 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-05-2009 14:18 | grzesow (243 punktów) | Cieplarniane kłamstwo
5 na 7 | cyt. "Na oszustwie oparty jest system propagandy, który głosi, jakoby obecne globalne ocieplenie było procesem nietypowym, groźnym dla ludzkości, że jest spowodowane przez dwutlenek węgla (CO2) emitowany przy spalaniu przez ludzi węgla. Oszustwem jest, jakoby w wyniku ocieplenia klimatu podnosił się poziom wody w oceanach - co miałoby skutkować zalewaniem nisko położonych obszarów Ziemi. Oszustwem jest pogląd, że człowiek może, zmniejszając zawartość CO2 w atmosferze, wpłynąć w sposób dający się zmierzyć na globalną zmianę jej temperatury." "...obecne ocieplenie nie wynika z działań ludzi, ale spowodowane jest zwiększoną obecnie aktywnością Słońca i dotyczy całego Układu Słonecznego. Gdyby teza ta okazała się prawdziwa, wszystkich działań państw i organizacji wykorzystujących propagandę globalnego ocieplenia dla nakładania kar na energetykę konwencjonalną za emisję CO2, rzekomo powodującą to ocieplenie - należałoby zaniechać jako bezzasadnych i bezskutecznych, a niesłusznie pobrane kary trzeba by zwrócić. Nie można negować szkodliwych oddziaływań ludzi na środowisko, ale wytwarzanie CO2 w procesie spalania węgla do tych szkodliwych działań nie należy. Wydzielanie do atmosfery CO2 - jako produktu spalania węgla (paliw kopalnianych) - nie jest działaniem szkodliwym dla przyrody. Dwutlenek węgla jest naturalnym składnikiem atmosfery. Wraz z występującą w atmosferze we wszystkich trzech stanach skupienia wodą, podtlenkiem azotu i metanem tworzy wokół Ziemi otulinę gazów cieplarnianych, niezbędną dla istnienia życia. Gazy cieplarniane - inaczej zwane szklarniowymi - izolują Ziemię i moderują jej klimat. Dzięki osłonie gazów cieplarnianych zmiany temperatury powierzchni Ziemi w cyklach dziennych, a nawet rocznych są nieznaczne. Dla przykładu na bliskim nam, lecz pozbawionym takiej otuliny Księżycu różnica temperatur lokalnego dnia i nocy sięga 200 stopni." Wg. mnie całe CO2-oszustwo to jedynie następne narzędzie służące do wyciągania pieniędzy od najbiedniejszej i najliczniejszej warstwy społeczeństwa. Lobby CO2 to po prostu globalny pasożyt. Każdy kto w jakikolwiek sposób działa na rzecz zmniejszania emisji co2, czy to w organizacjach rządowych, pozarządowych, komercyjnych czy non-profit. Jest pasożytem. Każde miejsce pracy powstałe dzięki temu kłamstwu służy do podtrzymania tego kłamstwa i procederu pasożytnictwa. Taka sama zasada działa w innym społecznym pasożycie czyli religii. Dla ciekawych podaję link do filmu dokumentalnego BBC. przeklej.p(*)at.global.warming.swindle.rmvb | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Elpremiero (247 punktów) | Odp: cieplarniane kłamstwo |
Z tym co napisałeś to tak nie do końca jest. Fakt faktem, że proces globalnego ocieplenia jak i globalnego oziębiania to procesy naturalne niegroźne dla życia na Ziemi pod warunkiem, że zachodzą one w swoim naturalnym tempie, a działalność przemysłowa człowieka niestety znacznie ten proces przyspiesza.
> Oszustwem jest, jakoby w wyniku ocieplenia klimatu podnosił się poziom wody w oceanach - co miałoby skutkować zalewaniem nisko położonych obszarów Ziemi.
No skoro podnosi się temperatura atmosfery na Ziemi, lodowce topnieją coraz szybciej to chyba logiczne jest, że będzie się podnosić także poziom wód.
>Wydzielanie do atmosfery CO2 - jako produktu spalania węgla (paliw kopalnianych) - nie jest działaniem szkodliwym dla przyrody. Dwutlenek węgla jest naturalnym składnikiem atmosfery. Wraz z występującą w atmosferze we wszystkich trzech stanach skupienia wodą, podtlenkiem azotu i metanem tworzy wokół Ziemi otulinę gazów cieplarnianych, niezbędną dla istnienia życia (...)
Nadmiar emisji jakiegokolwiek pierwiastka czy związku do atmosfery jest bardzo szkodliwy dla środowiska naturalnego. Emisja CO2 w wyniku naturalnych procesów zachodzących w przyrodzie to około 220 mld ton rocznie, zaś człowiek dorzuca do tego około 27 mld ton CO2. Wydaje się być stosunkowo mało jednak przez to stan względnej równowagi między ilością CO2, która jest naturalnie emitowana do atmosfery, a ilością która jest z niej "ściągana" poprzez wiązanie węgla przez rośliny i bakterie, rozpuszczanie CO2 w oceanach czy wiązanie w postaci różnego rodzaju węglanów zostaje zakłócony. W atmosferze ilość CO2 rośnie i wzmaga efekt cieplarniany co wpływa na przyspieszenie globalnego ocieplenia.
>Wg. mnie całe CO2-oszustwo to jedynie następne narzędzie służące do wyciągania pieniędzy od najbiedniejszej i najliczniejszej warstwy społeczeństwa. Lobby CO2 to po prostu globalny pasożyt.
A wg mnie to co napisałeś o "Lobby CO2" to coś w rodzaju krzyku plantatorów tytoniu i firm tytoniowych w latach 50 XX wieku, kiedy to lekarze i różne organizacje promujące zdrowy tryb życia zaczęły zwracać uwagę na tragiczne skutki palenia papierosów. Zresztą podobnie mówiono gdy zaczęto poruszać problem dziury ozonowej. Na początku również były głosy, że to jedno wielkie naciągnięcie, na szczęście świat zrozumiał skale zagrożenia i zareagował, skutki powoli widać. Z resztą zawsze są jakieś sceptyczne głosy mniej lub bardziej rozsądne na dany temat przykład: teoria ewolucji. Też znajdziesz "naukowców", którzy starają się ją obalać.
|
|
 | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | > No skoro podnosi się temperatura atmosfery na Ziemi, lodowce topnieją coraz szybciej to chyba logiczne jest, że będzie się podnosić także poziom wód.Poprawcie mnie, jeśli się mylę: Jeśli wrzucimy do szklanki z wodą kostki lodu i one się roztopią, to poziom wody raczej opadnie, bo lód ma większą objętość niż woda. Z drugiej strony, jeśli położymy kostkę lodu na talerzu to w wyniku jej roztopienia zostaną zalane "suche tereny". Z tego wniosek, że za podniesienie poziomu wód powinno odpowiadać tylko roztopienie tych mas lodu które są ponad powierzchnią wody. Roztopienie tych pod powierzchnią skutkowałoby czymś odwrotnym.  ?
|
|
|  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeśli wrzucimy do szklanki z wodą kostki lodu i one się roztopią, to poziom wody raczej opadnie, bo lód ma większą objętość niż woda.Archimedes się kłania.  > Z drugiej strony, jeśli położymy kostkę lodu na talerzu to w wyniku jej roztopienia zostaną zalane "suche tereny".Tu dobrze kombinujesz. Istotne są lodowce na Grenlandii i Antarktydzie. Ale globalne ocieplenie podnosi poziom oceanów powoli: kilka milimetrów na rok. en.wikiped(*)_global_warming#Sea_level_rise
|
|
 | | homopitek (1536 punktów) | > Fakt faktem, że proces globalnego ocieplenia jak i globalnego oziębiania to procesy naturalne niegroźne dla życia na Ziemi pod warunkiem, że zachodzą one w swoim naturalnym tempie, a działalność przemysłowa człowieka niestety znacznie ten proces przyspiesza.
Naturalne tempo zmian klimatycznych bywa bardzo różne. W końcówce ostatniego glacjału następowały kilkakrotne błyskawiczne zmiany (oziębienia i ocieplenia) na półkuli północnej. Ostatni epizod ocieplenia, który poprzedzał holocen, trwał ok. 70 lat. Przekładając to na "ludzką miarę" - w ciągu życia jednego (dzisiejszego) pokolenia temperatury w Europie wzrosły o kilka stopni. Adekwatnie do zmian zasięgu stref klimatycznych następowały zmiany szaty roślinnej i w ich konsekwencji w świecie zwierząt. Na dobrą sprawę był to naturalny kataklizm. Bezpośrednio wcześniejsze ochłodzenie i poprzedzające je ocieplenie były prawie tak samo gwałtowne. Zmiany takie nie są zagrozeniem dla życia na Ziemi, lecz mogą powodować wymierania dużych grup organizmów żywych w skali kontynentalnej lub globalnej. Nie jest ważna naturalność (bądź nie) zmian, lecz ich tempo i wielkość.
Nie stosuję emoticonów
|
|
|  | | Fizyk (17637 punktów) | > W końcówce ostatniego glacjału następowały kilkakrotne błyskawiczne zmiany (oziębienia i ocieplenia) na półkuli północnej. Ostatni epizod ocieplenia, który poprzedzał holocen, trwał ok. 70 lat. Przekładając to na "ludzką miarę" - w ciągu życia jednego (dzisiejszego) pokolenia temperatury w Europie wzrosły o kilka stopni.
Czy możesz podać źródło tej informacji?
|
|
2 na 2 | placownik (17853 punktów) | Odp: Cieplarniane kłamstwo | |
|
 | 2 na 2 | R. Grochala (970 punktów) | Skoro chcesz rzucać linkami, to proszę bardzo, oto wynik niezwykle niskiej aktywności Słońca. Globalne ocieplenie kończy się.Również poprawiam  .
"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
|
|
J.S. (4752 punktów) (zablokowany) | Znowu... Przeszukaj forum znajdziesz kilka wątków na ten temat  Pewnie już nikt nie ma na to siły
|
|
1 na 1 Bożydar (2279 punktów) (zablokowany) |
Oszustwem jest pogląd, że człowiek może, zmniejszając zawartość CO2 w atmosferze, wpłynąć w sposób dający się zmierzyć na globalną zmianę jej temperatury."
Jednak sam oszukujesz, człowiek może przynajmniej spowolnić tempo zmian jakie spowodował.
"...obecne ocieplenie nie wynika z działań ludzi, ale spowodowane jest zwiększoną obecnie aktywnością Słońca i dotyczy całego Układu Słonecznego.
Sorry, ale z tego co wiem, to twoja wypowiedź jest bezzasadna. Działalność człowieka spowodowała mierzalne na całym globie szkodliwe efekty. Np. hodowla krów zmieniła rzeczywiście i mierzalnie skład atmosfery.
Oszustwem jest, jakoby w wyniku ocieplenia klimatu podnosił się poziom wody w oceanach
To może być prawda !
Nie można negować szkodliwych ale wytwarzanie CO2 w procesie spalania węgla do tych szkodliwych działań nie należy.
Z punktu widzenia człowieka, to jednak należy.
Wydzielanie do atmosfery CO2 - jako produktu spalania węgla (paliw kopalnianych) - nie jest działaniem szkodliwym dla przyrody.
Dwutlenek węgla jest naturalnym składnikiem atmosfery.
So2 również i co z tego !
Wg. mnie całe CO2-oszustwo to jedynie następne narzędzie służące do wyciągania pieniędzy od >najbiedniejszej i najliczniejszej warstwy społeczeństwa. Lobby CO2 to po prostu globalny pasożyt.
To jest prawda, bo prawie każde zdecydowane działanie współczesnego państwa to zakamuflowana grabież
Nie jestem do ciebie negatywnie nastawiony, ale tak głęboko nie zgadzam się z prezentowaną przez ciebie ideą, że głosuję negatywnie.
Jedynie masz rację, co do wykorzystywania sprawy jako pretekstu do ściągania haraczu i do ingerencji w prywatne życie, podczas gdy jakakolwiek lokalna wojna z jej skutkami dla środowiska jest ignorowana.
Co do środowiska, to nie można się tak radykalnie wypowiadać, bo wiedza jaką dysponujemy jest za mała. Stanąłeś praktycznie w jednym szeregu z ludźmi pokroju byłego prezydenta USA. Destrukcyjny wpływ człowieka jest poza dyskusją.
|
|
 | 1 na 1 | apoco (182 punktów) | No właśnie o to chodzi, że powtarzasz bezrefleksyjnie rzeczy, w które wierzysz (bo usłyszałeś) i gotów jesteś za nie zginąć.
Pewne zjawiska są proste. Freony - ozon. Przestaliśmy stosować freony - dziura ozonowa się zmniejsza.
Ale z efektem cieplarnianym jest inaczej. Mnóstwo bardzo poważnych ludzi mówi, że obowiązująca od wielu lat doktryna "winy" CO2 jest zwykłą bzdurą. Należy np. do nich np. prof. Mastalerz - autor jednego z najbardziej cenionych podręczników akademickich chemii. CO2 stanowi mniej niż 1% gazów cieplarnianych w atmosferze. Głównym gazem cieplarnianym jest para wodna. Dlaczego sądzisz, że zwiększenie o 10% a nawet 50% tego jednego procenta może realnie wpłynąć na przyrodę? Czy masz taką głęboką wiedzę? Skąd ją czerpiesz? Ja wiem, że tak uczą w szkole. Mnie też tak uczyli. Ale czy istotnie autorzy tych szkolnych podręczników sami mieli głęboką wiedzę? Wątpię...
Ja nie mam. Ale wiem, że nauka niestety poddaje się modom. Ktoś kiedyś zakrzyknął o dwutlenku węgla, inni podchwycili, jeszcze inni podsumowali i zaczęła się nakręcać spirala nauki. Od kilku lat są dane, że nie ma żadnego ocieplenia klimatu - pomimo tego, że wielcy truciciele jak USA nie podpisali protokołu z Kioto. Wydaje się, że niebawem znowu rozpocznie się okres ochłodzenia.
Moim zdaniem badacze powinni przedyskutować i przedstawić bardzo szerokie analizy, na jakiej podstawie uważają, że emisja CO2 przez przemysł zmienia klimat. Czy znany jest dogłębny mechanizm? Jakie mają tak naprawdę na to dowody. Szeroki panel, eksperci z rozmaitych dziedzin. Wszelkiego rodzaju decyzje w tych kwestiach muszą się opierać na rzetelnej wiedzy, a nie naukowych modach i domniemaniach.
