyczną prawdę w kontekście całej
Tak się właśnie kończą próby wyrażenia niewyrażalnego.
>... przed wieloma milionami lat...
>proszę was abyście spróbowali uwierzyć...
>czym te fantazje różnią się od biblijnych przekazów ... ???
Jak sądzę, biblijne przekazy zasłużyły na swoją trwałość, a wyżej opisana historia nie. Podstawowa różnica. Skąd się ona wywodzi? Moim zdaniem przyczyną jest fakt, że biblia jest jedną z najlepszych mitologii świata, która dzięki temu, że porusza pradawne i wciąż obecne rozterki egzystencjalne człowieka, nie traci na aktualności.
>jakiś czas temu usłyszałem w dyskusji telewizyjnej wypowiedź pana Karłowicza którą tu przytoczę z
>pamięci : zrozumienie wiary nie jest dla wierzącego koniecznym warunkiem albowiem to uczestnictwo
>jest podstawową wartością ...
>to zaiste gigantyczna myśl ... jaka głęboka ... nawet zbyt głęboka jak na filozofa , który uważa
>samo uczestnictwo za podstawową wartość ...
Stara myśl, nic w niej odkrywczego. Naprawdę tak jest. Jak się czegoś szuka to się i znajdzie. Szukając rozumowego wyjaśnienia prawd wiary też się je znajdzie. Gdzie? W psychologii chociażby, choć nie tylko. Problem w tym, że jest to redukcjonizm, który prowadzi do zaprzeczenia prawd wiary. Ludzie lubią mieć jasną piramidę wartości. Jeśli na szczycie ustawią Boga, wykluczają umieszczenie obok naukowości. I odwrotnie. Z tego powodu wielu księży uważa, że lepiej aby nauka ze swoimi wartościami była w ogóle nie znana, niż aby zastąpiła Boga. To jest mniejsze zło.
Osobiście sądzę, że wymyślanie przez jedną instytucję co będzie lepsze dla ludzkości jest bardzo ryzykowne. Rozumiem racje kierujące tymi osobami, ale nie jestem skłonna ich popierać.
>znajomość znaczenia blokuje dostęp do istoty tajemnicy .
W prawosławiu, pieśni (niektóre) śpiewa się celowo niewyraźnie, aby wierny nie koncentrował się na słowach i dzięki temu miał możliwość uczestnictwa całym sobą w obrządku.
>kiedy człowiek uruchamia swój umysł rzeczywiście okazuje się , że tajemnica jest właściwie brakiem wiedzy ... a nie świętym sekretem którego nie trzeba rozumieć lecz należy w niego bezrefleksyjnie
Chyba jest trochę inaczej. Człowiek uruchamiając swój umysł angażuje w to całą energie i przez to inne władze poznawcze są zagłuszane. Wiesz, jak czegoś nasłuchujesz i zależy ci aby usłyszeć dokładnie, nieruchomiejesz i zamykasz oczy. Ta sama zasada.
>znajomość znaczenia rzeczywiście unieszkodliwia myślenie magiczne , tabu , rytuały i ceremonie ...
Tak znowu prosto nie jest. Ja tam znam sporo znaczeń a w magię wierzę
>jeżeli znajomość znaczenia blokuje dostęp do tajemnicy ... to o czym mówią wszyscy księża na całym świecie ...
Dokładnie o tym samym o czym my teraz. Szukamy jak dzieci we mgle, i oni, i my.
>drogą do ojca nie mieści się w głowie ekumenizm
Prawda, że wielu się nie mieści. Są jednak tacy, którzy powolutku nabierają dystansu i tym się mieści.
>wiara zawsze jest wyłącznie subiektywna , dowolnie uznaniowa , nie poddająca się żadnym
>uogólniającym analizom czy weryfikacjom .
Może taka być ale nie musi.
Jeżeli wierzy się, że rzeczywistość sakralna na prawdę istnieje, nie jest wymysłem - konsekwentnie wiedzy się też, że wszyscy wierzący mówią o tym samym, tylko z rozmaitych perspektyw. Szukając analogii - w namacalnym świecie, dla jednych 100m to daleko, dla innych 100km jest dość blisko. Jedni i drudzy mówią o odległości.
>człowiek wykształcony , inteligentny , doświadczony czyli dojrzały ... może wierzyć w ...
>bezinteresowne dobro , szlachetność , współczucie , życzliwość , szacunek ...
>ale przecież nie może wierzyć że bóg zsyła na ludzkość kataklizmy ... !
Człowiek jest w swych czynach i myślach istotą niepojętą. Może.
>św. Augustyn pisze tak : dobrzy powinni tym życiem gardzić ...
Sankara też tak sobie kombinował, tylko zamiast "dobrzy" mówił "oświeceni".

