Racjonalista - Strona głównaDo treści
Koszty w państwowych przedsiębiorstwach.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
01-04-2009 14:44Grzegorz (2117 punktów)Koszty w państwowych przedsiębiorstwach.
Ocena 3 na 3
Na początek proponuje poczytać ten artykuł

Cytat:
Trzynastki, czternastki, deputaty węglowe, zniżki na prąd i długoletnie gwarancje zatrudnienia. Państwowe firmy na ekstra przywileje dla górników, hutników i energetyków wydają ponad 6 mld rocznie.
...
120 tys. górników dostaje od 6 do 8 ton na głowę w zależności od lat pracy. Są warte kilka tysięcy złotych. - Związkowcy domagają się teraz równych deputatów, po 8 ton na głowę bez względu na staż pracy.Górnik dostaje też coroczną nagrodę, tzw. barbórkę (nazywaną trzynastką) oraz czternastkę w lutym. W sumie ponad 10 tys. zł na osobę. Kopalnie wydają na to blisko 1 mld zł rocznie.
...
W większości firm energetycznych są gwarancje zatrudnienia do roku 2017. W niektórych, jak w elektrociepłowni Lublin-Wrotków należącej do Polskiej Grupy Energetycznej, nawet do "czasu osiągnięcia wieku emerytalnego". Zwolnić wcześniej nikogo nie można, bo trzeba by płacić odprawy: w PGE od 100 tys. do 400 tys. zł na osobę! A w gdańskiej Enerdze zwolnieni dostaliby średnio 460 tys. zł odprawy. Pracownicy państwowych firm energetycznych kupują prąd z 80-procentową zniżką. Związki zawodowe w PGE od kilku dni negocjują przyznanie czterech dodatkowych dni wolnych w roku.


W sumie to nic dodać nic ująć.
Oczywiście udział państwa w gospodarce jest spoko, czyż nie? Ile razy czytałem zdania typu: Co to przeszkadza, że firma jest państwowa? Przecież może działać jak każda inna

Otóż nie może i nigdy nie będzie.

Wiele razy spotykałem się z potępieniem, "wyprzedaży za bezcen majątku", czy z negacją procesu prywatyzacji, ale wszystkich przeciwników własności prywatnej zapytuję:
kiedy Wasz samochód zaczyna rocznie kosztować więcej niż jest wart, to jego sprzedaż za złotówkę jest "wyprzedażą za bezcen" czy dobrym interesem?

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jad11 (18783 punktów)
>ale wszystkich przeciwników własności prywatnej zapytuję:
>kiedy Wasz samochód zaczyna rocznie kosztować więcej niż jest wart, to jego sprzedaż za złotówkę
>jest "wyprzedażą za bezcen" czy dobrym interesem?
>Pozdrawiam
Pozbycie się go jest wtedy dobrym interesem ale powstaje pytanie czemu nagle jest taki kosztowny w utrzymaniu. Czy od samości, ze starości czy samochód był źle zarządzany, zaniedbany, rozkradany. Ktoś może go kupić, tanio odremontować, troszczyć się i dbać o niego a pojeździ jeszcze 15 lat przynosząc korzyść nowemu właścicielowi.
Może tak być?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
01-04-2009 18:09 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
> Pozbycie się go jest wtedy dobrym interesem ale powstaje pytanie czemu nagle jest taki kosztowny w utrzymaniu.

Na to pytanie jest kilka możliwych odpowiedzi.

Patrząc z dłuższej perspektywy czasowej - nasze przedsiębiorstwa faktycznie "zrobiły się drogie" bo co innego płacić załodze po 50 USD na miesiąc (płace w latach osiemdziesiątych) a co innego 2-3 tys. USD (płace obecnie).
Firmy-eksporterzy bywały na swój sposób bogate, przecież sprzedawały, część przynajmniej towaru, na rynku międzynarodowym, za normalne ceny, przy minimalnych kosztach pracy, w porównaniu z normalnym światem. Do takich "firm" należały kopalnie, huty i stocznie.

Druga sprawa, to koszty, których kiedyś w zasadzie nie było np. niedawno widziałem gdzieś "na mieście" rozplakatowaną akcję reklamową Energi, mimo, iż jest monopolistą, Poczta miała swego czasu reklamy w TV, mimo, iż do dziś nie powstała dla niej licząca się konkurencja, to samo gazownie. Pytanie czy te wydatki mają sens? Często nie bardzo, ale raz, że prezesi tych firm chcą się czuć jak ich koledzy w firmach komercyjnych, dwa - warto rzucić okiem kto otrzymuje zlecenie, trzy - byłbym niesprawiedliwy nie wspominając, że nawet państwowe firmy, nieprzymuszone, niechętnie płacą podatki, więc robi się koszty aby ich nie płacić, jak wszędzie.
Taki sobie paradoks, w którym państwowa firma nie chce dostarczać pieniędzy państwu, już raczej pozwoli sobie na nieracjonalne wydatki.
Pamiętajmy, że państwowi menadżerowie też są szkoleni, często całkiem nieźle bo firmę stać na rozrzutność. Po za tym pozycja takiego menadżera jest uzależniona w mniejszym stopniu od właściciela, a w większym od pracowników i ich reprezentacji związkowej - lepiej narazić się ministrowi który za rok się zmiennie niż panu Jurkowi szefowi związków który już od 15 lat niezmiennie broni interesów załogi

Można by jeszcze długo i dlatego, jak pisałem, firma państwowa nigdy nie będzie działała tak jak prywatna.