Nie atakuję twoich arguementów, bo żadnych nie podałeś. Podobnie jak Twój oponent. Panowie, albo argumenty, albo emocjonalna przepychanka. Ale po co nam to? Zainteresujmy się najpierw, co TAK NAPRAWDĘ wiadomo, a nie w co się WIERZY. Bo wszelkie decyzje mogą mieć wpływ na życie nasze i naszych dzieci. Nie chcę pompować swoich podatków w ogniwa słoneczne gdy nie mam pewności, że to faktycznie chroni środowisko. Gdy ktoś wciska mi energooszczędną żarówkę - nie chcę za nią płacić 100 razy więcej, zwłaszcza, że daje ohydne światło, a jej produkcja zużywa 100 razy więcej energii niż produkcja zwykłej żarówki. I nie uważam, że powinniśmy ograniczać zużycie energii. Wzrost jej zużycia jest wykładnikiem postępu cywilizacyjnego. Dlatego chcę, by w domu każdego z nas mogła być klimatyzacja, która ciągnie przecież mnóstwo prądu... Jeśli źródłem energii będzie węgiel - dobrze. Wiatr - też dobrze. Atom - cudownie. Ale stąpajmy po ziemi.
|
|
|  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Moim zdaniem badacze powinni przedyskutować i przedstawić bardzo szerokie analizy, na jakiej podstawie uważają, że emisja CO2 przez przemysł zmienia klimat. Czy znany jest dogłębny mechanizm? Jakie mają tak naprawdę na to dowody. Szeroki panel, eksperci z rozmaitych dziedzin.To zostało zrobione.
|
|
| |  | 3 na 3 | apoco (182 punktów) | > To zostało zrobione.No cóż, o ile wiem, to w USA ostatnio kilkuset naukowców wystosowało właśnie protest argumentując, że nie można podejmować żadnych racjonalnych decyzji na podstawie błędnych przesłanek (mowa o teorii CO2 a ocieplenie klimatu). Byli wśród nich naprawdę wybitni przedstawiciele nauk o Ziemi, chemicy, fizycy, biolodzy itp. Stwierdzili oni, że te raporty są po prostu nic nie warte, oparte na błędnych przesłankach. Komu mam wierzyć? Nie wiem. W Polsce też znalazła się spora grupa, jednak w ramach naszego narodowego upodobania do cenzury, nie przyznaje im się reprezentacji w mediach typu telewizja, radio... Zresztą w Polsce nie jest dobrze głosić takie "niepostępowe" poglądy. I tu rzetelność nakazywałaby mi też rzucić jakimś linkiem, ale trochę nie mam siły. Po co - każdy sobie wygoogluje. Czy oni wszyscy są związani z jakimś lobby prowęglowym? Wątpię, bo raczej nie wierzę w spiskowe teorie. Ale wiem, ze ochrona klimatu to świetny biznes. Ile przekrętów można robić na handlu limitami emisji CO2 na przykład... Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Komu mam wierzyć? Nie wiem.
A ja wiem. Ponadto nie muszę nikomu wierzyć bo przeczytałem te raporty i potrafię odróżnić rzetelną naukę od demagogii.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | apoco (182 punktów) | > > Komu mam wierzyć? Nie wiem.> A ja wiem. Ponadto nie muszę nikomu wierzyć bo przeczytałem te raporty i potrafię odróżnić rzetelną naukę od demagogii.> Argument "autorytetu" to najsłabszy argument, jaki tylko istnieje. Wprawdzie ja sam powołałem się na Mastalerza, więc nie jestem bez winy, no ale przynajmniej przytaczam nazwisko.  Ale spoko, nie wątpię, że bez problemu przytoczysz różne nazwiska, pewnie bardziej liczne. Ale powiedz ucziciwie, czy czytałeś prace, na podstawie których powstały te raporty? Czy dogłębnie rozumiesz, że np. zastosowanie modelu wieloczynnikowego w którym nie uwzględniasz najważniejszego czynika może prowadzić do zupełnie fałszywych wniosków? Jednak oczywiście uzyskasz jakieś wyniki - ba, może nawet istotne statystycznie. Albo jeśli zastosujesz model 5-czynnikowy zamiast 100-czynnikowego, to wyjdzie ci to, co chcesz? Czy jesteś alfą i omegą w dziedzinie klimatologii (albo jakiejkolwiek innej), że jesteś taki pewien swojej nieomylności w odróżnieniu dobrych badań i złych? Jakoś jestem dziwnie pewien, że może przeczytałeś raporty, ale prac źródłowych już nie. A ludzie, którzy je podważają, je przeczytali. I o tym chcą dyskutować, wykazując luki w rozumowaniu. Mastalerza znam osobiście i wiem, że wiele tych prac przeczytał. Jest cenionym naukowcem z dużym dorobkiem i nie mam powodów by sądzić, że jest demagogiem.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Mastalerza znam osobiście i wiem, że wiele tych prac przeczytał. Jest cenionym naukowcem z dużym dorobkiem i nie mam powodów by sądzić, że jest demagogiem. A Fizyka osobiście nie znasz, nie wiesz, kim jest. A co by było, gdyby się okazało, że jest równie cenionym naukowcem? Albo nawet bardziej? Anonimowość forum często wpędza w pułapkę. Nie sztuka się mądrzyć, gdy nie wiesz, kogo masz po drugiej stronie. Gdy się dowiesz, może być Ci głupio.
|
|
| | | | | |  | | apoco (182 punktów) | >A Fizyka osobiście nie znasz, nie wiesz, kim jest. A co by było, gdyby się okazało, że jest równie cenionym naukowcem? Albo nawet bardziej? Anonimowość forum często wpędza w pułapkę. Nie sztuka się mądrzyć, gdy nie wiesz, kogo masz po drugiej stronie. Gdy się dowiesz, może być Ci głupio.
Tak, nie znam. Podobnie jak Ty nie znasz mnie. W swojej działce jestem cenionym fachowcem ze sporym dorobkiem naukowym. Fakt, że nie zajmuję się ani fizyką, ani klimatem. Ale nie mam powodów, by wobec kogokolwiek mieć kompleksy. Gdyby się okazało, że Fizyk jest równie cenionym naukowcem, tym chętniej wysłuchałbym Jego racji. Podobnie jak czynię to teraz, nie wiedząc kim jest. Ale niech przedstawi te racje, jeśli ma realną wiedzę w temacie.
Co jest warte Twoje pytanie? Czy ja się gdzieś mądrzyłem? Raczej mówiłem o swoich wątpliwościach. Nie masz takich? Gratuluję.
|
|
| | | | | | |  | | Meretseger (61860 punktów) |
>Co jest warte Twoje pytanie? Czy ja się gdzieś mądrzyłem? Raczej mówiłem o swoich wątpliwościach. Nie masz takich? Gratuluję. Mam. Nawet nie wiesz, ile.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >A Fizyka osobiście nie znasz, nie wiesz, kim jest. A co by było, gdyby się okazało, że jest równie cenionym naukowcem? Albo nawet bardziej? Anonimowość forum często wpędza w pułapkę. Nie sztuka się mądrzyć, gdy nie wiesz, kogo masz po drugiej stronie. Gdy się dowiesz, może być Ci głupio. Oj, zagalopowałeś się. To w koszarach rozum mierzy się ilością gwiazdek, na forum nie!
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> A ludzie, którzy je podważają, je przeczytali. Czyżby? Zajrzyj tutaj. Zwróć uwagę na tabelkę nr 3. Jest ona niezwykle popularna. Reprodukowana w sieci po wielokroć, bez podawania źródła. Prześledź teraz odsyłacze do źródeł dokumentujących jakoby 95% udział pary wodnej w efekcie cieplarnianym. Autorzy zdają sobie sprawę z tego, że jest to sprawa o kluczowym znaczeniu i stąd liczba tych odsyłaczy. Wart szczególnej uwagi jest odsyłacz oznaczony literką f. Życzę miłej i pouczającej lektury. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Argument "autorytetu" to najsłabszy argument, jaki tylko istnieje.Nie zamierzałem Cię przekonywać argumentami autorytetu. Nie zamierzałem w ogóle Cię przekonywać. Chciałem Cię tylko zachęcić do przeczytania prac naukowych, zrozumieć je i spróbować samemu odróżnić prawdę od fałszu. > Wprawdzie ja sam powołałem się na Mastalerza [...]Napisałeś Cytat:Mnóstwo bardzo poważnych ludzi mówi, że obowiązująca od wielu lat doktryna "winy" CO2 jest zwykłą bzdurą. Należy np. do nich np. prof. Mastalerz - autor jednego z najbardziej cenionych podręczników akademickich chemii. Tu masz polemikę z wypowiedziami prof. Mastalerza. Nie wiem kto to napisał, ale to nie jest ważne. Ważne jest, że argumenty są merytoryczne. Zrozum je, zajrzyj do źródeł i oddziel prawdę od fałszu.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Nie bądź śmieszny. Mogę Ci wkleić dowolne polemiki z pracami którymi jesteś zachwycony.
Klimat Ziemi nie jest wartością stałą, nawet jej kształt się zmienia, nachylenie, kontynenty powstają i znikają. Nagłe zmiany klimatu były i w średniowieczu, gdzie wpływ człowieka na cokolwiek (no może poza ilością zwierza w lesie) był marny. Wystarczy wyjątkowa aktywność porządnego wulkanu i klimat się zmienia i to niekonieczne wulkanów umieszczonych na powierzchni ziemi. 2/3 to oceany i tam znajduje się najwięcej czynnych wulkanów i tym podobnych tworów.
Na klimat Ziemi największy wpływ mają oceaniczne prądy, które to zależne są od płyt tektonicznych, a te ostatnie są w ciągłym ruchu i są twórcą kontynentów, gór i przyczyną zmian w ruchach prądów w oceanach. Dodałbym do tego jeszcze wpływ Słońca i być może jeszcze nieznane czynniki.
A teraz wyobraź sobie sytuację. Płyty tektoniczne wpływają na zmianę klimatu w danym okresie czasu.(lub sobie załóż, że może to być jakaś inna przyczyna) W tym samym okresie czasu, człowiek wyprodukował dużo C02. Siada sobie grupa naukowców i stwierdza. Klimat się zmienia bo produkujemy za dużo C02. No i taki domorosły Fizyk jak Ty stwierdzi za nimi. Noż kurna mają chłopy racje, w ostatnim czasie wzrosła produkcja C02 i klimat się zmienia. C02 winowajcą. Są dowody.
Czaisz już bluse'a ?
Korelację na większość zagadnień możesz sobie znaleźć dowolną. Jak to sobie wymyślają , że jak się doda liczby składające się zdaje się na urodziny naszego Jana Pawła to coś tam wyjdzie (szczegółów nie pamiętam), a jak to panowie z National Geographic stwierdzili, zawsze można sobie coś dodać, pomnożyć , podzielić przez jakąś liczbę i będziesz miał dowód i korelacje z czym sobie chcesz.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | apoco (182 punktów) | >Tu[/url] masz polemikę z wypowiedziami prof. Mastalerza. Nie wiem kto to napisał, ale to nie jest ważne. Ważne jest, że argumenty są merytoryczne. Zrozum je, zajrzyj do źródeł i oddziel prawdę od fałszu.
Wybacz, nie zgadzam się. To jest kluczowe, kto to napisał. Mastalerz podpisuje się pod swoimi poglądami imieniem i nazwiskiem, autor tego arcydzieła nie. Ot, typowy, śmieciowy, internetowo-gazetowy artykuł. O jego "obezwładniającej" jakości świadczy następujący fragment:
"Tak samo nadmiar atmosferycznej pary wodnej, na mocy równania Clapeyrona, będzie się kondensował i wracał na powierzchnię w postaci opadów deszczu czy śniegu.
Ditlenek węgla i inne gazy cieplarniane nie mają tej możliwości. Wprowadzone do atmosfery pozostaną w niej aż zostaną "aktywnie" usunięte: przez promieniowanie słoneczne które rozbija cząsteczki metanu; roślinność wiążącą węgiel w biomasie czy oceany rozpuszczające CO2. W przypadku ditlenku węgla część nadwyżki, którą wyciągnęliśmy z paliw kopalnych i wpompowaliśmy do atmosfery, może w niej pozostać nawet tysiące lat!"
Autor sam wymienia naturalne mechanizmy (jedne z wielu), które ponownie mogą związać uwolniony CO2 z atmosfery, traktując to jako "dowód" w "rozprawieniu się" z argumentami Mastalerza i rzucając "naukowym" hasłem (rany, równanie Clapeyrona - no klękajcie narody świata! Toż to fachowiec nad fachowcami!). No sam dostarcza dowody przeciwko swojej tezie! Powołuje się przy tym na źródło (punkt 2). Dotarłem do oryginalnego artykułu w pełnej wersji - jego autor posłużył się MODELEM, którego wartości nikt nie zweryfikował. Tam pada stwierdzenie, że antropogeniczny CO2 z paliw kopalnych może być w atmosferze dziesiątki tysięcy lat. Ale nawet autor artykułu nie formułuje swoich wniosków z dużą dozą pewności - to oczywiste, bo doskonale zdaje sobie sprawę z ograniczeń swojego badania.
Wg mnie autor siłą swojej argumentacji nawet nie umywa się do Mastalerza. Stąd nie dziwi mnie, że nie podpisał się imieniem i nazwiskiem, opluwając kogoś (no bo jak nazwać jego styl wypowiedzi?). Ja, nie będąc fachowcem w tej działce, mogę "z palca" wymyślić kontrargument - globalne ocieplenie spowoduje masowy zakwit planktonu roślinnego, który zwiąże nadmiar CO2 z atmosfery, przy czym jest zupełnie obojętne, czy bedzie on pochodzenia antropogenicznego czy naturalnego.