Pozdrawiam
15-03-2009 14:33 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
. Z tego powodu wielu księży uważa, że lepiej aby nauka ze swoimi wartościami była w ogóle nie znana, niż aby zastąpiła Boga. To jest mniejsze zło.

hej,
Niestety krwi i ofiary domagały się i nadal domagają religie .
Bóg jest jednym z podstawowych powodów wojen i konfliktów , dzięki niemu wielu ludzi znajduje usprawiedliwienie dla swych przerażających uczynków .

>W prawosławiu, pieśni (niektóre) śpiewa się celowo niewyraźnie, aby wierny nie koncentrował się na słowach i dzięki temu miał możliwość uczestnictwa całym sobą w obrządku.

hej,
Jeżeli nie rozumie co śpiewa to nie ma takiej możliwości aby całym sobą uczestniczył w czymkolwiek .

>Tak znowu prosto nie jest. Ja tam znam sporo znaczeń a w magię wierzę

hej,
Faktem jest , że potrafimy zaobserwować rzeczy , których nie potrafimy wyjaśnić , ale po co zaraz wierzyć w magię ?
Człowiek w silnych emocjach , stresie lub po intensywnej indoktrynacji , może naprawdę wiele ...

>Jeżeli wierzy się, że rzeczywistość sakralna na prawdę istnieje ...

hej,
Tak - jeżeli się wierzy wszystko staje się proste , logiczne a nawet piękne !

>Pozdrawiam

pozdrawiam
makuś
16-03-2009 21:31 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
>Z tego powodu wielu księży uważa, że lepiej aby nauka ze swoimi wartościami była w ogóle nie znana, niż aby zastąpiła Boga. To jest mniejsze zło.
Prawda. Jakoś trudno niektórym księżom uwierzyć w człowieka.
>hej,
hej
>Niestety krwi i ofiary domagały się i nadal domagają religie .
Nie, ludzie w imieniu religii i nie tylko religii. Człowiek krwiożercza bestyjka.
>Bóg jest jednym z podstawowych powodów wojen i konfliktów , dzięki niemu wielu ludzi znajduje usprawiedliwienie dla swych przerażających uczynków.
Za dobrze by było. Świat pokoju i tolerancji byłby osiągalny. Tak nie jest. Póki istnieje człowiek póty będą wojny i konflikty, w imieniu bogów tak samo zażarte jak i przeciw nim.
>hej,
no hej
>Jeżeli nie rozumie co śpiewa to nie ma takiej możliwości aby całym sobą uczestniczył w czymkolwiek
Wiesz, zmysłowo-duchowo. Nie tylko przy pomocy jednej władzy poznawczej.
>hej,
a hej
>Faktem jest , że potrafimy zaobserwować rzeczy , których nie potrafimy wyjaśnić , ale po co zaraz wierzyć w magię?
Pytanie filozoficzno-antropologiczne. Po co? Nie wiem. Dlaczego? Bo coś w tym jest, co człowieka przyciąga. Co? Nikomu nie udało się dowieść. Czy to ważne, że nie udało się dowieść? Ależ nie, to najmniej istotne w tym wszystkim
>Człowiek w silnych emocjach , stresie lub po intensywnej indoktrynacji , może naprawdę wiele
Może, no i co?
>hej,
HEJ
>Tak - jeżeli się wierzy wszystko staje się proste , logiczne a nawet piękne !
Nie, tak pięknie, logicznie i prosto nie jest.
Pozdrawiam
16-03-2009 23:16 
 Ocena 1 na 1
wieczorek (5578 punktów)
(zablokowany)
Pytanie filozoficzno-antropologiczne. Po co? Nie wiem. Dlaczego? Bo coś w tym jest, co człowieka przyciąga. Co? Nikomu nie udało się dowieść. Czy to ważne, że nie udało się dowieść? Ależ nie, to najmniej istotne w tym wszystkim