>Ktoś może go kupić, tanio odremontować, troszczyć się i dbać o niego a pojeździ jeszcze 15 lat przynosząc korzyść nowemu właścicielowi.
>Może tak być?

Oczywiście, ale remont to za mało. Zmiany, w większości muszą dotyczyć każdego aspektu działalności

Pozdrawiam
01-04-2009 23:00 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

>Pamiętajmy, że państwowi menadżerowie też są szkoleni, często całkiem nieźle bo firmę stać na rozrzutność. Po za tym pozycja takiego menadżera jest uzależniona w mniejszym stopniu od właściciela, a w większym od pracowników i ich reprezentacji związkowej - lepiej narazić się ministrowi który za rok się zmiennie niż panu Jurkowi szefowi związków który już od 15 lat niezmiennie broni interesów załogi
Broni albo szkodzi. W czasie zeszłorocznego strajku Poczty Polskiej w jednym z oddziałów pocztowych związkowiec namawiał pracowników, by nie podpisywali listy obecności w ramach tego strajku. Niektórzy na to poszli, inni z różnych powodów nie chcieli się podporządkować i podpisywali. Pewnie jednym z ważniejszych powodów było to, że dyrektor ostrzegł, że nie będzie płacił za "niepodpisane" dni. Związkowiec wciąż przekonywał, żeby się nie przejmować dyrektorem, bo związki te dni wywalczą i w kupie siła. Doszło do porozumienia związków z zarządem ale ci, którzy się nie podpisywali, byli stratni. Tego nie wywalczono. Nie był stratny związkowiec, bo jak się później okazało, podpisywał się na liście każdego dnia.
Podobnych historii słyszałem więcej.

>>Ktoś może go kupić, tanio odremontować, troszczyć się i dbać o niego a pojeździ jeszcze 15 lat przynosząc korzyść nowemu właścicielowi.
>Oczywiście, ale remont to za mało. Zmiany, w większości muszą dotyczyć każdego aspektu działalności
Tak, oczywiście. Porównanie jak zwykle jest niedoskonałe. Chodzi mi o "remont" każdego aspektu, który tego wymaga.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Robert Zawecki (4718 punktów)
W większości źródłem problemów jest silny blok związkowy, który uniemożliwia racjonalne reformowanie, a nawet blokuje stosowanie rachunku ekonomicznego. W sytuacji słabości zarządu i słabości politycznej rządu, jedyną dostępną opcją staje się likwidacja, czego szczerze związkowcom kopalń życzę!

To paranoja, kiedy odbiera się część pensji nauczycielce lub część emerytury, aby z tych środków przygotować pokłady węgla do wydobycia. Kopalnie nie mają na takie duperele pieniędzy, bo muszą opłacać kilkunastu bonzów związkowych na etacie po ponad 10tys. zł.

Jestem cierpliwy, poczekam aż kryzys się skończy i UE policzy to wszystko jako pomoc publiczną, a w efekcie zamknie pasożytujące kopalnie jak wcześniej stocznie. Mam nadzieję, że nie dostaną wtedy odpraw osłonowych, tylko te 8 ton węgla w naturze - niech się nim udławią!
Grzegorz (2117 punktów)
>W większości źródłem problemów jest silny blok związkowy, który uniemożliwia racjonalne reformowanie, a nawet blokuje stosowanie rachunku ekonomicznego.

To jest jeden z istotniejszych filarów systemu, a na pewno jest to siła uniemożliwiająca to, w co cześć ludzi, jeszcze jakiś czas temu wierzyła - że firmy te będą zdolne do "samo-naprawy".

Takich filarów jest jednak więcej weźmy np. protekcjonizm.

Tak czy inaczej trzeba przekształcać, przy czym w zasadzie możliwa jest tylko albo wersja "hard" - sprzedaż i restrukturyzacja przez nowego właściciela, albo "hard core" - prywatyzacja przez likwidację i sprzedaż po kawałku w masy upadłościowej. Wersje "soft" skończyły się generalnie na wstawieniu literek po nazwie i formy organizacyjno-prawnej, patologie mają się, niestety, nieźle

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365