Tak, jak istnieją naturalne "ograniczniki" i "hamulce" w cyklu para wodna-woda, tak istnieje wiele zworników i "buforów bezpieczeństwa" w cyklach, w które wchodzi CO2. Akcja zawsze wywołuje reakcję, a gdy wiedza jest niepełna, łatwo o tym zapomnieć.
|
|
| | | | | | |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Mastalerz podpisuje się pod swoimi poglądami imieniem i nazwiskiem, autor tego arcydzieła nie. Ot, typowy, śmieciowy, internetowo-gazetowy artykuł.W więc licytacja autorytetami? Jaki więc autorytet jest Ci potrzebny aby przebić Mastalerza? Czy profesor z uczelni będącej wyżej w rankingu światowym wystarczy?  > Ja, nie będąc fachowcem w tej działce, mogę "z palca" wymyślić kontrargument - globalne ocieplenie spowoduje masowy zakwit planktonu roślinnego, który zwiąże nadmiar CO2 z atmosfery, przy czym jest zupełnie obojętne, czy będzie on pochodzenia antropogenicznego czy naturalnego.Pudło. Stężenie CO 2 w atmosferze wzrasta. Przed dalszą dyskusją polecam zapoznać się z podstawową wiedzą na ten temat.
|
|
| | | | | | | |  | | apoco (182 punktów) | No nie, proszę cię, nie zaczynaj bełkotu, bo ze mną to nie przejdzie. > W więc licytacja autorytetami? Jaki więc autorytet jest Ci potrzebny aby przebić Mastalerza? Czy profesor z uczelni będącej wyżej w rankingu światowym wystarczy?  Nie, nie licytacja autorytetami. Argument profesora uczelni wyższej vs śmieciowy artykuł z internetu nie podpisany imieniem i nazwiskiem. W tej sytuacji wybieram Mastalerza. > > Ja, nie będąc fachowcem w tej działce, mogę "z palca" wymyślić kontrargument - globalne ocieplenie spowoduje masowy zakwit planktonu roślinnego, który zwiąże nadmiar CO2 z atmosfery, przy czym jest zupełnie obojętne, czy będzie on pochodzenia antropogenicznego czy naturalnego.> Pudło. Stężenie CO2 w atmosferze wzrasta. Przed dalszą dyskusją polecam zapoznać się z podstawową wiedzą na ten temat.Tak, wiem że wzrasta. I co z tego? Co jest przyczyną, a co skutkiem? Nie umiesz odpowiedzieć na to pytanie i przyjmujesz założenia, któryś poprawności nie jesteś w stanie udowodnić. Oczywiście ze stroną w wolnym czasie się zapoznam. Pozdr.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | hmak (10 punktów) | > Nie, nie licytacja autorytetami. Argument profesora uczelni wyższej vs śmieciowy artykuł z internetu nie podpisany imieniem i nazwiskiem. W tej sytuacji wybieram Mastalerza.A jeśli masz argument profesora uczelni wyższej, który nigdy nie zajmował się naukowo zagadnieniami na temat których się wypowiada, opublikowany w prasie popularnej vs argumenty opublikowane w recenzowanych czasopismach naukowych przez wybitnych specjalistów? www.eecg.u(*)mate/AR4wg1_authors_table.html> Tak, wiem że wzrasta. I co z tego?To, że Twój wymyślony "z palca" argument został sfalsyfikowany  Możesz wymyślać z palca kolejne, albo chyba konstruktywniej będzie sprawdzić jak rzeczy się mają w rzeczywistości... > Co jest przyczyną, a co skutkiem?Wzrostu stężenia CO2? Głównie spalanie węgla i ropy. Tu masz kolejne śmieciowe strony na ten temat: doskonales(*)03/Przemyslowe-emisje-CO2.htmldoskonales(*)sza-rola-w-cyklu-weglowym.html> Oczywiście ze stroną w wolnym czasie się zapoznam.Warto byłoby się zapoznać z podstawową wiedzą na ten temat zanim się zabierze głos...
|
|
| | | | | | | | | |  | | apoco (182 punktów) | Warto by było zapoznać się z podstawowymi zasadami kultury, zanim się coś napisze. A także nauczyć się krytycznie myśleć. Ale nie martw się - to przychodzi z czasem.
To jest forum Racjonalistów - miło dyskutować z ludźmi, którzy chcą to rzetelnie robić (choćby z Fizykiem) i niekoniecznie wprowadzają atmosferę rozróby.
Ktoś może się nie zajmować daną działką, ale będąc profesorem chemii doskonale orientuje się przynajmniej w podstawach fizykochemicznych, statystyce itp. Nawet wśród klimatologów niewielu jest specjalistów w tej konkretnej działce - i co, czy to znaczy, że nie mają się wypowiadać?
Zmiany klimatu to problem interdyscyplinarny i przedstawiciele żadnej z nauk nie mogą sobie rościć prawa do "wiedzy objawionej".
>Wzrostu stężenia CO2? Głównie spalanie węgla i ropy.
To już twoja interpretacja i tych, którzy chcą mnie przekonać do żarówek energooszczędnych kosztem mojego portfela.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | apoco (182 punktów) | @hmak
I jeszcze jedno mądralo - w recenzowanych pismach naukowych pisują również ludzie, którzy mają całkowicie odrębne zdanie. Jeśli prześledzisz dotychczasową dyskusję na forum to dowiesz się, jak duże protesty znakomitych specjalistów wzbudzał dobór publikacji do raportów ONZ.
Mój argument "z palca" nie jest sfalsyfikowany - wzrost stężenia CO2 powoduje w warunkach laboratoryjnych wzrost biomasy i wzrost asymilacji CO2 - jak się trochę wysilisz i z kolei dokształcisz z biologii, to sobie znajdziesz źródło.
A jak jesteś taki uczony w temacie, to zapewne nie sprawi Ci problemu przytoczenie nazwisk, źródeł itp.? Oczywiście z renomowanych, recenzowanych pism. Może urządzimy konkurs - Ty znajdziesz 50 publikacji na ten temat wspierających Twoje zdanie i ja znajdę 50, wspierających moje. Przyjmujesz? Nie ma pośpiechu, możemy sobie dać, powiedzmy miesiąc.
A zanim napiszesz kolejną głupotę, wstukaj sobie w google hasła "Apel Heidelberski" czy "Petycja Oregońska" i zobacz, ile tysięcy naukowców (często ze świecznika nauki) podpisało się pod tymi dokumentami.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | hmak (10 punktów) | > To jest forum Racjonalistów - miło dyskutować z ludźmi, którzy chcą to rzetelnie robić (choćby z Fizykiem) i niekoniecznie wprowadzają atmosferę rozróby.Hej, jak dotąd jestem jedynym, który podaje źródła. > Ktoś może się nie zajmować daną działką, ale będąc profesorem chemii doskonale orientuje się przynajmniej w podstawach fizykochemicznych, statystyce itp.No dobrze, jak w takim razie wytłumaczysz następującą wypowiedź Mastalerza: Zwolennicy teorii efektu cieplarnianego nie wspominają o wodzie w powietrzu, gdyż z reguły pomijają wszystko, co mogłoby w najmniejszym stopniu osłabić ich przekonanie, że najważniejszą, a nawet jedyną przyczyną efektu cieplarnianego jest obecność produktów przemysłowej działalności ludzi.Skoro tak doskonale orientuje się w podstawach, to dlaczego nie wie, że każdy model radiacyjny uwzględnia obecność pary wodnej w powietrzu? > Nawet wśród klimatologów niewielu jest specjalistów w tej konkretnej działce - i co, czy to znaczy, że nie mają się wypowiadać?Nie wiem, kto wg Ciebie jest "klimatologiem" - najlepiej podaj jakieś przykłady, to będziemy mogli sprawdzić ich kompetencje. Moim zdaniem jest raczej oczywiste, że np. fizycy atmosfery są specjalistami od fizyki atmosfery a nie bioróżnorodności muchówek... > Zmiany klimatu to problem interdyscyplinarny i przedstawiciele żadnej z nauk nie mogą sobie rościć prawa do "wiedzy objawionej".To prawda. Ale jeśli masz do wyboru opinię np. kogoś takiego jak Ramanathan, kto ma na koncie dziesiątki publikacji na ten temat scholar.go(*)han+climate+autor:v-ramanathanoraz Mastalerza, który nie przeprowadza żadnych badań w tym zakresie, to kogo uznasz za bardziej wiarygodnego? Jeśli wierzysz Mastalerzowi tylko dlatego, że znasz go osobiście, to nie jest to kryterium merytoryczne. > To już twoja interpretacja i tych, którzy chcą mnie przekonać do żarówek energooszczędnych kosztem mojego portfela.Moja interpretacja? To jakiś poznawczy postmodernizm? Wiadomo, ile wydobywamy ropy i węgla, wiadomo, ile spalamy, wiadomo ile emitujemy CO2. Wiadomo, że stężenie CO2 wzrasta, że zmienia się jego sygnatura izotopowa dokładnie tak, jakby źródło atmosferycznej nadwyżki było bardzo stare. Co tu można interpretować? > I jeszcze jedno mądralo - w recenzowanych pismach naukowych pisują również ludzie, którzy mają całkowicie odrębne zdanie. Jeśli prześledzisz dotychczasową dyskusję na forum to dowiesz się, jak duże protesty znakomitych specjalistów wzbudzał dobór publikacji do raportów ONZ.Znakomitych specjalistów? Takich jak te tysiące weterynarzy i budowlańców podpisanych pod petycją oregońską?  Albo jak Seitz, którego uznały za niezrównoważonego nawet koncerny tytoniowe, które wcześniej korzystały z jego "ekspertyzy"?  > Mój argument "z palca" nie jest sfalsyfikowany - wzrost stężenia CO2 powoduje w warunkach laboratoryjnych wzrost biomasy i wzrost asymilacji CO2 - jak się trochę wysilisz i z kolei dokształcisz z biologii, to sobie znajdziesz źródło.Mam lepszy pomysł: skoro Ty te źródła już znalazłeś, doczytaj w nich, ile wynosi ten wzrost biomasy, i porównaj sobie z emisjami antropogenicznymi. Nikt nie kwestionuje tego, że jakąś część (mniej więcej połowę) emitowanego przez nas CO2 biosfera i oceany są w stanie wchłonąć. Rzecz w tym, że nie wszystko, a możliwości asymilacji CO2 będą maleć wraz z postępem wylesienia i wzrostem kwasowości oceanów. > A jak jesteś taki uczony w temacie, to zapewne nie sprawi Ci problemu przytoczenie nazwisk, źródeł itp.? Oczywiście z renomowanych, recenzowanych pism. Może urządzimy konkurs - Ty znajdziesz 50 publikacji na ten temat wspierających Twoje zdanie i ja znajdę 50, wspierających moje. Przyjmujesz? Nie ma pośpiechu, możemy sobie dać, powiedzmy miesiąc.Zgoda. Tylko proponuję doprecyzowanie tematu (tak bym wiedział, które dokładnie "moje zdanie" mam uzasadniać), bo nie chce mi się przeklejać całej bibliografii z AR4. > A zanim napiszesz kolejną głupotę, wstukaj sobie w google hasła "Apel Heidelberski" czy "Petycja Oregońska" i zobacz, ile tysięcy naukowców (często ze świecznika nauki) podpisało się pod tymi dokumentami.Zanim napiszesz kolejną głupotę, wierząc na słowo znajomemu profesorowi, sprawdź 1) Jaką treść zawiera "Apel Heidelberski" i czy odnosi się do poprawności teorii globalnego ocieplenia en.wikipedia.org/wiki/Heidelberg_Appeal2) Jakie kwalifikacje mają te "tysiące naukowców ze świecznika nauki" podpisane pod Petycją Oregońską. listę nazwisk masz tutaj: www.petitionproject.org/signers_by_last_name.phpmoja propozycja - spróbuj wygooglać 10 z nich i zastanów się, czy faktycznie wierzysz w to że weterynarze i pediatrzy są ekspertami od badania klimatu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | apoco (182 punktów) | Mam niedyskretne pytanie - Fizyk i hmak to ta sama osoba? Jeśli tak, to po co 2 nicki?
Mastalerz wypowiadał się do gazety. To nie była wypowiedź o charakterze naukowym. Zapewne chodziło mu o to, że zwolennicy teorii sprawstwa CO2 pomijają czynniki o znacznie większym znaczeniu - tak rozumiem jego wypowiedź ja. A że je często pomijają to fakt. Próby robienia kretyna z człowieka, który niewątpliwie nie jest menelem spod budki z piwem, tylko coś tam w życiu dobrego zrobił, są nie na miejscu. Nie traktuję Mastalerza jak wyroczni, ale słucham tego, co mówi, bo czasem warto go posłuchać.
Deklaracja została spostponowana, ale wśród osób które podtrzymały swojej poparcie dla niej była nadal całkiem spora grupa fachowców. Google pomogą (i może niekoniecznie tylko pierwsze wyniki z pierwszej strony...). Ale ok, zgadzam się - pytanie o klimat osób nie związanych z takimi badaniami nie jest rzetelne.
Skoro rośnie stężenie CO2 w atmosferze, to rozumiem, że ta kwasowość oceanów już się zmieniła (albo pojemność buforowa zmniejszyła). Jakieś dowody na to twierdzenie? Ponadto, czy mamy na tyle rzetelne dane, by dokładnie ocenić pojemność buforową oceanów? [choć przypuszczam, że akurat to może być prawdą - ale nie wiem]
Powiem Ci jedno - ja wypowiadam się na tym forum by czegoś się dowiedzieć na ten temat. Tak sobie myślę, że moje pytania nie są do końca głupie. Może odniosłeś wrażenie, że jestem advocatus diaboli i atakuję oficjalną wersję naukową. Nie, to nie prawda. Ja tylko pytam, skąd o tym wiadomo i wskazuję wątpliwości tam, gdzie widzę luki w rozumowaniu. Aby to zrobić, przyjąłem stanowisko krytyka tej teorii. Ale to nie znaczy, ze ją odrzucam. Tyle tylko, że jest wiele osób wskazujących na jej luki i podważających "oficjalną wersję" - to fakt. Gdyby okazała się nieprawdziwa (co jest jej zarzucane), to byłaby jedną z największych wpadek nauki w historii ludzkości a konsekwencje społeczne i gospodarcze tej wpadki byłyby olbrzymie..