hej,
Mnie się wydaje , że po kilku tysiącach lat śmiertelnie poważnego traktowania swoich intuicji , przeczuć , przywidzeń , uprzedzeń jak i kurczowego trzymania się przeróżnych tabu , dogmatów i oczywistości może nadszedł czas na przynajmniej częściowe zdystansowanie się od tego destrukcyjnego balastu , na przynajmniej ograniczone uwolnienie się od mieszania i mylenia obiektywnej rzeczywistości od metafor , alegorii i poezji .
pozdrawiam
makuś
28-03-2009 10:38 
 Ocena 1 na 1
Beatus (2528 punktów)
>Mnie się wydaje , że po kilku tysiącach lat śmiertelnie poważnego traktowania swoich intuicji , przeczuć , przywidzeń , uprzedzeń jak i kurczowego trzymania się przeróżnych tabu , dogmatów i oczywistości może nadszedł czas na przynajmniej częściowe zdystansowanie się od tego destrukcyjnego balastu , na przynajmniej ograniczone uwolnienie się od mieszania i mylenia obiektywnej rzeczywistości od metafor , alegorii i poezji .
Nie, ten czas nie nadszedł.
Co więcej wydaje mi się że już minął. Zachwyt naukowością, tzw. wagą i powagą faktów miał miejsce na koniec XIX i początek XX w. Potem wydarzyło się kilka przeczących temu faktów - mam na myśli wojny. Nadal pokutuje tu i ówdzie przekonanie, że fakty a nie zabobon są tak istotne i że to nich powinniśmy się trzymać. Życie dość istotnie koryguje te chęci. Dzięki owym korektom powstało sporo zmian. Pojawiło się coś takiego jak prawa człowieka, oparte na irracjonalnym pojęciu godności. Rozwinęła się psychologia personalistyczna, która mówi wprost, że nie farmakologia, nie czysty behawioryzm ale kształtowanie wewnętrznej drogi psychicznej przy współpracy terapeuty prowadzi do najlepszych rezultatów. Powstało pojęcie IE stojące w jakimś sensie w opozycji wobec IQ. Szeroko działające i mające wpływ na politykę oraz gospodarkę ruchy ekologiczne bazują na przekonaniu, że podstawą właściwego korzystania z natury jest szacunek wobec niej. itd. Coraz lepiej znana i brana pod uwagę jest koncepcja memów, która przecież jest współczesną wersją platonizmu.
Człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany i wieloaspektowy niż może nam się zdawać. Ilekroć próbujemy zamknąć go w jakichś ramach, np. rozumu, wymyka się nam z nich.
Moim zdaniem nie należy zaprzeczać istnienia, sensu ani przydatności irracjonalizmu, czy tego co jako irracjonalizm bywa postrzegane. Należy to poznawać i rozwijać mając świadomość, że takie siły istnieją i nie da się udawać że ich nie ma. Jeżeli coś jest należy to wykorzystać, a nie temu zaprzeczać.
Pozdrawiam
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>Mnie się wydaje , że po kilku tysiącach lat śmiertelnie poważnego traktowania swoich intuicji , przeczuć , przywidzeń , uprzedzeń jak i kurczowego trzymania się przeróżnych tabu , dogmatów i oczywistości może nadszedł czas na przynajmniej częściowe zdystansowanie się od tego destrukcyjnego balastu , na przynajmniej ograniczone uwolnienie się od mieszania i mylenia obiektywnej rzeczywistości od metafor , alegorii i poezji .
Zgadzam się z Tobą, ale tego nie da się zadekretować. Każdy ma prawo do marzeń.
Druga sprawa, o której ostatnio pomyślałem. Czy ktoś zmusza ludzi do uczestniczenia w kulcie religijnym? Oczywiście rodzice wychowują dzieci w zgodzie ze swoim światopoglądem. Czy chcesz tego zabronić?

Pozdrawiam - Zbyszek

Prawda jest jedna.
Terebint (Marcin) (795 punktów)
Tak w dużym skrócie. Wiara i wierzenia to instytucja autorytetu - a więc rozumienie i rozmyślanie jest zupełnie niepotrzebne.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365