Oczywiście wątpliwości są w kazdej działce naukowej - sam tego doświadczam w swojej. Gdy ktoś atakuje uznane prawdy w twojej dziedzinie bywa to frustrujące, ale bywa też motorem postępu. Ja tylko pytam o argumenty, przesłanki, źródła itp. Podajesz je? Bardzo dobrze - chętnie się zapoznam, doceniam to. Chociaż wśród podanych źródeł rzetelnych było naprawdę niewiele (ale ok, zdarzyły się). Ale to nie zmienia faktu, że masz niepotrzebnie napastliwy styl wypowiedzi. Czy to jest naprawdę temat budzący tak olbrzymie emocje? Więcej luzu życzę. Nie przychodzę na forum, żeby się denerwować.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | hmak (10 punktów) | > Mam niedyskretne pytanie - Fizyk i hmak to ta sama osoba? Jeśli tak, to po co 2 nicki?Bo nie jestem nim. > Mastalerz wypowiadał się do gazety. To nie była wypowiedź o charakterze naukowym.Ok, ale wypowiedzi o charakterze naukowym też nie ma. > Zapewne chodziło mu o to, że zwolennicy teorii sprawstwa CO2 pomijają czynniki o znacznie większym znaczeniu - tak rozumiem jego wypowiedź ja. A że je często pomijają to fakt.Jeśli chodziło mu o to, to się mylił. Zwolennicy teorii sprawstwa CO2 nie pomijają roli pary wodnej. > Próby robienia kretyna z człowieka, który niewątpliwie nie jest menelem spod budki z piwem, tylko coś tam w życiu dobrego zrobił, są nie na miejscu. Nie traktuję Mastalerza jak wyroczni, ale słucham tego, co mówi, bo czasem warto go posłuchać.Co nie oznacza, że jest świętą krową i nikt nie ma mu prawa wypominać, gdy pisze głupoty na temat, który znajduje się poza granicami jego naukowych kompetencji. Zwłaszcza jeśli sam chętnie rzuca (jak w swojej książce) oskarżeniami o nieuczciwość naukową na prawo i lewo. > Deklaracja została spostponowana, ale wśród osób które podtrzymały swojej poparcie dla niej była nadal całkiem spora grupa fachowców. Google pomogą (i może niekoniecznie tylko pierwsze wyniki z pierwszej strony...).Przeczytaj treść tej deklaracji. To, że wiele osób próbuje interpretować ją jako głos "autorytetów" odrzucających teorię globalnego ocieplenia nie oznacza, że tak jest w rzeczywistości. > Skoro rośnie stężenie CO2 w atmosferze, to rozumiem, że ta kwasowość oceanów już się zmieniła (albo pojemność buforowa zmniejszyła). Jakieś dowody na to twierdzenie? Ponadto, czy mamy na tyle rzetelne dane, by dokładnie ocenić pojemność buforową oceanów? [choć przypuszczam, że akurat to może być prawdą - ale nie wiem]www.us-ocb.org/OCB_OA_rept.pdf> Powiem Ci jedno - ja wypowiadam się na tym forum by czegoś się dowiedzieć na ten temat. Tak sobie myślę, że moje pytania nie są do końca głupie. Może odniosłeś wrażenie, że jestem advocatus diaboli i atakuję oficjalną wersję naukową. Nie, to nie prawda. Ja tylko pytam, skąd o tym wiadomo i wskazuję wątpliwości tam, gdzie widzę luki w rozumowaniu.Jeśli tak jest w istocie, to przepraszam za ton wypowiedzi. Ale wydaje mi się, że forum to kiepskie źródło informacji na ten temat, a szansa że ktoś Cię wprowadzi w błąd jest spora... > Aby to zrobić, przyjąłem stanowisko krytyka tej teorii. Ale to nie znaczy, ze ją odrzucam. Tyle tylko, że jest wiele osób wskazujących na jej luki i podważających "oficjalną wersję" - to fakt. Gdyby okazała się nieprawdziwa (co jest jej zarzucane), to byłaby jedną z największych wpadek nauki w historii ludzkości a konsekwencje społeczne i gospodarcze tej wpadki byłyby olbrzymie..A gdyby okazała się prawdziwa? Konsekwencje społeczne i gospodarcze takiej wpadki byłyby jeszcze większe. Tak czy owak decyzje muszą być podjęte (nawet jeśli decyzją jest "nie robić nic"), na podstawie opinii ekspertów opartych o niepełne dane, zgodnie z zasadą minimalizacji ryzyka. > Oczywiście wątpliwości są w kazdej działce naukowej - sam tego doświadczam w swojej. Gdy ktoś atakuje uznane prawdy w twojej dziedzinie bywa to frustrujące, ale bywa też motorem postępu. Ja tylko pytam o argumenty, przesłanki, źródła itp. Podajesz je? Bardzo dobrze - chętnie się zapoznam, doceniam to. Chociaż wśród podanych źródeł rzetelnych było naprawdę niewiele (ale ok, zdarzyły się).To może uporządkujmy dyskusję... Teoria antropogenicznego globalnego ocieplenia opiera się o następujące przesłanki: - Istnieje naturalny efekt cieplarniany, w którym dużą rolę odgrywają gazy obecne w atmosferze w śladowych ilościach.
- Stężenie wszystkich (z wyjątkiem pary wodnej) tych gazów w atmosferze możemy zmieniać, właśnie dlatego że są to śladowe ilości, a obecnie nasza cywilizacja jest całkiem niezła eksploatacji zasobów naszej planety.
- Zmiana stężenia gazów cieplarnianych ma mierzalny wpływ na efekt cieplarniany i w konsekwencji klimat Ziemi.
- Z powyższego wynika, że możemy modyfikować klimat Ziemi.
- Bez ograniczenia emisji zmiany, które spowodujemy, będą (nawet jeśli wziąć pod uwagę niepewność związaną z prognozowaniem ewolucji klimatu ziemskiego) w większości negatywne, zarówno dla nas (pod względem ekonomicznym), jak i biosfery.
Możemy porozmawiać o którejś z nich, albo o wszystkich...
|
|
| | | | |  | belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >A ludzie, którzy je podważają, je przeczytali. I o tym chcą dyskutować, wykazując luki w rozumowaniu.
No toś trafił jak kulą w pot, tu się drwi z argumentacji naukowej, a ja potem muszę takich jak ty bronić, rozdając naokoło kopniaki demagogom. Musiałeś się odzywać? Ja już nie mam sił, to jest żywioł bezdenny, jak chmura w "Niezwyciężonym" Lema, bezrozumna, a nie do pokonania. Aneta Dziwińska
|
|
| | | |  | 3 na 3 kanik (3636 punktów) (zablokowany) | Tak tak , moja prawda jest najprawdziwsza. Ciekawe zatem kto doprowadziła do ostatniego zlodowacenia na Ziemi, które to zresztą całkiem niedawno się zakończyło. Na pewno mamuty za dużo srały do oceanów.
|
|
| | | |  | 1 na 7 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >A ja wiem. Ponadto nie muszę nikomu wierzyć bo przeczytałem te raporty i potrafię odróżnić rzetelną naukę od demagogii.
A kilkadziesiąt tysięcy naukowców z całego świata podpisujących się na liście protestującej twierdzeniu politycznej instytucji IPCC, nie wie i nie potrafi odróżnić rzetelnej wiedzy od demagogii, to potrafi tylko kilkuset naukowców opłacanych przez organizację polityczną i płacący im politycy, a także nasz forumowy "fizyk" o nazwie fizyk i jeszcze inni analfabeci.
Mitomanie, człowiek pytał o argumenty naukowe, a ty jak zwykle nie możesz się powstrzymać od swojej zbrodniczej propagandy. IPCC to organizacja polityczna, a nie naukowa, gdybyś te kalumnie mitomańskie mógł poprzeć naukowo, to przecież byś wygrał samochód, który Pan Barycki wystawił, jako nagrodę dla każdego mitomana, który będzie w stanie dowieźć naukowo swojego parszywego mitu. Jeśli chcesz dalej propagować swoje "naukowe" pierdoły, którymi chcesz uzasadniać ludobójstwo, to przyjmij zakład i udowodnij naukowo to, co próbujesz tu wciskać oszukując ludzi pozorami naukowości. Pan Barycki upoważnił mnie do postawienia w takim zakładzie swojego już nowego samochodu, jest to następca poprzedniego, 450 KM, silnik V8 6.1L Hemi SRT8. Przyjmij zakład i wygraj to auto, albo spadaj. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | Sylwek (15472 punktów) |
>Mitomanie, człowiek pytał o argumenty naukowe, a ty jak zwykle nie możesz się powstrzymać od swojej zbrodniczej propagandy. IPCC to organizacja polityczna, a nie naukowa, gdybyś te kalumnie mitomańskie mógł poprzeć naukowo, to przecież byś wygrał samochód, który Pan Barycki wystawił, jako nagrodę dla każdego mitomana, który będzie w stanie dowieźć naukowo swojego parszywego mitu. Jeśli chcesz dalej propagować swoje "naukowe" pierdoły, którymi chcesz uzasadniać ludobójstwo, to przyjmij zakład i udowodnij naukowo to, co próbujesz tu wciskać oszukując ludzi pozorami naukowości. Pan Barycki upoważnił mnie do postawienia w takim zakładzie swojego już nowego samochodu, jest to następca poprzedniego, 450 KM, silnik V8 6.1L Hemi SRT8. Przyjmij zakład i wygraj to auto, albo spadaj.
W ogólności: skąd ta egzaltacja? Ponadto jakie jakie mitomaństwo zarzucasz? Czy ty masz "argumenty naukowe" by twierdzić, że problem globalnego ocieplenia jest wyssany z palca? I jeszcze - niesmaczne, bo pozbawione szacunku dla prawdziwych ofiar prawdziwego ludobójstwa jest twoje szafowanie tymi słowami.
Pan Barycki rozumiem, przejrzał zagadnienie zmian klimatu, i teraz tylko czeka by pomniejsze umysły nagrodzić swym autem, gdy już z wysokości swego niebotycznego intelektu rozsądzi wartość ich teorii?
By uprzedzić twoja obronę, zerknąłem do linków prowadzących do twoich wypowiedzi uzasadniających twoje poglądy.
Zaintrygowało mnie, że sama wyzywając wszystkich od bezmyślnych, strukturalnych analfabetów, gładko łykasz takie rozumowania: ""Mamy do czynienia z następującym problemem: czy na skutek ocieplenia następuje wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze, czy też CO2 powoduje wzrost temperatury. Dysponujemy danymi, choćby pochodzącymi z badań rdzeni lodowych wydobytych m.in. w Grenlandii i antarktycznej stacji Wostok, wskazującymi, iż w różnych epokach geologicznych, kiedy przybywało CO2 w atmosferze, ocieplał się również klimat. Tylko że na Ziemi nie było wówczas człowieka ani przemysłu. Tak naprawdę wiele czynników oddziałuje na równowagę całego systemu klimatycznego. Jednak jednym z ważniejszych jest zmieniająca się aktywność Słońca. To przede wszystkim ona oraz, być może, wybuchy wulkanów powodują, że przechodzimy naturalne cykle spadku i wzrostu temperatury""
Zaiste odkrycie - gdy dochodziło do nieantropogenicznych wzrostów stężenia ditlenku węgla dochodziło do wzrostów temperatur. Jaki wniosek? Antropogeniczny wzrost stężenia CO2 nie skutkuje wzrostem temperatury. Wyborna logika!!!! Albo wzrost aktywności słońca powoduje wzrost średniej temperatury Ziemi. A że teraz mamy niższą aktywność słoneczna - a co tam, to świadczy ze to właśnie ta niższa aktywność podnosi temperaturę.
Ach i jeszcze to rozkoszne - "być może wybuchy wulkanów". Jakie być może? Wystarczy zajrzeć właśnie do analiz grenlandzkich rdzeni by po globalnym niewielkim spadku temperatury bez problemu ustalic czas kiedy doszło do wybuchu Krakatau.
Litości.
|
|
| | | | | |  | 2 na 6 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Pan Barycki rozumiem, przejrzał zagadnienie zmian klimatu, i teraz tylko czeka by pomniejsze umysły nagrodzić swym autem, gdy już z wysokości swego niebotycznego intelektu rozsądzi wartość ich teorii?
Analiza dowodu naukowego nie stanowi problemu dla każdego instytutu naukowego i nie Pan Barycki będzie rozstrzygał zakład tylko naukowcy zdolni zawodowo do jego weryfikacji.
Antropogeniczny wpływ CO2 na zmiany klimatyczne jest wielkością wielokrotnie mniejszą niż naturalne coroczne wahania stężenia CO2 w atmosferze. To, co kosztem rozwoju gospodarczego głównie krajów rozwijających się, zostanie ograniczone, to w następnym roku naturalna zmiana natężenia CO2 może wzrosnąć, wielokrotnie przewyższając wstrzymaną emisje antropogeniczną. Taka zabawa polityczna wstrzymująca rozwój gospodarczy skazuje na degradację cywilizacyjną miliardy ludzi, a co za tym idzie, na nędzę i śmierć, a to właśnie jest ludobójstwem. Definicja ludobójstwa jest ogólnie dostępna i z niej wynika, że to ty drwisz sobie z ludobójstwa dobrodzieju. Na zakończenie dodam, przyjmij zakład i wygraj auto, albo spadaj. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Zastanawiam się jakie procesy w ciągu ostatnich stu lat znacząc przewyższały pod względem emisji CO2 permanentna, stale rosnąca emisję CO2 uwalnianego przez ludzi ze sporych objętości paliw kopalnych, które poza tym normalnie nie mogłyby się dostać w żaden sposób do atmosfery.
No nie wątpliwie, na przykład wybuch superwulkanu byłby większym zmartwieniem. Upadek meteoru również - jego niszczące konsekwencje powinny uświadomić nam daremność wszelkich starań w kierunku zatrzymania degradacji przyrody bo w końcu jeśli taka wola Matki Natury to i tak zetrze wszystko z powierzchni Ziemi.
Pominę fakt, że do efektu cieplarnianego dochodzi metan - znaczna część węgla, gdyby nie masowe rolnictwo, trafiałaby do atmosfery w postaci CO2 a tak trafia jako metan - gaz o silniejszym działaniu w kontekście efektu cieplarnianego.
I tak poza tym, nigdzie nie spadam - siedzę twardo na krześle.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >I tak poza tym, nigdzie nie spadam - siedzę twardo na krześle.
Jak każdy polityk od krzesła nie dasz się oderwać. Dowodu nie przedstawisz, ale gadać nie przestaniesz, bo racja jest po twojej stronie i basta, i na analfabetów jest to metoda wystarczająca. Człowiek cywilizowany posługuje się jej zdobyczami, ty jej odpadami, a może nie mam racji i przedstawisz cywilizacyjny argument - dowód naukowy. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | Ponownie pytam - jakie zjawiska zrównoważą emisję antropogeniczna byśmy nie musieli się nią przejmować? Mimo wszystko wzrost temperatur w ostatnich latach ne jest wywołany wybuchami wulkanów, ani wzrostem aktywności słońca. Bujny rozwój lasów? O ile wiem tempo wylesiania wciąż rośnie - lasy nie pochłoną nadmiaru CO2, nie mówiąc, że nigdy nie poradziłyby sobie z metanem. Może kompensacyjny wzrost biomasy w oceanach, która zwiąże nadmiar uwalnianego CO2? Niestety - strefa anoksji w oceanach tez się rozszerza, a zdawałoby się nieistotny niewielki wzrost temperatury może dosyć szybko doprowadzić do zaniku termokliny i wymieszania głębinowych beztlenowych wód z powierzchniowymi pełnymi życia. Pełnymi życia dopóki nie dojdzie do wymieszania.
A tak na koniec - żądasz dowodów a sama zasadniczo ograniczasz się do rozdygotanych deklaracji jak to odpowiednie agendy są upolitycznione i nie o prawdę w dziedzinie klimatu im idzie a o przeprowadzenie ludobójstwa. Wybacz, że nie zachowuję dosyć powagi, bo widzę że te kwestię ci leżą na sercu, ale czasami groteska działań i gestów przysłania ich wzniosły sens.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | apoco (182 punktów) | >Ponownie pytam - jakie zjawiska zrównoważą emisję antropogeniczna byśmy nie musieli się nią przejmować?
No dobrze, ale najpierw udowodnij, że musimy się nią w ogóle przejmować... Bo jeśli przesłanki są błędne, jeśli mylimy przyczyny i skutki, to olbrzymie koszty poniosą żywi ludzie - głównie z krajów rozwijających się. I co, powiemy im "przepraszam"?
>Może kompensacyjny wzrost biomasy w oceanach, która zwiąże nadmiar uwalnianego CO2? Niestety - strefa anoksji w oceanach tez się rozszerza, a zdawałoby się nieistotny niewielki wzrost temperatury może dosyć szybko doprowadzić do zaniku termokliny i wymieszania głębinowych beztlenowych wód z powierzchniowymi pełnymi życia. Pełnymi życia dopóki nie dojdzie do wymieszania.
To, że strefa anoksji się rozszerza (a'propos - kto to zmierzył i jak? I przede wszystkim względem czego? Stanu sprzed roku lub 10 lat? Bo może znowu mamy jakieś cykliczne wahania? No chyba nikt nie badał tego 50 lat temu a już na pewno nie 500 lat temu???), to nie oznacza, że nie dojdzie do wzrostu biomasy oceanicznej gdzie indziej. Oceany całkiem spore są, a o ile wiem szacuje się, że biomasa oceaniczna pochłania znacznie więcej CO2 niż wszystkie lasy razem wzięte... Wzrost ten może być tak duży, że skompensuje co trzeba. Poza tym skąd pomysł, że ów niewielki wzrost może doprowadzić do zaniku termokliny? Ktoś to gdzieś udowodnił, czy to znowu teoretyczne gdybanie? A może właśnie dojdzie do zwiększenia różnicy temperatur? Czy termoklina znikała w okresach, kiedy na Ziemi było cieplej niż teraz? Chyba nie - życie kwitło wtedy dość bujnie i na lądzie i w wodach.
Wzrost temperatury spowoduje też uwalnianie większej ilości pary wodnej. Wprawdzie para wodna to podstawowy gaz cieplarniany, ale z drugiej strony to też podstawowy gaz "zimniarniany" - bo wszak chmury obniżają temperaturę na naszym pięknym globie, czyż nie?
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >To, co kosztem rozwoju gospodarczego głównie krajów rozwijających się, zostanie ograniczone, to w następnym roku naturalna zmiana natężenia CO2 może wzrosnąć, wielokrotnie przewyższając wstrzymaną emisje antropogeniczną. Taka zabawa polityczna wstrzymująca rozwój gospodarczy skazuje na degradację cywilizacyjną miliardy ludzi, a co za tym idzie, na nędzę i śmierć, a to właśnie jest ludobójstwem.
Ja zawsze myślałem, że ludobójstwem będzie skazywanie setek milionów ludzi na przymusowa migrację z wybrzeży i walkę o nowe miejsca do zamieszkania. A tak w ogóle nie sądzę by akurat wykończenie energetyki węglowo-naftowej musiało skutkować upośledzeniem krajów rozwijających się. Ba, biorąc pod uwagę, że liczba ofiar wszystkich elektrowni atomowych razem wziętych jest prawdopodobnie setki razy mniejsza od ofiar jednej dużej dymiary węglowej twoje uwagi o ludobójstwie są szczególnie oderwane. Skoro tak troszczysz się o zabijana ludność krajów rozwijających się może zatroszczysz się o dziesiątki milionów Chińczyków zatruwanych nierzadko śmiertelnie przez smog i dymy? Ale gdzie - wymagałoby to wprowadzenia bezmyślnych, opresyjnych i ludobójczych norm emisji hamujących światły rozwój ludu Chin.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >[...] może zatroszczysz się o dziesiątki milionów Chińczyków zatruwanych nierzadko śmiertelnie przez smog i dymy?
Nie ma potrzeby. Oni już są w komunizmie; ona dopiero stara się tam dotrzeć...
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Ja zawsze myślałem
Ujajaj, a ja nigdy bym ciebie o to nie podejrzewała.
Nie ma na naszej planecie wystarczającej ilości paliwa do elektrowni atomowych, które pozwoliłoby zastąpić elektrownie tradycyjne, a zastąpienie ich technologią pozyskującą energię ze źródeł odnawialnych zaspokoi tylko kilkanaście procent zapotrzebowania. Ale ty możesz swoje myślenie przekuć w czyny i na urlop jeździć rowerem, tak jak i wszędzie, ale tylko starym, bo produkcja nowego roweru wymaga emisji CO2 do atmosfery. Dietę też musisz zmienić, bo przecież żywina wypierduje do atmosfery metan, który może cię zamordować, odżywiaj się suchym i zimnym, a uratujesz planetę. Gdybyś jednak nie zechciał stosować wobec siebie tej reformy, to odpieprz się od Chińczyków ze swoimi radami, ale myślę, że nie staniesz naprzeciw swojemu myśleniu, a do towarzystwa będziesz miał Mentraka i razem uratujecie planetę.
PS. Zalane wybrzeża to również mit, chyba, że dowiedziesz naukowo, że jest inaczej, albo nie dowodź tego naukowo, wystarczy twoje wewnętrzne odczucie, że nastąpi potop. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Nie ma na naszej planecie wystarczającej ilości paliwa do elektrowni atomowych, które pozwoliłoby zastąpić elektrownie tradycyjne, a zastąpienie ich technologią pozyskującą energię ze źródeł odnawialnych zaspokoi tylko kilkanaście procent zapotrzebowania. Tzn jak, uran się skończy a węgiel to w nieskończoność będą produkować krasnale w jaskiniach podziemnych?
I nic nie pisałem o "źródłach odnawialnych" bo wiele z nich (tamy wodne, wiatraki) albo są mrzonkami albo szkodzą środowisku równie jak węgiel.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Nie ma na naszej planecie wystarczającej ilości paliwa do elektrowni atomowych, które pozwoliłoby zastąpić elektrownie tradycyjne [...]Bzdura. Zasoby paliwa jądrowego spalanego w reaktorach zbudowanych w oparciu o wypróbowaną technologię potrafią zaspokoić potrzeby energetyczne ludzkości przez dziesiątki tysięcy lat. www.nea.fr(*)0-2-Nuclear_fuel_resources.pdfPo opanowaniu technologii reaktora termojądrowego zasoby paliwa będą praktycznie nie do wyczerpania.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | > > Nie ma na naszej planecie wystarczającej ilości paliwa do elektrowni atomowych, które pozwoliłoby zastąpić elektrownie tradycyjne [...]> Bzdura. Zasoby paliwa jądrowego spalanego w reaktorach zbudowanych w oparciu o wypróbowaną technologię potrafią zaspokoić potrzeby energetyczne ludzkości przez dziesiątki tysięcy lat. www.nea.fr(*)0-2-Nuclear_fuel_resources.pdf> Po opanowaniu technologii reaktora termojądrowego zasoby paliwa będą praktycznie nie do wyczerpania.> Tamm i Sacharow stworzyli pomysł butelki magnetycznej, czyli tokamaka już w roku 1950.. Od 1956. najpierw w ZSRR, a teraz w Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji pakuje się grube pieniądze w coraz bardziej wymyślne wersje tokamaka i nic z tego nie wychodzi. Nie zdziwiłbym się, gdyby zanim dojdzie do zapłonu tego termojądrowego słoneczka na Ziemi, jakiś teoretyk udowodnił, że to niemożliwe. Tokamak podzieli los latającego dywanu, stoliczka 'nakryj się' i innych pięknych bajek. Obym się mylił!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Tamm i Sacharow stworzyli pomysł butelki magnetycznej, czyli tokamaka już w roku 1950.. Od 1956. najpierw w ZSRR, a teraz w Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji pakuje się grube pieniądze w coraz bardziej wymyślne wersje tokamaka i nic z tego nie wychodzi. Nie zdziwiłbym się, gdyby zanim dojdzie do zapłonu tego termojądrowego słoneczka na Ziemi, jakiś teoretyk udowodnił, że to niemożliwe. Tokamak podzieli los latającego dywanu, stoliczka 'nakryj się' i innych pięknych bajek. Obym się mylił!No więc mylisz się. Kontrolowany zapłon termojądrowy zrealizowano w 1991 roku w tokamaku JET zbudowanego koło Culham, UK. W 1997 roku synteza termojądrowa osiągnęła w tym reaktorze moc 16 MW. Było to wciąż mniej niż moc potrzebna do podgrzewania plazmy wynosząca 24 MW. Obecnie można by osiągnąć dodatni bilans mocy w tym reaktorze, ale nie zostało to zrealizowane bo otoczenie i podsystemy reaktora nie są wystarczająco odporne na napromieniowanie neutronami. Po takiej próbie trzeba by laboratorium w Culham zamknąć a reaktor zezłomować. Reaktor ten jest używany do zbierania doświadczeń w celu zbudowania we Francji reaktora ITER, który będzie mógł generować nadwyżkę mocy. Opanowanie technologii kontrolowanej syntezy termojądrowej jest przedsięwzięciem międzynarodowym i Polska ma w nim swój udział.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
Już jesteś blisko. Jeszcze tylko paru dyskutantów "spadnie" powalonych posądzeniem o sprzyjanie ludobójstwu, resztę przekonasz argumentem "samochodowym" i dla energetyki opartej na węglu zaświta wreszcie jutrzenka. Pola, a może nawet pustynie, zazielenią się łaknącą CO2 roślinnością, a w obliczu nadciągającego nieuchronnie zlodowacenia, babcie, wyspecjalizowane w dzierganiu na drutach cieplutkich sweterków, czapeczek, szalików i rękawiczek, znowu poczują się potrzebne.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Już jesteś blisko. Jeszcze tylko paru dyskutantów "spadnie" powalonych posądzeniem o sprzyjanie ludobójstwu, resztę przekonasz argumentem "samochodowym"
Czym jak nie procesami emitującymi CO2 do atmosfery w szczątkowej proporcji w porównaniu z emisją naturalną wyżywisz miliardy ludzi i zapewnisz im dostęp do efektów cywilizacyjnych (wyjaśnienie dla matołów: medycyna, edukacja, technika)? Boli cię bardzo, że skutki twojego umiłowanego mitu, nazywam po imieniu - ludobójstwem. Przedstaw ty argumenty, że twój mit, nie jest mitem, a prawdziwym zagrożeniem, no przedstaw dowód. Tak, ja mam argument dla niezdolnych do analizy naukowej, jest nim samochód Pana Baryckiego, tyle możemy zrobić dla ukrócenia tej zbrodniczej demagogii, a co możecie przedstawić wy, propagatorzy tej największej w historii świata zbrodni, podśmichujki, to jedyne wasze argumenty. Zakład to jest nic innego jak poparcie swoich przekonań wymierną wartością, Pan Barycki swoje twierdzenia popiera taką, a co ty jesteś zdolny zaryzykować na poparcie swoich racji? Jak dotąd żaden z was nie wyszedł poza bełkot. Najohydniejsze jest to, że doskonale wiecie, że wasze racje nie dają się uzasadnić, dlatego nie podejmiecie zakładu, ale bełkotać będziecie dalej, drwiąc sobie ze szlachetnej postawy Pana Baryckiego wpisując się na długą listę, gdybym napisała na jaką, to przecież twoje poczucie odpowiedzialności za przestrzeganie zasad moralnych, nie pozwoliłoby ci mnie nie zabanować, strażniku obłudy. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Czym jak nie procesami emitującymi CO2 do atmosfery w szczątkowej proporcji w porównaniu z emisją naturalną wyżywisz miliardy ludzi i zapewnisz im dostęp do efektów cywilizacyjnych (wyjaśnienie dla matołów: medycyna, edukacja, technika)?
Widzisz i to jest ta twoja, pozwolę sobie nazwać rzeczy po imieniu, bezmyślna arogancja.
"Naturalna emisja" jest elementem obiegu węgla i jako taka nie wpływa na wystąpienie efektu cieplarnianego, gdyż zasadniczo nie wpływa na stężenie CO2 w atmosferze. Lub jeszcze inaczej, powoduje ona co co nazywam się technicznie "efektem cieplarnianym" ale efekt ten wchodzi w skład atmosferycznej normy branej jako układ odniesienia. Emisja ludzka jest emisja CO2 spoza puli węgla jaka do czasu pojawienia się człowieka była w obiegu (nie licząc wulkanów - ale to wola boska i nic na nią nie poradzimy a na emisje z elektrowni tak). Ponadto degradacja ekosystemów "węglożernych" - lasy, rafy koralowe (wiążą węglan wapnia) zaburza naturalny bilans CO2 i powoduje dodatkową nadwyżkę w atmosferze.
Zrozum - brak ci elementarnej wiedzy byś mogła rozsądnie oceniać i przysłuchiwać się dyskusji wokół problemu globalnego ocieplenia.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >"Naturalna emisja" jest elementem obiegu węgla i jako taka nie wpływa na wystąpienie efektu cieplarnianego, gdyż zasadniczo nie wpływa na stężenie CO2 w atmosferze.
Właśnie, że naturalna emisja wpływa na stężenie CO2 w atmosferze i te naturalne zmiany są wielokrotnie większe od emisji przemysłowej i mają wpływ na efekt cieplarniany o tyle większy o ile są większe od emisji przemysłowej.
>Zrozum - brak ci elementarnej wiedzy byś mogła rozsądnie oceniać i przysłuchiwać się dyskusji wokół problemu globalnego ocieplenia.
Mamy klarowną sytuację, twoja teza z powyższego cytatu przeciwko mojej w powyższym zdaniu. Jesteś gotów przyjąć zakład, czy tylko zamierzasz bełkotać? Jak przyjmę każdy.
Ja nie zaproponuję ci zrozumienia, jest to wykluczone w twoim przypadku. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >>"Naturalna emisja" jest elementem obiegu węgla i jako taka nie wpływa na wystąpienie efektu cieplarnianego, gdyż zasadniczo nie wpływa na stężenie CO2 w atmosferze. >Właśnie, że naturalna emisja wpływa na stężenie CO2 w atmosferze i te naturalne zmiany są wielokrotnie większe od emisji przemysłowej i mają wpływ na efekt cieplarniany o tyle większy o ile są większe od emisji przemysłowej. Nic nie rozumiesz - naturalna emisja dopóki nie było ludzi zasadniczo w dłuższych okresach czasu równoważyła się z naturalna asymilacja CO2. Człowiek drastycznie zwiększa emisję dymiąc i zmniejsza asymilacje tępiąc lasy i oceany. Nie bredź więcej bo z każdym następnym zdaniem coraz bardziej widać bezmyślne zacietrzewienie.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Nic nie rozumiesz
Absolutnie nie rozumiem, dlaczego w zgodzie ze swoim pięknym poglądem rozwiązującym problem zniszczenia naszej przecudnej planety, nie realizujesz swoich najsłuszniejszych postulatów i nie chcesz się zutylizować dla jej dobra. Uratować naszą planetę może tylko ograniczenie emisji, tak więc, dla jej dobra musimy pozbawić miliardy ludzi możliwości rozwoju gospodarczego, nic to, to nie ludobójstwo, dla większego dobra muszą być poświęceni. Ty uważasz, że ludobójstwem będzie pozwolenie na zalanie nizin przez topnienie lodów i konieczność ludobójczego przesiedlenia, tak napisałeś. Jest tylko takie parszywe ale, uparty fakt, od siebie dodam, że pieprzony uparty fakt, bilans lodu na naszej planecie jest dodatni, lodu przybywa, więcej go zamarza, niż topnieje. Uwzględnienie tego parszywego faktu jest jednak perfidnym niezrozumieniem przepięknej idei ratowania planety i absolutnym nie przygotowaniem do działań szlachetnych. Jest wynikiem tylko jakiejś parszywości moralnej. Dlatego nie będę tego faktu zauważała, też chcę by szlachetna i dostawać tak jak ty plusy od wszystkich szlachetnych uczestników tego forum. Już czuję zagrożenie wielkiej fali zalewowej i nigdy nie pojadę na urlop nad morze, tylko w góry, tam mnie nie zaleją topniejące lody. Ale zaraz, przecież to jest samolubstwo, tak nie można, trzeba myśleć globalnie, przecież nie mogę emitować CO2. W zimie nie będę się ogrzewać, nie będę się ubierała, bo produkcja ubrań to przecież emisja, no i jadła też nie będę, bo rolnictwo monokulturowe, toż to już nie tylko emisja CO2, ale i o wielokroć gorszego metanu, niech szlag trafi tę pierdzącą żywinę. Ponieważ szlachetność moja nie pozwala mi kłusować, degradując środowisko, pozostaje mi tylko jedyna możliwość odżywiania, opadłe z drzew liście i szyszki. Jednak po głębszej analizie, wyszło mi, że taka dieta spowoduje straszną emisję metanu, a to przecież zabiłoby naszą planetę, tak więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko zutylizować się. I tu, u mnie słabej duchem, pojawia się wątpliwość, ten dodatni bilans lodu, tak to już jest, że takie miernoty jak ja, łapią się jak tonący brzytwy, takich pierdół jak durnowate fakty, które wciskają się tylko po to, żeby zakłócać tak piękne idee jak twoja. Z powodu tej mojej małości, nie zutylizuję się, będę dalej pasożytowała na naszej planecie, ale co innego ty, szlachetny bojownik o jej dobro, tobie nie pozostaje nic innego jak samo utylizacja, chyba, że okazałoby się, że jesteś hochsztaplerem, który propaguje tę cudną ideę tylko z powodu poprawności politycznej i dla uzyskania poklasku bezrozumnego pospólstwa.
Ja bezrozumna i nie przygotowana do dyskusji na tak poważny temat, dalej uparcie proponuję ci zakład, który dla tak jak ty przygotowanego intelektualisty jest tylko do wygrania. Twoja szlachetność nie pozwoli ci jednak go przyjąć, ponieważ nie jesteś zdolny do krzywdzenia takich kalek intelektualnych jak ja, które nie wiedzą, co czynią. Aneta Dziwińska
PS. Drwiąc sobie z konsekwencji wynikających z absurdów Sylwka, poważnie pomyślałam o samo utylizacji, nie, nie z planety, a tylko z tego forum. Emisja gazów które tu emituję i to gazów tak aktywnych chemicznie, może jakie tornada powodować i krzywdę uczynić wszystkim szlachetnym, a szlachetni wszak szlachetne gazy tylko emitują i ich powłoki walencyjne nie pozwalają na jakiekolwiek wymieszanie, co czyni moją obecność bezcelową.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >>Nic nie rozumiesz > Jest tylko takie parszywe ale, uparty fakt, od siebie dodam, że pieprzony uparty fakt, bilans lodu na naszej planecie jest dodatni, lodu przybywa, więcej go zamarza, niż topnieje. Tak? Musze przyznać że nie wiedziałem. A gdzie można znaleźć tak rewelacyjne informacje?. Na chwile obecna o ile wiem rzeczywiście na biegunie południowym kwestia bilansu lodowego jest niejasna - wszędzie indziej - Grenlandia oraz wszelkie lądowe lodowce na innych kontynentach (bo lodowce na oceanie się nie liczą) kurczą się. >Ponieważ szlachetność moja nie pozwala mi kłusować, degradując środowisko, pozostaje mi tylko jedyna możliwość odżywiania, opadłe z drzew liście i szyszki. Jednak po głębszej analizie, wyszło mi, że taka dieta spowoduje straszną emisję metanu, a to przecież zabiłoby naszą planetę, tak więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko zutylizować się. I tu, u mnie słabej duchem, pojawia się wątpliwość, ten dodatni bilans lodu, tak to już jest, że takie miernoty jak ja, łapią się jak tonący brzytwy, takich pierdół jak durnowate fakty, które wciskają się tylko po to, żeby zakłócać tak piękne idee jak twoja. No jak juz tak ci lezy kwestia zabijanej ludności to w swym uwielbieniu dla żywiny może weźmiesz pod uwagę fakt, że pal licho metan, ale kazdy hektar pola 10x więcej pokarmu roślinnego dostarczy niż zwierzęcego. Ale w ogólności masz rację "fakty" wymyslane przez lobby naftowe nie zaburzają mej pięknej idei.
Nawiasem mówiąc, skoro już faktach dyskutujemy - to twoja lekko spiskowa wizja nie trzyma się kupy z tej prostej przyczyny, że rządy zasadniczo w dupie maja kwestie emisji CO2, a zwracają na nią uwagę (Obama, pewnie tez sporo rządów europejskich) z politycznej pragmatyki raczej i możliwości ubicia interesu w postaci głosów "zielonych" wyborców. Że nie wiele ma to jednak z realnej troski o przyrodę to widać po pierwsze na podstawie promowania idiotycznych rozwiązań (biomasa, źródła odnawialne, samochody na wodór), po drugie nic nierobienia w kierunku faktycznego zmniejszenia emisji.
PS, mogę ci postawić trochę plusów jeśli tak mi ich zazdrościsz, choć w gruncie rzeczy to ty dostajesz ich więcej.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >nie zaburzają mej pięknej idei.
A co jesteś w stanie dla tej twojej pięknej idei zaryzykować w zakładzie ze mną? Ja dla poparcia swojej tezy mogę postawić w/w auto, a ty, co możesz poza swoim bredzeniem?
Bredzisz, że rewelacją jest informacja o przyroście lodu, co jest wiedzą empiryczną powszechnie dostępną. Bredzisz, że rządy w dupie mają emisję CO2, a to właśnie rządy przyjęły limity na jego emisję, to przyjęły coś, co mają w dupie? Z jednej strony jestem przerażona takim jak twój upadkiem intelektualnym, a z drugiej cieszy mnie, że ten parszywy mit ma takich infantylnych obrońców jak ty. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>Bredzisz, że rewelacją jest informacja o przyroście lodu, co jest wiedzą empiryczną powszechnie dostępną. Bredzisz, że rządy w dupie mają emisję CO2, a to właśnie rządy przyjęły limity na jego emisję, to przyjęły coś, co mają w dupie? Rząd USA dopiero teraz na serio zaczął rozważać przyjęcie limitów nawet kosztem spowolnienia gospodarczego. I wynika t bardziej z konieczności dotrzymania obietnic Obamy który swego czasu jak najbardziej chciał się zdystansować do polityki Busha. Ponadto i w Europie (chociaż na pozór chwali się nakładanie kwot węglowych itp...) wynika to bardziej z mody na zieloność. Co najlepiej widać po promocji rozwiązań nie lepszych od energetyki węglowej takich jak wiatraki. W Chinach i Indiach nikt nie myśli o limitowaniu czegokolwiek. Jak widać najbardziej zainteresowani, czyli liczące się kraje rozwijające nie są bo nie mogą być ofiarami ludobójstwa - ani Chiny ani Indie nie są zainteresowane zieloną fiksacja Zachodu. A osobliwe to ludobójstwo, kiedy trzeba prosić ofiary by się same zabiły a one mówią "NIE".
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> podśmichujki, to jedyne wasze argumenty Wasze, nasze, Twoje, moje... Spójrz: Poznajesz? Ta tabelka była już parokrotnie na forum wałkowana. Mam w związku z nią dwa pytania. Poważne pytania, nie żadne tam podśmichujki. Pierwsze to czyja ona jest. Kto jest jej autorem. I drugie, poważne pytanie. Skąd i na jakiej podstawie autor wziął daną mówiącą, że na parę wodną przypada ni mniej ni więcej, tylko 95% efektu cieplarnianego. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | witwos (7120 punktów) (zablokowany) | , jest to następca poprzedniego, 450 KM, silnik V8 6.1L Hemi SRT8. Przyjmij zakład i wygraj to auto, albo spadaj. >Aneta Dziwińska
A jednak kupił "cegłę" i to z właściwym silnikiem, tym o którym była mowa. Myślałem, że żartował.
|
|
| |  | 4 na 4 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | |
|
| | |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) |
>P.S. Nie traktuj mojego postu jako wyjściowej do dyskusji. Dla mnie jesteś demagogiem.
A ty jesteś bezpodstawnie zarozumiała, przy zerowym jak się okazuje rozumieniu tematu. To jest dopiero powód by kończyć wszelkie dyskusje.
|
|
| | | |  | 3 na 3 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >A ty jesteś bezpodstawnie zarozumiała, przy zerowym jak się okazuje rozumieniu tematu.
A w związku z czym moje zrozumienie tematu okazuje się zerowe poza twoim stwierdzeniem, które w żadnym wypadku nie jest zarozumiałe, ponieważ jest twoje, a jak twoje, to wiadomo, że w żadnym wypadku zarozumiałe.
Umiłowanie poprawności politycznej nie implikuje ucywilizowania. Aneta Dziwińska
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Hmm, ja jedynie zwróciłem uwagę na słabe punkty wypowiedzi przytaczanych przez ciebie w innych wątkach. Nie prezentowałem własnych poglądów w tej kwestii, a już na pewno nie twierdziłem, ze jest ludobójczym analfabetyzmem nie uznawanie moich poglądów w tej kwestii.
PS czemu cię tak boli poprawność polityczna - uległaś modzie na jej krytykowanie? A wydajesz się taka niezależna od osądów tłumu, a tymczasem w tym względzie podążasz za najgłupszym kłamstwem, które ignoruje ten mały szczegół, że jakiekolwiek nadużycia poprawności polityczne są niczym wobec niegodziwości jakie ludzie ludziom wyrządzali przed jej nastaniem.
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >PS czemu cię tak boli poprawność polityczna - uległaś modzie na jej krytykowanie?
Poprawność polityczna dotyczy wielu dziedzin, często stanowi atrapę naprawdę nabrzmiałych problemów, ale i często z atrapy usiłuje kreować problem. A czemu ty ogólnemu stwierdzeniu przypisujesz określone konotacje? Czyżby brak zdolności do myślenia abstrakcyjnego? Aneta Dziwińska
|
|
2 na 2 | rexus (2343 punktów) | Przyklasnąć ci muszę, oraz dodać że w Plejstocenie było około 7 krotnie więcej ditlenku węgla w atmosferze i jakoś ziemia funkcjonuje dalej, a dzięki bujnej roślinności jaka wtedy rosła dziś mamy ropę i tego typu rzeczy. Ba! badania wielu niezależnych instytutów meteo (nie będę przytał które, nie pamiętam- czytałem o tym w "świecie nauki") Trąbią o tym, że od czterech lat średnia temperatur na ziemi, [spada!!!] i ta tendencja będzie długofalowa, prawdopodobnie. Choćby zimny czerwiec teraz. Nie wykluczone że za kilkanaście lat rozpocznie się mała epoka lodowcowa taka jak ta za czasów Potopu Sienkiewicza, kiedy to do Szwedów jeżdżono koniem przez Bałtyk a na środku morza były karczmy. Niestety ci naukowcy którzy próbują się przebić z tą informacją o schładzaniu klimatu, tracą niechybnie wakaty. Cóż, kiedy już te pasożyty nie będą mogły ściemniać względem podatku węglowego, wymyślą inny podatek, np. Podatek antyterrorystyczny. pozdrawiam
|
|
 | | Fizyk (17637 punktów) | > Trąbią o tym, że od czterech lat średnia temperatur na ziemi, [spada!!!] i ta tendencja będzie długofalowa, prawdopodobnie.Mieszasz tu bardzo różne skale czasowe. Gdyby ludzie nie ingerowali w naturalne zmiany klimatyczne, to rzeczywiście należałoby się spodziewać powolnego spadku temperatury w skali tysięcy lat. Jest normalne zjawisko spowodowane głównie zmianami orbity Ziemi. Spadek ten widać na wykresie temperatur od początku obecnego interglacjału:  Na ten długofalowy spadek temperatur nakłada się gwałtowny wzrost temperatury w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat (zaznaczony strzałką na powyższym wykresie). Wzrost ten spowodowany jest głównie działalnością człowieka. A co do rzekomego spadku temperatury w ciągu ostatnich kilku lat, to wystarczy popatrzeć na wykres o większej rozdzielczości czasowej:  Wszystko jest teraz jasne: 1998 rok był wyjątkowo ciepły z powodu anomalii pogodowej El Nino. Ale przyjmować tę temperaturę jako punkt odniesienia jest wybiórczą manipulacją. [Źródło danych: globalwarmingart.com/]
|
|
|  | 5 na 5 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Wszystko jest teraz jasne: >[Źródło danych: globalwarmingart.com/]
Tak, jest całkowicie jasne, jest tak jasne jak powtarzam od zawsze, źródłem jest IPCC wspierany przez G8 i trzy najszybciej rozwijające się państwa, wprowadzając limity pozbywają się konkurencji reszty świata.
O twoich tabelach tworzonych w oparciu o politycznie sterowaną interpretację "naukową" prof. Frederick Seitz, rektor Uniwersytetu Rockefellera w Nowym Jorku, prezes amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk powiedział: "Nigdy nie byłem świadkiem bardziej niepokojącej korupcji procesu wyboru złożonych do druku wyników badań niż w wypadku raportu ONZ." (raport IPCC) i to samo mówi kilkadziesiąt tysięcy naukowców z całego świata. Innego zdania jest tylko kilkuset etatowych manipulatorów, tworzących na polityczne zamówienie pierdoły, którymi ty możesz analfabetom mydlić oczy. O ile można wybaczyć głupotę głupkowi, to ty masz świadomość tego, co robisz, działasz z premedytacją na rzecz ludobójstwa, wiedząc, że nie istnieje żadne naukowe uzasadnienie dla ograniczenia przemysłowej emisji CO2. Aneta Dziwińska
|
|
| |  | 1 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > > [Źródło danych: globalwarmingart.com/]> Tak, jest całkowicie jasne, jest tak jasne jak powtarzam od zawsze, źródłem jest IPCC wspierany przez G8 i trzy najszybciej rozwijające się państwa, wprowadzając limity pozbywają się konkurencji reszty świata.Więc uważasz, że te wykresy temperatury to spisek naukowców na całym świecie? To dlaczego nikt nie potrafi dostarczyć "prawdziwych" wykresów pokazujących, że ocieplenia nie ma? A może termometry też biorą udział w tym spisku? > O twoich tabelach tworzonych w oparciu o politycznie sterowaną interpretację "naukową" prof. Frederick Seitz, rektor Uniwersytetu Rockefellera w Nowym Jorku, prezes amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk powiedział: "Nigdy nie byłem świadkiem bardziej niepokojącej korupcji procesu wyboru złożonych do druku wyników badań niż w wypadku raportu ONZ." (raport IPCC) [...]Frederick Seitz był rzeczywiście cenionym naukowcem i miał na swoim koncie wiele osiągnięć, jednak pod koniec swojej kariery podjął się badań o kontrowersyjnym wydźwięku moralnym. Między innymi przyjął od Reynolds Tobacco Company wysokie granty na naukowe uzasadnienie, że związek raka z paleniem jest wątpliwy. Uzasadnienia te pozwoliły koncernom tytoniowym oddalać przez wiele lat pozwy o odszkodowania. Podobnie Seitz twierdził, że brak jest związku między kwaśnym deszczem a emisją dwutlenku siarki, między dziurą ozonową a emisją freonów - i ostatnio - między emisją dwutlenku węgla a globalną zmianą klimatu. Zresztą przeczytaj co o nim piszą na uniwersytecie, którego był rektorem. Smutny to przypadek. > [...] i to samo mówi kilkadziesiąt tysięcy naukowców z całego świata. Innego zdania jest tylko kilkuset etatowych manipulatorów, [...]To nieprawda. Jest dokładnie na odwrót. Tu masz wyniki ankiety przeprowadzonych wśród naukowców amerykańskich. Na pytanie "Czy uważasz, że ludzka działalność przyczynia się znacząco do zmiany globalnych temperatur?", 97% aktywnie publikujących klimatologów odpowiedziało "Tak". > [...] tworzących na polityczne zamówienie pierdoły, którymi ty możesz analfabetom mydlić oczy.Obawiam się, że to Ty bijesz pianę swoim analfabetyzmem. Dyskusja z Tobą coraz bardziej przypomina dyskusję z kreacjonistami. Będąc ignorantką w sprawach naukowych rozpaczliwie szukasz autorytetów popierających Twoje chciejstwo. Ponieważ straciłem już nadzieję, że kiedykolwiek zrozumiesz naukową istotę problemu, na koniec dam Ci link do popularnego wykładu o historii badań wpływu emisji CO 2 na klimat. Jest tam o tym jak problem ten został dostrzeżony pod koniec XIX wieku, jak został rozwiązany w latach 60-tych ubiegłego stulecia i jak zimna wojna uczyniła z niego obecną pożywkę dla brukowców. www.youtube.com/watch?v=2T4UF_Rmlio
|
|
|  | 3 na 3 | apoco (182 punktów) | @Fizyk (i @placownik)  Słuchaj, kto jak kto, ale Ty zapewne znasz co najmniej podstawy statystyki. No więc udowodnij mi proszę na podstawie tego wykresu że, kolokwialnie mówiąc, 2005 jest cieplejsze niż 1990 albo i 1980. Bo ja tam tego nie widzę. To, że coś wychodzi w wartościach bezwzględnych odrobinę wyżej lub niżej z punktu widzenia statystyki dowodem żadnym nie jest... > Na ten długofalowy spadek temperatur nakłada się gwałtowny wzrost temperatury w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat (zaznaczony strzałką na powyższym wykresie). Wzrost ten spowodowany jest głównie działalnością człowieka.O bardzo przepraszam - mam wrażenie, oddzielmy fakty od interpretacji. A to jest interpretacja - z którą np. ja się nie zgadzam. Zresztą moje zdanie najmniej się tu liczy. Ale nie zgadza się z nią cała masa fachowców w tej dziedzinie. I rzecz druga - rozmawialiśmy wcześniej o tym, że przytaczana jest tabelka na temat udziału gazów w efekcie cieplarnianym. Szczerze mówiąc to wcześniej nie spotkałem się w ogóle z tą tabelką. No ale też specjalnie nie interesowałem się tematem. Ale rozumiem, że podważana jest słuszność tamtych danych - kluczowa dla rozważań. Mimo wszystko ja nie rozumiem jednej rzeczy. Czy ktoś zaprzecza, ze para wodna jest gazem cieplarnianym? Chyba nikt. No więc - czy ktoś zaprzecza, że jeśli jest jej dużo, to wywiera swój efekt? Chyba nikt. Czy efekt cieplarniany danej ilości pary wodnej jest dużo mniejszy (lub dużo większy) od tej samej ilości CO2? Z ogólnej wiedzy fizykochemicznej wiem, że istnieją różnice w zdolności pochłaniania promieniowania podczerwonego przez różne gazy. Np. metanu jest w atmosferze dużo mniej, ale jego zdolności do pochłaniania promieniowania (i oddawania ciepła atmosferze) są dramatycznie większe niż CO2 i odpowiada za mniej więcej połowę (albo ciut mniej) efektu cieplarnianego w porównaniu do CO2. Zapewne jako fizyk wiesz lepiej ode mnie, jaka jest różnica w zdolności absorpcji promieniowania podczerwonego przez H20 vs CO2. Odpowiedź znasz - cząsteczka CO2 nie ma stałego momentu dipolowego, nie może on być również wywołany przez wzbudzenie rotacji czy wibracji tej cząsteczki. Ona pochłania energię w mechanizmie wzbudzania elektronów. Natomiast cząsteczka wody jest nieliniowa, a wiązania silnie spolaryzowane - dlatego woda ma trwały moment dipolowy i może pochłaniać (i oddawać) znacznie więcej energii. A zatem - dana ilość pary wodnej odpowiada za znacznie większy efekt cieplarniany niż ta sama ilość CO2. Myślę więc, że na tym oparta jest przytaczana tabelka. Jeśli na podstawie elementarnych przesłanek fizyko-chemicznych ktoś poczynił takie wyliczenie, to jest ono dla mnie dosyć wiarygodne. Chyba, że wykażecie błąd w moim rozumowania (albo lukę w wiedzy - nie siedzę w tym). Dane na temat składu atmoasfery i udziału różnych gazów nawet z rozbiciem na różne wysokości można znaleźć w każdym podręczniku klimatologii / meteorologii itd. Wikipedia (wiem, to słabe źródło, ale łatwo dostępne) twierdzi, że para wodna jest najważniejszym gazem cieplarnianym. CO2 jest w atmosferze 0,04% (czyli z grubsza 0,4g/kg), pary wodnej między 5-10 g/kg (znowu dane z Wikipedii; ale coś mi się widzi że w tak elementarnej rzeczy raczej można jej wierzyć). Osobiście niepokoi mnie ta rozbieżność. Czy więc moje wątpliwości co do oficjalnej linii naukowej (?) są tak zupełnie nieuzasadnione? Powiem Wam jedno - gdyby okazało się, że decyzje podejmowane są tak naprawdę z przesłanek politycznych a nie merytorycznych, to to faktycznie w którymś momencie byłoby ludobójstwo. Takie "w białych rękawiczkach". Gdyby okazało się, ze ktoś zmusza mnie do kupowania energooszczędnej żarówki za 30 zł zamiast żarówki za 1 zł, to to by było skurwysyństwo (pomijam już parszywe światło tych żarówek, skracanie im życia częstym włączaniem/wyłączaniem, długi czas do osiągnięcia pełnej wydajności i rtęć w tych "ekologicznych wynalazkach"). A pamiętacie? Niedawno Unia zafundowała nam wycofywanie termometrów rtęciowych - był jeden termometr (5-10mg rtęci) na kilkupokoleniową rodzinę; teraz w jednej energooszczędnej żarówce mamy 3 mg rtęci, a żarówek tych nie ma komu utylizować). Nie muszę wierzyć w przytaczaną tabelkę, ale wydaje mi się, że elementarna logika wskazuje na to, że przynajmniej "coś jest na rzeczy". Ciekaw jestem, co na ten temat sądzicie? Pozdr.
|
|
| |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Słuchaj, kto jak kto, ale Ty zapewne znasz co najmniej podstawy statystyki.Trudno mi zaprzeczyć. > No więc udowodnij mi proszę na podstawie tego wykresu że, kolokwialnie mówiąc, 2005 jest cieplejsze niż 1990 albo i 1980. Bo ja tam tego nie widzę.A ja widzę. A jak chcesz dowodu to wczytaj te wykresy jakimś programem analizy statystycznej, dofituj prostą i z rozkładu chi 2 znajdź prawdopodobieństwo, że jej gradient nie jest dodatni. Wyjdzie Ci znikome. > [...] Chyba, że wykażecie błąd w moim rozumowania (albo lukę w wiedzy - nie siedzę w tym).Twoje rozumowanie jest poprawne: efekt cieplarniany od pary wodnej jest większy niż od dwutlenku węgla. Tu jest lista argumentów wysuwanych przez cieplarnianych niedowiarków oraz odpowiedzi na nie. Przeczytaj je przed dalszą dyskusją.
|
|
| | |  | | apoco (182 punktów) | >A ja widzę. A jak chcesz dowodu to wczytaj te wykresy jakimś programem analizy statystycznej, dofituj prostą i z rozkładu chi2 znajdź prawdopodobieństwo, że jej gradient nie jest dodatni. Wyjdzie Ci znikome.
Zamiast wykresu wolałbym wczytywać dane surowe, których nie mam. Chciałbym też mieć pewność, że są prawdziwe. Ale ok, nie dzielmy włosa na czworo. Ja wierzę, że trzy jest większe niż 2. Tylko wydaje mi się, że mamy sytuację bardzo podobną, jak z wykresami giełdowymi. Widzimy w TV jakiś wykres, ktoś robi sobie jakieś trendy, coś uśrednia itd. Tylko żadna z tych metod nigdy nie przewidziała krachu na giełdzie. Natomiast przewidziała je część analityków, którzy nie ekscytowali się rosnącymi wykresami, znając dobrze ograniczenia takiego "mechanicznego" podejścia statystycznego.
Wykres jest wykresem i wartość wyższa jest wyższa. W to wierzę. Widzę maksima i minima z poszczególnych lat, widzę co się nakłada, a co nie. Mogę więc zakładać, że faktycznie 2005 jest trochę cieplejsze niż 1980. Pewności że to coś znaczy nie mam (i Ty też nie).
Tylko co z tego? Nadal nie mam pewności, co jest przyczyną a co skutkiem. W zależności od tego jaką przyjmiemy skalę czasową, otrzymamy różne wyniki i będziemy stosować różne narzędzia (bynajmniej nie tylko prawdopodobieństwo gradientu dodatniego z rozkładu chi2). Różnica może okazać się statystycznie znamienna lub nie - w zależności od skali czasowej, którą przyjmiesz, p które przyjmiesz jako znamienne itd. itd.
Ale jest rzecz znacznie istotniejsza niż ten wykres. Wkład poszczególnych czynników w ocieplanie jest różny. No i mamy problem - bo nie istnieje wieloczynnikowy model, który mógłby to w sposób wiarygodny oszacować. Próby skonstruowania takiego (który na podstawie dostepnych danych sprawdził się choćby na danych historycznych) nie przyniosły powodzenia - to nie jest moje zdanie, tylko fakt, z którym raczej nikt nie dyskutuje. A przecież w analizach zmian klimatu potrzebne są modele wieloczynnikowe - tylko takie mogą mieć wystarczającą moc objaśniającą. Inne się nie nadają, bo szukanie korelacji jest tu podejściem po prostu nieprawidłowym.
OK, oczywiście w wolnym czasie chętnie przeczytam dane, do których mnie odsyłasz. Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | hmak (10 punktów) | > Zamiast wykresu wolałbym wczytywać dane surowe, których nie mam.hadobs.met(*)tics/global/nh+sh/index.html> Chciałbym też mieć pewność, że są prawdziwe.Pewności mieć nie możesz. Zawsze może okazać się, że padliśmy ofiarą spisku o ogólnoświatowym zasięgu, który od stu lat fałszował pomiary temperatury  > Ale jest rzecz znacznie istotniejsza niż ten wykres. Wkład poszczególnych czynników w ocieplanie jest różny. No i mamy problem - bo nie istnieje wieloczynnikowy model, który mógłby to w sposób wiarygodny oszacować. Próby skonstruowania takiego (który na podstawie dostępnych danych sprawdził się choćby na danych historycznych) nie przyniosły powodzenia - to nie jest moje zdanie, tylko fakt, z którym raczej nikt nie dyskutuje.pubs.giss.nasa.gov/abstracts/2008/Lean_Rind.html
|
|
| | | | |  | | apoco (182 punktów) | > Pewności mieć nie możesz. Zawsze może okazać się, że padliśmy ofiarą spisku o ogólnoświatowym zasięgu, który od stu lat fałszował pomiary temperatury  No i dziekuję bardzo. Własnie wykazałeś swoją "fachowość" w temacie.
|
|
| | | | | |  | | hmak (10 punktów) | >No i dziekuję bardzo. Własnie wykazałeś swoją "fachowość" w temacie.
Nie ma za co.
Ale możesz wyjaśnić, jak chciałbyś osiągnąć "pewność że dane są prawdziwe"?
|
|
| | | | | | |  | | apoco (182 punktów) | >Ale możesz wyjaśnić, jak chciałbyś osiągnąć "pewność że dane są prawdziwe"?
Ja nie kwestionuję pomiarów temperatury. Ale już wnioskowanie o zawartości CO2 w atmosferze na podstawie badań rdzeni lodowców jest z całą pewnością obarczone znacznie większym błędem. A stosowanie modeli (które nie są w stanie odzwierciedlić znanej przeszłości) do przewidywania przeszłości to naukowa prostytucja.
Jestem daleki od doszukiwania się spisków, ale wiem, że nauka ulega modom. Konsekwencje takiej "mody" mogą być straszne, a nikt nie pójdzie za to siedzieć.
|
|
| | | | | | | |  | | hmak (10 punktów) | > Ja nie kwestionuję pomiarów temperatury. Ale już wnioskowanie o zawartości CO2 w atmosferze na podstawie badań rdzeni lodowców jest z całą pewnością obarczone znacznie większym błędem.Znane są dane z kilku rdzeni pobranych z różnych lokalizacji, z gazami wyciągniętymi kilkoma metodami. Można też porównać wyniki z pomiarami i szacunkami uzyskanymi w zupełnie inny sposób. Prawdopodobieństwo, że za każdym razem wyniki są nie tylko fałszywe, ale i takie same, jest znikome. > A stosowanie modeli (które nie są w stanie odzwierciedlić znanej przeszłości) do przewidywania przeszłości to naukowa prostytucja.Akurat ze znaną przeszłością radzą sobie całkiem nieźle. Zapoznaj się np. z projektem PMIP: pmip2.lsce.ipsl.fr/publications/published.shtml> Jestem daleki od doszukiwania się spisków, ale wiem, że nauka ulega modom. Konsekwencje takiej "mody" mogą być straszne, a nikt nie pójdzie za to siedzieć.A w jaki sposób rozpoznajesz, w którym przypadku nauka uległa modom, a w którym nie? Czy konsensus biologów w sprawie teorii ewolucji to też skutek akceptacji "mody"?
|
|
| | | | | | | | |  | | apoco (182 punktów) | >A w jaki sposób rozpoznajesz, w którym przypadku nauka uległa modom, a w którym nie? Czy konsensus biologów w sprawie teorii ewolucji to też skutek akceptacji "mody"?
Sorry - poprawka, miało być "do przewidywania przyszłości".
OK, zgadzam się. To sprawa licznych dowodów z różnych dziedzin, na różnym poziomie; to też kwestia logicznego wnioskowania.
Z klimatem sprawa jest podobna, ale danych na rzecz słuszności konkretnej teorii globalnego ocieplenia jest znacznie mniej niż na rzecz teorii ewolucji. Tu publikacje liczy się w tysiącach, tam - w setkach tysięcy. Pech polega na tym, że praktyczny wpływ tej teorii na życie codzienne przeciętnego Kowalskiego może być znacznie większy niż teorii ewolucji.
|
|
|  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | Kliknąłem ci minusa. Te wykresy można włożyć między książki o bajkach z kotem Filemonem. Tendencje wzrostów i spadków temperatur są zależne od aktywności słońca, moim skromnym zdaniem głównie i przedewszystkim od słońca. Bo choćby wulkany na wyspie Jawa produkują więcej gazów cieplarnianych niż reszta ludzkości, a jak słońce przypiecze to i podwójna wartwa ozonu nie pomoże. No awaria prądu w Kanadzie w 2000 roku. Te cykle aktywności słońca mierzone co 11 lat widać na twoim wykresie. Ale, ale. Słońce zmienia swoją aktywność w sposób nie dokońca nam znany. A z tych próbek lodowych wydobywanych z 2 km głębokości lodowca można zauważyć, że kiedyś były i wyższe i niższe temperatury, długo zanim powstał termometr. Więc 100 lat pomiarów względem tysięcy lat tendencji wzrostowych czy spadkowych nijak nie spełnia oczekiwań. Napisałem o tym, że od czterech lat temperatury spadają, bo tak jest, i wcale nie uważam, że to dlatego iż zaczęliśmy używać świetlówek energooszczędnych czy ekologicznych silników. A ty wysnuwasz jakieś mgliste teorie o cieplarnianym jojo. Nagrzaliśmy- więc teraz się schładza. Trele morele. A teraz z innej beczki. Dlaczego Francuski przemysł jądrowy chce nam na siłę budować reaktory jądrowe? Krzycząc przy okazji że spalanie węgla (którego mamy najwięcej w Europie) jest szkodliwe. Czy wiesz że z tego węgla można robić tanią benzynę, wykorzystując pomysł prof. Nazimka z Lublina. Właśnie z Co2. Gdbyśmy mieli gospodarza w kraju a nie bandę sprzedajnych dziwek nazywających siebie politykami, robilibyśmy propagandę na własny użytek a nie kupowali propagandę tych którzy mają technologię Jądrową do pozyskiwania energii.
|
|
| |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Kliknąłem ci minusa.
Ach dziękuję. Od autora takiej wypowiedzi to prawdziwy zaszczyt.
|
|
| | |  | 1 na 1 | rexus (2343 punktów) | >> Kliknąłem ci minusa. >Ach dziękuję. Od autora takiej wypowiedzi to prawdziwy zaszczyt.
No i sobie kpisz. Ok. Smiech to zdrowie. Rozumiem. Nie wiem czyje rozumy pozjadałeś? Ale napewno były ciężko strawne. Cenię twoją wiedzę i zaangażowanie w różnych tematach, ale ocieplanie się klimatu ma się nijak do prawdy o podatkach z tego tytułu. Fakty są zbieżne. Nasza cywilizacja w jakimś stopniu wpływa na zmiany klimatyczne, ale robienie z tego tyle szumu to młyn na wodę dla darmozjadów od ekologii. I żadnych wykresów tu nie potrzeba. USA, Chiny i Indie sieją CO2 jak wściekłe i nic sobie z tego nie robią.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > Nasza cywilizacja w jakimś stopniu wpływa na zmiany klimatyczne, ale robienie z tego tyle szumu to młyn na wodę dla darmozjadów od ekologii.Z tym się zgadzam. Również wątpię czy warto podpisywać porozumienia w sprawie ograniczenia emisji CO 2. A jeszcze bardziej wątpię czy takie porozumienia mogą być dotrzymane. Stawianie wiatraków uważam za zupełny bezsens. Jedyna realna możliwość to budowa elektrowni jądrowych i rozwijanie technologii użytkowania materiałów promieniotwórczych. Niemniej warto wiedzieć co nas czeka. Może kupić sobie domek letniskowy na Grenlandii?
|
|
| | | | | |  | | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
No proszę - a jednak ochłodzenie!  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | > No proszę - a jednak ochłodzenie!  > Pozdrawiam - Zbyszek  > Prawda jest jedna.Tak... za jakieś dwa tysiące lat  Do tego czasu możemy spodziewać różnych zmian, także ocieplenia  Na razie nie musimy się martwić - tak szybko Bałtyk nie zamarznie
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > No proszę - a jednak ochłodzenie!  To tak jakbyś w słoneczny acz chłodny letni poranek zastanawiał się, czy warto brać kurtkę ze sobą, a tu ktoś Ci mówi: "Będzie jeszcze chłodniej... w grudniu."
|
|
| Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
Ten temat powraca na forum jak bumerang. W międzyczasie przygotowałem sobie trochę artykułów i wypowiedzi. Mam mieszane uczucia. Trudno mi oceniać, jak jest na całym globie, ograniczam się więc do własnego podwórka. Daje się zauważyć(nie sprawdzałem statystyk), że zimy w Polsce są coraz łagodniejsze i krótsze. Wiem też, że coraz większy obszar morza wokół bieguna północnego jest wolny od lodu. Wczoraj przeczytałem ten artykuł i wydał mi się interesujący: www.rp.pl/artykul/2,316162.htmlSzczególnie interesujące jest to. Cytat:Walka ze zmianami klimatycznymi ma już swoją własną fascynującą historię. Najbardziej zaangażowany w problemy ochrony środowiska dziennik "New York Times" w maju 1975 roku opublikował alarmistyczny tekst, że atmosfera od 1950 roku systematycznie się oziębia i największym miastom północy grozi wieczna zmarzlina. 17 lat później uczeni tych samych uczelni alarmowali na tych samych łamach, że Ziemia się przegrzewa. Od tamtej pory do początku maja czytelnicy żyli w przeświadczeniu, że wkrótce spali nas słońce.
Nagle w "NYT" pojawia się tekst, że dane podawane przez Alberta Gore'a zawierają wiele naukowych błędów. To się nazywa zmieniać front. Otóż najnowsze pomiary Uniwersytetu Illinois i Arctic Climate Research Center wskazują, że poziom wód w morzach w 2008 roku się obniżył.
Ta na pozór mało znacząca ciekawostka w rzeczywistości podważa całą teorię ocieplania klimatu. Dotychczas żyliśmy w przekonaniu, że topniejące lodowce wkrótce nas zaleją. Morze wkroczy do Gdańska i plaże będą pod Toruniem. Dla pełnej jasności dodam, że to nie pogoda się zmieniła, ale satelita mierzący powierzchnię oceanów miał źle ustawione parametry, pomylił się o 193 tysiące mil kwadratowych. To tak jakby przeoczył ze dwie Polski.
CO2 jest obecny na Ziemi dłużej niż człowiek i co więcej, jego stężenie przez ostatnie miliony lat zmniejsza się, a nie rośnie. Jak na życiodajny gaz jest go zaskakująco mało w naszej atmosferze. Przy wszystkich dymiących kominach świata mamy 39 molekuł Co2 na każde 100 tys. molekuł gazów tworzących powietrze.
Temperatura na Ziemi rosła i na zmianę spadała co jakieś 1500 lat. Wahania się pojawiały, zanim jeszcze człowiek wyciął pierwszy las. Jeden wybuch wulkanu Krakatau wyemitował więcej dwutlenku węgla do atmosfery niż cała rewolucja przemysłowa w Anglii. (wytłuszczenia moje) Czy ktoś mógłby odnieść się do tych tez? Prawda to, czy fałsz? Proponuję rzeczową i konstruktywną dyskusję. Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
 | | Fizyk (17637 punktów) | > Proponuję rzeczową i konstruktywną dyskusję.Jeżeli chcesz rzeczowej i konstruktywnej dyskusji, to dlaczego zaczynasz od cytatu z gazety? W gazetach codziennie pojawia się taka ilość półprawd, przekrętów i wierutnych bzdur, że niemożliwe jest ich poprawienie. Pamiętaj, że celem gazet jest dostarczenie rozrywki a nie wiedzy. Ale gdyby jednak chciało Ci się odfiltrować gazetową prawdę od fałszu, to musiałbyś popracować nad każdym z cytowanych zdań. Weźmy na przykład takie: > Cytat:Jeden wybuch wulkanu Krakatau wyemitował więcej dwutlenku węgla do atmosfery niż cała rewolucja przemysłowa w Anglii. Musiałbyś znaleźć w literaturze masę CO 2 wyemitowanego przez ten wybuch, znaleźć kiedy rewolucja przemysłowa w Anglii się zaczęła, kiedy się skończyła (jeśli kiedykolwiek), oszacować ile Anglicy spalili węgla, ropy i gazu (a co z drewnem?) i porównać to z obecną światową emisją dwutlenku węgla. Jak zrobisz to porządnie to będziesz znać odpowiedź i nawet nie będzie o czym dyskutować. No to co, chcesz się zająć tą analizą czy wolisz w tym czasie przeczytać dziesięć innych artykułów tego typu?
|
|
|  | 1 na 1 | hmak (10 punktów) | >Musiałbyś znaleźć w literaturze masę CO2 wyemitowanego przez ten wybuch, znaleźć kiedy rewolucja przemysłowa w Anglii się zaczęła, kiedy się skończyła (jeśli kiedykolwiek), oszacować ile Anglicy spalili węgla, ropy i gazu (a co z drewnem?) i porównać to z obecną światową emisją dwutlenku węgla. Jak zrobisz to porządnie to będziesz znać odpowiedź i nawet nie będzie o czym dyskutować.
Najtrudniej oszacować to pierwsze. Wybuchy współczesnych wulkanów emitują maksymalnie kilkaset milionów ton CO2, z rdzeni lodowych wynika że po roku 1883 roku stężenie CO2 nie wzrosło w widoczny sposób.
W latach 1750-1800 Anglia wyemitowała w sumie ~750 milionów ton CO2, więc nawet przy tak wąskiej definicji "rewolucji przemysłowej" wychodzi, że cytowane zdanie to faktycznie wierutna bzdura.
Aha, obecnie UK emituje 580 milionów ton CO2 rocznie.
|
|
|  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> No to co, chcesz się zająć tą analizą czy wolisz w tym czasie przeczytać dziesięć innych artykułów tego typu?Wybacz - nie mogę zajmować się wszystkim/nie muszę znać się na wszystkim. Są tu ludzie mądrzejsi ode mnie, profesjonaliści, naukowcy etc. Mam więc prawo prosić ich o ustosunkowanie się do moich wątpliwości/pytań. Proszę o odpowiedzi na moje pytania z poprzedniego posta. Co np. z tym poziomem oceanów. Czy to prawda? Są tu dwie różne kwestie. Pierwsza to przypuszczalne motywy rozkręcania tego tematu. Tu trudno o jakieś jednoznaczne dowody. Można jedynie snuć analogie do poprzednich tego typu "wrzutek". "Wojna nakręca koniunkturę". Skądś to znam... (- jaki by tu nowy front otworzyć tym razem?) Tomasz Wróblewski, którego artykuły świadczą o liberalnych poglądach autora, prezentuje niezwykle sugestywną wizję. Są podstawy, by potraktować to poważnie. Druga kwestia to twarde, niepodważalne fakty. Tabele, wykresy, analizy, pomiary. Czyżby nie istniało coś takiego? Czyżby rzeczywiście chodziło o walkę jakichś lobbies o dusze naukowców? Czy naukowcy są rzetelni i uczciwi? Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| |  | | Fizyk (17637 punktów) | > Co np. z tym poziomem oceanów. Czy to prawda? > Są tu dwie różne kwestie. Pierwsza to przypuszczalne motywy rozkręcania tego tematu. Tu trudno o jakieś jednoznaczne dowody. Można jedynie snuć analogie do poprzednich tego typu "wrzutek". "Wojna nakręca koniunkturę". Skądś to znam... (- jaki by tu nowy front otworzyć tym razem?)> Tomasz Wróblewski, którego artykuły świadczą o liberalnych poglądach autora, prezentuje niezwykle sugestywną wizję. Są podstawy, by potraktować to poważnie.Znam fakty, więc powinienem się śmiać z tych różnych pseudoekologicznych planów decydentów nie znających się na nauce, ale już kiedyś śmiech mi zamarł na ustach... W 1983 roku pewien aktor hollywoodzki wpakował olbrzymie pieniądze w zupełnie nierealistyczny projekt rodem z fantazji filmowej. No i co? No i maszyneria oczywiście nie działała, ale wymusił tym pomysłem taki wyścig zbrojeń, że rozłożył nim największe imperium świata. > Druga kwestia to twarde, niepodważalne fakty. Tabele, wykresy, analizy, pomiary.> Czyżby nie istniało coś takiego?Jak najbardziej istnieje. > Czyżby rzeczywiście chodziło o walkę jakichś lobbies o dusze naukowców?Są takie naciski. > Czy naukowcy są rzetelni i uczciwi?Zazwyczaj. > Prawda jest jedna.Ale trzeba ją najpierw znaleźć.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|